Przez przypadek trafiłem na tą stronę:
http://adam-czlowiek.blogspot.com/,
na której to zamieszczane są treści domniemanych wypowiedzi Matki Boskiej kierowanych do Polaków poprzez niejakiego Adama-Człowieka.
Chwilę później zorientowałem się, że komunikaty z zaświatów docierają do nas już od 2009r., a wszystko zaczęło się od przekazów samego Anioła Stróża Polski - Ave.
http://aniol-ave.blogspot.com/
Warto przyjrzeć się grafikom przedstawiającym Ave, śmiało mogą konkurować z dziełami Jehowitów. Jeszcze mocniejszy wydźwięk mają treści rzekomych orędzi.
Dla przykładu:
"Dlatego
dzisiaj pragnę wam przekazać lekarstwo, abyście nie bali się żadnej epidemii, a
we wszystkim zaufali Bogu. Przygotujcie następujący napój: suszone owoce
głogu zalejcie szklanką gorącej wody. Dodajcie szczyptę imbiru oraz łyżeczkę
miodu lipowego. Do tego dodajcie łyżeczkę soku z cytryny oraz łyżeczkę
mocnego naparu z lipy. Podgrzejcie, ale tak, aby się cały napój nie zagotował i
ciepłe pijcie rano i wieczorem. To was uchroni przed wszelkimi bakteriami.
Dziękuję za wasze modlitwy i posyłam wam ogrom łask z Mojego Serca, które dla was
jest schronieniem, tarczą i umocnieniem. Rozważajcie Moje słowa w Imię Ojca i Syna i
Ducha Świętego. Amen."
http://zenobiuszjuz.wordpress.com/2014/01/04/jesli-ison-niesie-zaraze-maryja-do-adama-czlowieka/

Nie zabrakło wątku smoleńskiego:
"Pisz człowiecze. Polacy! Pamiętajcie, że Opatrzność Boża wyznacza sens i znaczenie historii w dziejach świata. Zezwala na objawienie się zła, aby przy końcu okazać moc dobra. To, co wydarzyło się w ostatnich dniach jest właśnie takim znakiem,
gdyż ta ofiara zamordowanych ludzi w samolocie, ukaże w niedalekiej przyszłości prawdziwy sens Bożego planu. Sami możecie zauważyć, jak bardzo jesteście jako naród manipulowani; jak na siłę próbuje się zniewolić wasze myślenie, abyście nie byli wolnym narodem. Żałoba narodowa pokazuje prawdziwe, zupełnie inne oblicze, większości narodu, który jest skłonny zamanifestować swoją wiarę, który potrafi wyjść na ulice z krzyżem i modlitwą na ustach. Potrzeba dopiero takiego dopustu Opatrzności Bożej, aby naród sięgnął do swoich prawdziwych chrześcijańskich korzeni! Bóg prowadzi nie tylko poszczególne dusze do siebie, lecz także poszczególne narody, które chce zgromadzić. Przeciwnik szuka rozproszenia i kieruje się nienawiścią. On chce zniewolić narody, aby ustalały prawa przeciwko Bogu i wyrzekły się chrztu i wiary. W obliczu nieszczęścia potraficie pokazać całemu światu, wbrew wrogim opiniom, że jesteście narodem wierzącym.

Potraficie okazać swoją katolickość! Potrzebujecie jednak gorzkiego znaku. Nie możecie jednak przyjąć postawy faryzejskiej i krzyczeć: ”Daj nam znak, a uwierzymy”. Musicie trwać w tym, co was jednoczy i umacnia, bo jak widzicie to jest prawdziwa siła narodu, która pokonuje moc zła, zawstydza i zatrważa rządzących. Drogie polskie dzieci, to wydarzenie ukazuje jeszcze jedną sprawę, że diabeł, przeciwnik, czyni wszystko, by osłabić wasz naród i w pełni zniewolić. Jego zwolennicy pracują nie tylko zewnątrz, ale także i wewnątrz. Musicie być tego coraz bardziej świadomi. Dlatego w obliczu tego ogromnego zagrożenia – ponieważ sami nie jesteście w stanie się obronić – potrzebujecie pomocy Bożej. Boski Syn, Król Wszechświata, może przyjść wam z pomocą, jeśli wybierzecie Go na swojego Władcę i Pana waszego narodu. ON posiada wszelką moc, zwierzchnictwo i panowanie, by pokonać wrogów. Tego aktu musicie dokonać jednak wy sami.

Odczytajcie ten znak, jako dowód Opatrzności Bożej, która czuwa nad waszym narodem i nie pozwólcie, by wrogowie mogli przejąć całkowitą władzę.

Umiecie pokazać, że jesteście silnym narodem i nie zaprzepaśćcie tego. Nie sądźcie także, że wielu z tych, którzy płakali nad grobami zamordowanych, czyniło to szczerze. Nie dajcie się zwieść diabłu, który jest przebiegły.
Jeszcze nie ugaszono pożaru, a już była gotowa lista tych, którzy mają objąć stanowiska po umarłych.

Polacy! Stoi przed wami ogromna szansa, by podnieść głowę i w imię honoru bronić Boga, Jego praw, oraz Ojczyzny, która otrzymała zadanie w chwili dziejów wielu narodów. Jeśli wytrwacie na modlitwie i pozostaniecie wierni, wkrótce dowiecie się prawdy, kto to wszystko zaplanował i dacie poznać wielu narodom światło poznania prawdy. Upadnijcie na kolana przed obliczem Bożym i czuwajcie na modlitwie. Błogosławię wam w Imię + Ojca i + Syna i + Ducha Świętego."
http://aniol-ave.blogspot.com/p/anio-ave-2010.html

Prawdziwego zaskoczenia doznałem dowiadując się, że x. Małkowski należy do szczególnych zwolenników tych "objawień", nawet tworzy do nich komentarze.
http://adam-czlowiek.blogspot.com/2013/06/anio-stroz-polski.html

Owoc fiksacji na punkcie Intronizacji?

Nie bronię x Małkowskiego, ale czemu nie zauważasz, jaką rolę w tej sprawie pełni abp Dzięga ?!

"Książka zawiera także prawa autorskie dlatego każde publikowanie w formie elektronicznej fragmentów lub części jest zabronione." To jest niezłe, objawienie objęte prawami autorskimi.

Ale odlot .

Napisał/a: Krusejder

Nie bronię x Małkowskiego, ale czemu nie zauważasz, jaką rolę w tej sprawie pełni abp Dzięga ?!


Fakt, książka z orędziami "Anioła Stróża Polski" posiada nihil obstat abp Dzięgi. Jednak podobne dziwactwa wydawane są przez nie jedno katolickie wydawnictwo i nie brakuje im poparcia w kręgach duchowieństwa. Dobiło mnie to, że x. Małkowski zaangażował się w tą sprawę, a jest to postać bardzo szanowana w naszym szeroko pojętym środowisku i budzi moje zainteresowanie czym ksiądz się zajmuje.
Poza tym nie zdziwił mnie udział x. Skwarczyńskiego, gdyż słynie on z zainteresowania wszelkimi proroctwami i widzeniami.
Znalazłem jeszcze to:
"Orędzia Anioła Stróża posiadają nihil obstat.
Teksty mają pozytywna opinię min. ks. abp Andrzeja Dzięgi, ks. abp Maurillio, ks. prał. Romana Kneblewskiego, ks. Stanisława Małkowskiego. Publikując je nie zamierzamy uprzedzać opinii władz kościelnych"
http://adam-czlowiek.blogspot.com/2014/01/matka-boza-oraz-anio-stroz-polski-o.html
Znaczy się x. Kneblewski wierzy w prawdziwość objawień, czy tylko uznaje ich niesprzeczność z doktryną? Ktoś może mi to wyjaśnić?

Mnie za to dziwi, Legalisto, że nazywasz te orędzia "dziwactwami", co do ziółek wiele świetych osób w Kościele było tez zielarzami, lekarzami, Między innymi św. Hildrgarda z Bingen, św. Rita ... A to, że nie kazdemu sie podobają.... Przecież niemal każdy święty i kazde orędzia przechodziły przez wiele sprzeciwu, Badane były przez Kościół i skoro jest tam tyle nazwisk teologów i ludzi w Kościele znaczących to oznacza, że Kościół przygląda się tym objawieniom. Z tego co się zorientowałam mają nihil obstat, czyli nie ma w nich błędów teologicznych. Pewnie trwa jakiś proces weeryfikacyjny.
Orientoewałam sie i prawa autorskie posiada wydawnictwo a nie wizjoner. To jest normalne, że wydawnictwo, które wydaje jakieś teksty często zastzega sobie prawo do wyłączności.

