Tak see myślę: po co Kościołowi Kodeks Prawa Kanonicznego?

Skoro po Dekalogu dostaliśmy Przykazania Miłości i wszystko w oparciu o te przykazania powinniśmy czynić, a sumienie człowieka jest j e d y n y m kryterium i wyznacznikiem tego, co dobre/złe (a może również - jedynym nauczycielem?...) -

to po co jeszcze jakieś "normy wydane przez kompetentną władzę" i wymagania, że "spowiednik jako szafarz Kościoła w sprawowaniu sakramentu pokuty WINIEN WIERNIE STOSOWAĆ SIĘ do nauki Magisterium" i tychże "norm wydanych przez KOMPETENTNĄ władzę" (KPK 978 par. 2)

??

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Ponieważ normy generalne trzeba konkretyzować, inaczej są bezużyteczne. To jest coś, czego zwolennicy "nie trzeba sumienia bo jest Dekalog i wszystko jest jasne", nie potrafią pojąć.

P.S. KPK to Kodeks Postępowania Karnego, lepiej używać skrótu CIC.

Content invalid

Napisał/a: Plankton vel Wolfwind Ponieważ normy generalne trzeba konkretyzować, inaczej są bezużyteczne.

Pełna zgoda.

Ale czy według kolegi normy "skonkretyzowane" są po to, żeby ich się trzymać, dopóki są zatwierdzone przez kompetentną władzę,

czy też raczej pełnią rolę jedynie dekoracyjną?

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: Teofila (w podróży) sumienie człowieka jest j e d y n y m kryterium

Eee, to Prawo Kanoniczne raczy jezd jednym z kryteriów.
Noboalesz dzież so np. pszykazania o Sakramęcie... którymkolwiek? Owszę da siem wyekstrahać, alesz czy każden bełby wew stanie? Dziecki dlasz pszykładu itp

dwie stopki

Jest korpo musi być instrukcja😉

Nie sprzedawaj duszy diabłu, Bóg da ci za nią więcej.

NB
Proszę zauważyć, że spowiednik, jako "szafarz Kościoła w sprawowaniu sakramentu pokuty" nie jest wezwany do działania zgodnie ze SWOIM SUMIENIEM,

ale do

"wiernego stosowania się do nauki Magisterium i norm wydanych przez kompetentną władzę".

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Prawo kanoniczne jest niezbędne bo w POsoborowiu prawie każdy ma źle ukształtowane sumienie

Napisał/a: Teofila (w podróży)

NB
Proszę zauważyć, że spowiednik, jako "szafarz Kościoła w sprawowaniu sakramentu pokuty" nie jest wezwany do działania zgodnie ze SWOIM SUMIENIEM,

ale do

"wiernego stosowania się do nauki Magisterium i norm wydanych przez kompetentną władzę".

Pszy czem pozostaje niewykluczone stosywanie siem do: człowiek powinien być zawsze posłuszny pewnemu sądowi swojego sumienia...

dwie stopki

KKK 1778 Sumienie moralne jest sądem rozumu, przez który osoba ludzka rozpoznaje jakość moralną konkretnego czynu, który zamierza wykonać, którego właśnie dokonuje lub którego dokonała. Człowiek we wszystkim tym, co mówi i co czyni, powinien wiernie iść za tym, o czym wie, że jest słuszne i prawe. Właśnie przez sąd swego sumienia człowiek postrzega i rozpoznaje nakazy prawa Bożego:

Sumienie jest prawem naszego ducha, ale go przewyższa; upomina nas, pozwala poznać odpowiedzialność i obowiązek, obawę i nadzieję... Jest zwiastunem Tego, który tak w świecie natury, jak i łaski, mówi do nas przez zasłonę, poucza nas i nami kieruje. Sumienie jest pierwszym ze wszystkich namiestników Chrystusa (J. H. Newman, List do księcia Norfolku, 5).

KKK 1783 Sumienie powinno być uformowane, a sąd moralny oświecony. Sumienie dobrze uformowane jest prawe i prawdziwe. Formułuje ono swoje sądy, kierując się rozumem, zgodnie z prawdziwym dobrem chcianym przez mądrość Stwórcy. Wychowanie sumienia jest nieodzowne w życiu każdego człowieka, który jest poddawany negatywnym wpływom, a przez grzech – kuszony do wybrania raczej własnego zdania i odrzucenia nauczania pewnego.

