"Gdyby nie moja praktyczna Prezydentura to tu była by jeszcze komuna i ZSSR .Samolotu ze Smoleńska nie potrafią sprowadzić Traktatu dwa Rządy nie potrafiły wypracować, negocjowali by do dziś ,a warunkiem było wyprowadzenie wojsk a ja to przy pomocy BOSKIEJ osobiście dokonałem bez pomocy kogokolwiek , jeszcze jeden Premier bardzo mi utrudniał i przeszkadzał .Wychwalacie krasomówców gęgaczy nie osiągniecia Żadna prezydentura żaden prezydent nie miał i długo nie będzie miał takich wielkich osobistych osiągnieć .No ,,,pewno ,,ja ja ja ja, ale to Ja ,, AGENT "" tego dokonałem nie gęgałem LW."

Na wieczne rzeczy pamiontkie wewpisał to na Leberje Gnębą

Akurantnie na chorobowem

Ja mu najbardziej współczuje tych dzieci, co mu pozabijała esbecja. I te zęby, co my wybili. I to podpalone mieszkanie. I to wygnanie na zmywak w reumatycznej Szkocji. Ale on to wszystko przetrwał - to jest człowiek z nadczłowieka.

A ten kawałek o wspólnym z ajentami ujawnianiu PRAWDY, bo niedługo wszyscy kopsną w kalendarz?

Napisał/a: Notoryczna

A ten kawałek o wspólnym z ajentami ujawnianiu PRAWDY, bo niedługo wszyscy kopsną w kalendarz?

Zachencywem Kuleżankie i całe Kuleżęstwo do wewpisywania inszych Bolęsjanów.

Akurantnie na chorobowem

Tedy zarchiwizuję tu pierwszy, historyczny mem wykonany osobiście przez Prezydenta

Coś pięknego.

Neodonkiszotysta

.Apeluję w tym miejscu do w wczorajszych przeciwników Wszyscy Szefowie Wasi z tamtych czasów odeszli już do wieczności ja też już jestem z pakowany zostało Nas niewielu .Nie możemy tego tak zostawić .Pozwólmy prawdzie zwyciężyć . Nie żądam byście ujawnili jak szefowie namawiali Was do zabójstwa ,bo tego nie wykonaliście .Namawiam Was do prawdy o tym że Kiszczaka ujawnione papiery były wytworzone przez Was i papiery te były często antydatowane przez Was .Zniszczono wiele wytworzonych przez Was , ale najlepsze zostawił Sobie i rozesłał w świat jako ksero Kiszczak .Przed spotkaniem się w wieczności proponuję wyczyśćmy przeszłość zostawmy po sobie uczciwą PRAWDĘ .

https://www.facebook.com/lechwalesa/posts/1072817036097774

Oczywiście, że brałem od SB-ków piniądze bo chciałem żeby mieli jak najmniej piniędzy. W ten sposób osłabiałem komunę.gdziekolwiek się pojawiam dostaję różne nagrody i brawa na stojąco a Wy tylko teczki teczki. teczka to ynteligencją bo Kto nosi teczkę jak nie ynteligent,? Jasam z BOSKOM pomocą bez niczyjej pomocy obaliłem komunę kto ma takie osiągnięcia,Nobla dostałem i brawa na stojąco. Wychwalacie teraz ten rząd ,prezesa ,prezydenta500 złoty na dziecko!A czy wiecie że to mój pomysł ? brałem 500 zł na każde dziecko zanim to było modne. Oni nawet w Totolotka nie umią wygrać Samolotu ze Smoleńska nie potrafią sprowadzić a za rządzenie krajem się biorą. Zkopiowali mój pomys +500 , ale to jest plus ujemny tak jak Lech piwo co miało moim imieniem być nazywane to jeden taki prezydent co mi przeszkadzał przywłaszczył sobie a mnie zostawili tylko jubileuszowe wino "Komuna", białe ,słodkie ,wczesny październikowy spad spod Grójca, dobrze nasłoneczniony stok, zaw SO2 do40 mg. ,które obaliłem.Ale są tacy co mówią mój prezydent!!! , A wy co się teraz śmiejecie jeszcze będziecie płakać ,jak się spotkamy na mojej kanonizacji.

Polecam Nowennę Pompejańską i codzienne odmawianie Różańca Świętego.

