Jak wyglądałby Wasz osobisty ranking i dlaczego?

Ściekawości pytam, bo jestem mniej więcej 5 lat do tyłu i chciałbym się tą drogą zorientować, co się wydarzyło interesującego w popularnej kinematografii.

Czasem by człowiek mimo wszystko co nowego obejrzał, a choć cenię hollywoodzki kunszt techniczny i rozmach realizacji, mam kompletnie dość sztamp scenariuszowych a nadmiar pustej akcji nuży i męczy już prawie tak, jak "głębokie filmy o znojnym paleniu papierosa" czyli "kino dla krytyków".

Cymbał brzmiący

Pięć tak świeżych filmów to akurat w sumie widziałem...

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Kolejność może nie przypadkowa, ale niekoniecznie jakościowa.

Interstellar

Dużo można o tym filmie napisać złego, szczególnie za końcówkę silącą się na epicki poziom Odysei (którego oczywiście nie osiąga). Mimo tego, to jest bardzo dobre kino SF, z całkiem sporym pokładem S (jak na Hollywood).
Ciekawa (choć nierealna) wizja alternatywnej Ziemi pustoszonej naturalnymi(?) katastrofami, pewna doza nihilizmu i nadzieja, która... No, bez spoilerów :)
Warto.

Europa Report

Kolejny SF, znów z naciskiem na S. Thriller naukowy, z ciekawie zarysowanym wątkiem głównym, motywem katastrofy daleko (naprawdę daleko) od domu... Film raczej z mniejszym budżetem, ale dający radę.

Avengers:Age of Ultron

I zasadniczo cała seria MCU. To nie jest kino ambitnego scenariusza, rzuca schematami - wszak to komiks masowy. Jednak bardzo dobrze się ogląda, a metawątek na całą serię - wyśmienity. Dla miłośników komiksów - najlepsze przeniesienie na ekran, bo nie 1 do 1, ani z durnymi pomysłami. Tutaj przemyślano, jak na nowo zrobić bohaterów i wrogów.

The Zero Theorem

Pora na trochę surrealizmu. Jak odkryć sens istnienia wszechświata? I żyjąc w takim świecie, jak wykreowany przez Gilliama?
Film nie odpowie oczywiście na żadne ważne pytanie, bo niby jak? Ale zapewni bardzo miłe, estetyczne okładanie się zdechłą makrelą owiniętą w lampki choinkowe po mózgu :)

Wrong

Kiedy ginie ci pies, dobrze jest go poszukać, prawda? Gorzej, ze jednocześnie świat realny, gdzieś zniknął, a zamiast niego mamy miejsce, gdzie zegar pokazuje godzinę 7:60.
Kolejny surrealistyczny film - tym razem mniej na serio. Rozbija umysł, ale robi to stopniowo i delikatnie. Poza niektórymi scenami :)

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Z filmów kol. UU widziałem tylko tych Avengersów i zaliczam je do kategorii "głupi i głupszy". W filmie to by nie była nawet jakaś straszna wada, ale do tego wiało nudą. Dłużyzna na dłużyźnie.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Przejrzałem 2011 rok i znalazłbym z 10 wartych obejrzenia. Poddaję się;]
A co kolega lubi?

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisał/a: gienek

Przejrzałem 2011 rok i znalazłbym z 10 wartych obejrzenia. Poddaję się;]
A co kolega lubi?

zdaje się, że Rydygier jest fanem fantastyki

Ps 127,3-5

Generalnie tak, ale.

Co lubię... Hm. Nie komedie, nie horrory, nie obyczaje, nie muzyczne, nie psycho-nudy, nie o zwierzętach. Zwłaszcza fantastykę (część propozycji UU brzmi nader ciekawie), wojenne, kostiumowe/historyczne...

Ale przede wszystkim chodzi o to, jak film jest zrobiony. Dla przykładu nie toleruję szpitalnych seriali, a bardzo lubiłem Dr House - bo dialogi/sytuacje/aktorzy itp. Z drugiej mańki żałuję, że traciłem czas na całkiem sporo filmów fantastycznych, choć niby mój ulubiony gatunek, bo chałowe i puste były. Wtórności/schematyzmu/płytkości/miałkości/nudy nie lubię.

Film musi na jakiś sposób mnie poruszyć (formą lub treścią, optymalnie oboma). Dobry być musi, nietuzinkowy, a co gorsza musi podejść pod mój gust/wrażliwość i nastrój. Powiać jakąś świeżością powinien. A epicki rozmach i takiż budżet wcale tu nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, choć niczego nie gwarantuje. Dobrze, gdy zrobiony przez takiego, co ma coś ciekawego/ciekawie do (o)powiedzenia/pokazania, i umie to powiedzieć w sposób wciągający i frapujący, a nie tylko jakieś bum-trach-siup-ciach lub, nie lepiej, gadające głowy.

Dlatego ja się pytam raczej, co Szanowni osobiście lubią by wyłuskać z tego inspiracje dla siebie, bo skąd kto może wiedzieć, co ja polubię i to mi zapodać? Sam tego nie wiem, aż nie zobaczę. Da się za to pokazać palcem "o, to widziałem i podobało mi się, bo to i to".

Dark City mi się podobało. A kiedyś Indiana Jones. The Fountain ale i True Lies. Star Treki ale i Sunshine. Hotel Ruanda, Krwawy Diament, Vidocq, Serenity, Blade Runner, Das Boot, Braveheart, Blackhawk Down, Ostatni Mohikanin, 3.10 do Yumy i Władca Pierścieni, Piękny umysł, 9 Kompania, Gorączka, Taxi, Pulp Fiction, Iluzjonista, Matrix, Czarny Rycerz, Pitch Black, Prestiż, Siedmiu samurajów, Terminator 2, Pan życia i śmierci, Elitarni, Tombstone, 13 wojownik etc, etc. A były i filmy chałowe, które lubiłem np. z uwagi na muzykę czy batalistykę. Jeśli jest tu jakiś wspólny mianownik poza tym, co wyżej, to nie potrafię go wskazać.

Cymbał brzmiący

Dzikie historie! Albo Vantege point. Przyjemne. Zaraz potem dobrze sie zasypia. Z uśmiechem ...

Nie częstość lub gwałtow­ność uderzeń jest siłą, lecz celność, powiedział Balzak.

Napisał/a: RydygierBlackhawk Down

Zatem się koledze "Snajper" i "Ocalony" spodobają, oba również na faktach.

To ja swój misz-masz Top5 machnę:
"Wstyd" - Steve McQueen (angielski reżyser) w szczytowej formie. Dramat.
"Wymyk" - najlepszy polski film osttatnicch lat. Dramat.
"Elena" - genialny film Zawiagincewa. Dramat.
"Wróg numer jeden" - powinien ci się, Rydygieru spodobać.
"Birdman" - świeża sprawa. Było tu o tem dużo.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Ciekawy wątek. Zakładka.

ƃǝɹƃʎʍɐlnʞ ƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃ

Grand Budapest Hotel
Birdman
Dallas Buyers Club
Her
Imitation Game

W prawdzie to dużo dalej niż 5 lat wstecz (2004), ale jeśli jest kolega miłośnikiem fantastyki i nie widział wcześniej, to gorąco polecam, ba namawiam wręcz do obejrzenia filmu Primer (Wynalazek). Film o podróżach w czasie, wiec temat wtórny, ale klimat ma niesamowity, a próba ułożenia wydarzeń to niemała gimnastyka dla umysłu.

