Dlaczego 'tech-gnoza' (określenie Erika Davisa) i transhumanizm (szeroko pojęty, nie tylko jako kopiowanie umysłu do komputera) są niebezpieczne dla 'tradycyjnych religii', dla 'ścieżki prawej ręki' bardziej niż dotychczasowe formy gnozy, znane od tysięcy lat?

Cóż, w największej ogólności wynika to z faktu, że dotychczas 'lewa ręka' działała na tym samym polu, co i 'prawa'. Mogła obiecać wyzwolenie po śmierci, a jeśli za życia, to zazwyczaj w jakimś niejasnym, duchowym sensie. Mogła pokazać brodatego maga czy guru o uduchowionym wzroku i twierdzić, że tak wygląda człowiek wyzwolony, który zrozumiał, że jest Bogiem - ale niestety, taki był z niego Bóg, co nie umiał sobie poradzić ze wzdęciami i długami u lichwiarzy. Mogła wskazać alchemika, który przez 20 lat zwodził swego mecenasa-księcia, mieszając gówno z surowym jajkiem i obiecując, że wyprodukuje z tej mikstury złoto; ale nie wyprodukował tylko uciekł z trzosami monet (ewentualnie zgnił w lochu) - i znów całą boską moc trzeba było przenieść na plan symboliki, metafory i duchowości.

Ale dziś nowa gnoza może powiedzieć: tym razem mamy fakty, empiryczne, namacalne skarby. Błogosławieni, którzy nie uwierzyli, tylko przyszli i zobaczyli. To działa. Stary, transcendentny Bóg nadal obiecuje wyzwolenie duchowe, którego większość ludzi nie jest nawet w stanie zrozumieć - oraz zbawienie po śmierci, czego nie możemy sfalsyfikować po tej stronie. My tymczasem oferujemy konkret - nieśmiertelność może i nie wieczną (bo w końcu gwiazdy zgasną), ale wystarczająco długą, by nie robiło to różnicy; - moce przemiany, które co prawda wciąż będą udoskonalane, ale już na wejściu będą oszałamiać. I tak jak w gnozie: nie wiara, nie łaska, ale wiedza.

Naturalnie dotyczy to nie tylko technofilów, ale też i innych ruchów czy zjawisk, które kwitną w tych czasach: jak LGBTQ, modyfikacje ciała, globalizacja kultury itd.

W tym kontekście zabawne jest bardzo prawaki-biedaki nie pojmują, o co w tym wszystkim chodzi; - i myślą, że poradzą sobie z tematem, publikując jakieś oszołomskie broszurki doktora Camerona o bakteriach kałowych i igraszkach sodomickich. A przecież 'gaye' jako tacy nie mają tu żadnego szczególnego znaczenia - to po prostu jedna z wypustek 'ogólnego wyzwolenia', tyle że z praktycznych powodów najbardziej obecnie krzykliwa. W istocie chodzi jednak nie o męski seks analny, ani nawet nie o seks z kimkolwiek gdziekolwiek, tylko o cokolwiek gdziekolwiek, o przekroczenie wszelkich ograniczeń i realizowanie swojej 'thelemy'.

***

Ogólnie prawactwo nie ma chyba na razie żadnej innej odpowiedzi na te pytania niż bagatelizowanie tematu + ew. wzgardliwe machnięcie ręką i zaburczenie czegoś o tym, że "Faust, Frankenstein i Wieża Babel - i że na pewno tak się to skończy - i jeszcze hyhy, my pesymiści antropologiczni będziemy się ostatni śmiać"; ale to jest życzenie, a nie jakieś dowiedzione prawo. Konserwatyści poklepują się po plecach, mówiąc, że "człowiek nigdy nie ucieknie z wygnania poza Eden i nigdy nie zdusi w sobie tęsknoty za rajem", ale wesoły transhumanista mówi: "Nie musi nigdzie uciekać i nigdzie wracać, właśnie buduje sobie raj na Ziemi - i to rzeczywiście działa; anioł z mieczem ognistym stoi u bram Edenu, ale chętnych do szturmowania już nie ma", ewentualnie: "Człowiek przestanie być starym człowiekiem, a ciało uwielbione skonstruuje sobie bez postów, umartwień i zmartwychwstania, dostaniecie namacalny dowód na to, że gnoza, magia i alchemia zadziałały - w scjentystycznym paradygmacie - i że historie o koronie stworzenia, o biologicznym ciele, do którego zamontowana jest na stałe dusza, o tym, że świadomość to coś wyjątkowego, że śliski, biologiczny starter-pack łaskawie dany przez Demiurga to niezastępowalne opus magnum, że w pocie czoła pracować będziesz, a w bólu rodzić, że dobra są rzadkie, a życie ulotne i nędzne - właśnie zostaną sfalsyfikowane". --- --- --- To są problemy jutra, a poniekąd i problemy dnia dzisiejszego, zupełnie fundamentalne dla religii, gospodarki, filozofii, koncepcji człowieka itd.; a prawaki dyskutują o ustaszach, rajtuzach albo o tym, czy w prawilnie karlistowskich Kortezach powinna być reprezentacja cechu rybaków; albo czy narodowe państwo pracy oprzeć na robotnikach, czy na chłopach; albo myślą, że w gender / lgbtq i tego typu rzeczach naprawdę chodzi o sodomię jako taką.

Napisał/a: św. Gnębą potykejoncy sie zez inwalido piekielno

Zwłaszcza że na razie kompletnie nie wiiadomo jak to ugryźć. Jak się kombinowało przy fonografie to było wiadomo: trzeba jakoś zapisać fale dźwiękowe. I można było rozsądnie przewidywać, że to z roku na rok będzie wychodzić coraz lepiej. A co to znaczy "załadować świadomość do komputera"? Co trzeba zapisać? Nawet tego nie wiadomo.

E nie, już kilka potencjalnych sposobów obmyślono, oczywiście dzisiaj niemożliwych, a w przyszłości niewiadomo. Mój ulubiony to Hansa Moravca, ciekawe który z entuzjastów by się zdecydował gdyby były środki techniczne to umożliwiające :)

http://www.primitivism.com/uploading.htm
"One elaborate scenario (Moravec 1988: 109-110) involves a robot brain surgeon who opens a human patient's anesthetized skull, and places its hand on the brain surface. The hand is bristling with microscopic instrumentation, that can scan into the first few millimeters of brain surface. High-resolution magnetic resonance measurements build a three-dimensional chemical map, while an assortment of electrical antennae register the pulses flashing among the neurons. A computer attached to the robot stores the above information as a program based on the scanned brain tissue. The patient is furnished a push-button that allows him/her to test the stimulation. When it is pressed, electrodes in the robot's hands are activated that override the normal signaling activity of the scanned neurons. For as long as the button is pushed, a small portion of the patient's brain is replaced with a computer simulation. After pressing the button enough times to be certain that there is no difference, the patient allows the simulation to be activated permanently. The scanned brain tissue is now impotent--it sends and receives signals as before, but its output is ignored by the remainder of the brain.

Microscopic manipulators on the robot's hands carefully excavate the now superfluous brain tissue, and vacuum it away.

The robot's hand sinks slightly deeper into the brain, and the process begins anew. Eventually the skull is empty, with the robot's hand resting deep in the patient's brain stem. The mind has presumably been transferred from the human's body to a computer. In a final, dramatic act, the robot lifts its hand from the skull. The connection broken, the body shudders and dies."

Ale wszystkie takie koncepcje opierają się na przeświadczeniu, że mózg to jednak komputer - kwantowy czy owaki, ale że jest w nim jakaś pamięć do uchwycenia, że gdzieś tam konkretnie mamy "zapisane" wspomnienia i informacje albo jakieś algorytmy na temat tego, jak postępujemy w danej sytuacji, a także różne nasze cechy, poglądy, predyspozycje itd.; że to wszystko można 'ogarnąć' i że 'ogarnie' się w ten sposób człowieka. A przecież tak wcale być nie musi i wielu twierdzi, że nie jest. Że ta analogia jest po prostu lipna.

Por. http://mediumpubliczne.pl/2016/05/mozg-komputer-stworzenie-sztucznej-inteligencji-bedzie-mozliwe/

https://aeon.co/essays/your-brain-does-not-process-information-and-it-is-not-a-computer

(esej ten jest też objeżdżany krytycznie; wiadomo - no, ale o to chodzi w dyskusji)

Napisał/a: Adimad Ale wszystkie takie koncepcje opierają się na przeświadczeniu, że mózg to jednak komputer - kwantowy czy owaki, ale że jest w nim jakaś pamięć do uchwycenia, że gdzieś tam konkretnie mamy "zapisane" wspomnienia i informacje albo jakieś algorytmy na temat tego, jak postępujemy w danej sytuacji, a także różne nasze cechy, poglądy, predyspozycje itd.; że to wszystko można 'ogarnąć' i że 'ogarnie' się w ten sposób człowieka. A przecież tak wcale być nie musi i wielu twierdzi, że nie jest. Że ta analogia jest po prostu lipna.

Przy czym warto zauważyć, że tak uważają nie tylko dualiści różnej maści. Bo między "nie istnieje żaden niematerialny pierwiastek w naszym umyśle, który nie jest epifenomenem procesów fizjologicznych", a "nasz umysł to komputer" jest wielka przepaść i w istocie tego drugiego pogladu już naprawdę mało kto broni (poza takimi czubami jak Moravec albo Kurzweil).

Totalna rebelia wzbiera w nas przeciwko ostatecznemu buntowi. Całkowite odrzucenie demokratycznej doktryny jest ostatnim i skromnym refugium dla ludzkiej wolności. W naszych czasach rebelia jest albo reakcyjna, albo jest obłudną i tanią farsą.

Meritum jest tutaj praktyczne, oczywiście powstałe na tym co teraz rozważamy, a nie dywagacje wszelakie.

W społeczeństwie, które z powodu poziomu technologicznego doświadczy transhumanizmów różnych, pewne problemy staną się realne. Konieczne będą definicje, granice i wyjaśnienia.

Będzie trzeba określić, czy AI należy jakoś traktować, czy raczej jak mebel. Pojawią się ruchy chcące praw ludzkich dla robotów, same roboty mogą o takie prawa walczyć :)
Czy na przykład polowania na roboty z AI, które uciekają z (udawanym) przerażeniem będą moralne, czy nie? Wszak w strzelanki się gra na komputerach, prawda?

Będzie trzeba określić, kiedy człowiek już nie jest człowiekiem - tutaj uznanie granicy to strasznie ważna sprawa! Także dla przyziemnych spraw - czy może zarabiać, wstępować w związki małżeńskie, dziedziczyć, mieć prawo do świadczeń itp.

Wyobraźcie sobie sytuację, gdzie dziadek wyrzucony zostaje na śmietnik, bo dzieci i wnuki przeforsowały w sądzie, że przez liczne implanty mózgu nie jest już człowiekiem i oni są spadkobiercami.

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Napisał/a: św. Gnębą potykejoncy sie zez inwalido piekielnoNiezaposiadywanie fifaka dyskwalifika te plastrykowe maszkare na wenściu

11/10
Napisał/a: ryzykfizykNatomiast bezsensowność filozoficznych rozważań nad AI (bo mogą być błędne) jest o tyle zabawną sprawą, że jeżeli ktoś zbuduje AI, to udowodni się że są fałszywe, ale jeżeli ten moment nigdy nie nadejdzie, to zawsze będzie można powiedzieć, że kiedyś nadejdzie. Równie dobrze by można uznać, że nie wiemy czy można zbudować perpetuum mobile, bo co prawda II zasada termodynamiki temu przeczy

Jakiej zasadzie nauki przeczy istnienie AI, ściślej możliwość jej skonstruowania?
Napisał/a: ryzykfizykTyle, że jak dotychczas wszelkie takie próby dotyczyły jedynie technicznych zagadnień takich działań, a nie tych kreatywnych: komputer dostawał temat/fabułę/szkic i "tworzył". Aby napisać książkę czy sztukę teatralną, która będzie czymś więcej niż tanim czytadłem potrzebna jest znajomość ludzkiej psychologii, ludzkiej świadomości itp.

Dlaczego ludzkiej? AI tworzące dla AI dzieła niestrawne dla ludzi.
Napisał/a: ryzykfizykTrzeba dawkować napięcie, trzeba rozumieć (tak właśnie) jakie emocje odczuwa i jaki jest stan moralny człowieka, kiedy obserwuje na scenie jakąś specyficzną sytuację albo kiedy patrzy na dzieło sztuki.