Co do Intronizacyjnego wątku: nie zamierzam się kłócić o prawdziwośc orędzi bo tutaj ocena należy do teologów w Kościele, czytam je z uwagą i przemyślałam sobie ten temat. jest w Biblii powiedziane, że księciem tego świata jest szatan, Jeśli więc szatan to zupełnei uzasaniona jest aborcja, eutanazja, pedofilia, molestowanie seksualne dzieci w szkołach co teraz pod pojęciem gender chce się wprowadzic do polskich szkół....to są zasady szatana. Władza wprowadzająca takie rzeczy jako legalne nie może pochodzić od Boga wiec też jest podległa szatanowi. Skoro tak, a władza ta jest bardzo silna i eliminuje ludzi innych poglądów, ratunku dla sprawiedliwości i normalności można szukac tylko w Intronizacji - wyznaniu, że Jezus jest Królem. W dobie światowego panowania szatana, upadku moralności chyba jest to naprawdę uzasadnione.
Problem w tym, że kto wierzy w Boga i zdaje sobie sprawę ze stanu świata i Kościoła zrozumie to, a jeśli nie wierzy i nie jest z przekonania katolikiem, to faktycznie, Intronizacja jest "głupstwem". Ale o tym, że wiara w Jezusa jest głupstwem mówi Biblia:"Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata?
21 Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. 22 Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, 23 my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, 24 dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. 25 To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. " 1List do Kor 1,20-25

Dlatego ten, kto nie identyfikuje się z Kościołem tak naprawdę, i z jego nauką, będzie miał z Intronizacji kupę śmiechu. Dla człowieka który tkwi w Kościele i jego Tradycji fakt ogłoszenia Królem Chrystusa jest rzeczą oczywistą i raczej dziwi się, dlaczego tylu ludzi nie rozumie potrzeby Intronizacji.
Dla mnie osobiście Intronizacja jest konieczna. Obserwując świat dochodzę do wniosku. że w świecie dochodzą do głosu siły demoniczne - nie da sie inaczej wytłumaczyć legalizacji mordowania dzieci, starców, legalnej pedofilii.... jeśli króle tego świata manifestuje sie tak radykalnie, trzeba zawołać innego Króla, by przeciwstawił Mu swoje królowanie. Pytanie jest czy idziemy na kompromis z szatanem, jego prawami czy opowiadamy się za prawdą, dobrem, czyli Chrystusem. Ostatecznie wg mnie właśnie o to chodzi - o walkę duchów złych z dobrymi. Inaczdej nie da się wyjaśnić bestialstw dzisiejszego świata.
Nie doszłam do takich wniosków czytając orędzia. Ale z obserwacji świata, z którymś ewidentnie jest coś nie tak.
Co do Ks. Małkowskiego jest radykalnym katolikiem, dlatego drażni wielu i treraz akurat trwa walka o zdyskredytowanie go i każdego dzieła z jakim ma coś wspólnego: Intronizacji, orędzi o których prawdziwości jest przekonany bo inaczej by ich nie podpisał swoim nazwiskiem. Ot i cała filozofia.

skąd ta mania" prywatnych objawień?

"Dziękuję JE ks. Abp Andrzejowi Dziędze za Jego ojcowską opiekę przy teologicznej analizie tekstów.
Składam podziękowania także na ręce ks. dr Adama Skwarczyńskiego za ocenę teologiczną oraz ks. Stanisławowi Małkowskiemu za konsultacje oraz komentarze."

Tylko tyle, poza tym niewiele wiemy o samym objawieniu ("objawieniu"), ale do ataku na ks. Małkowskiego może wystarczyć.

Prozamachowcy to niemal wyłącznie ludzie o mocno prawicowej orientacji, natomiast centrowcy, lewicowcy i nade wszystko ludzie, którzy politykę mają w d. kreślą kółka na czole słysząc ich "argumenty"

jak dla mnie to bardzo naciągane co za problem zrobić taką stronę. Ks. Małkowski pewnie nie wie że coś takiego jest.

Kto nie czuje się jak prostytutka, może wyjść.


Napisał/a: robertgorgono samym objawieniu

Wystarczy przecież zajrzeć na zalinkowane strony.
http://adam-czlowiek.blogspot.com/
Napisał/a: Franciszek Ks. Małkowski pewnie nie wie że coś takiego jest.

I dlatego jego nazwisko widnieje w książce zawierającej te "objawienia"? Nie wie nic i komentuje każdy nowy przekaz?
X. Małkowski o Adamie Człowieku i zaangażowaniu arcybiskupa:
http://www.youtube.com/watch?v=YpWP-L1em0g

Ks. Małkowski jest zbyt mądrym Kapłanem, by nie wiedzieć pod czym się podpisuje. Wie na pewno. Nie komentuje akurat innych, których w Polsce jest kilku przynajmniej, ale te, o któych wypowiedział się Kościół w nihil obstat. Więc wypowiada się o poważnym dziele a nie jakimś pierwszym lepszym samozwańczym proroku, których dzisiaj jest wielu. Niegdyś orędzia ukazywały się szybko, teraz raz w miesiącu i zapytałam niedawno, ze 2 tygodnie temu, dlaczego ich nie ma. Przyszła odpowiedź od modreatorów strony, że są one najpierw przesyłane cenzorowi Kościelnemu a dopiero potem w cyklu miesięcznym zamieszczane na stronie. Czyli ktoś poważnie i bacznie przygląda się treściom jakie niosą. Stąd może je komentować ktoś o taki autorytecie jak Ks. Małkowski.
Wspomniano tutaj Ks. Skwarczyńskiego, któy niegdyś komentował orędzia, ale był on zwolennikiem różnych niesprawdzonych wizji i przesłań, co go raczej dyskwalifikowało jako poważnego komentatora. Dla mnie osobiście fakt komentowania przez Ks. Małkowskiego jest znakiem, że są to wartościowe teksty. Już nie wspomnę o Kneblewskim - ten to dopiero " żyleta". Patrząc na jego wypowiedzi myślę, że jeżeli cokolwiek byłoby źle z tymi orędziami już on by z nimi zrobił porządek.

Co do manii prywatnych objawień, fakt. Od dawna obserwuję je w internecie i jest tak dużo chłamu, że jedne, które mają nihil obstat to naprawdę coś, pośród taaaakiej "oferty", jaka jest dostępna w internecie.
Dla spokojności innych już nie czytam, tylko te, które są pod kontrolą Kościoła. Stąd znam orędzia Anioła Ave.

Jeszcze a propos wątku smoleńskiego - przebrzmiał w orędziach jak większość Polaków wierzyła, że to wypadek, tymczasem teraz już oficjalnie mówi się że to był mord. Więc dla mnie niewielkie ale potwierdzenie że są OK. Mówią rzeczy trudne, są pod prąd, nie pochlebjają nikomu. To mnie przekonuje.

Dla wielu wiara w istnienie Boga jest niezłym odlotem.

Prozamachowcy to niemal wyłącznie ludzie o mocno prawicowej orientacji, natomiast centrowcy, lewicowcy i nade wszystko ludzie, którzy politykę mają w d. kreślą kółka na czole słysząc ich "argumenty"

Weszłam na tę stronę, poczytałam sobie trochę i to, co przeczytałam, bardzo mi się podoba.

Jezus zapodający przepis na drina zdrowotnego to niezły odlot.

Takie coś przecież nawet nie wymaga analizay teologicznej - widać z daleka, że to jakaś wielka naciągana fałszywka chorego umysłu.

Nie jestem pewna, czy o tych ziółkach rzeczywiście on napisał. Zaraz się wczytam uważnie. W każdym razie, to co do tej pory widzę na stronie adam-czlowiek.blogspot.fr bardzo mi się podoba (to, co przeczytałam do tej pory). I nie ma wcale cech "odlotu".

A ks. Małkowski nie jest kretynem i też z dystansem przyglądałby się ziółkom, tak sądzę.

jak pisałam dla człowieka który nie wierzy w Boga - samo Słowo Boże - Pismo Święte - to głupstwo Ale jeśli wierzy "drin zdrowotny" był nie raz serwowany ludziom przez Boga. Jeden był uleczony za pomoca błota - miał pomazane powieki błotem i po umyciu twarzy przejrzał, inny miał się kilka razy zanurzyć w rzece - Biblia jak i żywoty świętych obfitują w "driny zdrowotne", I nie był to odlot tylko cud albo nadprzyrodzona wiedza jaką Bóg dawał ludziom dla dobra innych.
Ci którzy nie wierzą w Boga, który tysiącznymi cudami udowodnił w świecie że jest większy niż wszelkie prawa fizyki, chemii, medycyny, niż cokolwiek z rzeczy materialnych czy zjawisk naukowych za to z przejęciem czytają horoskopy, leczą się lekami homeopatycznymi, idą do wróżek....
Nawet największy "odlot" wśród świętych czy w Kościele jest naprawdę nie do porównania z odlotami jakie serwują sobie niewierzący.
A może nie. Bo każdy w coś wierzy. Jeden w Boga, inny w pieniądze, jeszcze inny we wróżki. Tylko nie ma świadomości, że panów jest dwóch i w ostatecznym rozrachunku albo wierzy w Boga albo szatana. Jakby to "odlotowo" nie brzmiało.
Poza tym nie rozumiem, dlaczego niebo miałoby miec za nic nasze fizyczne zdrowie. O tyle ważny jest ten przepis, że zielarze potwierdzają silne bakteriobójcze działanie zestawienia głogu, lipy, miodu lipowego i cymamonu.

Nie rozumiem niby dlaczego słoń z trabą do góry albo jakiej kadzidełko miałoby zabezpieczyć przed chorobami a śmieszne sie wydaje skorzystanie z dobrej rady i wykorzystanie ziół o leczniczych właściowściach dla zachowania swojego zdrowia.
Najwięszky odlot, jak ktos się pośmieje na forum, a jak mu dziecko zachoruje - zaparzy sobie taką herbatke i odzyska zdrowie. :-)

Ok, ale Pan nasz Jezus Chrystus nie zwykł w objawieniach zajmować sie takimi sprawami, jak dawanie przepisu na ziółka. Proszę nie mówić, że forma stylistyczna i ogolna bylejakość tekstu pozwala domniemywać, że to rzeczywiście orędzie z nieba.
"To was uchroni przed wszelkimi bakteriami". LOL. Roftl, i wszystkie inne skrótowce.

Najbardziej "odlotowym drinem zdrowotnym" jest olej święty sakramentu namaszczenia chorych. Nawet nie trzeba pić tylko się nim namaszcza :-)
Często działa radykalnie uzdrawiająco.

