14.10.2011

Powiadasz, Epikurze... więcej

14.10.2011

W zasadzie nie chce mi się już poruszać spraw formalnych związanych z okresem ostatnich 2 lat w UPR. Był to okres, o którym czas szybko zapomnieć, ale zapamiętać płynącą z niego naukę. więcej

14.10.2011

Chciałem wam drodzy nauczyciele złożyć życzenia, ale nie wiem czego można życzyć tak docenianej i hojnie wynagradzanej grupie społecznej.Życzyłbym wam pieniędzy, ale podobno w ciągu ostatnich 4 lat dostaliście aż 40% podwyżki, więc zarabiacie grubo powyżej średniej krajowej. Żyje wam się na pewno lepiej, czego dowodem jest stanowienie największego obciążenia finansowego dla naszych, bogatych gmin.Ministerstwo w trosce o wasz rozwój dołożyło wam dwie godziny pensum, żebyście się tak straszliwie nie nudzili, bo przecież powszechnie wiadomo, że nauczyciel pracuje tylko paręnaście godzin w tygodniu.Życzyłbym wam lepszych warunków pracy, ale według minister macie już tak rewelacyjne, że lepsze nie mogą być.Może grzecznych dzieci? No ale pozbawiać was wyuczonego i świadomie wybranego wysiłku wychowania przypadków trudnych? Nie można pozbawiać was rozrywki dyżurów na przerwach, wywiadówek i konsultacji. Czym byłoby wasze życie bez przyprawy w postaci wiecznych pretensji rodziców? Czerpcie satysfakcję z pracy. No przecież tyle lat studiów i praktyki nie może pójść na marne.Życzyłbym wam więcej wolnego czasu, ale przecież macie go tyle wolnego. Wracacie do domu i możecie zapomnieć o przygotowaniach, sprawdzaniu zeszytów i prac klasowych. A jeżeli już to robicie to po łebkach i niesprawiedliwie dla dzieci. Bo ich bezstresowość jest przecież najważniejsza. Do tego te miesiące wakacji w najdroższym sezonie, ale przecież zarabiacie tak dużo, że was na to stać.Może zdrowia wam życzyć? Ale jak tu utracić zdrowie na ciepłej posadce, od samego gadania? Może od dźwigania zeszytów? Ha ha! Może z powodu hałasu? A jaki tam hałas dzieci się muszą wyszaleć! A stres? Jaki stres? więcej

13.10.2011

Prawo i Sprawiedliwość przegrało z Platformą, która poprowadziła swą najnędzniejszą kampanię w historii. więcej

13.10.2011

Środowiska okołopisowskie, szerzej - konserwatywne, a jeszcze szerzej - chrześcijańskie, po ostatnich wyborach bardzo potrzebują jakiegokolwiek zwycięstwa. Jako takie przedstawiają rychłe odejście Darskiego z TVP. A ja mówię - nie wygraliśmy. więcej

13.10.2011

albo o podobieństwach strojących się w suknie złudzenia więcej

13.10.2011

Wolność jest snem niewolnika. Człowiek wolny wie, że potrzebuje obrony, opieki, pomocy.(Nicolás Gómez Dávila) Od dłuższego czasu narasta we mnie tęsknota za społeczeństwem hierarchicznym połączona z coraz większym obrzydzeniem do społeczeństwa egalitarnego. Tak naprawdę nigdy nie było mi dane w tym pierwszym żyć i dorastałem w społeczeństwie, które posiadało jedynie namiastki hierarchiczności. Mimo to, w porównaniu z dniem dzisiejszym, kiedy to całe narody są święcie przekonane, że wszyscy ludzie są równi, co dla człowieka myślącego jest wierutną bzdurą, tamto społeczeństwo jawi mi się teraz jako oaza spokoju i bezpieczeństwa. Jeśli powiedzieć współczesnemu człowiekowi, że społeczeństwo hierarchiczne jest dobre, odpowie z ironią, iż owszem, ale tylko wtedy kiedy należysz do klasy wyższej. Jest to efekt niemyślenia, a jeszcze bardziej systematycznego indoktrynowania, zwanego nauczaniem lub edukacją, iż wszelkie klasy wyższe, arystokracje i elity, to ludzie źli i krwiopijcy pasożytujący na bezbronności biednych. W rzeczywistości jednak, w społeczeństwie hierarchicznym każdy ma swojego pana, któremu służy i któremu jest poddany, pan ten zaś chroni i opiekuje się swoimi poddanymi. Bez względu na ilość i rodzaj poszczególnych stanów w danym społeczeństwie, istnieją właśnie te dwa podstawowe stany, do których należy każdy członek społeczeństwa: poddani - należący do stanów niższych, oraz panowie - należący do stanów wyższych. Obowiązkiem poddanych jest służyć i być poddanymi swoim panom, obowiązkiem zaś panów jest chronić swoich poddanych i dbać o rozwój społeczeństwa. Jest to swoista symbioza osób różnych, o nierównych prawach i innych obowiązkach, których jednakże role społeczne wzajemnie się dopełniają. Najtragiczniejszym skutkiem zamiany hierarchiczności na egalitarność, jaki obserwujemy we współczesnych społeczeństwach jest to, iż produkują one miliony roninów, którzy nie mają swego pana i nie mają komu służyć, a jak powiedział Dávila, jeśli zapominamy, że być wolnym to poszukać sobie pana, któremu powinniśmy służyć, wówczas wolność nie jest niczym innym jak tylko absolutną szansą, że rozkazywać nam będzie pan najbardziej nikczemny. W drugiej części, za kilka dni, o tym czy w społeczeństwie hierarchicznym możliwe jest przejście ze stanu niższego do wyższego, a także czy istnieje szansa przywrócenia hierarchiczności we współczesnych społeczeństwach. -- [rozszerzona wersja bloga: www.facebook.com/PrawdziwyMezczyzna] więcej

