Przepraszam kuleżeństwo za spamkę, ale rozkręcam bloga literacko - muzycznego i byłbym wdzięczny za opinie.

http://ltura.blogspot.com/

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Będzie więc mieć jakąś tam wartość historyczną.

A jakieś źródła na temat tego powracającego z zaświatów Detroit? Coś więcej?

Zobaczymy, co będzie z Detroit.

Nowa notka na blogu. Przeczytałem byłem "Obóz świętych" Raspaila i napisałem recenzję tej powieści. Zapraszam do lektury!

http://ltura.blogspot.com/2015/04/takie-piekne-samobojstwo.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis na blogu. Tym razem Wojciech Grzelak, znany z NCz! publicysta i jego reportaże o syberyjskich szamanach oraz innych niesamowitościach. Zapraszam do lektury!

http://ltura.blogspot.com/2015/04/na-tropie-szamanow-2.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis na blogu. Tym razem chłopskie spojrzenie na przełom wieku XIX i XX w Galicji.

http://ltura.blogspot.com/2015/05/okiem-chopa.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Tym razem recenzja kolejnej powieści Raspaila, "Oczu Ireny".

http://ltura.blogspot.com/2015/05/francja-nieistniejaca.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Bieszczady w PRL-u. Polecam nową notkę poświęconom ludziom gór.

http://ltura.blogspot.com/2015/05/bieszczadzkim-traktem.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis. Wczesny Twardoch dobry.

U Twardocha groza nie jest najważniejszym elementem rzeczywistości. Gdyby jej nie było, można by wyobrazić sobie równie udane teksty. Ona jednak przypomina o porządku, który woła o sprawiedliwość. Groza nie jest tutaj więc tylko rozrywką dla zgłodniałych niesamowitości małolatów wychowanych na wampiryzmie i infantylnych czarodziejach z różdżką.

http://ltura.blogspot.com/2015/05/twardoch-krzepi-ale-wczesny.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis. Tym razem na warsztacie nowy zbiór reportaży Marcina Kołodziejczyka.

Dostaje się więc przede wszystkim tym wszystkim metropolitarnym snobom, którzy czytając Paulo Coelho, wierzą, że to psychologia, a słuchając Kenny’ego G., myślą, że to jazz. Pakiety poglądów, które przyjmują, są absolutnie politycznie poprawne. Jest w nich miejsce na feministyczny i psychologiczny dyskurs społeczny, wrażliwość na cierpienie zwierząt, wczasy w Egipcie czy Wyspach Kanaryjskich, i last but not least, lekturę „Gazety Wyborczej”.

http://ltura.blogspot.com/2015/06/ci-straszni-mieszczanie.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis. Tym razem o wakacjach w Korei Północnej. Tak, tak, wakacjach.

Eisert, jak wspomniałem, może być usprawiedliwiony, ponieważ on tylko wciela się w globtrotera, który zawędrował do Korei Północnej. I, jak wszyscy inni turyści, obejrzał sobie matrix. Matrix składający się z całkiem porządnych posiłków, pokoi hotelowych, ze ściśle wytyczonych tras, na których trzeba obejrzeć miejsca związane z Kim Ir Senem i Kim Dzong Ilem, wysłuchać pogadanek oraz ileś razy skłonić się przed pomnikiem Wiecznego Przywódcy, który państwem tym rządzi zza grobu od 21 lat.

http://ltura.blogspot.com/2015/06/wakacje-w-mordorze.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis, a na warsztacie nowa ksiażka Sumlińskiego.

Reportaż, a na poły historia biograficzna, którymi są „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”, zaczyna się w momencie, gdy Sumliński spotyka się na wybrzeżu ze swoim zaufanym informatorem. Czyta tajne materiały operacyjne, zapoznając się faktami, które jego samego dziwią i doprowadzają do rozstroju nerwowego. Okazuje się bowiem, że polityka, służby, mafie i szemrane przedsięwzięcia gospodarcze stanowią jeden wielki węzeł gordyjski. A węzły takie, jak uczy nas mitologia grecka, nie mogą być rozwiązane zwykłymi sposobami.

http://ltura.blogspot.com/2015/06/cosa-nostra-nad-wisa.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis, tym razem o książce Wrońskiego. Spowiedź byłego esbeka.

http://ltura.blogspot.com/2015/06/pukownik-kurtz-z-sb.html

Poraża przede wszystkim poziom inwigilacji i kontroli społeczeństwa. Bezpieka, okazuje się nie pierwszy już raz, bo przecież pisał o tym Rymanowski, trzymała łapę na całej opozycji. I jeśli komuś udawało się wydawać bibułę czy książki w drugim obiegu, to dlatego że służby z jakichś powodów nie interweniowały. Cała, a przynajmniej lwia część naszej opozycji, nie miała czego ukrywać, a tajne agendy miały ją jak na tacy. Smutne to, ale daje do myślenia w kontekście najnowszej historii z Okrągłym Stołem na czele.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy Orbitowski. To jego najepsza powieść, bez dwóch zdań.

http://ltura.blogspot.com/2015/06/bydgoszcz-jak-holocomb.html

Powieść opisuje dziewiątą dekadę XX wieku, lata transformacji ustrojowej, gwałtowne, duszne. To czasy, w których następowało rozwarstwianie się społeczeństwa. Czasy niebezpieczne, powykręcane, ale z drugiej strony ostatnie chwile bez smartfonów, fejsbuków, internetów i całej hedonistycznej otoczki.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Rejony Dolnego Śląska od dawna są rajem dla poszukiwaczy skarbów, maniaków zajmujących się starymi sztolniami, podziemnymi korytarzami wydrążonymi przez III Rzeszę czy cudowną bronią Hitlera – Wunderwaffe. Dzięki „Miedziance” mają oni kolejny punkt swoich wypraw, bo miejsce, które opisał Filip Springer, nadal istnieje, co prawda, nie ma miasta, ale pozostały tereny, na których się ono znajdowało. Ci zaś, którzy wolą odkrywać historię na zadrukowanych kartach, mają kolejną pozycję, dzięki której będą mogli zakryć następną białą plamę w naszych najnowszych dziejach.

http://ltura.blogspot.com/2015/06/miasto-ktorego-nie-ma.html

Nowy wpis.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Jaka jest opinia Szanownego Kolegi na temat twórczości Teodora Parnickiego?

stopka rozmiar 45

Akurat jeszcze nic w/w autora nie czytałem. Od czego najlepiej zacząć?

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Podobno od "Srebrnych orłów", bo to jedyna "normalna" powieść z linearną fabułą, opisaną przez narratora wszystkowiedzącego. Potem od "Aecjusza, ostatniego Rzymianina zaczynają się powolne, ale konsekwentne odjazdy w formie i treści w stronę historii alternatywnej, z nawet kilku równoległych. Za wiele nie czytałem, bo do tego rodzaju literatury trzeba mieć nastrój, ale w sumie odpowiadają mi tego rodzaju eksperymenty. Osobiście mam wielki sentyment do powieści "Tylko Beatrycze", nawiasem mówiąc jedynej sfilmowanej książki Parnickiego.
http://videopix.pl/filmtylkobeatrycze197511288/
http://moovie.tv/film/tylko-beatrycze/online/
https://www.youtube.com/watch?v=xkFUaFhA8NA

stopka rozmiar 45

Dzięki!

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis na blogu, tym razem powrót do koreańskich klimatów.

http://ltura.blogspot.com/2015/06/suki-na-planecie-pjongjang.html

Patrząc chłodnym okiem na sytuacje, które opisała dziennikarka, trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że uczestniczyła ona w czymś w rodzaju zaaranżowanego teatrzyku. I może łzy pożegnania jej studentów były w niektórych przypadkach szczere, to w kraju, w którym wszystko zdaje się upiornym przedstawieniem ku czci Kimów, niemożliwe jest oddzielić rzeczywistość od fikcji. Wiadomo przecież, że mieszkańcy, z którymi spotykają się nieliczni turyści i reporterzy, są starannie wybrani przez władze i grają swoje role niczym aktorzy w teatralnym spektaklu. Może więc cały ten uniwersytet był takim rozpisanym na setki głosów przedstawieniem?

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

http://ltura.blogspot.com/2015/07/prowincjonalne-sitwy.html

Portret tych samorządowych węzłów jest dość realistyczny, bo niech podniesie rękę w górę ten, kto mieszka w miejscowości, w której odbywają się podobne przekręty. Policja, samorząd, media stanowią jedną sitwę, o tyle jest dobrze, że w powieściowym Piasecznie jest miejsce na niezależną od władzy gazetę. Nie wszystkie miasta w Polsce mają to szczęście.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

http://ltura.blogspot.com/2015/07/historia-medycyny-dla-maluczkich.html

Dlaczego Jurgen Thorvald to wszystko nam pokazuje? Dlatego, że chce udowodnić, jak krótka jest historia nowoczesnej medycyny. Ma raptem niecałe dwieście lat! Gdybyśmy urodzili się wcześniej, jakiś przygodny medyk leczyłby nas upuszczaniem krwi i pijawkami, tudzież zebranym na polu zielem i proszkiem z żaby. O ile byśmy zdążyli do niego trafić przed niechybną śmiercią od zakażenia.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

http://ltura.blogspot.com/2015/07/kosmici-i-komuchy.html

Na pozór wszystko wygląda tak jak w rzeczywistości: mamy autorytarny rząd, panoszące się służby milicyjne i bezpieczniackie, w końcu cenzurę i brak wolności. Szybko okazuje się jednak, że w tym historycznym sztafażu wiele elementów zaczyna dziwić. Najważniejszym z nich jest geneza systemu, która owiana jest tajemnicą, a jedyne, co o nim wiemy, wiąże się z inwazją z kosmosu. Merkini, czyli rasa Obcych, która przyleciała na Ziemię, uczestniczy w rządzeniu.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

http://ltura.blogspot.com/2015/07/koniec-mitu-ufo.html

Czy tak miało być z Emilcinem? Po czterdziestu niemal latach prawda zdaje się bezlitosna. Tak, w przypadku lądowania w Emilcinie wszystko staje się jasne: mamy do czynienia z mistyfikacją. Nie będę odbierał czytelnikowi przyjemności przedzierania się przez fakty i dochodzenia wraz z autorem do zaskakującego finału, więc nie zdradzę, w jaki sposób całe to zdarzenie powstało. Przywołam za to raz jeszcze napis z pomnika UFO: prawda nas jeszcze zaskoczy. Opracowanie to, analizujące drobiazgowo wiele dokumentów i artykułów, z których wiele do tej pory było niedostępnych, może zatrząść w posadach wierzących w UFO.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

http://ltura.blogspot.com/2015/07/widma-upadego-cesarstwa.html

Molnar pisze w nieco staroświecki sposób i oszczędza czytelnikom naturalistycznych opisów walk. Ta staroświeckość ma także swoje wady, które, niestety, widać – mianowicie wyzierającą z każdego kąta nachalną propagandę austro-węgierską. Oto nasi węgierscy żołnierze są waleczni jak lwy i dzielnie zdobywają kolejne reduty całkowicie niezorganizowanego przeciwnika. Oficerowie nasi są czuli dla żołnierzy jak własny dziadunio i dają im nawet pieniądze na przepustkę do domu. Cesarz Franciszek Józef czuwa nad nami, a wspólnym wysiłkiem (dewiza cesarza FJ) osiągniemy zwycięstwo.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

