Kto nim był? Nie będę udawał, że skończyłem politologię i wiem o polityce wszystko. Chciałem jednak powiedzieć klika słów o Mahatmie Gandhi.

Formalnie chyba był hinduistą ale chyba ściślej to co wyznawał to był synkretyzm religijny. Praktykował raczej różnego rodzaju medytacje hinduistyczne, czytanie ich pism. W pierwszej fazie życia żył w małżeństwie. Potem w pewnego rodzaju wspólnocie, w której niewątpliwie pełnił rolę guru. Nie jestem pewien, ale chyba miał też swego rodzaju kolejne narzeczone, czy żony.

Chrześcijaństwo traktował jako najbardziej doskonałą religię. Z niej czerpał też doktrynę którą praktycznie używał. W szczególności Ruch Biernego Oporu stanowił praktyczne wykonanie nauki Chrystusa o odpłacaniem dobrem za zło, o nadstawianiu drugiego policzka. Niewątpliwie metoda była inspirowana Nowym Testamentem. Wpływ Gandhiego na ograniczenie ofiar w trakcie procesu uzyskiwania niepodległości w mojej ocenie jest nie do przecenienia. Ponadto stosował posty, zwłaszcza wtedy gdy chciał, aby społeczeństwo zaprzestało przemocy i skierowało się do świątyń. W tym szczególnym wypadku dotyczyło to wyznawców różnych religii. Walczył głównie o niepodległość Indii. Starał się o zniesienie systemu kastowego. Z całą pewnością był patriotą. Rozumiał kwestie gospodarcze i zależności które miały wpływ na niepodległość w tym i niepodległość gospodarczą. Można tu powiedzieć o "marszu solnym" i ruchu na rzecz wytwarzania własnych ubrań. Nie ideologizował w odniesieniu do wolnego rynku czy socjalizmu. Ogólnie stosował, dość adaptacyjną, iteracyjną metodę poznawania świata i jego zmiany. Podobnie zresztą poznawał siebie i siebie zmieniał. W zasadzie od tego zaczął. :) No cóż, pewnie nie miał za bardzo okazji być na porządnej Tridentinie. Szkoda.

PS.:


PPS.: Jak się wstawia obrazki?

Napisał/a: Piotr NikołajukPPS.: Jak się wstawia obrazki?
Trzeba wysłac posta sformatowanego jako tekst, wtedy sam się obrazek wyświetli po wstawieniu linki

Porządek jest rozmieszczeniem równych i nierównych rzeczy z wyznaczeniem odpowiedniego dla każdego z nich miejsca.

No fakt.

.

Ten "chrześcijański" polityk doprowadził do wojny w której zginęło kilka mln. ludzi.

@DMC tzn.?

Nigdy się specjalnie tą postacią nie interesowałem i nie mam jak zweryfikować pewnego cytatu, który przytoczony został w wikipedii, a jest to apel Gandhiego do Brytyjczyków:
"Chciałbym, abyście odłożyli na bok bezużyteczną broń, po to by ocalić ludzkość. Zaprosicie Herr Hitlera i Signor Mussoliniego, aby wzięli sobie to co, potrzebują z waszych krajów, jeśli ci panowie zdecydują się okupować wasz kraj, ustąpicie im. Jeśli nie pozwolą wam wyjechać, możecie waszym mężczyznom, kobietom i dzieciom dać się zabić, ale odmówicie im przysięgi wierności i posłuszeństwa."

"Nie możesz powstrzymać ptaków by latały wokół twojej głowy, ale możesz im nie pozwolić wybudować gniazda w twoich włosach."

Ogólnie do niego pasuje. Bo podobnie działał w Indiach. Tzn. oczywiście nie pozwalał, na zabijanie Hindusów ale opór był jedynie bierny. Był przeciwny stosowaniu przemocy jako metody walki. Posłuszny nie był za grosz. Wprawdzie moje źródła nie są najmocniejsze bo to kilka filmów, rozmów z ludźmi i Wikipedia. Dlatego ciekaw jestem co najmądrzejsze FoRum ma do powiedzenia.

Chrześcijański jest to określenie od chrztu. Czy bohater tego wątka był ochrzczony?

Nie sądzę, żeby był ochrzczony. A jeśli już to pewnie przez protestantów co najwyżej anglikanów bo przez nich poznał Nowy Testament.

Człowiek który Żydom proponował bierny opór podczas holocaustu, gdyby stosować to co mówił Polski nigdy by nie było.

No może, jego metoda była dobra przy narodzie ok. 500 mln ludzi. A może by nazistom serce zmiękło?

Napisał/a: Piotr NikołajukNo może, jego metoda była dobra przy narodzie ok. 500 mln ludzi. A może by nazistom serce zmiękło?

ZAwsze mogą wypróbować w kontaktach z Pakistanem.

O ho ho... Złe muslimy tak?

A to już nie mamy w historii Europy świętych monarchów?

Napisał/a: Piotr NikołajukNo może, jego metoda była dobra przy narodzie ok. 500 mln ludzi. A może by nazistom serce zmiękło?

Nie chodzi o liczebność, a o to, że Angole przy wszystkich swoich wadach byli w miarę cywilizowanym narodem. W takiej sytuacji można walczyć bez przemocy. Faktycznie, Hindusi wcale nie musieli wysadzać się w powietrze, bo wystarczyło określoną ilość czasu molestować i czekać na sposobność. A Ghandiemu woda sodowa do głowy uderzyła po sukcesach i sądził, że odkrył genialny środek na opresyje wszelakie.

Sancta Maria Magdalena Poenitens, ora pro nobis!

Napisał/a: Piotr NikołajukNo może, jego metoda była dobra przy narodzie ok. 500 mln ludzi. A może by nazistom serce zmiękło?

Chyba raczej odwrotnie. Metoda Gandhiego sprawdziła się w specyficznej rzeczywistości pod panowaniem brytyjskim. Dla brytyjskich kolonistów kwestia wymordowania kilku/kilkudziesięciu milionów Hindusów w celu utrzymania swego panowania była, mimo wszystko, nie do przyjęcia etycznie. Dla niemieckich nazistów byłaby to wyłącznie kwestia techniczna i organizacyjna.

"Nie możesz powstrzymać ptaków by latały wokół twojej głowy, ale możesz im nie pozwolić wybudować gniazda w twoich włosach."