KKK 1784 Wychowanie sumienia jest zadaniem całego życia. Od najmłodszych lat wprowadza ono dziecko w poznawanie i praktykowanie prawa wewnętrznego, rozpoznawanego przez sumienie. Roztropne wychowanie kształtuje cnoty; chroni lub uwalnia od strachu, egoizmu i pychy, fałszywego poczucia winy i dążeń do upodobania w sobie, zrodzonego z ludzkich słabości i błędów. Wychowanie sumienia zapewnia wolność i prowadzi do pokoju serca.

KKK 1785 W formowaniu sumienia słowo Boże jest światłem na naszej drodze; powinniśmy przyjmować je przez wiarę i modlitwę oraz stosować w praktyce. Powinniśmy także badać nasze sumienie, wpatrując się w krzyż Pana. Jesteśmy wspierani darami Ducha Świętego, wspomagani świadectwem lub radami innych ludzi i prowadzeni pewnym nauczaniem Kościoła (Por. Sobór Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 14).

Sumienie jest instrumentem odróżniania dobra od zła, nie kryterium ani nie wyznacznikiem. Raczej - detektorem (nie czyni dobra dobrem, a zła złem, tylko lepiej lub gorzej wskazuje, które to dobro, a które - zło). Nie jest też (poza samym wskazaniem dobro-zło) źródłem wiedzy o prawdach wiary ani normach moralnych i dyscyplinarnych z nich płynących, by miało zastąpić Magisterium czy Kodeks.

KKK 890 Misja Urzędu Nauczycielskiego jest związana z ostatecznym charakterem przymierza zawartego przez Boga w Chrystusie z Jego Ludem; Urząd Nauczycielski musi chronić go przed wypaczeniami i słabościami oraz zapewnić mu obiektywną możliwość wyznawania bez błędu autentycznej wiary. Misja pasterska Urzędu Nauczycielskiego jest ukierunkowana na czuwanie, by Lud Boży 1785 trwał w prawdzie, która wyzwala. Do wypełniania tej służby Chrystus udzielił pasterzom charyzmatu nieomylności w dziedzinie wiary i moralności. Realizacja tego charyzmatu może przybierać liczne formy.

Nie wiem, ile w tym racji, ale o tandemie przepisy magisterium-sumienie myślę jak o układzie wzajemnie wspierającym się. Magisterium z reguły zajmuje się ogółem, nie jest rozpisane, jak by chcieli brawaryści, na kazusy bez liku na każdą możliwą życiową okoliczność, byłoby to absurdalnym niepodobieństwem skazanym na porażkę. A jednak to w każdej jednej konkretnej sytuacji życiowej, by wybrać, co słuszne, trzeba wiedzieć, którędy w niej ku dobru, a którędy ku złu. I to robi sumienie. Nauczanie i przepisy Kościoła stanowią i bazę danych, oparcie i wzorzec do kalibracji instrumentu sumienia. Wydaje mi się, że sumienie pracuje tym lepiej, im lepiej człowiek rozumie, czemu coś jest dobre lub złe (Sumienie powinno być uformowane, a sąd moralny oświecony).

Ciekawe, jak w porównaniu wygląda działanie sumienia jakiegoś pogańskiego naturszczyka, któren nigdy o Kościele nie słyszał, ino żyje sobie, jak mu się widzi, a właściwie praktykującego swoją wiarę katolika. Czyli ile do naturalnego stanu sumienia dodaje to, co jest dostępne tylko w Kościele.

Ciekawe też, jaką czy i jaką rolę sumienie spełniało i spełnia podczas formułowania tych norm.

Napisał/a: Teofila (w podróży)"szafarz Kościoła w sprawowaniu sakramentu pokuty" nie jest wezwany do działania zgodnie ze SWOIM SUMIENIEM,

Owszem, jest wezwany, jak każdy, na mocy tegoż samego KKK 1790, również podczas sprawowania sakramentu ("zawsze").

