Jak w temacie. Podobno p. premier nic poważnego poza potłuczeniami się nie stało. Przebywa w szpitalu.
Ciekawe123, co się stało z kierowcą seicento i jak wygląda wrak sprawcy? Czy też będzie to pancerne seicento?

Napisał/a: akcja bezpośrednia null

A nie jest Kolega w stanie wyobrazić sobie nieco bardziej skomplikowanej wersji wydarzeń, poza czynieniem z tego anty/propisowskiej napierdalanki? Że w BOR gdzieniegdzie śmierdzi leniem i niekompetencją to raczej nie jest nowość. Niemniej akurat w tym konkretnym przypadku nic, póki co, nie wskazuje na odpowiedzialność BOR. Mieli prawo wyprzedzać w tej sytuacji, a że idiota w Seicento postanowił wrócić na pas bez patrzenia w lusterko, jakby jechał co najmniej TIR-em, to już wyłącznie zasługa jego niskiej jakości garnituru genów.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Tylko że ja w tym wpisie zwracałem przede wszystkim uwagę na spójność przekazu. Jeśli na jednej konferencji mówi się coś w stylu:

"Dzięki pełnemu profesjonalizmowi i oddaniu naszego personelu dolecieliśmy na Księżyc. Szczątki naszych dzielnych astronautów sprowadzimy osobnym transportem. Poza tym zmienimy nazwę naszej agencji kosmicznej i coś z nią zrobimy"

- to nic dziwnego, że widzowie mogą pobłądzić w interpretacjach.

Somewhere there must be a realm between, a realm akin to that ultimate realm where motion becomes rest and rest motion- Yukio Mishima

Napisał/a: Brat Wilkidiota

Napisał/a: Brat Wilkto już wyłącznie zasługa jego niskiej jakości garnituru genów

Kolega nigdy, jak mniemam, błędu za kółkiem nie popełnił, co jest z kolei zasługą wysokiej jakości garnituru genów.

Napisał/a: Tata JIN

Napisał/a: Brat Wilkidiota

Napisał/a: Brat Wilkto już wyłącznie zasługa jego niskiej jakości garnituru genów

Kolega nigdy, jak mniemam, błędu za kółkiem nie popełnił, co jest z kolei zasługą wysokiej jakości garnituru genów.

Popełniłem kilka razy co najmniej - i za każdym razem nazywałem siebie głośno lub po cichu jeszcze bardziej wyrazistymi określeniami, a nie robiłem z siebie ofiarę nagonki politycznej. Nie widzę okoliczności łagodzących dla bezmyślności na drodze - ani dla siebie, ani dla innych.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Brat Wilkniskiej jakości garnituru genów.

Bracie Wilku jesteś katolikiem-eugenikiem...?

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

"idiota w Seicento postanowił wrócić na pas"
--------
szermujesz sądami, a nie wiesz nawet, że to wąska lokalna droga.
Spójrz chociaż na googla. Oświęcim, skrzyżowanie Powstańców Ślaskich z Orzeszkowej.

Cuś mi świta, że matka onego pogrążyła synalka w Rzepie. Jak ktoś ma tekst, to niech wklei. Podobno kobitka tam mówi, że synuś widział, że nadjeżdża kolejny samochód (ten z PBS) i chciał wskoczyć przed niego. A to oznacza tylko jedno.

Św. Józefie, dziękuję za opiekę i proszę o dalszą!

No i co, że wąska? Tym bardziej powinien myśleć.

[do wpisu drżącego]

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

gdyby to nie było byłe imperium w środku Europy
z ambicjami zjednoczeniowymi (na drodze pokojowej i dobrowolnej)
to rzekłbym
matka w ruchu drogowem
scena jak z Misia
kontrola milicji na zainscenizowanym terenie zabudowanym
"a gbyby tam była wasza matka?"
"on mówi, że matka jest w samochodzie"
https://www.youtube.com/watch?v=T9PemRItJGk

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

Brat Wilk:
"Mieli prawo wyprzedzać w tej sytuacji, a że idiota w Seicento postanowił wrócić na pas bez patrzenia w lusterko"
--------
Kol. wszystko wie. Nawet to, co kierowca postanowił. A postanowił według wiedzy Kol. wrócić z nieistniejącego pasa na inny nieistniejący pas. I miał czelność nie patrzeć przy tym w lusterko.

A przyjął Kol. chociaż do wiadomości ten fakt, nie wymagający namysłu, że jak się jedzie, czy stoi przy podwójnej ciągłej, to nie ma obowiązku patrzenia w lusterko, bo to nonsens, nawet przy zachowaniu zasady ograniczonego zaufania?

Napisał/a: Pref de ZooCuś mi świta, że matka onego pogrążyła synalka w Rzepie. Jak ktoś ma tekst, to niech wklei. Podobno kobitka tam mówi, że synuś widział, że nadjeżdża kolejny samochód (ten z PBS) i chciał wskoczyć przed niego. A to oznacza tylko jedno.

nie pogrążyła, jeżeli samochód nie miał sygnałów dźwiękowych i świetlnych.

Jeszcze raz. Żadne okoliczności nie uprawniają do zabawy w Leszka Kuzaja na drogach publicznych, nawet kierowcy radiowozów, czy karetek pogotowia ponoszą odpowiedzialność, jeżeli spowodują wypadek. Jeżeli kierowcy BOR nie umieją jeździć w kolumnie to niech idą na kurs doszkalający, jeżeli nie wiedzą, że trzeba zachować ostrożność, kiedy jedzie się po ulicy z podwójną linią ciągłą, w dodatku takiej na której są skrzyżowania - to powinni zostać skierowani na ponowny egzamin w WORD.

Napisał/a: Staruszek_Drzacy

Brat Wilk:
"Mieli prawo wyprzedzać w tej sytuacji, a że idiota w Seicento postanowił wrócić na pas bez patrzenia w lusterko"
--------
Kol. wszystko wie. Nawet to, co kierowca postanowił. A postanowił według wiedzy Kol. wrócić z nieistniejącego pasa na inny nieistniejący pas. I miał czelność nie patrzeć przy tym w lusterko.

A przyjął Kol. chociaż do wiadomości ten fakt, nie wymagający namysłu, że jak się jedzie, czy stoi przy podwójnej ciągłej, to nie ma obowiązku patrzenia w lusterko, bo to nonsens, nawet przy zachowaniu zasady ograniczonego zaufania?

Ale on nie stał przy podwójnej ciągłej, tylko zjechał na bok, w stronę krawędzi, a potem wrócił do środka jezdni bez upewnienia się czy może. Za pierwszym samochodem uprzywilejowanym zawsze może być drugi (straż, policja, karetka jadące do wypadku) albo może zasuwać jakiś narwany motocyklista. Pchanie się na środek jezdni bez skontrolowania co jest tyłu to co najmniej niedostatek instynktu samozachowawczego.

Jakby tam był wóz strażacki zamiast Audi, to by z gościa nie było co zbierać.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."


aj rozumię jaja se robić, ale to już przesada

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

Oprócz transportu kołowego, szynowego, wodnego i lotniczego jest jeszcze jedna metoda - gąsienice.

To by robiło wrażenie - strzeż się narodzie w Renault Twingo, władza nadjeżdża!

https://youtu.be/XnUoUKEIGoo?t=1m3s

Somewhere there must be a realm between, a realm akin to that ultimate realm where motion becomes rest and rest motion- Yukio Mishima

Napisał/a: Brat WilkAle on nie stał przy podwójnej ciągłej, tylko zjechał na bok, w stronę krawędzi, a potem wrócił do środka jezdni bez upewnienia się czy może.

Co za bzdura! Przecież żeby sprawdzić co się z tyłu dzieje trzeba było przynajmniej minimalnie wysunąć się lewą stronę (skoro wcześniej zjechał na prawo) i ustawić się z powrotem równolegle względem osi jezdni.

Napisał/a: Brat Wilkalbo może zasuwać jakiś narwany motocyklista.

1. Nawet zasada ograniczonego zaufania na drodze nie nakazuje absurdalnego zakładania że jesteśmy w stałym zagrożeniu przez drogowych kaskaderów bo wtedy w ogóle samo wyjechanie z parkingu na drogę byłoby naszą winą. 2. Kierowca pojazdu nieuprzywilejowanego ma prawo zakładać, że kierujący pojazdem uprzywilejowanym TEŻ zachowuje wymaganą szczególną ostrożność i wykonuje swój nietypowy manewr po upewnieniu się że jest on bezpieczny (i czytelny) dla ostrzeganych innych kierowców (tak jak zwykły kierowca podczas manewru wyprzedzania powinien być pewny, że wyprzedzany jest świadomy że jest wyprzedzany i że musi zachować odpowiednią bezpieczną odległość).

Napisał/a: japisz

Napisał/a: Brat WilkAle on nie stał przy podwójnej ciągłej, tylko zjechał na bok, w stronę krawędzi, a potem wrócił do środka jezdni bez upewnienia się czy może.

Co za bzdura! Przecież żeby sprawdzić co się z tyłu dzieje trzeba było przynajmniej minimalnie wysunąć się lewą stronę (skoro wcześniej zjechał na prawo) i ustawić się z powrotem równolegle względem osi jezdni.
).

Ile czasu zazwyczaj zajmuje Koledze parkowanie "na kopercie", skoro uważa kolega, że aby ustawić się równolegle do osi jezdni, trzeba wrócić na jej środek?