Nowych filmów ja tyle przez ostatnie pięć lat obejrzałem wszystkich. Generalnie nadrabiam zaległości z czasów, gdy nie było internetu i nie można sobie było grzebać
według własnych gustów woli i wolnego czasu. Co bywa rozczarowujące. Jednak za PRL-u, coby nie powiedzieć, ogromna większość filmów wybitnych z całego świata
docierała do nas, choć z opóźnieniem, a wiele mitycznych i niedostępnych wtedy filmów po latach okazuje się tandetą -szczególnie widać to po westernach i filmach historyczno-przygodowych, które w czasach mojego dzieciństwa i młodości cieszyły się w Polsce wielką popularnością.
Ad rem: produkcja z ostatnich 5 lat która mi wryła się w pamięć, to "Młyn i Krzyż". Film trochę z długi, i raczej nie z tych do których się chętnie powraca, ale raz w życiu zdecydowanie warto zobaczyć.

stopka rozmiar 45

O, już jest więcej interesujących kandydatów, niż się spodziewałem.

Interstellar - coś gdzieś słyszałem, brzmiało zachęcająco,

Europa Report - przy okazji znalazłem trailer jakiegoś The Last Days On Mars, a słyszałem, że robią film o jakimś gościu zostawionym Na Marsie, który tam przeżywa https://youtu.be/lQqhfq87FgY - zaskakuje taka ilość SF tego rodzaju w ostatnim czasie. Czyżby ludzie znów patrzyli w gwiazdy?,

The Zero Theorem - surrealizm i psychodela sądząc z trailera, ale może w tym coś być,

Wrong - :D sztampowy to nie jest raczej. Miewam nastrój i na takie rzeczy.

Vantage Point - raz to widziałem, tylko angielski tytuł nic mi nie mówił. Dość ciekawe w rzeczy samej, choć nie pamiętam szczegółów.

Art School Confidential - Hm. kto wie? W sumie jestem ciekaw, co film mówi o tzw. sztuce.

Snajper i Ocalony - o tym pierwszym coś słyszałem. Że dobry. No i Eastwood robił. Jak najbardziej mój typ filmu, o ile batalistyka nie jest zdominowana przez psychologizowanie w stylu Cienkiej Czerwonej Linii czy też jak to ciężko żołnierzowi wrócić do życia. "Żołnierskie historie" jak najbardziej. Z tego typu widziałem np. Special Forces, może nie jakieś objawienie, ale lepsze, niż tytuł sugeruje.

https://youtu.be/JhenTmEcKa8

Wróg numer jeden - ano raczej się spodoba. :)

Birdman - zasadniczo nie mój typ chyba, ale może być dość dobry, bym i tak chciał go obejrzeć. Może.

Imitation Game - bardzo obiecujące. Zapowiada się dobre aktorstwo i ciekawy temat.

Primer - trailer niewiele zdradził, ale zaintrygował.

Młyn i Krzyż - rzadko bo rzadko ale zdarza mi się chcieć widzieć i takie. Oryginalne z pewnością.

A co z filmem "Furia"? Albo "Grawitacja"? O tych dwu słyszałem, czyli musi coś być na rzeczy.

Cymbał brzmiący

"Ocalony w ogniu", "Out of the Furnace",
"Labour Day", "Długi wrześniowy weekend",
["Ocalony" - bo na faktach,]
"Drive",
"Łowca",
"Grand Budap. Hotel" - świetny,
od cholery tego jest.
Ale jak ktoś jakiegoś avengera wrzuca, to nie wiem, o czym tu gadać.
A i z samego sci-fi by się znalazło ostatnimi laty parę świetnych widowisk, więcej niż pięć.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: RydygierA co z filmem "Furia"?

"Furia" OK. "Wyścig" (Rush) też powinien przypaść.
I jeszcze pewnie "Kapitan Phillips", "Szpieg" i "Bardzo poszukiwany człowiek" i jeszcze parę;]

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisał/a: Pref de ZooAle jak ktoś jakiegoś avengera wrzuca,

To widać mu się takie podobają, a o to pytam... Co do mnie, jeśli już poświęcam czas na takie, to dla ewentualnie zawartego humoru/dialogów (typu Iron Man), bywa to odprężające i trochę tego jest w trailerze, ale zasadniczo właśnie nie o tego typu filmy mi się rozchodzi.

Napisał/a: Pref de Zooby się znalazło ostatnimi laty parę świetnych widowisk, więcej niż pięć

Na przykład?

Cymbał brzmiący

Z fantastyki ostatniej to ciekawe jest Ex machina. Z tych co ostagnio obejrzalem (ale to nie jest film najnowszy) to warto na pewno obejrzec Miasto gniewu.

Napisał/a: RydygierEuropa Report - przy okazji znalazłem trailer jakiegoś The Last Days On Mars, a słyszałem, że robią film o jakimś gościu zostawionym Na Marsie, który tam przeżywa - zaskakuje taka ilość SF tego rodzaju w ostatnim czasie. Czyżby ludzie znów patrzyli w gwiazdy?,
jesienią będzie premiera filmu "The Martian" (Marsjanin?) na podstawie świetnej ksiażki Andy'ego Weira (polecam - hard science fiction niczym z początków gatunku - dużo technicznych opisów, żadnych ufoludków itp.)
Z trailera wynika, że film będzie wierną ekranizacją książki. Chętnie obejrzę na dużym ekranie.

Trybunał zasiadłszy, prezydent zaintonował Veni Creator, a deputaci duchowni i niektórzy świeccy wtórowali, jako wielu z palestry i pacjentów, że po całym rynku słychać było głosy.

Nie mogę doczekać się "Dheepana" Audiarda i "Youth" Sorrentino.

“You need Power, only when you want to do something harmful otherwise Love is enough to get everything done.” Charlie Chaplin

"Czarownik i biały wąż" (2011) - film fantasy/wuxia.
Czy możliwa jest miłość między młodym mężczyzną a demonem płci żeńskiej, kiedy wokół krąży bezwzględny Jet Li w roli buddyjskiego pogromcy demonów? Efektownie zrobiony, trochę naiwna fabuła, mnie się podobał.
https://youtu.be/dE9rHsP5J-4

Łowca - Może ciekawe, ale zasadniczo o czym to jest poza tym, że szukają tygrysa?

Kapitan Phillips - może, może...

Ex machina - iście. AI oklepane już jako temat, ale zawsze jest szansa, że coś nowego powiedzą. Głębszego i bliżej sedna może.

The Martian - no właśnie. Obejrzeć choćby po to, by przekonać się, jak przeżył i na ile ma to sens.

Cymbał brzmiący

Kiedy wy macie czas to wszystko oglądać?

stopka rozmiar 45

Napisał/a: kundel1

Kiedy wy macie czas to wszystko oglądać?

Zapewne wtedy gdy rezygnują z forów i fejsbóków :-)

Trybunał zasiadłszy, prezydent zaintonował Veni Creator, a deputaci duchowni i niektórzy świeccy wtórowali, jako wielu z palestry i pacjentów, że po całym rynku słychać było głosy.

^

'Akceptacja wszystkiego to pozyteczne cwiczenie, zrozumienie wszystkiego - zbyteczny wysilek' G.K.Ch

Napisał/a: kundel1

Kiedy wy macie czas to wszystko oglądać?

