Obejrzałem wszystkie 4 sezony Sons of Anarchy. Miszczostwo. Boardwalk Empire i Deadwood też obejrzane i podobały się. Możecie coś ciekawego polecić w podobnym klimacie?

Banshee , na razie 8 odcinków, dobrze rokuje

Przyjaciele, których nie miałem Których w biedzie sobie zmyśliłem Opowiedzą wam, że kochałem A to przecież znaczy, że żyłem

.

Ja ostatnio oglądam całość "Poirota" z Davidem Suchetem w świetnych ekranizacjach Agathy Christie. Rozrywka pierwsza klasa.

Ausculta et parvenies.

Podbijam, bo może ktoś coś poleci
Mam za sobą Bossa, The WIre, Homeland - wszystko bardzo dobre seriale
Przestałem oglądać Boardwalk Empire (nuda kostiumowa), Sons of Anarchy (za dużo kurestwa, nawet jak na amerykański serial)
W ogóle nie zamierzam patrzeć na Borgiów. Skłamany, antykościelny produkcyjniak

Odkryłem se Longmire

+ Za Korna nieustająco +

Napisał/a: Filho Maravilha

Podbijam, bo może ktoś coś poleci
Mam za sobą Bossa, The WIre, Homeland - wszystko bardzo dobre seriale

Podobne trochę do The Wire i częściowo do Bossa jest duńskie Forbrydelsen. Połączenie pracy policji i intryg politycznych + rewelacyjny klimat. Napisy polskie są niestety tylko do 3 sezonu, dwa pierwsze albo z angielskimi albo z lektorem można obejrzeć.

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

Napisał/a: Filho Maravilha

W ogóle nie zamierzam patrzeć na Borgiów. Skłamany, antykościelny produkcyjniak

Odkryłem se Longmire


O którą wersję "Borgiów" chodzi: anglosaską czy francuską?

Apuję, żeby polecić brytolski serial "In the flesh". Rzecz jest o młodym zombiaku, który dzięki lekarstwu został częściowo przywrócony do życia. Nie musi jeść, ale i ludzi też nie zjada, może mówić, wszystko pamięta, ale też musi nosić soczewki i maskować swe blade lico jakimś fluidem czy jakoś tak. W każdym razie takich jak on jest wielu, choć nie wszystkich zombiaków dało się tak "uleczyć". No i ten zombiak trafił z powrotem do domu, rodzice muszą go ukrywać przed ludźmi, bo żeneralnie ludzie nienawidzą zombiaków zarówno tych "zdrowych" jak i tych chorych.

Więcej szczegółów nie zdradzę, ale po pierwszym odcinku przyznać trzeba, że rzecz jest nietuzinkowa, twórcy pootwierali wiele ciekawych wątków, a brak hamerykańskiego rozmachu działa tylko na korzyść.

Wg IMDb nakręcili tylko 3 odcinki, więc pod koniec może być niedosyt, ale mimo to polecam.

Suits - teksty świetne, aktorstwo na poziomie i trzeba myśleć oglądając

Broadchurch trzyma poziom.

Z dziwadeł trafiłem na japoński(!) serial prawniczy, "Legal High" (torrenty i napisy po angielsku do znalezienia w sieci). Dziwadło straszne, estetyka momentami wygląda jak przesadzona meksykańska telenowela, aktorstwo bywa zgoła nieeuropejskie - ale jest parę naprawdę fajnych momentów i sytuacji, które nie mogłyby się znaleźć w europejskiej czy amerykańskiej produkcji. No, po prostu często bronią tam spraw i osób, które są dalekie od czystości, metodami dalekimi od czystych.

画蛇添足

Z nowych seriali The Americans jest OK. Klimat lat 80-tych, zimnej wojny i szpiegów w Ameryce. Nic nadzwyczajnego a przyjemnie się ogląda. A coś z tzw. guilty pleasure - zakończony niedawno 10-odcinkowy Banshee. Dużo krwi, bijatyk, seksu, często śmiesznych postaci, ale jak podejdzie się do niego jako takiego komiksowego pastiszu daje radę.

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

Stary (10 letni) brytyjski sitcom "The office" z Bilbo Bagginsem (Freeman) w jednej z głównych ról.

BReaking BAd. W zasadzie trudno go podsumować. Temat przewodni - meta. Na początku wydaje się, że trywializuje czy wręcz usprawiedliwia produkcję narkotyków oraz zbrodnie temu towarzyszące ale okazuje się, że jednak nie. Nieprzewidywalna, wciągająca fabuła, ale na ogół bez wartkiej akcji.

Co Ludzie Powiedzą

Kto nie czuje się jak prostytutka, może wyjść.

les revenants

Poczułem pocałunek Europy, kiedy oglądałem ten film.

Ja Klaudiusz

Najpierw błyśniesz, potem zgaśniesz, ot i bajka cała.

"Komisarz Rex" - za:
* wartościowe zdjęcia (zwłaszcza Wiednia i Rzymu);
* odkrywcze przedstawienie zjawisk językowych (w niektórych odcinkach w Rzymie powszechnie mówi się po Niemiecku, a w paru odcinkach wiedeńczycy "zmówili się", by mówić po włosku.

Napisał/a: Otis Tarda

Napisał/a: Dewey CroweTe świetne dialogi to prawdopodobnie zasługa tego pana:http://en.wikipedia.org/wiki/Elmore_Leonard Mi osobiście przypominają trochę dialogi z kina noir, a trochę kryminałów w tym stylu ten pan popełnił.

Całkiem możliwe, choć drugi ze scenarzystów, Yost, też wydaje się być doświadczonym facetem.


No i się panu Elmoru Leonardu zmarło dzis. Zobaczymy jaki wpływ to będzie miało na poziom serialu w przyszłości.

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

Nocusz... szkoda. No, zobaczymy.

画蛇添足

House of Cards

a ja powiem tylko tyle:
Trailer park boys
Arrested development
- dwa najlepsze seriale komediowe wszech czasów

We cook your meals, we haul your trash, we connect your calls, we drive your ambulances. We guard you while you sleep. Do not... fuck with us.