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Nie znam się ale twierdzę że
Ostatnie parę lat pokazuje że bez względu na władzę firma ochroniarska BOR jest kiepska.
Sprzęt nie jest wszechstronnie testowany a potem nie prowadzi się na nim codziennych treningów dla zmienników. Oni tym nie potrafią jeździć w ekstremalnych warunkach a to co kupili to szwabska lipa, której producent mimo zmiany rozłożenia wagi nie skupia się na sprawach jezdnych a jedynie na odporności na strzelanie, klimatyzacji, firankach etc. To są auta które razem z BOR można do ślubów wynajmować bo są z lodówką i wifi.
Cywilni kierowcy to źle szkolone lub wtórne jełopy /Karetka,Straż,Policja na sygnale, widuję na ulicy i na youtube co wyprawiają/.

a szczegółowo
Szybkość 50-60km/h odległość miedzy pojazdami 20m i kierowca sejczento włącza się do ruchu, wskakuje pomiędzy i chce wykonać manewr skrętu? Gdyby to był cywilny wypadek to co byście powiedzieli, czyja wina? Dla mnie gość wymusił, chcieli go minąć więc zjechali na lewy pas a ten jeszcze im skręcił no to odbili mocniej, draśli go i w drzewo.

Napisał/a: Nielenin Szybkość 50-60km/h odległość miedzy pojazdami 20m

?

Kolumna jedzie na sygnałach świetlnych i dźwiękowych z prędkością 50 km/h? Uszkodzenia pojazdu oraz obrażenia osób poszkodowanych wskazują na to że prędkość tych pojazdów wynosiła 50 km/h? Jaki silnik miało to seicento że było w stanie włączyć się do ruchu pomiędzy dwoma samochodami w kolumnie oddalonymi od siebie o 20 m z całkowitego zatrzymania do wjechania na pas ruchu?

Jeśli okazałoby się, że pomiędzy pierwszym a drugim pojazdem w kolumnie był znaczny odstęp i drugi pojazd nie miał włączonych sygnałów świetlnych to kierowca seicento miał pełne prawo nie spodziewać się że widoczny w oddali jadący samochód bez sygnałów świetlnych to element kolumny i nie spodziewać się, że jedzie on z prędkością większą niż 50 km/h. Dobrze, że chłopak ma obrońcę. Nie życzę nikomu by znalazł się w takiej sytuacji, niestety co do wszelkiego typu służb mundurowych nagminnym jest odrzucanie wszelkich zarzutów, nie przyznawanie się do popełnionych błędów i obarczanie winą cywilów.

A rządzącym warto by przypomnieć, że pycha kroczy przed upadkiem i nie ferować wyroków przed przeprowadzeniem postępowania.

Napisał/a: Swanson

Napisał/a: Nielenin Szybkość 50-60km/h odległość miedzy pojazdami 20m

?

Kolumna jedzie na sygnałach świetlnych i dźwiękowych z prędkością 50 km/h? Uszkodzenia pojazdu oraz obrażenia osób poszkodowanych wskazują na to że prędkość tych pojazdów wynosiła 50 km/h? Jaki silnik miało to seicento że było w stanie włączyć się do ruchu pomiędzy dwoma samochodami w kolumnie oddalonymi od siebie o 20 m z całkowitego zatrzymania do wjechania na pas ruchu?

Jeśli okazałoby się, że pomiędzy pierwszym a drugim pojazdem w kolumnie był znaczny odstęp i drugi pojazd nie miał włączonych sygnałów świetlnych to kierowca seicento miał pełne prawo nie spodziewać się że widoczny w oddali jadący samochód bez sygnałów świetlnych to element kolumny i nie spodziewać się, że jedzie on z prędkością większą niż 50 km/h. Dobrze, że chłopak ma obrońcę. Nie życzę nikomu by znalazł się w takiej sytuacji, niestety co do wszelkiego typu służb mundurowych nagminnym jest odrzucanie wszelkich zarzutów, nie przyznawanie się do popełnionych błędów i obarczanie winą cywilów.

A rządzącym warto by przypomnieć, że pycha kroczy przed upadkiem i nie ferować wyroków przed przeprowadzeniem postępowania.

Tak pro forma tylko dodam, że takie parametry podaje dziś już nawet TVN. Kolega zaraz zostanie jak Himilsbach z angielskim.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/wypadek-premier-szydlo-kolejne-nagranie-z-monitoringu,715497.html

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Brat Wilk:
"Ale on nie stał przy podwójnej ciągłej, tylko zjechał na bok, w stronę krawędzi, a potem wrócił do środka jezdni bez upewnienia się czy może"
---------------

No niechże wreszcie Kol. zajrzy do googla mapy i naocznie się przekona, że tam się nie da nigdzie zjechać. Tuż po lewej jest podwójna ciągła, a tuż po prawej krawężnik. Nie ma miejsca nawet dla rowerzysty. Nawet najszczuplejszego. Jej standard nie odbiega niczym od standardu drogi wewnątrzosiedlowej. Gorzej! Nie ma tzw. "leżących policjantów". Są za to kilkudziesięcioletnie drzewa tuż przy krawężniku.

Napisał/a: Staruszek_Drzacy

Brat Wilk:
"Ale on nie stał przy podwójnej ciągłej, tylko zjechał na bok, w stronę krawędzi, a potem wrócił do środka jezdni bez upewnienia się czy może"
---------------

No niechże wreszcie Kol. zajrzy do googla mapy i naocznie się przekona, że tam się nie da nigdzie zjechać. Tuż po lewej jest podwójna ciągła, a tuż po prawej krawężnik. Nie ma miejsca nawet dla rowerzysty. Nawet najszczuplejszego. Jej standard nie odbiega niczym od standardu drogi wewnątrzosiedlowej. Gorzej! Nie ma tzw. "leżących policjantów". Są za to kilkudziesięcioletnie drzewa tuż przy krawężniku.

Ale gość się nie wpierniczył w drzewo po prawej tylko zajechał drogę wymijającemu go pojazdowi uprzywilejowanemu po lewej. Czego tu Kolega nie rozumie?

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Camino

Napisał/a: Swanson

Napisał/a: Nielenin Szybkość 50-60km/h odległość miedzy pojazdami 20m

?

Kolumna jedzie na sygnałach świetlnych i dźwiękowych z prędkością 50 km/h? Uszkodzenia pojazdu oraz obrażenia osób poszkodowanych wskazują na to że prędkość tych pojazdów wynosiła 50 km/h? Jaki silnik miało to seicento że było w stanie włączyć się do ruchu pomiędzy dwoma samochodami w kolumnie oddalonymi od siebie o 20 m z całkowitego zatrzymania do wjechania na pas ruchu?

Jeśli okazałoby się, że pomiędzy pierwszym a drugim pojazdem w kolumnie był znaczny odstęp i drugi pojazd nie miał włączonych sygnałów świetlnych to kierowca seicento miał pełne prawo nie spodziewać się że widoczny w oddali jadący samochód bez sygnałów świetlnych to element kolumny i nie spodziewać się, że jedzie on z prędkością większą niż 50 km/h. Dobrze, że chłopak ma obrońcę. Nie życzę nikomu by znalazł się w takiej sytuacji, niestety co do wszelkiego typu służb mundurowych nagminnym jest odrzucanie wszelkich zarzutów, nie przyznawanie się do popełnionych błędów i obarczanie winą cywilów.

A rządzącym warto by przypomnieć, że pycha kroczy przed upadkiem i nie ferować wyroków przed przeprowadzeniem postępowania.

Tak pro forma tylko dodam, że takie parametry podaje dziś już nawet TVN. Kolega zaraz zostanie jak Himilsbach z angielskim.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/wypadek-premier-szydlo-kolejne-nagranie-z-monitoringu,715497.html

Rozumiem, że jeśli ustalenia TVNu pokrywają się z wypowiedziami polityków Prawa i Sprawiedliwości to można stwierdzać winę przed formalnym postępowaniem i wyrokiem sądu. To ciekawe1. Ja w każdym razie nie głosowałem na polityków formacji, która planuje zastąpić sądy dziennikarzami, w szczególności dziennikarzami TVNu. Brzydzi mnie ferowanie wyroków względem zwykłego obywatela przez osoby, które już zabłysnęły swoim brakiem wiedzy prawniczej (porówanie skazania Falenty z tytułu podkładania podsłuchów osobom trzecim z nagrywaniem rozmów przez uczestników tychże rozmów w postaci Michnika i Beger).

Natomiast bardzo interesujące wydaje mi się, jak TVN staje się autorytetem na rebelce, tylko czemu jedynie w tym przypadku, a w pozostałych już nie?

"Nie ma miejsca nawet dla rowerzysty"
----------
Przepraszam, przesadziłem. Rowerzysta się jeszcze zmieści. Dwa fiaty 126p, tak żeby nie zawadzić o podwójną ciągłą już NIE.

Jeśli to w czymś pomoże, to Kolega (edyta: Swanson, bo mi się jakiś szur od rowerów wbił między posty) jedynie nie rozumie albo udaje, że nie rozumie. Muszę to wyjaśniać czy Kolega zrobił z siebie pośmiewisko dla krotochwili i nie wracamy do tematu?

