Jak w temacie. Podobno p. premier nic poważnego poza potłuczeniami się nie stało. Przebywa w szpitalu.
Ciekawe123, co się stało z kierowcą seicento i jak wygląda wrak sprawcy? Czy też będzie to pancerne seicento?

"Sprawcą wypadku jest niedoświadczony, 20-letni kierowca, który najprawdopodobniej nie znał zasad poruszania się na drodze kolumny pojazdów."

Źródło:

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/327091-pilne-beata-szydlo-miala-wypadek-w-kolumne-aut-uderzyl-inny-samochod-premier-zostanie-przetransportowana-do-szpitala-przy-ul-szaserow-wideo

Seicento wyglądało na lekko uszkodzone, rządowa limuzyna gorzej. Coś jest nie tak z tym wożeniem vipów. Od Millera przez Smoleńsk, incydenty z Dudą i Macierewiczem po dzisiejszy wypadek Szydło.

http://fakty.interia.pl/galerie/kraj/zdjecie,iId,2249332,iAId,236754

Seicento wygląda jakby wjechało na zbyt wysoki krawężnik . Dziwne.

Co dziwne? Kierowca rządowego Audi uratował kretynowi życie, bo zamiast rozsmarować Seicento na asfalcie odbił w bok i tylko lekko je potrącił, za to sam skończył na drzewie. To jak mają wyglądać oba samochody?

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

W TV eksperci już gadają, że odbijanie w bok to błąd, powinien staranować Fiacika. Nie wiem jaka z tego korzyść? Lepiej walnąć w inny samochód niż w drzewo? Ale tak mamy poszkodowanych tylko w rządowej limuzynie, a Seicento wyszło bez większych szkód.

Napisał/a: Brat Wilk

Co dziwne? Kierowca rządowego Audi uratował kretynowi życie, bo zamiast rozsmarować Seicento na asfalcie odbił w bok i tylko lekko je potrącił, za to sam skończył na drzewie. To jak mają wyglądać oba samochody?

Coś jednak sporo ostatnio tych wypadków.

najlepiej odjechać od samochodu z bombami

Napisał/a: Nielenin

najlepiej odjechać od samochodu z bombami

!

Napisał/a: Chromypies

W TV eksperci już gadają, że odbijanie w bok to błąd, powinien staranować Fiacika. Nie wiem jaka z tego korzyść? Lepiej walnąć w inny samochód niż w drzewo? Ale tak mamy poszkodowanych tylko w rządowej limuzynie, a Seicento wyszło bez większych szkód.

Jakby staranował fiacika to by "eksperci" darli szaty, że arogancja i nieliczenie się z życiem szarego obywatela - taka już tych ekspertów rola;-)

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

nie mogę przestać myśleć, że to jakiś opozycyjny allachuakbar szarżował we fiaciku.

Borowiec omal nie zabił kierowcy Fiata, więc uratował mu życie. To ma sens.

Gdyby to był Moskwicz... sprawa byłaby jasna.

kdo má sádlo, tomu snadno

Napisał/a: mychus

nie mogę przestać myśleć, że to jakiś opozycyjny allachuakbar szarżował we fiaciku.

Jeśli 20-latek w Seicento potrafi siać takie zniszczenie, to pozostaje jedynie przesadzenie naszych VIP-ów na tory. Lokomotywie samochodzik z segmentu A nie powinien zagrozić.

@akcja bezpośrednia
bo to wszystko wina pilotów, kierowców i chujowej ochrony rządu. Normalnie nic te pisiory nie robią, tylko giną w wypadkach.
Czytajcie narrację mediów, a oświecenie będzie wam dane.

I znowu pancerne drzewo, wot co z robiło z pancernym A8 przy 50km/h.

Mam wrażenie, że umiejętności kierowców wożących VIP są za niskie. Chyba powinni więcej ćwiczyć na placu sytuacji nietypowych np. poślizgów.

Do tych, co mają tak za tak - nie za nie - Bez światło-cienia... Tęskno mi, Panie... http://oczamiduszy.pl/

jak Suweren jedzie, to rząd powinien ustąpić z drogi. W końcu kto jest tu ważniejszy...?..jakby się pamiętało co się na wiecach gadało, to nie byłoby problemu..a tak.. c'est la vie

taki link miałam na fejsie:

https://zycieumyslowe.wordpress.com/2017/02/11/wypadek-premier-szydlo-podwojna-ciagla/

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Jeżeli to nie wypadek, ale jakiś rzekomy spisek, ostrzeżenie itd. to jak zrealizowane? 20 letni nieupierzony kierowca nie był nieupierzony, wiedział gdzie ma być, w której sekundzie i w którym miejscu dodatkowo ryzykując swoje zdrowie i życie? Samochód zabawka? Wtedy takich zabawek musiałoby być tysiąc na całą kadencje i liczyć, że chociaż raz w odpowiednim czasie wszystko zadziała jak trzeba.

Niekoniecznie.
Można budować, ba, już się zbudowało opowieść, że pisiory mają ciągle wypadki. A jeszcze nikt nie zginął. No to jak zginie, to już nie będzie takie społeczne zdziwko, nie? Póty dzban z próżnego leje, póki się ucho nakłoni.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

A dokładniej, to będzie w mózgach brzmiało tak: "No, jak pindolnęło, to się urwało, bo przecież w końcu kiedyś musiało".

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

Napisał/a: mychus

@akcja bezpośrednia
bo to wszystko wina pilotów, kierowców i chujowej ochrony rządu.

No właśnie. Dlatego należy w końcu zaufać zimnokrwistym maszynistom.

Torów jest mniej niż dróg, zatem łatwiej je zabezpieczyć przed zamachowcami w Seicento. Ponadto porządny spalinowóz dodaje szyku (widać z daleka, że ktoś znaczny nadjeżdża), a jego napęd generuje tyle niutonometrów, że żadne Kia Picanto mu niestraszne. Podobnie jak normy emisji spalin:

Znowu mamy całą serię zadziwiających "przypadków" - podobnie jak przy Smoleńsku czy przy ostatniej próbie puczu.
Być może gdyby komisja Macierewicza nie omijała tak szerokim łukiem wątków "polskich" skupiając się wyłącznie na ostatnich minutach lotu to dzisiaj wiedzielibyśmy znacznie więcej o władcach przypadków.
A teraz to trochę zaczyna wyglądać jak przygotowywanie gruntu pod jeden wypadek właściwy, ale chyba nikomu z odpowiedzialnych za bezpieczeństwo jak zwykle nie przychodzi to nawet do głowy.

Perfect już spiewał o tym dawno temu.
https://www.youtube.com/watch?v=fe6IULoDi6g

My nie mamy wywiadu ani sluzb, u nas dzialaja pelna para sluzby obcych wywiadow i robia co chca. Macierewicz powinien sie tym zajac w pierwszej kolejnosci.

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: Roberto Carlos

My nie mamy wywiadu ani sluzb, u nas dzialaja pelna para sluzby obcych wywiadow i robia co chca. Macierewicz powinien sie tym zajac w pierwszej kolejnosci.

Zajął się poprzednio, no i nie mamy.

Napisał/a: Pref de ZooA dokładniej, to będzie w mózgach brzmiało tak: "No, jak pindolnęło, to się urwało, bo przecież w końcu kiedyś musiało".

Podejrzewam, że dla części PISowców jest zupełnie przeciwnie niż Kolega pisze - u nich wszystko jest układa się w próby zamachów i puczów. W obecnej sytuacji wymaga to wręcz założenia, że KOD wytypował zamachowców samobójców, którzy w małych miejskich samochodach będą brali na cel rządowe beemki.

Napisał/a: termodynamik90

Napisał/a: Pref de ZooA dokładniej, to będzie w mózgach brzmiało tak: "No, jak pindolnęło, to się urwało, bo przecież w końcu kiedyś musiało".

Podejrzewam, że dla części PISowców jest zupełnie przeciwnie niż Kolega pisze - u nich wszystko jest układa się w próby zamachów i puczów. W obecnej sytuacji wymaga to wręcz założenia, że KOD wytypował zamachowców samobójców, którzy w małych miejskich samochodach będą brali na cel rządowe beemki.

No tak nie jest mozliwe ze gosc mogl dostac instrukcje ze o tej i o tej godz ma przejezdzac kolumna rzadowa i drugiemu samochodowi w kolumnie ma zajechac droge, takiej mozliwosci byc nie moze, a kazdy kto ja zaklada to debil. Zmiencie w koncu ta bolszewicka plyte, bo czytac sie juz tego nie da.

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: Roberto Carlos

Napisał/a: termodynamik90

Napisał/a: Pref de ZooA dokładniej, to będzie w mózgach brzmiało tak: "No, jak pindolnęło, to się urwało, bo przecież w końcu kiedyś musiało".

Podejrzewam, że dla części PISowców jest zupełnie przeciwnie niż Kolega pisze - u nich wszystko jest układa się w próby zamachów i puczów. W obecnej sytuacji wymaga to wręcz założenia, że KOD wytypował zamachowców samobójców, którzy w małych miejskich samochodach będą brali na cel rządowe beemki.

No tak nie jest mozliwe ze gosc mogl dostac instrukcje ze o tej i o tej godz ma przejezdzac kolumna rzadowa i drugiemu samochodowi w kolumnie ma zajechac droge, takiej mozliwosci byc nie moze, a kazdy kto ja zaklada to debil. Zmiencie w koncu ta bolszewicka plyte, bo czytac sie juz tego nie da.