O nowym Żulczyku napisałem.

http://ltura.blogspot.com/2015/07/yolo-i-do-przodu.html

To, co więc w powieści tej najciekawsze, wiąże się z obserwacją tych pseudoelit, w których skład wchodzą blogerki modowe, prezenterzy telewizyjni, zawodowi geje, artyści postmodernistyczni. I dobrze, że to tylko książka, bo obcując z tym ludzkim zoo w rzeczywistości można by się nieźle ubrudzić. Nie chodzi tutaj tylko o kokainę: ona w zasadzie jest najmniejszym problemem. Największym jest egoizm: wszak w przypadku tego środowiska, wzmocnionego pokoleniowym pochodzeniem, chodzi tylko o zabłyśnięcie. Nieważne, w jaki sposób, ważne, aby mówili.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Chiny współczesne okiem amerykańskiego dziennikarza.

http://ltura.blogspot.com/2015/07/chinskie-peregrynacje.html

Wyobraźmy sobie średniej wielkości miasto, w którym znajduje się ponad trzysta fabryk, a każda z nich, bez wyjątku, wytwarza guziki. Ich liczba stanowi trzy czwarte chińskiej produkcji tych przedmiotów. Albo podobny ośrodek, w którym wszystkie zakłady wypuszczają corocznie setki tysiące huśtawek, zjeżdżalni, karuzel. Są miasta produkujące tylko elektroniczne wagi, inne – biustonosze, a jeszcze kolejne – buty. Tak opisał Peter Hessler specyfikę chińskiego życia gospodarczego. I nie bez przyczyny wspomniałem o Łodzi, mieście, w którym na przełomie XIX i XX wieku można było wzbogacić się w przeciągu kilku lat, a to za sprawą przemysłu tekstylnego, który zdominował całkowicie produkcję przemysłową w tym miejscu.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Trochę dobrej grozy:

http://ltura.blogspot.com/2015/08/zwyczajna-groza.html

Co więc zawiera tom opowiadań Jarosława Jakubowskiego? Otóż „Oczy pełne strachu” to próba renesansu grozy i wrzucenia jej w teraźniejszy świat ponurych blokowisk, śmierdzących podwórek w kamienicach i zdewastowanych stacji kolejowych. Próba nadzwyczaj udana, trzeba to stwierdzić z całą mocą świadomości wypowiadanych słów. Jakubowski bardzo umiejętnie kreuje sugestywne światy złożone z codziennej polskiej szarzyzny, nijakich, zmęczonych życiem bohaterów, oraz z niesamowitości, która wydaje się od zawsze zamieszkiwać ten posępny świat.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Wznowienie wspomnień Stefana Krukowskiego z Mauthausen:

http://ltura.blogspot.com/2015/08/w-niemieckim-obozie.html

Wydane pod prowokacyjnym tytułem wspomnienia Krukowskiego dobitnie pokazują niełatwą prawdę: bez układania się z Niemcami, bez cwaniactwa, sprytu i siły fizycznej obóz pracy stawał się obozem zagłady. Autor, jak sam pisze, przeszedł każdy etap lagrowej egzystencji: leżał nawet pod barakiem jako muzułman – niezdolny do pracy, nadający się według Niemców tylko do komory gazowej. Jednak, jako bardzo młody, bo niewiele ponad dwudziestoletni człowiek, znający w dodatku język niemiecki, był w stanie piąć się po szczeblach „kariery” tej specyficznej organizacji, którą był obóz koncentracyjny.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dakowicz i jego eseje o polskości.

http://ltura.blogspot.com/2015/08/przywracanie-pamieci.html

Nagrajmy jeszcze więcej hitów o imprezowaniu, załóżmy więcej modnych kawiarni, ubierajmy się jeszcze bardziej kolorowo, ułatwmy życie dewiantom – wtedy rozpłyniemy się w jednolitej masie i zapomnimy o polskości, której tak nienawidzimy – zdają się wrzeszczeć tysiące rozpieszczonych bezsensowną egzystencją obywateli „tego kraju”. Z drugiej strony piszmy „Nasze klasy” (fragment tego antypolskiego paszkwilu znalazł się nawet w podręczniku do języka polskiego dla liceum), piszmy „Strachy” i plujmy na naszą historię. Efekt łatwo przewidzieć. Z tego powodu „Afazja polska” jest tak niewygodna.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Druga część kryminału lokalnego autorstwa Kamila Staniszka.

http://ltura.blogspot.com/2015/08/lokalne-przekrety.html

Sam główny wątek zaczyna się śmiercią jednego z redaktorów, po czym następuje retrospekcja i dowiadujemy się, jak do tej sytuacji doszło. Do smaku dodaną mamy jeszcze wietnamską mafię i jej ciemne interesy, i jak na kryminał samorządowy przystało, wiele elementów zagadki koncentruje się na wydarzeniach lokalnych. Ponownie możemy więc obserwować styk mediów i miejscowych władz. Ponownie widzimy przeróżne machlojki, lody i wałki kręcone przez podejrzanych typów, wśród których wyróżnia się wyraźnie niejaki Piotr Tamara.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Reportaże z medialnej Rosji.

http://ltura.blogspot.com/2015/08/rosjanin-jako-aktor.html

Rosja współczesna to również według autora kraj bezprawia, w którym niszczy się niewygodne dla państwa firmy, a ich szefów wtrąca do więzień. To obraz także nie tak bardzo daleki od naszego krajowego podwórka. Wystarczy przypomnieć sobie historię Romana Kluski, albo obejrzeć oparty na faktach „Układ zamknięty”. Czytając „Jądro dziwności”, nie miałem wcale wrażenia, że reportaż ten opisuje świat aż tak bardzo odległy od tego, w którym przyszło mi żyć na co dzień. Czytelnik zachodni z pewnością przyzwyczajony jest do innych standardów i jego pozycja ta z pewnością wielokrotnie zaskoczy. Polak, zwłaszcza interesujący się życiem publicznym, zauważy jedynie większą skalę opisywanych przez autora zjawisk.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Ostatnia książka Kąkolewskiego.

http://ltura.blogspot.com/2015/09/testament-reportera.html

Mało jest literatów, których życiorysy byłyby tak tajemnicze i obrośnięte mitologią jak Krzysztof Kąkolewski. Oskarżany był on o antysemityzm, sprzyjanie nazistom, wysługiwanie się władzy komunistycznej, w końcu spotkał go los wariata, który niczym bohater grany przez Mela Gibsona w „Teorii spisku” żyje w alternatywnej rzeczywistości. Fabuła tego obrazu rację przyznaje jednak głównej postaci, wspomnianej przed chwilą. I mam wrażenie, że podobnie będzie z Kąkolewskim. Zapomniany i wykpiony dziś, będzie czytany za lat kilkadziesiąt, gdy pojawi się w miarę obiektywna prawda dotycząca naszych czasów.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis na blogu.

http://ltura.blogspot.com/2015/10/dramat-wobec-wadzy.html

Jak wspomniałem wyżej, Jarosław Jakubowski nie jest publicystą, więc jego sztuki nie dają prostych odpowiedzi, nie stawiają jednoznacznych diagnoz. Fakt ten stanowi o sile wyrazu tych tekstów, które poruszają przecież odwieczne i naprawdę ważne pytania. Czym jest pamięć? Gdzie leży prawda? Po stronie silniejszego, czy słabszego? Jaka jest kondycja współczesnego człowieka? Jaka jest natura władzy?

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Wspominany na Rebelyi Jacek Matecki i jego najnowsza książka o Rosji.

http://ltura.blogspot.com/2015/10/o-rosji-dla-niewiedzacych.html

Bo, czytając Mateckiego, poznamy owszem wiele oblicz tego tajemniczego państwa, ale skończymy lekturę jego opowieści z przeświadczeniem, że – cholera – jesteśmy tak samo głupi jak przed otwarciem książki. W tym jednak tkwi siła tej opowieści, tu otwiera się inna rzeczywistość, którą chłoniemy, bo jednocześnie w niej i smieszno, i straszno, ale i pięknie.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Chwałcia!

