Czego to ludzie nie wymyślą... Od jakiegoś czasu przeglądam stronę ( http://atrapa.net ) z legendami miejskimi grasującymi po polskim internecie. Jako że znajomych na fejsie mam dość dobrze powybieranych, to z podobnymi bzdurami rzadko się stykam, choć - nawet ci inteligentni - dali się swego czasu nabrać na łańcuszek o Konwencji Berneńskiej i prawach do prywatności. Number one ze wzmiankowanej strony to dla mnie niewątpliwie:

CHLEB z WATYKANU

Wyskrobać ze słoika do plastikowej miski wielkości wazy do zuby. Aby
chleb się udał należy przestrzegać zasad.
1) nie lubi metalu
2) należy mieszać drewnianą lub plast. łyżką
3) przechowywanie w temp. pokojowej
4) przykryć lnianą serwetką
Dzień 1. - chleb przyzwyczaić do otoczenia
Dzień 2. - mieszać drewnianą łyżką
Dzień 3. - nic
Dzień 4. - nic
Dzień 5. - karmić chleb dodając 1 szkl. mleka 1 szkl. cukru 1 szkl.
mąki
Dzień 6. - tylko mieszać
Dzień 7. - tylko mieszać
Dzień 8. - dodajemy to co w 5 dniu
Dzień 9. - tylko mieszać
Dzień 10. - dzielimy na 4 części 3 części rozdajemy dobrym ludziom.
Do 4 części dodajemy
4 jaja 2 łyżki mąki 2 łyżeczki proszku do pieczenia 1/2 szkl. oleju 3
łyżki cukru.
Mieszamy na jednolitą masę, wkładamy do formy pieczenie 30-50 minut
sprawdzamy patyczkiem
Chleb pochodzi z Watykanu i przynosi szczęście rodzinie. Pieczenie
chleba tylko raz. W życiu spełnią życzenie całej rodzinie.

Znacie jakieś interesujące miejskie legendy?

I am the Lemming King, I can do everything

"1) nie lubi metalu
2) należy mieszać drewnianą lub plast. łyżką"

To akurat po części prawda. :D

Ziarna kefiru, zakwasy, drożdże etc. rzeczywiście mogą wejść w reakcje z metalami i ulec uszkodzeniu. Natomiast nie jest to tak, że jak przemieszamy metalową łyżką to od razu wszystkie bakterie padną. :D

りす いす れべるや!!!

Napisał/a: Piankowy Ziarna kefiru, zakwasy, drożdże etc. rzeczywiście mogą wejść w reakcje z metalami i ulec uszkodzeniu

Nawet nie to. U mnie zakwas bardzo ładnie skorodował metalowy drut przytrzymujący pokrywkę słoika. A co do chleba watykańskiego, pomijając całe to pleple, to trochę fajniejsze fermentujące ciasto. Może być nawet ok w sumie.

Z łańcuszków, na które trafiłem ostatnio. Duszoszczypatielne i z morałem! Oczywiście, kopia usańskiej historii, ale morał jest dorobiony chyba tutaj.

Normalnie, po czymś takim robi się człowiekowi tak rzewnie, że musi sobie kielicha przed jazdą strzelić.

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10201022991560987&set=a.2941541661613.2152382.1353336176&type=1

Normalnie, po czymś takim robi się człowiekowi tak rzewnie, że musi sobie kielicha przed jazdą strzelić.

Usańska wersja:

http://www.truthorfiction.com/rumors/d/doll.htm#.UXP-H0ruqLJ
http://www.snopes.com/glurge/whiterose.asp

画蛇添足

No i klasyk z czasów ff, gdy drogi nasze i atrapy się skrzyżowały. Cały wątasek był o tym, ale wzienło i wcienło.

http://atrapa.net/legendy/dziecko-z-gwiazdy.htm

画蛇添足

Napisał/a: Furia del Ornitorrinco (Otis) Nawet nie to. U mnie zakwas bardzo ładnie skorodował metalowy drut przytrzymujący pokrywkę słoika

A to całkiem możliwe. Ja mam raczej doświadczenia z kefirem i kiedy popsuło mi się plastikowe sitko przez jakiś czas płukałem w metalowym i rzeczywiście trochę mi ziarenek ubyło i trochę poczerniało.

りす いす れべるや!!!

kto wierzy w gusła, temu d..a uschła

Najbardziej znana prez mnie Urban Legenda (i pierwsza w życiu jaką słyszałem):
- U mnie w szkole (klasie - do wyboru) 2 gostków w kiblu kurzyło papierosy. Gdy nagle jeden poczuł na plecach szturchnięcie - niedibracajac się wyjął fajkę z ust i podał ją do tyłu ze słowami: "sztchnij się i spierdalaj"
Opowieć tę (szczególnie w czasach nauki w szkole (tak z 25 lat temu) słyszałem chyba co tydzień. I wszystkie z kwantyfikatorem: to było u moich znajomych w szkole (klasie).

Ultima Frontiera

U mnie na Prowincji się to chyba "Herman" nazywało, czy coś w ten deseń. Ktoś jeszcze przynosił jakieś "zdrowotne algi", co to miały być lekiem na wszystko. Dziwnym trafem, wszystko to zawsze lądowało na kompostowniku koło domu. No cóż, przynajmniej na ogródku obrodziło.:D

Popularną w niektórych kręgach legendą jest też to, że denaturat, po przefiltrowaniu przez chlebek, jest zdatny do picia. Kto wie, czy po przefiltrowaniu przez chlebek z powyższego przepisu, może akurat się będzie nadawał? Hahaha!

Aha, żeby nie było, nie gustuję w jagodziance na kościach/soku z gumijagód.

Napisał/a: Piankowy mogą wejść w reakcje z metalami
ze stalą nierdzewną?

bolszewika goń

Napisał/a: porys

Najbardziej znana prez mnie Urban Legenda (i pierwsza w życiu jaką słyszałem):
- U mnie w szkole (klasie - do wyboru) 2 gostków w kiblu kurzyło papierosy. Gdy nagle jeden poczuł na plecach szturchnięcie - niedibracajac się wyjął fajkę z ust i podał ją do tyłu ze słowami: "sztchnij się i spierdalaj"
Opowieć tę (szczególnie w czasach nauki w szkole (tak z 25 lat temu) słyszałem chyba co tydzień. I wszystkie z kwantyfikatorem: to było u moich znajomych w szkole (klasie).

Bo to było w moim LO :)

bolszewika goń

A kto ich szturchał w plecy? Szatan? Dziecko z gwiazdy? :D

I am the Lemming King, I can do everything

Napisał/a: Song JiangA kto ich szturchał w plecy? Szatan? Dziecko z gwiazdy? :D

Nauczyciel.

画蛇添足

O kurcze - nie dopisałem - to był dyrektor.

Ultima Frontiera

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.