Gościu musiałby albo być profesjonalistą, a mimo to ryzykować własne zdrowie i życie albo być ofiarą działającą pod wpływem szantażu, ideologii lub zapewne pokaźnego zysku (albo dowolna suma w/w elementów). W obu przypadkach ogromne ryzyko zdemaskowania po zdarzeniu. Dodatkowo prawdopodobieństwo końcowego rezultatu to iloczyn prawdopodobieństw poszczególnych elementów. Tu nie są godziny, ale ułamki sekund. Nikt nie jest wstanie przewidzieć w jakim czasie z dokładnością co do ułamków sekund nastąpi na kilkudziesięciu/kilkuset kilometrowej trasie przejazd przez odcinek kilku metrów. Gość musiałby być instruowany na bieżąco co do pozycji kolumny i dodatkowo korygować swoją pozycje na trasie. Bez długiego czyhania na trasie za zakrętem niemożliwe, a i tak patrz założenia wcześniej napisane.

Napisał/a: Jiuser π

Napisał/a: Roberto Carlos

Napisał/a: termodynamik90

Napisał/a: Pref de ZooA dokładniej, to będzie w mózgach brzmiało tak: "No, jak pindolnęło, to się urwało, bo przecież w końcu kiedyś musiało".

Podejrzewam, że dla części PISowców jest zupełnie przeciwnie niż Kolega pisze - u nich wszystko jest układa się w próby zamachów i puczów. W obecnej sytuacji wymaga to wręcz założenia, że KOD wytypował zamachowców samobójców, którzy w małych miejskich samochodach będą brali na cel rządowe beemki.

No tak nie jest mozliwe ze gosc mogl dostac instrukcje ze o tej i o tej godz ma przejezdzac kolumna rzadowa i drugiemu samochodowi w kolumnie ma zajechac droge, takiej mozliwosci byc nie moze, a kazdy kto ja zaklada to debil. Zmiencie w koncu ta bolszewicka plyte, bo czytac sie juz tego nie da.

Gościu musiałby albo być profesjonalistą, a mimo to ryzykować własne zdrowie i życie albo być ofiarą działającą pod wpływem szantażu, ideologii lub zapewne pokaźnego zysku (albo dowolna suma w/w elementów). W obu przypadkach ogromne ryzyko zdemaskowania po zdarzeniu. Dodatkowo prawdopodobieństwo końcowego rezultatu to iloczyn prawdopodobieństw poszczególnych elementów. Tu nie są godziny, ale ułamki sekund. Nikt nie jest wstanie przewidzieć w jakim czasie z dokładnością co do ułamków sekund nastąpi na kilkudziesięciu/kilkuset kilometrowej trasie przejazd przez odcinek kilku metrów. Gość musiałby być instruowany na bieżąco co do pozycji kolumny i dodatkowo korygować swoją pozycje na trasie. Bez długiego czyhania na trasie za zakrętem niemożliwe, a i tak patrz założenia wcześniej napisane.

Nie no, namówić dwudziestoparolatka do przywalenia w określony samochód naprawdę nie jest trudno, to raz. Nawet bez brania pod uwagę innych zmiennych demograficznych. Dwa, auta z punktu A do punktu B (oba znane) niemal na pewno przejadą przez odcinek C. Jak nie teraz, to następnym razem. Trzy, wystarczy obserwator parę kilometrów wcześniej, by spokojnie znaleźć się na trasie na czas. Cztery, odpowiednie ramowanie wcześniej jest kluczowe w sprzedaży później (o tym był malowniczy cytat u kol. Prefa).

Innymi słowy, taką akcję byłbym w stanie zorganizować w kilka dni.

A czy tak było? Uważam, że nie.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Camino, Ty tak poważnie...??? zwykły brak zdrowego rozsądku: podwójna ciągła, zakaz wyprzedzania, który pewnie był, skoro to było skrzyżowanie, a jeśli nawet nie było, to był znak o tym, ze takie miejsce zaraz będzie. Zdrowy rozsadek i myślenie, nakazuje poczekać chwile i wyprzedzić w bardziej racjonalnym miejscu. Wytłumacz mi co daje 30 sekund lub nawet minuta szybciej przy ryzyku kolizji wraz z jej następstwami, które tu były na szczęście niewielkie. Obrazowo: czy jeśli jeden dzień jest na termometrze minus 20 stopni i jezioro pokryło się lodem, to wejdziesz na nie bez ryzyka, ze lód się załamie bo jest zbyt cienki...Jest lód - jest, jest minus 20 - jest,jak jest minus20, lód i zamarznięte jezioro można wejść - można. Zatem dlaczego nie wejdziesz na taki lód... ? no chyba, ze wejdziesz..Jednak obojętnie co zrobisz to i tak dasz sobie odpowiedź dotyczącą zdarzenia.

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

tak tylko zapytam, czy kolumna uprzywilowana z glowa panstwa moze stac w korku nie lamiac zasad bezpieczenstwa?

Napisał/a: alfusia

Camino, Ty tak poważnie...??? zwykły brak zdrowego rozsądku: podwójna ciągła, zakaz wyprzedzania, który pewnie był, skoro to było skrzyżowanie, a jeśli nawet nie było, to był znak o tym, ze takie miejsce zaraz będzie. Zdrowy rozsadek i myślenie, nakazuje poczekać chwile i wyprzedzić w bardziej racjonalnym miejscu. Wytłumacz mi co daje 30 sekund lub nawet minuta szybciej przy ryzyku kolizji wraz z jej następstwami, które tu były na szczęście niewielkie. Obrazowo: czy jeśli jeden dzień jest na termometrze minus 20 stopni i jezioro pokryło się lodem, to wejdziesz na nie bez ryzyka, ze lód się załamie bo jest zbyt cienki...Jest lód - jest, jest minus 20 - jest,jak jest minus20, lód i zamarznięte jezioro można wejść - można. Zatem dlaczego nie wejdziesz na taki lód... ? no chyba, ze wejdziesz..Jednak obojętnie co zrobisz to i tak dasz sobie odpowiedź dotyczącą zdarzenia.


A koleżanka to zna przepisy o ruchu drogowym, w tym te o pojazdach uprzywilejowanych? Wydaje mi się, że nie bardzo. W takim razie informuję, że pojazdy uprzywilejowane MOGĄ naruszać przepisy ogólne, w tym mogą nawet jechać pod prąd. I wszyscy inni MUSZĄ im ustąpić. Jeśli tego nie zrobią, popełniają wykroczenie.

Po zwycięstwie Tuska każda rodzina dostanie pół świni, a jak komuś będzie mało to jeszcze po ryju...

PiS dało się strollować, czy umyślnie uznali ten wypadek za polityczne wydarzenie tygodnia?

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

za a)
od dziś powtórka z egzaminu na prawko dla wszystkich posiadających (opłatę wnoszą zdający) w zakresie pojazdów jadących w kolumnie
za b)
przed kolumną jedzie 3 motocyklistów w odstępach 2 min z gwizdkami, megafonami i sygnałem świetlnym i kontrolują sytuację
za c)
obstawiane są wszystkie poprzeczne ulice
za d)
od za miesiąc nie można jeździć małymi fiatami, kiami, i całym tym drobiazgiem
za e)
dużymi też jeździć nie mozna

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

i to serio serio
za b) - tak jeżdżą oficjele po Rzymie, a tam jest gęściej niz w Małopolsce

napisałbym do Niemców o wycofanie tak wadliwych wozów,
może Trump coś podeśle (też z niemieckich emigrantów, ale w drugim pokoleniu już Amerykany, https://www.youtube.com/watch?v=DrT39NkM6Lk) ?

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

Napisał/a: Szymon_Magże pojazdy uprzywilejowane MOGĄ naruszać przepisy ogólne, w tym mogą nawet jechać pod prąd. I wszyscy inni MUSZĄ im ustąpić. Jeśli tego nie zrobią, popełniają wykroczenie.

chyba Kolega niczego nie zrozumiał z mojego wpisu...

Napisał/a: christophod za miesiąc nie można jeździć małymi fiatami, kiami, i całym tym drobiazgiem
za e)
dużymi też jeździć nie mozna

zatem wiara na rowery..tylko cyklistów chyba ktoś z waadzy już wykluczył...wiec .. eureka! hulajnogi i łyżworolki od dziś!

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Napisał/a: Szymon_Mag

Napisał/a: alfusia

Camino, Ty tak poważnie...??? zwykły brak zdrowego rozsądku: podwójna ciągła, zakaz wyprzedzania, który pewnie był, skoro to było skrzyżowanie, a jeśli nawet nie było, to był znak o tym, ze takie miejsce zaraz będzie. Zdrowy rozsadek i myślenie, nakazuje poczekać chwile i wyprzedzić w bardziej racjonalnym miejscu. Wytłumacz mi co daje 30 sekund lub nawet minuta szybciej przy ryzyku kolizji wraz z jej następstwami, które tu były na szczęście niewielkie. Obrazowo: czy jeśli jeden dzień jest na termometrze minus 20 stopni i jezioro pokryło się lodem, to wejdziesz na nie bez ryzyka, ze lód się załamie bo jest zbyt cienki...Jest lód - jest, jest minus 20 - jest,jak jest minus20, lód i zamarznięte jezioro można wejść - można. Zatem dlaczego nie wejdziesz na taki lód... ? no chyba, ze wejdziesz..Jednak obojętnie co zrobisz to i tak dasz sobie odpowiedź dotyczącą zdarzenia.


