Nennolina urodziła się 15 grudnia 1930 r. w rzymskiej kamienicy niedaleko bazyliki Świętego Krzyża Jerozolimskiego. Jej rodzina była bardzo wierząca, rodzice codziennie uczestniczyli w Eucharystii. Nennolina uwielbiała się bawić, wraz z siostrą szalała na trójkołowym rowerku. Wszędzie jej było pełno aż do feralnego dnia, kiedy bawiąc się w ogrodzie, rozbiła sobie kolano o kamień. Lekarze stwierdzili, że nie jest to zwykłe stłuczenie. Nennolina była chora na raka. Diagnoza - kostniakomięsak - oznaczała amputację lewej nogi. Kiedy cała rodzina rozpaczała, dziewczynka, jak wynika z relacji świadków, zachowała pogodę ducha i cieszyła się, że swe cierpienie może ofiarować Jezusowi. Wkrótce zaczęła pisać listy. Do Boga Ojca, Jezusa, Matki Bożej, Trójcy Świętej, do Anioła Stróża i do Ducha Świętego.

W jednym z ostatnich listów przed śmiercią prosiła Jezusa, by zwrócił jej nóżkę, ale była przygotowana na niespełnienie tej prośby. "Chciałabym nigdy nie chorować i Ty spraw, bym nie zachorowała. Jeśli chcesz, spraw, bym zaczęła chodzić ale jeśli nie chcesz tego:fiat voluntas Tua". Dla wielu te słowa są dowodem głębokiego życia mistycznego dziecka. Nennolina zmarła w sobotę, w dzień poświęcony Matce Bożej, 3 lipca 1937 r., cztery miesiące przed ukończeniem 7. roku życia. Maryję nazywała Mamusią. Kilka dni przed Pierwszą Komunią Świętą, 11 listopada 1936 r., pisała: "Droga Mamusiu, któż zrozumie, jak piękny będzie ten dzień, kiedy Twój Boski Syn przyjdzie do mojego serca, ale ja chciałabym Go przyjąć z Twoich świętych rąk. Uczynisz mi to, Mamusiu?". W listach jak refren powraca pragnienie ofiarowania swego cierpienia za grzeszników i dla zbawienia świata. Listy są zapisem głębokiej, mistycznej więzi między człowiekiem a Bogiem. Świadczą także o bardzo zintegrowanej psychice i dojrzałości wiary kilkuletniej jakby nie było dziewczynki.

"[świadectwo matki] Pewnego dnia Nenne podyktowała mi takie zdanie: "Kochany Jezu, wlej swoją łaskę do szafki, która jest w mojej duszy". Przerwałam jej, mówiąc:

– Ale mylisz się – co to znaczy "do szafki, która jest jeszcze w środku czegoś"? Chcesz powiedzieć, żeby wlał łaskę do twojej duszy?
– Nie, napisz tak, jak powiedziałam! – odpowiedziała. Na próżno próbowałam ją przekonać. Zrodziła się z tego dyskusja i w końcu mała wyjaśniła:
– Posłuchaj, mamo. Wyobraź sobie, że moja dusza to jabłko. W środku jabłka znajdują się te małe czarne pesteczki, czyli nasiona, a w łupince nasion jest takie białe coś… Wyobraź sobie, że to właśnie jest łaska!"

Cud Nennoliny

Nennolina utożsamiła się z Jezusem na Kalwarii - opowiada ojciec Piersandro Vanzan SJ, cenzor teolog w procesie beatyfikacyjnym. - Dziewczynka duchowo identyfikuje się najpierw z małym Jezusem, potem kilkuletnim chłopcem, młodzieńcem, aż wchodzi z Nim na Kalwarię. Tam zdobywa szczyt swego mistycznego utożsamienia - mówi. Skąd u dziecka taka dojrzałość wiary? Ojciec Vanzan podkreśla wpływ rodziny. Wskazuje zarazem, że życie Nennoliny jest potwierdzeniem słów, że Bóg pewne rzeczy objawia maluczkim i wielcy nie są w stanie ich pojąć. Kult Nennoliny jest znany nie tylko w Rzymie i we Włoszech, ale także w Niemczech i we Francji. - Przy jej grobie codziennie modlą się ludzie - mówi o. Simone M. Fioraso, proboszcz bazyliki Świętego Krzyża Jerozolimskiego, dokąd jej ciało zostało w 1999 r. przeniesione z cmentarza Verano, i wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym.

Za jej wstawiennictwem została uzdrowiona z marskości wątroby kobieta z Indiany. Teraz ten cud będzie weryfikowany. Benedykt XVI już podpisał dekret o heroiczności jej cnót, a więc będzie najmłodszą beatyfikowaną niemęczennicą w dziejach Kościoła. Jej proces beatyfikacyjny, rozpoczęty już w 1942 roku, zakończył się 30 lat później. Wtedy jednak Kościół nie dopuszczał beatyfikacji dzieci, które nie zmarły męczeńską śmiercią. Sytuacja zmieniła się, gdy w 1981 r. Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych uchyliła ten nieformalny zakaz. W czasie spotkania z dziećmi, tak jak Nennolina należącymi do Akcji Katolickiej, Benedykt XVI podkreślił, że "jej życie, tak proste i zarazem tak znaczące, pokazuje, że świętość jest osiągalna w każdym wieku: jest dla dzieci i dla młodzieży, dla dorosłych i osób w podeszłym wieku". Każdy czas jest dobry, aby zdecydować się pokochać poważnie Jezusa i wiernie pójść za Nim. W listopadzie 2008 roku biskup José Luis Redrado Marchite, sekretarz Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia, zasugerował, że dziewczynka może zostać Doktorem Kościoła