Napisał/a: Franciszek BielinskiOczywiście, że brałem od SB-ków piniądze bo chciałem żeby mieli jak najmniej piniędzy. W ten sposób osłabiałem komunę.gdziekolwiek się pojawiam dostaję różne nagrody i brawa na stojąco a Wy tylko teczki teczki. teczka to ynteligencją bo Kto nosi teczkę jak nie ynteligent,? Jasam z BOSKOM pomocą bez niczyjej pomocy obaliłem komunę kto ma takie osiągnięcia,Nobla dostałem i brawa na stojąco. Wychwalacie teraz ten rząd ,prezesa ,prezydenta500 złoty na dziecko!A czy wiecie że to mój pomysł ? brałem 500 zł na każde dziecko zanim to było modne. Oni nawet w Totolotka nie umią wygrać Samolotu ze Smoleńska nie potrafią sprowadzić a za rządzenie krajem się biorą. Zkopiowali mój pomys +500 , ale to jest plus ujemny tak jak Lech piwo co miało moim imieniem być nazywane to jeden taki prezydent co mi przeszkadzał przywłaszczył sobie a mnie zostawili tylko jubileuszowe wino "Komuna", białe ,słodkie ,wczesny październikowy spad spod Grójca, dobrze nasłoneczniony stok, zaw SO2 do40 mg. ,które obaliłem.Ale są tacy co mówią mój prezydent!!! , A wy co się teraz śmiejecie jeszcze będziecie płakać ,jak się spotkamy na mojej kanonizacji.

(conajmniej) MEGAPARSK

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

:D

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Uoj, w sumie to nie wiem, co tu z tego powyżej jest jałowym żartem, kpiną z bohatera, a co nie jest.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: Camino

XDDDDDDDDD

Napisał/a: Notoryczna Ho

Manipulancja cętkiewiczosko-kiszczakosko-pisoska.

Akurantnie na chorobowem

Napisał/a: Obywatel Gnębon PuczymordziankiewiczManipulancja cętkiewiczosko-kiszczakosko-pisoska.

O, teraz zmodyfikował tekst :D

Szanowni Państwo. Co robić? Tak nie może być? Ja się nie zgadzam? Przeczytałem nie do końca, bo się nie da wypociny Cenckiewicza. No kłamstwo, na kłamstwie, zmyślone fantazje jeszcze więcej kłamstw zmyślonych jak w jego gniotach książkowych. To się nazywa historyk na Państwowym wysokim stanowisku. Kiedy zacznie działać prawo.Za takie barbarzyńskie kłamstwa należałoby zabrać możliwość pisania i zamknąć w celi bez kontaktów. To jest chodzące kłamstwo i zło czynienie. Jak zacznie obowiązywać prawda to wszystko, co spłodził Cenckiewicz musi być spalone by zło się nie rozpleniało. Gdzie to żyło, kto to wychował, kto pozwolił zdać jakiekolwiek egzaminy. On mnie ocenia, odwagi uczy. Człowieku czy wiesz ile razy strajk sierpniowy upadł. Czy Ty wiesz, że nie chciałem być szefem strajku, uproszony zastałem przez dziś wszystkich oponentów Daj mi dziś kogoś, kto by się wtedy nie bał chciał i był wstanie poprowadzić strajk sierpniowy. Ja miałem najwięcej za sobą strajków, nie bałem się, byłem całkowicie zdeklarowanym i potrafiłem to robić. Strajk, kiedy dotarłem kończył się i potem, co najmniej 4 razy padł. Tylko ja przy pomocy kilku uratowałem to.10 Cenckiewiczów by sobie nie poradziło. Wszystkie fakty i akcje opisane w tym artykule jak i tych gniotach książkowych są tak daleko nie prawdziwe często zmyślone, że trzeba by objętościowo tyle samo to udowadniać i wyjaśniać szkoda na te śmieci czasu. Nie jestem zarozumiałym bufonem, ale naprawdę nie widzę nikogo na zastępstwo w tamtym czasie. Potem tak. Więc co robić z takimi historykami nie ma słów na ich perfidne zmyślone kłamstwa i pomówienia.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

RiGCz!