Ja "Trailersów..." lubię, ale to dość specyficzny serial, kurde faja ;)

Aktualnie jestem w trakcie "House of Cards" i póki co bardzo dobry.
Noji drugiego Brejkinbeda wczoraj obejrzałem.

robertgorgon: "Panowie często mają taki problem, czy ci wstrętni zamachiści znów jak zwykle mają rację, czy też tym razem coś się uda znaleźć."

breaking bad ma tyle dobrych opinii że chyba i ja go sprawdzę w wolnej chwili

We cook your meals, we haul your trash, we connect your calls, we drive your ambulances. We guard you while you sleep. Do not... fuck with us.

Póki co daję mu drugie miejsce po The Wire.

robertgorgon: "Panowie często mają taki problem, czy ci wstrętni zamachiści znów jak zwykle mają rację, czy też tym razem coś się uda znaleźć."

>->-> Po komuchach faryzeuszach przyjdą komuchy bezbożne <-<-<-

Detektyw Morse

Tyle tytułów, których nie znałam... na pewno coś od Was pożyczę! ;)

Oglądam drugi sezon Banshee, pierwszy był godny polecenia.
Do tego jeszcze z braku laku mogę polecić Siberię, za motywy katastrofy tunguskiej i samej Syberii (z tym, że to kręcone w Kanadzie).

Ale przede wszystkim polecam siedmioodcinkowy serial BBC Peaky Blinders, o drobnych gangsterach z Birmingham, dobra akcja, dobra kreacja Cilliana Murphy'ego, fajnie oddane realia epoki po pierwszej wojnie światowej, a w tyle komunistyczne strajki. Naprawdę polecam

Ja oglądam Helix.

Arktyka, wirus, transgenika, uberżołnierze, spiseq.

Na razie były tylko trzy odcinki ale:

1.Producentem jest gościu od Battlestar Galactica
2.Stylistycznie serial ma nawiązania do klasyki z lat 70 i 80.
3.Serial sci-fi ale ma kilka klasycznych jump-scenes.

Minus:

Jedna z bohaterek gra rolę pani weterynarz z południa USA. Niestety nie pochodzi stamtąd i udaje akcent ale dość nieudolnie. Na tyle nieudolnie, że trochę wkurzająco. ;-)

Ogólnie zobaczymy jak temat będzie się rozwijać.

りす いす れべるや!!!

Napisał/a: Piankowy

Hehe, ja tez jeszcze nie widziałem. :)

Fringe właśnie zainicjował nowy, ciekawy story arc....zobaczymy jak im to wyjdzie.

Fringe okazało się paroma pomysłami w jednym serialu. Obejrzałem, zapomniałem, ale w sumie można powiedzieć , że ciekawe. Natomiast jestem prawie pewien, że światy równoległe zostały odebrane Lost. To Wyspa miała być tym "pęknięciem" między wymiarami, a całe zamieszanie z Dharma, Incydentem było próba ogranięcia potencjalnych "katastrofalnych skutków". Parę detali z pierwszych 2 sezonów na to wskazuje. Tyle, że jeżeli Lost już chwyciło, to można było wycignać pierwotny pomysł i zarobić kaskę na innym serialu. Za to pojebane światełko na koniec Lost trzeba twórców (z Abramsem na czele) rozstrzelać. Produkcja wszechczasów z zakończeniem dla dwunastolatków.

JORGE>

Produkcja wszechczasow to jednak chyba Battlestar Galactica albo Breaking Bad.

りす いす れべるや!!!

Niedawno wyemitowali ostatni odcinek "Poirota". W sumie jest 70. Genialna kreacja Davida Sucheta, wierność książkowym oryginałom, świetna robota filmowa.

Ausculta et parvenies.

Napisał/a: Piankowy

Produkcja wszechczasow to jednak chyba Battlestar Galactica albo Breaking Bad.

A wiesz co łączy Lost i Columbo ? Konwencja i sposób prowadzenia akcji. Otóż widz razem z głównymi bohaterami zdobywa informacje o otaczającym ich świecie w takim samym zakresie. I może sobie główkować i kombinować i znajdować rozwiązania zanim np. pan inspektor na nie wpadnie. Tu nie ma tanich rozkminiaczy. Tyle, że o ile w Columbo operujemy logiką kryminalną, to w Lost wyobraźnią, której ramy naznaczyli twórcy. I jeżeli ktoś te ramy wyłapał stawał się częścią zabawy, gry między twórcami a widzami. Z pułapkami, zmylaniem, ale wszystko trzymało się kupy. Do ostatniego odcinka, gdzie już wcześniej wygrały dolary nad zrobieniem czegoś w 100% dobrze. W każdym razie uważam Lost za serialową produkcję wszechczasów, o ile generalnie nie topowy produkt kinematografii ever. W moim odczuciu, nic nigdy mnie aż tak nie wkręciło i prawdopodobnie nie wkręci. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób może to być opinia zupełnie niezrozumiała. BSG uważam też za pozycję znakomitą, też z pewną konwencją zabawy, gry z widzem, no i afera, która stanowi główną oś wydarzeń, jest chyba największa i najbardziej wypasiona jaka w SF się wydarzyła. Ale Lost mi przypadł bardziej.

JORGE>

Napisał/a: Martinus

Niedawno wyemitowali ostatni odcinek "Poirota". W sumie jest 70. Genialna kreacja Davida Sucheta, wierność książkowym oryginałom, świetna robota filmowa.

Oglądałem. Jest już z polskim lektorem na Ale Kino. Z połowę odcinków pewnie widziałem ale bez ładu i składu.

A produkcja wszechczasów to The Wire i ciach bajera :-P

robertgorgon: "Panowie często mają taki problem, czy ci wstrętni zamachiści znów jak zwykle mają rację, czy też tym razem coś się uda znaleźć."

Ile trzeba obejrzeć odcinków The Wire , żeby się wkręcić? Widziałem kiedyś ze 2 i troszkę nudą wiało

Napisał/a: JORGE>Tyle, że o ile w Columbo operujemy logiką kryminalną, to w Lost wyobraźnią, której ramy naznaczyli twórcy. I jeżeli ktoś te ramy wyłapał stawał się częścią zabawy, gry między twórcami a widzami. Z pułapkami, zmylaniem, ale wszystko trzymało się kupy.