Znalazłam coś ciekawego, co udowadnia, że Bóg nieprzypadkowo stworzył rośliny, i że przez zioła zabezpiecza potrzeby ludzkiego organizmu. I nawet ukazuje samym wyglądem rośliny jakiej częściu ludzkiego ciała służy najbardziej - więc róbmy driny zdrowotne z "bożej apteki" i na pewno nie mają one tyle skutków obocznych niż wymyślone przez człowieka:

Fakt, że plasterek marchwi swoim wyglądem przypomina ludzkie oko, orzechy włoskie mózg, a cebula komórki organizmu nie jest przypadkowy. W dodatku to podobieństwo może nam ułatwić wybór najlepszych dla naszego zdrowia produktów. Czas sprawdzić co kryją w sobie warzywno-owocowe kształty i wykorzystać tę wiedzę podczas najbliższych zakupów!

Na pytanie o kształt zdrowia opowiada Agnieszka Piskała, Starszy Specjalista ds. Żywienia w Nestlé Polska S.A.

Nowe spojrzenie na marchew

Plasterek marchwi wygląda jak ludzkie oko – źrenica, tęczówka i promieniste linie. Swój soczyście pomarańczowy kolor warzywo zawdzięcza beta-karotenowi, który w organizmie przekształca się w witaminę A. Ta z kolei zapewnia prawidłowy wzrok. Tzw. „kurza ślepota”, czyli problemy z widzeniem w ciemności są związane właśnie z jej niedoborem w codziennej diecie.

Serce jak pomidor i winogrona

Pomidor podobnie jak serce, ma cztery komory i jest czerwony. Zawarty w nim likopen, nadający mu charakterystyczną barwę, ma silne działanie antyoksydacyjne. Skutecznie walczy z wolnymi rodnikami, które powstają m.in. w wyniku silnego stresu, negatywnie wpływając na pracę serca. Dodatkowo obniża stężenie tzw. złego cholesterolu, dzięki czemu chroni m.in. przed chorobą wieńcową i zawałem.

Również kiść winogron swoim kształtem przypomina serce. Dodatkowo każde z owoców wygląda jak krwinka. Ich jedzenie korzystnie wpływa na pracę układu sercowo-naczyniowego. W wyniku działania naturalnych przeciwutleniaczy spada ciśnienie krwi, co jednak najważniejsze, znikają objawy uszkodzenia mięśnia sercowego.

Orzechy włoskie, czyli mózg w wersji vege

Orzech włoski wygląda jak mały mózg. Jego lewa i prawa półkula podobnie jak kora mózgowa ma fałdy. Orzechy to prawdziwe bogactwo kwasów omega-3, które są niezbędne do prawidłowej budowy neuroprzekaźników w mózgu. Dieta dzieci bogata w kwasy tłuszczowe omega-3 sprawia, że mają one lepiej rozwinięte procesy poznawcze, inteligencję, zdolności koncentracji i logicznego myślenia.

Cebulowe komórki organizmu

Dzisiejsze badania pokazują, że cebula pomaga usuwać m.in. niebezpieczne wolne rodniki ze wszystkich komórek organizmu. Pomaga nawet wytwarzać łzy, które chronią, nawilżają i oczyszczają nasze oczy.

Rzodkiewkowy zawrót głowy

Rzodkiewka swoim kształtem przypomina ludzką głowę z bujną czupryną. Zawarta w tym warzywie siarka jest niezbędna do prawidłowej budowy włókna włosa. Jej odpowiednia ilość w diecie ma znaczący wpływ na kondycję i wygląd włosów. Rzodkiewki są również źródłem witamin C, B6, kwasu foliowego oraz minerałów: potasu, miedzi, manganu i żelaza, które również korzystnie wpływają na cebulki włosów.

Trzuska w kształcie mango

Mango to owoc o podłużno-jajowatym kształcie łudząco podobnym do ludzkiej trzustki. W mango obecny jest również lupeol – składnik, któremu ten owoc zawdzięcza swoje właściwości antyrakowe. Badania przeprowadzone przez zespół naukowców z University of Wisconsin wykazały, że lupeol w warunkach laboratoryjnych niszczy komórki raka trzustki.

Seler – źródło mocnych kości

Seler naciowy to skarbnica pierwiastków mineralnych – ma najwięcej wśród warzyw korzeniowych fosforu i wapnia. Te dwa mikroelementy warunkują prawidłową budowę kości.

http://nestle.netpr.pl/pr/260843/komentarz-nestle-jaki-ksztalt-ma-zdrowie

Nawet jeśli to chory umysł, to i tak należy mu się "duży plus" za taką głębię teologiczną i przejrzystość myśli. "Ziółka" w kontekście:

MATKA BOŻA:
W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Pozdrawiam was, Moje kochane
ziemskie dzieci. Przynoszę wam dzisiaj szczególne błogosławieństwo Mojego Niepokalanego
Serca, by umocnić waszą wiarę i miłość do Mojego Boskiego Syna. Pochylcie wasze głowy i
przyjmijcie Moje błogosławieństwo w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Kochane dzieci, otwórzcie wasze serca na moją miłość i nie lękajcie się! Świat podąża
swoją drogą, która prowadzi do upadku. Wy jednak oderwijcie wasz wzrok od tego, co
ziemskie, a spoglądajcie w górę, abyście mogli dostrzec rzeczywiste skarby, które nie
przemijają. Wy macie być świadkami Mojego Boskiego Syna – świadkami dla Kościoła.
Jesteście powołani, aby dać, szczególnie w tym czasie świadectwo waszej odważnej wiary.
Świat dąży do tego, abyście stali się niewolnikami. Szatan z całą swoją mocą chce
odciągnąć was od Boga, abyście nie zaznali szczęścia wiecznego. Jemu został dany czas, aby
mógł dokonać swojego dzieła, lecz ten czas się kończy, bo nadchodzi Tryumf Mojego
Niepokalanego Serca.
Rozważajcie znaki, a zobaczycie, z jaką siłą i mocą atakuje wasz przeciwnik. Ponieważ
jego klęska zaczęła się pod krzyżem, dlatego dzisiaj z taką zapalczywością walczy
z tym znakiem, z taką zapalczywością atakuje niewiastę obleczoną w słońce,
ponieważ dobrze wie, że okres jego panowania doszedł do końca. Brońcie znaku
krzyża – wy, którzy wyznajecie waszą wiarę! To jest także czas dawania
świadectwa, czy będziecie bronić krzyża, czy się go wyprzecie w imię fałszywej
tolerancji.
JEŚLI EUROPA WYPRZE SIĘ KRZYŻA SPOTKA JĄ LOS POGAN!
W tym znaku
zwyciężali cesarze i królowie natchnieni Bożą mocą, a dzisiaj przywódcy państw nawołują do
wyrzucenia krzyża! Krzyż, którego nauka jest fundamentem Europy, stał się znakiem
zgorszenia, któremu „sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 34). Krzyż drażni i przygniata szatana;
przypomina mu o jego ostatecznej klęsce i dlatego chce go zniszczyć.
Wzywam was, Moje kochane dzieci, szczególnie w tym dniu i w tej godzinie łaski dla
świata, abyście z odwagą bronili symbolu waszej wiary. Nie pozwólcie do dominacji znaków
wielu bożków, których symbole coraz odważniej stawiane i czczone są publicznie. Nie
ulegajcie propagandzie, lecz z odwagą stańcie w obronie waszej wiary i jej symbolu.
Wiedzcie, drogie dzieci, że czas waszego świadectwa, jest też próbą dla
narodów. Nabierzcie odwagi a gdy was prześladują radujcie się w Panu, ponieważ w tej
walce nie jesteście sami. Moje Niepokalane Serce wspiera was i otacza pewną ochroną. Mówię
te słowa w dzisiejsze święto, które także wrogowie Kościoła chcą wyrzucić na margines.
Przychodzę do was, by obdarzyć was łaskami, których udzielił Mi Ojciec Niebieski w
przywileju Niepokalanego Poczęcia. Bóg rozpoczął dzieło odkupienia w Moim Niepokalanym
Sercu i dlatego bicie Serca Mojego Boskiego Syna jest biciem Mojego Serca. Nieogarnięty dar
Mojego Macierzyństwa jest także darem dla was, Moje kochane dzieci. Pragnę obdarzyć i
ofiarować wam Chrystusa, którego miałam w swoim łonie, którego miałam na ramionach w
Nazarecie, z Którym byłam pod krzyżem ma Golgocie. Skoro sam BÓG upomniał się o
cześć dla Mojego Niepokalanego Serca, to czy ja mogę zapomnieć o tych
wszystkich, którzy pozostają w ciemności?! Zapraszam was, abyście w Moim
Niepokalanym Sercu, odnaleźli skuteczny środek wstawiennictwa do Boga za
grzeszników i dla własnego uświęcenia. Wasz współudział w Moim wstawiennictwie to
wasza modlitwa, oddanie, poświęcenie i zjednoczenie z Naszymi sercami w akcie
zadośćuczynienia i dla zbawienia tych, którzy zeszli z prawdziwej drogi.
W Moim Sercu, wraz ze Mną, dotrzecie do Mojego Boskiego Syna, Który jest jedynym
Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi i wydał siebie na okup za wszystkich jako świadectwo
(por 1 Tym 2,10). Przywilej Niepokalanego Poczęcia jest także świadectwem i
owocem podporządkowanego udziału Matki w pośrednictwie Syna. Dzisiejsze
święto ukazuje przedwieczny Plan Ojca, Który wybrał Mnie nie tylko jako Matkę,
lecz także jako Pośredniczkę Wszelkich łask i Współodkupicielkę.
Pamiętajcie, że zapowiedziany Tryumf Mojego Niepokalanego Serca jest owocem
Pamiętajcie, że zapowiedziany Tryumf Mojego Niepokalanego Serca jest owocem
waszego współdziałania. Bądźcie odważne, Moje kochane dzieci. Brońcie waszej wiary i
brońcie krzyża, pod którym zostałam waszą Matką.
Moje kochane dzieci, Moja troska o was i o wasze dusze jest oznaką Mojego
Macierzyństwa. Pamiętajcie jednak, że wypraszam dla was u Mojego Boskiego Syna łaski
uzdrowienia dla ciała. Dałam temu wyraz podczas Moich objawień na wielu miejscach,
ponieważ dobrze wiem, czego potrzebują Moje dzieci dla umocnienia ich wiary. Dlatego
dzisiaj pragnę wam przekazać lekarstwo, abyście nie bali się żadnej epidemii, a
we wszystkim zaufali Bogu. Przygotujcie następujący napój: suszone owoce
głogu zalejcie szklanką gorącej wody. Dodajcie szczyptę imbiru oraz łyżeczkę
miodu lipowego. Do tego dodajcie łyżeczkę soku z cytryny oraz łyżeczkę
mocnego naparu z lipy. Podgrzejcie, ale tak, aby się cały napój nie zagotował i
ciepłe pijcie rano i wieczorem. To was uchroni przed wszelkimi bakteriami.
Dziękuję za wasze modlitwy i posyłam wam ogrom łask z Mojego Serca, które dla was
jest schronieniem, tarczą i umocnieniem. Rozważajcie Moje słowa w Imię Ojca i Syna i
Ducha Świętego. Amen.