Cymbał brzmiący

Najpierw normy Kościoła POTEM SUMIENIE! Sumienie ponad wszystko to herezja. Bóg ponad wszystko.

Napisał/a: BRMTvUngernSternbergNajpierw normy Kościoła POTEM SUMIENIE! Sumienie ponad wszystko to herezja. Bóg ponad wszystko.

I ja się z kolegą zgadzam.

A zastanówmy się jeszcze nad taką hipotetyczną sytuacją:

co w przypadku, gdy sumienie kapłana - spowiednika, mającego właśnie rozgrzeszyć/nie rozgrzeszyć penitenta, pewnym sądem mówiłoby mu coś przeciwnego, niż nauka Magisterium i normy wydane przez kompetentną władzę?
Przecież rozgrzesza nie kapłan X jako kapłan X, ale kapłan X in persona Christi.

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: Teofila (w podróży)co w przypadku, gdy sumienie kapłana - spowiednika, mającego właśnie rozgrzeszyć/nie rozgrzeszyć penitenta, pewnym sądem mówiłoby mu coś przeciwnego, niż nauka Magisterium i normy wydane przez kompetentną władzę?

Szczynśliwie, nie jestę spowiednikię, dlatego siem wypowiem:
1. toż jeszcze czaby sprecyzać w jakiej materyji przeciwnego, (bo widzi mię siem mojem rozumkiem, rze to tu nie jezd tak jusz całkiem bez znaczenia);

2. skoro Kościól naucza- jak wyży przyobrócieł Kól. Rydygier: Sumienie dobrze uformowane jest prawe i prawdziwe. Formułuje ono swoje sądy, kierując się rozumem, zgodnie z prawdziwym dobrem chcianym przez mądrość Stwórcy toż mam zaufanie do Kościoła, rze sąmnienie spowiednika jezd dobrze uformane (a do tegosz jezd zezłasko śfienceń) i pedziałbem iszże sfego sąmnienia gwałcić mu siem nie godzi.

dwie stopki

Koleżanka Teofila ma rację. Kodeks prawny jest Kościołowi posoborowemu do niczego nie przydatny. Najlepszy dowód na to, to to, że został pomylony z katechizmem :)
Innym dowodem na nieprzydatność tego ustrojstwa jest fakt, że nawe jak się złapie jakiegoś arcybiskupa na "poniewieraniu" małoletnich prostytutów, gdzieś tam na San Escobar, to i tak delikwent umrze zanim zacznie się proces kanoniczny, a zgromadzenie zakonne można postawić pod zarząd komisaryczny i założyciela, praktycznie, uwięzić bez zakichanego kodeksu.

chodzi o sprawy majątkowe

invalid content

Napisał/a: roman leja Koleżanka Teofila ma rację. Kodeks prawny jest Kościołowi posoborowemu do niczego nie przydatny.

Uprzejmie proszę nie przypisywać mi pańskich wniosków.

Napisał/a: BrunonBonifacy 1. toż jeszcze czaby sprecyzać w jakiej materyji przeciwnego, (bo widzi mię siem mojem rozumkiem, rze to tu nie jezd tak jusz całkiem bez znaczenia);

Nie sądzi kolega że, na ten przykład, ksiądz homoseksualista będzie trochę inaczej w swoim sumieniu rozstrzygał pewne rzeczy?
Przykłady można by mnożyć, ale nie ma sensu, moim zdaniem.

Nastomiast w przypadku spowiedzi i rozgrzeszenia ksiądz, według mnie, jak najbardziej powienien kierować się przede wszystkim nauką Magisterium i normami, a to dlatego, że ksiądz, po pierwsze nie działa w swoim imieniu, a po drugie - akt, którego dokonuje, nie dotyczy jego, tylko penitenta.

To samo dotyczy nauki, której taki ksiądz udziela w czasie sakramentu pokuty i pojednania.

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: RydygierOwszem, jest wezwany, jak każdy, na mocy tegoż samego KKK 1790, również podczas sprawowania sakramentu ("zawsze").

