14.10.2011

Gdy wchodzi się w nowe towarzystwo, warto się najpierw przedstawić, żeby ludzie wiedzieli kto zacz i skąd się wziąłem, ale jednocześnie nie można mówić zbyt wiele o sobie, żeby nie wyjść na bufona i palanta. Następnie warto posłuchać nieco ludzi, by uniknąć wyskakiwania jak Filip z konopii i, podobnie jak to zdarzyło się w pewnych autentycznych okolicznościach, rozpocząć od rzucenia tekstu do majora, że "o wojsku to trzeba trochę wiedzieć, żeby się wypowiadać", albo do górala spod samiuśkich Tater, że "żeby naprawdę mówić gwarą góralską to trzeba jednak trochę w górach pomieszkać". Kupa śmiechu była i do dzisiaj anegdotę towarzystwo przekazuje kolejnym dołączającym do kielicha gościom. więcej

14.10.2011

Święcący dość duże sukcesy serial historyczny o starożytnym Rzymie, emitowany przez pewną amerykańską stację telewizyjną, będący zarazem widowiskiem wyrafinowanym poprzez formę i odwzorowanie realiów epoki, był okraszony ciekawą sceną. Nie miejsce tutaj na przeprowadzenie szczegółowej wiwisekcji fabuły serialu, lecz warto w krótkich słowach ją nakreślić, aby zrozumieć kontekst sytuacji. Gajusz Juliusz Cezar posiada praktycznie całą władzę w imperium rzymskim, Pompejusz zw. Wielkim , jego główny rywal w walce o władzę, ucieka do swoich zwolenników w Egipcie. Cezar wyrusza w pogoń za rywalem, lecz Pompejusz zostaje zabity u brzegów terytorium egipskiego. Ruch ten jest zrozumiały dla władzy egipskiej, marionetkowej rządzonej przez kilkuletniego faraona, pragnie ona zyskać przychylność w oczach Cezara, aby zmiany które zapewne będzie chciał dokonać, ominęły elitę władzy. Jednak gdy na spotkaniu Cezara z małoletnim faraonem zostaje wniesiona odcięta głowa Pompejusza, Cezar zamiast ucieszyć się ze śmierci swojego największego wroga, gani faraona za jego haniebny czyn. Później sam Cezar odprawia modły nad truchłem Pompejusza dokonując spalenia jego zwłok. Scena z strąconą głową Pompejusza utkwiła mi w pamięci i dała o sobie przypomnieć, kiedy przyszło mi oglądać najnowszy film Joanny Lichockiej Pogarda. Dla wielu czytelników moje skojarzenie może być odebrane jako trącące nutą fantazji czy anachronizmu, jednak niezwłocznie spieszę z wyjaśnieniem. Film Lichockiej dotyka sprawy braku równego traktowania dla stron dialogu jaki odbywa się na gruncie polityki. Oczywiście jest to ogólna teza filmu. Kiedy jedna strona dyskursu politycznego dyktuje warunki drugiej stronie, to w zasadzie nie możemy mówić o żadnym dyskursie politycznym. Banalna prawda, która jednak nie przystaje do rzeczywistości w której żyjemy. Do rzeczywistości, w której przeciwnika politycznego nie pokonuje się, tylko się go po prostu niszczy. Niszczy się jego ideały, niszczy się jego prawa, niszczy się cześć. Cezar i Pompejusz, choć byli wrogami politycznymi, zaciekłymi rywalami, kierowali się ideałami, które nie pozwalały im na krok tak drastyczny. Oczywiście byli zdolni do mordu za cenę zdobycia władzy, tak niejednokrotnie się działo, jednak posługiwali się kanonem polityki, w którym idee fixe był honor. Honorowa śmierć, nie zaś haniebny mord, stanowiła element walki o pozycję. Zastanawiające jest dlaczego przy całej naszej ogólnej sympatii do czasów antycznych, rozgrywek politycznych na śmierć i życie, nie potrafimy wznieść się ponad antyczną partię szachów i dojrzeć głębi tamtych politycznych waśni. Czy w imię zdobycia utrzymania władzy jesteśmy zdolni do poniżenia przeciwnika? Dlaczego w imię zapomnienia, uciszenia społeczeństwa pragnącego dociekać prawdy, decyduje się na tak drastyczne zachowania, zniewagi dla rodzin, bliskich zmarłych? więcej

Chore umysły unijnych technokratów nie znają granic głupoty. więcej

14.10.2011

Powiadasz, Epikurze... więcej

14.10.2011

W zasadzie nie chce mi się już poruszać spraw formalnych związanych z okresem ostatnich 2 lat w UPR. Był to okres, o którym czas szybko zapomnieć, ale zapamiętać płynącą z niego naukę. więcej