Mnie też podawanie przepisu na naparek wydaje się z lekka śmieszne, a obrazki na tej drugiej stronie (ave-aniol) kiczowate, ale co z tego? Jezus był gorzej niż śmieszny - był gorszący. Przypomnijcie sobie te Jego wypowiedzi, że da uczniom do zjedzenia swoje własne ciało. Wczujcie się w sytuację - jak musiało to brzmieć dla tamtych ludzi! Herbatka to nic, a w kontekście jest IMO do przełknięcia. Kiczowatość obrazków to żaden argument, to nie Maryja je maluje, tylko pewnie ktoś współpracujący z wizjonerem, a w sztuce religijnej wprost roi się od kiczu.

Na myśl, że miałabym zostać apostołką Intronizacji robi mi się niedobrze i bardzo chciałabym wierzyć, że to jakaś bzdura. Nie rozumiem, w jakim sensie Maryja może być Współodkupicielką. Ale w tych objawieniach, jak je czytam, jest coś, co budzi moje zaufanie.

Chciałam odnieść się do zamieszczonych tu komentarzy na temat orędzi Adama - Człowieka i związanych z nimi propagatorów. Dzisiaj dopiero chyba przez przypadek udało mi się wejść na stronę Rebelia; a może nie zupełnie przez przypadek ponieważ kult Anioła Polski szerzę od 1994 roku, w którym to zostało wydane "Nabożeństwo do Anioła Stróża Polski", którego wraz z ks. Marianem Polakiem CSMA jestem współautorką. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam telefonicznie z Księdzem Marianem Polakiem na temat tych orędzi. - Dziwię się z powodu wydania zgody na ich publikację przez Bpa. Dzięgę, ale ponieważ taka zgoda jest - nie mogę podważać jego autorytetu. Myślę, że mógł nie czytać tych wszystkich "orędzi" a zgodę one otrzymały autorytetem kapłańskim, tych, którzy się w ich publikacje mocno zaangażowali; wymieniani z nazwisk w komentarzach. Uważnie czytałam te orędzia ponieważ proszono mnie o wyrażenie opinii na ich temat. I każdy kto je uważnie czytał powinien zauważyć, że jest to zlepek przesłań z różnych objawień /specjalistą od tego jest ks. Adam Skwarczyński/ a szczególnie Anioła Polski z roku 1863- go /całość treści tego objawienia zawarta jest w w/w Nabożeństwie do Anioła Stróża Polski. Księdza Małkowskiego bardzo ceniłam i szanowałam, to on otrzymywał ode mnie zarówno Nabożeństwo do Anioła Polski jak i różne obrazki Anioła Polski, które były wydawane. Zaprosiłam go nawet swego czasu do Górek k/Garwolina gdzie za pozwoleniem miejscowego księdza proboszcza wygłosił piękną patriotyczną homilię, za które notabene ode mnie i mojego zastępcy w Komitecie Budowy Pomnika Anioła Polski otrzymał honorarium, ponieważ od księdza proboszcza nic nie dostał. Niestety, moja opinia na temat tego kapłana uległa radykalnej zmianie, gdy pozwoliłam sobie zwrócić mu uwagę na pewną nieuczciwość jakiej się wobec mnie dopuścił. Stałam się więc jego wrogiem można by rzec śmiertelnym i pomimo swej oczywistej niewinności po tamtym incydencie kilkakrotnie wyciągałam do niego rękę na pojednanie. Za każdym razem odrzucał ją ze strasznymi komentarzami, które szokują, gdy słyszy się je z ust kapłana. Przykro mi, że o tym piszę i że to co piszę może burzyć ten obraz jaki niektórzy o nim mają; ale skupmy się na orędziach, które według opinii mojego wczorajszego rozmówcy należą do znanego wam kapłana. Proszę, poczytajcie orędzia Matki Bożej z uwagą /te zaakceptowane przez Kościół; a dostrzeżecie różnicę. W żadnych też objawieniach Najświętsza Matka nie podaje recept na jakieś dolegliwości; a jeśli już to jedynie prywatnie do wiadomości, tego kto je otrzymuje i może je on ujawnić innym, ale nie jako orędzia. Poza tym Matka Boża ostrzega o nadchodzących zagrożeniach, ale nie straszy /straszy tylko szatan!/ i tylko prosi: "Módlcie się, aby to się nie stało"... To tyle ode mnie. Pozdrawiam wszystkich i niech Dobry Bóg Wam błogosławi. Na koniec pragnę jeszcze wam ujawnić, że kiedyś modląc się i prosząc o ratunek dla Polski zostało mi przekazane, że Polska zostanie uratowana jak dokona się intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski i że to Anioł Stróż Polski ma się do tego przyczynić. Powiedziałam o tym kilku osobom prywatnie w tym Pani, która była aktywną działaczką w dziele intronizacji. Podejrzewam więc, że ta informacja została wykorzystana w orędziach Adama Człowieka poprzez kapłanów zaangażowanych w doprowadzenie do intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Dobrze, że Jezus Chrystus jest Królem Polski! - Tylko pozostaje pytanie: "CZY CEL UŚWIĘCA ŚRODKI?" - Szczęść Boże Zofia Sobieraj

Napisał/a: Gosia Cz.Nie rozumiem, w jakim sensie Maryja może być Współodkupicielką.

A w czym jest problem?

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Chciałam odnieść się do zamieszczonych tu komentarzy na temat orędzi Adama - Człowieka i związanych z nimi propagatorów. Dzisiaj dopiero chyba przez przypadek udało mi się wejść na stronę Rebelia; a może nie zupełnie przez przypadek ponieważ kult Anioła Polski szerzę od 1994 roku, w którym to zostało wydane "Nabożeństwo do Anioła Stróża Polski", którego wraz z ks. Marianem Polakiem CSMA jestem współautorką. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam telefonicznie z Księdzem Marianem Polakiem na temat tych orędzi. - Dziwię się z powodu wydania zgody na ich publikację przez Bpa. Dzięgę, ale ponieważ taka zgoda jest - nie mogę podważać jego autorytetu. Myślę, że mógł nie czytać tych wszystkich "orędzi" a zgodę one otrzymały autorytetem kapłańskim, tych, którzy się w ich publikacje mocno zaangażowali; wymieniani z nazwisk w komentarzach. Uważnie czytałam te orędzia ponieważ proszono mnie o wyrażenie opinii na ich temat. I każdy kto je uważnie czytał powinien zauważyć, że jest to zlepek przesłań z różnych objawień /specjalistą od tego jest ks. Adam Skwarczyński/ a szczególnie Anioła Polski z roku 1863- go /całość treści tego objawienia zawarta jest w w/w Nabożeństwie do Anioła Stróża Polski. Księdza Małkowskiego bardzo ceniłam i szanowałam, to on otrzymywał ode mnie zarówno Nabożeństwo do Anioła Polski jak i różne obrazki Anioła Polski, które były wydawane. Zaprosiłam go nawet swego czasu do Górek k/Garwolina gdzie za pozwoleniem miejscowego księdza proboszcza wygłosił piękną patriotyczną homilię, za które notabene ode mnie i mojego zastępcy w Komitecie Budowy Pomnika Anioła Polski otrzymał honorarium, ponieważ od księdza proboszcza nic nie dostał. Niestety, moja opinia na temat tego kapłana uległa radykalnej zmianie, gdy pozwoliłam sobie zwrócić mu uwagę na pewną nieuczciwość jakiej się wobec mnie dopuścił. Stałam się więc jego wrogiem można by rzec śmiertelnym i pomimo swej oczywistej niewinności po tamtym incydencie kilkakrotnie wyciągałam do niego rękę na pojednanie. Za każdym razem odrzucał ją ze strasznymi komentarzami, które szokują, gdy słyszy się je z ust kapłana. Przykro mi, że o tym piszę i że to co piszę może burzyć ten obraz jaki niektórzy o nim mają; ale skupmy się na orędziach, które według opinii mojego wczorajszego rozmówcy należą do znanego wam kapłana. Proszę, poczytajcie orędzia Matki Bożej z uwagą /te zaakceptowane przez Kościół; a dostrzeżecie różnicę. W żadnych też objawieniach Najświętsza Matka nie podaje recept na jakieś dolegliwości; a jeśli już to jedynie prywatnie do wiadomości, tego kto je otrzymuje i może je on ujawnić innym, ale nie jako orędzia. Poza tym Matka Boża ostrzega o nadchodzących zagrożeniach, ale nie straszy /straszy tylko szatan!/ i tylko prosi: "Módlcie się, aby to się nie stało"... To tyle ode mnie. Pozdrawiam wszystkich i niech Dobry Bóg Wam błogosławi. Na koniec pragnę jeszcze wam ujawnić, że kiedyś modląc się i prosząc o ratunek dla Polski zostało mi przekazane, że Polska zostanie uratowana jak dokona się intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski i że to Anioł Stróż Polski ma się do tego przyczynić. Powiedziałam o tym kilku osobom prywatnie w tym Pani, która była aktywną działaczką w dziele intronizacji. Podejrzewam więc, że ta informacja została wykorzystana w orędziach Adama Człowieka poprzez kapłanów zaangażowanych w doprowadzenie do intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Dobrze, że Jezus Chrystus jest Królem Polski! - Tylko pozostaje pytanie: "CZY CEL UŚWIĘCA ŚRODKI?" - Szczęść Boże Zofia Sobieraj