1 film to 2 -3 godziny w tygodniu - tragedii nie ma;]

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Właśnie- od kiedy nie mam telewizora ogla∂am filmy na podobnej zasadzie, jak przed laty, w czasach jednego programu czarno-białej TV, gdy chodziło się do kina; mniej więcej raz w tygodniu.
Korzystam praktycznie codziennie z internetu, ale oglądam przede wszystkim filmy dokumentalne, reportaże, wywiady itp. które w tej chwili nas nie interesują. Także trailery, żeby wiedzieć, co można sobie darować. Czyli ostatecznie oglądam w całości jakieś 50-60 pełnometrażowych filmów fabularnych rocznie. Ponieważ tak w przypadku filmów, jak i książek, bardzo lubię wracać co parę lat do rzeczy które mi się wybitnie spodobały, a żyję już dość długo, aktualnie blisko połowa tego co czytam/oglądam to powroty do rzeczy znanych. Czyli skreślamy powiedzmy 25 filmów.
A co to znaczy "nowość"? Przecież w gruncie rzeczy nie decyduje rok produkcji. Nowość DLA MNIE to każdy film, którego nigdy w życiu wcześniej nie widziałem. Teraz mam np odhaczone na jutubie nowości "Ultimi giorni di Pompei" z 1914, "Qvo Vadis" z 1913, "Warlord"z 1965, Filmy, których w czasach przedinternetowych nigdy nie miałem szansy zobaczyć. Takich filmów przez 120 lat historii kina powstały tysiące. Czyli na takie sease liczymy drugie ok.25 filmów. W efekcie na bieżącą produkcję zostaje 3-5 filmów rocznie: 1-2 w kinie i 1-3 przez internet.

stopka rozmiar 45

Napisał/a: kundel1

Kiedy wy macie czas to wszystko oglądać?

Ćwicząc. Idealne - zapomina się o zmęczeniu mięśni.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: Rydygier

Łowca - Może ciekawe, ale zasadniczo o czym to jest poza tym, że szukają tygrysa?

To nie jest o szukaniu tygrysa. Albo raczej jest, ale to tak, jakby powiedzieć, że "Bullit" to film, na którym się strzelają policjanci i gangsterzy.
"Łowca" to chyba najlepsza rola Dafoe.
Nie mówiąc o tym, że jest na faktach, w tym sensie, że dzisiaj dzieje się mniej więcej to, co na filmie - jakieś [...] polują na zwierzę, które formalnie wyginęło, więc nie można go objąć ochroną.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Pref de Zoo scripsit :
kundel1 napisał był :Kiedy wy macie czas to wszystko oglądać?
Ćwicząc. Idealne - zapomina się o zmęczeniu mięśni.

+1

καρδίαν καθαρὰν κτίσον ἐν ἐμοί ὁ θεός καὶ πνεῦμα εὐθὲς ἐγκαίνισον ἐν τοῖς ἐγκάτοις μου

Napisał/a: Unknown_UserDużo można o tym filmie napisać złego, szczególnie za końcówkę silącą się na epicki poziom Odysei (którego oczywiście nie osiąga)

No i podobno jest to czego tak nienawidzę w kochanym SF, i okazuje się główną osią fabuły. Rzyg.

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

LEGO Przygoda

Jak zwykle rządzi Choliłót. Zatem spróbuję zapodać coś z nieco innych stref klimatycznych. Nie będę się kłócił, że są to obrazy najwybitniejsze, po prostu uważam, że warto je zobaczyć.

„Orda”
Tytuł z nieznanych mi powodów tłumaczony na polski jako „Horda”. Ktoś mi go polecił jako fajny ruski film historyczny o Tatarach. No więc jest ruski i jest o Tatarach (czy tam Mongołach), ale to przede wszystkim dramat religijny - o pragnieniu Boga tudzież widzialnych znaków Jego obecności, o ludzkich wyborach w godzinie próby, o człowieczym upadku i o męczeństwie.
Obraz skręcili nasi bracia odłączeni, rosyjscy schizmatykowie, jednakowoż polski katol może se go obejrzeć bez szkody na duszy. A kto wie, może i powinien.
https://www.youtube.com/watch?v=UGOlVJJKBQA

„Żyć”
Skoro jesteśmy przy kinie Septentrionów, to zgłaszam ów dramat, hm… sensacyjny?... jako dowód na tezę, że dla stworzenia obrazu wybitnego wcale nie trzeba tysięcy statystów, efektów specjalnych, ani budżetu na 200 milionów baksów. Wystarczy tylko (taaak, „tylko”…) pomysł oraz talent twórców.
Mamy tu film raptem dwóch aktorów (plus pięciu epizodycznych, z arcyważnym trzecioplanowym epizodem alkoholika-degenerata zachowującego człowieczeństwo w ludzkim piekle). Jest jeszcze pies, który odegra niespodziewanie jedną z kluczowych scen. Oraz wymarłe miasto ze zdewastowaną świątynią, krzyże na grobach znikające wśród trawy, jako symbol upadku cywilizacji. I wreszcie wiatr, pojawiający się jak u Kurosawy (albo u tego argentyńskiego reżysera, com jego godność właśnie se zapomniał, psia kostka…).
Całość trwa ledwie ciut ponad godzinę, i uważam ją za wielkie kino. Co oznacza, że zapewne nie nadaje się dla każdego widza, a może nawet nie dla większości.
https://www.youtube.com/watch?v=4dnlAj1LlHc

„Major”
Niejako z rozpędu drugi film tego samego reżysera, przypowieść o tym, jak próba tuszowania popełnionego zła pociąga za sobą zło jeszcze większe. Świetnie pokazany świat postsowieckiej milicyjnej subkultury, choć na szczęście bez takich obscenów jak w „Gruzie 200” Bałabanowa. Ale mimo pozornej egzotyki rzecz dotyka problemów bardzo życiowych, wcale od nas nieodległych.
https://www.youtube.com/watch?v=e2LUYfowpZM

„Miasto życia i śmierci”
Chińskie spojrzenie na rzeź Nankinu. Spodziewałem się jatki właściwej dla wielu azjatyckich twórców. W końcu temat zobowiązuje... Tymczasem reżyser, choć niespecjalnie oszczędza widza w pokazywaniu okrucieństwa, jednak nie epatuje nadmiernie dosłownością (biorąc pod uwagę rozmiary tego, co się w Nankinie wydarzyło). Całość potwornie dołująca. Jak ktoś szuka okazji, żeby się upić na smutno, to widowisko w sam raz, podobnie jak dwa poprzednie. Choć ono jest sprzed 6 lat, pardą.
https://www.youtube.com/watch?v=KhJG_VidYpw

„Cristiada”
Ten kawałek obrabialiśmy tu wielokrotnie, więc nie będę się rozpisywał. Nasze oczekiwania (jak to przeważnie bywa) okazały się ciut wygórowane w stosunku do możliwości filmowców. Można narzekać na to oraz na owo, zapewne jest to dzieło z innej półki niż powyższe. Jednakowoż sam temat jest mi bliski, więc co mi tam, wrzucam „Cristiadę” na moją listę. Poza tym scena męczeństwa młodego Josego zwyczajnie wielką jest.
https://www.youtube.com/watch?v=oK6mz1LvQO0

А с поpтpета бyдет yлыбаться нам Железный Феликс

No i podobno jest to czego tak nienawidzę w kochanym SF, i okazuje się główną osią fabuły. Rzyg.

podróże w czasie OK ;)

Strzelając do katechonów przyspieszasz Paruzję!

Turon napisał :„Orda”
Tytuł z nieznanych mi powodów tłumaczony na polski jako „Horda”. Ktoś mi go polecił jako fajny ruski film historyczny o Tatarach. No więc jest ruski i jest o Tatarach (czy tam Mongołach), ale to przede wszystkim dramat religijny - o pragnieniu Boga tudzież widzialnych znaków Jego obecności, o ludzkich wyborach w godzinie próby, o człowieczym upadku i o męczeństwie.