Dlaczego, skoro, jak już nadmieniłam, akt, którego ów ksiądz dokonuje, nie dotyczy jego samego, tylko penitenta?
Czy penitenta obowiązuje pewny sąd sumienia spowiednika?
A co, jeśli pewny sąd sumienia penitenta sprzeczny byłby z pewnym sądem spowiednika?
Który byłby dla niego obowiązujący?

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: Teofila (w podróży)Dlaczego, skoro, jak już nadmieniłam, akt, którego ów ksiądz dokonuje, nie dotyczy jego samego, tylko penitenta?

Przecież każdy akt, którego dokonujemy, nas dotyczy. Nieważne, co uważa za właściwe penitent, bo decyzja, czy udzielić rozgrzeszenia itp. należy wyłącznie do spowiednika. Jeśli dla przykładu spowiednik jest pewien, że byłoby złe rozgrzeszyć, a nie ma woli czynić zła, to co mu pozostaje, jak posłuchać tego sądu sumienia?

Naprawdę byłoby lepiej, gdyby te sprawy Koleżance objaśnił ksiądz. Miałaby Koleżanka większą pewność, że wie, o czym mówi.

Cymbał brzmiący

Napisał/a: Teofila (w podróży)akt, którego dokonuje, nie dotyczy jego, tylko penitenta.

Chłila, czyżby siedział robot wew stule za kratko, alibo wogle tam pusto beło?

Napisał/a: Teofila (w podróży)Czy penitenta obowiązuje pewny sąd sumienia spowiednika?

W zakresie rozgrzeszenia? No przecież sam penitęt go sobie nie udzieli. To spowiednik zaposiadywa władzę wew tem tandemnie, jak uczy Kościół. Spowiednik, owszę, działa stąd i kierywa siem sąmnieniem.

dwie stopki

Napisał/a: RydygierNaprawdę byłoby lepiej, gdyby te sprawy Koleżance objaśnił ksiądz.

O!
+100

dwie stopki

ksiąg nie czytajcie, księdza słuchajcie!

invalid content

Napisał/a: Teofila (w podróży)Nastomiast w przypadku spowiedzi i rozgrzeszenia ksiądz, według mnie, jak najbardziej powienien kierować się przede wszystkim nauką Magisterium i normami, a to dlatego, że ksiądz, po pierwsze nie działa w swoim imieniu, a po drugie - akt, którego dokonuje, nie dotyczy jego, tylko penitenta.

Ale co ma z tym wspólnego kodes prawa kanonicznego? To nie jest zagadnienie prawne.

Napisał/a: Teofila (w podróży)Skoro po Dekalogu dostaliśmy Przykazania Miłości i wszystko w oparciu o te przykazania powinniśmy czynić,

"On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. "To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy»." Mt 22

Cały Dekalog jest rozwinięciem(!) przykazania miłości !!
Z kolei Prawo Kanoniczne jest rozwinięciem Dekalogu czyli Tory.

Tyle tylko, że tego przykazania człowiek (poza jednostkami - świętymi) nie jest w stanie wypełnić. Imitacje się nie liczą: "a miłości byś nie miał - nic byś nie zyskał."...

Napisał/a: RydygierNieważne, co uważa za właściwe penitent, bo decyzja, czy udzielić rozgrzeszenia itp. należy wyłącznie do spowiednika.

Jeżeli chodzi o rozgrzeszenie - tak.

Jeżeli natomiast pomyślimy o nauce, której ksiądz udziela mi w konfesjonale, to - mam nadzieję, że wszyscy księża mi wybaczą to, co zaraz napiszę ;) - jako penitent nie jestem zainteresowana prywatną opinią księdza i tym, co ma do powiedzenia w tym temacie jego sumienie, jestem natomiast zainteresowana nauką Kościoła. I takiej nauki właśnie oczekuję.

Napisał/a: RydygierJeśli dla przykładu spowiednik jest pewien, że byłoby złe rozgrzeszyć, a nie ma woli czynić zła, to co mu pozostaje, jak posłuchać tego sądu sumienia?

A jeśli znowuż spowiednik jest pewien, że byłoby dobrze rozgrzeszyć, a ten pewny sąd dyktuje mu jego źle uformowane sumienie?...