A koleżanka to zna przepisy o ruchu drogowym, w tym te o pojazdach uprzywilejowanych? Wydaje mi się, że nie bardzo. W takim razie informuję, że pojazdy uprzywilejowane MOGĄ naruszać przepisy ogólne, w tym mogą nawet jechać pod prąd. I wszyscy inni MUSZĄ im ustąpić. Jeśli tego nie zrobią, popełniają wykroczenie.

Skoro kolega Szymon wyciągnął wpis spod plonka, to zwrócę uwagę, że nie pisałem o tym, czy kolumna jechała dobrze. Choć przepisy jasno, jak widać, mówią, że tak.

Pisałem o tym, że gdyby ktoś faktycznie wpadł na pomysł, by kilkoma małymi wypadkami aut rządowych uwiarygodnić jeden porządny, to spowodowanie tych małych jest stosunkowo proste nawet dla zwykłego człowieka. A cóż dopiero dla profesjonalistów. Nie jest to więc aż tak niewykonalne, jak by się mogło wydawać.

Pisałem też, że jednak raczej podejrzewam zwyczajną winę dzieciaka. Który borowikowi za kółkiem powinien, swoją drogą, do końca życia za nie dziękować, a nie się bawić w jakieś głupoty z oszołomami.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: CaminoPisałem też

potrafię czytać ze zrozumieniem ... :) Po prostu wykorzystałam twój wpis jako tło dla moich wypocin :) stąd pozornie tekst w temacie , a faktycznie poza płaszczyzną :)

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Jeżeli tylko pierwszy samochód w kolumnie jechał z sygnałami świetlnymi, a drugi już nie, to skąd kierowca fiacika miał wiedzieć, że drugi i następne samochody, które go wyprzedzały, też należą do kolumny? Przejechał pierwszy pojazd, ten ze światłami, to on zaczął skręcać w lewo, licząc na to, że te jadące za nim poczekają. Tak jest w normalnych warunkach. Ponieważ jednak należały do kolumny, to nie musiały. Ale powinny mieć sygnały świetlne. Kierowca był młody, pewnie od niedawna miał prawo jazdy i prawie na pewno było to jego pierwsze zetknięcie się z kolumną. Kierowca BORu zachował się jak człowiek - oszczędził intruza, choć mógł go staranować i być może nawet zabić. Gdyby go staranował, to też doszłoby do kolizji i pani premier też by w niej wzięła udział, a dodatkowo mielibyśmy trupa.
Pisiorki, które wietrzą tu zamach, ośmieszają się. Syndrom oblężonej twierdzy - chociaż przecież nikt ich nie oblega. To była zwykła kolizja drogowa, w której, jak to wyżej napisałem, kierowca BORu, jadąc bez sygnału świetlnego, nie był bez winy.

Napisał/a: lewarek.pl

Jeżeli tylko pierwszy samochód w kolumnie jechał z sygnałami świetlnymi, a drugi już nie, to skąd kierowca fiacika miał wiedzieć, że drugi i następne samochody, które go wyprzedzały, też należą do kolumny?
(...)
To była zwykła kolizja drogowa, w której, jak to wyżej napisałem, kierowca BORu, jadąc bez sygnału świetlnego, nie był bez winy.

Rozumiem, że w trakcie pisania tego posta pojawiła się gdzieś potwierdzona informacja, że kolejne auta jechały bez świateł? To poproszę, bo nie mogłem znaleźć.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Ktos tu podal kiedys watek gdzie byla cala seria ksiazek o sluzbach specjalnych, w tych ksiazkach sa opisane rozne zamachy akcje sabotazowe i dywersyjne, na tle tych akcji numer z zajechaniem drogi jest jak najbardziej mozliwy. Najwazniejsza sprawa w trakcie wykonania takiej akcji jest kamuflaz, tu kamuflaz jest idealny - 20 latek, fiacik jak najbardziej wyglada to na przypadek jednak wcale nim byc nie musi, pozory moga bardzo mylic.

Znalazlem ten watek

http://rebelya.pl/forum/watek/7204/

"Tylko prawda jest ciekawa"

Na siostrzanych forach pojawiły się różne pomysły techniczne, które mogłyby podwyższyć obecny, byle jaki poziom bezpieczeństwa podróży naszych wybrańców.

Nikt jednak nie pomyślał o jeszcze jednym rozwiązaniu - przecież władza może pływać!

Pływanie po Wiśle miałoby wiele zalet, np. w czasie rejsu można spokojnie pracować. Uroki takiego sposobu podróżowania zachwalał Krzysztof Krawczyk.

Zapewnienie bezpieczeństwa byłoby proste - wystarczy w czasie rejsu obstawić zaledwie kilka miejsc, aby żadne Cinquecento czy inne Daihatsu Cuore nie miało okazji rzucić się z mostu ze złowrogą intencją.

A już widzę. Chodzi o wylewanie kubłów zimnej wody na rozpalone łby .N i PO. Słusznie. Ci idioci robią tyle hałasu o byle co, że warto wykorzystywać ich porywczość połączoną z brakiem wiedzy i jakiegoś poważnego pomysłu.
Miałem kiedyś taki wypadek, że wyprzedzany przeze mnie kierowca też zaczął wyprzedzać jakiegoś tam Żuka, czy cuś. Nawet tu o to tym pisałem kiedyś. I ja zareagowałem trochę odwrotnie, bo zacząłem się z nim przepychać.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisał/a: christophza b)
przed kolumną jedzie 3 motocyklistów w odstępach 2 min z gwizdkami, megafonami i sygnałem świetlnym i kontrolują sytuację

disclaimer
pozwoliłę sobie na próbę spuszczenia trochy powiecza ze skądinąd nad wyraz merytorycznej dyskusji
Notto dziękuję za wsparcie
jednakowoż pkt b) poświadczam, sam widziałęm naocznie i słyszałem nausznie takie coś w Rzymie, motocykliści w liczbie 3 przed kolumną, a spieszeni policjanci obstawiali przecznice
w miejscu opisywanym przez Murdelia tom widział

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

Izabela Kacprzak, Grażyna Zawadka
Wstydliwa prawda o wypadku premier Beaty Szydło
publikacja: 12.02.2017
aktualizacja: 12.02.2017, 20:17

Zastępczy kierowca w limuzynie i znikający świadkowie. Co naprawdę wydarzyło się w Oświęcimiu?

W oficjalnej wersji wydarzeń na temat wypadku Beaty Szydło, jaką podają BOR, policja i MSWiA, jest pełno niejasności. Kraksę miał spowodować 21-latek jadący seicento, który chciał skręcić w lewo z głównej drogi, a nie zauważył kolumny – trzech aut BOR. W środkowym, pancernym audi A8 jechała premier Szydło do domu pod Brzeszczami. Kierowca limuzyny, by ominąć fiata, odbił w bok i uderzył w drzewo. Zdaniem szefa policji sprawca trzy godziny po zdarzeniu na komisariacie przyznał się do winy, „a trzech świadków potwierdziło, że słyszało sygnały dźwiękowe" rządowej kolumny.

Sprawa sygnału dźwiękowego jest kluczowa. Przepisy są jednoznaczne. – Jeśli były tylko koguty bez dźwięku, to nie jest to kolumna uprzywilejowana i obowiązują ją standardowe zasady ruchu drogowego. To oznacza, że BOR-owcy jadący z premier nie mieli prawa wyprzedzać skręcającego fiata, i to na podwójnej ciągłej. I wina jest ich, a nie chłopaka – twierdzi wysoko postawiony policjant.

Tymczasem policja nie ma twardego dowodu w kwestii dźwięku. Przesłuchani funkcjonariusze BOR (11 osób) zapewniają, że dźwięk włączono. Postronni świadkowie nie są już tego pewni. Do niedzieli przesłuchano sześć osób, które były w rejonie wypadku. Trzy potwierdziły wersję BOR.

Policja jako jednego z kluczowych świadków wskazuje kierowcę, który tankował paliwo na pobliskiej stacji benzynowej, ale nie wie, czy za fiatem ktoś jechał. – Prawdopodobnie tak, ale na razie nie ustaliliśmy tego samochodu ani kierowcy – mówi Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji.

Z kolei Paweł Wodniak, redaktor naczelny portalu Fakty Oświęcim, obecny na miejscu tuż po zdarzeniu, twierdzi, że za seicento jechały co najmniej dwa samochody.

– Z przekazów osób, z którymi rozmawiałem, wynika, że nikt z kierowcami tych aut nie rozmawiał, odjechały, zanim na miejsce przyjechali policjanci, wygląda na to, że ktoś im na to pozwolił. Po wypadku pierwsi zabezpieczali teren funkcjonariusze BOR – wyjaśnia nam Wodniak.

Z jego ustaleń wynika, że kolumna poruszała się bez sygnałów dźwiękowych, jedynie „na błyskach". – Dźwięki miały był włączane na krótko, przy wjeździe na rondo – opowiada dziennikarz.

– To norma. Na prośbę pani premier chłopaki wyłączają dźwięk na tej trasie – potwierdza nam jeden z funkcjonariuszy BOR.