13.10.2011

Tytułowe pytanie, które zadają sobie mężczyźni (mowa o prawdziwych mężczyznach, a nie o tych, którzy szukają żony wygodnej, usłużnej czy też żony nie szukają w ogóle) samo w sobie zawiera błąd albo też jest po prostu podchwytliwe. Dobrej żony nie trzeba szukać, a nawet jeśli trochę trzeba, to przede wszystkim należy samemu nieustannie przygotowywać się do tego, żeby być dobrym mężem dla tej, z którą się spotka i którą się wybierze. To jest podejście miłości czyli podejście przygotowywania siebie dla drugiego człowieka i dawania siebie drugiemu człowiekowi w przeciwieństwie do podejścia oczekiwania i brania od drugiego człowieka. Dopasowanie. Na poziomie systemu wartości w kwestii dopasowania dwóch osób do małżeństwa podobieństwa się bez wątpienia przyciągają, a nie odpychają. Dlatego formując się (będąc formowanym) przez lata w określonym systemie wartości mężczyzna sprawia, że kobieta, której formacja jest podobna, zauważy go, a on ją. Od razu należy zaznaczyć, iż im wyższa wspólnota wartości, tym większa szansa na to, iż związek będzie trwały i zdrowy. Spotkanie. Aby siebie zauważyć należy się spotkać. Aby spotkać osobę podobną sobie nie należy tracić czasu na przebywanie w środowiskach gdzie nie ma osób o systemie wartości podobnym do naszego, ale trzeba być tam, gdzie ludzie mają podobne do naszych ambicje, ideały, tradycje i zasady według których działają. Trzeba rozmawiać i działać, a nie milczeć i stać na uboczu. Bez tego także szansa na spotkanie się maleje, bo niby skąd mężczyzna może wiedzieć, że ta, to właśnie ta, jeśli z nią nie rozmawia i jej nie słucha. Formacja. Jeśli mężczyzna ma przygotowywać siebie dla swojej przyszłej żony, ma więc nieustannie dbać o formowanie siebie jako człowieka, przyszłego męża i ojca, patriotę itd. To jak siebie formować jest tematem-rzeką. Tutaj określić chcę tylko rzecz najważniejszą dla rozważań nad formacją, czyli jej cel. Wiele lat temu, kiedy dopiero zaczynałem się zastanawiać nad tym jaki powinien być prawdziwy mężczyzna - przyszły mąż i ojciec, koleżanka (która niedługo wcześniej poznała swojego jedynego - jak się później okazało) dała moim rozmyślaniom wielkiego rozjaśniającego kopa w postaci następującego wyznania: "Wiesz, ja dawniej kiedy sobie wyobrażałam swojego przyszłego męża i myślałam o tym jaki on ma być, to marzyłam sobie, że powinien być przystojny, wesoły, czarujący, szarmancki, oczytany, może bogaty i tak dalej. Teraz, kiedy się z nim spotykam, rozmawiam, widzę jak się zachowuje i jaki jest, to już wiem, że tamto wszystko jest mało ważne w porównaniu z tym, że mój mąż powinien być przede wszystkim dobry i mądry". Trafiła w sedno sprawy. Z tych dwóch cech wynikają wszystkie inne cechy, którymi powinien charakteryzować się dobry mąż i ojciec. Z mądrości wynikają skuteczność, konsekwencja czy zaangażowanie, a z dobroci opiekuńczość, wrażliwość, cierpliwość itp. Tematy dopasowania, spotkania oraz - w szczególności - formacji męskości są niezwykle obszerne i ciekawe, tak więc będę je poruszał jeszcze nie raz, zapewne o wiele dokładniej niż tutaj. A w najbliższej przyszłości - rozważania o milionach roninów, o pierwszym kroku, o naturze i kulturze oraz o wewnętrznej walce wojownika z gentlemanem. więcej

13.10.2011

Testowanie edytora blogowego więcej

12.10.2011

Już się obawiałem, że nie daj Boże Pan Premier pójdzie po rozum do głowy, porozmawia z kimś mądrym, stanie z boku i choć raz trzeźwo oceni sytuację, a w konsekwencji przemebluje natychmiast swój gabinet. więcej