Twierdzi Kolega, że emocje są istotnie niezbędne do bycia świadomym? Dziwne twierdzenie.
Napisał/a: Adimad No, takie upiorne, godne psa ogrodnika przeświadczenie, że jeśli ta refleksja konserwatywna ma mieć sens i jeśli ma się sprawdzać - to jednak człowiek powinien troszku cierpieć i dziadować. A nawet troszku mocniej. Czemu zresztą dałem wyraz we wcześniejszych wpisach.

Istotnie godne psa ogrodnika, i taki qńserwatyzm nadaje się tylko do wyrzucenia i podeptania przez ludzi.
Inna rzecz, że wojny, katastrofy i tak będą, nawet w transchómanizmie, jeśli i na ile jest on możliwy. Tylko że zupełnie nieznane wcześniejszym epokom.
Tak jak epoka przednowożytna nie znała problemu społecznego pt. bezrobocie.
Napisał/a: Adimad Także radowałoby się me serce, gdybyście mnie koledzy utulili i w przekonujący sposób zapewnili: "Niech się kolega nie martwi, głodu, chorób, śmierci, płaczu, nędzy, pracy, psychoz, rozczarowań i biedy starczy jeszcze dla wszystkich aż zanadto, choby nawet wdrożono te wszystkie androidy i nanoroboty, tak że pesymistyczni reakcjoniści oferujący raj po śmierci zawsze będą w cenie". Hyhy.

Starczy starczy, acz innych niż nam znane ;). Ludzie pierwotni nie wpadliby na to, że można mieć za ciasne buty i nabawić się odcisków od tego :).
Napisał/a: Adimad albo też, że dusza wszczepiona przez YHWH jest potrzebna nam, ludziom, ale równocześnie AI (albo jakiś homunkulus) może się bez niej obejść; co z kolei obniżałoby rangę stworzenia.

W jaki sposób obniża to 'rangę stworzenia', i co to w ogóle jest, ta ranga? Poziom w hierarchii ontologicznej bytów? Wytworzylim coś nam ontologiczne równego. To źle, czy może dobrze?

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Elon Musk przestawił koncepcję, która może zmienić nasze podejście do rozwoju technologii i sztucznej inteligencji. Miliarder twierdzi, że skoro automatyzacja odbierze ludziom pracę, to rządy powinny wypłacać każdemu pensję "wypracowaną" przez roboty.

Jedną z największych obaw postępującej automatyzacji i robotyzacji jest ryzyko wzrostu bezrobocia. Światowe Forum Ekonomiczne, jak pisaliśmy w styczniu, przeprowadziło badania na ten temat. Postęp technologiczny może doprowadzić do zwolnienia nawet 5 milionów ludzi.

Niech roboty zarabiają na ludzi

Elon Musk, właściciel firmy Tesla, innowator i zwolennik sztucznej inteligencji, stwierdził, że problem można rozwiązać.

Sądzę, że ze względu na automatyzację jest szansa na wprowadzenia czegoś w rodzaju uniwersalnej podstawowe pensji czy czegoś w tym rodzaju. Nie bardzo widzę inne rozwiązanie.

- stwierdził w rozmowie z CNBC cytowany przez The Indepdentent.

Dodał też, że dzięki automatyzacji ludzie będą mogli zająć się bardziej skomplikowanymi zagadnieniami.
W symbiozie ze sztuczną inteligencją

Ludzkość będzie musiała znaleźć sposób na przestawienie się na nowe tory. Pomysł Muska jest zbieżny z ideami promowanymi przez niektóre ośrodki analityczne. W Finlandii rząd planuje wprowadzić uniwersalny, minimalny dochód w wysokości 800 euro. Miałby on być wypłacany każdemu, ale w zamian zniknąć miałby system ulg i zapomóg.

Już w roku 2017 Finowie zaczną testować swój pomysł. Na początku każdy otrzyma 550 euro, a system zapomóg będzie funkcjonował. Całkiem szybko możemy zatem przekonać się, czy pomysł Muska, by to roboty dosłownie utrzymywały ludzi jest realny do wprowadzenia. Należy jednak pamiętać o tym, że właściciel Tesli myśli już o nieco bardziej odległych czasach, w których sztuczna superinteligencja przejmie wiele zawodów wykonywanych dziś przez ludzi takich jak analityk finansowy, recepcjonistka, konsultant etc.

***

>> To źle, czy może dobrze?

Well, oznaczałoby to, że człowiek może wyprodukować inteligencję znacznie większą niż jego własna, będąca wszak wielkim darem od YHWH dla człowieka jako korony stworzenia. Myślę, że jednak dla konserwatyzmu czy nawet katolicyzmu jako takiego byłby to jakiś zgrzyt. Nie wiem, czy zgrzyt o charakterze fundamentalnym, falsyfikującym coś u samych podstaw - ale jednak z 'klimatem' tegoż religijnego konserwatyzmu raczej nie współgrający.

No i naturalnie rodziłoby to pytanie: po co jeszcze ma istnieć człowiek i czy istnieje jakaś wartość człowieka, która wyróżniałaby go spośród innych bytów, skoro właśnie mamy coś ontologicznie równego, a w praktyce (choćby z uwagi na szybkość działania i rozmiar pamięci) - znacznie lepszego? Co właściwie daje nam dusza (tak, tak, że możemy zostać zbawieni lub nie - ale co daje nam w doczesności?), skoro myśleć, mieć świadomość, a może i odczuwać można nawet będąc sztucznym tworem z krzemu?

Oczywiście istnieje tu jakaś opcja - zredefiniowanie człowieczeństwa albo w ogóle wyzbycie się przywiązania do pojęcia 'człowieka', które znamy, ze znanym nam ciałem, zmysłami itd. I zamiast tego - dopuszczenie i zaaplikowanie jakichś nowych, zmodyfikowanych form (człowiek z częściowo sztucznym mózgiem? - - - zaprojektowany z premedytacją mutant-nadczłowiek? - - - człowiek wirtualny, będący programem na dysku? - - - człowiek jako świadomość przeskakująca pomiędzy różnymi ciałami fizycznymi i niefizycznymi?). No, jeśli to według kolegi nie budzi problemów w kontekście tego, co zbiorczo możemy uznać za 'filozofię i teologię katolicką' czy nawet, ekhm, za 'ścieżkę prawej ręki' - i jeśli to koledze nie pachnie gnozą, wieżą Babel, autodeifikacją, ewolucjonizmem i 'lewą ręką', to już nie wiem, czym jeszcze mogę kolegę nastraszyć.

>> Istotnie godne psa ogrodnika, i taki qńserwatyzm nadaje się tylko do wyrzucenia i podeptania przez ludzi.

To powiem koledze szczerze. To w sumie lekka (na razie) obawa o to, żeby konserwatyzm / reakcjonizm / czy ogólnie paradygmat prawacko-tradycjonalistyczny / czy jak zwać - - - nie został zwyczajnie sfalsyfikowany. "Sprawdzamy" - i okazuje się to niepotrzebne, można sobie poradzić bez tego (bez pokuty, cierpienia, memento mori, koncepcji wygnania z Raju, grzechu pierworodnego - nawet pojętego symbolicznie itd.). --- Myślę, że tak nie jest - i że jak na razie pesymizm (umiarkowany, bo skrajnego nie propsuję) antropologiczny for the win, ale zagrożeniem są już same twierdzenia, że może być inaczej. A jeszcze mówiąc na pół cynicznie, na pół pompatycznie - gdyby się okazało, że spełnienie snów transhumanistów jest możliwe i że stan jakiejś wielkiej szczęśliwości (materialnej, psychicznej), wygenerowanej dzięki technologii, bez pomocy religii, tradycji itd., jest możliwy - to uważałbym, że należy to (w jakiś sposób) storpedować. Że należy przyjąć w stosunku do tego postawę Wielkiego Inkwizytora z tej znanej historii Dostojewskiego. Albo Leona Naphty z 'Czarodziejskiej Góry'.

Napisał/a: Adimad

Myślę, że jednak dla konserwatyzmu czy nawet katolicyzmu jako takiego byłby to jakiś zgrzyt. Nie wiem, czy zgrzyt o charakterze fundamentalnym, falsyfikującym coś u samych podstaw - ale jednak z 'klimatem' tegoż religijnego konserwatyzmu raczej nie współgrający.

E tam, akceptacja porodów ze znieczuleniem poszła w miarę gładko a ta kwestia przecież zgrzytała dość ewidentnie jeżeli porównać z tym co zażyczył sobie Pan Bóg w Genesis.

Pewnie tak, ale czym innym są drobne, nie zmieniające istoty rzeczy poprawki i działania doraźne (bądź co bądź dziś cały świat, z zachodnim włącznie, pełen jest ludzi cierpiących na różne boleści, a morfina też ma swoje poważne skutki uboczne tego czy innego rodzaju) - a czym innym generalny projekt przebudowy człowieka. M.in. dlatego konserwatyści zawsze szanowali ochronki, szpitale, kuchnie dla biednych etc., zaś szkalowali projekt zasadniczej rewolucji społecznej, która miałaby 'znieść biedę'. Zaś rewolucjoniści - dokładnie odwrotnie.

Napisał/a: Adimad to już nie wiem, czym jeszcze mogę kolegę nastraszyć.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

No dobra, jeszcze tym powyżej.

:-(

Napisał/a: Adimad

M.in. dlatego konserwatyści zawsze szanowali ochronki, szpitale, kuchnie dla biednych etc., zaś szkalowali projekt zasadniczej rewolucji społecznej, która miałaby 'znieść biedę'. Zaś rewolucjoniści - dokładnie odwrotnie.

A co z bismarckowskim programem ubezpieczeń społecznych, ustawodawstwem socjalnym itp ?

No, przecież rewolucjoniści takie rzeczy też szkalowali :-) Burżuazja przekupiła robotnika, 'to zupełnie nie to, o co chodzi nam' etc. Jeszcze 2 - 3 lata temu np. marginalni trzecioświatowi maoiści z Organizacji Czerwonej Gwardii to samo pisali w odniesieniu do epoki współczesnej, hyhy. Pisaliby nadal, tylko że się rozwiązali. Po drodze jeden z ich liderów przekształcił tę ideologię właśnie w rodzaj gnozy marzącej o przebóstwieniu tudzież o jakiejś mglistej, permanentnej emancypacji.

Poza tym nawet gdyby przyjąć, że nie ma jakiejś precyzyjnej granicy, to tak czy inaczej każdy kolejny taki krok zbliża nas do tego 'lepszego życia'.

Ciekawy tekst w temacie przyszłości pracy:

http://www.garynorth.com/public/13045.cfm

(...)

One implication is this, we are told: the federal government will have to put them on welfare. Otherwise, they will starve. They will not be able to compete with robots and software.

I am curious. Who will pay the taxes to do this? Robots?

No, no, no: we must tax the rich.

I am curious. How will they be rich if there is no one able to afford to buy their products?

(...)

Anyone who says that there will be massive unemployment in 30 years because of the power of robots and computer programs to replace human beings in the labor process is saying that the micro decisions of all of these rich entrepreneurs are leading to a situation in which the entrepreneurs will find themselves in possession of capital that is worth essentially nothing: few buyers of their output. T

Napisał/a: Adimad

Poza tym nawet gdyby przyjąć, że nie ma jakiejś precyzyjnej granicy, to tak czy inaczej każdy kolejny taki krok zbliża nas do tego 'lepszego życia'.

Ale przecież te kroki nie wynikają z jakiejś tam gnostycznej idei samodoskonalenia społecznego a z prostego, zdrowego i przyziemnego strachu elit przed buntem plebsu. To co zaczęło się już w Rzymie od państwowego rozdawnictwa zboża skończyło się na ustępstwach socjalnych w państwach zachodnich ze strachu przed wpływem propagandy sowieckiej na klasę robotniczą.

As an analogy, imagine a conversation between two horses somewhere around the beginning of the 20th century. One horse, having seen driverless carriages and early cars, is worried about the future of horse jobs. The other believes the new advances will create new jobs. As it turns out, 1915 was the year of peak employment for horses. Today most horses in the Western world exist as pets. Horses have found a niche employment, but their numbers have decreased drastically.

