Chodzi o obuwie. Kupione tego samego dnia, w którym chciano je zwrócić. Pani ekspedientka powolala się na przepis "z marca poprzedniego roku", gdzie podobno jest dowolnosc dla sklepu zapisana co do tego czy przyjmie towar czy nie.

Towar oczywiscie nieuzywany.

Hmm nie jestem prawnikiem ale chyba dalej działa tygodniowy okres...

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Jak bym się nie pytał, czy sklep może odmówić, tylko czy istnieje jakikolwiek powód, dla którego sklep musiałby taki towar przyjąć.

Napisał/a: asertywnyChodzi o obuwie. Kupione tego samego dnia, w którym chciano je zwrócić. Pani ekspedientka powolala się na przepis "z marca poprzedniego roku", gdzie podobno jest dowolnosc dla sklepu zapisana co do tego czy przyjmie towar czy nie.

Towar oczywiscie nieuzywany.

A brał Kolega z możliwością zwrotu? Wnoszę z wpisu, że nie. U Ojca w firmie robimy takie udogodnienia klientom i później nie ma problemu z tym.

Quicúmque vult salvus esse, ante ómnia opus est, ut téneat cathólicam fidem

.

Po prostu zyjemy w dzikim kraju, skoro nie ma takiej mozliwosci.

PS

0x00FF00 jak nic madrego nie umiesz napisac do spierdalaj z watku.

Może. Jak but jest wadliwy, sprzedawca ma naprawić, wymienić, obniżyć lub zwrócić cenę.
Właściwie w pierwszej kolejności naprawa, ale wybór należy do sprzedawcy i nie można go przymusić.

Pani to Dorothy Harris, a ja jestem Forrest Gump

Napisał/a: asertywnyPo prostu zyjemy w dzikim kraju, skoro nie ma takiej mozliwosci.

PS

0x00FF00 jak nic madrego nie umiesz napisac do spierdalaj z watku.

To som normy unijne, a tak napisane, że biedne ludzie nic nie rozumio. Pisze zwrot, to myślo, że mogo. A tu dupa blada.

Pani to Dorothy Harris, a ja jestem Forrest Gump

Napisał/a: asertywnyChodzi o obuwie. Kupione tego samego dnia, w którym chciano je zwrócić. Pani ekspedientka powolala się na przepis "z marca poprzedniego roku", gdzie podobno jest dowolnosc dla sklepu zapisana co do tego czy przyjmie towar czy nie.

Towar oczywiscie nieuzywany.

Pani ma rację.

Keep Corgis and Look Regal | The Queen's life in pictures - http://elizabethii.tumblr.com

"Jak but jest wadliwy, sprzedawca ma naprawić, wymienić, obniżyć lub zwrócić cenę."

Kolego to juz przerabialem jakis czas temu. Nie ma fizycznej mozliwosci zmuszenia sklepu do uznania reklamacji. Nie ma co nawet tracic czasu na zwracanie sie do Rzecznika Konsumenta itd. W moim przypadku byla to druga reklamacja tego samego. Podstawiony za drugim razem rzeczoznawca powypisywal totalne bzdury niezgodne chocby z dokumentami, które mam od sklepu (dowod zakupu, pierwsza reklamacja), ale Rzecznik NIC NIE MOZE ZROBIC.

To jest dziki kraj.

Napisał/a: ExecutorHmm nie jestem prawnikiem ale chyba dalej działa tygodniowy okres...

No właśnie jakiś rok temu pisano o tym, że SN czy inne ważne gremium orzekło, że jeżeli towar nie był wadliwy to sprzedawca może jednak odmówić przyjęcia zwrotu.....

tutaj tekst, który też na to wskazuje Podobne informaje podaje federacja konsumentów

tup.... tup.....tup...... próba stóp....

Napisał/a: asertywnyNie ma co nawet tracic czasu na zwracanie sie do Rzecznika Konsumenta itd.

Najlepiej nim postraszyć.

Pani to Dorothy Harris, a ja jestem Forrest Gump

A na jakiej podstawie miałby przyjąć? Jeśli nie ma dobrej woli sklepu, to się nie zmusi. Obowiązkowe zwroty są tylko przy zakupie przez internet lub telefon.

Idealny prezent pod choinkę: http://bit.ly/1uLmQqG

Napisał/a: ExecutorHmm nie jestem prawnikiem ale chyba dalej działa tygodniowy okres...

Dziesięciodniowy, tylko wtedy, gdy towar zakupiony jest poza lokalem firmy.