Religia w konflikcie Indie vs Pakistan to jest kwestia drugo albo nawet trzeciorzędna, w ogóle potrafi kolega wymienić prawdziwą wojnę religijną toczącą się współcześnie?? To jest konflikt terytorialny i gdyby PAkistan miał przesłanki że Indie będą stawiały tylko bierny opór a nie użyją arsenału nuklearnego to już dawno pluskali by się w Gangesie:P

@Nieszczególny: To ja bardzo poproszę o takiego co walczył metodą nadstawiania drugiego policzka, postem i modlitwą. I jeszcze sukcesy odnosił. Czekam.

Napisał/a: Maciej83w ogóle potrafi kolega wymienić prawdziwą wojnę religijną toczącą się współcześnie??

A to mało jest chrześcijan prześladowanych za wiarę? Mało separatyzmów islamistycznych?

Signum magnum apparuit in caelo : mulier amicta sole, et luna sub pedibus eius, et in capite eius corona stellarum duodecim. Apocalypsis Ioannis.

Pacyfista ple.
Zniszczenie hierarchii i systemu klasowego ple.

W obliczu niemieckiej inwazji na Wielką Brytanię w 1940 Gandhi powiedział: Chciałbym, abyście odłożyli na bok bezużyteczną broń, po to by ocalić ludzkość. Zaprosicie Herr Hitlera i Signor Mussoliniego, aby wzięli sobie to co, potrzebują z waszych krajów, jeśli ci panowie zdecydują się okupować wasz kraj, ustąpicie im. Jeśli nie pozwolą wam wyjechać, możecie waszym mężczyznom, kobietom i dzieciom dać się zabić, ale odmówicie im przysięgi wierności i posłuszeństwa. - debil i idiota.

Светило солнышко и ночью, и днём, не бывает атеистов в окопах под огнём...

@Maciej: całkiem możliwe to gdybanie

@Don Simon, Tomasz: no cóż nie przeceniałbym etyki Brytoli. Mieli i oni swoje wynalazki w tej dziedzinie. Natomiast nasza strategia obrony dała też nie mało ofiar zarówno we wrześniu jak i potem. Chwała poległym i to jest nasza tożsamość. Trudno natomiast mówić o skuteczności i pytanie o metody godne dla polityka. Teraz mamy pokój, jakoś nie widzę wśród polityków prawicowych metody postu i modlitwy o nadstawianiu drugiego policzka nie wspomnę. Teraz nie ma żadnego problemu z eksterminacją ludzi a jednak jest oko za oko ząb za ząb. Bardziej o tym chciałem pogadać.

Napisał/a: Ziri
Napisał/a: Maciej83w ogóle potrafi kolega wymienić prawdziwą wojnę religijną toczącą się współcześnie??
A to mało jest chrześcijan prześladowanych za wiarę? Mało separatyzmów islamistycznych?

ja mówię o konflikcie zbrojnym lub stanie wojny z powodu religii a nie prześladowaniu.

wojny domowe sie licza? bo nie wiem, czy mam sie produkować, czy nie

Signum magnum apparuit in caelo : mulier amicta sole, et luna sub pedibus eius, et in capite eius corona stellarum duodecim. Apocalypsis Ioannis.

Gandhi był pacyfistą. A pacyfizm jest herezją. Może Gandhi był chrześcijański (chociaż to naciągane), ale na pewno nie był katolicki.

Dla mnie najbardziej chrześcijańskim politykiem był św. Tomasz Morus.

"Ulica Miła wcale nie jest miła. Ulicą Miłą nie chodź, moja miła."

Napisał/a: Ziriwojny domowe sie licza? bo nie wiem, czy mam sie produkować, czy nie

Może to podchodzi pod marksistowską interpretację dziejów, ale zdecydowana większość wojen domowych miała u swego podłoża przede wszystkim czynniki ekonomiczne, na które nakładały się czasem kwestie narodowościowe, a więc kulturowe, a więc także religijne.

"Nie możesz powstrzymać ptaków by latały wokół twojej głowy, ale możesz im nie pozwolić wybudować gniazda w twoich włosach."

Patrząc na tytuł wątasa od razu pomyślałem o Marku Jurku :D

"Ulica Miła wcale nie jest miła. Ulicą Miłą nie chodź, moja miła."

Napisał/a: Don SimonMoże to podchodzi pod marksistowską interpretację dziejów, ale zdecydowana większość wojen domowych miała u swego podłoża przede wszystkim czynniki ekonomiczne

no, gratulacje, tekst womitalny

Signum magnum apparuit in caelo : mulier amicta sole, et luna sub pedibus eius, et in capite eius corona stellarum duodecim. Apocalypsis Ioannis.

Napisał/a: Zirino, gratulacje, tekst womitalny

Zabił mnie Kolega mocą argumentacji. Już nic nie piszę, robię się malutki i wchodzę pod biurko ;p

A tak poważnie to po namyśle napisałbym ekonomiczne i polityczne. Ograniczenie tych czynników wyłącznie do ekonomii byłoby zbyt jednostronne, choć jedno niewątpliwie wiąże się z drugim.

"Nie możesz powstrzymać ptaków by latały wokół twojej głowy, ale możesz im nie pozwolić wybudować gniazda w twoich włosach."

donie uważam podobnie znaleźć wojnę o podłożu czysto religijnym jest niezwykle cięzko.

Jedno o co chciałem prosić w kandydaturach, żeby kandydat był skuteczny, miał jakieś osiągnięcia, czegoś dokonał. To jest dla mnie miara polityka. Nie wystarczy mi że ma słuszne poglądy. Owszem Jurek Marek ma bardzo słuszne. I św. Tomasz Morus też.

1. Nie wiem czy metody oporu Gandhiego były pacyfistyczne, bo zakładały opór. Nie wiem czy pacyfizm nie oznacza w praktyce brak jakiekolwiek oporu.
2. Może się ośmieszę, ale chciałbym prosić o źródło tezy "pacyfizm jest herezją".

Kurtka chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam. Zdaje się, że w przy okazji wizyty bratniej Armii Czerwonej w Austrii znaleźli się politycy to zarządzili krucjatę modlitewną na okoliczność wyprowadzki okupanta. Ktoś coś wie, pamięta? O takie coś mi się rozchodzi.

Napisał/a: Piotr Nikołajuk@Nieszczególny: To ja bardzo poproszę o takiego co walczył metodą nadstawiania drugiego policzka, postem i modlitwą. I jeszcze sukcesy odnosił. Czekam.