Napisał/a: Adimad

As an analogy, imagine a conversation between two horses somewhere around the beginning of the 20th century. One horse, having seen driverless carriages and early cars, is worried about the future of horse jobs. The other believes the new advances will create new jobs. As it turns out, 1915 was the year of peak employment for horses. Today most horses in the Western world exist as pets. Horses have found a niche employment, but their numbers have decreased drastically.

analogia nietrafiona

rodzajów zajęć dla konia jest jednak nieporównanie mniej niż rodzajów zajęć dla człowieka

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: Adimad Elon Musk przestawił koncepcję, która może zmienić nasze podejście do rozwoju technologii i sztucznej inteligencji. Miliarder twierdzi, że skoro automatyzacja odbierze ludziom pracę, to rządy powinny wypłacać każdemu pensję "wypracowaną" przez roboty.

Elon Musk wymyślił ideę "basic income"? ;-)

I find your lack of faith disturbing

>> rodzajów zajęć dla konia jest jednak nieporównanie mniej niż rodzajów zajęć dla człowieka

Wymieńmy niektóre rodzaje zajęć dla człowieka: robotnik przy taśmie, barman, portier, kasjer w sklepie, kasjer w banku, głos w call-center, megafonistka, sekretarka, saper, farmer, tłumacz, recepcjonista, 'drobny' ochroniarz (typu cieć), 'niższego szczebla' urzędnik czy ogólnie pracownik biurowy (wklepujący coś do excela i wypełniający druczki), prawnik, kelner, sprzątacz, operator dźwigu, kierowca autobusu / samochodu, maszynista / motorniczy, zwijacz burgerów w fast-foodzie, 'niższego szczebla' dziennikarz (przygotowujący szybkie newsy i komunikaty), analityk giełdowy, lekarz / chirurg...

Łączy je to, że wszystkie one albo mogą być (i już bywają) całkowicie zautomatyzowane - albo istnieją (niekiedy mocne) sygnały, że udział człowieka w tych zawodach może się ograniczyć* li tylko do ogólnego zarządzania maszyną** (lekarz z całościowym, 'inteligentnym' systemem diagnostycznym i robotem wykonującym operacje; - prawnik zlecający komputerowi analizę całego zagadnienia i wydanie przynajmniej wstępnej decyzji; - analityk będący tylko nadzorcą teamu algorytmów, generujących zarówno transakcje, jak i przynajmniej zarysy analiz czy komentarzy itd.).

* Jasne, w niektórych przypadkach wyglądałoby to jeszcze uciążliwie i mało płynnie, mało elastycznie - ale co do zasady to na ogół jedynie kwestia doprecyzowania niuansów, a nie jakiś 'problem zasadniczy'.

** Co naturalnie zmniejszyłoby liczbę osób w tych zawodach, zwłaszcza jeśli chodzi o tych, którzy wykonują prace pomocnicze; mogłoby to rodzić również problemy ekonomiczne (po co płacić wielkie pieniądze lekarzowi czy analitykowi, który jedynie ustawia wajchę i nawet już nie musi wiedzieć, którą wajchę nacisnąć, bo to też podpowiada mu AI) oraz psychologiczne (poczucie, że właściwie nie robi się nic głębokiego, samodzielnego, wartościowego).

Nawiasem mówiąc, system dochodu gwarantowanego też pewnie rodziłby poważne problemy psychologiczne powyżej pułapu lumpenproletariatu, tj. w świecie ludzi wychowanych jednak w przeświadczeniu, że "chłop pracę musi mieć, babe uczymać, dziecków uczymać" itd. Wyobraźmy sobie aspirującego małżonka, który z przekonaniem wyjaśnia teściom, że planuje z ich córką żyć z guaranted income, bo jego studia rozminęły się w ciągu 5 lat z zachodzącymi zmianami, ale na szczęście Kapitan Państwo wymyślił pro-społeczne rozwiązanie. No trochę lipa.

Zresztą, z tego samego tekstu:

* * *
It's been suggested that these phenomena are due to technology. But since the beginning of the industrial revolution technological change has not only destroyed jobs — it's also created them. Why should it be any different this time around?

What is different is that we are now working to build machines that will be able to outcompete us in almost everything! Right now artificial intelligence is still a challenge: we cannot yet emulate the physical dexterity or situational awareness of people or even animals. Neither can machines achieve the high-level cognition that is required in many jobs. But there are many jobs that don't require such high-level physical dexterity or cognition. That's why more and more jobs are being automated.

There is some evidence suggesting that things will indeed be different this time. A recent study has found that in 2010 only 0.5% of the US labour force was employed in industries that did not exist in 2000. Compared to major corporations of the early computer revolution, the companies leading the digital revolution have created few employment opportunities. Facebook, for example, has under 13,000 employees. New technologies are not creating the jobs we need them to create to keep the economy humming.

Napisał/a: Adimad sztuczna superinteligencja przejmie wiele zawodów wykonywanych dziś przez ludzi takich jak analityk finansowy, recepcjonistka, konsultant

co do recepcjonistek i sekretarek - wątpię... ;-)

ale los PWC czy KPMB jest przesądzony!!

ajwaj to niemożliwe!!!

I find your lack of faith disturbing

Przyszłość tylko dla filozofów i teologów, bo tym się AI nie zainteresuje :-)

A w ogóle to w tym temacie wypowiedział się już St. Lem w Podróży dwudziestej czwartej Ijona Tichego (1954 r.)
http://mreadz.com/read-271925/p1

Napisał/a: Adimad >> rodzajów zajęć dla konia jest jednak nieporównanie mniej niż rodzajów zajęć dla człowieka

Wymieńmy niektóre rodzaje zajęć dla człowieka: robotnik przy taśmie, barman, portier, kasjer w sklepie, kasjer w banku, głos w call-center, megafonistka, sekretarka, saper, farmer, tłumacz, recepcjonista, 'drobny' ochroniarz (typu cieć), 'niższego szczebla' urzędnik czy ogólnie pracownik biurowy (wklepujący coś do excela i wypełniający druczki), prawnik, kelner, sprzątacz, operator dźwigu, kierowca autobusu / samochodu, maszynista / motorniczy, zwijacz burgerów w fast-foodzie, 'niższego szczebla' dziennikarz (przygotowujący szybkie newsy i komunikaty), analityk giełdowy, lekarz / chirurg...

zapomniał Kulega o bardzo wielu zajęciach:
http://www.empik.com/zycie-pod-schodami-maloney-alison,p1104054023,ksiazka-p

plus wszelkie zajęcia, w których istotnym elementem są socjalne interakcje - możliwość pogadania, wygadania się, zwierzenia się, żartowania, flirtowania, opieprzania, kopania w d i walenia z plaskacza w potylicę, tudzież wyżywania się na inne sposoby, molestowania seksualnego i wykorzystywania na inne sposoby itd. itp.

z powyższych względów - barman, portier, sekretarka, recepcjonista, 'drobny' ochroniarz (typu cieć), kelner, sprzątacz, kierowca/szofer - zawody niezagrożone, wręcz przyszłościowe

dodajmy całą branże spa und fitness, osobistych terenów, masażystów, kosmetyczki, fryzjerów, kucharzy, ponadto rzemiosło wróci - o ileż przyjemniej jest nosić buty i ubranie szyte na miarę itd.

może nawet pucybut powróci

a po prawnikach, lekarzach i analitykach giełdowych będzie ktoś płakać? ;-)

I find your lack of faith disturbing

Że zacytuję sam siebie:

(...)

Pojawiła się więc hipoteza, że przyszłościowe okażą się takie zawody, w których ciężko zastąpić człowieka przez maszynę. Chodzi o te prace, w których liczą się kontakty międzyludzkie, pewna naturalna dla nas wrażliwość, granie emocjami itd. Mielibyśmy więc zmierzać w stronę społeczeństwa, w którym psychologowie udzielają konsultacji trenerom personalnym, trenerzy personalni płacą rehabilitantom za masaż zdrowotny, rehabilitanci napędzają biznes pomysłowych i atrakcyjnych youtuberów, a youtuberzy leczą swoje kompleksy u psychologów – i w ten sposób koło się domyka. Drugim zwornikiem takiej gospodarki mieliby być ludzie pracujący w zawodach związanych ze sztuką, rzemiosłem artystycznym czy innymi zjawiskami odległymi od masowości i prostej algorytmizacji. Mieściliby się w tym zbiorze nie tylko malarze i poeci, ale też np. wysokiej klasy mistrzowie kuchni, dekoratorzy wnętrz czy twórcy projektów dla drukarek 3D. Nawiasem mówiąc, te ostatnie stanowią coraz poważniejszą konkurencję dla tradycyjnego przemysłu.

Cóż, jest to jakieś rozwiązanie – ale i tak trudno sobie wyobrazić, by ogół ludzi zdołał przemienić się w coachów, terapeutów, filozofów czy niszowych artystów i rzemieślników. Mało tego: można zadać sobie pytanie, czy popyt na tego rodzaju usługi byłby dostatecznie duży, skoro i one mogłyby zostać częściowo zautomatyzowane, zwłaszcza na potrzeby uboższej części społeczeństwa?

(...) być może dwadzieścia czy trzydzieści lat temu tak samo nie dowierzalibyśmy, że można robić zakupy w automatycznej kasie, obywając się bez sympatycznej pani Zosi, z którą zawsze można było porozmawiać o bólach w krzyżu i problemach z dorastającymi dziećmi. Także i dziś, gdyby ktoś zadałby nam dostatecznie tendencyjnie uformowane pytanie, zapewnilibyśmy, że jesteśmy po stronie pani Zosi przeciwko bezdusznej maszynie – ale gdyby zasugerowano nam, że w takim razie możemy płacić o 5 proc. więcej za każdy produkt, by w ten sposób sfinansować pensję sympatycznej kasjerki... O, nie – wówczas czym prędzej czmychniemy do nieludzkiego automatu, zdobywając się co najwyżej na smutne westchnięcie.

(...)

Naturalnie ktoś mógłby odbić piłeczkę, sugerując, że powstaną automaty tak inteligentne, że najzupełniej sprawnie zastępujące w rozmowie żywego człowieka - i będziemy mieć sytuację jak z powieści Philipa K. Dicka, gdzie bohaterowie sprzeczają się z leniwymi drzwiami czy złośliwą taksówką. Ale takie rozwiązanie zdaje się być jeszcze bardziej niepokojące.

***

Ja rozważam androidy śniące o elektrycznych owcach, że tak powiem, a kolega dalej widzi jakiegoś sztywnego blaszaka z vocoderowym głosem, który tłucze talerze i nie zna się na żartach. O takiego:

Ale właśnie chodzi o te dwie kwestie: czy ktoś będzie chciał dopłacać do żywych barmanów i kelnerów (do żywych kasjerek czy megafonistek na PKP jakoś byśmy się chyba nie garnęli?) - - - i co zrobimy, kiedy automatyczny kelner czy cieć będzie wystarczająco udatnie przypominał żywego?

Co do zastępowania niektórych prac biurowych maszyną - z perspektywy pracownika IT od systemów biznesowych - jeszcze dużo czasu upłynie :)
Aplikację zastępującą 4 pracowników biurowych, obsługuje 3 pracowników i 2 informatyków :)

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Być może - tak jak w roku 1902 poruszanie się samochodem po błotnistych drogach jakiejś tam Galicji mogło lub nawet musiało zakrawać na osobliwy rodzaj utrudniania sobie życia (specjalne kostiumy, rozkręcanie korbą, awarie, koleiny, kałuże, hałas etc.). I słusznie ktoś mógłby wtedy wywyższać furmankie z kuniem czy chodzenie pieszo, mówiąc "jeszcze dużo czasu upłynie".

Ale ten wątek jest właśnie o owym "dużo czasu". Może 15, może 30, może 40 lat. Ale co z tego? Ja ta myśli, że jeśli jakiś 18-latek obecnie rozważa kierunek swej edukacji, to winien brać pod uwagę nie tylko realia obecne czy też te "za pinć, ośm lat" (bo do tego czasu analitycy, prawnicy, lekarze czy - z drugiej strony - hydraulicy, elektrycy i inni 'kwalifikowani majstrowie' raczej będą mieli podobne warunki jak i teraz), ale też i wizję tego, co za lat 15 - 25.

Nie żeby się tam jakoś dało coś szczególnie mądrego wykoncypować i 'oszukać przeznaczenie', hyh. Ale nie zaszkodzi trochę się zorientować w trendach i możliwościach.