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: Nielenin Szybkość 50-60km/h odległość miedzy pojazdami 20m

Jechali 50 km/godz. Na sygnałach? I wyprzedzali po przeciwnym pasie ruchu? Po co? Przecież to jest normalna prędkość, dopuszczalna w terenie zabudowanym. Wystarczyło jechać razem z innymi pojazdami i nikogo nie wyprzedzać.
Wierzę w te 50 na godzinę jak w bociany. Zwłaszcza gdy oglądam sobie zmasakrowany przód pancernej limuzyny.
Ale to nawet nie o to chodzi. Byli kolumną uprzywilejowaną i mogli jechać szybciej. Mogli też zjechać na lewy pas. Nie zachowali szczególnej ostrożności. Drugi samochód jechał bez sygnałów świetlnych, co do dźwiękowych nie ma w ogóle pewności, że były włączone. Teraz kłamią i mataczą. W tym problem.

Napisał/a: Camino

Jeśli to w czymś pomoże, to Kolega (edyta: Swanson, bo mi się jakiś szur od rowerów wbił między posty) jedynie nie rozumie albo udaje, że nie rozumie. Muszę to wyjaśniać czy Kolega zrobił z siebie pośmiewisko dla krotochwili i nie wracamy do tematu?

Ależ świetnie rozumiem. W tym przypadku, skoro ustalenia TVNu są na rękę, to znaczy że są prawdziwe. W przypadku oskarżeń względem przebywania w kokpicie gen. Błasika na rękę nie były, więc nie były prawdziwe. Jestem tylko ciekaw co będzie jeśli się okaże że pokazany przez TVN materiał pochodził np. z innego dnia (został wysłany na Kontakt 24, więc mógł go wysłać każdy, podając dowolne informacje).

Napisał/a: Swanson

Napisał/a: Camino

Jeśli to w czymś pomoże, to Kolega (edyta: Swanson, bo mi się jakiś szur od rowerów wbił między posty) jedynie nie rozumie albo udaje, że nie rozumie. Muszę to wyjaśniać czy Kolega zrobił z siebie pośmiewisko dla krotochwili i nie wracamy do tematu?

Ależ świetnie rozumiem. W tym przypadku, skoro ustalenia TVNu są na rękę, to znaczy że są prawdziwe. W przypadku oskarżeń względem przebywania w kokpicie gen. Błasika na rękę nie były, więc nie były prawdziwe. Jestem tylko ciekaw co będzie jeśli się okaże że pokazany przez TVN materiał pochodził np. z innego dnia (został wysłany na Kontakt 24, więc mógł go wysłać każdy, podając dowolne informacje).

Ok, czyli muszę wyjaśniać. To powolutku.

1. Czy TVN i podobne chciałyby, by wyszło, że zawiniła kolumna? Ano chciałyby, prawda?

2. Czy robią wszystko, by na to wskazywać? Ano robią, prawda?

3. A może nieprawda? No jednak prawda - wystarczy prześledzić kolejne wiadomości chronologicznie, by zobaczyć klasykę jak przy ujawnianiu TW (nie był -> był, ale nie donosił -> donosił, ale nie szkodził -> szkodził, ale mnie to nie obchodzi). Sumarycznie, z kolumny, która wyprzedzała "nieprzepisowo, za szybko, bez świateł (ew. bez wszystkich świateł) i syren", zrobiła się ostatecznie niemal na pewno kolumna, która wyprzedzała "przepisowo, z normalną prędkością i przy wszystkich światłach i syrenach". O tym "niemal" poniżej, niemniej każdego trzeźwego powinno to na tym etapie wyleczyć ze wczesnego lewarka (abstrahując od tego, że wczesny lewarek jest równie nieuleczalny jak ten późny), prawda?

4. Dlaczego "niemal na pewno"? Ano dlatego, że zgadzam się, z Kolegą, że jest jakoś możliwe, że oto ktoś wykorzystał prawie identyczne nagranie z tego samego miejsca, z taką samą liczbą aut, o podobnej porze dnia i warunkach pogodowych, ale z innego dnia. I że następnie podrzucił TVN-owi w celu dezinformacji. I że ów TVN mimo punktów 1-3 uznał, że musi to opublikować i zaprzeczyć absolutnie wszystkim swoim wcześniejszym doniesieniom. Tylko jakoś wydaje się to mniej prawdopodobne niż wersja mniej skomplikowana, prawda?

5. Oczywiście jeśli ktoś ma późnego lewarka, to go nie przekona nawet film widziany na własne oczy, opublikowany przez tych, którzy zrobiliby wszystko, co mogliby, by go nie publikować. Tacy dalej będą bredzić, ale w tym ich urok i nie ma co się tym przejmować. Ale naśladować głupio, prawda?
-------------------
6. To wszystko wyżej nieskomplikowane jest przecież. Przywołanie filmu właśnie z TVN (punkt 4) jest kluczowe w świetle punktów 1-3 dla uprawdopodobnienia wersji prostszej kosztem tej bardziej skomplikowanej (punkt 5). Żeby widzieć w tym z mojej strony kreowanie TVN-u na autorytet albo selektywny dobór wiarygodnych źródeł, trzeba być idiotą, pisać w złej woli lub czytać nieuważnie. Kolega sam najlepiej wie, jak jest. Mnie to do niczego potrzebne nie jest.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

"bo mi się jakiś szur od rowerów wbił między posty"
-----------

Najmocniej Jaśnie Pana przepraszam. Nie zauważyłem żadnych sygnałów ostrzegawczych Jego uprzywilejowania. Pozostaję w dozgonnej wdzięczności.

Napisał/a: Camino

Napisał/a: Swanson

Napisał/a: Camino

Jeśli to w czymś pomoże, to Kolega (edyta: Swanson, bo mi się jakiś szur od rowerów wbił między posty) jedynie nie rozumie albo udaje, że nie rozumie. Muszę to wyjaśniać czy Kolega zrobił z siebie pośmiewisko dla krotochwili i nie wracamy do tematu?

Ależ świetnie rozumiem. W tym przypadku, skoro ustalenia TVNu są na rękę, to znaczy że są prawdziwe. W przypadku oskarżeń względem przebywania w kokpicie gen. Błasika na rękę nie były, więc nie były prawdziwe. Jestem tylko ciekaw co będzie jeśli się okaże że pokazany przez TVN materiał pochodził np. z innego dnia (został wysłany na Kontakt 24, więc mógł go wysłać każdy, podając dowolne informacje).

Ok, czyli muszę wyjaśniać. To powolutku.

1. Czy TVN i podobne chciałyby, by wyszło, że zawiniła kolumna? Ano chciałyby, prawda?

2. Czy robią wszystko, by na to wskazywać? Ano robią, prawda?

3. A może nieprawda? No jednak prawda - wystarczy prześledzić kolejne wiadomości chronologicznie, by zobaczyć klasykę jak przy ujawnianiu TW (nie był -> był, ale nie donosił -> donosił, ale nie szkodził -> szkodził, ale mnie to nie obchodzi). Sumarycznie, z kolumny, która wyprzedzała "nieprzepisowo, za szybko, bez świateł (ew. bez wszystkich świateł) i syren", zrobiła się ostatecznie niemal na pewno kolumna, która wyprzedzała "przepisowo, z normalną prędkością i przy wszystkich światłach i syrenach". O tym "niemal" poniżej, niemniej każdego trzeźwego powinno to na tym etapie wyleczyć ze wczesnego lewarka (abstrahując od tego, że wczesny lewarek jest równie nieuleczalny jak ten późny), prawda?

4. Dlaczego "niemal na pewno"? Ano dlatego, że zgadzam się, z Kolegą, że jest jakoś możliwe, że oto ktoś wykorzystał prawie identyczne nagranie z tego samego miejsca, z taką samą liczbą aut, o podobnej porze dnia i warunkach pogodowych, ale z innego dnia. I że następnie podrzucił TVN-owi w celu dezinformacji. I że ów TVN mimo punktów 1-3 uznał, że musi to opublikować i zaprzeczyć absolutnie wszystkim swoim wcześniejszym doniesieniom. Tylko jakoś wydaje się to mniej prawdopodobne niż wersja mniej skomplikowana, prawda?

5. Oczywiście jeśli ktoś ma późnego lewarka, to go nie przekona nawet film widziany na własne oczy, opublikowany przez tych, którzy zrobiliby wszystko, co mogliby, by go nie publikować. Tacy dalej będą bredzić, ale w tym ich urok i nie ma co się tym przejmować. Ale naśladować głupio, prawda?
-------------------
6. To wszystko wyżej nieskomplikowane jest przecież. Przywołanie filmu właśnie z TVN (punkt 4) jest kluczowe w świetle punktów 1-3 dla uprawdopodobnienia wersji prostszej kosztem tej bardziej skomplikowanej (punkt 5). Żeby widzieć w tym z mojej strony kreowanie TVN-u na autorytet albo selektywny dobór wiarygodnych źródeł, trzeba być idiotą, pisać w złej woli lub czytać nieuważnie. Kolega sam najlepiej wie, jak jest. Mnie to do niczego potrzebne nie jest.

Żadnych "identycznych" warunków pogodowych, tej samej pory dnia i liczby aut tam nie widzę (jest dokładnie taka sama jak przez ostatnie 3 miesiące przez większą część doby (jakby Kolega nie zauważył mamy zimę, więc jest ciemno przez większą część tejże), liczba samochodów standardowa jak pewnie co dzień po zmroku na tej trasie. Nie widzę też możliwości fizycznego wjazdu seicento pomiędzy te 2 samochody z całkowitego zatrzymania do ustawienia się do skrętu w lewo. Ale możemy jak Kolega chce przeprowadzić eksperyment na parówkach. Widzę natomiast, że do dzisiaj nie postawiono żadnych zarzutów ani Tuskowi, ani Arabskiemu w sprawie Smoleńska, za to bardzo szybko potrafiono postawić zarzuty 21-letniemu kierowcy seicento, który politykiem nie jest.