14.10.2011

Chciałem wam drodzy nauczyciele złożyć życzenia, ale nie wiem czego można życzyć tak docenianej i hojnie wynagradzanej grupie społecznej.Życzyłbym wam pieniędzy, ale podobno w ciągu ostatnich 4 lat dostaliście aż 40% podwyżki, więc zarabiacie grubo powyżej średniej krajowej. Żyje wam się na pewno lepiej, czego dowodem jest stanowienie największego obciążenia finansowego dla naszych, bogatych gmin.Ministerstwo w trosce o wasz rozwój dołożyło wam dwie godziny pensum, żebyście się tak straszliwie nie nudzili, bo przecież powszechnie wiadomo, że nauczyciel pracuje tylko paręnaście godzin w tygodniu.Życzyłbym wam lepszych warunków pracy, ale według minister macie już tak rewelacyjne, że lepsze nie mogą być.Może grzecznych dzieci? No ale pozbawiać was wyuczonego i świadomie wybranego wysiłku wychowania przypadków trudnych? Nie można pozbawiać was rozrywki dyżurów na przerwach, wywiadówek i konsultacji. Czym byłoby wasze życie bez przyprawy w postaci wiecznych pretensji rodziców? Czerpcie satysfakcję z pracy. No przecież tyle lat studiów i praktyki nie może pójść na marne.Życzyłbym wam więcej wolnego czasu, ale przecież macie go tyle wolnego. Wracacie do domu i możecie zapomnieć o przygotowaniach, sprawdzaniu zeszytów i prac klasowych. A jeżeli już to robicie to po łebkach i niesprawiedliwie dla dzieci. Bo ich bezstresowość jest przecież najważniejsza. Do tego te miesiące wakacji w najdroższym sezonie, ale przecież zarabiacie tak dużo, że was na to stać.Może zdrowia wam życzyć? Ale jak tu utracić zdrowie na ciepłej posadce, od samego gadania? Może od dźwigania zeszytów? Ha ha! Może z powodu hałasu? A jaki tam hałas dzieci się muszą wyszaleć! A stres? Jaki stres? więcej

13.10.2011

Prawo i Sprawiedliwość przegrało z Platformą, która poprowadziła swą najnędzniejszą kampanię w historii. więcej

13.10.2011

Środowiska okołopisowskie, szerzej - konserwatywne, a jeszcze szerzej - chrześcijańskie, po ostatnich wyborach bardzo potrzebują jakiegokolwiek zwycięstwa. Jako takie przedstawiają rychłe odejście Darskiego z TVP. A ja mówię - nie wygraliśmy. więcej

13.10.2011

albo o podobieństwach strojących się w suknie złudzenia więcej

13.10.2011

Wolność jest snem niewolnika. Człowiek wolny wie, że potrzebuje obrony, opieki, pomocy.(Nicolás Gómez Dávila) Od dłuższego czasu narasta we mnie tęsknota za społeczeństwem hierarchicznym połączona z coraz większym obrzydzeniem do społeczeństwa egalitarnego. Tak naprawdę nigdy nie było mi dane w tym pierwszym żyć i dorastałem w społeczeństwie, które posiadało jedynie namiastki hierarchiczności. Mimo to, w porównaniu z dniem dzisiejszym, kiedy to całe narody są święcie przekonane, że wszyscy ludzie są równi, co dla człowieka myślącego jest wierutną bzdurą, tamto społeczeństwo jawi mi się teraz jako oaza spokoju i bezpieczeństwa. Jeśli powiedzieć współczesnemu człowiekowi, że społeczeństwo hierarchiczne jest dobre, odpowie z ironią, iż owszem, ale tylko wtedy kiedy należysz do klasy wyższej. Jest to efekt niemyślenia, a jeszcze bardziej systematycznego indoktrynowania, zwanego nauczaniem lub edukacją, iż wszelkie klasy wyższe, arystokracje i elity, to ludzie źli i krwiopijcy pasożytujący na bezbronności biednych. W rzeczywistości jednak, w społeczeństwie hierarchicznym każdy ma swojego pana, któremu służy i któremu jest poddany, pan ten zaś chroni i opiekuje się swoimi poddanymi. Bez względu na ilość i rodzaj poszczególnych stanów w danym społeczeństwie, istnieją właśnie te dwa podstawowe stany, do których należy każdy członek społeczeństwa: poddani - należący do stanów niższych, oraz panowie - należący do stanów wyższych. Obowiązkiem poddanych jest służyć i być poddanymi swoim panom, obowiązkiem zaś panów jest chronić swoich poddanych i dbać o rozwój społeczeństwa. Jest to swoista symbioza osób różnych, o nierównych prawach i innych obowiązkach, których jednakże role społeczne wzajemnie się dopełniają. Najtragiczniejszym skutkiem zamiany hierarchiczności na egalitarność, jaki obserwujemy we współczesnych społeczeństwach jest to, iż produkują one miliony roninów, którzy nie mają swego pana i nie mają komu służyć, a jak powiedział Dávila, jeśli zapominamy, że być wolnym to poszukać sobie pana, któremu powinniśmy służyć, wówczas wolność nie jest niczym innym jak tylko absolutną szansą, że rozkazywać nam będzie pan najbardziej nikczemny. W drugiej części, za kilka dni, o tym czy w społeczeństwie hierarchicznym możliwe jest przejście ze stanu niższego do wyższego, a także czy istnieje szansa przywrócenia hierarchiczności we współczesnych społeczeństwach. -- [rozszerzona wersja bloga: www.facebook.com/PrawdziwyMezczyzna] więcej