А с поpтpета бyдет yлыбаться нам Железный Феликс

Kolejna recenzja. KKK - papierowy tygrys politpoprawnych lemingów.

http://ltura.blogspot.com/2015/11/biae-strachy-na-lachy.html

Biali ludzie widzą bowiem, że stanowić zaczynają mniejszość, w związku z czym próbują się bronić. Budują mentalne mury, okopują się we własnych teoriach. A jaka jest różnica między krzykiem o zagrożonej białej tożsamości, a krzykiem o wolności czarnego człowieka? (...) Polityczna poprawność jest bowiem ślepa i głucha na argumenty. A jej zwolennicy będą krzyczeć o białym rasizmie nawet wtedy, gdy pozostaną ostatnimi przedstawicielami białej mniejszości.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Następna recenzja na blogu. I znowu Korea Północna, tym razem widziana oczami młodej uciekinierki.

http://ltura.blogspot.com/2015/11/siedem-wcielen-uciekinierki.html

Wspomnienia, jakie zachowała autorka z Korei Północnej, nie porażają grozą, którą spotkać można w opowieściach byłych więźniów. Życie, jakie toczyła Hyeonseo Lee, w tym totalitarnym państwie, chociaż dalekie było od bogactwa i zbytku, jednak mimo swojej skromności nie stawało się dla autorki torturą. Chodząc w latach 90. do szkoły, wówczas gdy nasilenie głodu było największe, Lee opisywała tylko, że z jej klasy ubyło uczniów. Nie była zmuszona jeść szczurów, sproszkowanej kory czy głodować jak inni jej ziomkowie. Miała więc szczęście.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowa recenzja, tym razem temat kontrowersyjny, szwedzki metal i jego historia.

http://ltura.blogspot.com/2015/11/historia-pewnej-pasji.html

Pod koniec ósmej dekady nic jeszcze nie wskazywało na fakt, że te łagodniejsze odmiany muzyki metalowej zostaną za moment zdetronizowane przez ich brzydszego kuzyna – death metal. Duża część tych agresywnych, napakowanych testosteronem, hałasujących po garażach kapel pochodziła właśnie ze Szwecji. Pojawił się fenomen szwedzkiego death metalu i szwedzkiego, charakterystycznie bzyczącego brzmienia. Przyrost nowych grup był nieporównywalny z niczym, co do tej pory można było obserwować na ziemi Wikingów.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowa recenzja, operacja Paperclip, czyli Niemcy w Usiech.

http://ltura.blogspot.com/2015/11/brunatne-widmo-nad-usa.html

„Sąsiedzi naziści” to więc historia mówiąca o złu, które bardzo często powraca do oprawcy. Może być próbą odpowiedzi na pytanie, czy karać staruszków u progu śmierci, za to, co jako młodzi ludzie robili kilkadziesiąt lat wcześniej. Zdaniem Lichtblaua, zbrodnie przeciw ludzkości nie ulegają przedawnieniu i należy je ścigać aż do śmierci ostatniego z katów.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowa recenzja, tym razem o Republice - porządnym kawałku polskiego rocka.

http://ltura.blogspot.com/2015/11/republikanskie-emocje.html

Dzisiaj egzotycznie brzmią historie opowiadające o fanie, który potrafi koczować w pod klatką schodową, albo o fance, która chodzi po wielkim osiedlu mieszkaniowym w poszukiwaniu Ciechowskiego, bo ten gdzieś tutaj mieszka. W naszych czasach, z bożkiem bezpieczeństwa nad głowami, osoby takie przez dzisiejszych twórców odsyłane byłyby do diabła, albo na policję, bo przecież uprawiają stalking i nie pozwalają artyście na spokojne, prywatne życie. Członkowie Republiki takich maniaków wpuszczali do własnych mieszkań, chodzili z nimi na spacery, z niektórymi zaś zaprzyjaźniali się. Te więzi trwają do dzisiaj.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowa recenzja. O starych jarocinach słów kilka.

http://ltura.blogspot.com/2015/12/jarocinskie-gawedy-punkowe.html

Do najciekawszych rozmów należy jednak wywiad z Krzysztofem Karnkowskim – pseudonim „Budyń” – liderem punkowego Spirit of 84 – ciekawej kapeli łączącej ostry, melodyjny punk rock z niepoprawnie politycznymi tekstami, udzielającym się na nieodżałowanym, nieistniejącym już dzisiaj forum Conservative Punk. I chociaż punkowe lewactwo spod znaku Antify i anarchizmu odsądzało tę inicjatywę od czci i wiary, okazało się, że środowisko to niekoniecznie musi wpisywać się w narrację skrajnej lewicy.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Z nowym rokiem nowa recenzja. Wszystkiego dobrego czytelnikom bloga życzy jednoosobowa ekipa Litery Tura.

http://ltura.blogspot.com/2016/01/droga-wojownika.html

Niejednokrotnie więc autor przywołuje nazwiska pseudoartystów, których pseudodzieła zatruwają współczesne galerie sztuki. Mówi o zdegenerowanych feministkach, o kryzysie męskości, o dyktaturze mniejszości czy opacznie rozumianej tolerancji. Ironizuje ze świętych III RP, takich jak telewizyjni filantropi zbierający „na chore dzieci”, a którzy promują moralny nihilizm i kult lewicowego libertynizmu.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

O zagrożonych chrześcijanach na Bliskim Wschodzie w reportażu Dariusza Rosiaka "Ziarno i krew".

http://ltura.blogspot.com/2016/01/zagrozone-chrzescijanstwo.html

Czytając „Ziarno i krew”, trudno nie zauważyć tego, powtarzanego wielokrotnie przez rozmówców Rosiaka, zdania, które ustawia się w kontrze do dzisiejszych imigrantów i emigrantów z różnych stron świata. Skoro jest źle, szuka się szczęścia gdzie indziej. Wielu z bohaterów książki tak nie myśli. Kierują się oni heroizmem, poczuciem przyzwoitości, przyzwyczajeniem? A może po prostu miłością do własnych ojczyzn, w których powoli stają się elementem niepożądanym.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

O porwaniach aranżowanych przez reżim KRLD.

http://ltura.blogspot.com/2016/01/dugi-film-o-korei.html

Pobyt Shin Sang-Oka i jego partnerki Choi Eun-Hee w Korei Północnej można określić mianem pasma licznych paradoksów. Z jednej strony oboje trzymani byli z początku pod kluczem, a z drugiej zgodnie z praktyką syndromu sztokholmskiego przyzwyczajali się do swoich prześladowców. Zdania o Kim Dzongu Ilu, które wygłaszali, nigdy nie stały się jednoznacznie negatywne. Innym paradoksem był fakt, że Shin w państwie Kimów po dłuższej przerwie ponownie stanął za kamerą i absolutnie nie odgrywał Konrada Wallenroda, ale autentycznie angażował się w proces twórczy.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Na temat przedostatniej powieści Wita Szostaka.

http://ltura.blogspot.com/2016/02/uniwersytecki-bajzel.html

Galerie współczesnej sztuki, do których nikt nie chodzi, miesięczniki literackie, których nikt nie czyta, serwisy kulturalne, na których nikt nie bywa, pełne są naszych nic nieznaczących słów, w których co drugie trzeba sprawdzać ze Słownikiem Wyrazów Obcych. Pochylamy się z uwagą nad syfem, który udaje literaturę, sztukę, film, a jego jedynym walorem jest jego niszowość.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Reportaż z procesu Humera i innych zbrodniarzy.

http://ltura.blogspot.com/2016/02/adam-mia-dobry-humer.html

Sam proces trwał dość długo, jak zauważył gorzko jeden ze świadków, dłużej niż Norymberga. Fakt ten pokazuje niewydolność i nieudolność naszego wymiaru sprawiedliwości, który nie był w stanie zdyscyplinować kilkunastu podstarzałych komunistycznych oprawców, aby ci zaczęli regularnie stawiać się przed sądem. Pomyłką było również to, że ludzie ci odpowiadali z wolnej stopy. Można było zastosować areszt i w ten sposób uniknąć mataczenia, które spowodowało tak długie trwanie całego procesu.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dzienniki Twardocha. Polecam recenzję, nie polecam książki.

http://ltura.blogspot.com/2016/02/pustka-wieloryba.html

To, co u Gombrowicza wydawało się integralną częścią jego osobowości, u Twardocha jawi się jako poza. I tak, śląski autor co chwila powtarzając zdanie o braku sprecyzowanego poglądu na świat, rozczarowuje jałowością swoich przemyśleń. Bo ile można oprzeć na braku światopoglądu, na zaprzestawaniu jakichkolwiek ocen rzeczywistości, którą się opisuje? W miejsce to wchodzi za to konwencja bon vivanta, który dogadza swojemu podniebieniu, na południu odwiedza kawiarnie, a na północy wspina się po górach.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Pierwsza na polskim rynku porządna rzecz o mormonach.

http://ltura.blogspot.com/2016/03/tajemnice-mormonow.html

Gdy prawie 200 lat temu pewnej nocy Joseph Smith ujrzał anioła Moroniego, nikt jeszcze nie wyobrażał sobie, że oto moment narodzin nowej religii. Religii tak dziwnej, tak osobliwej, że mało komu wydawać by się mogło, że zadziała. Niezbadane są jednak ścieżki ludzkiej charyzmatyczności oraz inwencji i dwa stulecia później mormonizm – bo tak nazywa się ta religia – jest prężnie działającym ruchem, mającym swoich zwolenników nie tylko w USA, ale na wszystkich kontynentach. Naturalnie, największy wpływ ma w Stanach Zjednoczonych, bo to religia do szpiku kości amerykańska.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

O pewnej proizraelskiej książce dla racjonalistów.

http://ltura.blogspot.com/2016/03/izrael-bez-winy.html

Patrząc na dyskusję, którą podejmuje Andrzej Koraszewski wobec Agnieszki Zagner i jej komentatorów pod tekstami, nie sposób nie pozbyć się wrażenia, że ta wojna toczy się wyłącznie w świecie idei lewicowych. I jedno, i drugie reprezentuje światopogląd areligijnej, a nawet antyreligijnej lewicy europejskiej, dla której wartością jest mętnie definiowany humanizm.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Bloga prowadzę już trzy lata, więc postanowiłem dokonać pewnych zmian.
Po pierwsze, pożegnałem się ze starym szablonem: nowy wygląda prościej i bardziej elegancko.
Dodałem nowe działy, jako że sporo moich tekstów rozprasza się po sieci.

Mam nadzieję, że nowa wersja się podoba, a póki co wrzucam link na główną, gdzie pojawiło się sześć moich wywiadów zebranych z różnych miejsc, w tym z Rebelyi.

http://ltura.blogspot.com/

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Podlinkowuję wywiady, które umieściłem na blogu.

Groza duchowa, groza historyczna - rozmowa z Jarosławem Jakubowskim: http://ltura.blogspot.com/2016/03/groza-duchowa-groza-historyczna-rozmowa.html

Wielość interpretacji - rozmowa z zespołem George Dorn Screams: http://ltura.blogspot.com/2016/03/wielosc-interpretacji-rozmowa-z-zespoem.html

Bohaterowie z pasją - rozmowa z Kamilem Staniszkiem: http://ltura.blogspot.com/2016/03/bohaterowie-z-pasja-rozmowa-z-kamilem.html

Dżin wyleciał z butelki - rozmowa z Dariuszem Rosiakiem: http://ltura.blogspot.com/2016/03/dzin-wylecia-z-butelki-rozmowa-z.html

W człowieku są rzeczy nierozpoznawalne - rozmowa z Łukaszem Orbitowskim
http://ltura.blogspot.com/2016/03/w-czowieku-sa-rzeczy-nierozpoznawalne.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Napisał/a: horsehunterMam nadzieję, że nowa wersja się podoba,

Ładnie i wogle.
Przy okazji dziękuję za tekst o płycie Megadeath, zachęca do wybaczenia i odsłuchania :]

Dzięki koleżance za opinię, będę się starał. :) A nowy MD faktycznie zaskakująco dobry.