Ustalenie, czy włączono dźwięk, będzie trudne, bo wszyscy świadkowie, do których dotarł dziennikarz, podkreślają, że tym, co się dzieje, zainteresowali się dopiero po wypadku, gdy słychać było m.in. syreny karetek.

Dlaczego policja bez opinii biegłych z zakresu ruchu drogowego zdecydowała się postawić kierowcy seicento zarzuty spowodowania wypadku w trybie art. 308 § 2 (to specjalny tryb)?

– W trybie art. 308 k.p.k. osobie podejrzewanej policja może przedstawić zarzut. W ten sposób weryfikuje to, co mówi kierowca, zanim akta sprawy dostarczy prokuratorowi – mówi prok. Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

A tryb zastosowano ze względu na osobę premier uczestniczącą w wypadku. – Chodziło o to, żeby zebrać na gorąco jak najwięcej informacji, w tym zabezpieczyć dowody z miejsca zdarzenia, ustalić i przesłuchać świadków, którzy zaraz po wypadku więcej pamiętają – przekonuje Sebastian Gleń.

Wysokiej rangi funkcjonariusz policji: – Bzdury. Chłopaka należało przesłuchać na miejscu, zrobić notatkę i sprawę oddać prokuraturze. Wygląda na to, że chodziło o to, by w świat poszła informacja, kto jest sprawcą, a kto ofiarą – ocenia.

Policja twierdzi, że postawiła zarzuty kierowcy fiata, ponieważ zgromadzony materiał „wysoce uprawdopodabniał", że jest on winny spowodowania wypadku. – Zarzut, jaki postawiła kierowcy fiata policja, dla prokuratora nie jest wiążący – twierdzi jednak prokurator.

Jak powiedział nam Borys Budka, poseł PO i były minister sprawiedliwości, który w sobotę rozmawiał z 21-letnim Sebastianem i jego matką, „chłopak nie przyznał się do winy", choć taką informację przekazała mediom policja.

– Jak i do tego, że miał słuchać muzyki w samochodzie, więc nie słyszał „kogutów". O tym dowiedział się z telewizji – mówi Budka. W protokole brakuje jednak zeznań kierowcy.

To nie koniec wątpliwości. – Monitoring ze stacji Orlenu zabezpieczono w sobotę ok. 14, dopiero kilkanaście godzin po zdarzeniu – uważa Paweł Wodniak i dodaje, że po wypadku na miejsce zjechało się ok. 70 policjantów z Oświęcimia, Wadowic i komendy wojewódzkiej. – Tam był chaos, oni zadeptywali ślady – zaznacza.

Wątpliwości dotyczą też prędkości, z jaką jechała premier. Biegli we wstępnej opinii stwierdzili, że audi uderzyło w drzewo z prędkością 50–60 km/h. Dlaczego pancerna limuzyna ma więc poważnie zniszczony przód? – Bo uderzyła w stałą przeszkodę – twierdzą śledczy.

Ale tu pojawia się kolejna niejasność. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", premier Beata Szydło w piątkowy wieczór przyleciała z Warszawy do Krakowa wojskowym samolotem, gdzie przesiadła się do samochodu. O której godzinie? Nie wiadomo. Jej podania odmówili nam ppłk Marek Pietrzak z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Rafał Bochenek, rzecznik rządu. Wiadomo jednak, że kierowca audi pani premier rozpoczął służbę o godz. 18 (mówił o tym szef MSWiA Mariusz Błaszczak), a wypadek zdarzył się o godz. 18.37. Z Balic do Oświęcimia jest 55 kilometrów. To oznacza, że kolumna jechała ponad 100 km na godzinę.

Choć MSWiA zapewnia, że kierowca premier Szydło „odbył szkolenie na tym modelu samochodu", okazuje się, że i tu resort nie powiedział całej prawdy – nie miał praktycznie żadnego doświadczenia w prowadzeniu takiego pancernego auta. Jak ustaliliśmy, przez pięć lat prezydentury Bronisława Komorowskiego jeździł wyłącznie pojazdami ochronnymi, a wcześniej ochraniał obiekty rządowe. Trzech głównych kierowców pani premier miało tego dnia wolne.

Rząd ukrywa też całą prawdę o zdrowiu pani premier. Jak się dowiedzieliśmy, Beata Szydło ma pękniętą kość strzałkową w nodze. Szef ochrony Piotr G. – złamanie otwarte nogi i miednicy.
http://www.rp.pl/Rzad-PiS/302129921-Wstydliwa-prawda-o-wypadku-premier-Beaty-Szydlo.html#ap-4

Napisał/a: BartHleb Przesłuchani funkcjonariusze BOR (11 osób) zapewniają, że dźwięk włączono. Postronni świadkowie nie są już tego pewni.

A co mają mówić? Że pruli przez Oświęcim setką bez sygnałów?
Funkcjonariusze MSW też powinność swej służby rozumieją:

Napisał/a: BartHleb Policja twierdzi, że postawiła zarzuty kierowcy fiata, ponieważ zgromadzony materiał „wysoce uprawdopodabniał", że jest on winny spowodowania wypadku

Napisał/a: BartHleb „chłopak nie przyznał się do winy", choć taką informację przekazała mediom policja.– Jak i do tego, że miał słuchać muzyki w samochodzie, więc nie słyszał „kogutów". O tym dowiedział się z telewizji – mówi Budka. W protokole brakuje jednak zeznań kierowcy.

Napisał/a: BartHleb Biegli we wstępnej opinii stwierdzili, że audi uderzyło w drzewo z prędkością 50–60 km/h. Dlaczego pancerna limuzyna ma więc poważnie zniszczony przód? – Bo uderzyła w stałą przeszkodę – twierdzą śledczy.

Napisał/a: BartHleb Choć MSWiA zapewnia, że kierowca premier Szydło „odbył szkolenie na tym modelu samochodu", okazuje się, że i tu resort nie powiedział całej prawdy – nie miał praktycznie żadnego doświadczenia w prowadzeniu takiego pancernego auta.

Miejmy nadzieję, że prokurator i sędzia też staną na wysokości zadania. Ale że za bardzo chłopaka nie skrzywdzą.

Napisał/a: BartHleb

Izabela Kacprzak, Grażyna Zawadka
Wstydliwa prawda o wypadku premier Beaty Szydło
publikacja: 12.02.2017
aktualizacja: 12.02.2017, 20:17

Zastępczy kierowca w limuzynie i znikający świadkowie. Co naprawdę wydarzyło się w Oświęcimiu?

W oficjalnej wersji wydarzeń na temat wypadku Beaty Szydło, jaką podają BOR, policja i MSWiA, jest pełno niejasności. Kraksę miał spowodować 21-latek jadący seicento, który chciał skręcić w lewo z głównej drogi, a nie zauważył kolumny – trzech aut BOR. W środkowym, pancernym audi A8 jechała premier Szydło do domu pod Brzeszczami. Kierowca limuzyny, by ominąć fiata, odbił w bok i uderzył w drzewo. Zdaniem szefa policji sprawca trzy godziny po zdarzeniu na komisariacie przyznał się do winy, „a trzech świadków potwierdziło, że słyszało sygnały dźwiękowe" rządowej kolumny.

Sprawa sygnału dźwiękowego jest kluczowa. Przepisy są jednoznaczne. – Jeśli były tylko koguty bez dźwięku, to nie jest to kolumna uprzywilejowana i obowiązują ją standardowe zasady ruchu drogowego. To oznacza, że BOR-owcy jadący z premier nie mieli prawa wyprzedzać skręcającego fiata, i to na podwójnej ciągłej. I wina jest ich, a nie chłopaka – twierdzi wysoko postawiony policjant.

Tymczasem policja nie ma twardego dowodu w kwestii dźwięku. Przesłuchani funkcjonariusze BOR (11 osób) zapewniają, że dźwięk włączono. Postronni świadkowie nie są już tego pewni. Do niedzieli przesłuchano sześć osób, które były w rejonie wypadku. Trzy potwierdziły wersję BOR.

Policja jako jednego z kluczowych świadków wskazuje kierowcę, który tankował paliwo na pobliskiej stacji benzynowej, ale nie wie, czy za fiatem ktoś jechał. – Prawdopodobnie tak, ale na razie nie ustaliliśmy tego samochodu ani kierowcy – mówi Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji.

Z kolei Paweł Wodniak, redaktor naczelny portalu Fakty Oświęcim, obecny na miejscu tuż po zdarzeniu, twierdzi, że za seicento jechały co najmniej dwa samochody.

– Z przekazów osób, z którymi rozmawiałem, wynika, że nikt z kierowcami tych aut nie rozmawiał, odjechały, zanim na miejsce przyjechali policjanci, wygląda na to, że ktoś im na to pozwolił. Po wypadku pierwsi zabezpieczali teren funkcjonariusze BOR – wyjaśnia nam Wodniak.

Z jego ustaleń wynika, że kolumna poruszała się bez sygnałów dźwiękowych, jedynie „na błyskach". – Dźwięki miały był włączane na krótko, przy wjeździe na rondo – opowiada dziennikarz.

– To norma. Na prośbę pani premier chłopaki wyłączają dźwięk na tej trasie – potwierdza nam jeden z funkcjonariuszy BOR.

