Większość amerykańskiego potencjału trafi do zachodniej Polski. Powyższe budzi zdziwienie wielu komentatorów. Nie brak też mało fachowych, ale za to politycznie jednoznacznych komentarzy. Jeśli na sprawę dyslokacji sił spojrzeć z wojskowego, a nie emocjonalnego punktu widzenia, podjęte decyzje stają się logiczne - pisze Witold Jurasz z Ośrodka Analiz Strategicznych.
Przeczytaj wpis "Wojska USA w Polsce. Czy z dala od wschodnich rubieży ma sens? [Analiza]"

Zapraszamy na stronę główną, czyli www.rebelya.pl

Eghm, eghm , no to ja zacznę bo mam pytania?
1. Po pierwsze o co miałaby się toczyć mająca sens/nie z szaleństwa/ wojna wywołana przez Rosjan
Złoża naturalne, ziemia/teren, niewolnicy/żołnierze/, skarby, przemysł czy o to żeby Rosja nie podupadła aż tak że nic już nie wygra?
2. Co by przyniosła wygrana Nato, jakie konkretne korzyści?
3. Jaka jest dziś przewidziana rola polskiego wojska i terenu na okoliczność wojny z Rosją a jaka byłaby najlepsza?

Ktoś by się podjął odpowiedzieć?

Rosja nie chce toczyć wojny z NATO, bo na pewno Putin doskonale zdaje sobie sprawę, że przegrałby taki konflikt. I przecież nie to chodzi. Putin mógłby zaryzykować w przypadku krajów bałtyckich, ale nie wtedy, gdy będą tam stacjonować oddziały NATO. Moim zdaniem, wojska NATO w Polsce i w Pribałtyce to skuteczne zabezpieczenie przed agresją militarną Rosji. Dlatego Putin musi grać na: podkopywanie pozycji krajów bałtyckich i rozbijanie solidarności NATO. Bałtowie, pozbawieni oddziałów NATO, to prosty łup dla Rosji.

Hm. Pomimo bardzo powierzchownej i fragmentarycznej wiedzy, jeśli chodzi o aspekt operacyjny obrony Polski przed tego rodzaju agresją doszedłem swego czasu do podobnych wniosków, tylko bez uwzględnienia obecności wojsk usańskich - wstępne rozlokowanie i jego powody, celowe wręcz "wpuszczenie" sił npla w głąb terytorium, rola OT...

Cymbał brzmiący

Napisał/a: Emil SkupskiMoim zdaniem, wojska NATO w Polsce i w Pribałtyce to skuteczne zabezpieczenie przed agresją militarną Rosji.

Te wojska służyłyby pomocą w ewakuacji odpowiednich osób (nie Polaków oczywiście) i ewentualnych zasobów. Dlatego są tak nieliczne, by nie stanowiły realnego zagrożenia dla napastnika, ale aby mogły w razie czego skutecznie przeprowadzić tężę ewakuację.

Rosja jako zdobywca, musi co jakiś czas coś zdobyć, by utrzymać status imperialny. Nie chodzi o walkę krwawą z potężnym wrogiem, starczy trochę połknąć drobnicy. Bezpieczne a cele osiągnięte.

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Napisał/a: Unknown_UserBezpieczne a cele osiągnięte

No ale właśnie jakie to cele?

Jakie cele? Pokazanie innym ziomkom na dzielni, żeby nie fikali, bo dostaną łomot jak Zdzichu Kurdupel.

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Obecność wojsk amerykańskich w Polsce jest potrzebna z jeszcze jednego powodu, który się pomija całkowitym milczeniem. Chronią nas one przed akcją polityczną i/lub militarną ze strony Niemiec mającą na celu reset II wojny światowej - odzyskanie Schlesien, Ostpommern i Ostpreussen. Media zauważyły, ale bez rozwijania tego wątku, że Niemcy bardzo niechętnie odniosły się do zapowiedzi zwiększenia amerykańskiej obecności w Europie Wschodniej. Niemieccy politycy jawnie krytykują to posunięcie. Inna sprawa, że byłoby lepiej, gdyby NATO wzmacniało "wschodnią flankę", dozbrajając polską armię i wspierając Polskę politycznie, zamiast przysyłać tu symboliczne bataliony. Izrael radzi sobie doskonale bez amerykańskiej obecności w Erecu - za amerykańskie pieniądze

Napisał/a: RedakcjaRebelya.pl Większość amerykańskiego potencjału trafi do zachodniej Polski.

Ciekawe po co, skoro Antoni mówi, że na zachodzie nie ma zagrożenia, bo zagrożenie jest na wschodzie.

Macierewicz (06.01.2016): "Nie chcemy, aby wojsko było skupione na zachodniej granicy"
http://15bz.wp.mil.pl/pl/84_1104.html

Macierewicz (09.01.2016) : "To co zastaliśmy, gdy objęliśmy władzę, to była sytuacja bardzo, bardzo trudna. Wystarczy powiedzieć, że na wschód od Wisły były tylko dwie niekompletne jednostki wojskowe. W sytuacji, w której część Ukrainy jest okupowana, a Putin nie ukrywa, że chce rozwijać swoje agresywne plany. W tej sytuacji koncentrowano cały wysiłek zbrojny państwa polskiego na granicy niemieckiej, tak jakby stamtąd zagrażała nam jakaś agresja wojskowa (...) Jakaś aberracja rządziła decyzjami ministerstwa obrony narodowej i rządu Kopacz i Tuska. (...) Nie wiem jaka logika tym rządziła, ale nie była to logika obrony państwa polskiego".
https://www.youtube.com/watch?v=cr0aYdivkYE

No i ewentualny atak na amerykańskie wojska, choćby symboliczne, to tym pewniejsza wojna z USA, jak mi się zdaje. Podbito stawkę ewentualnego rosyjskiego hazardu.

Napisał/a: SchreiberCiekawe po co, skoro Antoni mówi

Przecież cały artykuł jest o tym, czemu dyslokacja nie musi a często nie powinna "prymitywnie" odzwierciedlać kierunku spodziewanych zagrożeń. Ale skoro Kolega aż tak polega na słowach ministra:

http://tinyurl.com/hdkmrco

"Właśnie, dlatego, że w Żaganiu będą stacjonowały wojska amerykańskie będziemy mogli wzmocnić naszą flankę wschodnią przez dyslokację niezbędnych sił na wschód od Wisły. "

Zresztą o tym też się wspomina w artykule. Gdybyż tylko Kolega potrafił się skupić na danym temacie, zamiast wszędzie, gdzie się da złośliwie wciskać swoje anse do Macierewicza, to może miałby wreszcie co ciekawego do powiedzenia. Monomania to rzecz niedobra.