Ano - trzeba przyszłościowo patrzeć. Jest na razie kilka drobnych przykładów, że można zastąpić człowieka.

Całkowicie zrobotyzowane magazyny - człowieków jest kilku, nadzorują maszyny. Na halę nikt nie wchodzi. A kiedyś kręciło się dziesiątki magazynierów. Przy zachowaniu standaryzacji - przyjeżdża ciężarówka zapakowana przez roboty w fabryce, podjeżdzają automaty i ją wypakowują. Każda skrzynka trafia gdzie trzeba, jak potrzeba jest otwierana itp. Co więcej - ciężarówką może kierować autopilot (Tesla przeciera szlaki całkiem skutecznie). To nie jest odległa przyszłość - magazyny takie już są, ciężarówek jeszcze nie ma.

Sprawy biurowe dałoby się nie raz uprościć, gdyby nie procedury sprzed 20 lat i przepisy jeszcze starsze. Jest masa systemów, które mogą dużo pomóc.

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

>> które mogą dużo pomóc.

...pomóc

...
...

yhy
tak to nazwijmy

:-)

Napisał/a: Adimad tak jak w roku 1902 poruszanie się samochodem po błotnistych drogach

Nualesz wew 1902 samochud to beł kąkret. Pierdzieł i śmierdzieł. I fonograf to beł kąkret. A dziesz jezd kąkret zez tem pszekopiowaniem luckiej świadomości do kąpjutra?

Na ten tomiast jak ktuś wtedysz bajeł isz luckoś lada momęt wynajda butelkie-niewypitkie tak i do dzisiej baje. I kturen w uf czas spanikał i zlikwidał swoje osobiste bimbrownie wew sztodole ten wyszed na gupka.

A temusz isz magazyny bedo atomatyczni nik sie nie pszeciwia. Chocia luckie magazyniery zawszesz tysz być muszo iszby beło na kogusz zwaleć jak roskradno. Pszeca atomata do pjerdla nie posadzo.

Nualesz znowusz. Dziesz wew takiem atomatycznem magazynie tranckumanis i gnoza?

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: Adimad potrzeby uboższej części społeczeństwa

http://www.empik.com/zycie-pod-schodami-maloney-alison,p1104054023,ksiazka-p

Napisał/a: Adimad i co zrobimy, kiedy automatyczny kelner czy cieć będzie wystarczająco udatnie przypominał żywego?

nigdy opieprzenie automatu nie będzie tak przyjemne jak opieprzenie człowieka

I find your lack of faith disturbing

Ale co kolega znowu ściąga temat do tego?

Jak łatwo zauważyć, w wątku tym poruszane są równolegle przynajmniej dwa tematy: z jednej strony transhumanizm jako nowa forma gnozy (plus kwestia sztucznej świadomości), a z drugiej - nieco bardziej przyziemne kwestie automatyzacji i możliwego zaniku (przynajmniej w pewnych, dużych obszarach) zjawiska pracy ludzkiej.

Obie te kwestie są trochę powiązane, a trochę różne - i przynajmniej z drugiego (automatyzacji) nie musi wynikać pierwsze. Tak jak z delikatnego welfare state nie musi wynikać komunizm, a z zaistnienia prywatnej własności środków produkcji - anarchokapitalizm.

No dobrze, super - ale czy to zaraz jest powód, żeby uważać to drugie zjawisko za niegodne dyskusji albo za jakiś duperel, technologiczną błyskotkę itd.? "Ło, no dobra, no to nie bedzia pracy, Kapitan Państwo znacjolizuje fabryki i pocznie wypłacać dochut granatowany, a my se bedziema dyskutkować na Rebeljum o granicach kłamactwa i sedewakancji, wincyj wolnego czasu na gupoty - wielka mi rzecz, co ma być, to bydzia, czem tu się przejmować?" - - - tak zdaje się kolega to prezentować.

No, ale ja myślę, że jednak jest czym się przejmować; czy choćby nad czym na spokojnie podebatować. O ile te zmiany rzeczywiście nastąpią, to naprawdę nie będą takie sobie hop-siup poprawki, jak kupno elektrycznego czajnika w miejsce zwykłego. No nie, będą to jednak (jeśli) zmiany dużo większe i mogące rodzić, zwłaszcza w okresie przejściowym, spore problemy.

Napisał/a: św. Gnębą potykejoncy sie zez inwalido piekielno

Napisał/a: Adimad tak jak w roku 1902 poruszanie się samochodem po błotnistych drogach

Mamy już kąkret w postaci jeżdżących samochodów autonomicznych. Bez gnozy i transcendencji możemy się spodziewać, że w przeciągu około 20-30 lat zawód kierowcy tira, autobusu, kuriera czy taksówkarza stanie się przeżytkiem. Wg GUSu w 2012 w Polsce było ok. 500 000 kierowców zawodowych.

>> nigdy opieprzenie automatu nie będzie tak przyjemne jak opieprzenie człowieka

Nigdy, dopóki nie będzie jak z Dosią: skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?

I chyba nie sądzi kolega, że konsumenci (klienci) albo pracownicy (ci, którzy pozostaną, haj-szpesjaliści) ogłoszą protest w celu przywrócenia do pracy pana Zdzisia, bo można mu było naubliżać albo przeciwnie, pogadać z nim o kobitach i piłcy nożnyj. Nie, będą przy wejściu do sklepu, urzędu czy korpo witać się grzecznie z androidem czy nawet z jakimś blaszakiem na kółkach.

Albo że szefowie zaczną zatrudniać cieciów tylko po to, by móc ich rugać. Poradzą sobie bez tego.

Napisał/a: Adimad to naprawdę nie będą takie sobie hop-siup poprawki, jak kupno elektrycznego czajnika w miejsce zwykłego. No nie, będą to jednak (jeśli) zmiany dużo większe i mogące rodzić, zwłaszcza w okresie przejściowym, spore problemy.

np. istnieje ryzyko, że - przynajmniej w okresie przejściowym - inteligentny czajnik, który nie będzie mieć problemu z zauważeniem, że w wątku tym poruszane są równolegle przynajmniej dwa tematy, będzie inteligentniejszy od jeszcze-nie-scyborgizowanego użytkownika

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: Adimad No, ale ja myślę, że jednak jest czym się przejmować; czy choćby nad czym na spokojnie podebatować.

Nualesz czem sie Kulega pszejmywa?

Butelko-niewypitko? Kąpletnie bessęsu.

A znowusz cusz można beło sęsownego wydebatać o elektryce wew połowie XIX wieku?

Szyskie wiemy isz cuś sie musowo zmieni. Nualesz nie bydymy sie chibasz bawieć wew Jackoskiego.

Kulega dzieś widzieł tako debate isz luckoś podebateła o pszyszłosci i potym zaposiadyweła jusz szysko na te pszyszłoś pszygotowane?

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: Baloun Mamy już kąkret w postaci jeżdżących samochodów autonomicznych. Bez gnozy i transcendencji możemy się spodziewać, że w przeciągu około 20-30 lat zawód kierowcy tira, autobusu, kuriera czy taksówkarza stanie się przeżytkiem.

Kulega rozumywa apsztrakcjonistycznie.

Bibloteków jusz dziś na ten tychmiast mogłoby nie być, biblotekarzuw won paszli, a kużden mugby zaposiadyweć szysko cusz luckoś napiseła wew internatach.

Nualesz so leguracje, prawa autorskie, ZAIKSy śmiksy, zwionski radzieckie wydawców i NIEDASIE.

Samochodzoncem samochodom tysz ktuś sie może postawieć.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

>> Nualesz so leguracje, prawa autorskie, ZAIKSy śmiksy, zwionski radzieckie wydawców i NIEDASIE.

Książkę można pożyczyć i spiracić przez xerowanie (na przykład), zatem raczej nie w tym rzecz. Bardziej chodzi o to, że jeszcze nie wszystko zdigitalizowano; że Kapitan Państwo finansuje biblioteki, stąd i zatrudnienie w nich; że jeszcze sporo ludzi jest albo "cyfrowo wykluczonych" (ludzie starsi), albo po prostu lubi papierową książkę albo posiadywać se w bibliotece, jak np. niektórzy studenci - i być może zawsze tacy ludzie będą istnieć.

Ale to nie znaczy, że z kierowcami też tak musi być, bo skąd tu taki sentyment miałby się wziąć? Poza tym o ile można sobie wyobrazić jakiś ruch społeczny protestujący przeciw likwidacji bibliotek z powodu że pdf i chomikuj.pl, bo "bibloteki fajne som", o tyle trudno sądzić, by za cieciami i kierowcami ujął się ktoś prócz nich.

Anyway, to już są zupełnie inne kwestie, poza ujęciem ceteris paribus, które mnie najbardziej interesuje. Jasne, można sobie wyobrazić, że kompjutry mogą już "szysko", a mimo tego Kapitan Państwo ustanawia jakieś parytety dla ludzi i wymusza je choby i przez czysta lat, tak że za te czysta lat w galerni handlowej opodal mego bloku sprzedawać i stróżować bedom pra-pra-pra-wnuki obecnej pani Kasi i pana Zdzisia.

Ale przypuszczam, że wątpię; a poza tym byłoby w tym jakieś niedorzeczne samooszukiwanie się. Już sam fakt, że MOŻNA-BY, byłby cokolwiek deprymujący.

Ciekawe czy wolnomularska satanerka stworzy wreszcie robota szatana. Mechaniczny antychryst ac/dc. Demony na baterie ładowane ze słupków RWE. Groza y lordoza!

Napisał/a: Adimad o tyle trudno sądzić, by za cieciami i kierowcami ujął się ktoś prócz nich.

Nualesz zdecydujwa sie.

Albosz so oni nieliczne, a wtedysz jakisz to problemant spoeczny.

Albosz tesz jezd jeich puł milijona (a zez rodzinamy milijon) i wtedysz jusz zez pewnościo zostano zagospodarowane wew sęsie politycznem. Założy sie Komitet Obrony Kierowców, naobiecywa sie jeim legurancje, dotancje, piniendze, ochrone mniejsc pracy.

Milijon wyborców to nie kij wydmuchiweł.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: Adimad I chyba nie sądzi kolega, że konsumenci (klienci) albo pracownicy (ci, którzy pozostaną, haj-szpesjaliści)
...
Albo że szefowie zaczną zatrudniać cieciów tylko po to, by móc ich rugać. Poradzą sobie bez tego.

sądzę, że za zaoszczędzone na robotyzacji i zwolnieniach pieniążki nieliczni pracownicy, którzy pozostaną zatrudnieni następnie zatrudnią zwolnionych, którym nie będzie wystarczył "basic income", np. jako służbę domową i rozmaitych innych usługodawców, dostawców rozrywek i uciech

I find your lack of faith disturbing

i tak burżuazyjny kapitalizm wyewoluuje w nowy feudalizm

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: consumer

Ciekawe czy wolnomularska satanerka stworzy wreszcie robota szatana. Mechaniczny antychryst ac/dc. Demony na baterie ładowane ze słupków RWE. Groza y lordoza!

"I am all there is
Negative! Primitive! Limited! I let you live!
...
I'm perfect! Are you?"

I find your lack of faith disturbing

http://spectechinfo.com/?p=1027

Pionierzy sztucznej inteligencji (AI) mylili się co do czasu, ale z pewnością nie byli w błędzie co do faktu; AI nadchodzi. Będzie w naszych telewizorach, będzie kierować naszymi samochodami; będzie naszym przyjacielem i osobistym asystentem; przejmie rolę naszego lekarza. Postępów jakie odnotowano w dziedzinie sztucznej inteligencji w ciągu ostatnich trzech lat nie odnotowano w poprzednich trzech dekadach. Nawet liderzy technologiczni tacy jak Apple zaskoczeni zostali szybką ewolucją uczenia maszynowego – technologii, która napędza AI. Na swoim niedawnym Worldwide Developers Conference, Apple otworzyło swoje systemy sztucznej inteligencji, dzięki czemu niezależni twórcy mogą tworzyć technologie, które będą w stanie rywalizować z tym co Google i Amazon już zbudowali. Apple jest daleko za nimi.

http://spectechinfo.com/?p=1076

Microsoft obiecał „rozwiązać problem raka” w ciągu dekady przy użyciu przełomowej techniki informatycznej polegającej na identyfikacji kodu chorych komórek i przeprogramowanie ich ponownie do zdrowego stanu.