Ustalenie, czy włączono dźwięk, będzie trudne, bo wszyscy świadkowie, do których dotarł dziennikarz, podkreślają, że tym, co się dzieje, zainteresowali się dopiero po wypadku, gdy słychać było m.in. syreny karetek.

Dlaczego policja bez opinii biegłych z zakresu ruchu drogowego zdecydowała się postawić kierowcy seicento zarzuty spowodowania wypadku w trybie art. 308 § 2 (to specjalny tryb)?

– W trybie art. 308 k.p.k. osobie podejrzewanej policja może przedstawić zarzut. W ten sposób weryfikuje to, co mówi kierowca, zanim akta sprawy dostarczy prokuratorowi – mówi prok. Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

A tryb zastosowano ze względu na osobę premier uczestniczącą w wypadku. – Chodziło o to, żeby zebrać na gorąco jak najwięcej informacji, w tym zabezpieczyć dowody z miejsca zdarzenia, ustalić i przesłuchać świadków, którzy zaraz po wypadku więcej pamiętają – przekonuje Sebastian Gleń.

Wysokiej rangi funkcjonariusz policji: – Bzdury. Chłopaka należało przesłuchać na miejscu, zrobić notatkę i sprawę oddać prokuraturze. Wygląda na to, że chodziło o to, by w świat poszła informacja, kto jest sprawcą, a kto ofiarą – ocenia.

Policja twierdzi, że postawiła zarzuty kierowcy fiata, ponieważ zgromadzony materiał „wysoce uprawdopodabniał", że jest on winny spowodowania wypadku. – Zarzut, jaki postawiła kierowcy fiata policja, dla prokuratora nie jest wiążący – twierdzi jednak prokurator.

Jak powiedział nam Borys Budka, poseł PO i były minister sprawiedliwości, który w sobotę rozmawiał z 21-letnim Sebastianem i jego matką, „chłopak nie przyznał się do winy", choć taką informację przekazała mediom policja.

– Jak i do tego, że miał słuchać muzyki w samochodzie, więc nie słyszał „kogutów". O tym dowiedział się z telewizji – mówi Budka. W protokole brakuje jednak zeznań kierowcy.

To nie koniec wątpliwości. – Monitoring ze stacji Orlenu zabezpieczono w sobotę ok. 14, dopiero kilkanaście godzin po zdarzeniu – uważa Paweł Wodniak i dodaje, że po wypadku na miejsce zjechało się ok. 70 policjantów z Oświęcimia, Wadowic i komendy wojewódzkiej. – Tam był chaos, oni zadeptywali ślady – zaznacza.

Wątpliwości dotyczą też prędkości, z jaką jechała premier. Biegli we wstępnej opinii stwierdzili, że audi uderzyło w drzewo z prędkością 50–60 km/h. Dlaczego pancerna limuzyna ma więc poważnie zniszczony przód? – Bo uderzyła w stałą przeszkodę – twierdzą śledczy.

Ale tu pojawia się kolejna niejasność. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", premier Beata Szydło w piątkowy wieczór przyleciała z Warszawy do Krakowa wojskowym samolotem, gdzie przesiadła się do samochodu. O której godzinie? Nie wiadomo. Jej podania odmówili nam ppłk Marek Pietrzak z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Rafał Bochenek, rzecznik rządu. Wiadomo jednak, że kierowca audi pani premier rozpoczął służbę o godz. 18 (mówił o tym szef MSWiA Mariusz Błaszczak), a wypadek zdarzył się o godz. 18.37. Z Balic do Oświęcimia jest 55 kilometrów. To oznacza, że kolumna jechała ponad 100 km na godzinę.

Choć MSWiA zapewnia, że kierowca premier Szydło „odbył szkolenie na tym modelu samochodu", okazuje się, że i tu resort nie powiedział całej prawdy – nie miał praktycznie żadnego doświadczenia w prowadzeniu takiego pancernego auta. Jak ustaliliśmy, przez pięć lat prezydentury Bronisława Komorowskiego jeździł wyłącznie pojazdami ochronnymi, a wcześniej ochraniał obiekty rządowe. Trzech głównych kierowców pani premier miało tego dnia wolne.

Rząd ukrywa też całą prawdę o zdrowiu pani premier. Jak się dowiedzieliśmy, Beata Szydło ma pękniętą kość strzałkową w nodze. Szef ochrony Piotr G. – złamanie otwarte nogi i miednicy.
http://www.rp.pl/Rzad-PiS/302129921-Wstydliwa-prawda-o-wypadku-premier-Beaty-Szydlo.html#ap-4

tym stekiem dezinformacyjnych bzdur to chcecie przykryć towarzyszu?
http://wpolityce.pl/polityka/327277-karnowski-na-gorze-piramidy-stoi-hgw-ktora-jest-zainteresowana-by-o-reprywatyzacji-bylo-jak-najciszej-to-ma-cechy-klasycznego-ukladu-mafijnego

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: Roberto Carlostym stekiem dezinformacyjnych bzdur to chcecie przykryć towarzyszu?

Przeceniasz moje możliwości.

Napisał/a: Roberto Carlos Najwazniejsza sprawa w trakcie wykonania takiej akcji jest kamuflaz, tu kamuflaz jest idealny - 20 latek, fiacik jak najbardziej wyglada to na przypadek jednak wcale nim byc nie musi, pozory moga bardzo mylic.

ciekawe kto by poszedł Seicentem na Audi A8 :D Rozwiązania są dwie - albo wrogie służby zubożały i nie stać było ich, by taranować rządowy samochód jeepem, ciężarówką, albo chodziaż mocnym i stosunkowo ciężkim autem typu insignia, czy mondeo, więc zdecydowali się na wystawienie przeciwko rządowej kolumnie fiata seicento. Druga opcja, to taka, że w szeregach KOD powołana została do życia sekcja kamikaze - BOR musi się mieć na baczności, bo następny atak przypuści 55 letnia pani Lidia z młodego KODu, jeżdżąca Lanosem oraz pan Zdzisław z Kielc, emerytowany milicjant, planujący czołowo zderzyć się swoją Dacią Logan z prezydenckim pancernym audi ;D

Napisał/a: Szymon_MagI wszyscy inni MUSZĄ im ustąpić. Jeśli tego nie zrobią, popełniają wykroczenie.

jeżeli karetka na sygnale wytrąbi na skrzyżowaniu w samochód jadący na zielonym świetle, mając czerwone światło, to kierowca karetki dostaje mandat.

Napisał/a: termodynamik90ciekawe kto by poszedł Seicentem na Audi A8 :D Rozwiązania są dwie - albo wrogie służby zubożały i nie stać było ich, by taranować rządowy samochód jeepem, ciężarówką, albo chodziaż mocnym i stosunkowo ciężkim autem typu insignia, czy mondeo, więc zdecydowali się na wystawienie przeciwko rządowej kolumnie fiata seicento. Druga opcja, to taka, że w szeregach KOD powołana została do życia sekcja kamikaze - BOR musi się mieć na baczności, bo następny atak przypuści 55 letnia pani Lidia z młodego KODu, jeżdżąca Lanosem oraz pan Zdzisław z Kielc, emerytowany milicjant, planujący czołowo zderzyć się swoją Dacią Logan z prezydenckim pancernym audi ;D

Tylko naiwniacy widzą we wszystkim przypadek i nie zakładają możliwego świadomego działania, najwidoczniej do tej grupy się zaliczasz, jak reszta bezmózgich lemingów/lewaków, przykro mi to pisać ale taka niestety jest prawda. Tylko naiwniak/ignorant nie zakłada możliwych wrogich działań, gdy chodzi o życie najwyższych władz państwa.

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: lewarek.pl A co mają mówić? Że pruli przez Oświęcim setką bez sygnałów?

JPRDL, Koledze się coś poluzowało?

Content invalid

Napisał/a: Roberto CarlosTylko naiwniacy widzą we wszystkim przypadek i nie zakładają możliwego świadomego działania, najwidoczniej do tej grupy się zaliczasz, jak reszta bezmózgich lemingów/lewaków, przykro mi to pisać ale taka niestety jest prawda. Tylko naiwniak/ignorant nie zakłada możliwych wrogich działań, gdy chodzi o życie najwyższych władz państwa.

To ciekawe w kontekście konferencji Błaszczaka, który powiedział: "Ten wypadek stał się kolejną falą hejtu". Skoro mówi o wypadku, więc wie, że to był wypadek. Nie zamach. Być może rozważali wersję zamachu. Zieliński zresztą wspomniał, że kierowca odbił w lewo, bo bał się bomby we Fiacie - tak są podobno szkoleni. Ale teraz sprawa jest już rozstrzygnięta i wiemy, że to nie był zamach.

Napisał/a: BartHleb To ciekawe w kontekście konferencji Błaszczaka, który powiedział: "Ten wypadek stał się kolejną falą hejtu". Skoro mówi o wypadku, więc wie, że to był wypadek. Nie zamach. Być może rozważali wersję zamachu. Zieliński zresztą wspomniał, że kierowca odbił w lewo, bo bał się bomby we Fiacie - tak są podobno szkoleni. Ale teraz sprawa jest już rozstrzygnięta i wiemy, że to nie był zamach.