A tak swoją drogą - przytomny plan operacyjny to jedno. Ale co o planie zachodniobrzeżnym pomyślałby sobie prawowiślny elektorat to drugie.

Cymbał brzmiący

poza nienarażaniem na pierwszy atak naszych szanownych sojuszników,
dla których stanowimy jazdę nubijską
do działań harcowniczych i bycia mięsem wypełniającym , nie zawsze armatnim,

jeszcze jeden aspekt, wykorzystywany również prze Armię Czerwoną:
zbudowane przez Niemców koszary, warunki bytowe, poligony
et podobne
wtem i dostęp do bazy w Rammstein z jej całą infrastrukturą, jakość łączności z racji odległości poniżej 800 km

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

Napisał/a: Rydygier"Właśnie, dlatego, że w Żaganiu będą stacjonowały wojska amerykańskie będziemy mogli wzmocnić naszą flankę wschodnią przez dyslokację niezbędnych sił na wschód od Wisły. "

wszystko byłoby dobrze, gdyby nie powiedział też:

Macierewicz (6.11.2016): Dodał, że pododdziały amerykańskiej brygadowej grupy bojowej będą wprawdzie stacjonować na zachodzie Polski, ale brygada „z tamtych baz będzie dyslokowana do miejsc działań w pobliżu granicy wschodniej”. „Tam będzie tylko ich punkt stałego stacjonowania, ale stamtąd będą dyslokowani na poligony na ścianie wschodniej” – dodał.
http://www.radiomaryja.pl/informacje/macierewicz-sojusznicze-wojska-beda-cwiczyc-scianie-wschodniej/

Rozumie Kol.? Na zachodzie będzie "TYLKO ich punkt stałego stacjonowania" ,a działać mają na wschodzie.

Napisał/a: RydygierGdybyż tylko Kolega potrafił się skupić na danym temacie, zamiast wszędzie, gdzie się da złośliwie wciskać swoje anse do Macierewicza, to może miałby wreszcie co ciekawego do powiedzenia.

Nie jestem aż takim wariatem, żeby podejrzewać, że moje zdanie cokolwiek znaczy. Interesuje mnie tylko wskazywanie na niekonsekwencje, błędy logiczne, niedotrzymane obietnice, itp.

Napisał/a: SchreiberInteresuje mnie tylko wskazywanie na niekonsekwencje, błędy logiczne, niedotrzymane obietnice, itp.

Ale tylko u nielicznych wybrańców? I jak długo, bo to już nużąco-irytujące się robi?

Napisał/a: SchreiberRozumie Kol.?

Nie całkiem. Co to konkretnie znaczy - "będą dyslokowani na poligony na ścianie wschodniej"? Że stacjonować będą faktycznie na zachodzie a ćwiczyć na wschodzie (przy okazji ćwicząc przerzut), czy o to, że dyslokacja na zachodzie jest tylko na papierze, a de facto te siły będą stale obecne na wschodzie? W sumie ze względów operacyjnych istotne jest, gdzie będą obecne te siły w momencie agresji. Może zapatrywania ministra są odmienne od tych z artykułu, ja mam tylko nadzieję, że plany, które są jawnie i publicznie znane stanowią zmyłkę lub też ich sukces nie zależy od tego, by hipotetyczny wróg o nich nie wiedział (acz, jak pośrednio wskazałem, nie jest trudno dojść do wniosków, z których taki, nie inny plan wynika, bez dostępu do wiedzy, której onże wróg by nie miał. Kwestia postawienia się w sytuacji przeciwnika i analogicznego rozumowania).

Cymbał brzmiący

Napisał/a: RydygierAle tylko u nielicznych wybrańców?

jakby wskazywał wszystkich, to byście mnie od razu pogonili. musiałem się ograniczyć.

Napisał/a: Schreiberjakby wskazywał wszystkich, to byście mnie od razu pogonili.

Raczej odwrotnie. Nie mam nic przeciwko wskazywaniu/piętnowaniu niesłowności i niekonsekwencji chyba, że jest tendencyjne/wybiórcze, zaczem przynajmniej w rezultacie, jeśli nie w intencji zniekształcające prawdę o danym człowieku czy grupie osób i ich postępowaniu, manipulujące nią. I na pewno nie irytowałoby zbytnio, gdyby miał Kolega jeden, dedykowany temu zagadnieniu wątek, a nie siał gdzie się da i spamował wątkami dla każdego kazusu oddzielnie. Strach lodówkę otworzyć.

Dla sprawiedliwości oczywiście z równą atencją i w odzwierciedlającej faktyczną proporcji należałoby wskazywać przypadki konsekwencji i słowności, by zjawisko zostało ujęte w prawidłowy kontekst.

Cymbał brzmiący

.. wychodzi z tego, że wschodnia flanka Nato kończy się za Wrześnią.

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Przecież Szrajber o wojsku wie jeszcze mniej niż o politologii... O czym w ogóle ta mowa, z człowiekiem, któremu się wydaje, że brygada zmechanizowana większą część roku spędza na poligonie (w namiotach zapewne).

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Brat WilkPrzecież Szrajber o wojsku wie jeszcze mniej niż o politologii... O czym w ogóle ta mowa, z człowiekiem, któremu się wydaje, że brygada zmechanizowana większą część roku spędza na poligonie (w namiotach zapewne).

nie wiem czy zauważyłeś, ale ja tu niczego nie sądzę. zacytowałem tylko Antoniego.

jeszcze raz zacytuję ministra: brygada „z tamtych baz będzie dyslokowana do miejsc działań w pobliżu granicy wschodniej”.
miejscem działań ma być ściana wschodnia, nie zachodnia.

Napisał/a: Brat WilkPrzecież Szrajber o wojsku wie jeszcze mniej niż o politologi

Ale wie czę wykryć kwas...
borowy.

dwie stopki

w ogóle to bardzo interesujące jest, jak sobie NATOwska/polska jeneralicyja i cywilne czynniki wyobrażają owo mityczne starcie z Rosją, bo tak patrząc np. na plany zakupów dla armii to nie widzę żadnej logiki, wojskowej, co innego wspieranie rodzimego przemysłu i czynieni zadość merkantylnym planom sojuszników

invalid content

Napisał/a: Schreiber

Napisał/a: Brat WilkPrzecież Szrajber o wojsku wie jeszcze mniej niż o politologii... O czym w ogóle ta mowa, z człowiekiem, któremu się wydaje, że brygada zmechanizowana większą część roku spędza na poligonie (w namiotach zapewne).

nie wiem czy zauważyłeś, ale ja tu niczego nie sądzę. zacytowałem tylko Antoniego.

jeszcze raz zacytuję ministra: brygada „z tamtych baz będzie dyslokowana do miejsc działań w pobliżu granicy wschodniej”.
miejscem działań ma być ściana wschodnia, nie zachodnia.