Film bardzo w_porzo.

καρδίαν καθαρὰν κτίσον ἐν ἐμοί ὁ θεός καὶ πνεῦμα εὐθὲς ἐγκαίνισον ἐν τοῖς ἐγκάτοις μου

Napisał/a: Groza Symetrii podróże w czasie OK ;)

Na szczęście takich rzeczy nie ma i być nie może ;).

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Jak to nie może być podróży w czasie?! Dzisiaj rano wstałem z łóżka i było o sześć godzin później, niż wtedy, gdy się kładłem.

stopka rozmiar 45

Jak dla mnie problemem nie jest to, że w filmie porusza się temat podróży w czasie. Problemem jest to, że temat jest z jednej strony niemiłosiernie ograny, a z drugiej nikt chyba jeszcze w kinematografii (nie kojarzę takiego) nie wybrnął obronną ręką z paradoksów, jakie to generuje, o ile możliwe jest wybrnąć - to puszka Pandory dla scenariusza jest po prostu. Stąd faktycznie, użycie tego motywu z reguły źle wróży filmowi.

Osobiście chyba raczej bym wolał, żeby poza naturalnym dryfem wzdłuż osi czasu nie była taka zdolność ludziom dana jako powszechna możność "przyrodzona" wymagająca tylko odpowiedniej technologii, głównie dlatego, że rozum nie ogarnia a i obawia się konsekwencji, ale to Bóg decyduje, co jest dobre. Cud tego rodzaju swoiście staje się na każdej Mszy świętej. Jeśli przyjąć, że Bóg przygotował cud zwany światem pod sub-cuda tak, że każdy jeden de facto wykorzystuje jakieś istniejące prawo przyrody (versus system, w którym możność danego zdarzenia jest kreowana lokalnie w czasie, ad hoc i znika potem), pytaniem może być nie czy to w ogóle możliwe technologicznie, a czy człowiek dojdzie odpowiedniej technologii nim świat się skończy.

Cymbał brzmiący

Ostatnio niewiele ogladam, wiec ekspertem nie jestem, ale te dwa zapadly mi w pamiec

Tinker tailor soldier spy - bardzo dobra ekranizacja szpiegowskiej klasyki LeCarre`a (jak ktos sie spodziewa duzo bumbum i sztucznych emocji to moze sobie odpuscic)

Margin Call - rzecz o kryzysie.

Oba filmy sa kameralne, spokojne, nienatretne

Napisał/a: Rydygierw filmie porusza się temat podróży w czasie. (...), użycie tego motywu z reguły źle wróży filmowi.

Najlepszym przykładem do jakich paradoksów można dojść jest niedawny film "Predestination" lub chociażby ostani Terminator.
Osobiście podróże w czasie traktuję jako taką "licentia poetica", która pozwala na ciekawe zwroty akcji i paradoksy, przydatne często w komediach, ale w poważnych filmach to już oznacza brak logicznej struktury a co za tym idzie spadek moich oczekiwań wobec jakości fabuły (na zasadzie: dopuściliście podróże w czasie, to już wszystko można tu dopuścić).

ƃǝɹƃʎʍɐlnʞ ƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃʎʍɐlnʞƃǝɹƃ

Ruskie mnie nie przekonują do niczego. Nawet "Wyspa", niby genialna, a jak to Memches (czy ktuś) zauważył, panegiryk na cześć państwa rosyjskiego.
Tak więc, na pohybel sowieckiej mimikrze.

Francuskie kino - to jest to.
Polecam takie:
"A Gang Story" - tytuł oryginalny to "Lyończycy", na faktach, o gangu lyońskich Cyganów rabujących banki. Świetny, świetny, świetny. Muza na żywo z wesela francuskich Cyganów. Film o męskiej przyjaźni i konsekwencjach.
"Mea Culpa" - ten sam twórca, Marchal, znowu genialny.
"Perfekcjonista", czyli "11.6", z Cluzetem, na faktach.
"Nietykalni" - znowu na faktach, Cluzet, mistrzowska komedia.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Pytał Ty Rydygier, o sci-fi.
Jest tego za dużo, owszem, jakoś tam wybitnych będzie niewiele, ale fajnych widowisk, do cieszenia oczu - zdecydowanie więcej niż pięć.

"Interstellar",
"Snowpiercer",
"Ex Machina", dobry i ciekawy, większość czasu zajmują 4 osoby,
"Transcendencja" - świetny Johnny Depp,
"Początek", żeby nie reinkarnacja, byłoby niezłe,
"Przeznaczenie" - hmmm... fajna koncepcja, ale jakieś takiej jazdy z inno pcio mi się nie podobają,
"Elizjum" Blomkampa (bez sceny walki na miecze byłby b. fajny),
"Oblivion",
"Moon", sory, 2009, ale dobre widowisko jednego aktora!
"1000 lat po Ziemi" - miłe widowisko, efekty fajne, ale nie przytłaczają, dobre krajobrazy,
"Looper", Bruce Willis,
"Lockout",
"Prometeusz", prequel do "Obcego", czyli co się stało wcześniej,
"John Carter", fajna opowiastka dla całej rodziny, bez krwi, po prostu miłe i dobre,
"Kod nieśmiertelności",
"Dystrykt 9", to nie jest zwykła opowiastka o dyskryminowaniu obcych, Blomkamp za inteligientny na takie rzeczy jest,
"Wyścig z czasem",
"Zapłata",
"Lucy",
"Druga Ziemia",
"Wyspa", warto,
"Maszyna",
"Na skraju jutra",
"Pandorum" - też 2009, ale niezły,
"Repo Men".

edit, "Surogaci" z B. Willisem, ale z 2009 - dobre, a jeśli chodzi o kino pop, to nawet bolesne dla przeciętnej widowni.

Dziwne, ale z tego gatunku sporo się ostatnio robi, więc sporo ominąłem.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: RydygierArt School Confidential - Hm. kto wie? W sumie jestem ciekaw, co film mówi o tzw. sztuce.

O sztuce też ale przede wszystkim o szkole sztuki - przezabawna... komedia! Mało znany film, cieszy mnie, że mogę go tu wesprzeć;)

Napisał/a: Pref de Zoo

Pytał Ty Rydygier, o sci-fi.
Jest tego za dużo, owszem, jakoś tam wybitnych będzie niewiele, ale fajnych widowisk, do cieszenia oczu - zdecydowanie więcej niż pięć.

"Interstellar",
"Snowpiercer",
"Ex Machina", dobry i ciekawy, większość czasu zajmują 4 osoby,
"Transcendencja" - świetny Johnny Depp,
"Początek", żeby nie reinkarnacja, byłoby niezłe,
"Przeznaczenie" - hmmm... fajna koncepcja, ale jakieś takiej jazdy z inno pcio mi się nie podobają,
"Elizjum" Blomkampa (bez sceny walki na miecze byłby b. fajny),
"Oblivion",
"Moon", sory, 2009, ale dobre widowisko jednego aktora!
"1000 lat po Ziemi" - miłe widowisko, efekty fajne, ale nie przytłaczają, dobre krajobrazy,
"Looper", Bruce Willis,
"Lockout",
"Prometeusz", prequel do "Obcego", czyli co się stało wcześniej,
"John Carter", fajna opowiastka dla całej rodziny, bez krwi, po prostu miłe i dobre,
"Kod nieśmiertelności",
"Dystrykt 9", to nie jest zwykła opowiastka o dyskryminowaniu obcych, Blomkamp za inteligientny na takie rzeczy jest,
"Wyścig z czasem",
"Zapłata",
"Lucy",
"Druga Ziemia",
"Wyspa", warto,
"Maszyna",
"Na skraju jutra",
"Pandorum" - też 2009, ale niezły,
"Repo Men".

edit, "Surogaci" z B. Willisem, ale z 2009 - dobre, a jeśli chodzi o kino pop, to nawet bolesne dla przeciętnej widowni.