Nowy wpis się pojawił, piszę o starciu Francji z islamem, omawiając książkę pióra Bogdana Dobosza.

http://ltura.blogspot.com/2016/04/koniec-francji_1.html

I jeśli wobec Kościoła katolickiego politycy francuscy zachowują daleko idącą rezerwę, żeby nie powiedzieć – wrogość, tak w stosunku do islamu widać reakcje zgoła odmienne. Widać umizgi, flirtowanie, próby oswajania, a przede wszystkim chowanie głowy w piasek z hasłem „jeszcze więcej tolerancji”. Polityka ta nie zmieniła się wcale po listopadowych zamachach, które niekiedy Bogdan Dobosz przywołuje. Wówczas Paryż stał się areną wybuchających bomb, na które lud francuski reagował marszami, hasztagami i publicznym odegraniem „Imagine” Lennona.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Napisałem recenzję biografii Faith No More, jednego z najważniejszych zespołów rockowych lat 90. A Mike Patton ważny jeszcze dziś.

http://ltura.blogspot.com/2016/04/zapiski-o-dziwnym-zespole.html

Z pewnością Faith No More, nawet jeśli dzisiaj nie szokuje estetycznie i nie zaskakuje, jest zespołem, który ma zarezerwowane stałe miejsce w panteonie rocka. Dziwnie natomiast zestawiać dziarskich jeszcze pięćdziesięciolatków z sześćdziesięcio- lub siedemdziesięciolatkami z klasycznych rockowych lub heavymetalowych kapel. Przede wszystkim ze względów estetycznych. Faith No More z pewnością są ikoną, ale o wiele mniej znaną przez młodą publiczność niż dziadki z Iron Maiden czy Metalliki.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

O cudach w Watykanie rzecz ciekawa!

Książka Thavisa może być więc zimnym prysznicem dla romantycznych miłośników mistycyzmu, którzy w religii szukają przede wszystkim zjawisk nadprzyrodzonych, a poza nią wszędzie chcieliby węszyć szatańskie spiski. Przykładem doskonale obrazującym ten poznawczy fałsz może być dość wnikliwie omówiona tutaj sprawa objawień z Medjugorje. Dla części katolików sprawa jest jasna: objawia się tam Matka Boska. Dla tych bardziej racjonalnych całość jest bardziej skomplikowana, a nawet ociera się o doświadczenie diabelskie. Znamienny może być fakt, że bośniaccy biskupi, w których diecezji znajduje się rzeczona miejscowość, zawsze odnosili się do tamtejszych objawień przynajmniej ze sceptycyzmem.

http://ltura.blogspot.com/2016/04/cuda-w-cieniu-rozumu.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dwa nowe wpisy:

O Przemyku i procesie sanitariuszy reportaż:

http://ltura.blogspot.com/2016/04/cezar ... ladow.html

W marcu 2016 roku, 33 lata po tragedii ukazuje się – już w innych realiach historycznych – reportaż Cezarego Łazarewicza. „Żeby nie było śladów” – bo taki nosi tytuł – jest z jednej strony rekonstrukcją wydarzeń, które miały miejsce bezpośrednio po morderstwie Przemyka, jak i procesu sądowego, w czasie którego skazano niewinnych sanitariuszy. Z drugiej zaś strony jest ten tekst spojrzeniem pod powierzchnię zdarzeń i dotyczy losów samego zamordowanego, jego matki, czy świadków związanych ze sprawą. Nie ma w nim natomiast wypowiedzi Kiszczaka i Jaruzelskiego. Obaj nie żyją, a i tak nie wiemy, czy zechcieliby mówić.

Nowy minialbum psychodelików z Voivod:

http://ltura.blogspot.com/2016/04/voivod-post-society-pustka-kosmosu.html

Cztery autorskie utwory zawarte na „Post Society” to miód dla uszu dla tych, dla których na poprzednich wydawnictwach brakowało tego charakterystycznego dla Voivod pierwiastka szaleństwa. Numery te są, jak napisałem, dość długie, mieszcząc się między pięcioma a ponad siedmioma minutami. Muzycy mogą więc w nich dostatecznie sobie pofantazjować, łącząc szybkie, punkowe tempa podbite ciężkim basem, jazzowe harmonie, a do kontrastu przestrzenne i tajemnicze zwolnienia, w których dominują rozlane i zimne jak Arktyka partie gitar: prawie postrockowe.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Wrzucam raz jeszcze link do recenzji reportażu o morderstwie Przemyka. Wczoraj coś się źle wkleiło.

http://ltura.blogspot.com/2016/04/cezary-azarewicz-zeby-nie-byo-sladow.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Nowy wpis, tym razem o wężownikach. Sekta taka.

http://ltura.blogspot.com/2016/04/dennis-covington-zbawienie-na-sand.html

Oblicza południowej amerykańskiej religijności potrafią zaiste zadziwiać. Zarówno mormoni, jak i dosłownie wierzący w przekaz biblijny chrześcijanie. Branie węży do rąk to nie domena intelektualistów rozważających każde słowo i biorących je za metaforę. To zajęcie dla górników, kierowców ciężarówek i ich zaniedbanych żon. Tu nie ma się nad czym zastanawiać. Albo się wierzy, kładzie grzechotnika na ramiona i pije strychninę ze słoika, albo idzie się do piekła.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Tym razem polecam wywiad z Bogdanem Doboszem, autorem "Emiratów francuskich", książki o lewaczeniu oraz islamizacji Francji. Ciekawa lektura, mam nadzieję, że wywiad też taki jest.

http://ltura.blogspot.com/2016/04/francja-wychylona-na-lewo-rozmowa-z.html

Trzeba tu dodać, że większość francuskich nauczycieli to od lat zwolennicy lewicy i na partie lewicy głosujący. W nauczaniu historii dominuje zaś marksizm. Zamiast Ludwika mamy gender, wątki feministyczne. I tu ma Pan rację. W takim standardzie Napoleon jest niezbyt sympatycznym dyktatorem, który pogrzebał ostatecznie dorobek rewolucji, a Sobieski też byłby traktowany jako postać nie do końca pozytywna. Zwłaszcza, gdyby nauczyciel musiał w polskiej szkole mówić o nim w klasie, gdzie w ławkach zasiadłaby na przykład połowa uczniów pochodzenia... tureckiego. Pewnie dla świętego spokoju król wyleciałby z programu nauczania obowiązkowego historii.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

A czy Batorową Joannę koleżeństwo czytało? Z ciekawości sięgnąłem po "Ciemno, prawie noc" i podtrzymuję zdanie o mizerii polskiej prozy współczesnej, z małymi wyjątkami - rzecz jasna.

http://ltura.blogspot.com/2016/05/joanna-bator-ciemno-prawie-noc-zero.html

Zła jest więc cała społeczność Wałbrzycha (na miejscu mieszkańców przygotowałbym jakiś medal z kartofla na okoliczność odwiedzin pani pisarki), oprócz nielicznych znajomych głównej bohaterki, między innymi transseksualnej bibliotekarki Celestyny. Serio? Źli są członkowie postkatolickiej sekty, którzy domagają się ekshumacji zwłok własnego guru. Przecież od razu widać, do kogo autorka pije. Takich grubymi nićmi szytych grepsów jest w „Ciemno, prawie noc” jeszcze więcej. Bardzo to śmieszne, niczym roast u Jakuba W. Tendencyjność tę widać również w tym, że autorka nie kryje się, że nie lubi swoich bohaterów. Naturalnie - poza Taborówną i jej kilkoma towarzyszami niedoli.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Czego słuchać, a czego nie słuchać?
Słuchać Schrottersburga, nowej fali z Płocka. Szczególnie, gdy się stary the Cure szanuje.

http://ltura.blogspot.com/2016/05/schrottersburg-ciao-nowofalowy-chod.html

Schrottersburg na swoim najnowszym wydawnictwie postawił bardziej na basową przestrzeń niż na gitarowy zgiełk. Nie usłyszymy też przebojów na miarę „Bocznic”. Dzięki temu osiem utworów zawartych na drugiej płycie kapeli konsekwentnie płynie, łącząc transowe partie perkusyjne i wybijające się na pierwszy plan partie gitary basowej. W niektórych numerach ta perkusyjna powtarzalność kojarzy się z podobnie nerwowymi i zapętlonymi motywami z „Pornography”, najcięższego i najlepszego albumu The Cure.

A unikać kuriozum, jakim jest Julia Marcell, wynalazek dla rurkowców.

http://ltura.blogspot.com/2016/05/julia-marcell-proxy-piosenki-o-jutubie.html

Najgorsze są jednak teksty. Nieco próbek pojawiło się na początku, ale nie mogę opanować się, aby nie zacytować jeszcze. „Tam w jutuba głębinach gdzieś zapisane być musi, jak zatrzymać czas”, „Marek śni tylko w połowie. Mówi, że nie może spać z telefonem przy głowie”, „Gdy tak sobie przeglądam twój profil setny raz już w tym roku, historię swojej przeglądarki studiuję z drżącym sercem”. I tak dalej, i tak dalej. Trudno słuchać tych liryków bez poczucia zażenowania.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Gdy wiele lat temu Wanda (i Banda :)) śpiewała, że hajfi superstar superhit, nie mogłam również powstrzymać zażenowania z trochę podobnego powodu. Kilka modnych, gadżeciarskich słówek miałoby stworzyć "pszebuj"?

Ale teraz posłuchałam sobie tej Julii...

Wando, dobrze, że nie byłaś Julią.

@Notoryczna: Wanda i Banda w porównaniu do Julii jest klasę wyżej.