Ja też lubię lostów, ale po czasie stwierdzam, że trochę za często stosowano tam deus ex machina, któren to dopiero później był wpasowywany w logikę serialu. No po prostu przez to po czasie spadło o parę oczek w mym prywatnym rankingu.

Napisał/a: JORGE>W każdym razie uważam Lost za serialową produkcję wszechczasów, o ile generalnie nie topowy produkt kinematografii ever.

Pierwszą część wypowiedzi rozumiem, choć osobiście preferuję BSG i BB, no ale ta druga to dla mnie osobiście o jeden czy dwa mosty za daleko. Jesli mówimy o przełomowych dziełach kinematografii to jednak prędzej myślę o pozycjach takich jak Metropolis (technika, rozmach, efekty specjalne), Tokyo Story (lub dowolny inny film Ozu za innowacyjną kinematografię), Apocalypse Now czy Opętanie (za wizualizację obłędu), Deer Hunter, Złodzieje Rowerów etc. etc. W każdym bądź razie pozycje, które w taki czy inny sposób wynoszą kinematografię na wyższy poziom. Z całym szacunkiem dla Lostów tego tam brak. Jest to po prostu doskonale wykonana robota rzemieślników kinematografii ale nie artystów. Oczywiście wszystko zależy od tego czego szukamy w produkcji, której nadajemy miano najlepszej ever. Dla mnie nie wystarczy aby to była doskonale skonstruowana i wyegzekwowana produkcja.

Mówię to z pozycji kogoś, kto niejednokrotnie bronił seriali, które w Europie (może z wyjątkiem UK) postrzegane sa jako gorszy brat filmów.

Napisał/a: JORGE>W moim odczuciu, nic nigdy mnie aż tak nie wkręciło i prawdopodobnie nie wkręci. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób może to być opinia zupełnie niezrozumiała.

Ja to rozumiem gdyż najbardziej wkręcił mnie oryginalny Stargate SG-1, który w moim prywatnym rankingu pewnie nawet w pierwszej dziesiątce seriali się nie znajdzie. Jednak za każdym razem gdy widzę gdzieś kawałek to pamiętam w jaki nieracjonalny sposób ten w sumie przeciętny serial mnie wkręcił. :D

りす いす れべるや!!!

Napisał/a: brain_washing

Ile trzeba obejrzeć odcinków The Wire , żeby się wkręcić? Widziałem kiedyś ze 2 i troszkę nudą wiało

Hmm, większość wciąga się pod koniec pierwszego sezonu a już w trzecim twierdzi, że to najlepszy serial w historii ;)
Ze świeżych seriali świetnie zapowiada się True Detective, ale dziś dopiero drugi odcinek. Dla lubiących s-f i nie potrzebujących skomplikowanej fabuły, polecam Almost Human. Fajny serial, by obejrzeć od czasu do czasu odcinek. Procedural w świecie trochę z Blade Runnera (bardzo, bardzo ale to bardzo light Blade Runnera :). Główną zaletą nie są zagadki, a nawet nie świat przyszłości, ale humor i postacie. Trochę odpowiednik Castle w s-f jeśli chodzi o humor.
Niespodziewanie na jeden z najlepszych seriali wybił się obecnie Person Of Interest. Druga połowa drugiego sezonu i teraz trwający trzeci świetne. A wydawał się zwykłym proceduralem. Warto było przecierpieć przecietną większość pierwszego sezonu.

@JORGE; PoI ma pewne cechy s-f, ale to bardzo bliska s-f. Jeśli chcesz coś dobrego z s-f to polecam kanadyjskie Continuum (z przyszłości przybywają terroryści i pani policjant - do tej pory 2 sezony 10 i 13 odcinków) i Orphan Black (klony i zła korporacja - 1 sezon 10 odcinków, niedługo drugi) Niezłe.

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

Continuum OK

りす いす れべるや!!!

O Breaking Bad i The Wire.

http://www.youtube.com/watch?v=zIom3LSbB0I

Poza tym, powtórzę po sobie i innych: z dramatów - The Shield, z rozrywki - Justified, z sitkomów - Episodes.

画蛇添足

CO do Breaking Bad to po obejrzeniu kilku odcinków czułem się jak wykąpany w gównie. Coś takiego mam po lekturze Urbana i filmach Smarzowskiego.

"Kolega swoich pieniędzy już i tak nie zobaczy. Teraz walka idzie to, kto je będzie wydawał i na co. "
gen. Mgła

Napisał/a: Wolyniak

A to ktoś oglądał?

http://www.filmweb.pl/serial/Vikings-2013-659055

Obejrzałem kilka odcinków, niekoniecznie po kolei, i bardzo mi się spodobały. Dobry serial.

Somewhere there must be a realm between, a realm akin to that ultimate realm where motion becomes rest and rest motion- Yukio Mishima

Początkowe sezony "OZ" - poprzednik "The Wire". Stary serial. początek chyba w 1997r., produkcja HBO.
Zabawnie ogląda się pozytywnych bohaterów "The Wire" oraz "Dexter" za kratami. :)

"OZ" - opowieść o eksperymentalnym oddziale w amerykańskim więzieniu. Tam nigdy nic dobrze się nie kończy i nigdy nie przyzwyczajaj się do pozytywnego bohatera bo za chwilę i tak zginie. ;)
Film o tym, że resocjalizacja to fikcja. Albo zabijasz albo giniesz sam. Pod okiem strażników.

Dołączam się do polecania "The Wire" i "The Shields". Dla mnie dwa najlepsze kryminalne seriale w historii seriali.

Polecam też "Monk" oraz "Dexter".

stopka rozmiar 45

Piankowy dla mnie produkcją wszech czasów jest to co mi się podobało najbardziej i tyle. Nie staram się patrzeć na to obiektywnie, bo mam, po prawdzie, bardzo słabą wrażliwość na pewne sprawy. Zajmująca, logiczna fabuła, z supertajemnicą, ciekawie skrojone postacie i muzyka. Np. dla mnie bardzo ważna jest muzyka. Efekty specjalne mam w dupie i jak to jest nakręcone, a przecież to jest, obiektywnie. bardzo istotny element kinematografii. Ale tak mam.