画蛇添足

Napisał/a: AliumNo właśnie jakiś rok temu pisano o tym, że SN czy inne ważne gremium orzekło, że jeżeli towar nie był wadliwy to sprzedawca może jednak odmówić przyjęcia zwrotu.....
tutaj tekst, który też na to wskazujePodobne informaje podajefederacja konsumentów

Ale się zjebało.
Napisał/a: Otis TardaDziesięciodniowy, tylko wtedy, gdy towar zakupiony jest poza lokalem firmy.

Napisał/a: Tomek TorquemadaObowiązkowe zwroty są tylko przy zakupie przez internet lub telefon.

Był tydzień od zakupu w siedzibie. A od roku nima :/

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Forrest nie smiesz mnie. Sklep ma podstawionego rzeczoznawce, który napisze ci opinie w stylu ze "but rozpadł się bo zle go sznurowałeś" i co zrobisz?

Napisał/a: Forrest Gump JrMoże. Jak but jest wadliwy, sprzedawca ma naprawić, wymienić, obniżyć lub zwrócić cenę.
Właściwie w pierwszej kolejności naprawa, ale wybór należy do sprzedawcy i nie można go przymusić.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy towar jest niezgodny z umową. Jest to pojęcie szersze niż wada, bo produkt, który kupiliśmy, nie musi być niesprawny, może się jednak okazać, że zamówiliśmy coś według wzoru, a wykonano nam coś innego. Jest bez wad, dobre, ale... właśnie niezgodne z umową. Wtedy możemy zwyczajnie reklamować towar, podobnie jak ten, w którym ujawniły się wady, domagając się w pierwszej kolejności naprawy lub wymiany – wybór sposobu załatwienia reklamacji jest po stronie konsumenta.


http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=709

Napisał/a: Forrest Gump JrNajlepiej nim postraszyć.

W przypadku reklamacji zadziała
W przypadku zwrotu bez podania przyczyny nie koniecznie - to już niestety kwestia kultury sprzedawcy

z trochę innej beczki to mnie rozczula "wieczysta gwarancja" karimora - jak mi się popsuł taki plastikowy dings to dostałem broszurkę z informacją czego "wg" nie obejmuje i wyszło, że w zasadzie nie obejmuje niczego........

tup.... tup.....tup...... próba stóp....

Napisał/a: asertywnyForrest nie smiesz mnie. Sklep ma podstawionego rzeczoznawce i co zrobisz?

Jak Ci nie szkoda nerwów i czasu, to rzeczywiście można iść do rzecznika konsumentów i jemu but pokazać. Samemu do sądu z głupim butem nie warto.

Pani to Dorothy Harris, a ja jestem Forrest Gump

Jedyne wyjście to nękanie, głośne nękanie, głośne nękanie przy klientach, głośne nękanie przy klientach zdecydowanych na kupno. Stać i nękać.

Dlatego nie kupuję butów, a tym samym nie mam kłopotu...
Niedawno ktoś na FF się pytał czy może oddać spodnie w których cały dzień był w szkole. :D

Raz powiedziałem - zawsze powiedziałem

Poor, ja kiedyś nękałem zakład energetyczny.
Wyrzuciła mnie ochrona... :)

Raz powiedziałem - zawsze powiedziałem

Forrest rzecznik ci powie ze on nie ma srodków zeby ocenic towar i sam musisz zrobic ekspertyze i sam napisac list w ktorym poprosisz sklep o zwrot kasy za towar i dodatkowo zwrot za opinie rzeczoznawcy. Myslisz ze sklep sie zgodzi zwrocic kase za rzeczoznawce?

Podobno czesto jak uslyszalem od rzecznika zdarza sie ze jeden rzeczoznawca daje sprzeczna opinie na temat tej samej rzeczy - raz korzystna dla sklepu za pieniadze sklepu, a drugi pozywytna dla konsumenta za kase konsumenta.

Dziki kraj.

Napisał/a: vir KAINe realPoor, ja kiedyś nękałem zakład energetyczny.
Wyrzuciła mnie ochrona... :)

Ja też, wysłuchali, a po jakimś czasie wysłali monit - płaci czy zawiadomić prokuratora?

Napisał/a: Executor
Napisał/a: Tomek TorquemadaObowiązkowe zwroty są tylko przy zakupie przez internet lub telefon.
Był tydzień od zakupu w siedzibie. A od roku nima :/

Przy czym chyba zmieniło się nie prawo a jego interpretacja....

tup.... tup.....tup...... próba stóp....

Napisał/a: asertywnyForrest rzecznik ci powie ze on nie ma srodków zeby ocenic towar i sam musisz zrobic ekspertyze i sam napisac list w ktorym poprosisz sklep o zwrot kasy za towar i dodatkowo zwrot za opinie rzeczoznawcy. Myslisz ze sklep sie zgodzi zwrocic kase za rzeczoznawce?