O kurcze co to się wyprawia...

Dziwi mnie, że tak entuzjastycznie 3 lata temu zareagowałam. Dziś patrzę na objawienia prywatne z dużo większym dystansem; fakt, że przekaz mi "leży" po przeczytaniu kilku tekstów, nie skłoniłby mnie do zabierania głosu w takiej sprawie. Tym bardziej, że pewne rzeczy jednak "nie grają".

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
Nie rozumiem, w jakim sensie Maryja może być Współodkupicielką.
A w czym jest problem?

Maryja przyczyniła się bardzo do zbawienia świata, dzięki niej Pan Jezus przyszedł na świat - w porządku duchowym wciąż w szczególny sposób "daje nam" swojego Syna, zbliża nas do Niego - bardzo też cierpiała w Wielki Piątek, w tym sensie dopełniała w swoim ciele udręki Chrystusowe jak każdy pobożny chrześcijanin, jednak w stopniu daleko przewyższającym wstawiennictwo innych ludzi. Kochała i modliła się w sposób doskonały. Uosabia Kościół, w funkcji Kościoła należy dopatrywać się zrozumienia dla jej roli i zasług. Jednak nie umarła za nasze grzechy. Gdyby Matka Boża była Współodkupicielką, Kościół byłby Współodkupicielem, a to dziwne teologiczne stwierdzenie.

Napisał/a: Gosia Cz.Dziwi mnie, że tak entuzjastycznie 3 lata temu zareagowałam. Dziś patrzę na objawienia prywatne z dużo większym dystansem; fakt, że przekaz mi "leży" po przeczytaniu kilku tekstów, nie skłoniłby mnie do zabierania głosu w takiej sprawie. Tym bardziej, że pewne rzeczy jednak "nie grają".

Też tak kiedyś miałam:) Akurat nie w przypadku tych objawień - nie znałam ich.

Napisał/a: Gosia Cz.Kochała i modliła się w sposób doskonały.

Napisał/a: Gosia Cz.Jednak nie umarła za nasze grzechy.

Ale cierpiała za nie - całkowicie niewinnie.

Napisał/a: Gosia Cz.Gdyby Matka Boża była Współodkupicielką, Kościół byłby Współodkupicielem, a to dziwne teologiczne stwierdzenie.

Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Rebelya przeżywa najazd nuworyszy

Za Katyń, za Grodno, za Wilno i Lwów zapłaci czerwona hołota.

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
Gdyby Matka Boża była Współodkupicielką, Kościół byłby Współodkupicielem, a to dziwne teologiczne stwierdzenie.
Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa.

Czy zatem wszystkie sformułowania odnoszące się do Chrystusa mogą zostać użyte względem Kościoła? Kościół stworzył świat, Kościół umarł za nasze grzechy, Kościół jest Drugą Osobą Trójcy Świętej?

Ok, widzę, że określenie "Maryja Współodkupicielka" bywa czasem używane przez wielkie autorytety, w stylu Jan Paweł II, ale z kolei np. Benedykt XVI jako szef Kongregacji Nauki Wiary krytykował je jako niejasne, a i Jan Paweł II w pewnym momencie go zaniechał. Maryja w wyjątkowy sposób przysłuża się dziełu Odkupienia i rzeczywiście cierpi niewinnie, ale tytuł "Współodkupicielki" jest, moim zdaniem, kontrowersyjny dlatego, że jeśli można nazwać kogoś współ-X, to można go zazwyczaj nazywać w niektórych kontekstach - choćby przez kurtuazję - samym X. Jeśli ktoś jest współwłaścicielem domu, można się do niego zwrócić per "panie właścicielu". Modlitwa maryjna, która brzmiałaby tak: "Tyś, która nas odkupiła..." wydaje mi się nieodpowiednia. "Pomocniczka Odkupienia" usuwa tę trudność, jest bardziej zrozumiałe.

Napisał/a: Gosia Cz.Czy zatem wszystkie sformułowania odnoszące się do Chrystusa mogą zostać użyte względem Kościoła?

Nie o to mi chodziło. Mówimy o Maryi, nie o Kościele - dlaczego Koleżanki zdaniem nie jest Ona Współodkupicielką?

Napisał/a: Gosia Cz.dopełniała w swoim ciele udręki Chrystusowe jak każdy pobożny chrześcijanin

Nie - była niewinna i doskonała.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Mała Mi, Koleżanka nie rozmawia ze mną w sposób intelektualnie zdyscyplinowany, a temat tego wymaga. Jeśli już wchodzimy w teologię dogmatyczną, należy do sprawy podchodzić metodycznie. Rozmawiamy o adekwatności zastosowania konkretnego pojęcia do opisu złożonej duchowej rzeczywistości, więc czuję się zirytowana faktem, że pomija Koleżanka część moich argumentów, skacze między postami i wyrywa zdania z kontekstu.

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
Czy zatem wszystkie sformułowania odnoszące się do Chrystusa mogą zostać użyte względem Kościoła?
Nie o to mi chodziło. Mówimy o Maryi, nie o Kościele

No to o co Koleżance chodziło, gdy powołała się na "Mistyczne Ciało Chrystusa"? Maryja jest typem Kościoła, tak więc zrozumienie roli Kościoła pomaga nam zrozumieć rolę Maryi i na odwrót.

Napisał/a: Mała Mi dlaczego Koleżanki zdaniem nie jest Ona Współodkupicielką?

Ponieważ w sensie ścisłym ludzkość odkupił sam Chrystus, Maryja w tym dziele dopomogła, ale na pewno nie zrobiła tego na społy z Chrystusem w takim sensie, żeby można było ją nazwać Odkupicielką. Gdy ktoś jest "współautorem", "współwłaścicielem" itd., to jest jednocześnie na pewien sposób po prostu "autorem" i "właścicielem", a określenie Maryi Odkupicielką jest sprzeczne z nauką Kościoła. Rola Maryi w dziele zbawienia była wielka i szczególna, ale odmienna co do natury od roli Chrystusa. Napisałam to Koleżance w poprzednim poście, ale Koleżanka ostentacyjnie tę wypowiedź zignorowała.

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
dopełniała w swoim ciele udręki Chrystusowe jak każdy pobożny chrześcijanin
Nie - była niewinna i doskonała.

Proszę cytować całość wypowiedzi:

Napisał/a: Gosia Cz.dopełniała w swoim ciele udręki Chrystusowe jak każdy pobożny chrześcijanin, jednak w stopniu daleko przewyższającym wstawiennictwo innych ludzi.

Koleżanka wycięła sobie część mojej wypowiedzi i wyszło, że umniejszam rolę Matki Bożej.

Poza tym, cytat jest z przedostatniego posta, później napisałam:

Napisał/a: Gosia Cz.Maryja w wyjątkowy sposób przysłuża się dziełu Odkupienia i rzeczywiście cierpi niewinnie, ale tytuł "Współodkupicielki" jest, moim zdaniem, kontrowersyjny dlatego, że jeśli można nazwać kogoś współ-X, to można go zazwyczaj nazywać w niektórych kontekstach - choćby przez kurtuazję - samym X.

Argument z niewinności jest skądinąd bardzo ciekawy i dziękuję, że mi Koleżanka zwróciła poprzednio na niego uwagę. Napisałam też jednak, dlaczego termin "Pomocniczka Odkupienia" wydaje mi się bardziej adekwatny niż "Współodkupicielka". Nie chodzi o to, że ten drugi jest radykalnie błędny, gdyby tak było, Jan Paweł II by go nigdy nie użył, ale że może być łatwo opacznie rozumiany.

Napisał/a: Gosia Cz.Mała Mi, Koleżanka nie rozmawia ze mną w sposób intelektualnie zdyscyplinowany, a temat tego wymaga. Jeśli już wchodzimy w teologię dogmatyczną, należy do sprawy podchodzić metodycznie.

Rozmawiam, jak potrafię - jeżeli nie dorastam do Koleżanki poziomu intelektualnego i Koleżance to nie odpowiada, to nie musi Koleżanka rozmawiać.

Napisał/a: Gosia Cz.Rozmawiamy o adekwatności zastosowania konkretnego pojęcia do opisu złożonej duchowej rzeczywistości, więc czuję się zirytowana faktem, że pomija Koleżanka część moich argumentów, skacze między postami i wyrywa zdania z kontekstu.