JORGE>

Napisał/a: Steve BillingsNapisał/a: brain_washing
Ile trzeba obejrzeć odcinków The Wire , żeby się wkręcić? Widziałem kiedyś ze 2 i troszkę nudą wiało

Hmm, większość wciąga się pod koniec pierwszego sezonu a już w trzecim twierdzi, że to najlepszy serial w historii ;)

A, rozumiem dlaczego zatrzymałem się na czwartym czy piątym odcinku,..

>->-> Po komuchach faryzeuszach przyjdą komuchy bezbożne <-<-<-

Napisał/a: Marvin Vroomfondel-Majikthise

Napisał/a: Steve BillingsNapisał/a: brain_washing
Ile trzeba obejrzeć odcinków The Wire , żeby się wkręcić? Widziałem kiedyś ze 2 i troszkę nudą wiało

Hmm, większość wciąga się pod koniec pierwszego sezonu a już w trzecim twierdzi, że to najlepszy serial w historii ;)

A, rozumiem dlaczego zatrzymałem się na czwartym czy piątym odcinku,..

Warto trochę się ponudzić na początku. W wielu serialach ostatnich lat (zwłaszcza HBO) trzeba traktować sezon (nie odcinek) jako pewną całość. Dlatego dobrze mieć recenzje już całych sezonów i oglądać na raz jeśli zachęcą.

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

Wczoraj zapodałem sobie dwa pierwsze odcinki:

Hannibal z Madsem Mikkelsenem i Laurencem Fishburnem. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Przytłaczająca kinematografia i Hitchkokowska technika budowania napięcia czyli: Już na początku pokażę Ci zagrożenie i z góry będziesz więdział co się wydarzy ale nie wiesz kiedy i jak.

Very good.
Drugi pierwszy odcinek to Pilot nowego serialu Killer Women. Prawdopodobnie skończy się na skróconym sześcioodcinkowym pierwszym sezonie z racji słabych rejtingów. Pani Parker jest Texas Rangerem i rozwiązuje różne nietypowe przestępstwa dokonane przez kobiety. W tym odcinku Salma Hayekopodobna dziewoja w pięknej kiecce i szpilkach ubija pannę młodą przed ołtarzem. Rozwiązanie wiąże się z nielegalnym wypadem do Meksyku, kartelami i dużą ilością trupów.

Zasadniczo serial próbuje nawiązać do Rodrigueza, nie za bardzo im to wychodzi. Trochę, sztucznie i plastikowo. Jednak warto sobie obejrzeć odcinek czy dwa gdyż wystepuje w nim Number Six w kapeluszu i z pasem na gnaty i ogólnie daje czadu. ;-)

Chicks with guns rule! ;-)

りす いす れべるや!!!

Detektyw (True Detective) - świetny serial produkcji HBO.
Świetny klimat, dobrze pokazany klimat południowej, prowincjonalnej Ameryki.
Do tej pory wyszło 6 odcinków, sezon będzie miał 8. Kolejne sezony mają mieć nowe fabuły i nowych bohaterów.
Najlepszy serial (jak na razie) jaki oglądałem od czasów The Wire.

robertgorgon: "Panowie często mają taki problem, czy ci wstrętni zamachiści znów jak zwykle mają rację, czy też tym razem coś się uda znaleźć."

Napisał/a: Wolyniak

A to ktoś oglądał?

http://www.filmweb.pl/serial/Vikings-2013-659055

Się niedawno drugi sezon był rozpoczął.

りす いす れべるや!!!

true detective polecam ;)

Napisał/a: alcorDetektyw (True Detective) - świetny serial produkcji HBO.
dużo seksu? bo IMHO dla HBO to chyba znak rozpoznawczy

Ps 127,3-5

Jest. Czy dużo, to kwestia względna. 2 czy 3 sceny.

robertgorgon: "Panowie często mają taki problem, czy ci wstrętni zamachiści znów jak zwykle mają rację, czy też tym razem coś się uda znaleźć."

a odkopuję bo bardzo chcę kolegom polecić nowość Stevena Soderbegha - The Knick.

Akcja dzieje się w 1900 roku, w Nowym Jorku, a główny bohater, uzależniony od narkotyków doktor Thackery walczy przy stole operacyjnym stosując najnowsze praktyki chirurgiczne. Ciekawe klimaty, walka rasowa, no i muzyka świetna. Polecam.

Ktoś kto ogląda(ł): True Detective, Zakazane Imperium albo House of Cards, może mnie do nich przekonać? No nie mogę się zmusić do oglądania żadnego z nich.
W tym roku obejrzałem już Peaky Blinders, Wikingów, Hannibala i Homeland, i każdy z nich ktoś mi polecił, a jak sam coś wygrzebałem to nie mam motywacji.

Jestem bardzo zrażony do seriali. Ostatnimi czasy miałem dwa podejścia do nich. Najpierw do „Wikingów”, których zaskończyłem na szóstym bodajże odcinku, a potem do „Strain” — w tym wypadku zdzierżyłem tylko jeden odcinek. Wcześniej oglądałem „Królestwo” von Triera, ale ku mojemu zaskoczeniu zostałem osierocony przez reżysera po pierwszym sezonie. Nie przeczytałem wcześniej, że Trier nie dokończył nigdy serialu.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

"Zachodnie media informują, że powstanie 3. sezon serialu "Miasteczko Twin Peaks". David Lynch i Marc Frost powracają za sterami produkcji.

3. sezon dostaje zielone światło od stacji kablowej Showtime. Ma składać się z 9 odcinków. Portal TV Line donosi, że będzie to współczesna kontynuacja wydarzeń z poprzednich sezonów "Miasteczka Twin Peaks".

Lynch i Frost wspólnie napiszą scenariusz wszystkich odcinków, a David Lynch wyreżyseruje każdy z nich. Premiera w 2016 roku."
http://hatak.pl/artykuly/bedzie-3-sezon-serialu-miasteczko-twin-peaks

Hmm, w przyszłym roku trzeba będzie znowu zrobić sobie powtórkę z pierwszych dwóch sezonów. Kolejny raz ;)

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

"Hispania- La leyenda" i sequel "Imperium" ktoś oglądał?

stopka rozmiar 45

The Wire nuda w cholerę. Pół policji w Baltimore ugania się za jakimiś murzyniątkami. Obejrzałem z 6 odcinków i zapamiętałem jedynie nadużywającego alkoholu gliniarza McNultiego, reszta postaci przewija się przez ekran bez sensu i nie sposób znaleźć jakiegokolwiek punktu zaczepienia.