Dziwne, ale z tego gatunku sporo się ostatnio robi, więc sporo ominąłem.

Niewiele ich ogladalem ale niektore to jest kiepscizna. Taki np. Prometeusz obrazil moja inteligencje a Elizium jest bardzo sztampowe i naiwne.

Z S-F, to "Kowboje i obcy" najbardziej mi się podobało w ostatnich latach.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisał/a: key4tee_com

Napisał/a: RydygierArt School Confidential - Hm. kto wie? W sumie jestem ciekaw, co film mówi o tzw. sztuce.

O sztuce też ale przede wszystkim o szkole sztuki - przezabawna... komedia! Mało znany film, cieszy mnie, że mogę go tu wesprzeć;)

Ludzie myślą, że to komedia, ale to film prawie dokumentalny.

Interstellar właśnie obejrzałem i... nie wiem jak ocenić ten film. Nolan zachwycił mnie w Prestiżu, ale potem przyszło ogromne rozczarowanie w Incepcji, filmie który jest uważany za jakieś arcydzieło kinematografii. Stąd nie bardzo wiedziałem czego się po Interstellar spodziewać. Dużo zachwytów i dużo głosów krytycznych. W sumie film nienajgorszy, parę momentów całkiem niezłych, spokojnie można obejrzeć. Porównywany jest z Grawitacją i dla mnie jednak lepszy.
Ktoś wspominał Moon, to i ja też mogę polecić.
I chyba nie padł jeszcze tytuł Niepamięć z Kruzem. Mocno holiłudzki, ale udany.

Niepamięć to Oblivion.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: Mak

Niewiele ich ogladalem ale niektore to jest kiepscizna. Taki np. Prometeusz obrazil moja inteligencje a Elizium jest bardzo sztampowe i naiwne.

Bo mówiłem, że niektóre to są widowiska. Np. jaka wybitna fabuła kryła się w "Obcym"? Żadna. No i w "Prometeuszu" podobnie. Świetnie to się ogląda w kinie domowym, uderzenie burzy piaskowej itp., efekty.

"Elizjum" - też racja, uprzedzałem. Aczkolwiek Matt Damon i Jodie Foster fajnie swoje robią. Również widoczki niezłe.

Brakuje mi filmu, w którym ludzkość powstaje przeciw zmowie wielgich korporacyj i banków, które trzymają ją na uwięzi.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

W ogóle to ciekawe, bo ostatnio pojawił się w lepszym kinie sci-fi wątek brzydkich skutków klonowania.
I tak mamy:
"Moon", "Wyspa" i "Niepamięć/Oblivion".
Dość znamienne, że dopiero sci-fi w popkulturze pokazuje, do czego to prowadzi. Podobnie jak dawniej Asimov, Heinlein i inni geniusze sci-fi przewidywali, w jaką stronę pójdzie cywilizacja.
I dziś się okazuje, że mieli rację.

I pomyśleć, że pierwszą książkę sci-fi przeczytałem chyba mając 23 lata, w chorobie, z nudów. Wcześniej tego "prymitywu" nie tykałem. :))))

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: Padremac Stąd nie bardzo wiedziałem czego się po Interstellar spodziewać. Dużo zachwytów i dużo głosów krytycznych.

Jedna pani opowiadała, że obejrzała ten film do końca, tylko dlatego, że cały czas myślała, że zaraz w końcu zacznie dziać się coś sensownego;] Ja nie widziałem.
Ale pamiętam, że ja na tej samej zasadzie wysiedziałem się w kinie na "Mistrzu". I na dodatek, to taką fajną koleżankę wtedy zaprosiłem na ten niekończący się zanudzacz... szit!

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

A jak koledzy tacy oblatani w filmach, to podłączę się z pytaniem (z ciekawości). Nakręcili w ciągu ostatnich 5 lat film, w którym jest scena, gdzie bohater uczestniczy we mszy św./modli się (wsęsie że tak regularnie, planowo)? Nie historyczny, nie biograficzny, dziejący się współcześnie. Może być sci-fi (-:

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori Nakręcili w ciągu ostatnich 5 lat film, w którym jest scena, gdzie bohater uczestniczy we mszy św.

W polecanym przeze mnie "Wymyku" jest taka scena i na dodatek jest dość wymowna.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Może Kolega opisać? A także scharakteryzować bohatera?

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori Może Kolega opisać? A także scharakteryzować bohatera?

Facet ma cuś za uszami i podczas niedzielnej mszy modlitwa dość słabo mu idzie, a jeszcze z konfesjonału ksiądz zachęca go do spowiedzi takim dyskretnym gestem, co wprawia naszego bohatera w jeszcze większe zakłopotanie.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisała już gdzieś gryzoniowa reckę „Ludzi Boga”?

http://rebelya.pl/forum/watek/8944/

Bom ciekaw.

Najciekawsze, najbardziej odważne koncepcyjnie:

"Locke" i "All Is Lost".

Paczpan, Ronnie, na tego Locke'a to se ostrzę zęby, ale nie mogę wyostrzyć. Toś mnie, Kulega, zachęcił!

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: RydygierProblemem jest to, że temat jest z jednej strony niemiłosiernie ograny, a z drugiej nikt chyba jeszcze w kinematografii (nie kojarzę takiego) nie wybrnął obronną ręką z paradoksów, jakie to generuje, o ile możliwe jest wybrnąć - to puszka Pandory dla scenariusza jest po prostu.

Jedyne w miarę udane znane mi wyjście to to z rebootu Star Treka - cofnięcie się w czasie duplikuje rzeczywistość, tamto kontinuum sobie a nowe sobie. Tyle, że to się zupełnie nie nadaje do łamańców fabularnych a do rebootu świata właśnie.
Napisał/a: RydygierCud tego rodzaju swoiście staje się na każdej Mszy świętej.

Mniemam, że to jednak zupełnie co innego.
Napisał/a: greg kulawyOsobiście podróże w czasie traktuję jako taką "licentia poetica", która pozwala na ciekawe zwroty akcji i paradoksy, przydatne często w komediach, ale w poważnych filmach to już oznacza brak logicznej struktury a co za tym idzie spadek moich oczekiwań wobec jakości fabuły (na zasadzie: dopuściliście podróże w czasie, to już wszystko można tu dopuścić).

10/10

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Napisał/a: Executor
Jedyne w miarę udane znane mi wyjście to to z rebootu Star Treka - cofnięcie się w czasie duplikuje rzeczywistość, tamto kontinuum sobie a nowe sobie. Tyle, że to się zupełnie nie nadaje do łamańców fabularnych a do rebootu świata właśnie.

Też tak sądzę. Przy tym pamiętam jedno opko SF oparte właśnie o taką koncepcję podróży w czasie. Ktoś tam ma ze sobą przenośny wehikuł i jest uwięziony w płonącym hotelu czy coś w tym stylu. Próbuje się cofać i zapobiegać pożarowi. Choć udaje mu się, za każdym razem, gdy wraca sytuacja pożaru trwa w najlepsze. W tym sensie może to być osnową fabuły "na jeden film" - jako ograniczenie, nie możliwość.