Podobno czesto jak uslyszalem od rzecznika zdarza sie ze jeden rzeczoznawca daje sprzeczna opinie na temat tej samej rzeczy - raz korzystna dla sklepu za pieniadze sklepu, a drugi pozywytna dla konsumenta za kase konsumenta.

Dziki kraj.

E, mało w Koledze wiary w socjalizm, a on czasem naprawdę bohatersko walczy z problemami nieznanymi w innych systemach. Pewnie zależy od rzecznika.

Pani to Dorothy Harris, a ja jestem Forrest Gump

Zdaje się, że jeśli towar nie jest wadliwy, jest zgodny z umową i jest kupiony w lokalu to nie ma obowiązku przyjęcia go z powrotem. Zależy od dobrej woli. Na Zachodzie często przyjmują ale nie dają kasy tylko bon zakupowy.

りす いす れべるや!!!

Do tej pory sklepy w ktorych kupowalem zachowywaly sie w tej kwestii normalnie (polecam chocby pod tym wzgledem siec Peek & Cloppenburg) i nie bylo problemu ze zwrotem i wymiana. Tym bardziej zdziwony bylem ze sklep Claks tak potraktował moją dziewczynę. Cóż po prostu nigdy tam nic nie kupie i tyle.

Napisał/a: AliumPrzy czym chyba zmieniło się nie prawo a jego interpretacja....

Zaiste, wcześniej było interpretowane na korzyść konsumenta.

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Kurde, miałem ostatnio ciekawy1 indecent w sklepie Decathlon.

No więc, przyłażę z hulajnogą i marudzę, że coś tam coś tam, śrubka nie taka. Kolo zabiera mi hulajnogę, coś tam klika w komputer i bez słowa wręcza gotówę. Jak chcę, mogę sobie drugą kupić. No, nie sobie, tylko synkowi, co stoi i płacze że mu pan zabrał hulajnogę. Idziemy więc na górę po nową. Oglądam ją, oglądam, wtem olśnienie - hulajnoga była OK, tylko źle złożona. Schodzę do działu reklamacji, przepraszam i chcę hulajnogę z powrotem. "Panie, a nie możesz pan nowej kupić?" "No, mogę, ino krępuję się nadużywać, panie tego..." "Wie pan, teraz to poszło w system, trudno będzie odkręcić, naprawdę łatwiej dla wszystkich będzie jak pan weźmie nową." No to wziąłem.

Tak więc, zachodnie sieci wprowadzają kulturę y szacon dla klejenta.

Napisał/a: IgnacTak więc, zachodnie sieci wprowadzają kulturę y szacon dla klejenta.
Zależy od firmy. Decathlon bardzo OK (pod wieloma względami) ale np. zwyczaje w Castoramie to jakby inna bajka - upatrzyłem sobie listwy w kolorze "orzech" ale "na sklepie" była ostatnia. Umawiam się więc na następny dzień, zostawiłem zaliczkę. Przychodzę i czeka na mnie "jesion", no to nie biorę i proszę o zwrot zaliczki. Nie ma takiej możliwości - musiałem albo pisać bardzo wysoko albo poczekać 3 dni na "orzech". Wybrałem drugą opcję - ale niesmak pozostał....

tup.... tup.....tup...... próba stóp....

Rzeczywiście rękojmi nie ma już w Polsce (myślałem, że dużo wcześniej, niż rok - wyjątek zakupy wysyłkowe), zostaje gwarancja. Czy to źle? Zakup jest formą umowy, w której obie strony godzą się na ustalone warunki. Jeżeli nie są ujawniane "wady ukryte", to dlaczego jedna ze stron ma ponosić konsekwencje nieodpowiedzialności drugiej? Zostaje "dobra wola", która nie jest obowiązkiem. żeby nie było niedomówień, to po części jestem tą drugą stroną "nie kliencką"

Napisał/a: zacharRzeczywiście rękojmi nie ma już w Polsce (myślałem, że dużo wcześniej, niż rok - wyjątek zakupy wysyłkowe), zostaje gwarancja. Czy to źle? Zakup jest formą umowy, w której obie strony godzą się na ustalone warunki. Jeżeli nie są ujawniane "wady ukryte", to dlaczego jedna ze stron ma ponosić konsekwencje nieodpowiedzialności drugiej? Zostaje "dobra wola", która nie jest obowiązkiem. żeby nie było niedomówień, to po części jestem tą drugą stroną "nie kliencką"

Ojtam, ojtam.