Ten Który Zna Prawdziwe wyniki Losowania, Lotto, ten zna prawdę i takie tam. Laos i patos. Sześcian potęgi skoku przez płot, hologram , hegiemon i histopatolog najjaśniejszej latarki, wielki syn i córka jednocześnie, nasz wędkarz z hakiem, nasza tuba z gumofilcu z szamerunkiem w lampasach, nasz wielki narodowy zepsuj i podrap się po jajcach. Cześć mu i noblu jego !

Wnioseq: prezydent Lech Wałęsa nie uważa Boga za osobę.

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

dwie stopki

malina - wreście ktoś ze starej załogi zaczyna dawać sygnały -
mam nadzieję że zbierze się 10-15 osób
które będzie można na spokojnie popytać przed kamerą -
już się nie wykręci jak wtedy gdy go Walentynowicz pytała...

https://www.youtube.com/watch?v=CYmObgwBcM8

Najlepsza Przemoc - Przemoc Finansowa...

On nawet nie tyle miał zginąć, co zginął, ale zaraz się odnalazł. Bo wielki człowiek odnajdzie się w każdej sytuacji.

"To jest, kurwa - dramat."
Zbigniew Stonoga

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Ja zrobiłbym lepiej, dlatego... nie wolno!
;)
"Lech Wałęsa
18 godz. ·
Stare teksty, ale warto przypomnieć
Wielu narzeka na stan Kraju i wiele pretensji kieruje do mnie LW; tak na poważnie. Komunizm upadł i nawet komuniści nie mają wątpliwości, wprawdzie mógł jeszcze trwać; jak na Kubie czy Korei, wszystko mogło być na przydziałowe kartki, od chleba, do samochodu. Grzeczni, co 20 lat mogliby bon na wykupienie dostać. Problem w tamtym czasie polegał na tym, jak od tego odejść bez krwi. Wziąłem na siebie ciężar tamtego przewodzenia i to się dało kompromisem bez walki osiągnęliśmy. Całość została przekazana narodowi z hasłem - bierzcie sprawy w swoje ręce. Więcej i lepiej nie dało się osiągnąć. Nie było żadnej zdrady czy handlu z mojej strony i tego pilnowałem wraz z uczestniczącymi księżmi przy okrągłym stole. Przewidując obecne brednie i podważania nie zgodziłem się usiąść bez udziału księży, jako gwarantów tej gry. Była zdecydowana, choć chytra walka. Komuniści chcieli przy naszym ograniczonym udziale wykonać brudną robotę, gdzie narazilibyśmy się Narodowi i po utracie zaufania grzecznych zostawić a niegrzecznych odrzucić. Tak by komunizm i komuniści pozostali wraz z ZSRR i pozostałością systemową. Przy lekkim remoncie. Ja natomiast klinem [Kompromisami następującymi] zamierzałem rozsadzać i wykończyć komunizm, co chyba nie ma wątpliwości udało się. Można wprawdzie było pozostawić nieuchronne odejście od komunizmu następnym pokoleniom, ale czy Oni by sobie lepiej poradzili z nieuchronną koniecznością. Bez Papieża Polaka i naszej pamięć z Wolnej Polski.
Rodacy, co z Wami zrobiono?
Moim zadaniem było tylko doprowadzić do pełnej wolności i przekazać zwycięstwo Narodowi i to wykonałem.
Resztę robi Naród.
Po zwycięstwie ja zrobiłbym to i szybciej i lepiej w systemie Prezydenckim, który swego czasu proponowałem, jak i inne rozwiązania.
Wybrano innych ludzi i inne propozycje.
Jeszcze kilka razy zgłaszałem się nieskutecznie do realizacji swojego programu.
Więc nie wolno mieć najmniejszych pretensji do mnie.
Za tak finezyjną walkę, prowadzoną pod moim przewodem, świat podziękował mi, przyznając dwa razy Profesora, około stu doktoratów i niezliczoną ilość nagród, medali i odznaczeń.
Wszystko to i nie tylko niezależnie od wartości i prywatności przekazałem Narodowi.
Można oglądać to mam nadzieje w Częstochowie.

dwie stopki

To nieluckie.

Napisał/a: Notoryczna To nieluckie.

* nie luckie

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Jestę tesz psychiatrom

dwie stopki

Napisał/a: BrunonBonifacy

Jestę tesz psychiatrom

Napisał/a: BrunonBonifacy

Jestę tesz psychiatrom

Wąsko specjalizowanym

Napisał/a: Notoryczna

Wąsko specjalizowanym

:-D


Napisał/a: Notoryczna

Wąsko specjalizowanym


:D

dwie stopki

to jest FEJK - ani jednego błędu we wpisie bolezy -
to jest FEJKKKK

Najlepsza Przemoc - Przemoc Finansowa...