Kolega też leming, ewidentny leming, nie mam zamiaru tłumaczyć wam wszystkich niuansów, poczytajcie sobie przynajmniej kilka książek z tego spisu co podałem wyżej, a może choć trochę zrozumiecie tzw. realpolitik

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: Roberto CarlosKolega też leming, ewidentny leming, nie mam zamiaru tłumaczyć wam wszystkich niuansów, poczytajcie sobie przynajmniej kilka książek z tego spisu co podałem wyżej, a może choć trochę zrozumiecie tzw. realpolitik

Ja wiem, że są spiski, czy zamachy, ale w tym konkretnym przypadku mamy zdanie kompetentnego organu (ministra), który stwierdził, że to był wypadek. Ok, mogę jeszcze dopuścić sytuację, że Błaszczak nie mówi nam wszystkiego i był to np. "wypadek sprokurowany". Ale jednak stawiam, że prokuratura potwierdzi wersję z wypadkiem.

Napisał/a: BartHleb

Napisał/a: Roberto CarlosKolega też leming, ewidentny leming, nie mam zamiaru tłumaczyć wam wszystkich niuansów, poczytajcie sobie przynajmniej kilka książek z tego spisu co podałem wyżej, a może choć trochę zrozumiecie tzw. realpolitik

Ja wiem, że są spiski, czy zamachy, ale w tym konkretnym przypadku mamy zdanie kompetentnego organu (ministra), który stwierdził, że to był wypadek. Ok, mogę jeszcze dopuścić sytuację, że Błaszczak nie mówi nam wszystkiego i był to np. "wypadek sprokurowany". Ale jednak stawiam, że prokuratura potwierdzi wersję z wypadkiem.

Dobra wytłumaczę jak dziecku w piaskownicy.Ten organ niczego pewnego nie stwierdził, on mówi tylko bezpieczną treść dla mediów. To czy ten wypadek był zamachem czy nie badają odpowiednie służby. Te służby niczego nie mogą z góry odrzucić, (tak jak to robią koledzy, pewni swoich racji wywnioskowanych na podstawie wróżenia z fusów). Jednak nie muszą się z tych obowiązków wszystkim chwalić, do mediów podaje się informację wypadek, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, a w między czasie sprawę się dokładnie prześwietla. I jeśli nawet by się okazało, że to była próba zamachu, możemy nigdy się o tym nie dowiedzieć, gdyż w interesie bezpieczeństwa państwa często takie informację się utajnia.

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: termodynamik90

ciekawe kto by poszedł Seicentem na Audi A8 :D

Być może to był zamach motywowany ekonomicznie.

Mam kolegę, który jeździł dostawczakiem. Samochód był zjadany przez rdzę, szczególnie zaś cierpiały tylne drzwi. Panowało przekonanie, że gdyby coś w jakiś sposób wpakowałoby mu się w tył, to te drzwi wymieniłoby się z AC.

Wątpię, żeby to Seicento miało AC, ale może myślenie było podobne: "Pokręcę się w sposób nieskoordynowany w terenie zabudowanym, może ktoś się we mnie wbije i pójdę na rentę. Zawsze to jakiś stały pieniądz."

Bieda w Polsce nie zniknęła!

A ja kolejny raz przyglądam (przysłuchuję) się określeniu "podwójna ciągła". Pojedyncza ciągła na drodze dwukierunkowej oznacza, że nie wolno jej przekraczać, w którą by się stronę nie jechało. To co ma niby oznaczać "podwójna ciągła"? Że jej jeszcze bardziej nie wolno przekraczać?
Nie, pojedyncza ciągła oznacza "nie wolno jej przekraczać i nie spodziewaj się, żeby niedługo wolno było wyprzedzać w jakimkolwiek kierunku". A podwójna ciągła: "teraz nie wolno jej przekraczać w żadnym kierunku, lecz za momencik w jedną stronę będzie wolno, a w drugą nie".

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Hm, no nie wiem. W Wiki pisze, że linia ciągła pojedyncza i podwójna oznacza to samo: "zakaz przejeżdżania przez tę linię i najeżdżania na nią".

Różnica jest taka, że ta pierwsza oddziela pasy biegnące w jednym kierunku, a podwójna - pasy o przeciwnych kierunkach.

To może się coś zmieniło, odkąd ja zdawałem prawko, bo mnie uczyli, że jak z jednej strony wolno wyprzedzać (ściślej: przekraczać linię) a z drugiej nie można, to jest jedna ciągła i jedna przerywana, a jak nieopodal nie można będzie z obu stron, to będzie podwójna ciągła.
Nie zmienia to faktu, że zarówno w mediach jak i w rozmowach uważa się wyprzedzanie na podwójnej ciągłej jako coś znacznie gorszego, niż na pojedynczej.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Napisał/a: Roberto CarlosTylko naiwniacy widzą we wszystkim przypadek i nie zakładają możliwego świadomego działania, najwidoczniej do tej grupy się zaliczasz, jak reszta bezmózgich lemingów/lewaków, przykro mi to pisać ale taka niestety jest prawda. Tylko naiwniak/ignorant nie zakłada możliwych wrogich działań, gdy chodzi o życie najwyższych władz państwa.

Taki tekst, jaki Kolega napisał, to nieomylny znak kompletnego, najwyższej próby frajerstwa. Ludzie, którzy piszą takie rzeczy, uwierzą absolutnie we wszystko. Nie ma bowiem gorszych naiwniaków niż samozwańcze bystrzaki.

Jeżeli nie jest Kolega kompletnym frajerem, to proszę jak najszybciej popracować nad retoryką, bo naprawdę łatwo się co do Kolegi pomylić.

Never hate your enemies. It affects your judgement.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori

Nie zmienia to faktu, że zarówno w mediach jak i w rozmowach uważa się wyprzedzanie na podwójnej ciągłej jako coś znacznie gorszego, niż na pojedynczej.

Prawdopodobnie chodzi o to, że wyprzedzanie na podwójnej ciągłej powoduje ryzyko czołówki, wyprzedzanie na pojedynczej zagraża zaś bardziej wykonaniem bodiczka, choć logika malowania linii ciągłych na drogach wielopasmowych nie zawsze jest dla mnie jasna.

Napisał/a: dr Merkwürdigliebe

Napisał/a: Roberto CarlosTylko naiwniacy widzą we wszystkim przypadek i nie zakładają możliwego świadomego działania, najwidoczniej do tej grupy się zaliczasz, jak reszta bezmózgich lemingów/lewaków, przykro mi to pisać ale taka niestety jest prawda. Tylko naiwniak/ignorant nie zakłada możliwych wrogich działań, gdy chodzi o życie najwyższych władz państwa.

Taki tekst, jaki Kolega napisał, to nieomylny znak kompletnego, najwyższej próby frajerstwa. Ludzie, którzy piszą takie rzeczy, uwierzą absolutnie we wszystko. Nie ma bowiem gorszych naiwniaków niż samozwańcze bystrzaki.

Jeżeli nie jest Kolega kompletnym frajerem, to proszę jak najszybciej popracować nad retoryką, bo naprawdę łatwo się co do Kolegi pomylić.

Kolega ma na myśli ten gwałtownie podnoszący się poziom mórz, które mają nas zaraz zalać?

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: Roberto CarlosKolega ma na myśli ten gwałtownie podnoszący się poziom mórz, które mają nas zaraz zalać?

To już lepiej.

Never hate your enemies. It affects your judgement.

dziwaczne okoliczności i nieszczególnie tragiczny bilans tego potencjalnie bardzo groźnego wypadku wskazują na tzw. Bożą interwencję

I find your lack of faith disturbing

Mnie zastanawia jeszcze coś - skąd się w Polsce wziął zwyczaj pisania marek samochodów z małych liter. Taki Pan Samochodzik jeździł wehikułem wyposażonym w motor przeszczepiony bodajże z ferrari america, panie z "Rzeczypospolitej" w przytoczonym wyżej artkule mówią o fiacie.

Oczywiście, dziś coraz częściej piszę się Mercedes a nie mercedes, zresztą sam Mercedes w swoich materiałach promocyjnych chce być Mercedesem etc., ale dlaczego kiedyś było inaczej?

Napisał/a: Roberto Carlos I jeśli nawet by się okazało, że to była próba zamachu, możemy nigdy się o tym nie dowiedzieć, gdyż w interesie bezpieczeństwa państwa często takie informację się utajnia.

Kompletne wariactwo Kolega reprezentuje. Czyli dostanie Kolega za jakiś czas oficjalny komunikat prokuratury "był wypadek", to Kolega sobie to zinterpretuje jak? " - Ha! Władzunia nigdy nie mówi nam prawdy. Na pewno było inaczej. Ja wiem, ale nie powiem, co wiem i skąd."?

Chyba że Kolega tak naprawdę nazywa się Michalkiewicz, Braun, Targalski czy inny Iwo Bender, to przepraszam.

Kolejny z frakcji zamachistów.
Schreiber: "Czy ktoś, kto będzie teraz próbował wjeżdżać w kolumnę rządową, będzie dla opozycji bohaterem?"

Napisał/a: BartHleb

Napisał/a: Roberto Carlos I jeśli nawet by się okazało, że to była próba zamachu, możemy nigdy się o tym nie dowiedzieć, gdyż w interesie bezpieczeństwa państwa często takie informację się utajnia.