Oglądałem zwykle w PolskimBusie i działało nasennie :p

I am the Lemming King, I can do everything

kundel1 napisał:"Hispania- La leyenda" i sequel "Imperium" ktoś oglądał?

Nie oglądałem, ale dzięki koledze obejrzę na pewno. Proszę, miałem założyć wątek "Polećcie jakiś popkalczer nie-anglosaski", a tutaj rebelka mnie uprzedziła ;-)

Aufrechter Mensch; geschleudert in das All, Orkan im Haar, bleich, einsam, nackt.

Napisał/a: Song JiangThe Wire nuda w cholerę. Pół policji w Baltimore ugania się za jakimiś murzyniątkami. Obejrzałem z 6 odcinków i zapamiętałem jedynie nadużywającego alkoholu gliniarza McNultiego, reszta postaci przewija się przez ekran bez sensu i nie sposób znaleźć jakiegokolwiek punktu zaczepienia.

Napisał/a: Ernst LodzNapisał/a: brain_washingIle trzeba obejrzeć odcinków The Wire , żeby się wkręcić? Widziałem kiedyś ze 2 i troszkę nudą wiało

Hmm, większość wciąga się pod koniec pierwszego sezonu a już w trzecim twierdzi, że to najlepszy serial w historii ;)

;) Nie poddawaj się, naprawdę będzie warto ;)

Napisał/a: Preußak Proszę, miałem założyć wątek "Polećcie jakiś popkalczer nie-anglosaski", a tutaj rebelka mnie uprzedziła ;-)

Z nieanglosaskich porządna jest włoska Gomorra. Mafijny półświatek Neapolu. Bardzo dobrze się ogląda. Klimat ma francuskie Les Revenants. Opowiada o powracających do swych rodzin zmarłych (nie zombie ;) No i modna cały czas jest Skandynawia, zwłaszcza Dania. Rewelacyjne Forbrydelsen (kryminał przerobiony przez Amerykanów na The Killing), Bardzo dobre Broen (kryminał przerobiony znacznie gorzej na The Bridge). Wielu się podoba polityczne Borgen.

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

Właśnie nie widziałem w całości serialu "Hispania-La leyenda" - znam go wyłącznie z urywków na You Tube, ale wygląda bardzo zachęcająco - wiem tylko, że w Hiszpanii cieszył się dużą popularnością. Ponoć w Polsce można go było oglądnąć w kablówce na Antena 3 i nigdzie poza tym. Telewizora nie mam od lat, a z moim zabytkowym komputerem nawet nie próbuję bawić się w jakieś torrenty.

Jedyna możliwośc obejrzenia "Imperium" jaką znalazłem jest tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=NAOytmcnxEU (Identyczne tytuły mają jeszcze dwie inne produkcje o starożytnym Rzymie - denny mini serial nakręcony w tym samym czasie co słynny "Rome" i cykl filmów różnej wartości "August", "Neron" "Św. Piotr")

Niestety, wymaga bardzo dobrej znajomości hiszpańskiego, której nie posiadam, ponieważ dialogi są bardzo istotne dla akcji. Żadnej innej wersji językowej nie znalazłem. Po obejrzeniu z paroletnim opóźnieniem słynnego "Rzymu", który, mimo różnych zastrzeżeń (przede wszystkim naginanie faktów, jeśli dzięki temu można było pokazać więcej ryćkania i szlachtowania), przypadł mi do gustu, rozglądałem się za czymś podobnym.
Jeśli komuś podobał się "Rzym", "Imperium" powinno przypaść mu do gustu. Z tego, co zdołałem zrozumieć, fabuła jest w zasadzie fikcyjna, choć nawiązuje do "Hiszpanii"- występują tam niektóre postaci z tamtego serialu, przede wszystkim wódz i polityk rzymski Galba (postać autentyczna) a rozgrywki polityczne w Rzymie chyba po raz pierwszy pokazane są jako rozgrywki rodzin mafijnych (co wedle mojej wiedzy jest bardzo bliskie prawdy). Akcja toczy się w połowie II wieku przed Chrystusem, gdy republika Rzymska właśnie staje się światowym mocarstwem. Wszystkie ważniejsze wątki w ostatnim odcinku są urwane w bardzo dramatycznych okolicznościach, co ewidentnie zapowiadało następny "sezon", nic mi jednak nie wiadomo o jego nakręceniu.
Wogóle z tymi serialami jest coś dziwnego: "Hispania- la Leyenda" pozostaje mało znany, a o "Imperium" nie udało mi się znaleźć żadnych wiadomości poza napisami w samym filmie i hiszpańską wikipedią. Odnoszę wrażenie, jak gdyby coś, co nie powstało po angielsku nie miało prawa istnieć, a seriale bez problemu wytrzymują porównanie ze słynnym "Rzymem". Moim zdaniem, spośród wszystkich języków współczesnych, kastylijski najbardziej pasuje do tematu - melodyjny a ostry zarazem, jest najbardziej "rzymski". Aktorki, nawet te "brzydkie" moim zdaniem ładniejsze od tych w "Rzymie".

stopka rozmiar 45

Polecam "Manhattan" Dziś był przedostatni odcinek, więc w tydzień można zaliczyć cały sezon ;) 13-to odcinkowy serial, którego akcja koncentruje się na prowadzonych w Los Alamos tajnych pracach nad budową bomby atomowej. Bohaterami serialu są naukowcy, ich rodziny, wojskowi. Wszystko się dzieje w zamkniętym, ściśle kontrolowanym miasteczku na pustyni. Dwa zespoły naukowców, każdy ze swoją teorią na temat możliwej budowy bomby, rywalizują ze sobą. Świetny klimat retro, niezła realizacja i aktorstwo. Mimo, że pozornie mało się dzieje, wciąga.