Które argumenty pomijam i co wyrywam z kontekstu? Po prostu argumentacja, że ponieważ czegoś nie można (?) odnieść do Kościoła, to nie można również do Maryi, jest dla mnie zbyt pokrętna.

Napisał/a: Gosia Cz.Ponieważ w sensie ścisłym ludzkość odkupił sam Chrystus, Maryja w tym dziele dopomogła, ale na pewno nie zrobiła tego na społy z Chrystusem w takim sensie, żeby można było ją nazwać Odkupicielką. Gdy ktoś jest "współautorem", "współwłaścicielem" itd., to jest jednocześnie po prostu "autorem" i "właścicielem", a określenie Maryi Odkupicielką jest sprzeczne z nauką Kościoła.

Dlatego nie jest nazywana Odkupicielką, tylko Współodkupicielką - Koleżanka stwierdza, że to dla niej to samo i na tym opiera argument, że nie można Jej tak nazywać.

Napisał/a: Gosia Cz.Rola Maryi w dziele zbawienia była wielka i szczególna, ale odmienna co do natury od roli Chrystusa. Napisałam to Koleżance w poprzednim poście, ale Koleżanka ostentacyjnie tę wypowiedź zignorowała.

Ostentacyjnie? Nie kwestionuję odmienności natury tej roli, chociaż nie wiem, czy tak samą tę odmienność rozumiemy - Koleżanka ciągle o owej odmienności pisze, ale nie wyjaśnia, na czym ona polega.

Napisał/a: Gosia Cz. Napisał/a: Mała Mi
Napisał/a: Gosia Cz.
dopełniała w swoim ciele udręki Chrystusowe jak każdy pobożny chrześcijanin
Nie - była niewinna i doskonała.

Proszę cytować całość wypowiedzi:

Napisał/a: Gosia Cz.
dopełniała w swoim ciele udręki Chrystusowe jak każdy pobożny chrześcijanin, jednak w stopniu daleko przewyższającym wstawiennictwo innych ludzi.

Koleżanka wycięła sobie część mojej wypowiedzi i wyszło, że umniejszam rolę Matki Bożej.

Komu wyszło? Obydwie znamy całość wypowiedzi, Koleżanka się obawia wyrywkowych czytelników? Wycięłam tę część, do której się odnosiłam, temu służy funkcja cytowania, całość jest w oryginalnym poście. Koleżanka stwierdziła w tym miejscu, że jedyną różnicę stanowi skala cierpienia czy pobożności, a ja właśnie takie postawienie sprawy zakwestionowałam.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: Mała Mi Dlatego nie jest nazywana Odkupicielką, tylko Współodkupicielką - Koleżanka stwierdza, że to dla niej to samo i na tym opiera argument, że nie można Jej tak nazywać.

Ale tak jak współwłaściciel jest właścicielem wspólnie z kimś innym, tak analogicznie współodkupiciel powinien być odkupicielem wspólnie z kimś innym. Dlatego ten tytuł po polsku nie pasuje. Może po łacinie to jakoś inaczej/lepiej wygląda, nie wiem.

No według mnie jest Współodkupicielką - nikt mnie jak na razie nie wyprowadził z błędu.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Widocznie posiadam większą wiarę w Koleżanki możliwości niż sama Koleżanka ;) Zarzuciłam Koleżance niestaranność, a nie głupotę.

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
Rozmawiamy o adekwatności zastosowania konkretnego pojęcia do opisu złożonej duchowej rzeczywistości, więc czuję się zirytowana faktem, że pomija Koleżanka część moich argumentów, skacze między postami i wyrywa zdania z kontekstu.
Które argumenty pomijam i co wyrywam z kontekstu? Po prostu argumentacja, że ponieważ czegoś nie można (?) odnieść do Kościoła, to nie można również do Maryi, jest dla mnie zbyt pokrętna.

Ok. Wiem, że w teologii robi się bardzo wyraźną paralelę między rolą Maryi i rolą Kościoła.Tytuły takie jak Matka, Oblubienica, Dziewica są używane wspólnie dla Maryi i dla Ecclesii, obie też posiadają władzę odnośnie przydzielania ludziom Bożych łask, prowadzą człowieka do Boga. Będąc Bogu podporządkowane, jednocześnie posiadają nad Nim wielką władzę, władzę, której sam dobrowolnie im udzielił. Maryję czasem nazywa się Domem Złotym i Przybytkiem, a więc świątynią. Nie bez powodu protestanci zakwestionowali jednocześnie Kościół i Maryję, chodzi właśnie o pewien rodzaj "pośrednictwa" pomiędzy człowiekiem a Bogiem - to pośredniczenie inaczej jest rozumiane niż pośredniczenie Chrystusa. Jednocześnie jakoś sobie nie przypominam, żeby mówiono kiedykolwiek o odkupieńczej roli Kościoła, choć mówi się o jego roli zbawczej (Zbawienie =/= Odkupienie). Może się mylę. Nie wiem też, czy ta paralela musi być zawsze zachowana, aczkolwiek wydaje mi się interesująca i istotna.

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
Ponieważ w sensie ścisłym ludzkość odkupił sam Chrystus, Maryja w tym dziele dopomogła, ale na pewno nie zrobiła tego na społy z Chrystusem w takim sensie, żeby można było ją nazwać Odkupicielką. Gdy ktoś jest "współautorem", "współwłaścicielem" itd., to jest jednocześnie po prostu "autorem" i "właścicielem", a określenie Maryi Odkupicielką jest sprzeczne z nauką Kościoła.
Dlatego nie jest nazywana Odkupicielką, tylko Współodkupicielką - Koleżanka stwierdza, że to dla niej to samo i na tym opiera argument, że nie można Jej tak nazywać.

Nie twierdzę, że to w pełni to samo. Tata JIN chyba lepiej ujął, o co mi chodzi. Jeśli Jarek i Tomek są współwłaścicielami domu, to prawdziwe są zdania, że "Dom należy do Jarka" i "Dom należy do Tomka", lub "Dom należy w części do Jarka" i "Dom należy w części do Tomka" (jeśli da się wydzielić, która część domu należy do jednego, a która do drugiego). Na tej samej zasadzie można by do Maryi Współodkupicielki adresować modlitwy "Tyś, która nas odkupiła" lub "Tyś, która nas w części odkupiła", kiedy mnie bardziej stosowne wydają się modlitwy "Tyś, która w sposób szczególny przysłużyła się naszemu Odkupieniu" lub wręcz "Tyś, która umożliwiła nasze Odkupienie" (bo bez Jej zgody na macierzyństwo nie byłoby ono możliwe).

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
Rola Maryi w dziele zbawienia była wielka i szczególna, ale odmienna co do natury od roli Chrystusa. Napisałam to Koleżance w poprzednim poście, ale Koleżanka ostentacyjnie tę wypowiedź zignorowała.
Ostentacyjnie? Nie kwestionuję odmienności natury tej roli, chociaż nie wiem, czy tak samą tę odmienność rozumiemy - Koleżanka ciągle o owej odmienności pisze, ale nie wyjaśnia, na czym ona polega.

Maryja nie była Bogiem, nie wzięła na siebie naszych grzechów, nie umarła na Krzyżu, nie zstąpiła do piekieł i nie zmartwychwstała. Jej cierpienie nie ma mocy odkupieńczej, bo choć jest niewinne, nie jest cierpieniem Boskim. Gdy spożywamy Ciało i Krew Chrystusa złożone w ofierze za nasze grzechy, spożywamy Ciało i Krew Chrystusa, a nie Ciało i Krew Chrystusa i Maryi. Tak rozumiem tę odmienność.

Napisał/a: Mała Mi Komu wyszło? Obydwie znamy całość wypowiedzi, Koleżanka się obawia wyrywkowych czytelników?

Po trosze tak ;) uważam, że jest istotna różnica sensu pomiędzy częścią stwierdzenia a jego całością, ale rozumiem tok myślenia Koleżanki.

Napisał/a: Mała Mi Koleżanka stwierdziła w tym miejscu, że jedyną różnicę stanowi skala cierpienia czy pobożności, a ja właśnie takie postawienie sprawy zakwestionowałam.

Wydaje mi się, że to jest w ogóle niezwykle ciekawe zagadnienie teologiczne. :)

Napisał/a: Gosia Cz.Widocznie posiadam większą wiarę w Koleżanki możliwości niż sama Koleżanka ;) Zarzuciłam Koleżance niestaranność, a nie głupotę.

:)

Napisał/a: Gosia Cz.Nie bez powodu protestanci zakwestionowali jednocześnie Kościół i Maryję, chodzi właśnie o pewien rodzaj "pośrednictwa" pomiędzy człowiekiem a Bogiem - to pośredniczenie inaczej jest rozumiane niż pośredniczenie Chrystusa.

Podobno Kościół mówi, że Maryja jest włączona w pośrednictwo Chrystusa - może więc być analogicznie włączona w Jego Odkupienie...

Napisał/a: Gosia Cz.mnie bardziej stosowne wydają się modlitwy "Tyś, która w sposób szczególny przysłużyła się naszemu Odkupieniu" lub wręcz "Tyś, która umożliwiła nasze Odkupienie" (bo bez Jej zgody na macierzyństwo nie byłoby ono możliwe).

Uważam właśnie, że chodzi o coś więcej niż umożliwienie przez zgodę na Macierzyństwo...

Napisał/a: Gosia Cz.nie umarła na Krzyżu, nie zstąpiła do piekieł

Fizycznie nie...