Napisał/a: Artur to jest FEJK - ani jednego błędu we wpisie bolezy -

Piszo takie dupne doktoraty o niczem a nik chiba jeszcze nie napiseł czeguś wew sęsie "frazejologia i sztylistyka Prezydęta Walezy". Czemusz?

Akurantnie na chorobowem

Napisał/a: Gnębon wakacjowy (zez palemko)Piszo takie dupne doktoraty o niczem a nik chiba jeszcze nie napiseł czeguś wew sęsie "frazejologia i sztylistyka Prezydęta Walezy". Czemusz?
bo chiba niskością poziomem polska nauka stoi

Ps 127,3-5

Napisał/a: Gnębon wakacjowy (zez palemko)Piszo takie dupne doktoraty o niczem a nik chiba jeszcze nie napiseł czeguś wew sęsie "frazejologia i sztylistyka Prezydęta Walezy". Czemusz?

http://www.legitymizm.org/donos-perspektywa-literaturoznawcza

Wałęsa Lech odkrywa radości buszowania po śmieszkowych funpejdżach

https://www.facebook.com/lechwalesa/posts/1129869427059201

Napisał/a: Notoryczna

Wałęsa Lech odkrywa radości buszowania po śmieszkowych funpejdżach

https://www.facebook.com/lechwalesa/posts/1129869427059201

Bolek zaczął chyba postować po lolkach.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori

Z bratniego forum
https://youtu.be/DD1Pj7Ez6oY

Okrutność okrutna. 10 h!

dwie stopki

Hehe, to właśnie jest kawałek, który wciągnął mnie w nurty NewRetroWave :DDDDD

kapitalne!

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: niewidzący

Napisał/a: Gnębon wakacjowy (zez palemko)Piszo takie dupne doktoraty o niczem a nik chiba jeszcze nie napiseł czeguś wew sęsie "frazejologia i sztylistyka Prezydęta Walezy". Czemusz?
bo chiba niskością poziomem polska nauka stoi

Tradycyjnie 100 lat za Murzynami: http://www.rhetoricafrica.org/PDF/The%20Rhetorical%20Phenomenon%20of%20Lech%20Walesa%20preproofs.pdf

Napisał/a: Antonihttp://www.legitymizm.org/donos-perspektywa-literaturoznawcza

Na 100% jest stosowna książka, bodaj przez IPN wydana, ale nie umiem znaleźć na ichniej stronie.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

To powinno tu być:

dwie stopki

Napisał/a: BrunonBonifacy To powinno tu być:

Owszem, ale dziś jeszcze lepsza, mam wrażenie, rzecz się pojawiła:

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: CaminoOwszem, ale dziś jeszcze lepsza, mam wrażenie, rzecz się pojawiła

:D
Nie wypaczyłem...

dwie stopki

jak czeba

I find your lack of faith disturbing

Jusz nie sam on, laboga!

dwie stopki

Dobrze, że nie "restroom".

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Notoryczna

Kurde rozgrywki jak w Rzymie, pomyslalby kto, że jakiś cysorz

Napisał/a: Brat Wilk

Dobrze, że nie "restroom".

Nobel Room Prize

Czy Danka mu nie może urwać od internetu?

Leszkie o Trumpie

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: Camino

Leszkie o Trumpie

A dalij?
Inwalida cęzurywa?

dwie stopki

Dwóch wielkich ludzi na jednym zdjęciu!

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

dwie stopki

Lechu nie może się powstrzymać:

Chce, żeby mu Trump odpowiedział, ale jeszcze się nie nauczył oznaczania osób w postach i Trump nawet nie wie, że Lechu mu nawilża.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Brat WilkChce, żeby mu Trump odpowiedział, ale jeszcze się nie nauczył oznaczania osób w postach i Trump nawet nie wie, że Lechu mu nawilża

A może go Trump jusz wywalił ze znajomych...

dwie stopki

Napisał/a: Brat Wilkale jeszcze się nie nauczył oznaczania osób w postach

O przepraszam, w poprzednim wpisie oznaczył.