Kompletne wariactwo Kolega reprezentuje. Czyli dostanie Kolega za jakiś czas oficjalny komunikat prokuratury "był wypadek", to Kolega sobie to zinterpretuje jak? " - Ha! Władzunia nigdy nie mówi nam prawdy. Na pewno było inaczej. Ja wiem, ale nie powiem, co wiem i skąd."?

Chyba że Kolega tak naprawdę nazywa się Michalkiewicz, Braun, Targalski czy inny Iwo Bender, to przepraszam.

Wiedziałem, że moje tłumaczenie jak dziecku w piaskownicy, procedur stosowanych przez każde cywilizowane państwo - nic nie da. Lemingi nie potrafią zrozumieć elementarnych, najprostszych spraw, jednak uważają się za najmądrzejszych na świecie. Taki paradoks - efekt systemu edukacji. Gdy dziecko chce samo zinterpretować jakieś fakty(np. historyczne) to się mu robi tak często burę, że po jakimś czasie przestaje samodzielnie myśleć.

Tutaj to wygląda tak. W mediach powiedzieli, że to był wypadek, więc tak musi być. Pani na historii jak mówiła, że coś się wydarzyło w taki a nie inny sposób, to też tak musiało być, bo jak nie to stawiała lufę. Więc teraz dorosły pamiętając doświadczenia z dzieciństwa, też informacje podane w mediach bierze za prawdę objawioną, bo inaczej dostanie lufę, tak jak to było za młodu.

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: akcja bezpośrednia Mnie zastanawia jeszcze coś - skąd się w Polsce wziął zwyczaj pisania marek samochodów z małych liter. Taki Pan Samochodzik jeździł wehikułem wyposażonym w motor przeszczepiony bodajże z ferrari america, panie z "Rzeczypospolitej" w przytoczonym wyżej artkule mówią o fiacie.

Oczywiście, dziś coraz częściej piszę się Mercedes a nie mercedes, zresztą sam Mercedes w swoich materiałach promocyjnych chce być Mercedesem etc., ale dlaczego kiedyś było inaczej?

Może to jak z niegdysiejszymi elektroluksami trochę, tylko na skalę lokalną. Dana marka staje się dla właściciela pojazdu określeniem przedmiotu użytkowego przez spowszednienie w nobilitującym sensie (marka samochodu jako synonim samochodu). Kupiłem samochód marki Fiat, ale: na wakacje znów jechaliśmy naszym fiacikiem. Uwielbiam pojazdy marki Ferrari, ale: ten drań porysował moje ukochane ferrari itp.

Cymbał brzmiący

Napisał/a: Roberto CarlosWiedziałem, że moje tłumaczenie jak dziecku w piaskownicy, procedur stosowanych przez każde cywilizowane państwo - nic nie da. Lemingi nie potrafią zrozumieć elementarnych, najprostszych spraw, jednak uważają się za najmądrzejszych na świecie. Taki paradoks - efekt systemu edukacji. Gdy dziecko chce samo zinterpretować jakieś fakty(np. historyczne) to się mu robi tak często burę, że po jakimś czasie przestaje samodzielnie myśleć

Dlatego pytam, w jaki sposób zinterpretujesz komunikat prokuratury "To był wypadek"?
I skąd będziesz miał prawdziwe dane do przeprowadzenia swojej rzetelnej analizy?

Napisał/a: akcja bezpośrednia Być może to był zamach motywowany ekonomicznie.

kierowca po prostu myślał, że to jakaś lepsza taryfa jedzie (w końcu coś się tam na niej świeciło), więc ubezpieczenie bogate, to i jutro będzie kasa z odszkodowania i to na oryginałach, nie na zamiennikach :D Wielu takich zamachowców schwytano dzięki wideorejestratorom. Także nie rozumiem, czego BOR w furkach nie wozi kamerek, Manta na dziale z elektroniką w oszołomie kosztuje stówkę, karta pamięci 2 dychy, a problem by był rozwiązany :D

Bida wszędzie. Tu obce służby muszą sejczentami zamachy robić, tu nie stać BORu na GoPro do beemy. Ogólnie pauperyzacja!

Napisał/a: BartHleb

Napisał/a: Roberto CarlosWiedziałem, że moje tłumaczenie jak dziecku w piaskownicy, procedur stosowanych przez każde cywilizowane państwo - nic nie da. Lemingi nie potrafią zrozumieć elementarnych, najprostszych spraw, jednak uważają się za najmądrzejszych na świecie. Taki paradoks - efekt systemu edukacji. Gdy dziecko chce samo zinterpretować jakieś fakty(np. historyczne) to się mu robi tak często burę, że po jakimś czasie przestaje samodzielnie myśleć

Dlatego pytam, w jaki sposób zinterpretujesz komunikat prokuratury "To był wypadek"?
I skąd będziesz miał prawdziwe dane do przeprowadzenia swojej rzetelnej analizy?

Znajdź sobie innego frajera, który będzie tłumaczył najprostsze sprawy, mi się już nie chce, bo to i tak jest pozbawione jakiegokolwiek sensu

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: akcja bezpośrednia Mnie zastanawia jeszcze coś - skąd się w Polsce wziął zwyczaj pisania marek samochodów z małych liter.

Do lat 70-tych marki samochodów pisało się dużymi literami i w cudzysłowie np. "Warszawa". Potem redakcja tygodnika "Polityka" przeprowadziła kampanię na rzecz zmiany tej formy zapisu i ostatecznie, za aprobatą językoznawców, przeforsowała taki zapis jak obecnie: małą literą i bez cudzysłowu.
Może coś pomyliłem, ale w internecie można znaleźć informacje na ten temat.

Napisał/a: termodynamik90Także nie rozumiem, czego BOR w furkach nie wozi kamerek,

Oczywiście, że wozi. I te borowskie furki z Oświęcimia kamerki na pewno mają. I nie tylko kamerki. Tylko że po ujawnieniu zapisów wydałoby się, że nie jechali 60 na godzinę, nie jechali na sygnale, a przecież ich racja musi być najsłuszniejsza i niewinność niewątpliwa.

Napisał/a: Roberto CarlosZnajdź sobie innego frajera, który będzie tłumaczył najprostsze sprawy, mi się już nie chce, bo to i tak jest pozbawione jakiegokolwiek sensu

Błagam, niech kolega dalej tłumaczy. Kolega jest taki zabawny.

Napisał/a: lewarek.pl Błagam, niech kolega dalej tłumaczy. Kolega jest taki zabawny.

A żeby wiedział jaki kolega ostatnio jest zabawny. Już rozumiem dlaczego stawał w obronie Anastazego, ręce opadają, łuski z oczu rownież

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: Roberto Carlos

Napisał/a: lewarek.pl Błagam, niech kolega dalej tłumaczy. Kolega jest taki zabawny.

A żeby wiedział jaki kolega ostatnio jest zabawny. Już rozumiem dlaczego stawał w obronie Anastazego, ręce opadają

W Kolegi obronie też, jak widać, staję.

Napisał/a: lewarek.pl Napisał/a: akcja bezpośrednia
Mnie zastanawia jeszcze coś - skąd się w Polsce wziął zwyczaj pisania marek samochodów z małych liter.
Do lat 70-tych marki samochodów pisało się dużymi literami i w cudzysłowie np. "Warszawa". Potem redakcja tygodnika "Polityka" przeprowadziła kampanię na rzecz zmiany tej formy zapisu i ostatecznie, za aprobatą językoznawców, przeforsowała taki zapis jak obecnie: małą literą i bez cudzysłowu.
Może coś pomyliłem, ale w internecie można znaleźć informacje na ten temat

Acha. Super dzięki za wyjaśnienia.

Co powiedział młody:

21-latek przyznał, że kiedy jechał, widział zbliżające się auto na sygnałach świetlnych - dlatego zatrzymał się po prawej stronie, przy krawężniku jezdni. Wszystko po to, żeby przepuścić samochód jadący na sygnale. Za kierowcą seicento miały zatrzymać się inne samochody.

21-latek zeznał, że kiedy minęło go pierwsze auto na sygnale, chciał włączyć się do ruchu. Nie wiedział jednak, że obok przejeżdża nie jeden samochód tylko kolumna aut. Wtedy zrównał się z rządową limuzyną, którą jechała szefowa rządu - samochody otarły się. Według zeznań 21-latka kierowca BOR odbił w lewo i wjechał w drzewo. Mężczyzna przyznał też, że w momencie wypadku słuchał muzyki.
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-news-rmf-fm-znamy-tresc-wyjasnien-21-latka-ktory-uderzyl-w-s,nId,2351280#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other

Napisał/a: akcja bezpośrednia

Mnie zastanawia jeszcze coś - skąd się w Polsce wziął zwyczaj pisania marek samochodów z małych liter. Taki Pan Samochodzik jeździł wehikułem wyposażonym w motor przeszczepiony bodajże z ferrari america, panie z "Rzeczypospolitej" w przytoczonym wyżej artkule mówią o fiacie.

Oczywiście, dziś coraz częściej piszę się Mercedes a nie mercedes, zresztą sam Mercedes w swoich materiałach promocyjnych chce być Mercedesem etc., ale dlaczego kiedyś było inaczej?

Bo Mercedes jako firma zawsze był pisany wielką literą, i jego prawo tak mieć.

Jako przedmiot mercedes powinien być małą, nawet mnie dziwi, że kiedyś było inaczej, i że to komusza Polityka upomniała się o logikę.

¡Madre mía del Pilar, antes morir que pecar!