Zapraszam do przeczytania nowej recenzji. Tym razem piszę o dziennikach Zdzisława Beksińskiego. Ciekawa lektura, bo i człowiek ciekawy (był).

http://ltura.blogspot.com/2016/05/beksinski-dzien-po-dniu-konczacego-sie.html

Z zapisków jego dziennika wyłania się obraz człowieka, który znajduje się poza obiegiem tak zwanego życia artystycznego i cyganerii. Pijaństwa nie uprawia, poszerzaczami świadomości się nie odurza, jest do bólu zwyczajny. A że wchodzi w jesień życia, narzeka na nadwątlone zdrowie. Co jeszcze zapisuje? Banały takie jak temperatura za oknem, jedzenie, w końcu użeranie się z wieloletnim marszandem – Piotrem Dmochowskim. Ten ostatni wątek podjęła również Grzebałkowska. I gdzie te myśli niespokojne owocujące równie niespokojną twórczością?

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Z życia Kotliny Kłodzkiej i hałasujących w nich trzydziestoletnich deathmetalowców. Dobrze wiedzieć, że dziś pisze się jeszcze normalne, realistyczne, ale bezpretensjonalne powieści bez kuczokizmów, dehnelizmów czy batoryzmów.

http://ltura.blogspot.com/2016/05/przemek-jurek-kochanowo-i-okolice-death.html

Czytając „Kochanowo i okolice”, przenosimy się na prowincję na Ziemiach Odzyskanych, jeszcze bardziej prowincjonalną niż tę na rdzennych terenach Rzeczypospolitej. Tytułowa miejscowość jest fikcyjną wsią położoną w powiecie kłodzkim, niedaleko jego stolicy. Mieszkańcy wioski albo emigrują za chlebem, albo próbują wiązać koniec z końcem, heroicznie trwając na swoich włościach. Bohaterowie powieści, piątka trzydziestoletnich metalowców, wybrali trwanie i w jakoś sobie radzą. Panowie (bo już nie chłopcy) reaktywują zespół, Exterminatora, grają death metal, aż dudni, grzmi i huczy.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Brodkę nową opisuję. Trochę się dziewczyna muzycznie rozwinęła.

http://ltura.blogspot.com/2016/05/brodka-clashes-smutno-i-kameralnie.html

Natomiast oczekujących rewolucji i rewelacji pragnę uspokoić: to nie jest tak, jak pisała „Gazeta Magnetofonowa”. Geniusz nie objawił się również tym razem. Brodka zniknęła na sześć lat, w międzyczasie przebywała w USA, a dokładniej – w Los Angeles. Tam natrafiła na Noaha Georgesona, producenta muzycznego, który dał się poznać jako współpracownik Joanny Newson, jednej z ciekawszych wokalistek w muzyce alternatywnej. Opłaciło się. „Clashes” zawiera bowiem zupełnie inną muzykę, nie tak naiwno-słodką jaką słychać było na „Grandzie”.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Kolejny ciekawy reportaż z Serii Amerykańskiej wydawnictwa Czarne.
Tym razem mowa o złudnym działaniu religii Wschodu.

Polecam recenzję tej książki.

http://ltura.blogspot.com/2016/06/scott-carney-smierc-na-diamentowej.html

Co więc motywuje człowieka takiego jak Roach? Pieniądze? Te zarobił na handlu diamentami. Duchowe poszukiwania? Na te nie pozwalał cynizm. Może więc pragnienie sławy i potwierdzenie własnej wielkości? A może wszystko po trochu. Roach był trochę niczym Kurtz z „Jądra ciemności”, tyle że nieokrzesanych Murzynów zastąpili wykształceni przedstawiciele zawodów umysłowych. Nie taki więc Murzyn dziki, skoro cywilizowany biały człowiek ulega podobnym sztuczkom.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Łosowski z Kombi odsłania karty i opowiada o przeszłości i teraźniejszości zespołu Kombi. Przy okazji kilka kombatanckich wtrętów.

http://ltura.blogspot.com/2016/06/sawomir-osowski-sodkiego-miego-zycia.html

Monty Python lepiej by tego nie wymyślił! Wszak Kombi powstał na fali tak zwanej Muzyki Młodej Generacji, wraz z grupami takimi jak Mech, Exodus, Kasa Chorych czy Krzak (ci ostatni na szczęście grali muzykę instrumentalną). Do pomysłodawców MMG zalicza się Jacka Sylwina, Marcina Jacobsona i Waltera Chełstowskiego (dziś aktywistę Komitetu Obrony Demokracji). Trzeba przyznać, że przednie towarzystwo! Doskonale rozpoznały MMG całe rzesze alternatywnych muzyków sceny rockowej lat 80. Oddajmy im na chwilę głos. Ty przebrałeś się. Nikt nie pozna cię. Znowu szafa gra. Generacja twa. Znowu sobą być. Nie rozumiesz nic. W kółko stek tych kłamstw. Sylwin robi szmal. To WC w piosence „Młoda generacja”. Banda zgredów i szpanerów do estrady się dorwała. To jest młoda generacja, tylko trochę wyłysiała. A to z kolei SS-20, późniejszy Dezerter w kawałku pt. „Nie płacz Zbyszek”.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

O złotych czasach radia w PRL i w początkach III RP gawęda ciekawa.

http://ltura.blogspot.com/2016/06/wojciech-lis-decybelowy-obszar-radiowy.html

Te złote czasy radia, jak trzeba by powiedzieć za Woody Allenem, stają się w opowieściach rozmówców Lisa wiekiem świetności, do których ci powracają z nostalgią. W takim przypadku zawsze trzeba sobie zadać pytanie, na ile ta nostalgia odnosi się do czegoś faktycznie dobrego, a na ile jest ględzeniem starych dziadów, że kiedyś to, panie, było lepiej. Faktycznie, sporo w tej publikacji nostalgii i tęsknoty za bezpieczną, poznaną przeszłością. Pojawiające się wielokrotnie na łamach omawianej publikacji zdanie, że kiedyś radio promowało tylko dobrą muzykę, można między bajki włożyć, bo kto puszczał w eter Sabrinę, Modern Talking lub Perfect? Krasnoludki?

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Trochę muzyki przyda się podczas upałów. Zwłaszcza, że muzyka to smętna i jesienna, czyli lekko chłodząca.

http://ltura.blogspot.com/2016/06/katatonia-fall-of-hearts-smeciarze-i.html

Lata 70. słychać nie tylko w otwierającym numerze. Co rusz pojawiają się na płycie brzmienia akustyczne, które skojarzyć można z bardziej przystępnymi i mniej jazzowymi wcieleniami zespołów symfoniczno-rockowych. Taką piosenką jest „Decima”, w której świetnie wyprodukowane akustyczne gitary łączą się z mellotronem i głębokim brzmieniem fortepianu. I nawet płaczliwy śpiew Renkse nie przeszkadza. Z kolei równie akustyczny, znajdujący się pod koniec albumu, numer „Pale Flag” przywołuje lata jeszcze wcześniejsze i legendarny duet Simona i Garfunkela.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Zapraszam do lektury nowej recenzji. Tym razem na warsztacie "poezja" współczesna, którą chwalą Dunin i Poniedziałek. Jest źle? A może jeszcze gorzej?

http://ltura.blogspot.com/2016/06/dominika-dyminska-danke-eko-glamour-i.html

„Danke” wydaje się więc nie tyle poematem, co zbiorem zapisków z pamiętniczka cokolwiek rozpuszczonej gówniary z Warszawki, która do życia potrzebuje kilku kresek, sporo wódy, ćwierćinteligenckich rozmów o modnej literaturze oraz rzygania. Bo narratorka (podmiot liryczny) choruje na bulimię i obnosi się z nią, jak nie przymierzając, pawian z różowym tyłkiem. Krzyczy więc do nas: zauważcie mnie – mam bulimię i ćpam, i seks uprawiam, ale w sumie to nie chcę go uprawiać. I fejsika mam, na którym jeśli nie lajkuję, nie istnieję. Zblazowane i pretensjonalne dziewczę, którym jest narratorka pamiętniczka, ciska się po Warszawie w poszukiwaniu nie wiadomo czego.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Po nieco dłuższej niż ostatnio przerwie zapraszam do kolejnej lektury.
Dziś piszę o zbiorze esejów Andrzeja Nowaka pt. "Historia i polityka".

http://ltura.blogspot.com/2016/06/andrzej-nowak-historia-i-polityka_18.html

I fakt takiego właśnie przedstawiania historii spowodował, że coraz silniej podnosiły się (i podnoszą nadal) głosy mówiące o „polskich obozach śmierci”, „polskim antysemityzmie” (jako jedynym w Europie, oprócz nazistowskiego) i patriotyzmie, który rzekomo jest jak rasizm. Te kalumnie i półprawdy pozostawione były same sobie, bo jak chcieli inżynierowie dusz, społeczeństwo już dojrzało i z okresu sienkiewiczowskiego weszło w ponowoczesny. Andrzej Nowak zdecydowanie nie zgadza się z taką wizją naszych polskich dziejów. I tym sprzeciwem oraz postulatem przywrócenia rozumnego porządku jest „Historia i polityka”.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Zapraszam do lektury wywiadu z Wojciechem Lisem, autorem "Decybelowego obszaru radiowego", książki o radiu, którego dziś już nie ma.

http://ltura.blogspot.com/2016/06/muzyczny-tygiel-radiowy-rozmowa-z.html

Mam na karku 40 lat i kim ja jestem, aby kogoś weryfikować, oceniać czy moralizować? Mit niepokorności, o który pytasz zdecydowanie bardziej drażni mnie u ludzi związanych z takimi zespołami jak Perfect, którzy rzekomo mężnie walczyli z komuną, śpiewając „chcemy bić Zomo”. Doprawdy nie wiem, jak Panowie Hołdys czy Markowski, którzy de facto byli beneficjentami tamtego ustroju, kontestowali ówczesny stan rzeczy. Bo w liczbie zagranych koncertów, nagranych płyt, emisji piosenek w ówczesnym radiu czy wypitej wódki z całą pewnością są mistrzami. I być może pod wpływem tej właśnie wódki czasem na koncercie wyrwało się z gardła wokaliście grupy Perfect, że „chce bić Zomo”, dlatego dziś chodzi z tego powodu w glorii i chwale.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Jacek Hugo-Bader wydał nową książkę, a tego reportera przedstawiać nie trzeba. Co jest takiego kontrowersyjnego w "Skusze"?