Napisał/a: Notoryczna

Napisał/a: Brat Wilkale jeszcze się nie nauczył oznaczania osób w postach

O przepraszam, w poprzednim wpisie oznaczył.

Może mu Danka pomagała? Ona zawsze była bardziej ogarnieta.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

To takie piękne. Chyba najlepsze dzisiaj.

epickie

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: BrunonBonifacy A dalij?
Inwalida cęzurywa?

Nie, przegrałem walkę z amobilną wersją forumka, nim dotarłem do inwalidy.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: Camino

Napisał/a: BrunonBonifacy A dalij?
Inwalida cęzurywa?

Nie, przegrałem walkę z amobilną wersją forumka, nim dotarłem do inwalidy.

:/ Raz próbowałem, Nie mam zdrowia do eksperymętów.

dwie stopki

Napisał/a: Tata JIN

:))))))

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

XDDDD

Bolek ma swoje 5 minut w memosferze. "I wtedy ja mu mówię" w wielu mutacjach rozchodzi się dziś wirusowo.

Cusz, sprubowełem i ja zrobieć swojegosz bolomema
Nualesz mojem zdaniem to punście na atwizne jezd.

Akurantnie na chorobowem

Nadaje sie. Konkretny.

Napisał/a: Notoryczna

Nadaje sie. Konkretny.

+5
Noji gnębonienie się szerzeć bydzie.

dwie stopki


Wraca Wałęsa do domu z trzema Harnasiami.

- Skąd to masz? Pyta Danuta.

- Złowiłem złotom rybke.

Strzelając do katechonów przyspieszasz Paruzję!

Chyba zamykamy dyszpute, skoro jusz wiadomo, że:

:P

dwie stopki

Motto na czwartek:
Powinniśmy przyjąć w Europie dziesięć przykazań laickich jako wartości, albo małą konstytucję dla wszystkich krajów taką samą.

dwie stopki

Napisał/a: BrunonBonifacy

Motto na czwartek:
Powinniśmy przyjąć w Europie dziesięć przykazań laickich jako wartości, albo małą konstytucję dla wszystkich krajów taką samą.

I pacz, qwa, nie przyjęli, mądrości nie przyswoili, skruwysyny!

boskie

balaska ładna żelazna taka :)

Najlepsza Przemoc - Przemoc Finansowa...

Złote myśli w lengłydżu na łykend:

dwie stopki

Okrutne;]

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Wzion i skiknoł.

Polecam Nowennę Pompejańską i codzienne odmawianie Różańca Świętego.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Akurat jak foRumek zdechły był, prof. Cenckiewicz wrzucił do sieci najlepszą scenę Nocnej zmiany w wersji reżyserskiej. Pewnie wszyscy już widzieli, więc tylko zauważę, że ostatni rozmówca, który się w ten sposób podłożył, to była pani Frytka u Cejrowskiego.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: Caminonajlepszą scenę

Poprosił o linkę.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

No jak? :)

https://www.youtube.com/watch?v=Ja3rDgdkS4k

A dla porównania pierwszych 100 sekund innego starocia: https://www.youtube.com/watch?v=PfRh_8EtMK0

Inwalida puścił, to dopiszę, że sama scena z Nocnej zmiany, bez tych kilkunastu dodatkowych sekund jest moją najulubieńszą z całego filmu i pewnie jednym z powodów, dla których Antuanowi zawsze sporo jestem w stanie wybaczyć. Taki sentymentalny ze mnie typ.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

No proszę.
A ja ostatnio zostałem surowo napomniany, że określanie opozycji PO.Nowoczesnej mianem chłopaków od Kiszczaka - jest jakimś tam nadużyciem. "Bo co oni niby mają z Kiszczakiem wspólnego?"
No dupę mają wspólną, bo im stamtąd nogi wyrastają. I tę ustawę konstytucyjną też razem pisali.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisał/a: gienek I tę ustawę konstytucyjną też razem pisali.

A ustawę lustracyjną obalali ciut wcześniej konstytucją - skoro już mamy wątek archiwalno-filmowy: https://www.youtube.com/watch?v=zMeKcS9Iv_k

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Eeeeee tam, to wszystko beło troszkie inaczej:

Opowiem wam o bohaterze

W grudniu Lechu został poproszony na komisariat milicji, a później do siedziby Służby Bezpieczeństwa.