Edit: Mea culpa, Arabskiemu postawiono zarzuty w trybie prywatnym, choć parę lat musiało to zająć (no i jak pisałem to tryb prywatny). Co dalej pokazuje, że prokuratura i służby potrafią szybko działać (i w ogóle działać) tylko względem obywateli nie będących politykami piastującymi funkcje publiczne).

Napisał/a: Staruszek_Drzacy

"bo mi się jakiś szur od rowerów wbił między posty"
-----------

Najmocniej Jaśnie Pana przepraszam. Nie zauważyłem żadnych sygnałów ostrzegawczych Jego uprzywilejowania. Pozostaję w dozgonnej wdzięczności.

ojoj
do okulisty mi czas
przeczytałem
"jakiś sznur rowerów"

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

To, że ten wątek będzie na pińcet wpisów, dowodzi naszej prymitywnej, animistycznej mentalności, z lekka tylko przykrytej pozorami cywilizacji.

W Afryce subsaharyjskiej, jak komuś zdechnie koza, to dla wszystkich jest oczywiste że ktoś rzucił urok, pytanie tylko kto.

U nas, jak samochód pieprznął w drzewo, to dla wszystkich jest oczywiste że ktoś nie zachował należytej ostrożności, pytanie tylko kto.

Never hate your enemies. It affects your judgement.

zmieniałam zdanie i nie zamieszczę tekstu, który mnie ubawił.

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

otwieram podwątek
kto i na podstawie czego (jakaś specyfikacja? lista czeków czyli checklist?)
kupił te badziewne obiekty westchnień i zazdrości sprzed każdego klubu i dyskoteki dla polskiego rządu?
dresy jakieś?
komuniści? ci jeździli lanciami
PO?

skoro złe były specyfikacje na carambole (te hilellKoptery) i dało się z tego wymiksować obrażając pół świata, to i te kusiu demki ktoś za dolara by kupił zamias nas

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

Napisał/a: christophkupił te badziewne obiekty westchnień i zazdrości sprzed każdego klubu i dyskoteki dla polskiego rządu? dresy jakieś?

Akurat produkty koncernu VAG pełniły u nas swego czasu ważną misję cywilizacyjną i swoimi turbodieslami modernizowały polską prowincję. Audi w rządzie to pielęgnowanie tradycji.

Oczywiście w SUV-ach klasy premium jest coś bucowatego, ale to też nie kłóci się z image władzy.

Zaś co do kreowania wizerunku przez wybór auta, to na jakimś obcojęzycznym forum przeczytałem coś takiego:
- jeśli kupisz sobie Lamborghini, to wyrwiesz na dyskotece najładniejszą utrzymankę
- jeśli kupisz sobie Evo, to będziesz chodził z najurodziwszą ślicznotką w twoim getcie
- jeśli kupisz sobie normalny samochód, to może poznasz miłą dziewczynę

Wniosek - władza chcąca przypodobać się ludziom powinna wybierać sympatyczne marki bez obciążeń wizerunkowych.

Somewhere there must be a realm between, a realm akin to that ultimate realm where motion becomes rest and rest motion- Yukio Mishima

Napisał/a: Brat WilkAle gość się nie wpierniczył w drzewo po prawej tylko zajechał drogę wymijającemu go pojazdowi uprzywilejowanemu po lewej. Czego tu Kolega nie rozumie?

ja nie rozumiem tutaj użycia pojęcia "wymijanie".

Napisał/a: akcja bezpośrednia
Wniosek - władza chcąca przypodobać się ludziom powinna wybierać sympatyczne marki bez obciążeń wizerunkowych.

ja wiem? Specjalne robienie wrażenia oszczędności jest raczej strasznie żenujące w wykonaniu polityków. Zresztą kia, opel albo peugeot nie mają doświadczenia, ani oferty dla VIPów. Od zawsze w tym specjalizują się marki takie BMW, czy Mercedes.

Napisał/a: akcja bezpośrednia Oczywiście w SUV-ach klasy premium jest coś bucowatego, ale to też nie kłóci się z image władzy.

z tym się zgodzę, ale tu się akurat trochę dziwie, dużo więcej klasy zadaje limuzyna, niż SUV ;)

Pardon - "wymijanie" to moje przejęzyczenie.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

skoro jest mini countryman, to może luxuriousne CC?
Harman Kardon, ceramiczne hamulce, silnik 3,2 w bęzynie, ato za to 2miejscowe?
cięższe to i drogi lepiej się trzymać będzie

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

Napisał/a: Staruszek_DrzacyNajmocniej Jaśnie Pana przepraszam. Nie zauważyłem żadnych sygnałów ostrzegawczych Jego uprzywilejowania. Pozostaję w dozgonnej wdzięczności.

A bo ich nie było - Jaśnie Pan nie zakazuje pisać głupot, bo i jakim prawem. Tylko mu się akurat wbiły między posty.

Napisał/a: Swanson [pierdolety] (...) Nie widzę też możliwości fizycznego wjazdu seicento pomiędzy te 2 samochody z całkowitego zatrzymania do ustawienia się do skrętu w lewo. (...) [pierdolety]

A to w porządku, to już na pewno nie ten film, skoro się gryzie z widzeniami.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: Camino Napisał/a: Swanson
[pierdolety] (...) Nie widzę też możliwości fizycznego wjazdu seicento pomiędzy te 2 samochody z całkowitego zatrzymania do ustawienia się do skrętu w lewo. (...) [pierdolety]

A to w porządku, to już na pewno nie ten film, skoro się gryzie z widzeniami.

Koledze się obecność rzekomo pijanego generała Błasika w kokpicie nie gryzła? Telefon od Jarosława nakazujący bratu lądować nie gryzł? Czy wtedy TVN był zły, a teraz jest cacy? Niczym się Kolega nie różni od palikociarni po Smoleńsku w takim razie nie różni - nieistotna prawda, istotne by nasi byli u władzy.

W ogóle przeraża mnie myślenie większości publicystów i dziennikarzy po tym wydarzeniu, co się dziwicie, że ludzie finansowo zaczęli chłopaka wspierać, jakby Minister Zdrowia po informacji, że komuś wycięto nowotwór publicznie powiedział, że chirurg "podważa ustalenia natury", to też by się ludzie na takiego chorego zrzucali. A tu Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji się wypowiada, że adwokat podważa ustalenia prokuratora. A na czym niby polega praca adwokata jak nie na podważeniu ustaleń prokuratorskich? Jedyny Zaremba napisał rozsądnie na wpolityce.pl.

Sam dobrze wiem, jak wygląda ustalanie stanu faktycznego w Policji, zatrzymano mnie swego czasu choćby za rzekome przekroczenie prędkości po przekroczeniu skrzyżowania z drogą podporządkowaną odwołujacą ograniczenie prędkości. Na moją uwagę, wskazującą nawet nazwę ulicy podporządkowanej, którą minąłem (pech, że akurat mieszkam w pobliżu) zostałem łaskawie "pouczony", żeby się to więcej nie zdarzyło (i łaskawie odstąpiono od mandatu). Jeszcze nie słyszałem policjanta, żeby przepraszał za pomyłkę.

W każdym razie jeśli PiS faktycznie zamierza nie starać się dochodzić prawdy, tylko skazywać ludzi na podstawie samych zeznań mundurowych, to niczym się nie będzie różnić od PO.

No to jeśli mamy być obiektywni to uznajmy że g. wiemy jak było.

Napisał/a: Nielenin

No to jeśli mamy być obiektywni to uznajmy że g. wiemy jak było.


w punkt

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

O, i to jest postęp. Jak już się nie da obronić swojej wersji, to zawsze można powiedzieć, że w sumie to nic nie wiemy / wszyscy politycy są tacy sami / i w ogóle. Mnie to wystarczy.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

"Swoja" wersja opiera się na fantazjach i potrzebie interpretacji w taki sposób żeby wyszło że było tak jak komu pasuje a potem wyciąga się z niej wnioski, sądy i kary.

1. Jechali 90km/h, bez świateł, pod prąd, lewym pasem, 100m pomiędzy pojazdami.
Włączył się do ruchu prawidłowo, spojrzał, chciał skręcić i go trafili.

2. Wjechał pomiędzy samochody kolumny. Odbili na lewy pas żeby go ominąć a on w lewo i oni w drzewo

3. ?
Na jutubie są wymuszenia pierwszeństwa w różnych sytuacjach. Można

Napisał/a: CaminoO, i to jest postęp. Jak już się nie da obronić swojej wersji, to zawsze można powiedzieć, że w sumie to nic nie wiemy / wszyscy politycy są tacy sami / i w ogóle. Mnie to wystarczy.

Ale Kolega pije do siebie? Bo ja nie miałem żadnej wersji, podważyłem tylko tą policyjno-BORowsko-prokuratorską podaną ekspresowo po zdarzeniu, a Kolega przystąpił do jej obrony, więc to Kolega bronił "swoją wersję". Mnie po prostu ciężko w tę wersję uwierzyć, chciałbym wierzyć, że sąd dojdzie prawdziwej wersji, choć znając nasze sądy to też różnie z tym bywa. Nie byłoby oczywiście najmniejszego problemu z ustaleniem stanu faktycznego gdyby samochody służbowe VIPów były wyposażone w wideorejestratory, czyż nie?