W dramatycznej zmianie kierunku rozwoju giganta technologii, firma zebrała „małą armię” najlepszych na świecie biologów, programistów i inżynierów, którzy próbują poradzić sobie z rakiem, jak gdyby był to błąd w systemie komputerowym. Bieżącego lata Microsoft otworzył swoje pierwsze laboratorium, gdzie będzie testować wyniki informatyków, którzy tworzą ogromne mapy wewnętrznego działania sieci komórkowych. Naukowcy pracują nawet nad komputerami wykonanymi z DNA, które mogą funkcjonować i żyć wewnątrz komórek, poszukując „usterek” takich jak np. rak w sieciach ustrojowych. Jeśli zauważone byłyby szanse na rozwój raka wówczas system byłby resetowany i ponownie uruchomiany, czyszcząc się tym samym z chorych komórek.

http://spectechinfo.com/?p=1130

http://spectechinfo.com/?p=1097

(...)

Drugim elementem są prace naukowe wykonywane w Joslin Diabetes Center w Connecticut, które wykorzystują biotechnologię, by wyłączyć gen receptora insuliny tłuszczu u zwierząt i pozwalające jeść duże ilości żywności bez obawy o cukrzycę lub przyrost wagi.

Poprzez ingerencję w ludzki genom możemy usunąć tysiącletnie – stare geny nie służące obecnie żadnemu celowi i znacznie przedłużyć życie. Przyszłość pokaże jak ułożą się plany, ale Kurzweil uważa, że jego śmierć przed narodzinami tej Singularity (ang. osobliwości) będzie z jego strony porażką, przyjął więc ścisłą dietę z nadzieją na „dotarcie” do 2045 i życie wieczne.

***

W 2025 roku realizując wizję gospodarki postindustrialnej i świata prawdziwej obfitości, zgodnie z prawem Moore’a zaobserwujemy znaczne przyspieszenie tempa zmian. Oto osiem obszarów w których w następnej dekadzie zobaczymy niezwykłą transformację.
1.Mózg ludzki (no prawie) – cena 1 tys. USD
W roku 2025, 1 tys. USD powinien wystarczyć na zakup komputera, który jest w stanie prowadzić obliczenia z szybkością 10^16 cykli na sekundę (tj.. 10 000 bilionów cykli na sekundę). Odpowiada to mniej więcej szybkości przetwarzania ludzkiego mózgu.

2. Gospodarka 2 bilionów sensorów
Internet of Everything jest określeniem sieci połączeń pomiędzy urządzeniami, ludźmi, procesami i danymi. W 2025 roku IoE przekroczy 100 miliardów podłączonych urządzeń – każde z nich z tuzinem lub więcej czujników zbierania danych. Doprowadzi to do gospodarki biliona sensorów powodując rewolucję danych o rozmiarach trudnych do wyobrażenia w obecnych czasach. Najnowszy raport firmy Cisco szacuje, że IoE będzie generował 19 bilionów USD nowo wytworzonej wartości.

3. Wiedza Doskonała
Zmierzamy w kierunku świata wiedzy doskonałej. Z bilionów czujników zbierających wszędzie dane (autonomicznych samochodów, systemów satelitarnych, dronów, urządzeń przenośnych – wearables, kamer itp. ), będziemy w stanie zawsze i wszędzie wiedzieć o świecie to co chcemy i skutecznie prowadzić kwerendy danych.

4. 8 mld. Połączonych Internetem Ludzi
Facebook (Internet.org), SpaceX, Google (Projekt Loon), Qualcomm i Virgin (OneWeb) planują zapewnienie globalnej łączności z każdym człowiekiem na Ziemi z prędkością przekraczającą jeden megabit na sekundę. Rozwiniemy globalną komunikację poczynając od obecnych trzech, a zmierzając do ośmiu miliardów połączonych ludzi. Dodane zostanie pięć miliardów nowych konsumentów do gospodarki światowej. Stanowić to będzie dziesiątki bilionów nowych dolarów wpływających do arterii gospodarki światowej. Nie będą oni funkcjonować w Internecie jak 20 lat temu z modemami 9600, lecz krążyć z szybkością 1 Mbps i dostępem do światowej informacji, usług Google, druku 3D, chmury Amazon Web Services, sztucznej inteligencji z Watson, crowdfundingu, czy crowdsourcingu, itp.

5. Zmiany Systemu Opieki Zdrowotnej
Istniejące instytucje opieki zdrowotnej upadną z pojawieniem się nowych modeli biznesowych dających lepszą i skuteczniejszą opiekę zdrowotną. Tysiące firm, w tym również dzisiejsze olbrzymy obróbki danych (Google, Apple, Microsoft, SAP, IBM, itp.) będą wchodziły na ten lukratywny rynek branży medycznej 3,8 biliona USD z nowymi modelami biznesowymi, które dematerializują, demonetyzują i demokratyzują opiekę zdrowotną, odrzucając dzisiejszy system jako biurokratyczny i nieefektywny. Wraz z rozwojem czujników biometrycznych (wearables) i sztucznej inteligencji każdy z nas będzie zarządzał własnym zdrowiem. Skalowalność sekwencjonowania genomowego i uczenie maszynowe pozwoli nam zrozumieć przyczynę raka, chorób serca i chorób neurodegeneracyjnych. Roboty chirurgiczne będą przeprowadzały perfekcyjne autonomiczne i powtarzalne procedury chirurgiczne za ułamek kosztów obecnych operacji. Będziemy mogli wyhodować sobie w miarę potrzeby własne serce, wątrobę, płuca czy nerki do przeszczepu, zamiast czekać dawcę organu.

6. Augmented i Wirtual Reality
Miliardy dolarów zainwestowanych przez Facebook (Oculus), Google (Magia Leap), Microsoft (Hololens), Sony, Qualcomm, HTC i innych prowadzić będą do nowej generacji wyświetlaczy i interfejsów użytkownika. Ekran w telefonie, komputerze, czy telewizorze zniknie i zostanie zastąpiony przez okulary. Nie będzie to nudne wzornictwo jak np. Google Glass, ale jego stylowe odpowiedniki, lansowane przez najlepszych dyktatorów mody. Rezultatem będą ogromne zmiany w wielu branżach, począwszy od handlu detalicznego, edukacji, podróży, rozrywek i podstawowych sposobów naszego działania.

7. Pierwsze dni JARVIS
Rozwój sztucznej inteligencji będzie kamieniem milowym postępu technologicznego następnej dekady. O ile już obecnie Siri jest całkiem przydatna, to jej odpowiednik następnej dekady będzie znacznie bardziej przypominał Jarvis z Iron Man, z rozszerzonymi możliwościami rozumienia i artykułowania odpowiedzi. Firmy takie jak IBM Watson, czy DeepMind nadal będą rozwijały nowej generacji systemy sztucznej inteligencji. Dla naszej własnej wygody i mniej czy bardziej realnej potrzeby bezpieczeństwa za dziesięć lat normalnym będzie zatrudnienie sztucznej inteligencji – AI do słuchania rozmów telefonicznych, czytania wiadomości e-mail i skanowania danych biometrycznych.

8. Blockchain
W oparciu o blockchain funkcjonuje Bitcoin, który jest zdecentralizowaną (globalną), zdemokratyzowaną, kryptowalutą. Prawdziwą innowacją jest tu jednak nie waluta, lecz sam blockchain, protokół, który pozwala na bezpieczne, bezpośrednie (bez pośredników), transfery cyfrowych wartości aktywów (pieniądze, kontrakty, obligacje, akcje, itp). Inwestorzy, jak Marc Andreessen pompują dziesiątki milionów w jego rozwój i wierzą, że jest to tak ważne, jak możliwość tworzenia i rozwijania samego Internetu.

Posłowie: Żyjemy w niesamowitych czasach i zmierzamy w kierunku, gdzie jedyną stałą jest zmiana, a jej tempo jest coraz większe.

http://spectechinfo.com/?p=668

Napisał/a: Adimad Kurzweil uważa, że jego śmierć przed narodzinami tej Singularity (ang. osobliwości) będzie z jego strony porażką, przyjął więc ścisłą dietę z nadzieją na „dotarcie” do 2045 i życie wieczne.

A cusz jeślisz da rade, nualesz takosz zaposiadywejonc srogiego alcymera?

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: Adimad zobaczymy niezwykłą transformację.

Sprawdzieć czy nie nafluloryzowany.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

A jak sobie szef Microsoft poradzi, jak Kalifornia utopi się w oceanie (najsampierw ognia)?

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

A Kuledzy sceptycy są sceptyczni tak od serca, nie bo nie, czy tylko tak aby nie zapeszyć ?

Napisał/a: Baloun

A Kuledzy sceptycy są sceptyczni tak od serca, nie bo nie, czy tylko tak aby nie zapeszyć ?

Osobiście, to jakoś tak od serca (ale i chyba, jak już padło wyżej- fifaka tyż).

dwie stopki

mi to pasuje, jeszcze zero point energy, "low energy nuclear reactions" itp.

ale poprosiłbym jeszcze koniecznie podwodne miasta i sterowce

zwłaszcza bez sterowców to nie byłoby to samo

https://www.youtube.com/watch?v=7LKgtdNFi-g&t=45s

wycieczka sterowcem round the world

to by było coś! taki postęp popieram

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: BrunonBonifacy fifaka

fifak niezagrożony, napęd jądrowy

I find your lack of faith disturbing

Śterowce to jest taka retrofuture, która nie będzie nigdy na większą skalę z tego istotnego powodu, że nie ma helu w odpowiedniej ilości.

wystarczy mała, luksusowa skala, wezmę kredyt

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: Filioquist wezmę kredyt

To Kólega teraz zachencieł szyskie boty zez okoliczny okolicy. Wywłont rozwalo jak sie zejdo te śtuczne ęteligencje..

dwie stopki

:-))) potrzebuję zmniejszyć raty, jedna mniejsza rata ;-)

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: Adimad ...

Kolega naprawdę w to wszystko wierzy? Nie sądzi kolega, że to brzmi po prostu jak wielkie nadzieje człowieka zafascynowanego tematyką, którym z pewnością jest autor przytoczonej strony?

Totalna rebelia wzbiera w nas przeciwko ostatecznemu buntowi. Całkowite odrzucenie demokratycznej doktryny jest ostatnim i skromnym refugium dla ludzkiej wolności. W naszych czasach rebelia jest albo reakcyjna, albo jest obłudną i tanią farsą.

Nie - ja raczej chciałbym w to NIE wierzyć. Jak już mówiłem, postępuję w tym wątku trochę jak kol. Tomek Czerstwy w nitkach około-brawarystycznych, około-tradsowskich etc. Wrzucam coś, co mi się w sumie nie podoba i czego bym sobie nie życzył - ale czego jednak nie potrafię w (dostatecznie) przekonujący dla siebie sposób całkiem zanegować. I liczę na to, że może ktoś mnie jednak utuli i w (dostatecznie przekonujący przynajmniej dla mnie sposób) powie rześkim, pewnym siebie głosem: "Spokojnie, to tak nie będzie, gdyż ponieważ...".

Natomiast generalnie większa część kontr-argumentów jest typu:

1) Nu, ale to, to, tamto i tamto to jeszcze nie jest "prawdziwa AI" ani "transhumanizm level hard", tak więc ni ma się co przejmować; --- a że się tysznc drobniejszych rzeczy gruntownie poprzemienia, zkomputeruje, zrobotuje i zautomatuje, to je wiadoma sprawa, ale co wincyj można o tem powiedzieć i cóż zrobić, no było jak było, jest jak jest i jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było, a to i tak wszysko ino bedom błahostki, po dorożkach tyż kulega nie płacze ------------- to mniej więcej linia kol. Gnębona;

2) Naprawdę kolega w to wierzy? To przecież fantastyka, sajens-fikszyn, panie, ja w Nowej Fantastyce take rzeczy za Balcerowicza czytał i do tera się nie spełniło; to jeszcze żyje ten Kurcwajl? No ma za co żyć, jak kręci kasę na naiwniakach przychodzących słuchać wykładów o Osobliwości, za jeden pono 30 kafli w dularach bierze; nie no, kolego, krótko mówiąc, szmery-bajery, teksty reklamowe korpo-menedżerów albo naukowców łasych na granty; a w ogóle to myślałem, że już ludziom przeszło, a tu nie, wypisują dalej to samo, co w Młodym Techniku za pierwszego Kwaśniewskiego; jaka AI, jakie algorytmy uczące, jakie roboty, wszystko to jeszcze jakieś przedszkolne zabawy, z których nie wiadomo, czy coś wyniknie, a na razie wydaje się, że nie wiele ----------- to mniej więcej linia kol. ryzykfizyka (ale te tezy trzeba by uzasadnić)

3) Kamienia filozoficznego szukali, nie znaleźli, głodziły się gnostyki albo zbokofilię odprawiali - i tyle z ich wyzwolenia było; Hitla obiecywał nadczłowieka, wiadomo jak skończył, komunizm obiecywał, hoho, nauka łysenkowska, gospodarka planowa - i wiadomo jak się skończyło... ------------- argument z (pozornej?) analogii, który też gdzieś tu się przewijał.