A teraz napisz drugie zdanie Macierewicza, które zacytowałeś.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Filioquist

w ogóle to bardzo interesujące jest, jak sobie NATOwska/polska jeneralicyja i cywilne czynniki wyobrażają owo mityczne starcie z Rosją, bo tak patrząc np. na plany zakupów dla armii to nie widzę żadnej logiki, wojskowej, co innego wspieranie rodzimego przemysłu i czynieni zadość merkantylnym planom sojuszników

Prawdopodobnie jako szybkie uderzenie w celu zajęcia państw bałtyckich i/lub Gotlandii, a następnie ogłoszenie propozycji pokojowych sankcjonujących rosyjskie zdobycze - co spotka się z entuzjastycznym przyjęciem społeczeństw zachodnich, które do dziś nie odróżniają Litwy od Łotwy, o nazwach jakiś tam wysp ma Bałtyku nawet nie wspominając. Za to bardzo nie chcą żadnego zamieszania czy wzrostu cen gazu.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Brat Wilk

Napisał/a: Filioquist

w ogóle to bardzo interesujące jest, jak sobie NATOwska/polska jeneralicyja i cywilne czynniki wyobrażają owo mityczne starcie z Rosją, bo tak patrząc np. na plany zakupów dla armii to nie widzę żadnej logiki, wojskowej, co innego wspieranie rodzimego przemysłu i czynieni zadość merkantylnym planom sojuszników

Prawdopodobnie jako szybkie uderzenie w celu zajęcia państw bałtyckich i/lub Gotlandii, a następnie ogłoszenie propozycji pokojowych sankcjonujących rosyjskie zdobycze - co spotka się z entuzjastycznym przyjęciem społeczeństw zachodnich, które do dziś nie odróżniają Litwy od Łotwy, o nazwach jakiś tam wysp ma Bałtyku nawet nie wspominając. Za to bardzo nie chcą żadnego zamieszania czy wzrostu cen gazu.

kultura dialogu albo jakoś podobnie

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

1) Rosja ma zasięg oddziaływania:
- artyleria klasyczna 20-40km od sił własnych
- artyleria rakietowa (klasyczna) 20-100km
- rakiety balistyczne taktyczne i operacyjno-taktyczne (toczka, iskander) 70-500km
- śmigłowce szturmowe (mi-24, ka-50/52, Mi-28) - ok 200-400km
- lotnictwo taktyczne (su-25) 700km
- lotnictwo operacyjno-taktyczne (su-24, su-34)- 2000km
2) O ile przed lotnictwem może obronić OPL i lotnictwo własne, o tyle przed rakietami balistycznymi - nie ma takiej gwarancji, a przed artylerią i artylerią rakietową w zasadzie się nie da.
3) Umieszczanie wartościowych celów w odległości rażenia w/w środków - to narażanie ich na pierwsze uderzenie.
4) Zatem rozmieszczenie baz 600-700km od granicy ma sens.

Kyrie eleison!!!
"Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?"
Wpis ten usunąłem

Napisał/a: vanitas

1) Rosja ma zasięg oddziaływania:
- artyleria klasyczna 20-40km od sił własnych
- artyleria rakietowa (klasyczna) 20-100km
- rakiety balistyczne taktyczne i operacyjno-taktyczne (toczka, iskander) 70-500km
- śmigłowce szturmowe (mi-24, ka-50/52, Mi-28) - ok 200-400km
- lotnictwo taktyczne (su-25) 700km
- lotnictwo operacyjno-taktyczne (su-24, su-34)- 2000km
2) O ile przed lotnictwem może obronić OPL i lotnictwo własne, o tyle przed rakietami balistycznymi - nie ma takiej gwarancji, a przed artylerią i artylerią rakietową w zasadzie się nie da.
3) Umieszczanie wartościowych celów w odległości rażenia w/w środków - to narażanie ich na pierwsze uderzenie.
4) Zatem rozmieszczenie baz 600-700km od granicy ma sens.

Ładne podsumowanie, ale tutaj sporo z nas już to wie, a Szrajber i tak nie zrozumie, bo nie ma nic o kurkumie.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

a mnie się nasuwa jedno pytanie..tak poważnie panowie...to po co Rosji Polska?

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Napisał/a: alfa alfaa mnie się nasuwa jedno pytanie..tak poważnie panowie...to po co Rosji Polska?

oj tam, oj tam, coś wymyślą.
tylko trochę dziwne, że nie skorzystali z okazji, żeby nas podbić, kiedy PO - jak mówił w Sejmie Antoni - "zostawiła Polskę bezbronną". Taką mieli okazję, a nie skorzystali. Duraki.

Napisał/a: vanitas1) Rosja ma zasięg oddziaływania:
- artyleria klasyczna 20-40km od sił własnych
- artyleria rakietowa (klasyczna) 20-100km
- rakiety balistyczne taktyczne i operacyjno-taktyczne (toczka, iskander) 70-500km
- śmigłowce szturmowe (mi-24, ka-50/52, Mi-28) - ok 200-400km
- lotnictwo taktyczne (su-25) 700km
- lotnictwo operacyjno-taktyczne (su-24, su-34)- 2000km
2) O ile przed lotnictwem może obronić OPL i lotnictwo własne, o tyle przed rakietami balistycznymi - nie ma takiej gwarancji, a przed artylerią i artylerią rakietową w zasadzie się nie da.
3) Umieszczanie wartościowych celów w odległości rażenia w/w środków - to narażanie ich na pierwsze uderzenie.
4) Zatem rozmieszczenie baz 600-700km od granicy ma sens.

teraz Rosjanie skupili się na cyberwojskach, cyberwojnie, propagandzie i dezinformacji. w tej chwili zupełnie im to wystarczy. vide: Trump, za chwilę wybory we Francji (niedawno otworzyli Russia Today) i w Niemczech (już głośno mówią o rosyjskich hakerach).
w 2015 wydali na wojsko coś koło 4,7 PKB, w 2016 chyba 4,3, a w 2019 ma być ok 2,7. więc tendencja na zwijanie.

Napisał/a: Schreiberteraz Rosjanie skupili się na cyberwojskach

A rozbroili chociasz jednego analogowego sołdata, rze siem Kólega tak jara?

dwie stopki

Napisał/a: BrunonBonifacy

Napisał/a: Schreiberteraz Rosjanie skupili się na cyberwojskach

A rozbroili chociasz jednego analogowego sołdata, rze siem Kólega tak jara?