E tam, ja nie mam żadnej wersji. Wskazuję tylko, że ta Kolegi zakłada, że sytuacja najprawdopodobniej diametralnie zmieniła się na odcinku 90 m. Nie mówię, że na pewno, bo przecież TVN mógł tym filmem sam lub z podpuchy pójść na ratunek rządowi, między kolumnami mogło przelecieć ufo, a czarownik mógł na moment teleportować na drogę słonia, więc w sumie - jak słusznie Koleżeństwo zauważa - nie wiemy, jak było. Acz będę się upierał, że są wersje mniej i bardziej prawdopodobne.

"według mnie" - fajna fraza, która wyeliminowałaby jakieś 70% forumowych napinek w zarodku

Napisał/a: termodynamik90Zresztą kia, opel albo peugeot nie mają doświadczenia, ani oferty dla VIPów. Od zawsze w tym specjalizują się marki takie BMW, czy Mercedes.

Ok, ale nie oszukujmy się, prawdziwych VIP-ów jest obecnie w Polsce zaledwie kilku i są to naprawde mocne osobowości: prezes, minister Błaszczak, wicepremier Morawiecki oraz szeroko rozumiani "The Macierewicz Boys". Niech tam już mają pancerne BMW, czy coś takiego.

Cała reszta to są zwykli urzędnicy i mają ciężko orać, żeby zasłużyć na pieniądze podatnika. Dlatego właściwymi dla nich pojazdami mogą być tańsze vany, np. tzw. brygadówki.

Raz, że do takich aut można zapakować naraz sporą liczbę oficjeli (realne oszczędności), dwa - robiłoby to na suwerenie wrażenie, gdyby na uroczystość podjechały np. dwa Fiaty Scudo i wysypała się z nich liczna gromadka ministrów i innych urzędników, niczym sprawna ekipa budowlana. "Są tacy, jak my" - pomyślałby suweren.

Somewhere there must be a realm between, a realm akin to that ultimate realm where motion becomes rest and rest motion- Yukio Mishima

Przekaz idzie "Ministrowie to nieudacznicy, Błaszczak nie panuje w ogóle nad BORem".
W odpowiedzi chyba nie będzie lepszego momentu by zaorać BOR.

A tymczasem chłopak ma już na portalu zbiórkowym ponad 140 tysięcy złotych.
Przyznam, że trochę mnie to przeraża, bo skala nienawiści do PiS jest już zatrważająca - przecież ci ludzie nie dają chłopakowi kasy bo im go żal, ale dlatego bo przywalić miał w PBS.

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Różni zapewne dają z różnych względów, wedle niektórych to z ich strony uprzedzająca rekompensata wobec gnojenia, jakie ich zdaniem PiS uskuteczni(a) wobec tego człowieka. Inni w tym geście widzą z kolei szkodliwe dla niego stawianie w celowniku takiego gnojenia, którego oczekują od PiSu w retorsji. Ale to nie jest istotne. Intencje łączy faktycznie chore myślenie o PiS.

Ale można na to spojrzeć jeszcze inaczej, bo de facto - naród płaci rodakowi w konsekwencji tego, że ów wysłał premier do szpitala. Ciekawe, kiedy kolejni pójdą w jego ślady, tym razem z premedytacją, by się załapać na kasę i sławę. Niezależnie od intencji efekt może być taki, jakby Polacy niniejszym wyznaczyli nagrodę za głowy rządzących. Ciekawa forma "głosowania portfelami". Zresztą czytam właśnie, że do tego wniosku inni już doszli.

Cymbał brzmiący

Treść wpisu usunięta przez moderatora.

Adminu, niech Twoje owce nie muszą nigdy zjadać kurkumy...

Content invalid

Napisał/a: Joe AlexLudzie różne rzeczy piszą w internetach. Może zmyślają, może to prowokacje?

Nie w tym rzecz, co o tym mówią, ani czym to jest w zamyśle. Rzecz w tym, jakie są fakty. Fakty są takie, że premier wylądowała w szpitalu a człowiekowi, który się do tego przyczynił, ludzie zbierają dużo kasy. Kto by nie chciał dużo kasy? Zawsze może się znaleźć wystarczająco głupi desperat. Tak więc owszem - zbiórka prowokuje co do zasady w podobny sposób, jak nagroda wyznaczona za czyjąś głowę.

Cymbał brzmiący

I pić wody z młynka.

Content invalid

Treść wpisu usunięta przez moderatora.

Czemuś mam żółty ekran.

dwie stopki

Napisał/a: Joe AlexTutaj trzeba byłoby wiedzieć, jaka jest intencja wpłacających; co siedzi w ich głowach.

No właśnie tłumaczę, że akurat tutaj nie trzeba, bo to jest efekt niezależny od intencji. Fakt, że osoba "taranująca" kolumnę rządowych pojazdów otrzymuje w wyniku tego faktu dużo pieniędzy może być prowokujący wystarczająco zdesperowanych idiotów do podobnych, acz celowych zachowań sam w sobie. Nawet, jeśli nikt nie myśli wówczas zrzucać się ponownie.

Cymbał brzmiący

Treść wpisu usunięta przez moderatora.

Napisał/a: Joe AlexMoże, ale jednak zaryzykuję tezę, że nikt nie postąpi w ten sposób, jaki Kolega sugeruje.

Sam nie uważam, by to było szczególnie prawdopodobne. Oby. Ale jest, uważam, zauważalnie prawdopodobniejsze z powodu zbiórki. Im więcej zbiorą, tym bardziej.

Cymbał brzmiący

Napisał/a: Unknown_UserA tymczasem chłopak ma już na portalu zbiórkowym ponad 140 tysięcy złotych.

Na tym samym portalu można dorzucić się do nowego Audi dla rządu:

https://goo.gl/4UJnQH

Podobno to nie żart, ale wpłat dokonały min. osoby podpisujące się jako gen. Marian Janicki i George Soros

Somewhere there must be a realm between, a realm akin to that ultimate realm where motion becomes rest and rest motion- Yukio Mishima

Napisał/a: dr MerkwürdigliebeU nas, jak samochód pieprznął w drzewo, to dla wszystkich jest oczywiste że ktoś nie zachował należytej ostrożności, pytanie tylko kto.

Jak już dochodzi do kolizji, to tzw. "należytej ostrożności" nie zachowały obie strony, a "zasada ograniczonego zaufania" została złamana przez kierowcę BOR.
I tym się właśnie gra, udając, że jest to tożsame z popełnieniem wykroczenia i spowodowaniem wypadku.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Wystarczy zainstalować wideorejestratory w samochodach dla VIPów i na przyszłość nie ogłaszać przez polityków winy dwudziestoletnich właścicieli seicento w ciągu 24 godzin od zdarzenia (niektórym się najwyraźniej zdało, że są sędziami w trybie 24-godzinnym), a na przyszłość nie będzie wątpliwości i możliwości wykorzystania przez polityków. List Premier po zdarzeniu roztropny w tej sytuacji (więc do niej zaufanie może nawet wzrosnąć), wykazanie hipokryzji Platformy również (w kontekście dawnego zdarzenia z Natalią Arnal oraz aresztu dla Macieja Dobrowolskiego), straszenie opozycji prokuraturą już nie. Mam wrażenie, że wszyscy doradcy byli na urlopie w pierwszych dniach po wypadku i wrócili dopiero w połowie tygodnia.

Myślę, że większość wpłacających na nowy samochodzik nie jest motywowana jakąś wybitną nienawiścią do PiSu, a miłością do łopozycji. Wygląda to tak, zderzenie przypadkowego niedoświadczonego młodego kierowcy z państwową bezwzględną machiną, pędzącą rządową kolumną nic sobie nie robiącą z podwójnej ciągłej, nie wiadomo czy w ogóle mieli jakieś sygnały świetlne i dźwiękowe, jeszcze chwila i by zepchnęli nieświadomego młodzieńca w otchłań, a teraz chcą go jeszcze ukarać. Nie piszę, że tak było, ale używając empatii potrafię sobie wyobrazić punkt widzenia przeciętnego internetowego bananowca z ciągotkami w stronę lemingogradu.

Napisał/a: RydygierFakt, że osoba "taranująca" kolumnę rządowych pojazdów

robiąca co? Litości, nawet w cudzysłowie słowo taranująca wygląda śmisznie przy wzięciu uwagi na masę obu pojazdów...

Napisał/a: akcja bezpośrednia Cała reszta to są zwykli urzędnicy i mają ciężko orać, żeby zasłużyć na pieniądze podatnika. Dlatego właściwymi dla nich pojazdami mogą być tańsze vany, np. tzw. brygadówki.


Napisał/a: akcja bezpośrednia robiłoby to na suwerenie wrażenie, gdyby na uroczystość podjechały np. dwa Fiaty Scudo i

spoko pomysł, choć istnieje też ryzyko, że pomyślałby sobie suweren "ale dziady". Ja myślę, że skoda octavia to jest kompromisowym rozwiązaniem tej kwestii ;)

Napisał/a: termodynamik90robiąca co? Litości, nawet w cudzysłowie słowo taranująca wygląda śmisznie

Cóż. Na przyszłość mogę stosować cudzysłów podwójny. Albo potrójny czy nawet n-krotny, zależnie od stosunku mas. Taranująca czyli uderzająca swoim pojazdem w inny.