Przecież to nie są chrześcijańskie metody walki... Tzn. walki pojmowanej tak, jak chodzi w tym wątku, bo oczywiście innej walki są, jak najbardziej.

http://piasek.katolicy.net/2010/77-pacyfizm-jako-herezja.html
http://frizona.pl/temat/4284-Pacyfizm-jako-herezja-wyk%%C5%%82ad-x.-Grzegorza-%%C5%%9Aniadocha-IBP

Na hasło "pacyfizm jako herezja" gógiel wypluwa całkiem sporo. Literatura źródłowa to był, m.in. Bocheński - nie pamiętam konkretów, mogę zdobyć.

Nie będę udawał, że skończyłem politologię i wiem o polityce wszystko.

TO się nadaje do rozweselaczy :DDDDDDDDDDDDDDDo

Dzięki mgr a ktoś inny niż Wielebny Śniadoch? Tzn. nie żebym miał coś przeciw jego wykładowi ale nie działają mi dźwięk a innych linków nie ma. Obrazek plakatu mnie nie przekonał. Może swoimi słowami mgr opowie?

@Tytus - św. Tomasz Morus to chyba najlepszy przykład, jeśli chodzi o nie-władców (i.e. królów, de facto). Do pytania Piotra - jakie miał zasługi? Hm, nie ustąpił od swoich zasad i trafił na ołtarze. Mało?

Zasług władców, jak św. Ludwika X czy bł. Karola Habsburga chyba przytaczać nie trzeba.

Ze współczesnych, przychodzi mi do głowy Garcia Murena, o którym nie będę udawać, że coś wiem, bo usłyszałam po raz pierwszy miesiąc temu i wiem tyle, co zgóglałam.

A tak mgr owszem, zbrojne powstanie gdzie zginęło by setki milionów mieszkańców Indii to były by wspaniałe chrystusowe metody.

Z chrześcijańskich polityków jakoś wolę Karola Wielkiego, Sancha z Nawarry, Świętego Ludwika, Władysława Jagiełłę, Jana III Sobieskiego, gen Franco czy też Ronalda Reagana.

A ten kaprawy Indus stał się w XX wieku sztandarem szkodliwych idiotów

bolszewika goń

Napisał/a: Piotr NikołajukA tak mgr owszem, zbrojne powstanie gdzie zginęło by setki milionów mieszkańców Indii to były by wspaniałe chrystusowe metody.

Piotrze, nie przesadzaj z tymi setkami milionów. Z dziesiątkami też nie przesadzaj. Może miliony, a i to pod warunkiem, że do tłumienia owego powstania wzięto by Himmlera i jego ekipę.

"Nie możesz powstrzymać ptaków by latały wokół twojej głowy, ale możesz im nie pozwolić wybudować gniazda w twoich włosach."

@PNi - radzę odsłuchać, gdy będzie możliwość (jeśli to kwestia sprzętu), bądź zgóglać działający plik.

Co do streszczenia - podam może kluczowe kwestie, jak "ecclesia militans", wezwanie do walki (np. krucjaty), istnienie zakonów rycerskich czy wreszcie wszechobecna z Biblii metaforyka wojenna ("dobry żołnierz Chrystusa", "nie przyszedłem dać światu pokój, lecz rozłam i miecz" "oto dwa miecze - to wystarczy").

Nadstawianie drugiego policzka tyczy sie wroga prywatnego (inimicus) - osobiste urazy należy wybaczać. Natomiast wróg prywatny (hostis), dajmy na to niewierny atakujący Twoją ojczyznę/żonę/siostrę - masz moralny obowiązek stanąć do walki i rzeczonego zaciukać. (w nawiasie łacińskie terminy, łacina rozróżniała te pojęcia. Taki Katylina to był hostis)

Przepraszam za chaotyczność, starałam się na szybko przybliżyć.

Na pewno nie Gandhi - też bardzo nie precyzyjna jest kategoria "polityk" - taki Paweł Włodkowic był wielkim chrześcijańskim politykiem, było nimi również wielu duchownych katolickich później. Ja twierdzę, że ostatnim mężem stanu w Polsce był kardynał Wyszyński.

@mgr jak na polityka mało. Jak na święto bardzo dużo. bł. Karol Habsburg ciąg niepowodzeń. św. Ludwik X Kłótliwy: "W ciągu krótkiego okresu panowania Ludwika mocno zachwiała się konstrukcja silnego feudalnego królestwa Kapetyngów, jakie zbudował Filip IV." mgr Ty chyba na Jurka głosowałaś/głosujesz/będziesz głosować. Normalnie pękam ze śmiechu.

Napisał/a: Piotr Nikołajuk2. Może się ośmieszę, ale chciałbym prosić o źródło tezy "pacyfizm jest herezją".

Proste, do tego nie trzeba angażować x. Śniadocha od razu. Kościół naucza, że istnieją wojny sprawiedliwe. Pacyfizm sprzeciwia się temu. Mówimy oczywiście o pacyfizmie radykalnym, pacyfizm umiarkowany (znaczy się potępienie wojny poza sytuacjami koniecznymi) jest całkiem ok.


Napisał/a: Piotr NikołajukA tak mgr owszem, zbrojne powstanie gdzie zginęło by setki milionów mieszkańców Indii to były by wspaniałe chrystusowe metody.

Proszsz nie używać demagogii. Metody Ghandiego były na tamte warunki całkiem skuteczne, o czym najlepiej świadczy wynik w postaci niepodległych Indii i Pakistanu. Złe było jego uogólnianie i twierdzenie, że ten sposób zadziała zawsze i wszędzie.

Sancta Maria Magdalena Poenitens, ora pro nobis!

Po co w ogóle propagować takie głupoty. Słusznie ktoś powiedział - Angole zbytnio nie palili się do ludobójstwa, mieli jakieś-tam skrupuły etyczne, więc Gandhi i jego zwolennicy mogli się do woli bawić w różne bierne opory i nawet coś z tego uzyskać. Niecch by to był Hitler / ChRL / ZSRR . Chciałybm zobaczyć czym się kończy taktyka biernego oporu ;) Nie ma sobie co zaśmiecać głowy jakimś poganinem, który sobie dokonał heretyckiej wykładni Ewangelii i w specyficznych okolicznościach uniknął normalnie nieuchronnej kary za bezmyślność.
A że różne lewaki z niego robią bohatera? Gdybym codziennie mrówczo pracował nad rozpieprzaniem Cywilizacji Białego Człowieka w drobny mak, też bym siał taką propagandę i przedstawiał tępym białasom takie wzorce do naśladowania.

pacyfizm, pedalstwo itp. - no pasaran

.