Napisał/a: Gosia Cz.Jej cierpienie nie ma mocy odkupieńczej, bo choć jest niewinne, nie jest cierpieniem Boskim.

I tutaj chyba jest istota naszego sporu... Jest Koleżanka pewna?

Napisał/a: Gosia Cz.Gdy spożywamy Ciało i Krew Chrystusa złożone w ofierze za nasze grzechy, spożywamy Ciało i Krew Chrystusa, a nie Ciało i Krew Chrystusa i Maryi.

Ciało wzięte z Maryi...

Napisał/a: Gosia Cz.Wydaje mi się, że to jest w ogóle niezwykle ciekawe zagadnienie teologiczne. :)

Mnie również:)

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
Jej cierpienie nie ma mocy odkupieńczej, bo choć jest niewinne, nie jest cierpieniem Boskim.
I tutaj chyba jest istota naszego sporu... Jest Koleżanka pewna?

Tak, to chyba rzeczywiście jest istota :) I szczerze mówiąc, spasuję tutaj, choć pewnie temat będzie chodził mi po głowie - moje mniemania w tym zakresie nie mają żadnego znaczenia, trzeba by dokładnie przestudiować Biblię i nauczanie Ojców Kościoła.

Napisał/a: Gosia Cz.Jej cierpienie nie ma mocy odkupieńczej, bo choć jest niewinne, nie jest cierpieniem Boskim.

Cierpienie Chrystusa również - Bóg jest niecierpiętliwy. Zatem Jego cierpienie jest ludzkie, jak rozumiem.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
Jej cierpienie nie ma mocy odkupieńczej, bo choć jest niewinne, nie jest cierpieniem Boskim.
Cierpienie Chrystusa również - Bóg jest niecierpiętliwy. Zatem Jego cierpienie jest ludzkie, jak rozumiem.

Chodziło mi o to, że cierpi Bóg, ale oczywiście nie w swojej naturze boskiej.

Więc cierpi Człowiek...

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Nie, Mała Mi, cierpi Druga Osoba Boska, tylko że w naturze ludzkiej. Jak Koleżankę boli ząb, to boli całą Koleżankę, choć cierpi ciało, a nie dusza (to oczywiście tylko analogia, bo Chrystus ma też ludzką duszę). Dlatego też Kościół nazywa Maryję Matką Bożą, choć były wokół tego określenia spory - niektórzy teologowie szli podobnym tokiem rozumowania jak Koleżanka i wychodziło im, że skoro Maryja jest matką tylko natury ludzkiej Chrystusa, to nie może być nazywana Matką Bożą. Kościół jednak rozstrzygnął to inaczej - nie można sobie ot, tak, oddzielać Chrystusa-Boga od Chrystusa-Człowieka.

Odnoszę wrażenie, że Koleżanka nawet nie zauważa, w jaką teologię się tutaj pakujemy.

Moim zdaniem, pokazuje to też zagrożenie tytułu "Maryi Współodkupicielki" - Koleżanka nie tyle ubóstwia Maryję, co jakby lekceważy rolę Bóstwa Chrystusa w temacie Odkupienia. To nie jest tak, że niewinność sama w sobie ocaliła świat, bo sprawiedliwy dobrowolnie cierpiał niesprawiedliwie (lub, jak uważa Koleżanka sprawiedliwi dobrowolnie cierpieli niesprawiedliwie) i tyle w temacie. Brak zmazy Baranka jest istotnym aspektem, ale nie jedynym. Bóg Bożą mocą zbawił świat, dlatego że tak chciał, a wybrał taką drogę, bo nie chciał tego uczynić gwałtem, chciał uszanować prawa przez siebie ustanowione, bo są obiektywnie dobre.

Nie mówimy chyba raczej o śmierci Boga, chociaż Chrystus umarł, bo Bóg ze swej istoty jest Nieśmiertelny, jest Życiem i Szczęściem samym, nie może Go dotknąć cierpienie, chociaż On może je objąć, wejść w nie - tak ja to rozumiem.

Napisał/a: Gosia Cz.Odnoszę wrażenie, że Koleżanka nawet nie zauważa, w jaką teologię się tutaj pakujemy.

Nie wiem, co chce mi Koleżanka dać do zrozumienia - to tylko Koleżance wolno?

Napisał/a: Gosia Cz.Nie rozumiem, w jakim sensie Maryja może być Współodkupicielką.

Ja z kolei odnoszę wrażenie, że Koleżanka czuje się przeze mnie wbrew swojej woli zmuszana do rozmowy... Teologia to chleb powszedni chrześcijanina i nic nowego na tym forum.

Napisał/a: Gosia Cz.lub, jak uważa Koleżanka sprawiedliwi dobrowolnie cierpieli niesprawiedliwie

Ja uważam?

Oczywiście, inicjatywa Odkupienia wychodzi od Boga. I rzeczywiście pozostaje problem "wzięcia na siebie naszych grzechów" przez Chrystusa, do którego się nie odniosę, ponieważ nie wiem niestety, co to sformułowanie właściwie znaczy... Jestem natomiast przekonana, że zarówno uniżenie Maryi, jak i Jej solidarność z każdym grzesznikiem były całkowite.

Napisał/a: Gosia Cz.Bóg Bożą mocą zbawił świat, dlatego że tak chciał

I dlatego, że tak chciał, przyjął Ciało z Maryi, zachowawszy Ją od grzechu pierworodnego, uczyniwszy pełną łaski i jako taką włączywszy w Swoją Ofiarę.

Napisał/a: Gosia Cz.a wybrał taką drogę, bo nie chciał tego uczynić gwałtem

A to nie bardzo rozumiem.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: Mała Mi Nie mówimy chyba raczej o śmierci Boga, chociaż Chrystus umarł, bo Bóg ze swej istoty jest Nieśmiertelny, jest Życiem i Szczęściem samym, nie może Go dotknąć cierpienie, chociaż On może je objąć, wejść w nie - tak ja to rozumiem.

Można mówić, że Bóg umarł - por. Sobór Chalcedoński (451 r.).

Napisał/a: Mała Mi Nie wiem, co chce mi Koleżanka dać do zrozumienia - to tylko Koleżance wolno?

Nie, ja po prostu "i chciałabym, i boję się" dyskutowania na takie tematy.

Teologia to chleb powszedni chrześcijanina i nic nowego na tym forum.

Nie zgadzam się. Czym innym są dyskusje wokół starych dogmatów i co z tego dla nas wynika, a czym innym są dyskusje wokół nowych, potencjalnych dogmatów. Tutaj trzeba mieć formację teologiczną i to solidną, któej ja nie mam, dlatego - mimo że mam w temacie pewne intuicje i coś tam z teologii "liznęłam" - podchodzę do nich z wielką ostrożnością.

Napisał/a: Mała Mi Napisał/a: Gosia Cz.
a wybrał taką drogę, bo nie chciał tego uczynić gwałtem
A to nie bardzo rozumiem.

Tzn. nie zamierzał okazać miłosierdzia ze szkodą dla sprawiedliwości, gdyż byłoby to złem.

Napisał/a: Gosia Cz.Można mówić, że Bóg umarł - por. Sobór Chalcedoński (451 r.).

Ale w sensie śmierci jako oddzielenia duszy i ciała - w sensie śmierci jako unicestwienia byłoby to absurdalne i nieprawdziwe. Nie wiem, w jakim sensie Bóg mógłby cierpieć (cierpienie jest brakiem, a Bóg Pełnią), ale nie upieram się.

Napisał/a: Gosia Cz.Nie, ja po prostu "i chciałabym, i boję się" dyskutowania na takie tematy.

Najwyżej się Koleżanka pomyli - "pomylisz się, tańczysz dalej";)

Napisał/a: Gosia Cz.Nie zgadzam się. Czym innym są dyskusje wokół starych dogmatów i co z tego dla nas wynika, a czym innym są dyskusje wokół nowych, potencjalnych dogmatów. Tutaj trzeba mieć formację teologiczną i to solidną, której ja nie mam, dlatego - mimo że mam w temacie pewne intuicje i coś tam z teologii "liznęłam" - podchodzę do nich z wielką ostrożnością.

To nie jest seminarium teologiczne. Nie chodzi tylko o nowy dogmat - sama Koleżanka zauważyła, że tytuł był używany przez autorytety kościelne i problem jest raczej w jego niejasności, czyli we właściwym rozumieniu. Ja spotkałam się z nim w jakiejś litanii maryjnej (w Radio Maryja), niestety nie pamiętam, w jakiej. Wydaje mi się, że nie ujmuje nic Chrystusowi jako Odkupicielowi, ponieważ Niepokalane Poczęcie i wszystkie łaski udzielone Maryi są, zdaje się, owocem Jego Odkupienia, wyprzedzającym je w czasie... No ale to można też traktować jako argument przeciwko temu tytułowi.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

No więc moja intuicja jest taka, że tytuł "Pomocniczka Odkupienia" wyraża ten aspekt ścisłej współpracy, a nie budzi konsternacji wśród wiernych, sugerując, że Pan Jezus i Matka Boża odkupili nas po równo.

EDIT (tzn. dodane w momenie, gdy M. Mi już mi odpisywała): Powierzchowna lektura kilku tekstów w temacie potwierdza moje przekonanie, że Maryja jest "Pierwszą wśród nas" - Ona w sposób doskonały dokonała tego, do czego każdy z nas jest powołany. Takie jest ortodoksyjne spojrzenie na postać Matki Bożej. Jeśli Ona jest "Współodkupicielką", to my też możemy być "współodkupicielami". I w pewnym sensie możemy, jednocząc się z Ofiarą Krzyża, upodabniając się do Chrystusa. Z drugiej strony więc, może określenie "Współodkupicielka" ma sens, zachęca do pogłębienia refleksji na temat czynienia ze swojego cierpienia modlitwy wstawienniczej, które jest bardzo istotnym aspektem naśladowania Chrystusa.