Cymbał brzmiący

Napisał/a: gieneka "zasada ograniczonego zaufania" została złamana przez kierowcę BOR

To, że ktoś nie zachował ostrożności to pełna zgoda, ale zasada ograniczonego zaufania nie ma tu nic do rzeczy.

"Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania."

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

no prosz takie coś ww invalida przepuścił!

"Nic tak nie niszczy rozwoju, jak jego czysto pragmatyczne ukierunkowanie". Ezra P. silesaurus

"Tylko prawda jest ciekawa"

Mnie dzisiaj straż pożarna zmusiła do "ucieczki na pobocze".
Młodzież kurwi się w internecie zamiast uczciwie pracować, a my możemy se narzekać na poziom dziennikarstwa. Takie czasy.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Ktos napisal w tym watku ze pycha kroczy przed upadkiem i w swietle tej szarzy ulanskiej na turniej narciarski w kilka dni po wypadku Premier przyznaje mu pelna racje

"Tylko prawda jest ciekawa"

Pusta, szeroka i znana kierowcy szosa. Pełen luz.
To nie był żaden nadzwyczajny manewr.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

No tak jazda pod prad z predkoscia zakladam pewno ponad setke jest calkowicie bezpieczna, mial gosc fuksa ze zdarzyl zjechac.

"Tylko prawda jest ciekawa"

Dobra widoczność, pusta droga. Nic nadzwyczajnego.

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku

Sorry ale nie moge sie z Kolega zgodzic, ja rozumiem sytacje gdy pedzi karetka z umierajacym ze moze wymusic w ten sposob pierwszenstwo choc nigdy czegos podobnego nie widzialem, ale tu nie wiezli umierajacej osoby, a wrecz przeciwnie mieli za zadanie bezpiecznie dowieźć do celu

"Tylko prawda jest ciekawa"

"ucieczki na pobocze"

PETAFIK!
Dopóki nie zrobili autostrady nad morze sam tak zawsze jeździłem a kierowców z przeciwka "zmuszałem" do "ucieczki" na pobocze. A i wicewersja - sam salwowałem się "ucieczką" na pobocze, gdy gość z przeciwka wyprzedzał jakiegoś zawalidrogę. To jest normalny styl jazdy na drogach z poboczem a pisanie o jeździe "pod prąd" to typowo GóWniane jest.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori PETAFIK

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori "ucieczki na pobocze"

dwie stopki

((-:

No, ale po to się właśnie buduje te pobocza. To taki ruchomy trzeci pas. Dla osoby zjeżdżającej na pobocze w celu umożliwienia jadącemu z przeciwka szybszego przejazdu (wyprzedzenia) nie ma żadnej niedogodności. Pewnie nie traci nawet sekundy na przejeździe. A rozładowuje ruch.

Tzn. ja wiem, że to jest wbrew przepisom, skoro linia oddzielająca pobocze jest ciągła, lecz uważam to za jeden z najgłupszych przepisów ever. Długo o nim nie wiedziałem i byłem w szoku, gdy ktoś mi powiedział. Inaczej po co by było te pobocza budować? Przecież to by było wielkie marnotrawstwo. Dwa pasy niewykorzystane prze 99% czasu.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori Długo o nim nie wiedziałem i byłem w szoku, gdy ktoś mi powiedział. Inaczej po co by było te pobocza budować?

Kólega siem nie pszyznawa... Gdyszżeiszbowię może stawiać kolejny argumęt pszeciw wymaganiu ode bicykarzóf uprawnień.
Po co? Ano dla tych co siem im nogi poco jag ido, a poza tę bicyklarze, kobyłki, krófki, złomniarze zez wóskię itd.
Ale wogle, to owszę, pewne wątpia mam co do tegosz pszejazdu, natentomiast nie takie fądamientalne, iszby histerie urzondzać jag te one wyży liłkowane tzw. pszekaziory.

dwie stopki

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori No, ale po to się właśnie buduje te pobocza. To taki ruchomy trzeci pas. Dla osoby zjeżdżającej na pobocze w celu umożliwienia jadącemu z przeciwka szybszego przejazdu (wyprzedzenia) nie ma żadnej niedogodności.

Motyla Noga, Kolega chyba naprawdę nie ma zielonego pojęcia o użytkowaniu dróg. Pobocze nie jest przeznaczone do ułatwiania wyprzedzania, tylko do poruszania się tam primo et : pieszych, secundo: niektórych pojazdów innych niz auta (rowery, mopliki, wolne maszyny samobieżne typu mała koparkaczy minitraktor), tertio: na sytuacje awaryjne. Traktowanie pobocza oddzielonego linią ciągła jako "pas dla wyprzedzanych" to ciężka głupota i narażanie ludzi na niebezpieczeństwo. Warunkowo zwykły pojazd poruszający się z prędkością niższą niż standardowa może tam chwilowo zjechać wtedy gdy pobocze jest za linią przerywaną. (w obsz. zabud z reguły asfaltowe pobocza sa oddzielone linią ciągłą a poza obsz. zab. - tam gdzie jest to w miarę bezpieczne - lina przerywaną).

Kolumna z premier Szydło jechała z sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi. Są świadkowie

35 minut temu

​Jest co najmniej 7 świadków, którzy twierdzą, że przed wypadkiem w Oświęcimiu kolumna z premier Szydło jechała używając sygnałów zarówno świetlnych i dźwiękowych - ustalili reporterzy RMF FM. Co ważne, takie wyjaśnienia złożyli mieszkańcy Oświęcimia a nie tylko oficerowie BOR-u. Prokuratorzy mają też zabezpieczone nagrania z co najmniej 10 miejsc, gdzie sfilmowano przejazd kolumny.

Nagrania mają posłużyć również do ustalenia prędkości, z jaką jechała kolumna. Okazuje się, że prokuratorzy z tych 10 miejsc, w których zainstalowano monitoring, wybrali już 3 nagrania, na których widać kolumną rządową tuż przed wypadkiem. Dodając odległości, jakie pokonują samochody w konkretnym czasie łatwo obliczyć średnią prędkość z jaką poruszała się kolumna. Już wstępnie wiadomo, że będzie ona oscylowała miedzy 55 a 60 km/h.

Co ważne, według naszych ustaleń za kierowcą seicento - aby przepuścić kolumnę - nie zatrzymały się inne auta. Stoi to w sprzeczności z wyjaśnieniami kierowcy osobówki, który twierdził, że widział zatrzymujące się za nim samochody. Według nagrań monitoringu takiej sytuacji nie było.

Śledczy będą też sprawdzać wątek związany z czasem pracy funkcjonariuszy BOR, analizując czy nie były one przekroczone.

W czwartek przed prokuratorem stawi się premier Beata Szydło, która do Krakowa ma przyjechać samochodem.

(az)
Marek Balawajder
http://www.rmf24.pl/fakty/news-kolumna-z-premier-szydlo-jechala-z-sygnalami-swietlnymi-i-dz,nId,2356840

Napisał/a: japisz wolne maszyny samobieżne

Raczy cheba pojazdy wolnobieżne?

dwie stopki

Napisał/a: Karol Mucharski Kolumna

https://goo.gl/Bo5prX

dwie stopki

Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP)

Nie wiem czy jest tu jeszcze jakiś kierowca tak stary, jak ja, ale o ile sobie dobrze przypominam erę, w której nie było jeszcze w Polszcze autostrad i dróg szybkiego ruchu, taki był normalny sposób jazdy i wyprzedzania na drogach z szerokimi poboczami. Należało wręcz do dobrego tonu zjechać na pobocze, gdy ktoś z naprzeciwka sygnalizował chęć wyprzedzania. Nie widzę tu żadnego "spychania z drogi".

Zastanawiamy się nad kondycją BOR czy ŻW, ale być może ilość incydentów z udziałem władz jest tylko naturalnym odbiciem pewnego szerszego zjawiska. Zjawisko to ilustruje poniższa tabela umieszczona na stronie rządowej:

Wnioski:
- w dziedzinie ilości śmiertelnych wypadków na drogach Polska rzeczywiście może być liderem Międzymorza i wskazywać kierunek Bułgarii, Grecji, Chorwacji, Litwie, Łotwie i Rumunii (mają gorzej!)