Cymbał brzmiący

Przypomniał mi się świetny amerykański thriller, który widziałem w zeszłym roku w Kinie Muranów. Bardzo klimatyczny.

Blue Ruin:
https://www.youtube.com/watch?v=qYpuju1NGdA

W Polsce raczej mało znany. Na Rotten Tomatoes ocenę ma bardzo dobrą:
http://www.rottentomatoes.com/m/blue_ruin/?search=blue%20ruin

“You need Power, only when you want to do something harmful otherwise Love is enough to get everything done.” Charlie Chaplin

Na szczęście takich rzeczy nie ma i być nie może ;).

Pożyjemy. Zobaczyliśmy.

Jak dla mnie problemem nie jest to, że w filmie porusza się temat podróży w czasie. Problemem jest to, że temat jest z jednej strony niemiłosiernie ograny, a z drugiej nikt chyba jeszcze w kinematografii (nie kojarzę takiego) nie wybrnął obronną ręką z paradoksów, jakie to generuje, o ile możliwe jest wybrnąć - to puszka Pandory dla scenariusza jest po prostu. Stąd faktycznie, użycie tego motywu z reguły źle wróży filmowi.

Można uciec poprzez założeniu całkowitego determinizmu. Czas jest ustalony i podróże w czasie też są ustalone. Jak u Gilliama w "13 małpach" chyba moim ulubionym filmem jeśli idzie o PwCz.

No i jest jeszcze "Primer", który polecam, aczkolwiek trzeba sobie robić notatki.

Strzelając do katechonów przyspieszasz Paruzję!

Napisał/a: Yaab

Napisał/a: key4tee_com

Napisał/a: RydygierArt School Confidential - Hm. kto wie? W sumie jestem ciekaw, co film mówi o tzw. sztuce.

O sztuce też ale przede wszystkim o szkole sztuki - przezabawna... komedia! Mało znany film, cieszy mnie, że mogę go tu wesprzeć;)

Ludzie myślą, że to komedia, ale to film prawie dokumentalny.


Zgadza się - bardzo trafione portrety sztampowych typów i postaw! Nie każdy jest po szkole plastycznej ale chyba prawie każdy się zaśmieje;)

Napisał/a: Groza Symetrii Można uciec poprzez założeniu całkowitego determinizmu. Czas jest ustalony i podróże w czasie też są ustalone. Jak u Gilliama w "13 małpach" chyba moim ulubionym filmem jeśli idzie o PwCz.

To ucieczka jedynie od tych, które widać po wierzchu. Nawet w pełnym determinizmie bootstrap paradox jest nierozwiązany bez dodatkowych założeń. A te są straszne i kiedyś Koledze o nich pisałem.
Poza tym film to zdawa się 12 maup, nie 13. Całkiem niezły w istocie.

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Alez facecka jaskinia :( myslalam, że znajdę coś dla siebie, a tu same zabawy dla dużych chłopców...

Lepiej chadzać do kauzyperdy, niż konowała. Obaj złupią potrfel, pierwszy chociaż zdrowie zostawi.

O, racja, "Blue Ruin" to mega kino. Obłęd. Ino krwawy że jest.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Locke nie jest facecki ani babecki, jest po prostu doskonały, blisko granicy genialnosci msz

Napisał/a: koprowy

Locke nie jest facecki ani babecki, jest po prostu doskonały, blisko granicy genialnosci msz

Hmmm... mam wątpliwości.
Może dlatego, że polecił mi ten film kolega, który ma trójkę dzieci z dwiema kobietami i z żadną z nich nie żyje.
Może dlatego, a może z innego powodu - ten film jest dla mnie całkowicie niewiarygodny.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisał/a: gienek

Napisał/a: koprowy

Locke nie jest facecki ani babecki, jest po prostu doskonały, blisko granicy genialnosci msz

Hmmm... mam wątpliwości.
Może dlatego, że polecił mi ten film kolega, który ma trójkę dzieci z dwiema kobietami i z żadną z nich nie żyje.
Może dlatego, a może z innego powodu - ten film jest dla mnie całkowicie niewiarygodny.


oj tam wiarygodny, a ci kowboje i obcy to niby tacy wiarygodni?
za trzymanie napięcia z jednym kolesiem w beemce nawijającym przez 1,5 godz. należy się salwa i chałwa temu reżyseru, no i mały plusik za pozytywny obraz Polakow

http://www.filmweb.pl/film/Mystery+Road-2013-659357# australijski, "nudny" (snujący się) film ze świetnym westernowym pojedynkiem (ale na świeżo podanym ofkors)

http://www.filmweb.pl/film/Stan+gry-2009-339949
to normalny holywood;) ale dobrze się ogląda

dobra nowość z Affleck-em http://www.filmweb.pl/film/Zaginiona+dziewczyna-2014-695409

http://www.filmweb.pl/film/Miasto+z%C5%82odziei-2010-375721 znowu Affleck! (edit: popelinka ale efektowna;)

http://www.imdb.com/title/tt1392214/ mocne i nie dla mam - o porwaniu dzieci. Też nie lubię ale to naprawdę dobre i ciekawa wzmianka o Bogu/wierze wpleciona więc rebelyandzkie wsamraz:)

Wynotowane z mojego maila do kolegi, a spisałem, bo żal mi się zrobiło, że nieraz obejrzę coś dobrego i z miejsca zapominam tytuł więc nie mogę polecić;) Jak komuś się spodoba ta lista to mogę wylowić z pamięci więcej (niekoniecznie z ostatniej pięciolatki, tetu nie wiem czy wszystkie spełniają warunek;) - tak jak niemal każdy jest zadowolony ze swojego rozumu, tak ja uważam, że mam bardzo dobry gust filmowy:))

Napisał/a: córka_młynarza

Alez facecka jaskinia :( myslalam, że znajdę coś dla siebie, a tu same zabawy dla dużych chłopców...

Duma i uprzedzenie, pięciooddcinkowy serial bbc, z Jennifer Ehle i Colinem Firthem. Genialna reżyseria. Wszystkie role zagrane wiarygodnie, większość koncertowo, a niektóre brawurowo. Wierność oryginałowi literackiemu (ale jednak nie z 5 ostatnich lat).

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Napisał/a: key4tee_com

http://www.imdb.com/title/tt1392214/ mocne i nie dla mam - o porwaniu dzieci. Też nie lubię ale to naprawdę dobre i ciekawa wzmianka o Bogu/wierze wpleciona więc rebelyandzkie wsamraz:)


Labirynt polecałem już w sąsiednim wątku o Pogorzelisku (tego raczej nie polecam), więc warto film zarekomendować i tutaj. Ale jeszcze bardziej warto polecić Wróg tego samego reżysera.

Napisał/a: koprowyoj tam wiarygodny, a ci kowboje i obcy to niby tacy wiarygodni?
za trzymanie napięcia z jednym kolesiem w beemce nawijającym przez 1,5 godz. należy się salwa i chałwa temu reżyseru, no i mały plusik za pozytywny obraz Polakow

Z monodramów, to "Ostatnia taśma Krappa" jest dużo ciekawsza, ale to staroć i do tego teatr TV.

Co do tego filmu, to tam zbyt często pada słowo "concrete" - ten bohater (świetna rola aktorska, swoją drogą) cały czas wałkuje, że beton jest najważniejszy. Jakoś mnie nie przekonał do siebie. Bardzo jednostronny film i bardzo facecki, jeśli już płciowo klasyfikujemy.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisał/a: koprowyoj tam wiarygodny, a ci kowboje i obcy to niby tacy wiarygodni?