Napisał/a: RydygierNaprawdę byłoby lepiej, gdyby te sprawy Koleżance objaśnił ksiądz.

Też tak uważam.
Dlatego jak tylko zakończy się "kolęda" u mnie w parafii - idę z tym do mojego proboszcza.
A potem napiszę koleżeństwu co mi powiedział w temacie "sumienie ponad wszystko", ale nie wiem, czy będziecie entuzjastyczni, podobnie jak było wtedy, kiedy ksiądz proboszcz potwierdził, że wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi...

Napisał/a: BrunonBonifacy Chłila, czyżby siedział robot wew stule za kratko, alibo wogle tam pusto beło?

Właśnie dlatego, że siedzi tam tylko człowiek - nie powinien się w tak ważnej kwestii kierować li tylko swoim sumieniem.

Napisał/a: BrunonBonifacy W zakresie rozgrzeszenia? No przecież sam penitęt go sobie nie udzieli. To spowiednik zaposiadywa władzę wew tem tandemnie, jak uczy Kościół. Spowiednik, owszę, działa stąd i kierywa siem sąmnieniem.

W zakresie dylematów moralnych i nauki, którą spowiednik udziela penitentowi.

Napisał/a: BrunonBonifacy To spowiednik zaposiadywa władzę wew tem tandemnie, jak uczy Kościół.

Otóż to.
A tą wiedzą nie jest jego sumienie, tylko nauka Magisterium i normy wydane przez kompetentną władzę.

Napisał/a: Filioquist ksiąg nie czytajcie, księdza słuchajcie!

Co poniektórym, zaiste, wyszłoby to wielce na zdrowie.

Napisał/a: roman leja Ale co ma z tym wspólnego kodes prawa kanonicznego? To nie jest zagadnienie prawne.

Widzę, że i w "kościele przedsoborowym" Kodeks Prawa Kanonicznego nie na wiele się przydaje.

Napisał/a: Adam_KTyle tylko, że tego przykazania człowiek (poza jednostkami - świętymi) nie jest w stanie wypełnić.

Tego przykazania nikt nie jest w stanie wypełnić O WŁASNYCH SIŁACH.

A kiedy się to nam nie udaje i zaliczamy kolejne porażki w kolejnych próbach, to nie dlatego, że dysponujemy "imitacją", ale dlatego, że taka jest droga człowieka.

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: Teofila (w podróży)Co poniektórym, zaiste, wyszłoby to wielce na zdrowie.

zależy którego ;-)

Napisał/a: Teofila (w podróży)Jeżeli natomiast pomyślimy o nauce, której ksiądz udziela mi w konfesjonale, to - mam nadzieję, że wszyscy księża mi wybaczą to, co zaraz napiszę ;) - jako penitent nie jestem zainteresowana prywatną opinią księdza i tym, co ma do powiedzenia w tym temacie jego sumienie, jestem natomiast zainteresowana nauką Kościoła. I takiej nauki właśnie oczekuję.

nauka Kościoła jest w księgach - gdzieś między wierszami - u księdza jest nauka księdza

nauka Chrystusa jest w przykładzie Jego życia i życia Jego świętych

invalid content

Napisał/a: Teofila (w podróży)A jeśli znowuż spowiednik jest pewien, że byłoby dobrze rozgrzeszyć, a ten pewny sąd dyktuje mu jego źle uformowane sumienie?...

Bez różnicy. Nauczanie Kościoła jest tu aż nadto klarowne moim zdaniem. Jak długo sąd jest pewny, winien rozgrzeszyć.

Zresztą, skoro sąd jest pewny, to przecież raczej nie będzie świadom, że jego sumienie jest źle uformowane, bo taka wiedza chyba by jego pewnością zachwiała, a skoro nie jest świadom, to i tak nie może wziąć tego faktu pod uwagę. Ale to na marginesie, bo jednak różne życie zna przypadki.

Napisał/a: Teofila (w podróży)Właśnie dlatego, że siedzi tam tylko człowiek - nie powinien się w tak ważnej kwestii kierować li tylko swoim sumieniem.

Nie tylko przecież, ino przede wszystkim - o ile sąd sumienia pewny.