Nie, żebym chciał ze Szrajberem dyskutować, ale jeszcze ktoś weźmie to jego plumkanie za dobrą monetę i uwierzy - zatem parę faktów:

"Wysiłki Moskwy mają swoje odzwierciedlenie również w poziomie wydatków obronnych. Od 2005 roku zostały one zwiększone ponad dwukrotnie, a w 2015 roku udział w PKB osiągnął wartość 5,4 proc. (np. w 2011 było to „zaledwie” 3,7 proc.). Oczywiście, zwiększenie partycypacji resortu obrony w dochodzie narodowym może być odpowiedzią na pogorszenie koniunktury gospodarczej, co pozwala zwiększać nakłady na obronę pomimo kosztów społecznych, ale jest też sygnałem determinacji kierownictwa politycznego Moskwy w procesie rozbudowy i modernizacji armii.

Dzięki temu od 2013 roku zwiększono liczebność armii z 820 000 do 930 000 żołnierzy w 2016 roku. Liczba poborowych od kilku lat oscyluje wokół 300 000, wzrost liczebności osiągany jest więc przez rekrutację żołnierzy zawodowych/kontraktowych, co przekłada się na podwyższenie zdolności tak pod względem jakościowym (wyszkolenie), jak i ilościowym. Docelowa liczebność SZ FR to milion żołnierzy, co najmniej 2/3 z nich mają stanowić żołnierze zawodowi/kontraktowi."

http://www.defence24.pl/506968,rosja-szykuje-armie-na-duza-wojne-dywizje-bron-precyzyjna-i-jadrowa

Natomiast w relacji do potencjału gospodarczego wygląda to tak:

"Wydatki wojskowe Rosji stanowiły w 2015 roku 4,5 proc. jej produktu krajowego brutto, co jest najwyższym takim wskaźnikiem wśród państw o znacznym potencjale militarnym - wynika z rankingu przedstawionego na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.
Ranking, ustalający pozycje 60 państw w 24 różnych klasyfikacjach, został sporządzony przez amerykański internetowy magazyn informacyjny "U.S. News and World Report". Rosja uzyskała tam drugie miejsce na liście państw odgrywających największą rolę w świecie (most powerful countries) - za USA i przed Chinami. Dwa wspomniane kraje przeznaczają na zbrojenia odpowiednio 3,5 i 2,1 proc. swych PKB.
Natomiast w klasyfikacji państw uznawanych za najlepsze pod względem ich sytuacji społeczno-gospodarczej Rosji przyznano 24. miejsce - za Portugalią i przed Izraelem. Na początku listy znalazły się tutaj kolejno Niemcy, Kanada, Wielka Brytania, USA i Szwecja."

http://www.rp.pl/Polityka/160129835-Rekordowe-wydatki-Rosji-na-zbrojenia.html#ap-1

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Brat WilkNie, żebym chciał ze Szrajberem dyskutować, ale jeszcze ktoś weźmie to jego plumkanie za dobrą monetę i uwierzy - zatem parę faktów:

jak wam w ogóle może przyjść do głowy, żeby czyjekolwiek plumkanie, włącznie z Twoim, mogło mieć jakiekolwiek znaczenie, na cokolwiek, jesli chodzi o tak poważne kwestie, jakim jest wojsko i obronność? :))

Napisał/a: Schreiber

Napisał/a: Brat WilkNie, żebym chciał ze Szrajberem dyskutować, ale jeszcze ktoś weźmie to jego plumkanie za dobrą monetę i uwierzy - zatem parę faktów:

jak wam w ogóle może przyjść do głowy, żeby czyjekolwiek plumkanie, włącznie z Twoim, mogło mieć jakiekolwiek znaczenie, na cokolwiek, jesli chodzi o tak poważne kwestie, jakim jest wojsko i obronność? :))

To powtórzysz też drugie zdanie Macierewicza (które sam wcześniej cytowałeś) -czy zatkało kakało trolu?

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Brat Wilk trolu

Mię tysz już zdżaźnieł. Dziesz te Leberyatóry jakie drzewiej bywały.

dwie stopki

"Wszyscy oni poszli w piach" (po zadławieniu się bigosem).

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

I na tę piachu rosno mendrki i insze ęwalidy.

Napisał/a: Brat Wilk bigosem

Natchł mię Kólega, pora siem zająć gotowanię.

dwie stopki

Napisał/a: Filioquist czynieni zadość merkantylnym planom sojuszników

W punkt, Kolega w formie :).

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Dlaczego plany zakupowe Macierewiczowskiego MON-u są niezrozumiałe? Moim zdaniem, są jak najbardziej zrozumiałe, a oparcie się na polskim przemyśle zbrojeniowym ma sens,choć trzeba jednocześnie stwierdzić, że ten przemysł na razie jest w kiepskim stanie po latach rządów obozu III RP.

Napisał/a: Emil SkupskiDlaczego plany zakupowe Macierewiczowskiego MON-u są niezrozumiałe? Moim zdaniem, są jak najbardziej zrozumiałe, a oparcie się na polskim przemyśle zbrojeniowym ma sens,choć trzeba jednocześnie stwierdzić, że ten przemysł na razie jest w kiepskim stanie po latach rządów obozu III RP.

w planach są dobrzy, nie kwestionuję.

"Najważniejsze zadania modernizacyjne jakie planujemy na rok 2016, w sensie podpisania umów i realizacji, to jest: Program „Wisła”, dywizjonowy moduł ogniowy wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych „Homar”, moduł ogniowy 120 mm „Rak”..."
OPUBLIKOWANO: Wtorek, 05 Stycznia 2016
http://www.defence24.pl/289126,mon-przedstawia-budzet-na-2016-rok-plan-modernizacji-technicznej-wzrasta-o-20-wzgledem-roku-2015

"Realizacja dużej części priorytetowych programów modernizacyjnych miała rozpocząć się już w 2016 roku (a według pierwotnych planów, nawet wcześniej), ale proces ten został opóźniony"
OPUBLIKOWANO: Wtorek, 03 Stycznia 2017
http://www.defence24.pl/520613,rakietowy-rok-2017-w-wojsku-polskim-spo-i-budzet-kluczowe-dla-modernizacji

To jak będzie z tym cytowaniem tylko połowy wypowiedzi Macierewicza i opowieściami o zmniejszaniu armii przez Rosję, Szrajberku?

PS: Cieszę się, że w końcu się dowiedziałeś o istnieniu na przykład defence24, podpowiem że jest jeszcze dziennikzbrojny.pl, a Ty najlepiej byś się czuł na altairze, bo tam Hypki też prezentuje rosyjski punkt widzenia.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Brat WilkTo jak będzie z tym cytowaniem tylko połowy wypowiedzi Macierewicza i opowieściami o zmniejszaniu armii przez Rosję, Szrajberku?

widzę, że masz jakąś sowiecką manierę narzucania innym swojej woli.
chcesz cytować Macierewicza, to cytuj, wolny kraj.