http://ltura.blogspot.com/2016/06/jacek-hugo-bader-skucha-kto-wypada-z-gry.html

Czy miał prawo Jacek Hugo-Bader tak ocenić solidarnościowe podziemie? Nie mogę mu tego prawa odmówić. W odróżnieniu od Legionów Piłsudskiego, żołnierze Solidarności poszli na pewien coraz bardziej krytycznie oceniany kompromis. Okrągły Stół, bo o nim mowa, nie był czystą rozgrywką, również stopień infiltracji organizacji był przerażający. Poza tym, im bliżej wydarzenia, tym dalej od mitu, który jeszcze nie zdążył okrzepnąć. Może takie biologiczne, krwiste spojrzenie na opozycję antykomunistyczną stanowić będzie przeciwwagę dla tych lukrowanych historyjek, coraz częściej opowiadanych przez te same media, które widzą w Żołnierzach Wyklętych samych zbrodniarzy, a kolaborujących opozycjonistów tłumaczą koniecznością dziejową.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Co takiego działo się w epoce transformacji? Nie w polityce, ale w życiu codziennym, kulturze popularnej? Dziś zapraszam do lektury recenzji książki Olgi Drendy. Ciekawie pisze.

http://ltura.blogspot.com/2016/06/olga-drenda-duchologia-polska-widmowa.html

W poszukiwaniu kodu kulturowego tamtych lat autorka „Duchologii polskiej” sięga nieraz po zjawiska tyle osobliwe, co zupełnie zapomniane, jak jakieś efemeryczne zespoły discopolowe, czy chałupnicze tłumaczenia powieści fantastycznych. Zauważa mimowolny surrealizm i kamp, również w modzie na wahadełka, różdżki, przepowiednie czy hipnozy Kaszpirowskiego. Nie dworuje sobie jednak wzorem młodzieńców zafascynowanych muzyką alternatywną i estetyką kiczu lat 80., ale stara się zrozumieć, co się wówczas działo. Bo era polskiej duchologii, przypadająca na czas między 1988 a 1994 rokiem, w zasadzie znikła z naszych ulic.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dzisiaj trochę muzycznie, zapraszam do lektury recenzji najnowszej płyty Death Angel - filipińskich mistrzów thrash metalu.

http://ltura.blogspot.com/2016/07/death-angel-evil-divide-pochwaa.html

The Evil Divide” to dziesięć utworów odegranych w czasie trzech kwadransów. To chyba optymalna liczba kawałków i optymalny czas trwania takiej płyty. A że znów do utworów grupy wkradła się różnorodność i wyparowała z nich monotonia, albumu tego słucha się doskonale. Odkrywcze granie to nie jest, ale w zamian oferuje słuchaczowi mnóstwo energii. Tym bowiem właśnie powinna charakteryzować się każda płyta zawierająca ostre granie, czy to heavy metal, czy thrash, czy punk rock. Nie ma mowy o nudzie, gdy po dwóch początkowych petardach, czyli utworach „The Moth” i „Cause for Alarm”, pojawia się patetyczny i bardzo melodyjny „Lost”.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Reportaż jako literatura tendencyjna? U Ostałowskiej jak najbardziej.

Zapraszam do lektury najświeższej recenzji.

http://ltura.blogspot.com/2016/07/lidia-ostaowska-bolao-jeszcze-bardziej.html

Reportaże te zdają się nie niuansować przytaczanych opowieści. Skoro więc Ostałowska poświęca czas chłopaczkom z osiedla, którzy lubią przeszkadzać innym mieszkańcom bloków, musi pojawić się brutalna policja, a potem musimy wysłuchiwać płaczliwych historyjek o tym, jak to trudno żyć w Polsce. Ten konkretny reportaż („Na Bałutach jeszcze Polska”) wpisuje się w dziennikarski paradygmat przełomu wieków: za agresję młodzieży ona sama nie jest odpowiedzialna, za to winny jest system. Dzisiaj zaś ta młodzież założyła bluzy z Wyklętymi i odwołuje się do wartości patriotycznych, więc stała się według reporterów „Gazety” bohaterem negatywnym.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dziś o jednym z bardziej kontrowersyjnych polskich dziennikarzy muzycznych. Bo przyznać się do tego, że nie lubi się Pink Floyd i Marillion, to w Polsce duża rzecz.

http://ltura.blogspot.com/2016/07/grzegorz-brzozowicz-resortowe-dziecko.html

Bo czy tak szlachetne gremium mógłby zasilić ktoś, kto przyznaje się do tego, że na koncercie Pink Floyd po prostu zasnął? Wypowiedzenie takich słów w jakiejkolwiek grupie wiekowej grozi przecież ostracyzmem i przyklejeniem łatki muzycznego prymitywa. Wiemy już, że autor „Resortowego dziecka” nie kochał muzyki tak przecież hołubionej przez większość opiniotwórczych dziennikarzy i krytyków muzycznych w Polsce. W swojej książce daje wyraz zdziwienia faktem popularności przeciętnych – jego zdaniem – grup jak Budgie, Marillion lub Archive, przy jednoczesnej nieobecności w szerszym dyskursie twórców takich jak Bob Dylan, Frank Zappa, Dawid Bowie czy Lou Reed. Podobny zarzut czyni naszemu podwórku, na którym królują rzeczy takie jak Lady Pank, Perfect czy Budka Suflera, twórczość zaś Ayi RL lub Lecha Janerki znana jest nielicznym.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Opisuję tom prozy jednego z najlepszych polskich prozaików. Bez postmodernizmu, ironii i groteski. Po prostu normalnie i elegancko.

http://ltura.blogspot.com/2016/07/wodzimierz-kowalewski-brzydki-czowiek.html

Dlaczego Kowalewski? Ano dlatego, że jest reliktem, skamieliną. Tak, jak on, dzisiaj mało kto pisze. Nie jest to ani proza eksperymentalna czy zaczynająca się od przedrostka „post”. Próżno szukać w niej skandalu, czy bluzgania wykluczonych (jak lubią nazywać się lewicowi aktywiści). Nie operuje Kowalewski ani strumieniem świadomości, ani nie gmatwa niepotrzebnie swojej prozy, aby profani odeszli z kwitkiem. Nie jest też uczniem Gombrowicza, z powodu którego wciąż obowiązującą narracją w literaturze jest burzenie i wsadzanie kija w mrowisko. Ale z drugiej strony przecież autor nigdy nie zniżał się do poziomu pisania seryjnego i produkowania literatury rozrywkowej, królującej na polskich blogach literackich. Ich twórcy (częściej twórczynie) zajmują się zawodową żebraniną książkowej pulpy, którą później koślawą polszczyzną próbują opisywać.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dzisiaj recenzja muzyczna. Stare thrashowe dziady w tym roku wydają zaskakująco dobre albumy. Dziś - Flotsam and Jetsam.

http://ltura.blogspot.com/2016/07/flotsam-and-jetsam-flotsam-and-jetsam.html

Bo to nie jest tak, że Flotsam and Jetsam zapomnieli o wszystkich swoich albumach poza „Doomsday for the Deceiver” i „No Place for Disgrace”. Słychać to chociażby w ciężarze kompozycji, który dominuje na przykład w utworze „Verge of Tragedy”, gdzie muzyka bardzo wyraźnie przywołuje na myśl nieistniejącą dziś kapelę Nevermore. A z takimi brzmieniami zespół bawił się na „The Cold” – płycie wydanej w 2010 roku. Zmianą jest na pewno fakt, że tym razem nie usłyszymy żadnych ballad czy rozbudowanych kawałków rockowych, a te ostatnie dominowały w pierwszej połowie poprzedniego albumu – „Ugly Noise”. Również melodyka niektórych kawałków, jak „Creeper”, przypomina to, co działo się na „High” czy „Drift”, czyli płyt jak najdalszych od thrash metalu. A refren wspomnianego przeze mnie numeru to przecież czyste Seattle – czyli grunge, styl, którego znani mi thrashmetalowcy nie cierpią.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Reportaż o Indiach autorstwa samego Naipaula. Zapraszam do lektury nowej recenzji.
http://ltura.blogspot.com/2016/07/vs-naipaul-indie-kraj-kontrastow.html

Naipaul nie koncentruje się na kwestiach, które interesują przeciętnego człowieka Zachodu, mianowicie nie pisze o seksie, o brudzie czy tajemniczych zjawiskach duchowych. Nie konstruuje prozy sensacyjnej, którą czyta się z wypiekami na twarzy, ale równie szybko zapomina. Jego ambicją jest stworzenie możliwie najszerszej panoramy i pod tym względem jest on inkarnacją dziewiętnastowiecznego realisty tworzącego powieść, która będzie jak zwierciadło przechadzające się po gościńcu (jako rzekł Stendhal). Łowców ciekawostek i popowego reportażu można więc śmiało odprawić z kwitkiem, bo nie znajdą tutaj nic dla siebie. Jeśli zaś ktoś szuka poważnej wiedzy na temat Indii, reportaż Brytyjczyka będzie odpowiednią lekturą.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Tym razem na warsztacie śmieszny reportażyk pana z TOK FM. Miało być o wyspie Man, ale wylało się gorzkie żale na tę straszną Polskę i ten straszny Kościół.

http://ltura.blogspot.com/2016/07/dionisios-sturis-gdziekolwiek-mnie.html

Z tych wszystkich powodów reportaż Sturisa czyta się wyjątkowo nieprzyjemnie, nawet mimo całkiem ładnego języka, nad którym autor potrafi zapanować. Nie umie jednak zapanować nad własnymi antypolskimi i antychrześcijańskimi fobiami, które w śmieszny sposób wyzierają z tej książki. Bo ta, zamiast być ciekawym reporterskim spojrzeniem na tajemniczą wyspę, staje się pretensjonalnym dzienniczkiem obrażonego na Polskę chłopięcia, w którym kompleksy zderzają się w poczuciem wyższości.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Wracam po urlopie i nadal publikuję.
Dziś recenzja muzyczna, płyty niejakiej Bat for Lashes.