***

No dobra, ale np. komunizm musiał nieźle fałszować statystyki i nie tylko, żeby móc rozpowszechniać historie o niebywałym postępie i dobrobycie w Związku Sowieckim. I teraz co - twierdzi kolega (kol. ryzykfizyk), że tego rodzaju newsy, oblatujące portale w stylu singularityhub czy futurism.com, to wymysły? Że nie ma tych nanobotów (przynajmniej tych, o których piszą), tych urządzeń przywracających wzrok i inne zmysły, automatycznych samochodów, systemów AI ogrywających ludzi w gry i analizujących wnioski kredytowe, coraz bardziej udatnych androidów, inżynierii genetycznej, urządzeń sterowanych myślą i wielu innych tematów, które były linkowane czy cytowane choćby w tym wątku?

No nie, wychodzi na to, że są. Jasne, często jeszcze drogie, w fazie testowej, wstępnej itd. Jasne, pewnie pokazuje się głównie ich zalety, a nie wady - i być może po 10 minutach dyskusji z androidem bylibyśmy zachwyceni, ale po godzinie znudzeni jak mopsy jego powtarzalnością (nie wiem, nie gadałem, ale załóżmy). OK, ale kierunek jest wytyczony, klarowny - i według niego to biegnie; nawet jeśli nie zlikwidują śmierci i nie przekopiują nas do kompjutra.

Co innego, gdyby kolega zdołał przedstawić jakiś, choćby pobieżny, opis przesłanek czy dowodów pozwalających stwierdzać, że to wszystko na wyrost - i że za 40 lat życie pewnie będzie podobnie cuchnące, proste i ciężkie jak i dziś. Albo że są jakieś zasadnicze powody, dla których wyżej dupy nie podskoczą (ludzie od AI, genetyki etc.).

To bym się nawet cieszył, bym wino koledze postawił czy coś. Hyhy.

BTW, ja zdaję sobie sprawę, że transhumanizm, ekstropianizm czy nawet "zwyklejszy" technofilizm mają w sobie komponent quasi-religijny (w sensie organizacji oraz pewnego rodzaju wiary). I że funkcjonują w tych quasi-religiach mity, jak mit roku 2045 itd. Tym niemniej jest tu także coś, o czym pisałem na początku tego wątku - tym razem gnoza wystawia stragan nie tylko z kamieniami filozoficznymi i niewidzialną pneumą, ale i z namacalnymi faktami. Niechby i nawet nie takimi jeszcze, jak te co mają się nam objawić w 2045. OK, ale jednak.

Napisał/a: Baloun A Kuledzy sceptycy są sceptyczni tak

z Wiary i Rozumu.

A rozumam tak:

szyngularęcja, dusza wew kompuperze, nieśmiertelnoś na prund, androjedy co niańczo dziecków to so ino takie marzenia jak zez butelko-niewypitko

A znowusz manipulancje gienetyczne, protazy zamnias renków i nogów, rużni ałtomatyczni ałtomatoły to je jak elektryka wew dziewietnastem sztuleciu. Cuś zez tegusz rośnie wew oczach. Nualesz cusz? Możem se dedukać jak jakie Werny, debatać, ino prawdopodobięstwo isz trafiemy wydawa mie sie znikomem.

Nawet jak czemś akurantnie trafiemy to nie odrużniemysz tegusz od somsiedniej gupoty. A czysz nie wiecie isz odrobina gupoty szysko zagupia?

Totysz traktywam to jako mniło hulankie wodzów wyobraźni nualesz nie mogie traktać tegusz zez elektryczno powago. Gdysz nie jezde ałtomatołem i zaposiadywam samopoczucie humera.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: Adimad Tym niemniej jest tu także coś, o czym pisałem na początku tego wątku - tym razem gnoza wystawia stragan nie tylko z kamieniami filozoficznymi i niewidzialną pneumą, ale i z namacalnymi faktami. Niechby i nawet nie takimi jeszcze, jak te co mają się nam objawić w 2045. OK, ale jednak.

wreszcie konkrety - jak u jehowitów

"1874, 1914, 1918, 1925, 1945, 1972, 1975, 1984/1994, 2000, 2034... Prawdopodobnie żadne inne wyznanie religijne na świecie nie miało już tylu wyznaczonych dat końca świata, co Świadkowie Jehowy."

I find your lack of faith disturbing

a serio - są powody do niepokoju?

Napisał/a: Adimad

Nie - ja raczej chciałbym w to NIE wierzyć.

dlaczego?

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: Adimad OK, ale kierunek jest wytyczony, klarowny

Kulega wyeksplika te klarownoś albowię odniesywam wrażenie isz so to szysko połapani na łapa-capa łamioncy niusy zez rużnych zabudowań parafjalnych.

Ino by guwnie zaimponać i podekscytać gimbaze dukajonco zez zachwyceniem Dukaja i insze fantazyjne powiestki.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

>> dlaczego?

Bom niezwyczajny takiego świata i nie podobuje mi się taki jego obraz, jaki malują owi panowie futurologowie. Plus wiele innych powodów, które tu z grubsza nakreśliłem we wcześniejszych wpisach.

>> albowię odniesywam wrażenie isz so to szysko połapani na łapa-capa łamioncy niusy zez rużnych zabudowań parafjalnych.

No, ale jeśli kolega uważa, że to historyjki jak z "Super Skandali" A.D. 1994 - to na koledze spoczywa ciężar dowodu. Ja widzę tekst o tym czy tamtym (o biodrukarkach 3D czy AI piszącej zdatne do odczytunku artykuły prasowe) - i dlaczemu mam nie wierzać?

Napisał/a: Adimad to na koledze spoczywa ciężar dowodu.

Otusz dlaczegusz? Pszeca napisano "komusz odpierdziela od tegusz dowodu domageć sie bendo"

Butelkie-niewypitkie tysz mam udowadnieć isz gupota?

Notujbene tysz wierze isz AI napiseła fajne notkie isz AI napiseła fajne notkie o AI kturasz jezd pszyszłościo luckości.

Otusz akurantnie dlategusz nie wierze takimsz notką.

Koniec dowodu z Niewiary i Rozumu

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: św. Gnębą potykejoncy sie zez inwalido piekielno

Butelkie-niewypitkie tysz mam udowadnieć isz gupota?

W Biblii stoi napisane, że ludzie będą chcieli umierać a nie będą mogli. Toteż uważam, że jednak coś niecoś pójdzie po myśli Krucweilowej.

disagree

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

@Baloun - no i do tego wizja biblijna, apokaliptyczna, jakkolwiek by jej symbolicznie nie traktować, jest niemal do samego końca pesymistyczna, a nawet w finale tylko niektórzy się ostaną, zresztą po długich przebojach. Zupełnie to nie styka z wizją transhumanistyczną czy teilhardowską, gdzie przyszłość to postęp, auto-przebóstwianie (w obrębie materii, tym gorzej), rosnące szczęście i zmierzanie w górę.

Jasne, można powiedzieć, że to się nijak nie kłóci, bo co tam, przez miliard lat se będą się przebóstwiać (jak w "Mieście i Gwiazdach" Clarke'a), a potem łupnie i się skończy; ale jest to trochę naciągane, podobnie jak gadanie, że "choby i transhumaniści śmierć znieśli, to przeca najwyżej tyla pożyją, aż gwiazdy zgasno, wiela to będzie: z dziesińć miliardy lat? - przy wieczności tyle co sekundkie, także konserwizm ni ma się czego bać".

Zresztą jeszcze przy dyskusjach nt. literatury sf pisałem, że katolicki konserwatyzm w sumie optuje za takim "Obozem Małej Ziemi" (jest "antropocentryczny" w pewnym sensie, przywiązany do konieczności współgrania Kościoła z historią i jego roli itd.), podczas gdy wizje transhumanistów czy hard-sf relatywizują Ziemię, człowieka, kulturę i religię - bo przeca panie, nie wiadoma, dzie to my dojdziem za 10 tysiąców lat itd.

Napisał/a: Adimad

Nie - ja raczej chciałbym w to NIE wierzyć. Jak już mówiłem, postępuję w tym wątku trochę jak kol. Tomek Czerstwy w nitkach około-brawarystycznych, około-tradsowskich etc. Wrzucam coś, co mi się w sumie nie podoba i czego bym sobie nie życzył - ale czego jednak nie potrafię w (dostatecznie) przekonujący dla siebie sposób całkiem zanegować. I liczę na to, że może ktoś mnie jednak utuli i w (dostatecznie przekonujący przynajmniej dla mnie sposób) powie rześkim, pewnym siebie głosem: "Spokojnie, to tak nie będzie, gdyż ponieważ...".

Natomiast generalnie większa część kontr-argumentów jest typu:

1) Nu, ale to, to, tamto i tamto to jeszcze nie jest "prawdziwa AI" ani "transhumanizm level hard", tak więc ni ma się co przejmować; --- a że się tysznc drobniejszych rzeczy gruntownie poprzemienia, zkomputeruje, zrobotuje i zautomatuje, to je wiadoma sprawa, ale co wincyj można o tem powiedzieć i cóż zrobić, no było jak było, jest jak jest i jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było, a to i tak wszysko ino bedom błahostki, po dorożkach tyż kulega nie płacze ------------- to mniej więcej linia kol. Gnębona;

2) Naprawdę kolega w to wierzy? To przecież fantastyka, sajens-fikszyn, panie, ja w Nowej Fantastyce take rzeczy za Balcerowicza czytał i do tera się nie spełniło; to jeszcze żyje ten Kurcwajl? No ma za co żyć, jak kręci kasę na naiwniakach przychodzących słuchać wykładów o Osobliwości, za jeden pono 30 kafli w dularach bierze; nie no, kolego, krótko mówiąc, szmery-bajery, teksty reklamowe korpo-menedżerów albo naukowców łasych na granty; a w ogóle to myślałem, że już ludziom przeszło, a tu nie, wypisują dalej to samo, co w Młodym Techniku za pierwszego Kwaśniewskiego; jaka AI, jakie algorytmy uczące, jakie roboty, wszystko to jeszcze jakieś przedszkolne zabawy, z których nie wiadomo, czy coś wyniknie, a na razie wydaje się, że nie wiele ----------- to mniej więcej linia kol. ryzykfizyka (ale te tezy trzeba by uzasadnić)

3) Kamienia filozoficznego szukali, nie znaleźli, głodziły się gnostyki albo zbokofilię odprawiali - i tyle z ich wyzwolenia było; Hitla obiecywał nadczłowieka, wiadomo jak skończył, komunizm obiecywał, hoho, nauka łysenkowska, gospodarka planowa - i wiadomo jak się skończyło... ------------- argument z (pozornej?) analogii, który też gdzieś tu się przewijał.

***

No dobra, ale np. komunizm musiał nieźle fałszować statystyki i nie tylko, żeby móc rozpowszechniać historie o niebywałym postępie i dobrobycie w Związku Sowieckim. I teraz co - twierdzi kolega (kol. ryzykfizyk), że tego rodzaju newsy, oblatujące portale w stylu singularityhub czy futurism.com, to wymysły? Że nie ma tych nanobotów (przynajmniej tych, o których piszą), tych urządzeń przywracających wzrok i inne zmysły, automatycznych samochodów, systemów AI ogrywających ludzi w gry i analizujących wnioski kredytowe, coraz bardziej udatnych androidów, inżynierii genetycznej, urządzeń sterowanych myślą i wielu innych tematów, które były linkowane czy cytowane choćby w tym wątku?