Napisał/a: Brat WilkPS: Cieszę się, że w końcu się dowiedziałeś o istnieniu na przykład defence24, podpowiem że jest jeszcze dziennikzbrojny.pl, a Ty najlepiej byś się czuł na altairze, bo tam Hypki też prezentuje rosyjski punkt widzenia.

matko jedyna, dopiero teraz odkryłeś google? :))

"W dniu 31 maja 2016 roku na antenie TVP1 w programie Dziś wieczorem, Minister Obrony Narodowej, Antoni Macierewicz oficjalnie potwierdził, że Polska wyśle do ogarniętej wojną domową Syrii myśliwce F-16 Jastrząb oraz siły specjalne."
http://www.nowastrategia.org.pl/macierewicz-potwierdza-do-syrii-wyslemy-f-16-i-sily-specjalne/

chyba nie doleciały...

Napisał/a: Schreibersowiecką manierę

Ekpert siem łobezwał.
Kólega zważy, że funkcjona tu pewię akronim (C...C), któren któś wew kącu Kóledze zaserwa.
I wonczas bendzie płacz, aszże siem dektura zamoczy.

dwie stopki

O tępory, o moresy!

Nikt tu jusz nie szanywa dochturów hapiplitowanych?

I wrzuceł owosz dekture wew czeluś ognisto a wszelkiesz forumno radoweło sie i dzienkoweło Panu

Napisał/a: Schreiber

"W dniu 31 maja 2016 roku na antenie TVP1 w programie Dziś wieczorem, Minister Obrony Narodowej, Antoni Macierewicz oficjalnie potwierdził, że Polska wyśle do ogarniętej wojną domową Syrii myśliwce F-16 Jastrząb oraz siły specjalne."
http://www.nowastrategia.org.pl/macierewicz-potwierdza-do-syrii-wyslemy-f-16-i-sily-specjalne/

chyba nie doleciały...

Znowu łżesz Szrajberku, są tam od lipca:-)

http://www.rp.pl/Konflikty-zbrojne/310179941-Internauci-z-Wykoppl-alarmuja-Polskie-F-16-moga-bombardowac-Daesh-Armia-zaprzecza.html

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Fakt, polskie F-16 już od jakiegoś czasu latają po Bliskim Wschodzie. Podobno tylko w misjach rozpoznawczych, ale jak zrzucą jakąś bombkę na ISIS to nie powiem nie.
A Hypki to faktycznie ruski .....

Napisał/a: św. Gnębą...tępory

Jag tag morzna!

PS. Kólegi nick dziś radywa ęwalide wewtem wywłoncie.

dwie stopki

Napisał/a: Emil Skupski

Fakt, polskie F-16 już od jakiegoś czasu latają po Bliskim Wschodzie. Podobno tylko w misjach rozpoznawczych, ale jak zrzucą jakąś bombkę na ISIS to nie powiem nie.
A Hypki to faktycznie ruski .....

Oczywiście są tam na zaproszenie legalnego rządu Syrii?

Napisał/a: Brat WilkZnowu łżesz Szrajberku, są tam od lipca:-)

Kuwejt jest w Syrii? dosrywać można, ale po co się kompromitować :)

poza tym: "internauci skupieni na forum portalu Wykop.pl wyciągnęli wnioski, jakoby na Bliskim Wschodzie były maszyny, które mogą być wykorzystywane w misjach bojowych"

powoływanie się na internautów z wykopu - poważne źródło:))

Czyli nie odszczekasz trzech kłamstw w jednym krótkim wątku Szrajberku?

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Brat WilkCzyli nie odszczekasz trzech kłamstw w jednym krótkim wątku Szrajberku?

powtarzam, Kuwej nie jest w Syrii. a w ogóle znajdź sobie godniejszego dyskutanta, bo rozmawiając z debilem, tylko sie poniżasz. szanuj się chłopie.

Napisał/a: Schreiber

Napisał/a: Brat WilkCzyli nie odszczekasz trzech kłamstw w jednym krótkim wątku Szrajberku?

powtarzam, Kuwej nie jest w Syrii. a w ogóle znajdź sobie godniejszego dyskutanta, bo rozmawiając z debilem, tylko sie poniżasz. szanuj się chłopie.

Ktoś jest tu małym kłamczuszkiem. Oj, nieładnie...

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Ciekawy wpis na jednym z forów:

Ta 3 pancerna brygada jest częścią 4 dywizji piechoty. Ta dywizja brała intensywny udział w wojnie w Iraku i Afganistanie. Czyli walczyła ze słabo uzbrojoną partyzantką i pacyfikowała przejawy oporu cywili, to chyba ich specjalność. Natomiast jak oni mieliby walczyć z Rosją, skoro jakoś w strukturze tej dywizji nie mogę nawet znaleźć oddziałów obrony przeciwlotniczej? Może ktoś inny znajdzie. A ta masa hummerów? To jest tylko dobre do patrolowania ulic i pół w celu walki z partyzantami. Na pewno nie do konfrontacji z rosyjskimi czołgami. Mam wrażenie że tak naprawdę przyjechali oni tutaj w zupełnie innym celu, niż nam się oficjalnie podaje.
https://en.wikipedia.org/wiki/4th_Infantry_Division_(United_States)

Może choć przemalują sprzęt pod lokalny koloryt.

Napisał/a: lewarek.pl Mam wrażenie że tak naprawdę przyjechali oni tutaj w zupełnie innym celu, niż nam się oficjalnie podaje.

A właściwie istnieje jakieś znane publicznie, oficjalne, konkretne wyszczególnienie przewidzianej dla tych sił roli? Ogólniki same czytałem jak dotąd: "ma na celu poprawę zdolności odstraszania, wzrost możliwości odpowiedzi na ewentualny kryzys oraz obronę sojuszników i partnerów Stanów Zjednoczonych w Europie."

http://www.nowastrategia.org.pl/amerykanie-ujawnili-sklad-i-liczebnosc-swoich-przyszlych-wojsk-w-polsce/

Napisał/a: lewarek.pl Natomiast jak oni mieliby walczyć z Rosją, skoro jakoś w strukturze tej dywizji nie mogę nawet znaleźć oddziałów obrony przeciwlotniczej?

Ewidentnie nie samodzielnie w takim razie.

Napisał/a: lewarek.pl A ta masa hummerów?

Zakładając tu jakąś celowość zgadywałbym, że to faktycznie do ganiania za zielonymi ludzikami. Łatwiej, niż Abramsami. A propos. Ciekawym, gdyby przyszło co do czego, ile tak naprawdę, efektywnie może "87 czołgów podstawowych M1 Abrams, 18 samobieżnych armatohaubic M109 Paladin (...) oraz 144 bojowych wozów piechoty M2 Bradley i innych pojazdów pomocniczych". Tzn. założywszy, że istnieje plan, jak nie wydać tych sił na pastwę lotnictwa.