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

Tylko Zezem!
Pawlik uber alles!

Napisał/a: brain_washingPolećcie jakiś serial

Z tego co zdążyłem zauważyć sezon 2014/2015 został uznany za otwarty. Popisuję się pod to prośbą, albowiem już rzygam bibliografią PZ, której on zresztą nie przeczytał.

Helpunku, helpunku człowiekowi!

Z tych co są teraz emitowane polecałem już Manhattan, warto sięgnąć po Peaky Blinders (zaczął się drugi sezon) - można szybko nadrobić, bo ma mało odcinków. Bardzo ładnie nakręcona opowieść o gangach w Birmingham w latach 20-tych. W tle podśpiewuje Nick Cave.
Są jeszcze niezłe tasiemce - Person of Interest i The Good Wife, ale nie mam sumienia polecać. Za dużo odcinków do nadrobienia ;)
No i The Knick - serial o nowojorskim szpitalu i lekarzach z początku XX wieku. Realizacja fantastyczna, aktorstwo świetne, realizm na full (krwawe operacje, eksperymenty prowadzące do odkrycia technik, sprzętu operacyjnego itp.). Problem w tym, że zaczyna się coś dziać dopiero w 7 odcinku. A serial ma 10. Jak się ktoś czuje na siłach by nie odpuścić po pierwszych odcinkach, to chyba warto.

Z nowości to chyba tylko The Affair się nieźle zapowiada. Pilot świetny. Tu recenzja na hatak.pl: http://hatak.pl/artykuly/the-affair-sezon-1-odcinek-1-recenzja

Z tych co się pokończyły latem polecam The Honourable Woman - niezły miniserial. Izrael,Palestyna, terroryści, MI6, CIA. Bardzo ładnie nakręcony. No i włoska Gomorra jak ktoś lubi klimaty mafijne.

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

Długo zbierałem się do House of Cards, ale kiedy już usiadłem to nie mogłem się odczepić i pochłonąłem jeden sezon nawet w 3 dni. Polecam, szczególnie miłosnikom polityki.

Długo zbierałem się do House of Cards, ale kiedy już usiadłem to nie mogłem się odczepić i pochłonąłem jeden sezon nawet w 3 dni. Polecam, szczególnie miłosnikom polityki.

To ja tak obok tematu - a... na czym to oglądacie? (nie mam telewizora...) - nawet byłabym gotowa zarejestrować się na jakiejś stronie z serialami, ale nie wiem, gdzie mi nie będą serwować jakichś niechcianych dodatków.

The Knick - taki kostiumowy dr House. Tyle, że bez przymrożenia oka, mocne i krwawe. Klimat korupcji, przestępczości, łódzkie pogotowie mogłoby nowojorskiemu buty czyścić. Oczywiście wszystko polane lewacką ściemą (aborcja i różne takie takie). Chyba najlepsza rola Owena. Muuuzyka.

Ten na zdjęciu to pan z ambulansu. W rękach trzyma przyrząd do tłumaczenia innym załogom, że chory idzie do jego karetki.

Better dead than red

Napisał/a: Song JiangThe Wire nuda w cholerę.

Ratunku. Dajcie trumnę bo ja umrę!

Better dead than red

Luther. Mini serial BBC z lat 2010-13. Trzy krótkie sezony. Wiki trafnie określiła jako psychological crime drama, w polskiej szkole krytyki filmowej pewnie zadowolono by się określeniem serial policyjny (detektywistyczny/kryminalny), od siebie dodam, że napięcie momentami godne thrillera.
Dobra gra aktorska. Po oglądnięciu całości czuć niedosyt. Odtwórca głównej roli Idris Elba w ama na reddicie mówił, że będą próbowali zrobić film kinowy. Ja tym czasem chyba wreszcie oglądnę The Wire, w którym ten też grał i może coś z Ruth Wilson jak znajdę.

Mogę polecić Millennium, Archiwum X

りす いす れべるや!!!

Zacząłem oglądać „House of Cards” i o dziwo nie poprzestałem na drugim, trzecim czy nawet czwartym odcinku, jak w przypadku reklamowanego parę postów wyżej „The Knick”. Obejrzałem dziesiąty i planuję dokończyć pierwszą serię. I teraz pytanie: czy w drugiej serii (a jest chyba i trzecia) serial trzyma ten sam poziom? Czy wątki niebezpieczne dryfują w stronę czarnego kryminału, sensacji i nie daj Boże — SF? Czy zaczyna się miałkie kino familijne w guście p. Mirosława Winiarczyka i psychologizowanie na miarę „Okruchów życia”? W jakim kierunku serial ewoluuje? Bo coś się pewnie zmienia, a tu i ówdzie dotarło do mnie, że jednak nie jest już tak dobrze. Jak szanowni rebelyanci oceniają? Wolałbym się nie rozczarować.

Napisał/a: Dedurion Obejrzałem dziesiąty i planuję dokończyć pierwszą serię. I teraz pytanie: czy w drugiej serii (a jest chyba i trzecia) serial trzyma ten sam poziom?
Chodzi Koledze o "House of cards" czy "The knick"?

Ps 127,3-5

O „House of Cards”.

Najpierw błyśniesz, potem zgaśniesz, ot i bajka cała.

stopka rozmiar 45

Napisał/a: Dedurion

O „House of Cards”.


No więc krótko: drugi sezon trzyma poziom a kończy się mocnym uderzeniem :). Jest jednym z seriali, którego nie kasuję po obejrzeniu. Czekam oczywiście na następny.

Ps 127,3-5

Ja, Kla kla klaudiusz

TVP odświeżyła serial (czy też tylko słynny dubbing) i zapowiedziała powtórkę serialu na TVP Historia. Emisja pierwszego odcinka wrrrr... w Wigilię o 17:00. Braun ty dziadu! Podziel z Liwią się opłatkiem!

Better dead than red

Napisał/a: niewidzący

Napisał/a: Dedurion

O „House of Cards”.


No więc krótko: drugi sezon trzyma poziom a kończy się mocnym uderzeniem :). Jest jednym z seriali, którego nie kasuję po obejrzeniu. Czekam oczywiście na następny.