Bo "Mercedes" to imię.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori

To może się coś zmieniło, odkąd ja zdawałem prawko, bo mnie uczyli, że jak z jednej strony wolno wyprzedzać (ściślej: przekraczać linię) a z drugiej nie można, to jest jedna ciągła i jedna przerywana, a jak nieopodal nie można będzie z obu stron, to będzie podwójna ciągła.
Nie zmienia to faktu, że zarówno w mediach jak i w rozmowach uważa się wyprzedzanie na podwójnej ciągłej jako coś znacznie gorszego, niż na pojedynczej.

Jak jest podwójna, to może się zmienić na ciągło-przerywaną i wtedy można wyprzedzać z tej strony przerywanej.

Content invalid

No dobrze ale jeszcze jest jedna sprawa. Crash test tej niby super limuzyny. Przy takiej małej prędkości takie urazy? To jest szwabski kit a nie bezpieczny sprzęt. Poduszek tam nie ma, przy czołowym?

Napisał/a: Nielenin Przy takiej małej prędkości takie urazy?

No właśnie. Z tego (i z masakracji samochodu) wynika, że ta prędkość nie była taka mała.

A to się łatwo mierzy. Co podali?

Nic.

Przerażający poziom oderwania od rzeczywistości. Jedyna Alfusia - zdroworozsądkowo.
1.Zakaz wyprzedzania
2.Kończąca podwójna ciągła na skrzyżowaniu.
3. Lokalna droga, wąska, z drzewami po bokach.
4. Uprzywilejowana kolumna zapiernicza powyżej 70 pod prąd.

Chłopakowi należy się potężne odszkodowanie. A społeczeństwu prawda jak było.
Kierowca karetki, straży - choćby pędził na "złamanie karku" dla ratowania życia - wie, że na skrzyżowaniu musi zwolnić nawet do zera, żeby nie zabić jakiegoś marudera, "blondynkę", czy choćby staruszki na pasach. Dopiero wtedy może sobie do woli "gardzić" przepisami.
Dzięki Bogu premiera RP Jego Opatrzność oszczędziła. Ale sadząc na drzewo palcem pokiwała.

Tja... "zdroworozsądkowe" wypłacanie odszkodowań... Oni was hodują, czy wy się tacy rodzicie?

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Chyba nie myślicie że premier siedzi z tyłu, wygląda nosem znad fotela i dyryguje: Wicuś a teraz zwolnij, daj migacz, tu z prawej go weź a teraz buta .. Mogła spać.
Ile jechali? Borowik mógł przyśpieszyć widząc że jest na kursie kolizyjnym, chciał przeskoczyć przed, objechać i odjechać ale stracił panowanie i już nie wrócił na drogę.
a Gadanie jakoby to pasażerowie Duda, Macierewicz, Szydło /Izrael, Polska/ prowadzili te samochody jest podobne do tego z 2010r

Ciekawe czy "na gazetę" jechali i czy migali? No i w ogóle BOR do reorganizacji do kości

Edit

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Skoro ludzie Kiszczaka podnoszą temat odszkodowań, to warto zadać pytanie o niesłusznie zasądzane kary przez wymiar niesprawiedliwości postPRL.

Ludzie płacili za mówienie prawdy. Państwo polskie również. Może czas najwyższy żeby beneficjenci cieciej erpe te pieniądze oddali?

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Ech szkoda, że Kol. Dextimus olał Rebelkę. Ale to parszywy "pachołek Putina był".
W trymiga dałby fachową analizę tego co się stało.
Ja tylko się ośmielę dodać, że 50/h to limuzyna MIAŁA: w chwili dziesięciocentymetrowego zgniotu na drzewie. Zero osiągnęła po następnych dwudziestu.

Deeex, Deeex, Deeeex !!!

Napisał/a: Nielenin Przy takiej małej prędkości takie urazy? To jest szwabski kit a nie bezpieczny sprzęt. Poduszek tam nie ma, przy czołowym?

to była mała prędkość?

Napisał/a: Staruszek_DrzacyKierowca karetki, straży - choćby pędził na "złamanie karku" dla ratowania życia - wie, że na skrzyżowaniu musi zwolnić nawet do zera, żeby nie zabić jakiegoś marudera, "blondynkę", czy choćby staruszki na pasach

to prawda. Kierowca pojazdu uprzywilejowanego nie może wpadać na skrzyżowanie na pełnej bombie, nawet jeżeli pędzi do szpitala, bo w ostatecznym rozrachunku może narobić więcej szkody niż pożytku - a tutaj nie ma ani zagrożenia życia, ani zagrożenia mienia, tylko powrót do chaty na weekend.

Napisał/a: lewarek.pl
Oczywiście, że wozi. I te borowskie furki z Oświęcimia kamerki na pewno mają. I nie tylko kamerki.

i na tym można zakończyć temat. Zapis z kamery i widać, czy kolumna BOR jechała prawidłowo, czy miała włączone bomby, czy kierowca seja popełnił błąd.

Zapis z kamerki był również u Antwone'a a i pewnie z okolicy dyskoteki by się coś znalazło. Jeśli nie publikują to albo
było cuś nie tak
albo
nie zniżają się do pokazywania, jak papież Franciszek nie zniża się do tłumaczenia AL
albo
czekają na lepsze okazje
albo
nikomu nie przyszło to do głowy
quintum not datur.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Chłopcy kręcą antyrządową nagonkę na wypadku samochodowym. Ech, gdyby żył Kiszczak, to ten kierowca z BORu już by się żegnał z posadą.

Kiszcz! Kiszcz! Kiszcz!

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Napisał/a: gienekChłopcy kręcą antyrządową nagonkę na wypadku samochodowym.

Nie dać się prowokować zlać to szemrane towarzystwo

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: gienekChłopcy kręcą antyrządową nagonkę na wypadku samochodowym. Ech, gdyby żył Kiszczak, to ten kierowca z BORu już by się żegnał z posadą.

I to jest superciekawe z socjologicznego punktu widzenia - jak bardzo podatni jesteśmy na polityczne stygmatyzowanie. Bo sprawa kręci się wokół BORu, który, jak wskazują poszlaki, nie zachował się na szosie au courant. A tymczasem masa ludzi, również tu na Rebelyi, przenosi całe zdarzenie na płaszczyznę polityczną i tworzy regułę: BOR to my, propisowski patriotyczny elektorat. Najdalej idący, najbardziej patriotyczny jest pogląd, że to miał być zamach. Kto myśli inaczej i nie utożsamia BORu z PiSem, ten albo jest zwolennikiem Anastazego (ktokolwiek to jest i cokolwiek to znaczy), albo śmierdzącym kodziarzem, albo agentem Putina. Fakt, że w borowskim samochodzie o mały włos nie zginęła pani premier z PiSu, jest dla nich bez znaczenia - należy stać murem za BORem. Czynią z tego wręcz rację stanu.
A tymczasem tu wcale nie chodzi o PiS, tylko o BOR właśnie. Trzy wypadki samochodowe z najważniejszymi osobami w państwie w ciągu kilku miesięcy (a jeśli wliczyć wypadek w Izraelu to cztery) mówią, że coś jest nie tak z tą instytucją. Kręcą, mataczą, ukrywają dowody. Chłopaki kozaki powinni być wzięci za ryj. Bo aż się proszą o kolejny wypadek, kiedy wreszcie ktoś zginie.
Kolego Gienku, ma kolega rację. Gdyby żył Kiszczak... No, nie życzmy sobie tego. Minister Błaszczak też ma różne sposoby.

Napisał/a: lewarek.pl Minister Błaszczak też ma różne sposoby.

Nieno, Koledzy są paradni. W gruncie rzeczy, Prezes powinien Kolegom podziękować. Jeżeli we mnie, w gruncie rzeczy umiarkowanym antypisowcu, są Koledzy w stanie wywołać efekt Gienka, to strach pomyśleć co się dzieje z ludźmi, na przykład, codziennie nie zajętymi polityką. A już wołanie Dexa, faceta, który zoologicznie nienawidzi wszystkiego, co ma śladowy choćby związek z polskością.... NIewiarygodne, po prostu.

Content invalid

Wszystkim specjalistom od nawozów i od świata, którzy wyliczają prędkość kolumny na podstawie zniszczeń samochodu, polecam youtube i pierwszy lepszy filmik z testów zderzeniowych (w Europie wykonywanych z prędkością 65km/h, w USA bodaj 35mph (55 km/h zdaje się).

To, że samochód jest opancerzony oznacza, że ma chronić pasażerów w pewnym zakresie przed ostrzałem i wybuchami, a nie że ma zamontowany z przodu lemiesz od buldożera.

Aż wstyd, żeby dorosłym ludziom takie rzeczy tłumaczyć.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: lewarek.pl jest dla nich bez znaczenia - należy stać murem za BORem. Czynią z tego wręcz rację stanu.

To nie jest takie oczywiste, bowiem władza sama nie ma jasnego poglądu na to, co się wydarzyło. Stąd z jednej strony zapewnienia, że wszystko było ok, z drugiej deklaracje, że BOR trzeba zreformować w Narodową Ochronę Rządu czy coś takiego.

W rezultacie elektorat miota się w trójkącie twierdzeń: "BOR zachował się profesjonalnie" - "dziadostwo jak było, tak jest" - "niewykluczone, że to zamach".

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.