Cymbał brzmiący

Napisał/a: RydygierZakładając tu jakąś celowość zgadywałbym, że to faktycznie do ganiania za zielonymi ludzikami. Łatwiej, niż Abramsami. A propos. Ciekawym, gdyby przyszło co do czego, ile tak naprawdę, efektywnie może "87 czołgów podstawowych M1 Abrams, 18 samobieżnych armatohaubic M109 Paladin (...) oraz 144 bojowych wozów piechoty M2 Bradley i innych pojazdów pomocniczych". Tzn. założywszy, że istnieje plan, jak nie wydać tych sił na pastwę lotnictwa.

dziś rano słuchałem rozmowy z prof. Szeremietiewem i Sabakiem. I takie m.in. opinie padły:

"Były minister obrony narodowej zwracał też uwagę na zagrożenia związane z rozmieszczeniem brygady wojsk amerykańskich w Polsce. – Obecność tych wojsk nie zależy od decyzji władz polskich, tylko prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jeśli prezydent USA dojdzie do wniosku, że trzeba sobie Europę Środkową odpuścić, to amerykańscy żołnierze spakują się i wyjadą. Niebezpieczeństwo polega na tym, że bezpieczeństwo narodowe uzależniamy od czynników, na które nie mamy wpływu. – stwierdził gość Polskiego Radia 24.

Juliusz Sabak także studził optymizm związany z dyslokacją wojsk NATO. – To bardzo fajnie, że będziemy mieli tutaj 87 Abramsów i setki bojowych wozów piechoty, tylko nie należy zapominać, że te wojska od nas zaraz wyjeżdżają, bowiem będą to jednostki, które w pierwszej kolejności wesprą Litwę, Łotwę i Estonię. Na stałe w Polsce będziemy mieli 18 dział samobieżnych, trochę wozów rozpoznawczych i całą infrastrukturę czołową – powiedział gość Polskiego Radia 24.

Jak podkreślał ekspert serwisu Defence24, Polsce potrzebny jest generalny plan dotyczący obronności. - Dlaczego nadal nie mamy obrony przeciwlotniczej, która jest nam potrzebna, żeby bronić naszych lotnisk, miast oraz sojuszników? Co z tego, że będziemy mieli nawet milion amerykańskich żołnierzy, jeśli nie jesteśmy w stanie obronić nawet jednej bazy wojskowej, w której np. znajdują się nasze samoloty. Zamiast kupić system przeciwlotniczy i łączyć go w sieć, to kupujemy pociski i rakiety – mówił Juliusz Sabak."
http://www.polskieradio.pl/130/5153/Artykul/1715222,Rozmieszczenie-wojsk-USA-w-Polsce-ma-wymiar-strategiczny

Napisał/a: Schreiber Jeśli prezydent USA dojdzie do wniosku, że trzeba sobie Europę Środkową odpuścić, to amerykańscy żołnierze spakują się i wyjadą. Niebezpieczeństwo polega na tym, że bezpieczeństwo narodowe uzależniamy od czynników, na które nie mamy wpływu.

Słusznie, takie ryzyko niewątpliwie istnieje. Przy czym jeśli uznać ten argument za decydujący/dyskwalifikujący, zaneguje on militarny sens przynależności do NATO (czy wręcz sens NATO). No i - jakie inne, lepsze opcje mamy, niż polegać na sojuszu? Co prawda niektórzy twierdzą, ze Polska gdyby zechciała, obroniłaby się sama.

Cymbał brzmiący

Amerykanie dopilnują, by Polacy przyjęli kontygenty imigrantów narzucone przez Brukselę. Udany ruch Merkel.

W ubiegły wtorek rano na jednej ze stacji kolejowych widziałem stojący pod semaforem pociąg towarowy wyładowany hummerami bez tablic rejestracyjnych i jakichkolwiek oznaczeń. Około 50 sztuk. Wszystkie w kolorze piaskowym, jak wiadomo doskonale zlewającym się z polskim krajobrazem. Nazwy stacji nie zdradzę, bo to chyba tajemnica wojskowa. W każdym razie wyglądało na to, że pociąg podąża w kierunku wschodnim (chociaż do Żagania tez można jechać okrężną drogą).

Napisał/a: SchreiberZamiast kupić system przeciwlotniczy i łączyć go w sieć, to kupujemy pociski i rakiety – mówił Juliusz Sabak.

Bo my się szykujemy do zwycięskiej wojny. Obroną przeciwlotniczą nie zdobędziemy Moskwy.

Napisał/a: Nielenin

Eghm, eghm , no to ja zacznę bo mam pytania?
1. Po pierwsze o co miałaby się toczyć mająca sens/nie z szaleństwa/ wojna wywołana przez Rosjan
Złoża naturalne, ziemia/teren, niewolnicy/żołnierze/, skarby, przemysł czy o to żeby Rosja nie podupadła aż tak że nic już nie wygra?
2. Co by przyniosła wygrana Nato, jakie konkretne korzyści?
3. Jaka jest dziś przewidziana rola polskiego wojska i terenu na okoliczność wojny z Rosją a jaka byłaby najlepsza?

Ktoś by się podjął odpowiedzieć?

1. To nie lata 70. Rosja dziś nie jest wstanie wytoczyć wojny NATO, w sensie frontalnej ofensywy i pokonania sojuszu, choćby tylko w Europie. Nie o to więc idzie, a cała post-zimnowojenna retoryka (łącznie z zadęciem naszych polityków, że niby-to Gringos są tu po to by bronić Europy) to tylko opium dla mas.

Rosja jest biednym, mało licznym i wymierającym narodem (wybaczcie skrót), ze zdewastowanym i niewydolnym państwem, bez gospodarki, z chorym społeczeństwem, siedzącym na gargantuicznym terytorium. Ma niewiele szans, aby jej nie zjedzono. Jedną z nich, jest być agresywnym, zdolnym (w każdym sensie tego słowa) do brutalnego, bardzo bolesnego nawet dla największych graczy, ataku. To skutecznie odstraszy przed próbami skubania tego pół-kontynentalnego, bezludnego bezmiaru, pełnego bogactw wszelakich. Gotowość do ataku wymaga podtrzymywania (także w wymiarze psychologicznym we własnym społeczeństwie), oraz demonstracji (na użytek wewnętrzny i zewnętrzny). Dlatego co jakiś czas niezbędna jest "mała zwycięska wojenka".