Zmiana przepisów nastąpiła 1 stycznia 2003 r.

Rękojmia pozostała w obrocie profesjonalnym i w stosunkach nieprofesjonalnych (tj. nieprzedsiębiorca-nieprzedsiębiorca).

Gdy nabywcą jest konsument - mamy niezgodność towaru z umową.


Przy sprzedaży zaś nieruchomości - nadal jest rękojmia.


Gwarancja natomiast jest dodatkowym zastrzeżeniem umownym. Może być, ale nie musi, to zależy od tego, czy gwarant zechce jej udzielić.

Aby trafić do piekła - nie trzeba robić nic, aby trafić do nieba - trzeba się napracować

Proszę dalej się tu wpisywać, no. Ciekawy wątek.
Wszyscy jesteśmy consumerami.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: IgnacTak więc, zachodnie sieci wprowadzają kulturę y szacon dla klejenta.
muhahaha. Idż pan na bazar na pl. Szembeka. Jak i kup se pan hulajnogie, szrubka nie rykszotosuje to pan odkręci, poprawi i odda za 5 minut

bolszewika goń

Napisał/a: georgbaron vontrottaPrzy sprzedaży zaś nieruchomości - nadal jest rękojmia.

Po akcie notarialnym?

Napisał/a: zachar
Napisał/a: georgbaron vontrottaPrzy sprzedaży zaś nieruchomości - nadal jest rękojmia.
Po akcie notarialnym?

Oczywiście. Rękojmia za wady rzeczy sprzedanej zaczyna działać od chwili sprzedaży, nigdy wcześniej.

Aby trafić do piekła - nie trzeba robić nic, aby trafić do nieba - trzeba się napracować

Napisał/a: asertywny0x00FF00 jak nic madrego nie umiesz napisac do spierdalaj z watku.

To nie moja wina, że masz postawę roszczeniową, bo nawet nie wiesz z jakiego powodu (na jakiej podstawie) chciałeś towar zwrócić.

Napisał/a: georgbaron vontrotta
Napisał/a: zachar
Napisał/a: georgbaron vontrottaPrzy sprzedaży zaś nieruchomości - nadal jest rękojmia.
Po akcie notarialnym?
Oczywiście. Rękojmia za wady rzeczy sprzedanej zaczyna działać od chwili sprzedaży, nigdy wcześniej.

To się rozumie samo przezsię, tylko wydawało mi się, że obrót nieruchomościami jest wyjątkiem ze zwykłej sprzedży. Tu nie wystarcza zwykła umowa :sprzedający-kupujący, a potrzeba dodatkowo błogosławieństwa prawniczego notariusza, które zdawało mi się ostateczne (szczególnie te ze zmianą w księdze wieczystej). Nie wiem czy odstąpienie od tego typu umowy jest tak proste. Niestety na własną nieruchomość ciągle zbieram :(

Napisał/a: zacharTo się rozumie samo przezsię, tylko wydawało mi się, że obrót nieruchomościami jest wyjątkiem ze zwykłej sprzedży. Tu nie wystarcza zwykła umowa :sprzedający-kupujący, a potrzeba dodatkowo błogosławieństwa prawniczego notariusza, które zdawało mi się ostateczne (szczególnie te ze zmianą w księdze wieczystej). Nie wiem czy odstąpienie od tego typu umowy jest tak proste. Niestety na własną nieruchomość ciągle zbieram :(

Racja, skrótem myślowym pojechałem.

Oczywiście, aby z powrotem przenieść własność nieruchomości potrzebny będzie akt notarialny, względnie wyrok sądu (art. 64 KC).

Aby trafić do piekła - nie trzeba robić nic, aby trafić do nieba - trzeba się napracować

Przy zakupie obuwia (i innych rzeczy, np. ubrań wierzchnich) można zastrzec, że dokonuje się zakupu z możliwością wypowiedzenia (oczywiście, trzeba koniecznie zachować paragon z adnotacją sprzedawcy o możliwości zwrotu). Idzie się z takimi butami lub ubrankiem do domu, przymierza i sprawdza, i jeśli coś nie pasuje, np. bucik nie pasuje do ulubionej spódniczki, zwraca się zakup następnego dnia. Do tej pory nie miałam problemów ze zwrotem (w różnych sklepach), a zdarzył mi się ten problem 3 razy i zawsze dotyczył butów (po dłuższej przechadzce po dywanie okazywały się po prostu niewygodne). Oczywiście, jeśli produkt ulegnie uszkodzeniu, to sytuacja zmienia się na niekorzyść klienta.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.