No nie, wychodzi na to, że są. Jasne, często jeszcze drogie, w fazie testowej, wstępnej itd. Jasne, pewnie pokazuje się głównie ich zalety, a nie wady - i być może po 10 minutach dyskusji z androidem bylibyśmy zachwyceni, ale po godzinie znudzeni jak mopsy jego powtarzalnością (nie wiem, nie gadałem, ale załóżmy). OK, ale kierunek jest wytyczony, klarowny - i według niego to biegnie; nawet jeśli nie zlikwidują śmierci i nie przekopiują nas do kompjutra.

Co innego, gdyby kolega zdołał przedstawić jakiś, choćby pobieżny, opis przesłanek czy dowodów pozwalających stwierdzać, że to wszystko na wyrost - i że za 40 lat życie pewnie będzie podobnie cuchnące, proste i ciężkie jak i dziś. Albo że są jakieś zasadnicze powody, dla których wyżej dupy nie podskoczą (ludzie od AI, genetyki etc.).

To bym się nawet cieszył, bym wino koledze postawił czy coś. Hyhy.

BTW, ja zdaję sobie sprawę, że transhumanizm, ekstropianizm czy nawet "zwyklejszy" technofilizm mają w sobie komponent quasi-religijny (w sensie organizacji oraz pewnego rodzaju wiary). I że funkcjonują w tych quasi-religiach mity, jak mit roku 2045 itd. Tym niemniej jest tu także coś, o czym pisałem na początku tego wątku - tym razem gnoza wystawia stragan nie tylko z kamieniami filozoficznymi i niewidzialną pneumą, ale i z namacalnymi faktami. Niechby i nawet nie takimi jeszcze, jak te co mają się nam objawić w 2045. OK, ale jednak.

Ale przecież te co bardziej futurystyczne punkty to po prostu informacje w stylu "xxx wydaje tyle i tyle miliardów na badanie", a nie jakieś rzeczywiste przełomy. Bo że Big Data się będzie rozwijać, to trudno mieć wątpliwości (aczkolwiek też mi się to nie podoba). Ale już taki Kurzweil to jest kompletny czub, gość który wierzy w to, że naszą świadomość można sobie zgrać na pendrajwa.

Napisał/a: Adimad @Baloun - no i do tego wizja biblijna, apokaliptyczna, jakkolwiek by jej symbolicznie nie traktować, jest niemal do samego końca pesymistyczna, a nawet w finale tylko niektórzy się ostaną, zresztą po długich przebojach. Zupełnie to nie styka z wizją transhumanistyczną czy teilhardowską, gdzie przyszłość to postęp, auto-przebóstwianie (w obrębie materii, tym gorzej), rosnące szczęście i zmierzanie w górę.

WIZJĄ właśnie. Nikt nie udowodnił, że rozwój technologiczny doprowadzi nas do przebóstwienia i szcześcia. To są obietnice futurystów. W XIX wieku tez wyobrażano sobie niestworzone rzeczy, a skończyło się na nalotach dywanowych, zmechanizowanej zagładzie całych narodów, a w końcu na wybuchu bomby jądrowej, bardzo prymitywnej jak na współczesne standardy zresztą. Moim zdaniem szanse większe są raczej na scenariusz przeciwny. Już raz, w okresie Zimnej Wojny rozwój techniki prawie sprowadził na nas zagładę, niewykluczone, że tym razem będzie bardziej skuteczny. A nawet jeśli nie, to wcale niekoniecznie ten rozwój zaprowadzi nas do większej szczęśliwości. Ten Pan miał na przykład inne zdanie (aż się dziwię, że jeszcze nikt nie przywołał tej ciekawej pozycji w tym wątku):

Totalna rebelia wzbiera w nas przeciwko ostatecznemu buntowi. Całkowite odrzucenie demokratycznej doktryny jest ostatnim i skromnym refugium dla ludzkiej wolności. W naszych czasach rebelia jest albo reakcyjna, albo jest obłudną i tanią farsą.

Napisał/a: Baloun W Biblii stoi napisane, że ludzie będą chcieli umierać a nie będą mogli. Toteż uważam, że jednak coś niecoś pójdzie po myśli Krucweilowej.

Kuledze nic nigdysz wew kompupterze nie wewpadło wew czarno dupe?

Mencze sie, robie bakupa, a potym i tak kupa.

Czemusz zez duszo kompupterowo mniałoby być inaczy?

Poskryptum

To nie je butelka-niewypitka ino butelka-nienalewka. Znaczy da sie jo naleć ino czeba paczeć zes wielgo uwago iszby sie nie wypjerdzieleło

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Niemniej gdy dostępna będzie terapia odmładzająca i przedłużająca życie, nie sądzę żeby Kościół tego zabronił. Jeżeli będzie mnie stać to zamierzam skorzystać, a wy ?

Napisał/a: Baloun to zamierzam skorzystać, a wy ?

A po cóż tkwić w tym ledwie trójwymiarowym, jednokierunkowym strumieniu czasu?

Napisał/a: Baloun

Niemniej gdy dostępna będzie terapia odmładzająca i przedłużająca życie, nie sądzę żeby Kościół tego zabronił. Jeżeli będzie mnie stać to zamierzam skorzystać, a wy ?

Niek naj sam pierf pszud alcymerowi dadzo rade. Bo cusz mie zaposiadyweć czysta lat i robieć wew gacie.

Chorobów degengeracyjnych corasto wiency a jejim sie zwidujo fątany młodości. Skączy sie ałtomatołamy do podcierywania dupy.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

czwartym wymiarem jest czas..
GIPHY Studios Originals sad crying robot peter carlson

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Łamionca wiadomoś szpencjalnie dla Kulegi Balona

http://swiatnauki.com.pl/index.php/2015/06/10/przelom-w-walce-ze-zmarszczkami-nobel-z-medycyny-za-odmladzanie-komorek/

Za miej nisz czy stufki giemba jak dupa niemuwlencia.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: św. Gnębą potykejoncy sie zez inwalido piekielnoZa miej nisz czy stufki giemba jak dupa niemuwlencia.

Półtora roka siem mordowaem, coby sie wyzbyć onego luksusu, któren miałem za gratys ode swojej tarcicy. Nik mie nie namówi na odmładzanie skóry, nawet jakby grubo dopłacał. Ale kobitki u łapiduchów se chwaleły...

dwie stopki

jeszcze krem na odchudzanie, na porost i podniesienie biustu tudzież na porost i podniesienie (w razie potrzeby) fifaka, w wygodnych aplikatorach - kolejne Noble murowane

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: Filioquist kolejne Noble

Pszeca to so oszukance zez lekramy a nie żadne Nople.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Ech, nie dam się więcej zamrozić...

dwie stopki

@Gnębą

Invalid content

I find your lack of faith disturbing

wierzę opiniom w internecie - są jednoznaczne, krem polecają dobre kosmetyczki

I find your lack of faith disturbing

kremci jest blisko!

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: Filioquist

@Gnębą

Invalid content

Wspułczam.

Akurantnie ślubełem se isz po każdem inwalidzie ide na odwyg od forumna na czy dni.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: św. Gnębą potykejoncy sie zez inwalido piekielno

Napisał/a: Filioquist

@Gnębą

Invalid content

Wspułczam.

Akurantnie ślubełem se isz po każdem inwalidzie ide na odwyg od forumna na czy dni.

ale to u mnie był, Kulegi kątęt jest valid

I find your lack of faith disturbing

Nualesz dzisiej musiełem jusz dwuch inwalidów pszehytszeć. Wew tem jednegosz upjerdliwegosz. Noji ślubełem se isz po nastempnem ide na otwyg. Nie bede sie kopeł zez dekturowo chołoto.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

głowa do góry! kremci jest blisko! w wygodnym aplikatorze!

I find your lack of faith disturbing

Widzę, że polemika toczy się już na czech różnych polach, niespecjalnie ze sobą związanych:
1. Postępie technologicznym i związaną z nim automatyką, która z kolei ma być zagrożeniem dla "miejsc pracy". Ten postęp nie ma nic wspólnego ani z transzumanizmem ani z AI.
2. Sztuczną inteligencją, która znowu nie musi się łączyć ani z transzumanizmem ani z automatyką.
3. Tytułowy transzumanis prawie wgógle nie jest w wątku omawiany.

Generalnie zgoda co do AI z kol. Gnembonem. Nie ma jeszcze nic, co by świadczyło o takich możliwościach.

Natomiast, co do automatyki, to fakt, że roboty mogą wykonywać część prac za człowieka, ale z takim postępem mamy do czynienia od stuleci i światu jakoś specjalnie gorzy z tego powodu nie jest.

Jeszcze co do podróży 24. Lem Stanisław, niewątpliwie inteligentny człowiek, erudyta, dowcipny i elokwentny, utalentowany pisarz, miał wielką przypadłość. Jego lewackie poglądy były wielką przeszkodą w zrozumieniu mechanizmów gospodarki i naszej religii. Dawał temu wyraz niejednokrotnie, również i w tym opowiadaniu.

Przecież bogole mogą być bogolami głównie dzięki temu, że sprzedają coś biedakom. Jak biedaków maszyna przerobi w krążki, bogole przestaną istnieć. Świat to taki homeostat - Pan Bóg genialnie to wymyślił.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

>> światu jakoś specjalnie gorzy z tego powodu nie jest.

Ale to już wyjaśniano. Bo po prostu jak dotąd każda maszyna wymagała obsługi przez ludzi. A jeśli nawet maszyna potrzebowała jednego człowieka i taki tandem zastępował 10-ciu czy 50-ciu chopa, to równocześnie technika wykreowała nowe obszary i stąd nowe potrzeby (radio, TV, programowanie gier, analiza techniczna wykresów giełdowych, grafika komputerowa, muzyka elektroniczna itd.), gdzie lud znajdował zajęcie. Albo też na tyle poszerzyła możliwość eksploatacji kopalin, ziemi uprawnej itd., że się wyrównało. A tu mówimy o epoce, w której okazać się może, że nie będzie posad, na które ludzie będą mogli przeskoczyć (ogół ludzi). Tak więc tym razem byłaby to faktycznie fundamentalna zmiana. Oczywiście można też powiedzieć: no to gites-majonez, niewolnictwo robotów, a my będą paniska na całego, życie jak w Madrycie, wreszcie znajdziem czas na kompilacyjne obejrzenie wszystkich filmików Telewizji Narodowej, jak do roboty nie będzie trza chodzić.

No, ale to nie jest takie proste, vide refleksje choćby z tego wątku. Kwestia tego, czy znajdzie się utrzymanie dla takich niepracujących ludzi, jakie będą tego skutki społeczne, psychologiczne itd. (o ile faktycznie tak się stanie).

>> Jak biedaków maszyna przerobi w krążki, bogole przestaną istnieć

No, ale autodestrukcja się zdarza tak w życiu jednostek, jak i społeczeństw. W tym również taka, która zachodzi na planie kolektywnym, mimo że jednostkowo nikt jej nie chce. Na przykład powyżej linkowałem tekst pewnego ekonomisty austriackiego, p. G. Northa, który też wyznaje taką teorię rynkowego homeostatu - że praca dla ludzi będzie, bo gdyby jej nie było, to ludzie nie mieliby pensji, za które mogliby kupować towary z automatycznych fabryk, a zatem kapitaliści, widząc że sprawa zmierza w tym kierunku, zaczną przyjmować ludzi: -------------- "This has never taken place in world history, and I do not believe that it ever will. If entrepreneurs see that their income is falling because human beings are no longer buying the output of their enterprises, they will cease allocating capital in those lines of production that are producing a falling rate of return on investment. Capitalists are not fools. They are not going to buy robots and software programs in order to produce goods and services for which there is no market."

No, w takiej ogólności to wygląda fajnie (hehe - ten argument z "nigdy tak nie było, zatem..."). Ale przecież pojedynczy kapitalista nie wyjdzie przed szereg, bo niby jak - miałby zacząć przyjmować ludzi do własnej fabryki, żeby im płacić, aby mogli kupować jego własne produkty? Bez sensu. To równie dobrze mógłby sam od siebie kupować. Rzecz w tym, żeby pracowali u kogo innego, a u mnie kupowali, albo u mnie pracowali, a u kogo innego kupowali itd.

To znaczy: Gary North nie wierzy w to, że "subiektywnie sensowne" mikro-decyzje mogą się sumować do obiektywnie niekorzystnej sytuacji w skali makro. Ale to tylko jego wierzenie.

No chyba że kapitaliści zorganizują sobie wiec, na którym ustalą, że każden jeden zatrudni minimum 70 proc. żywych ludziów, bo musima rozkręcić gospodarkię, bośmy w klincz wpadli, a jak się który wyłamie, to mu się zrobi łostracyzm albo ostatni zajazd na Cyberii.