Gen. Franco, gen . Pinochet, król Hiszpanii Alfons X Mądry, autor Cantigi + pieśni ku czci Matki Boskiej.

http://www.youtube.com/watch?v=VOgTEo-Ivww

"Ulica Miła wcale nie jest miła. Ulicą Miłą nie chodź, moja miła."

Napisał/a: Piotr Nikołajuk@mgr jak na polityka mało. Jak na święto bardzo dużo. bł. Karol Habsburg ciąg niepowodzeń. św. Ludwik X Kłótliwy: "W ciągu krótkiego okresu panowania Ludwika mocno zachwiała się konstrukcja silnego feudalnego królestwa Kapetyngów, jakie zbudował Filip IV." mgr Ty chyba na Jurka głosowałaś/głosujesz/będziesz głosować. Normalnie pękam ze śmiechu.

Mam wrażenie, że rozmijamy się z tezą. Wątek jest o najbardziej chrześcijańskim polityku. Chrześcijański - czyli realizujący konkretne założenia, konkretnie uskuteczniający królestwo Boże na ziemi. Co to ma do jakichś konkretnych sukcesów na ziemi? Ci władcy otrzymali jednoznaczną nagrodę z niebie, cóż może być lepsze.

I nie rozumiem, co ma do tego głosowanie na Marka Jurka (na którego nb. nie głosowałam, choć to rozważałam) - bardzo człowieka szanuję i głosowanie na niego za zacne uważam.

Napisał/a: TytusGen. Franco, gen . Pinochet, król Hiszpanii Alfons X Mądry, autor Cantigi + pieśni ku czci Matki Boskiej.

no dokładnie! C

bolszewika goń

Napisał/a: mgr ŚwieczekMam wrażenie, że rozmijamy się z tezą. Wątek jest o najbardziej chrześcijańskim polityku. Chrześcijański - czyli realizujący konkretne założenia, konkretnie uskuteczniający królestwo Boże na ziemi.

No właśnie. Bo stosując kryteria Piotra można podać i Marka Aureliusza.

"Nie możesz powstrzymać ptaków by latały wokół twojej głowy, ale możesz im nie pozwolić wybudować gniazda w twoich włosach."

@PM: Ooooo wreszcie... kardynał Wyszyński o takiego mi chodziło. Był jak najbardziej skuteczny uchronił wiarę i religię a może i pomógł odzyskać niepodległość. I stosował takie wiecie pacyfistyczne metody. Podobnie x. Paweł Włodkowic super. You are my hero.

@mgr: aha krucjaty, zakony rycerskie, to nie zachęciłaś mnie, metaforyki w Biblii jest do wyboru, też mogę rzucić tym lub tamtym, moralne usprawiedliwienie wojny obronnej nie oznacza jej nakazu chyba?

@Akond: fajne, wesołe i może nawet chrystusowe

@Don: chyba zakładamy, że metody konfrontacyjne spowodowały by więcej ofiar niż biernego oporu czy jednak te drugie więcej niż pierwsze?

@PNi - primo, to może nie zauważyłeś - nazywam się Świeczek. Mgr to tylko tytuł naukowy, którym bezczelnie się chwalę, może pora przestać.

Secundo, ad rem. Wojna obronna nie jest moralnie usprawiedliwiona - ona jest moralnym nakazem. Jesteśmy kościołem wojującym - ecclesia militans. Co do Biblii - czytaj ze zrozumieniem. Kawałki o drugim policzku tyczą się wroga prywatnego. Wroga publicznego, który np. zagraża Twej świętej wierze katolickiej (krucjaty!) masz OBOWIĄZEK wdeptać w ziemię.

Na marginesie - czy tylko ja odczuwam absurd sytuacji, w której kobieta przekonuję mężczyznę o słuszności wojny? Światem kobiety jest dom - i dlatego są jeszcze jakieś domy. Domem mężczyzny jest świat - i dlatego jeszcze istnieje świat.

Napisał/a: Don Simon
Napisał/a: mgr ŚwieczekMam wrażenie, że rozmijamy się z tezą. Wątek jest o najbardziej chrześcijańskim polityku. Chrześcijański - czyli realizujący konkretne założenia, konkretnie uskuteczniający królestwo Boże na ziemi.
No właśnie. Bo stosując kryteria Piotra można podać i Marka Aureliusza.

Piotr się sam nie stosuje do swoich kryteriów... Chce rozmawiać o chrześcijaństwie, a potem podstawowe założenia tegoż chrześcijaństwa odrzuca...

@Tomasz: to że Kościół coś usprawiedliwia nie oznacza że nakazuje, no może, może uogólnienie jest przesadą, może ale to chciałbym, żebyś Ty udowodnił

@Krzysztof: spoko, spoko, teraz wojny nie ma a jakoś politycy nie poszczą, nie modlą się, nie wzywają do modlitwy itd - a mogli by chyba jeśli są istotnie religijni - a co by osiągnęli to byśmy zobaczyli

@Tytus: Franco, Pinochet owszem, owszem skuteczni na krótki czas i może nawet się modlili jakoś tam, strzelać strzelali do woli, ale postów to już chyba nie za bardzo się trzymali, reszty nie znam

@mgr: dla mnie istotne jest u polityka skuteczność oraz to żeby stosował chrześcijańskie metody, jaki jest w środku to sprawa między nim a Ojcem, natomiast to co osiąga i jakimi metodami to dla mnie jest wyznacznik

Po co w to w ogóle mieszać prymasa Wyszyńskiego?
za x. Stehlinem:
"Św. Tomasz wymienia trzy istotne warunki usprawiedliwiające użycie gwałtownych środków: 1° zwycięstwo musi być moralnie pewne, 2° zastępująca władza musi być moralnie w stanie wprowadzić i zachować porządek, 3° przewrót nie może być czynem „prywatnego przeświadczenia, lecz publicznego autorytetu”. "

Za czasów kard. Wyszyńskiego te warunki spełnione po prostu nie były, więc mówienie na podstawie historii działań kard. Wyszyńskiego, że jakieś środki są a priori lepsze albo gorsze, to w najlepszym wypadku gruba pomyłka.

.