Napisał/a: Teofila (w podróży)Dlatego jak tylko zakończy się "kolęda" u mnie w parafii - idę z tym do mojego proboszcza.
A potem napiszę koleżeństwu co mi powiedział w temacie "sumienie ponad wszystko", ale nie wiem, czy będziecie entuzjastyczni, podobnie jak było wtedy, kiedy ksiądz proboszcz potwierdził, że wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi...

Doskonale. Z tego, co pamiętam dyskusję o dziecięctwie gdy jeszcze się udzielałem, to akurat moja opinia w pełni się pokrywała z opinią owego proboszcza. Ale tu nie chodzi o entuzjazm, tylko o prawdę. Więcej może zyskać ten, któremu słusznie wytkną błąd niż ten, kogo utwierdzą w jego racji.

Cymbał brzmiący

szczęśliwi, który opinie pokrywają się z opinią proboszcza!

invalid content

o ileż łatwiej byłoby kierować się miłością a nie opinią - własną czy proboszcza... anyway

modlić się do Boga Wszechmogącego o serce miłujące!

invalid content

Napisał/a: Filioquist nauka Kościoła jest w księgach - gdzieś między wierszami - u księdza jest nauka księdza

Nu, ja nie wiem, czy między wierszami, tu i ówdzie jest bardzo explicite wyrażona.

Co do "nauki księdza" - na pewno jest w jakiś sposób przetrawiona przez niego i z jego punktu widzenia przedstawiona, bardziej jednak wierzę naukom księdza, który jest po formacji seminaryjnej (no tak, o zgrozo - "posoborowej") i który na co dzień, jak ufam, dalej się formuje, żyjąc życiem duchowym jednak bogatszym niż życie przeciętnego parafianina, choćby dzięki codziennie odprawianej Mszy św. i odmawianemu Brewiarzowi, niż naukom największych nawet świeckich mędrców (bez ironii).

Napisał/a: Filioquist nauka Chrystusa jest w przykładzie Jego życia i życia Jego świętych

+

Napisał/a: RydygierNauczanie Kościoła jest tu aż nadto klarowne moim zdaniem. Jak długo sąd jest pewny, winien rozgrzeszyć.

Nu, tego ja właśnie nie jestem pewna, czy Kościół zaleca kierowanie się pewnym, ale błędnym osądem sumienia.
Natomiast pewna jestem, że zaleca to sumienie cały czas formować i nad nim czuwać.

Napisał/a: RydygierZresztą, skoro sąd jest pewny, to przecież raczej nie będzie świadom, że jego sumienie jest źle uformowane, bo taka wiedza chyba by jego pewnością zachwiała, a skoro nie jest świadom, to i tak nie może wziąć tego faktu pod uwagę.

Dlatego właśnie sama "pewność" osądu nie powinna być jedynym kryterium jego zastosowania.
Tak sądzę.

Napisał/a: Rydygier Ale tu nie chodzi o entuzjazm, tylko o prawdę. Więcej może zyskać ten, któremu słusznie wytkną błąd niż ten, kogo utwierdzą w jego racji.

Pełna zgoda.

Napisał/a: Filioquist szczęśliwi, który opinie pokrywają się z opinią proboszcza!

;)

Ale, nawiasem mówiąc, jest to poniekąd słuszne spostrzeżenie.
Bo jeżeli moja opinia nie pokrywa się w jakiejś kwestii z opinią proboszcza (czy innej osoby, którą cenię) to - muszę przyznać - jest to dla mnie źródłem pewnego niepokoju i męczy mnie to potem długo. Aż do czasu, kiedy uda się uzgodnić stanowiska.
Bo życie duchowe i dojrzewanie to dość męcząca sprawa ;)

Napisał/a: Filioquist o ileż łatwiej byłoby kierować się miłością a nie opinią - własną czy proboszcza... anyway

Tak, ale to też może być śliska droga.
Są tacy, co kierując się "miłością" (a w ich pojęciu jest to - pewnym osądem ich sumienia - prawdziwa miłość) gładko schodzą na manowce.

Napisał/a: Filioquist modlić się do Boga Wszechmogącego o serce miłujące!