http://ltura.blogspot.com/2016/08/bat-for-lashes-bride-nudna-melancholia.html

Od smutku i melancholii blisko więc do znudzenia. Za sprawą małego zróżnicowania utworów i mało ciekawych melodii „The Bride” w miarę słuchania coraz mniej zajmuje, a coraz więcej nuży. Nie pomijam faktu, że z pewnością taka była koncepcja tego albumu: miał być on smutny, melancholijny i rozpaczliwy. Ucierpiała na nim nie tylko tytułowa panna młoda, ale przede wszystkim muzyka, w której próżno szukać intrygujących rozwiązań z „Fur and Gold” czy „Two Suns”. Panną młodą nie ma się co przejmować, w końcu to tylko figura literacka, szkoda zaś dźwięków, które tchną banałem i do których nie chce się wracać.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Zapraszam do recenzji publikacji dotyczącej black metalu. Czy się to komuś podoba, czy nie, książki pisać można o wszystkim.

http://ltura.blogspot.com/2016/08/dayal-patterson-black-metal-ewolucja.html

Natomiast gdy potraktować „Ewolucję kultu” jako swoisty przewodnik po muzyce kilkudziesięciu zespołów blackmetalowych, stwierdzić trzeba, że książka ta swoją rolę spełnia więcej niż dobrze. Nawet odbiorca, który orientuje się w scenie metalowej, może niejednokrotnie dotrzeć do ciekawych, a dotychczas mało znanych faktów. Ta drobiazgowość stanowi więc jeden z atutów omawianego opracowania. Patterson nie unika pisania o skandalach, natomiast przede wszystkim omawia twórczość zespołów w kontekście biograficznym i artystycznym. Nie goni za plotką, ani nie tworzy niedorzecznych teorii, które pojawiały się we „Władcach chaosu” – pierwszej na polskim rynku publikacji dotyczącej black metalu.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Kolejna recenzja muzyczna. Tym razem bezpretensjonalny electro-pop w klimacie lat 80.
Zapraszam do lektury!

http://ltura.blogspot.com/2016/08/ladyhawke-wild-things-pop-bez-pretensji.html

Nie jest może „Wild Things” płytą ambitną, nie zawiera tysiąca smutnych i melancholijnych melodii, ale jej siłą jest połączenie nostalgii za starym popem z lat 80. ze współczesnym podejściem do faktury dźwiękowej. To kilkadziesiąt minut bezpretensjonalnej muzyki zawierającej się w jedenastu piosenkach, których chciałoby się słuchać w radiu. Jeszcze gdyby to wiedziało, że pop nie musi mieć twarzy Justina Biebera i tyłka Beyonce.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Wrzucam dwie rzeczy, bo ostatnio była jakaś przerwa techniczna na Rebelyi.

1. Recenzja reportażu A. Hochschilda "Lustro o północy" - klimaty z RPA przed wypuszczeniem Mandeli, końcówka rządów białego człowieka.
http://ltura.blogspot.com/2016/08/adam-hochschild-lustro-o-ponocy-wiecej.html

2. Wywiad z Grzegorzem Brzozowiczem, dziennikarzem muzycznym odpowiedzialnym ongiś za "Machinę", dość kontrowersyjnym jeśli chodzi o poglądy na popkulturę.
http://ltura.blogspot.com/2016/08/radiohead-to-cos-koszmarnego-rozmowa-z.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

test wątasa dwustronicowego

edit: poszło

de novissimis...

Podróż po Włoszech nieobecnych w przewodnikach.
http://ltura.blogspot.com/2016/08/paolo-rumiz-legenda-zeglujacych-gor.html

Przy kontakcie z tego typu tekstami okazuje się jednak, że cała nasza wiedza jest tylko pobieżna, a jakiekolwiek odejście od bezpiecznych i znanych miejsc powoduje, że grunt ucieka nam spod nóg. I gwarantuję, że pytanie „to naprawdę dzieje się we Włoszech” zadaje się przy lekturze „Legendy wędrujących gór” równie często, jak odwraca się strony książki. Bardzo wyraźne stają się nagle ślady pogańskich wierzeń czy ludowego chrześcijaństwa, co do istnienia którego w starej Europie mamy coraz większe wątpliwości. Bohaterowie, z którymi rozmawia Rumiz, wierzą w diabła, w duchy i demony, a co ważniejsze, żyją w poczuciu majestatu natury, o którym – zdaniem autora – większość jego rodaków zupełnie zapomniała.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Rzadko polecam coś progresywnego, bo i muzyka i podatki w tym duchu to nie moja bajka. Czasem jednak zdarzają się wyjątki od reguły.

http://ltura.blogspot.com/2016/09/fates-warning-theories-of-flight.html

Słychać to wyraźnie na „Theories of Flight”, który jest bez wątpienia jednym z najlepszych krążków w niekrótkiej przecież karierze kapeli. Od debiutu minęły, bagatela, trzydzieści dwa lata, a Fates Warning nagrywa album, który rzadko kiedy zdarza się zespołom o tak długiej i bogatej historii. Powiem drugi raz, to kwestia talentu. A dlaczego „Theories of Flight” to jeden z lepszych albumów Amerykanów? Przypatrzmy się tylko. Rzadko kiedy zdarza się, aby wydawnictwo muzyczne posiadało aż tak spójną wizję, a przy tym zróżnicowaną muzykę. I co chyba najważniejsze, słuchając Fates Warning, nie zapominamy, że chodzi o heavy metal!

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Rozprawa z książką redaktora Kasjaniuka, według którego polski hip hop jest lepszy od Boba Dylana i Rush. Zapraszam do lektury.

http://ltura.blogspot.com/2016/09/grzegorz-kasjaniuk-czego-suchasz.html

Autor wydaje się nie zdawać sprawy z jednego prostego faktu. Nie każdy jest chrześcijaninem, nie każdy również musi wyznawać te same poglądy czy system wartości. A odrzucenie wszystkiego, co nie jest chrześcijańskie, jest niemożliwe, ze względów chociażby technicznych. Bo zawsze będą otaczali nas różni ludzie, i z tym trzeba się pogodzić. I aby być konsekwentnym, należałoby przestać obcować ze sztuką tworzoną przez niechrześcijan i z taką, która nie mówi o Jezusie. Absurd, prawda? Wyrzućmy więc Mickiewicza, bo babiarz, Mozarta, bo mason, czy Sienkiewicza, bo do kościoła nie chodził. Co w zamian? Grzegorz Kasjaniuk, niegdyś promujący muzykę metalową w eterze Polskiego Radia, ma propozycję. Pieśni uwielbieniowe i polski hip-hop.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dziś tematem są więzienia w Brazylii. Po raz drugi recenzuję reportaż Drauzio Varelli, brazylijskiego lekarza, który kilkadziesiąt lat przepracował w placówkach penitencjarnych.

http://ltura.blogspot.com/2016/09/drauzio-varella-klawisze-bohaterowie_7.html

Czytając reportaż Brazylijczyka, dopiero zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, pod jak ogromną presją znajdują się jego bohaterowie. Słabo opłacani, narażeni na notoryczny stres więzienni strażnicy opisani przez autora, jeśli tylko nie zejdą na drogę występku, są prawdziwymi bohaterami. Dziwi także fakt, że wielu spośród bohaterów tekstu wybrała ten zawód z powołania. Niektórzy nawet od dziecka marzyli o tym, aby pracować za murami. Niektórych zaś wybrana w młodości profesja uratowała od zejścia na złą drogę. Zafascynowani buntem i życiem na krawędzi, wybrali bardziej moralne zajęcie. Varella poświęca uwagę również tym strażnikom, którzy skuszeni przez sposobność zarobienia łatwych pieniędzy decydują się na współpracę z osadzonymi.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dawno nie czytałem niczego o Rosji. Temat ten zaś zawsze dobrze opisuje Wojciech Grzelak, toteż chętnie sięgnąłem po jego najnowszą pozycję.

http://ltura.blogspot.com/2016/09/wojciech-grzelak-matrioszka-od-srodka.html

„Matrioszka od środka” skupia się na życiu codziennym Rosji, nierzadko sięgając w czasy jeszcze sowieckie. Teksty zawarte w publikacji dotyczą bardzo różnych tematów, zaczynając od rosyjskich i sowieckich świąt, poprzez kosmonautów, film, a nawet drogi wschodniego imperium. Taki natłok bardzo różnej tematyki powinien spowodować chaos, zwykle niepożądany w literaturze faktu. Nic takiego jednak się nie dzieje, nawet mimo bardzo prostej konstrukcji książki. Tematy, którymi autor się zajmuje, nie krzyżują się ze sobą, ale koegzystują w osobnych rozdziałach. Jest więc „Matrioszka…” sposobem na fragmentaryczne poznanie kilku aspektów życia związanych ze współczesną Rosją.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dawno nie czytałem niczego o Rosji. Temat ten zaś zawsze dobrze opisuje Wojciech Grzelak, toteż chętnie sięgnąłem po jego najnowszą pozycję.

http://ltura.blogspot.com/2016/09/wojciech-grzelak-matrioszka-od-srodka.html

„Matrioszka od środka” skupia się na życiu codziennym Rosji, nierzadko sięgając w czasy jeszcze sowieckie. Teksty zawarte w publikacji dotyczą bardzo różnych tematów, zaczynając od rosyjskich i sowieckich świąt, poprzez kosmonautów, film, a nawet drogi wschodniego imperium. Taki natłok bardzo różnej tematyki powinien spowodować chaos, zwykle niepożądany w literaturze faktu. Nic takiego jednak się nie dzieje, nawet mimo bardzo prostej konstrukcji książki. Tematy, którymi autor się zajmuje, nie krzyżują się ze sobą, ale koegzystują w osobnych rozdziałach. Jest więc „Matrioszka…” sposobem na fragmentaryczne poznanie kilku aspektów życia związanych ze współczesną Rosją.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dziś polecam bardzo ciekawe eseje Marcina Cieleckiego. Nieznane nazwisko? Dakowicz i Kwaśnicka też kiedyś byli nieznani.