@mgr: jeśli w ogóle było sens zacząć, ja w każdym razie nie domagam się pełnym imieniem i nazwiskiem :) łoł ad secundo: to ja bym chciał źródło, że mam zabijać w imię wiary albo obrony innych, bardzo poproszę, może coś z dogmatów, albo z soborów, albo z Papieży przynajmniej

Jest środek nocy, więc zajmę się tym jutro; zwłaszcza, że brak szacunku wobec interlokutorów trochę mnie zniechęca. Może się trafi ktoś mądrzejszy do tego czasu, a może Ty zdołasz jakoś odsłuchać wzmiankowany plik, gdzie źródeł było pod dostatkiem.

Jak rozumiem, miarą "chrześcijaństwa" Gandhiego jest to, że nie jadł.

Tu spieszę z wyjaśnieniem że w czasach przed Wikipedią, w języku polskim, nie mówiono w przypadku Gandhiego o jakimś poście a o głodówce. Wikipedia roi się zaś od fatalnych tłumaczeń z języków obcych.

Długofalowe skutki jego "chrześcijańskiej" polityki obserwujemy zaś w stanie Orisa.

bolszewika goń

@Akond: powoli łapiesz, choć chyba się nie zgadzasz na razie, chodzi o skuteczność oraz o metody jakimi się doszło do celu, jednocześnie zawiadamiam, że Wiki używa obu określeń, na koniec dziękuję za docenienie wszechmocy jednego człowieka

Skoro Kościół wyniósł na ołtarze papieża Urbana II stosunkowo nie dawno bo 130 lat temu, skoro świętym Kościoła jest Bernard z Clairvaux to gdzie tu pole do dyskusji dla katolika w temacie krucjat?

aha wedle mej wiedzy to kardynał Wyszyński miał "konszachty" z podziemiem zbrojnym. No i czy Włodkowic mógłby se pogadać bez Grunwaldu?

Napisał/a: Piotr Nikołajuk@mgr: jeśli w ogóle było sens zacząć, ja w każdym razie nie domagam się pełnym imieniem i nazwiskiem :) łoł ad secundo: to ja bym chciał źródło, że mam zabijać w imię wiary albo obrony innych, bardzo poproszę, może coś z dogmatów, albo z soborów, albo z Papieży przynajmniej

O proszę, tu jest cytacik, w którym mowa o możliwości obowiązku zabicia:
" Those who have charge of the public peace and security are more strictly bound to perform their duty of protecting life to and property even at the sacrifice of the lives of wrongdoers."

za: A MANUAL OF
MORAL THEOLOGY (BY
THOMAS SLATER,
REV. SJ.
VOL I.
FIFTH AND REVISED EDITION

.

Napisał/a: Piotr Nikołajuk@Akond: powoli łapiesz, choć chyba się nie zgadzasz na razie, chodzi o skuteczność oraz o metody jakimi się doszło do celu, jednocześnie zawiadamiam, że Wiki używa obu określeń, na koniec dziękuję za docenienie wszechmocy jednego człowieka
Indusów jest miliard, nie jeden chuderlawiec. Koledzy już koledze wyłożyli, że po II WŚ Angolom się nie chciało. Gdyby mieli zadęcie chłopaków od Himmlera albo Berii z Indusów pozostała by połowa i chodziliby jak im zagrają. Fakt, że nie chciał jeść w najmniejszym stopniu nie czyni zeń chrześcijanina. Uczyniłem tamtą uwagę sugerując wyraźnie, że określenie "pościł" jest kardynalnym błędem przekładu.

bolszewika goń

I teraz jeszcze pytanie...jak mieli takiego gitpacyfistę jako wyzwoliciela to skąd taka popularność wujka Adolfa w Indiach, no i mimo, że tam trochi cała familia rządziła, to jakoś ustrój społeczny, taki jakiś i niepokojowy i niedobry ...

@PM: Bernard no cóż to co on osiągnął przewodniczył krucjacie która zakończyła się klęską? innymi słowy poszedł w imię wiary zabijać, zabijał i nieledwie sam zginął - to o takiego mi nie chodziło, to już wolę Franco i Pinocheta, ci przynajmniej byli skuteczni, podobnie Urban II od świętej wojny, ad Wyszyński aha znaczy się zabijał?

Jednak mam wrażenie, że niezłą siarką wali w tym wątku.
Piotr Nikołajuk sugeruje, że Gandhi osiągnął swój cel modląc się do fałszywego bożka i poszcząc.
Zaś chrześcijańscy przywódcy walczący w imię chrzescijaństwa, nie są wzorem bo ponieśli klęskę np w bitiwe.

bolszewika goń

Piotrze, skoro stawiasz tezę, ze Gandhi był politykiem "chrześcijańskim" to co byś powiedział np. na Dalajlamę? Ok, średnio skuteczny, a wyłączając to kryterium?

"Nie możesz powstrzymać ptaków by latały wokół twojej głowy, ale możesz im nie pozwolić wybudować gniazda w twoich włosach."

Napisał/a: Don Simonto co byś powiedział np. na Dalajlamę?
A Szymon Niemiec to już w ogóle, hoho!

bolszewika goń

@fiaa: głośniki nie działają

@Krzysztof: aha mocne, możliwość obowiązku zabicia

@Akond: ależ ja mówię o tym, że stosował chrześcijańskie metody i był skuteczny tyle, na pewno nie był katolikiem ale miana chrześcijanina bym mu nie odmawiał, ze wszystkimi zastrzeżeniami, owszem gdybanie o Himmlerze i Berii jest całkiem prawdopodobne

@PM: znaczy się, nie był rajotwrócą? no fakt nie dał rady

Napisał/a: Akond ze SkwakA Szymon Niemiec to już w ogóle, hoho!

To ja tu ciężką artylerię wytaczam, a Kolega końcówkę przemokniętej zapałki próbuje odpalić. ;))))

"Nie możesz powstrzymać ptaków by latały wokół twojej głowy, ale możesz im nie pozwolić wybudować gniazda w twoich włosach."

@Don: nie wiem jak u niego z Biblią, chyba coś liznął ale pewnie się nie przejął za bardzo i raczej to co robi to tylko w oparciu o swoją religię więc trudno go mianować chrześcijaninem w ogóle, nie słyszałem też, żeby np.: chciał się zagłodzić na śmierć bo to a tamto się złego w Tybecie dzieje, a Gandhi miał takie fazy, a skuteczność no cóż sam piszesz, także ten oto poza klasyfikacją

Napisał/a: Don Simon
Napisał/a: Akond ze SkwakA Szymon Niemiec to już w ogóle, hoho!
To ja tu ciężką artylerię wytaczam, a Kolega końcówkę przemokniętej zapałki próbuje odpalić. ;))))
dlaczego? Dodajmy do tego Aleksandra Kwaśniewskiego, dwukrotnego prezia, duchowego ojca rywinlandu, nie strzelał. Jedynie mówił i patrzył maślanym wzrokiem.

bolszewika goń

Dobra, widzę, że to jest trykanie głową w ścianę - nic nie dociera.