Nie bał się. Spodziewał się prób zwerbowania już od wczesnego dzieciństwa. Właściwie całe życie temu podporządkował. Mógł iść na studia, zostać jakimś doktorem albo i naukowcem, ale on od najmłodszych lat kombinował tylko, jak tu obalić komunę. I wiedział, że naukowcy komuny nie pokonają. Tu musiał być ktoś sprytny jak Szewc Dratewka. Lech zaczął udawać, że jest głupszy od innych. Dostawał słabe oceny, ale nauczyciele jakimś szóstym zmysłem odkryli jego talenty i na siłę przeciągali za uszy z klasy do klasy. Szybko wykombinował, że to czego nie uda osiągnąć się udawaniem głupka, można osiągnąć złym zachowaniem.
Matce mówił, że wychodzi łobuzować, a szedł do biblioteki, otwierał drzwi dorobionym kluczem i czytał. A jak wracał, mówił matce: „No tym razem to napiszą o mnie w gazetach” A matka płakała, bo myślała że on łobuzuje, o on czytał.
Zaczął się więc zachowywać źle, a opinia o nim szła w świat, czyli do zawodówki do której trafił.
Tam podporządkował sobie grupę rozbójniczą i zasłynął w powiecie jako pomorski Janosik co to nie tylko bogatym, ale i biednym odbiera. Prawdę mówiąc odbierał tylko biednym, bo tym bogatym to się trochę bał.
Słynął sobie i słynął, ale mimochodem patrzył czy mu się przypadkiem jakieś służby nie przyglądają, czy nie trafił przypadkiem pod obserwację i czy nie założyli mu kartoteki.
No i drapnęli go za jakiś drobiazg, a on się kajał (tak udawał tylko) mówił, że już nie będzie a kolegów wyda.
Kiedy zwalniali go do domu wiedział, że pierwszy etap osiągnął.
Wzbudził zaufanie przeciwnika. A przeciwnik był groźny. Bardzo groźny.
Lechu poszedł do wojska. Chcieli go na oficera od razu, ale znowu trochę poudawał głupszego i został tylko kapralem. Tam go oficer służb znalazł i zaczęli delikatnie współpracować.
Lechu wiedział, że nie może tak od razu, bo spłoszy całą resztę. Co z tego że jednego ptaszka upoluje, jak komuna zostanie nadal nieobalona. Migał się trochę, udawał niedostępnego. A mało doświadczony prowadzący dawał się nabierać. Ale co z tego, jak kariera zatrzymała się jakoś sama.
Lechu znowu chodził wieczorami do biblioteki, a jego matka drżała, kupując poranną gazetę.
Myślicie, że serce miał z lodu? To nieprawda. Ileż on łez w samotności wypłakał, ale wiedział że to co matce czyni, czyni dla dobra ogółu. Chodził do tej biblioteki i wyczytał, że muszą mieć na niego haka moralnego. Najlepiej jakby był alkoholikiem, albo miał nieślubne dziecko. Do alkoholu go nie ciągnęło, bo głowę miał słabą i po pijaku mógł błysnąć niespodziewanie inteligencja. Pozostawała druga metoda. Z niewielkim obrzydzeniem uwiódł i jak już była w ciąży porzucił jakąś dziewczynę.
Zadziałało. Już na drugi dzień po publicznym zwyzywaniu go odezwały się służby.
One myślały, że mają go w ręku a tymczasem, to on zarzucił na nie sieć.
Podtrzymywał kontakt od czasu do czasu, a jego przenikliwy umysł podpowiedział mu gdzie będzie właściwe miejsce i kiedy będzie właściwy czas, więc zatrudnił się jako prosty elektryk (choć bez problemów mógł zostać dyrektorem) w Stoczni Gdańskiej.
Tam utwierdził przekonanie o sobie w czasie wydarzeń grudniowych i zaczął podstępnie pozbawiać majątku służby komunistyczne. Przyjął pseudonim BO-LEK. Bo stwierdził, że jest lekiem na całe zło tego świata.
I przemykał nocami w pelerynie, aby wpadać do miejsc kontaktowych i zabierać pieniądze z budżetu SB. A taki był skuteczny, że pieniędzy szybko zabrakło. Sprawa trafiła do Warszawy, a tam jakaś mądra głowa, gdy tylko zauważyła z jakimi cennymi informacjami ma do czynienia, nakazała uruchomić rezerwy w postaci wygranych z totolotka. Ale i to źródełko się wyczerpało.
Żeby opłacić informacje, pozbawiano premii całych fabryk, odbierano ludziom trzynaste pensje. Podupadać zaczęły nawet siły zbrojne, a węgiel sprzedawano na pniu, aby zaliczkę natychmiast przekazać do jednostek wypłacających BOLKOWI wynagrodzenie.
I tak, zanim się zorientowali, pozbawił służby pieniędzy i wpływów, a wtedy komunę wystarczyło mocniej pchnąć. I pchnął. I obalił.