Jadę do Afryki

Nennolina pragnęła trwać u stóp Krzyża. Kiedy pod choinkę otrzymała figurkę Dzieciątka Jezus, złożyła ją na krzyżu. - Pięcioletnie wówczas dziecko uczy nas, że nowo narodzony Jezus ofiaruje się, by przed nami otworzyć bramy nieba - mówi o. Fioraso. A Benedykt XVI wskazuje, że "w ciągu kilku lat Nennolina osiągnęła szczyty chrześcijańskiej doskonałości, na które wszyscy mamy się wspinać, pospiesznie przemierzyła "drogę szybkiego ruchu", która prowadzi do Jezusa". Gdy opatrywano jej bolącą ranę, cierpienie ofiarowała Panu Bogu za papieża, za Kościół, misjonarzy, pokój na świecie i zbawienie grzeszników. Często przy bolesnej zmianie opatrunku mawiała: teraz jadę jako misjonarka do Afryki. Nawet jej się udało. W Burundi działa Centrum jej imienia, pomagające tamtejszym sierotom, tak samo dzieje się w Peru. W Mozambiku powstaje ośrodek pomocy chorym na AIDS. A jedna z pracujących w Chinach zakonnic przyjęła imię Nennolina, by, jak mówi, lepiej służyć Chrystusowi i potrzebującym. "Jezu pierwszą i najważniejszą rzeczą, o którą Cię proszę, jest prośba o to, bym była święta. Chcę bardzo cierpieć, by wynagrodzić Ci za grzechy ludzi, szczególnie tych najbardziej złych. Chciałabym być palącą się dzień i noc przed tabernakulum lampką" - pisała Nennolina niespełna rok przed śmiercią. Dziś wskazuje drogę na szczyty chrześcijańskiej doskonałości.

[mbkp.info, wikipedia.org, czytelnia.onet.pl]

Przyjaciele, których nie miałem Których w biedzie sobie zmyśliłem Opowiedzą wam, że kochałem A to przecież znaczy, że żyłem

Właśnie czytam (nie sobie oczywiście, czy raczej nie tylko sobie):

Jon3

Jedna z moich ulubienic :)

Dear Jesus the Crucified I love You oh dear Jesus. Dear Jesus tell God the Father that I love Him so much. Dear Jesus I'm so glad Easter is coming. Dear Jesus I know You suffered a lot on the Cross and I want to suffer with You during this week of Passion, I want to suffer for the souls who need it, so that they can be converted Dear Jesus I love You so much, really very much Jesus, and I want to be Your lamp and Your lily, the lily that represents the purity of the soul and the lamp that represents the flame of love which never leaves You. Dear Jesus bless the Church, the Clergy and especially my confessor my family my teacher, and all the world.
Dear Jesus I send You a lot of kisses and greetings Your Antonietta and Jesus

(letter 144 of the 16th of March 1937-she herself signed it)

http://www.nennolina.it/let_gesucrocifisso_EN.htm

^

"Bogu się służy tylko wówczas, kiedy Mu się służy tak, jak On chce" Św. Ojciec Pio z Pietrelciny

MI się w związku z tym przypomniała historia św. Dominika Savio.

Pozdrawiam.

Okładka książki świetna.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

To polecam jeszcze dziennik mamy Nennoliny:

http://espe.pl/product-pol-37-NENNOLINA-SZESCIOLETNIA-MISTYCZKA-Swiadectwo-matki.html#

mocna rzecz, to dziecko zawstydza, ale w takim dobrym sensie - motywuje do świętości :)

cloud of unknown

I

Przyjaciele, których nie miałem Których w biedzie sobie zmyśliłem Opowiedzą wam, że kochałem A to przecież znaczy, że żyłem

"Wtedy jednak Kościół nie dopuszczał beatyfikacji dzieci, które nie zmarły męczeńską śmiercią. Sytuacja zmieniła się, gdy w 1981 r. Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych uchyliła ten nieformalny zakaz. "

Nie rozumiem. Skoro zakaz był nieformalny to dlaczego trzeba go było formalnie uchylać?

A o Nennolinie nigdy nie słyszałem. Dzięki za ten wątek!

Ausculta et parvenies.

W dzisiejszych czasach bylaby odebrana swoim faszystowskim rodzicom

Napisał/a: MartinusNie rozumiem. Skoro zakaz był nieformalny to dlaczego trzeba go było formalnie uchylać?
Myślę, że to tylko łajkowe bajanie, ktoś, coś słyszał, gdzieś mu się skojarzyło, zapisał w wiki. Ale faktem jest, że rzadkość to, by zastanawiać się czy dziecię doktorem Kościoła zostanie.

Jon3

Przy okazji warto wspomnieć temat doktorów Kościoła, bo jakoś przeszdł bez odzewu:
http://rebelya.pl/discussion/33332/sw-jan-z-avili-doktorem-kociola/

Jon3

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.