Dobranoc. Szkoda, że siarą wali.

bolszewika goń

Napisał/a: Piotr Nikołajuknie słyszałem też, żeby np.: chciał się zagłodzić na śmierć bo to a tamto się złego w Tybecie dzieje

Nie no, bez żartów. Dobrowolne zagłodzenie się na śmierć z całą pewnością nie jest postawą chrześcijańską (ewidentne wystąpienie przeciwko V przykazaniu). To po prostu bardzo bolesna forma samobójstwa.

"Nie możesz powstrzymać ptaków by latały wokół twojej głowy, ale możesz im nie pozwolić wybudować gniazda w twoich włosach."

Napisał/a: Piotr Nikołajuk@PM: Bernard no cóż to co on osiągnął przewodniczył krucjacie która zakończyła się klęską? innymi słowy poszedł w imię wiary zabijać, zabijał i nieledwie sam zginął - to o takiego mi nie chodziło, to już wolę Franco i Pinocheta, ci przynajmniej byli skuteczni, podobnie Urban II od świętej wojny, ad Wyszyński aha znaczy się zabijał?

dzie Ci św. Bernard przewodniczył i zabijał, skundeś takie mundrości wyczasnął?

@Don: pewnie nie, moim zdaniem jest wiele takich rzeczy, np.: biczowanie i w ogóle okaleczanie się - jednocześnie jest skuteczne i prowadzi do zabicia co najwyżej siebie w odróżnieniu od świętych wojen, i tak na oko wydaje się, że bardziej usprawiedliwione niż właśnie święta wojna czyż nie?

@PM: no fakt, tylko przewodniczył i wygłaszał kazania, żeby zorganizować świętą wojnę, mój błąd, idę spać

dobranoc

Wystarczy sięgnąć po Katechizm:

2306 Ci, którzy wyrzekają się przemocy oraz krwawych działań i w celu ochrony praw człowieka odwołują się do środków obronnych, jakie dostępne są najsłabszym, dają świadectwo miłości ewangelicznej, POD WARUNKIEM, ŻE NIE PRZYNOSI TO SZKODY PRAWOM ANI OBOWOWIĄZKOM INNYCH LUDZI I SPOŁECZEŃSTW. Świadczą oni w sposób uprawniony o powadze ryzyka fizycznego i moralnego uciekania się do przemocy, która powoduje zniszczenia i ofiary

2310 WŁADZE PUBLICZNE MAJĄ w tym przypadku prawo i OBOWIĄZEK NAŁOŻYĆ na obywateli ZOBOWIĄZANIA KONIECZNE DLA OBRONY NARODOWEJ.
Ci, którzy poświęcają się sprawie ojczyzny, służąc w wojsku, są sługami bezpieczeństwa i wolności narodów. Jeżeli wywiązują się należycie ze swojego zadania, prawdziwie przyczyniają się do dobra wspólnego narodu i utrwalenia pokoju.

Pacyfizm to jedna z licznych herezji tego nieszczęsnego człowieka. Można rzucić jeszcze relatywizm/synkretyzm religijny. Co z tego, że cenił chrześcijaństwo, skoro tej religii nie rozumiał i każda religia miała być dobra. Co nie tylko obraża religię prawdziwą i świętą, ale obraża zwykły ludzki zdrowy rozsądek.

Co z tego, że realizował jakąś formę ascetyzmu, jak w ramach treningu sypiał nago w jednym łóżku ze swoją nastoletnią krewną. Czy gdyby był chrześcijaninem to taką praktykę można by uznać za współpacę z łaską, a rezultat owocem działania Ducha Świętego?

Proszę poczytać o jego patologicznych relacjach rodzinnych. Bodaj jego pierworodny syn został doprowadzony po części przez despotycznego ojca (potępił chęć uzyskania zachodniej edukacji, którą sam posiadał, założenie rodziny) do depresji, alkoholizmu, skończył jako kloszard (chyba nawet parał się prostytucją).

.

A miałam nadzieję, że tylko mi się przyśnił ten wątek...

Ale może sobie pozwolę podsumować. Rozmawiamy o politykach CHRZEŚCIJAŃSKICH, tak? Do tego trzeba być chrześcijaninem. Co prawda podobno wierzymy, że Kościół Chrystusowy to li i jedynie Kościół katolicki, ale możemy pominąć ten wątek - czyli przystać, że chodzi nam nawet o każdego chrześcijanina. Warunkiem koniecznym jest tutaj bycie ochrzczonym - a my się roztrząsamy nad jakimś wyznawcą pogańskich demonów... Nawet jeśli przez przypadek realizował jakieś założenia chrześcijaństwa, nie czyni go to jeszcze chrześcijaninem! Litości, można sobie podyskutować o zasługach tego pana, ale nie pod takim szyldem, w dodatku z wielkim kwantyfikatorem!

Zaś co do meritum. Polityk to człowiek zajmujący się polityką, więc w ogóle nie musi to być kapłan! Politykami byli wszyscy władcy, politykami byli dowódcy. Mnóstwo ich było w historii, jedni prowadzili krucjaty, inni chrystianizowali pogan, jeszcze inni próbowali zaprowadzić chrześcijański ład we własnym kraju. Miarą ich "sukcesu" jest przede wszystkim orzeczenie Kościoła o świętości - przecież nie istnieje większe "osiągnięcie". Trudno się spodziewać, że ktoś nagle utworzy Królestwo Boże na całej ziemi....

A co do słuszności walki - padły powyżej pożądane cytaty... Podkreślę raz jeszcze - Chrystus mówi o tym wprost, rozróżniając wybaczanie osobistych uraz od konieczności rozliczenia się z problemem publicznym...

Czy cokolwiek jeszcze może tu być niejasnym?

"Najbardziej chrześcijański polityk w historii" powiedział:Jeśli nie pozwolą wam wyjechać, możecie waszym mężczyznom, kobietom i dzieciom dać się zabić

Grzech zaniechania jest tak samo grzechem jak grzech uczynkowy. Gandi namawia angielskich polityków, żeby przez zaniechanie uczestniczyli w ludobójstwie, mieli na rękach krew rodaków. Ależ chrześcijaństwo!