Cele Rosji w geopolityce to więc przede wszystkim "obrona przez atak" przed likwidacją resztek bezkresnego imperium. Odzyskanie ziem utraconych wciąż jest poza ich możliwościami (poza takimi - znaczącymi, ale wciąż drobnymi - akcjami jak Osetia, czy Krym). Rosja może jednak skutecznie blokować "Zachód" w przejmowaniu stref wpływów w Azji i wschodniej Europie. Zachód ma przytłaczającą przewagę w warunkach pokoju, Rosja może tę przewagę niwelować wprowadzając polityczną i militarną destabilizację.

Z tym musimy się liczyć u naszych granic.

Państwa byłego ZSRS Rosja może przy sprzyjającym wietrze spróbować zagarnąć całkiem. Taki obrót sytuacji pozwoliłby Rosji podnieść potencjał demograficzny o 50% i w dłuższej perspektywie wrócić do gry w I lidze.

To nie jest niemożliwe, bo nawet my dopiero co przestaliśmy myśleć o naszych wschodnich sąsiadach, że to "Ruscy", a w świadomości Europy czy Ameryki Tallin, Mińsk, Charków zawsze były rosyjskie i nie ma co się dziwić, gdyby Rosja je "odzyskała".

Podsumowując:
Wariant minimum - zablokowanie dalszego rozpadu upadłego imperium.
Wariant maksimum - przy łucie szczęścia, obojętności Zachodu, lenistwie i niezdarności nas i reszty Mitteleuropy - możliwość stopniowego powrotu do granic z 1940 roku i rozszerzanie kryzysu na kolejne obszary "bliskiej zagranicy" w celu zrównoważenia tam własnych wpływów wobec wpływów Zachodu.

2. Wygraną NATO będzie zapobiegnięcie konfrontacji i odstraszenie Rosji od robienia "zwycięskich wojenek" co najmniej w krajach sojuszu (Bałtowie, Rumunia, Bułgaria, Polska, Słowacja).

Wielkim zwycięstwem byłoby stopniowe (soft power) wyparcie Rosji z Ukrainy i Białorusi, oraz Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu. Jeszcze dziesięć lat temu to się wydawało realne. Dziś wygląda na porażkę nie do odrobienia.

Co z tego ma wynikać? Bezpieczeństwo, stabiliność i bogacenie się w ramach standardowego zachodniego systemu na większym obszarze. Plusy dla jego mieszkańców (ciepła woda w kranie) i więcej skumulowanego bogactwa dla elit Zachodu.

W przypadku konfrontacji zbrojnej (a więc w przypadku porażki planu zasadniczego) - cele minimum, to utrzymanie Sojuszu i wyparcie Rosji z jego granic.

Ponieważ nikt dziś nie dowierza w gotowość Niemców i Francuzów do umierania za Gdańsk, a tym bardziej Kłajpedę, zagrożone jest samo przetrwanie NATO.

Upadek sojuszu, to destabilizacja "Pax Americana" w Europie i nieprzewidywalne konsekwencje. Przypomnieć należy, że Rosja ma wprawę w grze w niestabilnych okolicznościach.

Podsumowując: celem minimum NATO (a przede wszystkim Amerykanów w NATO) dziś jest przetrwanie sojuszu i jego elementarna wiarygodność. Optymistyczne cele sprzed chwili wydają się mało realne.

3. Rola polskiego terytorium w dużej wojnie NATO-Rosja jest jedna: pole bitwy. Aby to zmienić, trzeba by wyprzeć Rosję za Smoleńsk, demilitaryzując Królewiec.

W małej wojnie obronnej - jesteśmy przyczółkiem do odbijania państw Bałtyckich.

W warunkach destabilizacji u granic (np. gdy cała Ukraina stanie się Donbasem, albo coś się zdarzy niefajnego z Białorusią), musimy kontrolować własne terytorium i ludność także w warunkach kryzysowych.

Rola polskiego wojska winna być traktowana dwojako, po stwierdzeniu w punkcie wyjścia, że nie jesteśmy w stanie sami się obronić (tj. skutecznie przeciwstawić) przed Rosją, bo jest nas za mało, jesteśmy za mali i nie stać nas.

Potrzebujemy więc niewielkich (bo na inne nas nie stać), ale silnych i mobilnych wojsk zdolnych do działania razem z zasadniczymi siłami sojuszników, na wypadek dużej wojny. Część tych sił powinna być sprawnym korpusem ekspedycyjnym do wsparcia wojen sojuszniczych poza naszymi granicami.

Po drugie potrzebujemy rozproszonej "Home Guard", utrudniającej małym oddziałom wejścia na nasze terytorium i narobienia bigosu, utrudniającej dużym nawet siłom zajęcie i tanie okupowanie terytorium, a w przypadku takiej okupacji - zapewniającej jakieś rozpoznanie i możliwości działań. Te jednostki winny być wyćwiczone w wojnie partyzanckiej.

Po trzecie potrzebujemy możliwie najsilniejszej i najsprawniejszej obrony p-lot, co jest dla nas kwestią życia i śmierci. W tej dziedzinie jesteśmy w zasadzie bezbronni.

Marynarka - podobnie jak główne siły: okręty "ekspedycyjne", do działań sojuszniczych i małe jednostki do bieżącej kontroli wybrzeża.

Wreszcie - obrona przed cyberatakami.

Idealna dla nas perspektywa: Skutecznie odstraszamy przed próbami jakichkolwiek hybrydowych działań u nas, jednocześnie błyszcząc obecnością wszędzie tam, gdzie działa NATO. Rosja wówczas obawia się nas szarpać "po cichu", a i próby odspawania nas od sojuszników nie będą łatwe.

Napisał/a: odys

Napisał/a: Nielenin

Eghm, eghm , no to ja zacznę bo mam pytania?
1. Po pierwsze o co miałaby się toczyć mająca sens/nie z szaleństwa/ wojna wywołana przez Rosjan
Złoża naturalne, ziemia/teren, niewolnicy/żołnierze/, skarby, przemysł czy o to żeby Rosja nie podupadła aż tak że nic już nie wygra?
2. Co by przyniosła wygrana Nato, jakie konkretne korzyści?
3. Jaka jest dziś przewidziana rola polskiego wojska i terenu na okoliczność wojny z Rosją a jaka byłaby najlepsza?

Ktoś by się podjął odpowiedzieć?

1. To nie lata 70. Rosja dziś nie jest wstanie wytoczyć wojny NATO, w sensie frontalnej ofensywy i pokonania sojuszu, choćby tylko w Europie. Nie o to więc idzie, a cała post-zimnowojenna retoryka (łącznie z zadęciem naszych polityków, że niby-to Gringos są tu po to by bronić Europy) to tylko opium dla mas.