"Kowboje i obcy" nie udawało dramatu psychologicznego.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisał/a: Turon„Żyć”
Skoro jesteśmy przy kinie Septentrionów, to zgłaszam ów dramat, hm… sensacyjny?... jako dowód na tezę, że dla stworzenia obrazu wybitnego wcale nie trzeba tysięcy statystów, efektów specjalnych, ani budżetu na 200 milionów baksów. Wystarczy tylko (taaak, „tylko”…) pomysł oraz talent twórców.
Mamy tu film raptem dwóch aktorów (plus pięciu epizodycznych, z arcyważnym trzecioplanowym epizodem alkoholika-degenerata zachowującego człowieczeństwo w ludzkim piekle). Jest jeszcze pies, który odegra niespodziewanie jedną z kluczowych scen. Oraz wymarłe miasto ze zdewastowaną świątynią, krzyże na grobach znikające wśród trawy, jako symbol upadku cywilizacji. I wreszcie wiatr, pojawiający się jak u Kurosawy (albo u tego argentyńskiego reżysera, com jego godność właśnie se zapomniał, psia kostka…).
Całość trwa ledwie ciut ponad godzinę, i uważam ją za wielkie kino. Co oznacza, że zapewne nie nadaje się dla każdego widza, a może nawet nie dla większości.
https://www.youtube.com/watch?v=4dnlAj1LlHc
>

Obejrzalem zachecony opisem i powiem tak: film nakrecony istotnie zrecznie, ale malo odkrywczy. Biorac pod uwage tresc mogl spokojnie sie zamknac w pol godziny. Generalnie troche szkoda czasu na to.

Napisał/a: Padremac

Napisał/a: key4tee_com

http://www.imdb.com/title/tt1392214/ mocne i nie dla mam - o porwaniu dzieci. Też nie lubię ale to naprawdę dobre i ciekawa wzmianka o Bogu/wierze wpleciona więc rebelyandzkie wsamraz:)


Labirynt polecałem już w sąsiednim wątku o Pogorzelisku (tego raczej nie polecam), więc warto film zarekomendować i tutaj. Ale jeszcze bardziej warto polecić Wróg tego samego reżysera.

Tak jest, "Labirynt" very OK. Bardzo, bardzo dobre kino.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: Saint Gerwazy Rębazy

Warto zobaczyć m.in. :
1. Koneser
http://www.filmweb.pl/film/Koneser-2013-624525
2. Mandarynki
http://www.filmweb.pl/film/Mandarynki-2013-694062
3. Nebraska
http://www.filmweb.pl/film/Nebraska-2013-187676

a komedia
4. http://www.filmweb.pl/film/Przychodzi+facet+do+lekarza-2014-703065

"Koneser" - b. zręczna intryga, ale niepotrzebnie dużo gołej dupy.

"Nebraska" to, oczywiście, swoiste mistrzostwo świata. Reżyser poprztykał się z producentem, gdyż ten drugi chciał film pokolorowić, a oryginał jest czarno-biały. Ostatecznie zrobiono kolor, ale promowana była wersja czarno-biała.
W filmie grają naturalsi. Głównie. I to z tych miasteczek, wsi, w których dzieje się akcja.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

W sumie, gdybym miał wybrać te najlepsze pięć filmów, to chyba byłoby tak:

1. "Labour Day", "Długi wrześniowy weekend",
2. "Out of the Furnace", "Zrodzony w ogniu",
3. "Nebraska",
4. "Blue Ruin",
5. "The Hunter", "Łowca",
6. "The Grand Budapest Hotel",
7. "Les Lyonnais", "The Gang Story",
no i kurna znowu nic nie wyszło, bo trudno jest wybrać pięć najlepszych. A i jeszcze są komedie, np. świetni "Nietykalni". Albo i wojenne, np. genialny "Ocalony". Albo "Gangster" z Hardym.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

To wyborne! http://www.imdb.com/title/tt1433811/ Z pewnymi cięciami cenzorskimi nadaje się dla starszych dzieci jako straszak przed internetem;)

"Interstellar" .
"Ocalony" i "Snajper" - w końcu coś porządnego od nakręcenia "Helikoptera w ogniu"
"Zaginiona dziewczyna" - jak takich filmów nie lubię,to siedziałem z wybałuszonymi oczami i podnietą,co będzie dalej.
"Agentka" - zaskoczenie zupełne ! Pośmiałem się ,Statham bezbłędny,Serafinowicz ,o którym pierwszy raz słyszałem, znakomity .Bardzo udany film,lepszy niż "Kingsman".

Mam otake pytanie, jako ten katolicki, przykładny, niemal wzorcowy grzesznik:
czy Wy macie jakieś etyczne wątpliwości przy polecaniu niektórych filmów?
"Zaginiona dziewczyna" np...
I co z tego, że akcja faktycznie trzyma w napięciu, a Ben Affleck bodaj robi dobrze swoje.

To może pozachwycamy się Pasolinim? Że wyrafinowany artyzm, że transgresja, że sztuka albo i kawał niezłej sztuki, że łamanie tabu, że w ogóle to szczyt, wyżyny, filmowy Pornos? Pardą, Parnas?

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

A Rover? klimat Fallouta trochę.

Kardynał Lafranc wyświęcił czterech arcybiskupów, czym wypisał się z Kościoła.

Fallouta, Kolega mówi. No takie mnie zwykle interesują. Z podobnych klimatów widziałem "Book of Eli", gdzie scenografia była miejscami jak żywcem wyjęta z F3.

Cymbał brzmiący

Napisał/a: RydygierFallouta, Kolega mówi.
z akcentem na trochę

Kardynał Lafranc wyświęcił czterech arcybiskupów, czym wypisał się z Kościoła.

Napisał/a: Pref de Zoo

Mam otake pytanie, jako ten katolicki, przykładny, niemal wzorcowy grzesznik:
czy Wy macie jakieś etyczne wątpliwości przy polecaniu niektórych filmów?
"Zaginiona dziewczyna" np...
I co z tego, że akcja faktycznie trzyma w napięciu, a Ben Affleck bodaj robi dobrze swoje.

To może pozachwycamy się Pasolinim? Że wyrafinowany artyzm, że transgresja, że sztuka albo i kawał niezłej sztuki, że łamanie tabu, że w ogóle to szczyt, wyżyny, filmowy Pornos? Pardą, Parnas?


Sumienie Koledze podpowie co z tym począć:) I poważnie i żartem piszę. Wedle jednego brodatego typa co robi na Frondzie i ma blog rezenzencki oceniający filmy pod kątem religijnym to praktycznie należałoby zrezygnować z X muzy;) Może to i niegłupie. Ale wracając do "Zaginionej dziewczyny" to nie stawiałbym jednak na jednym poziomie wzorcowego thriller'a (bo zaskakującego) z wydumanym lewackim bełkotem.

Napisał/a: Rydygier

Fallouta, Kolega mówi. No takie mnie zwykle interesują. Z podobnych klimatów widziałem "Book of Eli", gdzie scenografia była miejscami jak żywcem wyjęta z F3.

Gwoli ścisłości, ja tego filmu nie polecam, tylko pytam, co inni o nim sadzą. wymienione zostały milion razy lepsze produkcje.

Napisał/a: key4tee_com

Napisał/a: Pref de Zoo

Mam otake pytanie, jako ten katolicki, przykładny, niemal wzorcowy grzesznik:
czy Wy macie jakieś etyczne wątpliwości przy polecaniu niektórych filmów?
"Zaginiona dziewczyna" np...
I co z tego, że akcja faktycznie trzyma w napięciu, a Ben Affleck bodaj robi dobrze swoje.