Tylko że pomocnikami Odkupienia byli też święci, a właściwie są nimi wszyscy pobożni chrześcijanie, czyż nie?

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: Mała Mi Tylko że pomocnikami Odkupienia byli też święci, a właściwie są nimi wszyscy pobożni chrześcijanie, czyż nie?

No właśnie tak.

[Odpowiedź przed przeczytaniem powyższej edyty]

No i to jest pierwszy problem - rola Maryi w Najświętszej Ofierze była innego rzędu, że się tak wyrażę. Po drugie w ogóle słowo to oddziela ofiarę "pomocnika" od Ofiary Chrystusa. Czy zwiększa rolę Chrystusa przez umniejszenie roli włączającego się w nią człowieka? W moim odczuciu sugeruje właśnie niepełność Jego Ofiary, jakoby potrzebował pomocy... Tymczasem to właśnie włączenie się w tę Ofiarę jest łaską, udzielaniem się Jego chwały. Według mnie rywalizacyjne postrzeganie tego, dzielenie chwały na jakieś części równe bądź nierówne jest błędem, ślepą uliczką, odwrotnym kierunkiem względem tego, w którym On "przyciąga wszystkich do siebie" (J 12,32). Skutkiem nie jest zwiększenie chwały Chrystusa (której udzielanie nie zmniejsza, lecz pomnaża) ale umniejszenie chwały Maryi, a za nią wszystkich wiernych i oddalenie ich od Chrystusa - ten tok myślenia występuje w protestantyzmie. W tradycyjnym katolicyzmie jest, jak rozumiem, raczej tendencja do maksymalizowania chwały Maryi jako wyrazu woli Bożej i oddawania Mu przez to chwały - chyba właśnie w związku z tytułem Współodkupicielki spotkałam się z tym argumentem, że wszystko, co przyczyni się do większej chwały Maryi, jest słuszne.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Coś nie mogę edytować, więc dopisuję: i tak cała chwała należy do Boga, Źródła wszelkiej chwały, w Chrystusie - również chwała Maryi.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: Gosia Cz.EDIT (tzn. dodane w momenie, gdy M. Mi już mi odpisywała): Powierzchowna lektura kilku tekstów w temacie potwierdza moje przekonanie, że Maryja jest "Pierwszą wśród nas" - Ona w sposób doskonały dokonała tego, do czego każdy z nas jest powołany. Takie jest ortodoksyjne spojrzenie na postać Matki Bożej. Jeśli Ona jest "Współodkupicielką", to my też możemy być "współodkupicielami". I w pewnym sensie możemy, jednocząc się z Ofiarą Krzyża, upodabniając się do Chrystusa. Z drugiej strony więc, może określenie "Współodkupicielka" ma sens, zachęca do pogłębienia refleksji na temat czynienia ze swojego cierpienia modlitwy wstawienniczej, które jest bardzo istotnym aspektem naśladowania Chrystusa.

"Nasze uczestnictwo w ofierze Chrystusa

618 Krzyż jest jedyną ofiarą Chrystusa, "jednego pośrednika między Bogiem a ludźmi" (1 Tm 2, 5). Ponieważ jednak On w swojej wcielonej Boskiej Osobie "zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem" 448, "ofiarowuje wszystkim ludziom w sposób, który zna tylko Bóg, możliwość dojścia do uczestniczenia w Misterium Paschalnym" 449. Jezus powołuje swoich uczniów do "wzięcia swojego krzyża i naśladowania Go" 450, ponieważ cierpiał za wszystkich i zostawił nam wzór, abyśmy "szli za Nim Jego śladami" (1 P 2, 21). Chce On włączyć do swojej ofiary odkupieńczej tych, którzy pierwsi z niej korzystają 451. Spełnia się to w najwyższym stopniu w osobie Jego Matki, złączonej ściślej niż wszyscy inni z tajemnicą Jego odkupieńczego cierpienia 452" (Katechizm Kościoła Katolickiego 618).

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Ofiara Maryi nie jest jakąś osobną ofiarą, ale polega na złożeniu w Ofierze Jezusa Chrystusa wraz z sobą samą, jest ofiarą kapłańską, a jednocześnie dokonuje się dzięki łasce Niepokalanego Poczęcia i Boskiego Macierzyństwa - tak to widzę, chociaż nie jestem teologiem i mogę się wyrażać błędnie...

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: Mała Mi Po drugie w ogóle słowo to oddziela ofiarę "pomocnika" od Ofiary Chrystusa. Czy zwiększa rolę Chrystusa przez umniejszenie roli włączającego się w nią człowieka? W moim odczuciu sugeruje właśnie niepełność Jego Ofiary, jakoby potrzebował pomocy...

Z drugiej strony, przypomina, że Chrystus jest Drugim Adamem, a Maryja Drugą Ewą :) Ewa została stworzona do pomocy Adamowi.
Widzę, że zręcznie Koleżanka odbija piłeczkę ;)

Napisał/a: Mała Mi Tymczasem to właśnie włączenie się w tę Ofiarę jest łaską, udzielaniem się Jego chwały. Według mnie rywalizacyjne postrzeganie tego, dzielenie chwały na jakieś części równe bądź nierówne jest błędem, ślepą uliczką, odwrotnym kierunkiem względem tego, w którym On "przyciąga wszystkich do siebie" (J 12,32). Skutkiem nie jest zwiększenie chwały Chrystusa (której udzielanie nie zmniejsza, lecz pomnaża) ale umniejszenie chwały Maryi, a za nią wszystkich wiernych i oddalenie ich od Chrystusa - ten tok myślenia występuje w protestantyzmie.

Prawda.

Napisał/a: Mała Mi W tradycyjnym katolicyzmie jest, jak rozumiem, raczej tendencja do maksymalizowania chwały Maryi jako wyrazu woli Bożej i oddawania Mu przez to chwały - chyba właśnie w związku z tytułem Współodkupicielki spotkałam się z tym argumentem, że wszystko, co przyczyni się do większej chwały Maryi, jest słuszne.

Ogólnie tak; ale można sobie wyobrazić takie sposoby oddawania chwały Maryi, które są nieortodoksyjne, więc i tak trzeba poszczególne tytuły rozeznawać.

Napisał/a: Mała Mi Ofiara Maryi nie jest jakąś osobną ofiarą, ale polega na złożeniu w Ofierze Jezusa Chrystusa wraz z sobą samą, jest ofiarą kapłańską, a jednocześnie dokonuje się dzięki łasce Niepokalanego Poczęcia i Boskiego Macierzyństwa - tak to widzę, chociaż nie jestem teologiem i mogę się wyrażać błędnie...

Czyli bardzo silna paralela z Kościołem - tam, gdzie jest paralela z Kościołem, jest ortodoksja. Mam wrażenie, że wypracowałyśmy wspólne zrozumienie. :) Maryja w pełni odpowiada na Boże wezwanie do współpracy z łaską, Jej życie było szczytową realizacją powołania chrześcijańskiego. Wszyscy jesteśmy powołani do bycia "współodkupicielami", ale jedynie Maryja wypełniła to powołanie w sposób doskonały, co wyraża się między innymi w niewinności Jej cierpienia.

Napisał/a: Gosia Cz.Z drugiej strony, przypomina, że Chrystus jest Drugim Adamem, a Maryja Drugą Ewą :) Ewa została stworzona do pomocy Adamowi.
Widzę, że zręcznie Koleżanka odbija piłeczkę ;)

Koleżanka również:) O tej paraleli nie pomyślałam, a przecież jestem przekonana, że czysto po ludzku obecność Maryi niewypowiedzianie pomogła Zbawicielowi, wprost podtrzymała Go, więc w tym sensie tak też można powiedzieć...

Napisał/a: Gosia Cz.Ogólnie tak; ale można sobie wyobrazić takie sposoby oddawania chwały Maryi, które są nieortodoksyjne, więc i tak trzeba poszczególne tytuły rozeznawać.

Tak.

Napisał/a: Gosia Cz.Czyli bardzo silna paralela z Kościołem - tam, gdzie jest paralela z Kościołem, jest ortodoksja. Mam wrażenie, że wypracowałyśmy wspólne zrozumienie. :)

W istocie. Nie tak często się to zdarza;) Głupio mi tylko trochę, że tak nerwowo reagowałam na pewne Koleżanki dość niewinne w sumie uwagi...

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

W sumie ktos mogl pomieszac prawdziwe teksty objawien z przepisami na nalewki. Co za problem? Nie nalezy od razu w to wierzyc bo cos jest prawdziwe.

Napisał/a: Mała Mi W istocie. Nie tak często się to zdarza;) Głupio mi tylko trochę, że tak nerwowo reagowałam na pewne Koleżanki dość niewinne w sumie uwagi...

:) E tam, to normalne, że w dyskusji pojawiają się emocje - chodzi tylko o to, żeby nie przejęły władzy nad rozmową, a w tym wypadku tak się nie stało, chyba dlatego okazała się tak ciekawa i owocna.

Napisał/a: BRMTvUngernSternbergW sumie ktos mogl pomieszac prawdziwe teksty objawien z przepisami na nalewki. Co za problem? Nie nalezy od razu w to wierzyc bo cos jest prawdziwe.

Właściwie to fajnie byłoby wydzielić tę dyskusję o tytule "Współodkupicielka", bo to sprawa osobna, choć powiązana.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.