http://ltura.blogspot.com/2016/09/marcin-cielecki-miasto-wewnetrzne-nasza.html

Ale co z Bogiem, miłością i śmiercią? Ta trójca wychodzi na jaw się w kolejnych szkicach zawartych w „Mieście wewnętrznym”. A te dotyczą przede wszystkim literatury i sztuki. Pojawia się w nich wspomniany już Fiodor Dostojewski, którego autor darzy wielką estymą. Jego literatura jest bowiem niedoścignionym wzorcem pisania o mrokach duszy ludzkiej. Pisarz nie unika odniesień do transcendencji, czym zdecydowanie odróżnia się od dzisiejszych zafascynowanych nim literackich nihilistów, którzy potrafią jedynie pławić się we własnej depresji i paranojach spowodowanych nadmiernym dostatkiem i zerwaniem z duchową tradycją Europy. Ta bez chrześcijaństwa przecież istnieć nie może i to zdaje się mówić autor. Jednak czyni to bez konfesji; nie jest nawiedzonym poszukiwaczem zła we współczesnej kulturze. Stara się raczej zaglądać tam, gdzie poszukiwania duchowości nie wydają się oczywiste.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Drugie spotkanie z książką Piotra Wrońskiego, tym razem w formie wywiadu-rzeki.
Na tę recenzję autor się oburzył, chociaż w zasadzie nie miał powodu.

http://ltura.blogspot.com/2016/09/piotr-wronski-spowiedz-zycia-banalne.html

Dodatkowo Piotr Wroński okazuje się rozmówcą dość intrygującym. Nie mówiąc wszystkiego, zostawia furtkę do domysłów. A czytając jego słowa, lub słuchając ich w mediach (mediach ostatnich miesiącach autor dość często wypowiada się w stacjach telewizyjnych), nie można nie odnieść wrażenia, że nawrócony esbek częściej mówi prawdę niż uznani bohaterowie opozycji. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, jest banalnie prosta. Nawróceni esbecy kłamać nie muszą, bo nie mają nic do stracenia. Natomiast umoczone w agenturalną współpracę i niezdrowe kompromisy „autorytety moralne” muszą łgać do końca życia. Inaczej stracą twarz.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Polska mniejszych miast oczami Filipa Springera. Zapraszam do lektury.

http://ltura.blogspot.com/2016/09/filip-springer-miasto-archipelag-smuta.html

W Ciechanowie pobudowano nowe wieżowce, które dziś straszą odrapanymi elewacjami, i budynek urzędu wojewódzkiego, oszklony gmach typu Lipsk. Innym wspólnym problemem jest upadłość. I tu, jako miasta strachu, występują Radom, Częstochowa, Wałbrzych i Włocławek. Dwa pierwsze, jeszcze ponaddwustutysięczne, warszawka traktuje jako synonimy obciachu, zaś one same zdają się nie mieć na siebie pomysłu. Wałbrzych z kolei jest miastem pogórniczym, o największej liczbie dzielnic grozy. We Włocławku zaś ścisłe centrum ze staromiejską zabudową to osiedle latających noży, gdzie łatwo dostać po twarzy.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Słyszało Koleżeństwo już nowy album New Model Army?
Polecam z całego serca!
http://ltura.blogspot.com/2016/09/new-model-army-winter-wyjatkowo-goraca.html

Ostatnią kwestią jest brzmienie. Dzisiejsze standardy przyzwyczaiły wielu słuchaczy do sztucznego, wystudiowanego dźwięku. Natomiast słuchając najnowszego albumu Brytyjczyków, odnoszę wrażenie, że znajduję się razem z nimi w sali prób. Brzmienie jest bezpośrednie, akustyczne, oparte na dudniącej gitarze basowej i perkusji, która absolutnie nie brzmi jak z komputera (komputer to kolejna bolączka współczesnego rocka produkowanego jak z taśmy). Wokal znajduje się na pierwszym planie, blisko słuchacza, gitary brzmią surowo, natomiast dodatkowe instrumenty, takie jak fortepian, skrzypce i syntezatory, pojawiają się niezwykle rzadko i wybrzmiewają gdzieś w tle. Na tle dzisiejszej skomercjalizowanej i wyzutej z ducha rockowej sceny „Winter” jawi się więc jako fenomen: płyta uduchowiona, dynamiczna, emocjonalna, męska, a przede wszystkim nieoglądąjąca się za jakimikolwiek modami. Bo te są dla gówniarzy, nie dla mężczyzn.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Czas na dobre wspomnienia wojenne. Zapraszam do lektury.
http://ltura.blogspot.com/2016/09/klemens-rudnicki-na-polskim-szlaku.html

Oficerowie, nauczeni doświadczeniem poprzednich konfliktów i wychowani na romantycznym kulcie powstań narodowych, armię niemiecką traktowali tak samo jak równorzędnego przeciwnika, któremu należy się walka zgodna z pewnymi konwencjami. Z tego też powodu po 17 września autor zbagatelizował zagrożenie sowieckie. Skoro widział we Lwowie obdartych Azjatów i niegroźny chaos, który powodowali, zdawało się mu, że ZSRR nie jest państwem tak niebezpiecznym jak III Rzesza. Już po amnestii dla więźniów politycznych w Związku Sowieckim dziwił się Rudnicki nieobecności oficerów z obozów jenieckich w Starobielsku i Ostaszkowie, ale nie spodziewał się tego, co stało się w Katyniu. Jako przedstawiciel polskiej ziemiańskiej inteligencji autor co rusz zadziwia prawością myślenia. Nawet wówczas, gdy po zdradzie jałtańskiej wciąż deklaruje się, że wierzy Zachodowi… na przyszłość.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dziś piszę o sowieckich lotniczkach. Temat ciekawy, ale zrealizowany nie do końca dobrze.
http://ltura.blogspot.com/2016/10/luba-winogradowa-nocne-wiedzmy-jak-to.html

Widać jednak również, że „Nocne wiedźmy” nie są do końca udaną pozycją. Irytuje w nich przede wszystkim sowiecki triumfalizm. Irytują faszyści, językowy fałsz wyprodukowany w ZSSR, pokutujący do dzisiaj. Są tam Niemcy, są faszyści, ale jakoś brak nazistów, czyli socjalistów ze skrzywieniem nacjonalistycznym. Bo przecież i socjalizm, i rosyjski nacjonalizm (ubrany dla niepoznaki w szatki internacjonalizmu), to jedne z podstawowych składników sowieckiego totalitaryzmu. Autorka chce być obiektywna, co widać w mnogości zebranych przez nią faktów, ale chyba nie do końca panuje nad tak skomplikowaną materią. Ulega przede wszystkim radosnemu nastrojowi większości wspomnień przytaczanych przez weteranki osobiście, lub przeczytanych w archiwach. I to największy zarzut wobec jej tekstu. Wojna u Winogradowej to kobiece przyjaźnie, brawurowe loty, bicie faszystów, słowem – chciałoby się powiedzieć, że wesoła, męska przygoda, tyle że bez mężczyzn w roli głównej.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

W dniu premiery "Ostatniej rodziny" ukazała się biografia Tomasza Beksińskiego. Zapraszam do lektury mojej recenzji książki.

http://ltura.blogspot.com/2016/10/wiesaw-weiss-tomek-beksinski-portret.html

Bowiem radiowiec żył w świecie wykreowanym przez piosenki zbójeckie. Nawet nie książki (jak Gustaw u Mickiewicza), bo tych – jak opowiada u Grzebałkowskiej jedna z jego kobiet – w zasadzie nie czytał. Beksiński stworzył sobie rzeczywistość złożoną z rocka symfonicznego, progresywnego i gotyckiego, oraz muzyki new romantic, i z niej czerpał wiedzę na temat relacji damsko-męskich. W jego audycjach dominowała muzyka albo smutna, albo mroczna. I chociaż były one majstersztykami, do poziomu których nie zbliży się żaden radiowiec, prezentowały dość jednoznaczną, pesymistyczną wizję świata. I trzeba to powiedzieć głośno, Beksiński fascynował się kiczem i uwierzył, że jest on doskonałą sztuką, która przekazuje prawdę o życiu, w tym o miłości. Do swoich ulubionych płyt lat 90. zaliczył krążki takich zespołów jak Lacrimosa, XIII. Stoleti, Deine Lakaien, Type O Negative, Devil Doll czy Fields of the Nephilim.

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Zapraszam do lektury recenzji biografii Cyrankiewicza.
http://ltura.blogspot.com/2016/10/piotr-lipinski-cyrankiewicz-wieczny.html

„Wieczny premier” jest więc niejednoznacznym portretem człowieka władzy, który zawsze zajmował drugą pozycję w państwie i który nie wydawał żadnych niezależnych decyzji, zawsze udając się po wskazówki do Komitetu Centralnego. Cyrankiewicz to człowiek odpowiedni do czasów, w których żył. Z jednej strony służalczy i sterowalny, z drugiej – próbujący nadrabiać stylem życia i niewymuszoną elegancją czy wiedzą, której miał pod dostatkiem, zwłaszcza gdy przyrównamy ją do poziomu umysłowego przeciętnego urzędnika partyjnego. Czy był jak peerelowski mieszczanin, dla spokoju należący do PZPR, ale aspirujący do bycia kimś więcej jak tylko parcianym towarzyszem? Może dlatego cieszył się dużą – jak na ludzi władzy w PRL – sympatią? Może dzięki temu tak długo utrzymał się na stanowisku?

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Dwa nowe wpisy.

1. Wywiad z Wojciechem Grzelakiem, publicystą "NCz!" i autorem książek o Rosji oraz szamanizmie syberyjskim.

http://ltura.blogspot.com/2016/11/lenin-i-cerkwie-historyczna.html

Jeśli chodzi o Ałtaj, rdzenni mieszkańcy powoli zaczynają odzyskiwać pamięć o swoim etnosie. Zrywają z propagandą, wtłaczaną im od lat, według której mieliby być podludźmi. Gdy mówiłem znajomym Rosjanom, że jeżdżę do Ałtajczyków, dowiadywałem się, że to są pół-zwierzęta. Jeden z lokalnych biznesmenów stwierdził nawet, że z małpami interesów nie robi. To jest podejście ludzi mieszkających tuż obok, uważających się za kogoś lepszego. Tymczasem, kiedy poznałem Ałtajczyków, zobaczyłem, że ma się to całkiem inaczej. Przede wszystkim uderzała większa czystość w domach i obejściach niż u Rosjan, a przede wszystkim znajomość swoich przodków.

2. Recenzja "Dzieci Norwegii" M. Czarneckiego, czyli rzecz o okrutnym skandynawskim socjalizmie.

http://ltura.blogspot.com/2016/11/maciej-czarnecki-dzieci-norwegii-uwaga.html

http://www.ltura.blogspot.com/ Blog kulturalny Litera Tura

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.