To może pozachwycamy się Pasolinim? Że wyrafinowany artyzm, że transgresja, że sztuka albo i kawał niezłej sztuki, że łamanie tabu, że w ogóle to szczyt, wyżyny, filmowy Pornos? Pardą, Parnas?


Sumienie Koledze podpowie co z tym począć:) I poważnie i żartem piszę. Wedle jednego brodatego typa co robi na Frondzie i ma blog rezenzencki oceniający filmy pod kątem religijnym to praktycznie należałoby zrezygnować z X muzy;) Może to i niegłupie. Ale wracając do "Zaginionej dziewczyny" to nie stawiałbym jednak na jednym poziomie wzorcowego thriller'a (bo zaskakującego) z wydumanym lewackim bełkotem.

W moim odczuciu ten film nie promuje wartości wyznawanych przez bohaterkę. Mnie on uzmysłowił przebiegłość kobiet i ukazał dramat prawdziwie zakochanego człowieka (mniej więcej...). Jednakowoż spotkałem się już z kilkoma niewiastami, które są zafascynowane charakterem etc. bohaterki, i to jest prawdziwi dramat.

Kardynał Lafranc wyświęcił czterech arcybiskupów, czym wypisał się z Kościoła.

To może pozachwycamy się Pasolinim?

----
Bardzo chętnie. Mam stwierdzić, że filmy kiepskie kręcił, bo mi się ideologicznie nie zgadzają? Ba, nawet nie filmy, tylko ich reżyser. Ewangelię wg św Mateusza Pasoliniego mam hejtować?

It takes a Iong time far a mouse to realize he's in a trap, but once he does, something inside him never stops trembling.

WiszPan, o Ewangelię akurat mi nie chodziło.

I tak, oczywiście, że chodzi o to, czy film warsztatowo świetny zawsze jest godny polecenia katolików katolikom, bo jest warsztatowo świetny.
Innymi słowy, czy da się formę oderwać od treści.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Również rodzi się pytanko, CKM zachwycać się jedną, genialną/dobrą rolą aktora w filmie religijnym, gdy ów zazwyczaj grywa w pornolach albo takich tam.
Kazus M. Rourke'a. Albo von Triera - ten na co dzień robi porno dla kobiet.
Żeby zobrazować lepi: będzie Kulega opklaskiwać hucznie pianistę, któren zgwałcił publicznie owieczkę sąsiadki i wiadomo o tem wszem i wobec? A koncert był niezwykle udany - dodam.
Albo: będzie Kulega opklaskiwać hucznie muzyka, któren jest homoseksualistą i publicznie się z takimi pod rękę prowadza oraz na koncertach (genialnych muzycznie - zaznaczmy kółeczkiem) promuje te i inne, prawda, zachowania?

To są bardzo ciekawe123 pytania.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: Pref de Zoopklaskiwać hucznie pianistę, któren zgwałcił publicznie owieczkę sąsiadki i wiadomo o tem wszem i wobec? A koncert był niezwykle udany - dodam.

a jaki miałby być problem ?

Content invalid

Napisał/a: RydygierFallouta, Kolega mówi. No takie mnie zwykle interesują. Z podobnych klimatów widziałem "Book of Eli", gdzie scenografia była miejscami jak żywcem wyjęta z F3.

Jak falloutowe klimaty mają być, to Drogę mógłbym polecić. Tyle, że to film ciężki, a nawet bardzo ciężki. A od duchoty spocić się można.

Napisał/a: Padremac yle, że to film ciężki, a nawet bardzo ciężki

I nudny. To przede wszystkim film nudny. Wyjątkowo nudny. Jak generalnie nie lubię post-apokalisy, która jest zawsze taka sama, na pinciu odwiecznych schematach, a postacie są rżnięte z dziesięciu archetypów- tak "Mad Maxa" czy inny "Łoterłorld" da się oglądnąć, jako tępe filmidełko pod piwo. "Drogi" się nie da. Czułem się jakbym czytał Pawła Królika.

Content invalid

No właśnie. Ja dobre post-apo bardzo chętnie bym obejrzał, ale większość z tego, co jest, nie jest dobre delikatnie mówiąc (wliczając Mad Maksy jeśli o mnie chodzi niestety). Uważam, że jak dotąd kompletnie nie wykorzystano drzemiącego potencjału. To już wolę ambitny off czasem jak ta oto "youtubizacja" Fallouta:

https://youtu.be/Q9UwlAAnlmg

https://youtu.be/_iq8swQ7kpg

itd. No, ale trzeba kumać społken angielski (w sumie niezgorzej się w tym kumaniu podciągnąłem z przyjemnością oglądając takie rzeczy ku wieczornej rozrywce).

Cymbał brzmiący

Napisał/a: Plankton zniknięty tymczasowo lub bezterminowo(Wolfwind) I nudny. To przede wszystkim film nudny. Wyjątkowo nudny. Jak generalnie nie lubię post-apokalisy, która jest zawsze taka sama, na pinciu odwiecznych schematach, a postacie są rżnięte z dziesięciu archetypów- tak "Mad Maxa" czy inny "Łoterłorld" da się oglądnąć, jako tępe filmidełko pod piwo. "Drogi" się nie da. Czułem się jakbym czytał Pawła Królika.

No tak. Nie dzieje się tam tyle co w Mad Maxie, ale to zupełnie innego rodzaju kino i nie ma nawet co porównywać jedno do drugiego.

Napisał/a: Padremac

Napisał/a: Plankton zniknięty tymczasowo lub bezterminowo(Wolfwind) I nudny. To przede wszystkim film nudny. Wyjątkowo nudny. Jak generalnie nie lubię post-apokalisy, która jest zawsze taka sama, na pinciu odwiecznych schematach, a postacie są rżnięte z dziesięciu archetypów- tak "Mad Maxa" czy inny "Łoterłorld" da się oglądnąć, jako tępe filmidełko pod piwo. "Drogi" się nie da. Czułem się jakbym czytał Pawła Królika.

No tak. Nie dzieje się tam tyle co w Mad Maxie, ale to zupełnie innego rodzaju kino i nie ma nawet co porównywać jedno do drugiego.

Chodziło mię o to, że to i to postapo. Rzecz jest w tym, że postapo jest nudne, z założenia powtarzalne i ja nie rozumiem ( po x latach w fandomie) porażającej popularności tego gatunku. Ale dobrze, niech będzie, rze de głośtibus non depu, dyspu, despu, ten no, rze sięnie dyskutuje. Natomiast, chciałem jeno rzec, że o ile MM da się ogólnie oglądać,( ja w ogóle nie jestem miłośnikiem kina akcji, a już zwłaszcza fantastyki/s-f akcji), to oglądanie "Drogi", ma dodatkowo cechy odpychającego pseudointelektualne. Ot, trochę jakby zrobić film o barbarzyńcy z wielkim mieczem, co jest nudne i powtarzalne samo w sobie, a dodatkowo takim, który pomiędzy jednym rozłupanym goblinem a drugim- próbuje filozofować na pustkowiach. I te filozodialogi pisałby Paulo Coehlo.

Content invalid

A co do adremu i fajnych filmów sf, choć akurat nie wiem czy z pięciolatki ostatniej- widział Kolega Wątkotwórca "GATTACĘ"? "Impostora"?

Content invalid

Nie wiem na ile film wierny jest książce, ale wydaje mi się, że McCarthy jest chyba dość daleko od Coehlo.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.