Rosja jest biednym, mało licznym i wymierającym narodem (wybaczcie skrót), ze zdewastowanym i niewydolnym państwem, bez gospodarki, z chorym społeczeństwem, siedzącym na gargantuicznym terytorium. Ma niewiele szans, aby jej nie zjedzono. Jedną z nich, jest być agresywnym, zdolnym (w każdym sensie tego słowa) do brutalnego, bardzo bolesnego nawet dla największych graczy, ataku. To skutecznie odstraszy przed próbami skubania tego pół-kontynentalnego, bezludnego bezmiaru, pełnego bogactw wszelakich. Gotowość do ataku wymaga podtrzymywania (także w wymiarze psychologicznym we własnym społeczeństwie), oraz demonstracji (na użytek wewnętrzny i zewnętrzny). Dlatego co jakiś czas niezbędna jest "mała zwycięska wojenka".

Cele Rosji w geopolityce to więc przede wszystkim "obrona przez atak" przed likwidacją resztek bezkresnego imperium. Odzyskanie ziem utraconych wciąż jest poza ich możliwościami (poza takimi - znaczącymi, ale wciąż drobnymi - akcjami jak Osetia, czy Krym). Rosja może jednak skutecznie blokować "Zachód" w przejmowaniu stref wpływów w Azji i wschodniej Europie. Zachód ma przytłaczającą przewagę w warunkach pokoju, Rosja może tę przewagę niwelować wprowadzając polityczną i militarną destabilizację.

Z tym musimy się liczyć u naszych granic.

Państwa byłego ZSRS Rosja może przy sprzyjającym wietrze spróbować zagarnąć całkiem. Taki obrót sytuacji pozwoliłby Rosji podnieść potencjał demograficzny o 50% i w dłuższej perspektywie wrócić do gry w I lidze.

To nie jest niemożliwe, bo nawet my dopiero co przestaliśmy myśleć o naszych wschodnich sąsiadach, że to "Ruscy", a w świadomości Europy czy Ameryki Tallin, Mińsk, Charków zawsze były rosyjskie i nie ma co się dziwić, gdyby Rosja je "odzyskała".

Podsumowując:
Wariant minimum - zablokowanie dalszego rozpadu upadłego imperium.
Wariant maksimum - przy łucie szczęścia, obojętności Zachodu, lenistwie i niezdarności nas i reszty Mitteleuropy - możliwość stopniowego powrotu do granic z 1940 roku i rozszerzanie kryzysu na kolejne obszary "bliskiej zagranicy" w celu zrównoważenia tam własnych wpływów wobec wpływów Zachodu.

2. Wygraną NATO będzie zapobiegnięcie konfrontacji i odstraszenie Rosji od robienia "zwycięskich wojenek" co najmniej w krajach sojuszu (Bałtowie, Rumunia, Bułgaria, Polska, Słowacja).

Wielkim zwycięstwem byłoby stopniowe (soft power) wyparcie Rosji z Ukrainy i Białorusi, oraz Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu. Jeszcze dziesięć lat temu to się wydawało realne. Dziś wygląda na porażkę nie do odrobienia.

Co z tego ma wynikać? Bezpieczeństwo, stabiliność i bogacenie się w ramach standardowego zachodniego systemu na większym obszarze. Plusy dla jego mieszkańców (ciepła woda w kranie) i więcej skumulowanego bogactwa dla elit Zachodu.

W przypadku konfrontacji zbrojnej (a więc w przypadku porażki planu zasadniczego) - cele minimum, to utrzymanie Sojuszu i wyparcie Rosji z jego granic.

Ponieważ nikt dziś nie dowierza w gotowość Niemców i Francuzów do umierania za Gdańsk, a tym bardziej Kłajpedę, zagrożone jest samo przetrwanie NATO.

Upadek sojuszu, to destabilizacja "Pax Americana" w Europie i nieprzewidywalne konsekwencje. Przypomnieć należy, że Rosja ma wprawę w grze w niestabilnych okolicznościach.

Podsumowując: celem minimum NATO (a przede wszystkim Amerykanów w NATO) dziś jest przetrwanie sojuszu i jego elementarna wiarygodność. Optymistyczne cele sprzed chwili wydają się mało realne.

3. Rola polskiego terytorium w dużej wojnie NATO-Rosja jest jedna: pole bitwy. Aby to zmienić, trzeba by wyprzeć Rosję za Smoleńsk, demilitaryzując Królewiec.

W małej wojnie obronnej - jesteśmy przyczółkiem do odbijania państw Bałtyckich.

W warunkach destabilizacji u granic (np. gdy cała Ukraina stanie się Donbasem, albo coś się zdarzy niefajnego z Białorusią), musimy kontrolować własne terytorium i ludność także w warunkach kryzysowych.

Rola polskiego wojska winna być traktowana dwojako, po stwierdzeniu w punkcie wyjścia, że nie jesteśmy w stanie sami się obronić (tj. skutecznie przeciwstawić) przed Rosją, bo jest nas za mało, jesteśmy za mali i nie stać nas.

Potrzebujemy więc niewielkich (bo na inne nas nie stać), ale silnych i mobilnych wojsk zdolnych do działania razem z zasadniczymi siłami sojuszników, na wypadek dużej wojny. Część tych sił powinna być sprawnym korpusem ekspedycyjnym do wsparcia wojen sojuszniczych poza naszymi granicami.

Po drugie potrzebujemy rozproszonej "Home Guard", utrudniającej małym oddziałom wejścia na nasze terytorium i narobienia bigosu, utrudniającej dużym nawet siłom zajęcie i tanie okupowanie terytorium, a w przypadku takiej okupacji - zapewniającej jakieś rozpoznanie i możliwości działań. Te jednostki winny być wyćwiczone w wojnie partyzanckiej.

Po trzecie potrzebujemy możliwie najsilniejszej i najsprawniejszej obrony p-lot, co jest dla nas kwestią życia i śmierci. W tej dziedzinie jesteśmy w zasadzie bezbronni.

Marynarka - podobnie jak główne siły: okręty "ekspedycyjne", do działań sojuszniczych i małe jednostki do bieżącej kontroli wybrzeża.

Wreszcie - obrona przed cyberatakami.

Idealna dla nas perspektywa: Skutecznie odstraszamy przed próbami jakichkolwiek hybrydowych działań u nas, jednocześnie błyszcząc obecnością wszędzie tam, gdzie działa NATO. Rosja wówczas obawia się nas szarpać "po cichu", a i próby odspawania nas od sojuszników nie będą łatwe.

+100, z dodatkiem, że potrzebujemy obrony również przeciwrakietowej, bo Rosja wyraźnie stawia również na rozwój zdolności do tego typu ataku oraz własnego rozpoznania (satelitarnego + samoloty w rodzaju AWACS), żeby nie być w tej dziedzinie w 100% zależnym od sojuszników, ale mieć własną świadomość sytuacyjną.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.