- ciekawostka: jednym z najbezpieczniejszych krajów w UE jest Holandia, tymczasem na drogach bliskiej geograficznie (i po części językowo) Belgii trwa rzeźnia kojarzona bardziej z krajami Europy Wschodniej;

- ciekawostka 2: kraje nadbałtyckie - na Liwie i Łotwie trup ściele się gęsto, ale już w Estonii jest lepiej, niż np. we Francji

- ciekawostka 3: Skandynawia - bardzo bezpiecznie jest w Szwecji (podobno rdzenni Szwedzi unikają np.jazdy w nocy), tymczasem w pobliskiej Finlandii jest 2*więcej śmiertelnych wypadków - co jest o tyle dziwne, że swego czasu malutki naród fiński wydał nieproporcjonalnie wielu topowych kierowców WRC i Formuły 1, więc chyba potrafią tam jeździć i to jeździć bezpiecznie

Somewhere there must be a realm between, a realm akin to that ultimate realm where motion becomes rest and rest motion- Yukio Mishima

Napisał/a: akcja bezpośrednia - ciekawostka: jednym z najbezpieczniejszych krajów w UE jest Holandia, tymczasem na drogach bliskiej geograficznie (i po części językowo) Belgii trwa rzeźnia kojarzona bardziej z krajami Europy Wschodniej;

- ciekawostka 2: kraje nadbałtyckie - na Liwie i Łotwie trup ściele się gęsto, ale już w Estonii jest lepiej, niż np. we Francji

- ciekawostka 3: Skandynawia - bardzo bezpiecznie jest w Szwecji (podobno rdzenni Szwedzi unikają np.jazdy w nocy), tymczasem w pobliskiej Finlandii jest 2*więcej śmiertelnych wypadków - co jest o tyle dziwne, że swego czasu malutki naród fiński wydał nieproporcjonalnie wielu topowych kierowców WRC i Formuły 1, więc chyba potrafią tam jeździć i to jeździć bezpiecznie

Powodów mogą być setki, od określonych przepisów prawnych (max prędkość, wysokość mandatów, uradarowienie dróg, limity dot. alkoholu itd.) poprzez kulturę jazdy, jakość dróg, a na diecie - wpływającej na zdolności percepcyjne - kończąc :-)

Napisał/a: Staruszek_DrzacyPrzerażający poziom oderwania od rzeczywistości. Jedyna Alfusia - zdroworozsądkowo.
1.Zakaz wyprzedzania
2.Kończąca podwójna ciągła na skrzyżowaniu.
3. Lokalna droga, wąska, z drzewami po bokach.
4. Uprzywilejowana kolumna zapiernicza powyżej 70 pod prąd.

1) To nie było wyprzedzanie a omijanie stojacego pojazdu
2) Na skrzyżowaniu (1 jezdnia, bez sygnalizacji świetlnej) zawsze jest podwójna ciągła, bo obowiązuje zakaz wyprzedzania.
3) Cóż zrobić? Poszerzyć drogę dla p. premier?
4) Droga wąska, więc by ominąć saicento trzeba było jechać pod prąd

Napisał/a: Staruszek_Drzacy
Chłopakowi należy się potężne odszkodowanie. A społeczeństwu prawda jak było.

Kierowca seicento zeznał jak było. Zjechał na bok. Pierwszy w kolumnie go minął. Drugiego nie zauważył.

Napisał/a: termodynamik90 i na tym można zakończyć temat. Zapis z kamery i widać, czy kolumna BOR jechała prawidłowo, czy miała włączone bomby, czy kierowca seja popełnił błąd.

Kierowca Seicento zeznał, że popełnił błąd. I tyle. Kamery nie potrzebne nawet.

Kyrie eleison!!!
"Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?"
Wpis ten usunąłem

Napisał/a: Staruszek_DrzacyKol. wszystko wie. Nawet to, co kierowca postanowił. A postanowił według wiedzy Kol. wrócić z nieistniejącego pasa na inny nieistniejący pas. I miał czelność nie patrzeć przy tym w lusterko.

Wystarczy że wjechał bokiem na pas zieleni. Albo wręcz zjechał do krawężnika.

Napisał/a: termodynamik90 nie pogrążyła, jeżeli samochód nie miał sygnałów dźwiękowych i świetlnych.
Świetlne miał z całą pewnością - co zeznał kierowca seicento (a potwierdziły kamery). Dźwiękowe ponoć też*. Do tego sygnały czerwono-niebieskie - KOLUMNA pojazdów uprzywieljowanych.

Napisał/a: Brat WilkAle on nie stał przy podwójnej ciągłej, tylko zjechał na bok, w stronę krawędzi, a potem wrócił do środka jezdni bez upewnienia się czy może.

Nie - skręcił w lewo, mimo że nie mógł (mijał go pojazd oznakowany "kolumna pojazdów uprzywilejowanych".

Napisał/a: Brat Wilk
Za pierwszym samochodem uprzywilejowanym zawsze może być drugi (straż, policja, karetka jadące do wypadku) albo może zasuwać jakiś narwany motocyklista. Pchanie się na środek jezdni bez skontrolowania co jest tyłu to co najmniej niedostatek instynktu samozachowawczego.

Kolumna. Kolumna. Kolumna. Jak ci coś z tyłu błyska na czerwono i niebiesko - to CO NAJMNIEJ 3 pojazdy.

Napisał/a: japisz Co za bzdura! Przecież żeby sprawdzić co się z tyłu dzieje trzeba było przynajmniej minimalnie wysunąć się lewą stronę (skoro wcześniej zjechał na prawo) i ustawić się z powrotem równolegle względem osi jezdni.
Za nim nie było nikogo. A i głowę odwrócić mógł nawet (kodeks drogowy wbrew pozorom nie zabrania.)

Napisał/a: Nielenin Ostatnie parę lat pokazuje że bez względu na władzę firma ochroniarska BOR jest kiepska.
Kiepsko zarządzana. Ale z wyszkoleniem źle nie jest.

Napisał/a: Swanson Kolumna jedzie na sygnałach świetlnych i dźwiękowych z prędkością 50 km/h? Uszkodzenia pojazdu oraz obrażenia osób poszkodowanych wskazują na to że prędkość tych pojazdów wynosiła 50 km/h? Jaki silnik miało to seicento że było w stanie włączyć się do ruchu pomiędzy dwoma samochodami w kolumnie oddalonymi od siebie o 20 m z całkowitego zatrzymania do wjechania na pas ruchu?
Seicento jest lekkie - i ma całkiem fajne przyśpieszenie.

Napisał/a: SwansonJeśli okazałoby się, że pomiędzy pierwszym a drugim pojazdem w kolumnie był znaczny odstęp i drugi pojazd nie miał włączonych sygnałów świetlnych to kierowca seicento miał pełne prawo nie spodziewać się że widoczny w oddali jadący samochód bez sygnałów świetlnych to element kolumny i nie spodziewać się, że jedzie on z prędkością większą niż 50 km/h.

Nie miał prawa. Oznakowanie - jedzie kolumna - to ma czekać, aż minie go ostatni oznakowany "kolumna"

Napisał/a: Swanson
Dobrze, że chłopak ma obrońcę. Nie życzę nikomu by znalazł się w takiej sytuacji, niestety co do wszelkiego typu służb mundurowych nagminnym jest odrzucanie wszelkich zarzutów, nie przyznawanie się do popełnionych błędów i obarczanie winą cywilów.

Jest. Ale czasem się zdarza wina niemundurowego - i wiele wskazuje, że tu akurat tak było

Napisał/a: Staruszek_DrzacyNo niechże wreszcie Kol. zajrzy do googla mapy i naocznie się przekona, że tam się nie da nigdzie zjechać. Tuż po lewej jest podwójna ciągła, a tuż po prawej krawężnik. Nie ma miejsca nawet dla rowerzysty

Facet stwierdził w zeznaniu , że zjechał [do krawężnika?] i się zatrzymał. Gdy pierwszy go minął ruszył i chciał skręcić. Koniec i kropka. Kolumna MUSIAŁA przekroczyć linię ciągłą, a drugi pojazd kolumny MIAŁ PRAWO spodziewać się, że pojazd ustepujący pierwszeństwa będzie nadal go ustępował.

Napisał/a: lewarek.pl Ale to nawet nie o to chodzi. Byli kolumną uprzywilejowaną i mogli jechać szybciej. Mogli też zjechać na lewy pas. Nie zachowali szczególnej ostrożności. Drugi samochód jechał bez sygnałów świetlnych, co do dźwiękowych nie ma w ogóle pewności, że były włączone. Teraz kłamią i mataczą. W tym problem.

W kolumnie moze sobie kolega jechać nawet własnym Seicento - i też będzie to pojazd uprzywilejowany. Muszą być oznakowane jedynie czoło i koniec kolumny.

Napisał/a: termodynamik90ja nie rozumiem tutaj użycia pojęcia "wymijanie".
Wymijanie - przejazd obok uczestnika ruchu poruszajacego sie w innym kierunku (tu jechał w lewo, więc prostopadle). Pasuje?

Napisał/a: Nielenin 1. Jechali 90km/h, bez świateł, pod prąd, lewym pasem, 100m pomiędzy pojazdami.
Włączył się do ruchu prawidłowo, spojrzał, chciał skręcić i go trafili.

Do tego pijani i naćpani. Szyby okleili pornograficznymi plakatami. A w trakcie jazdy tańczyli tańce D-M.

Napisał/a: Nielenin 2. Wjechał pomiędzy samochody kolumny. Odbili na lewy pas żeby go ominąć a on w lewo i oni w drzewo
Albo kierowca seicento zobaczył w llusterku cwaniaczkaa w audi pędzącego za radiowozem na sygnale i postanowił zmienić samochód na lepszy na koszt ubezpieczyciela. Tylko nie wiedział co to czerwone migajace za radiowozem znaczy...

Napisał/a: Roberto Carloshttp://wiadomosci.wp.pl/kat,1038663,title,Kolumna-samochodow-szarzujaca-pod-Zywcem-nalezala-do-Andrzeja-Dudy-wynika-z-informacji-WP,wid,18708020,martykul.html
Kamikadze

G*** nie kamikadze. I pojazd z kamerką i pojazd z przeciwka zjechali na pobocze dużo wcześniej by ustąpić pierwszeństwa. BOR jedzie w sposób agresywny (pojazdy eskortujące przygotowane do taranowania jakby miało się powtórzyć to co w Oświęcimiu. Bezpiecznie i profesjonalnie.