+++

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: Teofila (w podróży)Co do "nauki księdza" - na pewno jest w jakiś sposób przetrawiona przez niego i z jego punktu widzenia przedstawiona

Zwłaszcza, że ksiądz ma w danej materii osobiste doświadczenie.

Cymbał brzmiący

Napisał/a: Rydygier

Napisał/a: Teofila (w podróży)Co do "nauki księdza" - na pewno jest w jakiś sposób przetrawiona przez niego i z jego punktu widzenia przedstawiona

Zwłaszcza, że ksiądz ma w danej materii osobiste doświadczenie.

ależ nie godzi się tak obmawiać nawet nieokreślonego kapłana!

invalid content

Kolega dziś w filuternym nastroju jakby. Nie godzi się mówić, że ksiądz spowiada?

Cymbał brzmiący

Napisał/a: Teofila (w podróży)A potem napiszę koleżeństwu co mi powiedział w temacie "sumienie ponad wszystko", ale nie wiem, czy będziecie entuzjastyczni, podobnie jak było wtedy, kiedy ksiądz proboszcz potwierdził, że wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi...

Invalida siem znóf rechota-nie mogie zacycac cosz bem kcieł, pisać tysz cienżko, ale krótko:
Nie twierdziłem, anisz i nie twerdze, rze "sąmnienie ponat szysko", winc tysz ze spokoję oczekam proboszczowego słowa.

dwie stopki

Napisał/a: Teofila (w podróży)Tego przykazania nikt nie jest w stanie wypełnić O WŁASNYCH SIŁACH.

A jaka różnica z tym, co napisałem?

Napisał/a: Teofila (w podróży)A kiedy się to nam nie udaje i zaliczamy kolejne porażki w kolejnych próbach, to nie dlatego, że dysponujemy "imitacją", ale dlatego, że taka jest droga człowieka.

Naprawdę? ... "Droga" owszem, ale problem jest z NATURą ludzką.
Czy ja piszę, że "to dlatego, że dysponujemy imitacją"?!

Mnie się wydaje, Teofilo, że nie widzisz faktu, że "pewny, ale błędny sąd sumienia" wiąże się z sytuacją, gdy dana osoba w sposób wewnętrznie uczciwy i z dobrą wolą podejmuje jakąś decyzję życiową, bo jest dla niej oczywiste, że tak należy postąpić, a post factum okazuje się, że obiektywnie popełniła błąd. Czy ta osoba zgrzeszyła? Nauczanie Kościoła mówi, że nie i szczerze mówiąc, trudno mi sobie wyobrazić, żeby mówiło inaczej. Co innego, jeśli błędny sąd został wydany nie do końca uczciwie - osoba wahała się wewnętrznie i nie przyłożyła się należycie, żeby swoją wątpliwość rozjaśnić ("ignorancja zawiniona") albo wiedziała, że nauczanie Kościoła jest w tej materii inne, ale to nauczanie ignorowała ("grzech herezji"). Ty jakby pomijasz w swoich rozmyślaniach aspekt szacunku dla prawdy i dobrej woli, które rzeczywiste pójście za rzeczywistym głosem sumienia implikuje, i dlatego pojęcie "pewnego sądu sumienia" zlewa Ci się z "upartym mniemaniem".

re: Gosia Cz.

Podzielam opinie.

Nie mozna ignorowac Prawa, ktorego rozwinieciem jest Kodeks Kanoniczny. A tymczasem czlowiek nawet bedacy "na Drodze" - nawet przy najlepszych intencjach - nie jest na etapie pelnej wiary i milosci, kiedy Prawo Boze jest wyryte w ludzkim sercu. Dlatego nawet najlepsze intencje nie zastapia tego wzorca, jakim jest Prawo Kanoniczne.
Takze termin "obiektywny" budzi watpliwosci. Bo co to znaczy? Nawet cos uznawane za prawde przez cala zbiorowosc, moze byc kompletnym falszem. Wszedzie tam, gdzie wystepuje egoizm, nie ma mozliwosci pelnej oceny. Tylko ktos, kto posiadl milosc mowi obiektywnie. Im blizej Boga, tym blizej prawdy.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.