Drugi sezon nie tylko kończy się (tutaj muszę wierzyć na słowo) mocnym uderzeniem, lecz także zaczyna. Chodzi o wiadomą sytuację. Trochę się tego obawiałem — dryfowania serialu w stronę sensacji czy czarnego kryminału. Główny bohater w chandlerowskim przebraniu jakoś mi się z tym kojarzy. Ale pal licho przebranie, chodzi o dość bezpośrednie wykonywanie najczarniejszej roboty, jeśli można to tak ująć. Zdaję sobie sprawę, że serial w całym swoim makiawelicznym powabie nie odzwierciedla w pełni rzeczywistej polityki, niemniej przypisywałem mu, mimo wszystko, dość dużą dawkę autentyzmu, natomiast sytuacja z Russo i Zoe dość mocno zachwiała tym przekonaniem...

House of Cards
True Detective
Gra o tron

Męskie dobre seriale

The Missing - brytyjski serial o rodzicach przez lata poszkujących zaginionego w trakcie wakacji we Francji synka. Świetny. Polecam. Tylko 8 odcinków.

Olive Kitteridge - miniserial HBO opowiadajacy o pewnej starzejącej się nauczycielce i jej rodzinie. Bardzo sentymentalne, bardzo dobre. Trochę uśmiechu, trochę łez. również polecam. 4 odcinki.

Świetny serialowy rok, zwłaszcza jeśli chodzi o nowości. Oprócz powyższych True Detective, Fargo, The Honourable Woman, Manhattan, Gomorra, Halt and Catch The Fire, Silicon Valley, Nawet trochę zawodzące The Knick czy The Affair wyróżniały się. A sporo również było udanych kontynuacji.

George Costanza: I have a bad feeling that whenever a lesbian looks at me they think “That’s why I’m not a heterosexual.”

Napisał/a: Ernst Lodznull


"Polecam. Tylko 8 odcinków.
również polecam. 4 odcinki."

Niesamowite!
Robią jeszcze takie seriale jak w czasach mojej młodości?!

stopka rozmiar 45

Brytyjski serial "Utopia". Sam nie wiem co powiedzieć... Na pewno wciągający, dotyka rzekomego problemu naszych czasów (nie będę zdradzał, wyłania się to wraz z rozwojem akcji). Mieszanka brytyjskiego humoru z nagłymi zwrotami akcji, niestety często bardzo brutalnymi - a wszystko w imię ideologii.

"Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło" (Iz 9,1).

Ja polecam house of cars, rome, game of thrones, band of brothers i w sumie to chyba wszystkie seriale HBO

Jeśli będzie równie dobry jak kinowy (lub nawet lepszy, bo są nowe wątki, jak np. w dzisiejszym odcinku), to:
od dziś - 1 marca - w niedziele o 21.10 - TVP 2 rozpoczyna emisję 1 z 5 odcinków serialu "Służby specjalne" Patryka Vegi.

Powtórki we wtorki - również w TVP 2 - o 0.05 oraz w TVP Seriale w poniedziałki o 20.15, ale dopiero od 9 marca.

Napisał/a: Dedurion

Napisał/a: niewidzący

Napisał/a: Dedurion

O „House of Cards”.


No więc krótko: drugi sezon trzyma poziom a kończy się mocnym uderzeniem :). Jest jednym z seriali, którego nie kasuję po obejrzeniu. Czekam oczywiście na następny.

(...) Zdaję sobie sprawę, że serial w całym swoim makiawelicznym powabie nie odzwierciedla w pełni rzeczywistej polityki, niemniej przypisywałem mu, mimo wszystko, dość dużą dawkę autentyzmu (...)

Niestety, w trzecim sezonie niemal nie ma śladu po wspomnianym makiawelicznym powabie, który zresztą zbudował pozycję całego serialu. Niemal, bo zostały kliszowate scenki (grób ojca, kościół). Mało tego, powracający wątek antyputinowsko-gejowski wprowadza w to miejsce rzygliwy idealizm. Jeśli ktoś szuka kolejnych przykładów, jak bieżączka polityczna i/lub ideolo może ubić dobry produkt, to może sobie ów dodać.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: CaminoNiestety, w trzecim sezonie niemal nie ma śladu po wspomnianym makiawelicznym powabie, który zresztą zbudował pozycję całego serialu. Niemal, bo zostały kliszowate scenki (grób ojca, kościół). Mało tego, powracający wątek antyputinowsko-gejowski wprowadza w to miejsce rzygliwy idealizm. Jeśli ktoś szuka kolejnych przykładów, jak bieżączka polityczna i/lub ideolo może ubić dobry produkt, to może sobie ów dodać.

Łamie mi Kolega serce. Dwadzieścia i kilka odcinków (nie pamiętam, ile już dokładnie) praktycznie bez żadnego wahnięcia w dół – rzecz dla mnie wyjątkowa. Bez banalnej publicystyki w którąkolwiek stronę (bo za taką nie uznaję z pewnością wątku o aborcji, mocno ambiwalentnego zresztą). Wprawdzie odcinek z przyjacielem z lat studenckich był dwuznaczny, ale...no właśnie pozostał dwuznaczny, a nie jednoznaczny, a poza tym nie budował wokół tego ideolo... Ale to niuanse, sam scenariusz, dynamika zdarzeń, gra aktorska – pierwsza klasa, nawet jeśli, tak jak powiedziałem, rzeczywistość jest nieco inna.

A tymczasem Kolega mówi, że ideolo już się rozgościło w trzecim sezonie HoC. Czy to oznacza, że na domiar złego tęczowe ideolo będzie przyczyną wewnętrznej wolty głównego bohatera? :( Ile Kolega odcinków trzeciego sezonu obejrzał? Może to jeno epizod, ewentualnie rzecz dotyczy tylko tych odcinków, które naznaczyła swoim artystycznym paluchem Hollandowa?

Przyznam, że mocno mnie ta antyrekomendacja zniechęciła...

---

A czy ktoś z Koleżeństwa oglądał może "True detectives"? Jak wrażenia?