Jak bohater mordercę przekabacił

Któregoś dnia do domu Lecha zawitał morderca. Nie taki zwykły morderca, ale wieloletni i wielokrotnie nagradzany przez UB morderca.

Ale Lechu wiedział, że taka chwila nadejdzie. Wyczytał o tym w książkach z biblioteki, którą tajemnie nawiedzał, mówiąc matce, że idzie łobuzować.
Wiedział i się spodziewał. Otworzył drzwi i zawołał: „Chodź morderco!”.
Morderca najpierw nieco się krygował, ale pomyślał że to nic nie szkodzi. Nie będzie musiał się włamywać i w ogóle. Więc wszedł.
A Lechu poprowadził do dużego pokoju, posadził na fotelu z widokiem na telewizor i zapytał, czego się morderca napije? Może wódeczki?
Ale morderca wymówił się że na służbie nie pije. „Szanuję, szanuję” odpowiedział Lechu i pieszczotliwie warknął na Danuśkę, żeby herbaty zrobiła, ale z dwóch saszetek, żeby sobie morderca nie pomyślał, że skąpią.
A sam tymczasem z kredensu wyjął paczkę herbatników, do kryształu wsypał i na stoliku przykrytym wydzierganą własnoręcznie serwetką postawił.
„Poczęstuj się oto proszę, morderco i powiedz co cię tu sprowadza?”
Morderca powiedział co go sprowadza i Lechu się zasępił (ale tylko na pokaz) zaraz podniósł palec do góry i powiedział. „Dobrze. Niech będzie, ale niech mnie pan posłucha uważnie przez pięć minut. Dłużej mówił nie będę.”
Morderca zastanawiał się chwilę. Widać było jak ciekawość walczy w jego głowie z komunistyczną tresurą, ale siorbnął herbaty z cukrem (Danuśka chytrze posłodziła trzy łyżeczki), chrupnął herbatnika. Poweselał i rzekł „Mów pan”.
Lechu najpierw sprawdził czy drzwi dobrze zamknięte, a później przysunął sobie krzesło bliżej i zaczął mówić. Wcale niegłośno, ale dobitnie.
Nie minęło i trzy minuty, kiedy morderca zsunął się z fotela na dywan z Pewexu i na klęcząco jął całować ręce Lecha, roniąc przy tym łzy rzęsiste. Chlipnął jeszcze raz, ukłonił się i szybko wyszedł, mijając po drodze Danuśkę, która słój ogórków niosła właśnie na zagrychę.
Morderca po spotkaniu złagodniał. Odmawiał morderstw ze szczególnym okrucieństwem. Często brał urlopy i nauczył się grać na mandolinie. Szybko odszedł na emeryturę, a teraz, gdy wredne PiSiory mu ją obcięły z nostalgią wspomina smak herbatników i słodkiej, mocnej herbaty. Tylko żałuje że ogórków nie spróbował.

Text Shorka

Napisał/a: Shork

ależ proszę bardzo puszczaj podpisany
w paru miejscach już jest, ale nigdzie na wyłączność

No to wziełem i puściłem.

Polecam Nowennę Pompejańską i codzienne odmawianie Różańca Świętego.

Napisał/a: Franciszek BielinskiText Shorka

No i to jest Shork - czytalny - jak za dawnych lat.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: Camino

Napisał/a: Franciszek BielinskiText Shorka

No i to jest Shork - czytalny - jak za dawnych lat.

Shork c.d. - poniżej

Stan wojenny zaskoczył bohatera

Może nie tyle jego zaistnienie co forma. Spodziewał się raczej że wkroczą Ruscy i miał na tę okoliczność przygotowane w piwnicy dwa panzerfausty. A tu Ruscy nie wkroczyli więc do swoich strzelał nie będzie. Tym bardziej, że na SCOTy wystarczał zaostrzony śrubokręt.

