Tak sobie patrzę na historię rządzenia na świecie i ewolucyjnie, wygląda na to, że w większości cywilizowanego świata demokracji, jest tak.
Są sobie przeprowadzane wybory. Pośrednie, bezpośrednie. Po wyliczeniu ilości mandatów czasem dość oszukańczej grupa - partia tworzy rząd. Czy mamy zaufanie do rządu? No nie za bardzo. Kiedyś królowie otaczali się doradcami, którzy pomagali podejmować decyzje na zasadzie wymyślania nowych praw, które król akceptował. Albo odwrotnie. Król coś wymyślał, a doradcy mieli sprawdzić czy jest to zasadne, po linii i czy aby nie zawiera błędów. Ale jak tu wytknąć błędy człowiekowi, który ma do dyspozycji kata? Doradcy bywali albo ulegli albo martwi. A król nie osiągał swojego celu, czyli prawo było złe. Lekarstwem okazał się błazen. Król byłby śmieszny, gdyby zabijał żartownisia.
Mamy więc pierwszą linię doradców, którzy uchodząc z życiem, wymigiwali się od trudnych odpowiedzi oraz drugą linię w postaci błazna, który weryfikował prawo ostatecznie. Oczywiście zdarzali się i królowie ścinający błaznów i błazny wyłącznie żartujący. Przenieśmy teraz powstawanie prawa w czasy dzisiejsze. Jest sobie partia polityczna, lub też asymetryczna koalicja, która rządzi. Partia/koalicja składa się z lidera/liderów, doradców i wrzaskunów/buldogów. Problem w tym, że doradcy, jako stanowiący zagrożenie pozostają tylko tępymi przydupasami, wrzaskuny/buldogi, które zastąpiły błaznów w rozbawianiu i zwracaniu na siebie uwagi, nie spełniają roli doradców ostatecznych. Rządzącym NIE POZOSTAJE NIC INNEGO JAK WYKORZYSTAĆ OPOZYCJE W ROLI DORADCÓW. Zgodnie ze ścieżką: Wymyślmy nowe prawo, wstępnie zweryfikujmy je swoimi siłami i przedstawmy opozycji, żeby zrobiła za nas resztę roboty. Dlaczego w Polsce nie postępuje się tak chytrze? Może dlatego, że wszystkie rządy, od dwudziestu lat próbują prawo skomplikować a nie uprościć. Może dlatego, że nienawiść do opozycji nakazuje im odrzucać WSZYSTKIE RADY (wszelką krytykę). Osobiście myślę, że to się zmienia. Ostatnio do wahliwego PSL-u dołączyło SLD, które powoli zaczyna godzić się być tam gdzie jego miejsce. PiS, z Jarosławem czuwającym z Belwederu, może w końcu zacząć korzystać z rzeczywistej roli opozycji, ale nie pogrywając jednym przeciw drugim, tylko słuchając krytyki. Nie wspomniałem o mediach, czyli tych, którzy mieli przejąć rolę błazna, pokazując rządowi głos ludu. Nie wspomniałem bo to temat na osobny wywłątek.

Something Wicked this Way Comes..

kwestia mediów zasługuje na wspomnienie, bo jest w naszej rzeczywistości kluczowa

pierwszym pytaniem dotyczącym relacji media-rządzący w Polsce jest:

kiedy ogon zaczął kręcić psem?

co do reszty tekstu

nie wydaję mi się, żeby przyrównanie opozycji demokratycznej do roli nadwornego błazna było trafne

oczywiście są pewne analogie, bo opozycja często próbuje ośmieszyć projekty rządzących, ale to chyba nazbyt duże uproszczenie

chodzi mi bardziej o wykorzystanie w roli doradcy, a nie w funkcji rozśmieszacza

Something Wicked this Way Comes..

Konstruktywna opozycja zakłada nie tylko krytykę ale i rozwiązania, w myśl, że narzekać każdy może ale trzeba też dać coś jako rozwiązanie.
Myślę, że opozycja w Polsce, po roku 1989 zbyt sobie odpuściła swoją istotę, lubo też bezrefleksyjnie zasilała swe "zasoby ludzkie"...

Porządek jest rozmieszczeniem równych i nierównych rzeczy z wyznaczeniem odpowiedniego dla każdego z nich miejsca.

"kiedy ogon zaczął kręcić psem?"

8 v 1989.

画蛇添足

Czego wymagac od prostakow? Niebywale tępaki u nasz rzadza i to jest przyczyna.

Napisał/a: Ks. Marek RadomskiMyślę, że opozycja w Polsce, po roku 1989 zbyt sobie odpuściła swoją istotę, lubo też bezrefleksyjnie zasilała swe "zasoby ludzkie"...

Uogólniasz.. a zatem.... Czy Twoje stwierdzenie również dotyczy czasów kiedy opcja Tobie właściwa była opozycją...?

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.