Napisał/a: Akond ze SkwakJednak mam wrażenie, że niezłą siarką wali w tym wątku.

Marna to pociecha, jednak w końcu nie tylko ja to widzę.

Myślę, że można ten nieszczęsny wywłątek potraktować jako przestrogę: zaczyna się od kontestowania apostolstwa pojedynczych Świętych Pańskich, a efekty mamy jw (co nb też jest kontestowaniem np. św. Bernarda z Clairvaux). Mimo wszelkich doświadczeń byłem pewien, że chodzi np. o św. Tomasza Morusa

Napisał/a: mgr ŚwieczekNa marginesie - czy tylko ja odczuwam absurd sytuacji, w której kobieta przekonuję mężczyznę o słuszności wojny? Światem kobiety jest dom - i dlatego są jeszcze jakieś domy. Domem mężczyzny jest świat - i dlatego jeszcze istnieje świat.

Ano. Bywają kobiety i bywają mężczyźni kontestują swoje powołania. I zawsze chwała za wzajemne upomnienie.

¡Madre mía del Pilar, antes morir que pecar!

Karol Młot
Godfryd de Bouillon
Szymon de Monfort
Izabela i Ferdynand Katoliccy
Juan de Austria
Jan III Sobieski
Don Carlos (Karol V de Burbon)
Francisco Franco
Antonio de Oliveira Salazar

"Najlepszym ustrojem : komunizm warstwowy " "Jest grupa Polaków, którzy bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę-R.Dmowski"

Napisał/a: leon.leonIzabela i Ferdynand Katoliccy

!!!

¡Madre mía del Pilar, antes morir que pecar!

Napisał/a: Don SimonZabił mnie Kolega mocą argumentacji.

A mnie Kolega umiejętnością czytania ze zrozumieniem.

Signum magnum apparuit in caelo : mulier amicta sole, et luna sub pedibus eius, et in capite eius corona stellarum duodecim. Apocalypsis Ioannis.

Niezły odjazd, szkoda, że, jak to ładnie ujął Akond, walący siarą.

... and nothing is but what is not ...

Napisał/a: Akond ze SkwakJednak mam wrażenie, że niezłą siarką wali w tym wątku.
Piotr Nikołajuk sugeruje, że Gandhi osiągnął swój cel modląc się do fałszywego bożka i poszcząc.
Zaś chrześcijańscy przywódcy walczący w imię chrzescijaństwa, nie są wzorem bo ponieśli klęskę np w bitiwe.

Tak, wali siarą na kilometr. Co nie zmienia faktu, że należałoby ten wątek zakonserwować, oprawić w ramki i powiesić na niejednej ścianie. Bo to jest znacznie więcej niż wyskok jednego człowieka, któremu się coś pomyliło. To jest modelowy przykład dużo szerszego zjawiska, które szerzy się wśród wierzących. Owoc pomylenia pojęć w setkach homilii, owoc setek niejednoznacznych gestów, o które wszak "czepiają sie jeno malkontenci", owoc złego rozkładania akcentów, owoc zbabiałego duszpasterstwa, finalny owoc adżiornamentyzmu - pokemonizmu .

.

Przyznam że jestem w szoku jak to łatwo zmienić co jest napisane w Katechiźmie byle pod tezę pasowało. Z Unikaniu wojny zrobiliśmy sobie konieczność wojny. mgr nawet zapodała konieczność zabijania w imię wyższych celów, choć Katechizm mówi, że jak ktoś chce to nie musi 2311.

Unikanie wojny

2307 Piąte przykazanie zakazuje dobrowolnego niszczenia życia ludzkiego. Z powodu zła i niesprawiedliwości, jakie pociąga za sobą wszelka wojna, Kościół usilnie wzywa wszystkich do modlitwy i działania, by dobroć Boża uwolniła nas od odwiecznego zniewolenia przez wojnę 67 .

2308 Każdy obywatel i wszyscy rządzący są zobowiązani do działania na rzecz unikania wojen. Tak długo jednak jak "będzie istniało niebezpieczeństwo wojny, a równocześnie brakować będzie międzynarodowej władzy posiadającej niezbędne kompetencje i wyposażonej w odpowiednią siłę... rządom nie można odmawiać prawa do koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki pokojowych rokowań" 68 .

2309 Należy ściśle wziąć pod uwagę dokładne warunki usprawiedliwiające uprawnioną obronę z użyciem siły militarnej. Powaga takiej decyzji jest podporządkowana ścisłym warunkom uprawnienia moralnego. Potrzeba jednocześnie w tym przypadku:
- aby szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie narodów była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;
- aby wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne;
- aby były uzasadnione warunki powodzenia;
- aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć. W ocenie tego warunku należy uwzględnić potęgę współczesnych środków niszczenia.

Są to elementy tradycyjnie wymieniane w teorii tzw. wojny sprawiedliwej.

Ocena warunków uprawnienia moralnego należy do roztropnego osądu tych, którzy ponoszą odpowiedzialność za dobro wspólne.

2310 Władze publiczne mają w tym przypadku prawo i obowiązek nałożyć na obywateli zobowiązania konieczne dla obrony narodowej.
Ci, którzy poświęcają się sprawie ojczyzny, służąc w wojsku, są sługami bezpieczeństwa i wolności narodów. Jeżeli wywiązują się należycie ze swojego zadania, prawdziwie przyczyniają się do dobra wspólnego narodu i utrwalenia pokoju 69 .

2311 Władze publiczne powinny uwzględnić przypadek tych, którzy z pobudek sumienia odmawiają użycia broni; są oni jednak zobowiązani w inny sposób służyć wspólnocie ludzkiej 70 .

2312 Kościół i rozum ludzki stwierdzają trwałą ważność prawa moralnego podczas konfliktów zbrojnych. "Gdyby na nieszczęście już do wojny doszło, nie wszystko tym samym staje się między walczącymi stronami dopuszczalne" 71 .

2313 Należy szanować i traktować humanitarnie ludność cywilną, rannych żołnierzy i jeńców.
Działania w sposób zamierzony sprzeczne z prawem narodów i jego powszechnymi zasadami, podobnie jak nakazujące je zarządzenia, są zbrodniami. Nie wystarczy ślepe posłuszeństwo, by usprawiedliwić tych, którzy się im podporządkowują. Zagłada ludu, narodu czy mniejszości etnicznej powinna być potępiona jako grzech śmiertelny. Istnieje moralny obowiązek stawiania oporu rozkazom, które nakazują ludobójstwo.