Wtedy już komuna była niemal obalona. Wydrenował ich całkowicie z pieniędzy, ale ktoś tam na górze zaczął myśleć i kontakt się urwał. Przycichł spokojnie wiodąc życie ojca pozornie spokojnej rodziny, budując siatkę spiskowców. A potem, 13 grudnia zapukali do jego drzwi.

Gdy ZOMOwcy po niego przyszli, parsknął śmiechem. Przysłali tylko dwa plutony, a on przecież znał karate (nauczył się go w bibliotece do której się wykradał nocami, kiedy żona spała) i mógł ich wszystkich rozłożyć na łopatki. I nawet by im te blaszane tarcze i plastikowe hełmy nie pomogły.
Nawet to widział oczami swojej bogatej wyobraźni. Unik-unik-cios z półobrotu.
Mógł, ale tego nie zrobił bo był mądry. Wykoncypował sobie, że jak go zamkną, to wszystkich więźniów przekabaci i przeciągnie na swoją stronę. Z taką armią mógł obalać komunę nawet w ZSRR.

Jednak życie zweryfikowało jego marzenia. Zamiast w ciasnej celi w więzieniu z zakapiorami, osadzono go w strzeżonym ośrodku, wyglądającym jak sanatorium. Ktoś chytry stał się jego przeciwnikiem. Ktoś, kto myślał podobnie jak on. To znaczy podobnie dociekliwie i przenikliwie.

Przez pierwsze kilka miesięcy przycichł, obserwował, poznawał swoje prawa. Jednym z nich było prawo do korespondencji, z którego skwapliwie skorzystał i z ulgą odetchnął, gdy po paru dniach otrzymał odpowiedź. A musiał się starać, żeby pisać koślawo i z błędami, bo wróg od razu by rozpoznał inteligenta.
W pierwszej odpowiedzi na list, padło niewinne hasło „ kot sąsiadów znowu skacze po firankach” co znaczyło, że siatka działa i nie wszystkich zgarnęli. Była szansa zarządzać wszystkimi zdalnie.
Oczywiście listy były cenzurowane, więc myślał jak przemycić instrukcje. Cytryny do herbaty nie dostawał. Spytał o mleko – też zabronione. Pozostała mu metoda podsunięta przez znajomego chemika. Poprosił o wódkę. I tu trafił w dziesiątkę. Wódki mu dawano ile chciał w nadziei, że się upije i wszystko wygada.
A on nie pił dużo, tylko płukał usta żeby im się zdawało, a alkoholem zmieszanym z moczem pisał między wierszami instrukcje,widoczne dopiero po przetarciu kartki płynem do naczyń „Ludwik” i posypaniu zeskrobaną z komina sadzą.
A czym pisał? Spacerując po parku zbierał kolorowe pióra, że niby kolekcjonuje coś dla zabicia czasu. Takie pióro modelował zębami, bo noża mu się dali i pisał.
A oni dostarczali mu wódkę, dziwiąc się, że ma taką mocną głowę. A tej wódki było bardzo dużo, bo przecież musiał dużo pisać i zarządzać swoją siatką konspiratorów.
Dzięki tej wódce przyprowadzali mu prowokatorów. On ich oczywiście rozpoznawał na pierwszy rzut oka, ale musiał udawać, że im ufa i był przed nimi wylewny. Bardzo chciał się dowiedzieć, kto go tak osaczył. Czyje nazwisko stoi za tymi chytrymi z subtelnymi szykanami?
Rozkazał swoim ludziom, masowo podpisywać lojalki i współpracować z służbami, byle tylko dowiedzieć się kto za tym wszystkim stoi. A ludzie ufali mu bezgranicznie. Szli za rozkazem masowo na komisariaty i zgłaszali chęć zostania tajnym współpracownikiem.
Niektórzy się buntowali. A nawet twierdzili, że zdradził. Krótkowzroczni głupcy. Nie rozumieli jego geniuszu.
Niestety, mimo tego że wielu dobrych ludzi przewinęło się przez jego miejsce internowania, z niewielu zrobił swoich wyznawców. Traktował to jako osobistą porażkę i wiedział że po drugiej stroni czaił się trudny przeciwnik, który z dnia na dzień zyskiwał jego szacunek

I cisza jest na wysokościach. I dymi mgłą smoleński las.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.