Napisał/a: Dedurion A tymczasem Kolega mówi, że ideolo już się rozgościło w trzecim sezonie HoC. Czy to oznacza, że na domiar złego tęczowe ideolo będzie przyczyną wewnętrznej wolty głównego bohatera? :( Ile Kolega odcinków trzeciego sezonu obejrzał? Może to jeno epizod, ewentualnie rzecz dotyczy tylko tych odcinków, które naznaczyła swoim artystycznym paluchem Hollandowa?

Przyznam, że mocno mnie ta antyrekomendacja zniechęciła...

Niestety wszystkie. Ale nie ma co się zniechęcać - może tylko mi się tak uwidziało, zresztą samego Franka rzecz nie dotyczy. O reszcie porozmawiamy za tydzień lub dwa, bo nie chciałbym ani Koledze, ani nikomu innemu spojlerować.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: Dedurion serial w całym swoim makiawelicznym powabie

Nie wiem, czy to nawet makiawelizm. Czy Frank stawia sobie te cele, które przyświecają tezom Machiavellego? Dotąd widziałem tylko bezwzględnie realizowane osobiste ambicje, a nawet niską mściwość. On nie sprawuje amoralnie władzy, tylko o nią amoralnie walczy. Nie jest bezwzględny z uwagi na kraj, tylko z uwagi na siebie (przynajmniej na to jak dotąd wygląda). W sumie szkoda, byłoby może jeszcze ciekawiej, gdyby HoC był niegłupim studium makiawelizmu.

Szczerze, końcówka drugiego sezonu porządnie mi zohydziła serial. Nie wiem, czy będę miał ochotę w ogóle podchodzić do sezonu trzeciego, jeśli ma tam być więcej tego typu... wtrętów.

Cymbał brzmiący

Ripper Street daje radę.

Sou hodnej, ale, co já bych dělal v Egyptě? Třeba tam maj Plzeň, ale neuměj jí čepovat.

Napisał/a: RydygierNie wiem, czy to nawet makiawelizm.

Tak, myśmy tam sobie tego makiawelizmu używali w potocznym znaczeniu.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: Dedurion A czy ktoś z Koleżeństwa oglądał może "True detectives"? Jak wrażenia?

Bardzo OK. Jeden z lepszych z zeszłego roku. Z niecierpliwością oczekuję następnego sezonu.

Better dead than red

Najlepsza trójka seriali 2014 roku:
1. Fargo
2. Detektyw
3. House of Cards

Better dead than red

Z nowości polecam "Better Call Saul", czyli spin-off "Breaking Bad". Rasowy dramat z elementami czarnego humoru. Lektura obowiązkowa dla fanów BB.
Znajomość Breaking Bad nie jest obowiązkowa, ale różne smaczki wpływają na klimat opowieści.

Better dead than red

Napisał/a: CaminoNiestety wszystkie. Ale nie ma co się zniechęcać - może tylko mi się tak uwidziało, zresztą samego Franka rzecz nie dotyczy. O reszcie porozmawiamy za tydzień lub dwa, bo nie chciałbym ani Koledze, ani nikomu innemu spojlerować.

Jestem po trzecim sezonie. Pierwsze dwa odcinki to cisza przed burzą – nieświadomy odbiorca może być jeszcze przekonany, że to będzie ten sam „House of Cards ”, co wcześniej. Kolejne cztery czy nawet pięć odcinków to przerażająco ordynarna publicystyka, której kulminacją jest odcinek szósty. W odcinku tym „HoC” opłacił się politycznej poprawności i środowiskom LGBT, chociaż warto przypomnieć, że już w pierwszym sezonie pojawił się wątek wrażliwej parki lesbijsko-biseksualnej. To był jednak margines, mimo wszystko, i przede wszystkim bez dopowiadanych tez. Tutaj te tezy wprost wkładano w usta bohaterów, aż trudno wybrać bardziej jaskrawy przykład manipulowania widzem. Z tych zabawniejszych, ale i bez wątpienia dość skutecznych, można wymienić rozmowę prezydenta Rosji Viktora Petrova (V.P.) z Underwoodem. W rozmowie tej, przekładając od razu z języka podprogowego na bezpośredni, Petrov mówi, że do gejów nic nie ma, ba, ma nawet gejów w rządzie, tylko ten przywiązany do tradycji, tj. podprogowo: tępy i zacofany, naród jeszcze nie dorósł do przyjęcia nauk objawionych z postępowego zachodu. Kilka pieczeni naraz: bo i sugestia, że światli i inteligentni wiedzą, o co chodzi, a dodatkowo jeszcze utożsamienie tradycji wprost z krajem zamordystycznym. Ale to zaledwie ułamek bzdur wygadywanych w tych odcinkach, szczególnie w 6.

Po szóstym odcinku przestałem oglądam, ale po jakichś dwóch tygodniach złamałem się. Postanowiłem dociągnąć serial bez zaangażowania. W kolejnych odcinkach, moim zdaniem, wygaszono publicystykę. W tle pojawia się tylko wątek konfliktu na Bliskim Wschodzie. Serial ma oczywiście zupełnie inny styl niż w dwóch pierwszych sezonach. Każdy pewnie zauważył, że nie jest tak dynamiczny – z szybko postępujących po sobie sekwencji, które przedstawiały polityczne roszady i intrygi, powędrowano w stronę psychologii bohaterów, głównie Underwoodów, ale także Stempera. Wątek dotyczący tego ostatniego podobał mi się bardziej niż w pierwszych seriach.

Podobało mi się również to, jak przedstawiono narastające bariery między Claire i Frankiem, wycofywanie się tej pierwszej z ich relacji – bez słów, bez gestów, a jednak zauważalne. Oczywiście można się spierać, na ile prawdopodobna była taka wolta w jej relacjach z Frankiem i w spojrzeniu na jego osobę, mimo wszystko ten wątek, główny jakby nie patrzeć, dał radę. A dał radę przede wszystkim dzięki grze Spacey'ego i Wright.

Ogólnie rzecz biorąc, mniej mi się podobała ta trzecia seria, mniej, chociaż jej druga połowa trochę zrównoważyła pierwszą, po której czułem wyłącznie niesmak.

Ostatni sezon – trudno sobie wyobrazić, żeby nie powstał, twórcy pewnie będą chcieli dociągnąć do tych 52 kart w talii – raczej obejrzę.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.