2314 "Wszelkie działania wojenne, zmierzające bez żadnej różnicy do zniszczenia całych miast lub też większych połaci kraju z ich mieszkańcami, są zbrodnią przeciw Bogu i samemu człowiekowi, zasługującą na stanowcze i natychmiastowe potępienie" 72 . Ryzykiem nowoczesnej wojny jest stwarzanie okazji posiadaczom broni masowej zagłady, zwłaszcza atomowej, biologicznej lub chemicznej, do popełniania takich zbrodni.

2315 Gromadzenie broni wydaje się wielu ludziom paradoksalnym sposobem powstrzymania ewentualnych przeciwników od wojny. Widzą w tym najbardziej skuteczny ze środków zdolnych zapewnić pokój między narodami. Wobec takiego odstraszającego zabiegu powinno się wysunąć poważne zastrzeżenia moralne. Wyścig zbrojeń nie zapewnia pokoju. Nie tylko nie eliminuje przyczyn wojny, ale może je jeszcze nasilić. Wydawanie ogromnych sum na produkcję ciągle nowych rodzajów broni uniemożliwia przyjście z pomocą głodującej ludności 73 , hamuje rozwój narodów. Nadmierne zbrojenia mnożą przyczyny konfliktów i zwiększają ryzyko ich rozprzestrzeniania się.

2316 Produkcja broni i handel nią dotykają wspólnego dobra narodów i wspólnoty międzynarodowej. Władze publiczne mają więc prawo i obowiązek ich ustawowego uregulowania. Dążenie do doraźnych interesów prywatnych lub zbiorowych nie może usprawiedliwić przedsięwzięć, które podsycają przemoc i konflikty między narodami oraz naruszają międzynarodowy porządek prawny.

2317 Niesprawiedliwości, nadmierne nierówności w porządku gospodarczym lub społecznym, zazdrość, podejrzliwość i pycha, które szkodliwie szerzą się między ludźmi i narodami, wciąż zagrażają pokojowi i powodują wojny. Wszystko, co czyni się, by zlikwidować te nieporządki, przyczynia się do budowania pokoju i unikania wojny:

Ludziom, o ile są grzeszni, zagraża niebezpieczeństwo wojny i aż do nadejścia Chrystusa będzie zagrażać; o ile natomiast zespoleni w miłości przezwyciężają grzech, to i gwałty są przezwyciężane, aż do wypełnienia słowa: "przekują miecze na lemiesze, a włócznie swoje na sierpy. Nie podniesie naród przeciw narodowi miecza, ani się ćwiczyć będą dalej ku bitwie" (Iz 2, 4) 74 .

Piotrze, niezłym odjazdem jest to, że dopasowujesz jeden (imho z lekka przez siebie nadinterpretowany) kawałek Katechizmu do gościa, który z całą jego resztą jest na bakier.

... and nothing is but what is not ...

@EzraP: ja nie twierdzę, że gość będzie zbawiony i nie jest to ani moja ani Twoja ani nawet mgr rola, żeby go osądzać. Rzecz w tym, że facet miał idę fix, zaczerpniętą z Biblii jak sam mówił i tą ideą coś osiągnął. Nie chodzi mi nawet o to żeby coś teraz robić tak jak on. Teraz mamy pokój i chciałbym, żeby był polityk co to ogłasza post, nawołuje do postu, modlitwy żeby coś się zadziało. Jest? Jakiś jeden gdzieś?

Napisał/a: KrzysztofNR
Napisał/a: Akond ze SkwakJednak mam wrażenie, że niezłą siarką wali w tym wątku. Piotr Nikołajuk sugeruje, że Gandhi osiągnął swój cel modląc się do fałszywego bożka i poszcząc. Zaś chrześcijańscy przywódcy walczący w imię chrzescijaństwa, nie są wzorem bo ponieśli klęskę np w bitiwe.
Tak, wali siarą na kilometr. Co nie zmienia faktu, że należałoby ten wątek zakonserwować, oprawić w ramki i powiesić na niejednej ścianie. Bo to jest znacznie więcej niż wyskok jednego człowieka, któremu się coś pomyliło. To jest modelowy przykład dużo szerszego zjawiska, które szerzy się wśród wierzących. Owoc pomylenia pojęć w setkach homilii, owoc setek niejednoznacznych gestów, o które wszak "czepiają sie jeno malkontenci", owoc złego rozkładania akcentów, owoc zbabiałego duszpasterstwa, finalny owoc adżiornamentyzmu - pokemonizmu .

Piotra bardzo często widuję na Tridentinie. Myślę, że to owoc psychologizowania prędzej.

¡Madre mía del Pilar, antes morir que pecar!

Po pierwsze - moim nickiem na forum jest Świeczek i życzę sobie, żeby tej właśnie formy używać, natomiast nie życzę sobie lekceważenia, jakim mnie Szanowny Przedmówca obdarza.

Po drugie - tu jest ziemia, a nie Królestwo Niebieskie, tutaj pokoju z założenia nie będzie.

@beton: owszem można mu wiele zarzucić, sykretyzm, prawdopodobnie wielożeństwo, pełnienie roli guru w aśramie itp, chciałem tylko zauważyć że nie jesteśmy Sądem Ostatecznym i nie nam jest sądzenie, natomiast jakiegoś fajnego polityka to chyba mamy prawo mieć

@PNi - pokój osiągany nie w imię Chrystusa jest psinco wart. Zresztą widać było ten "pokój" w Indiach i widać nadal. Nazywanie jego głodówek "postem" jest dużym nadużyciem. I jak tak zacząłeś, to nie licz na poważne odpowiedzi.

... and nothing is but what is not ...

@mgr: ależ po prostu tak jest krócej, podobnie jak pisanie per Piotr za co Ci niezmiernie dziękuję, po drugie odsyłam do Katechizmu dla równowagi z innymi naukami

@Ezra: za to wojna w imię Chrystusa jest super trwała co widać w Jerozolimie, do tej pory trwa :P, jego głodówki można nazywać głodówkami, nie ma sprawy, natomiast to że regularnie pościł to też jest jasne, zdaje się, że raz w tygodniu o samej wodzie czy coś w tym stylu, oczywiście to było w obrębie innej religii ale było postem, więc spokojnie

Mam ciekawsze zajęcia, niż rzucaniem grochem o ścianę, także z mojej strony EOT.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.