******************************

Co do 3 wątków. No dobrze, niech to będzie wątek o wszystkich tych rzeczach. Jakoś tam są one powiązane albo przynajmniej - w największej ogólności - należą do jednej, wielkiej szuflady z napisem "możliwe skutki współczesnych przemian technologicznych".

A w temacie samego transhumanizmu i gnostycyzmu:

(...)

Państwa bardziej radykalne w swym gnostycyzmie próbowały też bardziej radykalnie rozwiązać problem ciała, a może nawet – zróbmy krok dalej - mięsa. Ich konsekwencja doprowadza nas jak sądzę do pytania o to czy człowiek, czy ciało w ostatecznym rachunku, może przeżyć nowoczesność, czy nie jest po prostu przeszkodą do usunięcia w procesie jej dopełniania. Nasza wyobraźnia jak sądzę dość łatwo podsuwa nam możliwości realizacji dziejów już bez udziału ciała. Jej emanacją są nadzieje transhumanistów, ale były nimi też sny zwolenników eugeniki, czy rasizmu.

Z polityką i ciałem nieuchronnie wiąże się też sprawa Boga. Najlepszym z bogów nowożytnych byłby taki, który nie miałby nic wspólnego z ciałem, nie mieszałby się z jego błotem. Bóg mistyków i apofatyków. Wtedy i z ludzkim mięsem można by robić co się żywnie podoba, można by rzeczywiście prowadzić czysto duchowe/idealne życie zabijając, okaleczając ciała – zadając im dowolnie ból i przyjemność. Można by się, żyjąc wzniośle, nie przejmować błotem. Bóg jednak, z niewiadomych dla świata powodów, postanowił stać się ciałem i postanowił mieszać się do polityki. Skoro zaś ciało jest skandalem największym, uniemożliwiającym zaistnienie nowożytnej utopii, razem z ciałem musiał wypaść z gry i Bóg. Oskarżony o utożsamienie się z tym przekleństwem ludzkiego losu, którego był Stwórcą. Skoro zaś stworzył to zło, musi być nie Bogiem, ale Demiurgiem. Jego wyznawcy i wyznawcy ciała powinni zaś być usunięci – jednak nie na mocy decyzji politycznej, ale przez administracyjne usuwanie źródeł konfliktu – przez "samodoskonalenie nowoczesności"[12].

Taka też stara się być nasza epoka – niepolityczna, niecielesna, niereligijna – podsumowując: nieludzka.

http://christianitas.org/news/teologie-zaadaptowane-sekularyzmu/

nasza epoka "stara się być niecielesna"? mowa o jakiejś konkretnej, rzeczywistej epoce czy jakiejś literackiej fantazji?

Bóg "postanowił mieszać się do polityki"? który? co to za "Bóg"?

"Państwa bardziej radykalne w swym gnostycyzmie próbowały też bardziej radykalnie rozwiązać problem ciała, a może nawet – zróbmy krok dalej - mięsa." - to znowu z Lema czy innego fantasty?

literatura jest fajna, ale kiedy się ją miesza z rzeczywistością można sobie nabić guza

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: Adimad okazać się może

Okazeć sie może szysko.

I cusz? Dalij debatamy wew roku 1875 pszy lampie naftowej cusz to byndzie zez to elekstryko?

Dedukamy isz lampe i nafte elekpstryka wykączy.

Szyskie co zaposiadywejo pola naftowe zesbankrutajo.

Oł, łejt... na pewnosz zes to nafto byndzie kuniec?

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: św. Gnębą potykejoncy sie zez inwalido piekielno

Napisał/a: Adimad okazać się może

Okazeć sie może szysko.

I cusz? Dalij debatamy wew roku 1875 pszy lampie naftowej cusz to byndzie zez to elekstryko?

A bo czemu nie ?
Zrobię se wklej wyklej z wiki:

"Mogą być zbudowane okręty poruszające się bez wioślarzy, mogące żeglować zarówno po rzekach, jak i po morzu, prowadzone przez jednego człowieka, z większą prędkością niż gdyby były pełne wioślarzy. Podobnie można skonstruować wozy jeżdżące bez użycia zwierząt pociągowych, napędzane niewiarygodną energią, tak jak podobno jeździły uzbrojone w kosy rydwany starożytnych. Mogą być zbudowane maszyny latające, takie że człowiek siedzący wewnątrz maszyny będzie nią kierował za pomocą pomysłowego mechanizmu i leciał przez powietrze jak ptak. Ponadto można sporządzić przyrządy, które choć same niewielkie, wystarczą, aby podnieść lub przytłoczyć największe ciężary... Mogą też być skonstruowane przyrządy podobne do tych, które wykonano na rozkaz Aleksandra Wielkiego), służące do chodzenia po wodzie lub do nurkowania"

No któż to sobie tak fantazjował bezpodstawnie i czy mu się sprawdziło czy nie ?

Napisał/a: Baloun i czy mu się sprawdziło czy nie ?

Pszeca uf Bekon nawet nie wpad na to isz wtedysz jusz chopów pańczyźianych nie byndzie i królów zes koronamy i w ogule niczegusz o spoecznych kąsekwęcjach tegusz nie pedział.

A o tem wszakosz debatamy.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Napisał/a: Baloun "Mogą być zbudowane okręty poruszające się bez wioślarzy, mogące żeglować zarówno po rzekach, jak i po morzu, prowadzone przez jednego człowieka, z większą prędkością niż gdyby były pełne wioślarzy. Podobnie można skonstruować wozy jeżdżące bez użycia zwierząt pociągowych, napędzane niewiarygodną energią, tak jak podobno jeździły uzbrojone w kosy rydwany starożytnych. Mogą być zbudowane maszyny latające, takie że człowiek siedzący wewnątrz maszyny będzie nią kierował za pomocą pomysłowego mechanizmu i leciał przez powietrze jak ptak. Ponadto można sporządzić przyrządy, które choć same niewielkie, wystarczą, aby podnieść lub przytłoczyć największe ciężary... Mogą też być skonstruowane przyrządy podobne do tych, które wykonano na rozkaz Aleksandra Wielkiego), służące do chodzenia po wodzie lub do nurkowania"

Lecz, czy dlatego, iż wioślarze, żeglarze, zwierzęta pociągowe, tragarze, straciły pracę, jakoś pogorszył się los przeciętnego człowieka (tj. takiego, co nadawał się tylko na wioślarza) po wprowadzeniu już tych wszystkich wynalazków?
No któż to sobie tak fantazjował bezpodstawnie i czy mu się sprawdziło czy nie ?

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori

No któż to sobie tak fantazjował bezpodstawnie i czy mu się sprawdziło czy nie ?

Boczek Arnold, OFM

Nieno, beeeło wyży, ale mnie sie źle wkleił cycat.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Postempy postempu, z dziś.

http://businessinsider.com.pl/technologie/nauka/crispr-chinczycy-jako-pierwsi-testuja-genetyczne-nozyce/m9y8ytb

"Onkolodzy z Uniwersytetu Sichuan w Chengdu rozpoczęli test niezwykle obiecującej techniki edytowania genów metodą CRISPR–Cas9. To pierwszy raz, gdy ta rewolucyjna metoda jest testowana na człowieku chorym na nowotwór. Pacjent cierpiący na agresywnego raka płuc otrzymał komórki zawierające zmodyfikowane geny, które mają pomóc mu w zwalczeniu choroby"

http://antyweb.pl/nowy-tlumacz-google/

"Z nowym systemem tłumaczenia jest jeden problem. Jego twórcy mają średnie pojęcie o tym… jak się uczy. Jego niezależność jest okupiona tym, że zwyczajnie nawet „jajogłowi” nie są w stanie czasami pojąć jego ścieżek dochodzenia do perfekcji w dziedzinie tłumaczeń. Jak mówi jednak Google – to działa. I wystarczy."

Zaraz kol. Gnębon napisze, że to przeca jeszcze jeden nieważny duperel, wot tyle tylko, że okolicznościowe przemowe Korwina w Paplamencie Jewropejskim na setne urodziny tumaczyć będzie już nie jakaś pani Zosia, tylko Gugel głosem Ivony. Takie tam świecidełka. A przeca nie będziema płakać po nauczycielkach niemieckiego i ruskiego.

No, ale jednak to w jakiś sposób będzie nas ogłupiać. Jasne - dopóki nie wszczepią nam na stałe AI-głośniczka automatycznie transformującego nasz głos na dowolny język (albo dopóki rozmówcy nie będą mieli takiego AI-odbiorniczka we uszach) - to jeszcze będzie wiele powodów, by się uczyć języków. Ale znów: generalnie, ceteris paribus, pomijając poliglotów-hobbystów i ludzi potrzebujących płynnego, specjalistycznego języka mówionego na bieżąco, a zamiast tego biorąc pod uwagę najszerszą masę - to takie coś w naturalny sposób będzie zniechęcać do uczenia się języków.

I znów głupiejemy. Tak jak łatwość dostępu do wszelkie informacji zdeprecjonowała w pewnej mierze erudycję, uczenie się na pamięć, koncentrację czy choćby zwykłą możność zaimponowania kuledze, że się zna jakiś tam zespół czy jakiegoś pisarczyka, co on nie zna. Wielka mu rzecz: googluje i już ma na talerzu.

Więc takie głupienie to jest trochę przykra sprawa. I uprzedzając: tak, w takim zakresie w jakim dokonało się ono dzięki wynalazkom XIX- i XX-wiecznym, to też jest przykra sprawa. Zwłaszcza jeśli nagle huknie i przyjdzie ta globalna Somalia, w której trzeba będzie uczyć się polowania na wrony i udatnego rozpalania w piecu.

Ale oczywiście bezkrytyczni entuzjaści oraz wzruszacze ramion napiszą: "nie martwcie się, ludzkość uwolniona od męczarni kursów językowych skieruje swoją energię na nowe, ciekawsze tory, realizując się w..." - w różnych dziedzinach, w których też napotka algorytmy uczące się, boty i roboty. Hyhy.

***

- Tato, nie będę już więcej grać na skrzypcach.

- Dlaczego, kochanie? - Spojrzał na nią ze zdziwieniem, wstrząśnięty rozgoryczeniem malującym się na jej twarzy. - Tak dobrze ci szło... zwłaszcza odkąd humanoidy zaczęły dawać ci lekcje.

- W tym cały kłopot, tato. - W jej dziecinnych ustach zabrzmiało to dziwnie smutno i dojrzale. - Są za dobre. Choćbym nie wiem jak długo i uparcie ćwiczyła, nigdy im nie dorównam. To nie ma sensu. Nie rozumiesz, tato? - Głos jej zadrżał. - To po prostu nie ma sensu.

(Jack Williamson - "Z założonymi rękoma")

Rypło mi się z tym linkiem do google translatora bo dałem staroć a to miało być z dziś, bo to od dzisiaj działa:

http://www.spidersweb.pl/2016/11/google-translate-nmt.html

jest postęp

I find your lack of faith disturbing

ale to jednak nie to samo co krem w wygodnym aplikatorze

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: Adimad Zaraz kol. Gnębon napisze, że to przeca jeszcze jeden nieważny duperel,

Kulega Gnębą nie muwi isz to szysko so nieważni dupyrele.

Na ten tomiast Kulega Gnębą muwi isz nieważni dupyrele to ekscytanie sie butelko-niewypitko, świadomościo zeszkopiowano do kompupra i szyngularencjo tegusz waryjata Kurcwajla. Czylisz całem tem tranckumanizmem wew aściwem tegusz słowasz znaczeniu.

Kulega Gnębą nie muwi tysz isz nie bydymy zaposiadyweć rużnych śprytnych ałtomatołów zes kturemi życie nasze byndzie wyglondeło inaczy.

Na ten tomiast Kulega Gnębą muwi isz dywagancje nad tem cusz zez tegusz byndzie zaposiadywejo tylesz sęsu co dywagancje nad elekstryko pszy naftowem lampionie.

Jeślisz cuś nawet trafiemy to ino sczemśliwem trafem a nie logicznem wywodem gdysz tegusz co byndzie, nik na rozum wywieś nie umi.

Wiedze o tem zaposiadywa ino Pambug.

Koniec dowodu z Wiary i Rozumu

Amę.

Poszet na kursa limgistyczne. Nualesz nie skączeł.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.