Napisał/a: Karol Mucharski​Jest co najmniej 7 świadków, którzy twierdzą, że przed wypadkiem w Oświęcimiu kolumna z premier Szydło jechała używając sygnałów zarówno świetlnych i dźwiękowych - ustalili reporterzy RMF FM. Co ważne, takie wyjaśnienia złożyli mieszkańcy Oświęcimia a nie tylko oficerowie BOR-u. Prokuratorzy mają też zabezpieczone nagrania z co najmniej 10 miejsc, gdzie sfilmowano przejazd kolumny.

TVN ma świadka, który nie słyszał. Wprawdzie był w domu 200m dalej i oglądał mecz w TV ,ale nie słyszał. Ja zresztą też nie słyszałem (choć w Oświecimiu nie mieszkam, a jakieś 300km dalej. Ale nie słyszałem... )

Kyrie eleison!!!
"Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?"
Wpis ten usunąłem

A mnie interesuje jeszcze jedna kwestia, której tu chyba nie poruszono. Chciałbym wiedzieć jakie są przepisy, bądź procedury - o ile są - dotyczące tego, jak powinien się był zachować kierowca premier Szydło w momencie zbliżania się Seicento?
Cejrowski stwierdził, że w takich sytuacjach Seicento powinno było zostać zepchane
https://www.youtube.com/watch?v=KgCF5pEDNmE
Choć Cejrowski niekoniecznie jest autorytetem w tej kwestii.

Z kolei Zieliński (lub Błaszczak - nie pamiętam), mówili za konferencji, że kierowców uczy się tak, że w sytuacji, gdy zbliża się w ich kierunku jakieś auto, muszą "uciekać", bo to może być potencjalny zamachowiec z bombą.

Ktoś wie, jakie są procedury w tej kwestii? Taranować, czy uciekać?

Napisał/a: Karol Mucharski

Ktoś wie, jakie są procedury w tej kwestii? Taranować, czy uciekać?

Ja myślę, że jak zwykle w Polsce - trzeba szukać trzeciego wyjścia ;-)


G*** nie kamikadze. I pojazd z kamerką i pojazd z przeciwka zjechali na pobocze dużo wcześniej by ustąpić pierwszeństwa. BOR jedzie w sposób agresywny (pojazdy eskortujące przygotowane do taranowania jakby miało się powtórzyć to co w Oświęcimiu. Bezpiecznie i profesjonalnie.
---

Rozumiem ze w miejscach gdzie nie ma pobocza samochody zjezdzaja do rowow, oczywiscie musza wykonac manewr gwaltownie bo jadac z predkoscia 80 km/g przy zblizajacej sie kolumnie z predkoscia 120 km/g do rowu trzeba zjerzdzac sprawnie. Jednak jakos jeszcze nikt nigdy nie pochwalil sie takim przejazdem.

"Tylko prawda jest ciekawa"

Chyba nie ma się co dziwić, że katastrofa smoleńska jest pełna różnych niejasności, skoro w tak - wydawało by się - banalanej sprawie, jak kolizja, ciągle pojawiają się jakieś nowe wątki.
-------------------

Prokuratura do niego nie dotarła. Relacja świadka wypadku Szydło 22 lutego 2017, 22:17

Dwa tygodnie po wypadku premier Beaty Szydło w Oświęcimiu prokuratura oświadczyła, że nie zgłosili się do niej żadni bezpośredni świadkowie tego zdarzenia. Do jednego z nich dotarł jednak reporter programu "Czarno na białym", Piotr Świerczek. Mężczyzna opowiedział mu przed kamerą, co zapamiętał z dnia, w którym limuzyna przewożąca szefową rządu uderzyła w drzewo.

Jedynymi bezpośrednimi świadkami, których przesłuchano w prokuraturze, są jak dotąd funkcjonariusze BOR - czyli uczestnicy wypadku. Zeznali oni, że kolumna poruszała się zgodnie z przepisami, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych.

W poniedziałek rzecznik krakowskiej prokuratury poinformował, że do śledczych nie zgłosił się żaden bezpośredni, postronny świadek wypadku Szydło.

- Co pozwala nam coraz mocniej utwierdzać się w przekonaniu, że tam nikogo innego już nie było - mówił prok. Włodzimierz Krzywicki.

Reporter programu "Czarno na białym" dotarł jednak do osób, które były bardzo blisko miejsca zdarzenia.

"Nie słyszałem żadnych sygnałów"
Pan Waldemar oraz jego koleżanki i koledzy stali w głębi ul. Orzeszkowej, w którą próbował feralnego wieczoru skręcić kierowca seicento. Większość obserwowała wypadek z odległości ok. 30-40 metrów. Wyszli wówczas przed budynek, w którym dwa razy tygodniu spotykają się na terapii.
- Wypuszczałem przez bramę kolegę, który wyjeżdżał w stronę Chrzanowa, czyli kierował się tu w prawą stronę, do skrzyżowania, na którym doszło do kolizji - wspomina pan Waldemar. - Najpierw usłyszałem huk, potem zobaczyłem samochód rządowy, który zamykał kolumnę, który stał w poprzek drogi, zabezpieczając wypadek - relacjonuje.

- To był dość znaczny huk. Nie powiem, że potężny, ale dość znaczny huk łamiącej się blachy - dodaje.
I podkreśla, że dopiero ten hałas zwrócił jego uwagę. - Nie słyszałem żadnych sygnałów dźwiękowych. Mówię o wszystkich samochodach (z kolumny - red.) - mówi pan Waldemar.

Zaznacza, że towarzyszący mu znajomi także niczego nie słyszeli. - U wszystkich wersja jest taka sama, że nie było żadnych sygnałów dźwiękowych - podkreśla.

Ci świadkowie to trzeźwi alkoholicy, którzy od kilku miesięcy nie piją. To główny powód, dla którego żaden z nich nie zgłosił się na policję - obawiają się, że ich zeznania zostaną podważone.
- Ludzie tracą zaufanie do osób, które miały do czynienia z alkoholem - tłumaczy. - Nikt się nie kontaktował z nami - dodaje.

Prokuratura przesłuchała już za to świadków, którzy znajdowali się w pobliżu trasy przejazdu kolumny, choć nie widzieli samego wypadku.

Jedną z takich osób jest pracownica stacji benzynowej w Oświęcimiu. Akurat była na jej zapleczu z oknami na rondo, przez które przejeżdżały samochody BOR z premier Szydło. Ona także nie słyszała żadnych sygnałów.

- Przesłuchanie trwało około godziny - wspomina pani Jolanta. - Najbardziej dopytywali (prowadzący przesłuchanie - red.) o sygnały dźwiękowe, mniej więcej połowę przesłuchania. Na różne sposoby próbowali się dopytać - dodaje.

- Czuła pani, że jest pani w jakikolwiek sposób naciskana w tej sprawie? - dopytuje reporter "Czarno na białym". - Delikatnie mogłabym to tak odczuć - stwierdza pani Jolanta.

Kwestia wykorzystywania przez kolumnę sygnałów świetlnych i dźwiękowych jest o tyle istotna, że pojazdy uprzywilejowane - zgodnie z przepisami Kodeksu drogowego - powinny ich używać jednocześnie, przez cały czas przejazdu.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/bezposredni-swiadkowie-wypadku-szydlo-czarno-na-bialym-w-tvn24,717733.html

Niepijący od kilku miesięcy alkoholicy w bramie? Obawiają się, że ich zeznania zostaną podważone? Coś podobnego!

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Napisał/a: Karol MucharskiPowodów mogą być setki, od określonych przepisów prawnych (max prędkość, wysokość mandatów, uradarowienie dróg, limity dot. alkoholu itd.) poprzez kulturę jazdy, jakość dróg, a na diecie - wpływającej na zdolności percepcyjne - kończąc :-)

Dlatego starałem się zestawić kraje bliskie geograficznie i pomimo różnic niekiedy ujmowane razem - Benelux, kraje nadbałtyckie czy Skandynawia.

Generalnie widać tu jednak wyraźnie granicę cywilizacyjną, między "starymi" krajami EU (ilość wypadków bliska średniej unijnej lub niższa), a resztą - my jesteśmy ewidentnie w tej drugiej grupie, więc jest jak jest.

Są oczywiście wyjątki: wspomniana Belgia, Grecja (bracia!), oraz - co ciekawe - Luksemburg. Zastanawiam się, co oni w tym Luksemburgu wyprawiają, że wskaźnik śmiertelności na drogach jest tam sporo wyższy niż w Niemczech.

Somewhere there must be a realm between, a realm akin to that ultimate realm where motion becomes rest and rest motion- Yukio Mishima

Napisał/a: japisz

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori No, ale po to się właśnie buduje te pobocza. To taki ruchomy trzeci pas. Dla osoby zjeżdżającej na pobocze w celu umożliwienia jadącemu z przeciwka szybszego przejazdu (wyprzedzenia) nie ma żadnej niedogodności.

Motyla Noga, Kolega chyba naprawdę nie ma zielonego pojęcia o użytkowaniu dróg. Pobocze nie jest przeznaczone do ułatwiania wyprzedzania, tylko do poruszania się tam primo et : pieszych, secundo: niektórych pojazdów innych niz auta (rowery, mopliki, wolne maszyny samobieżne typu mała koparkaczy minitraktor), tertio: na sytuacje awaryjne. Traktowanie pobocza oddzielonego linią ciągła jako "pas dla wyprzedzanych" to ciężka głupota i narażanie ludzi na niebezpieczeństwo. Warunkowo zwykły pojazd poruszający się z prędkością niższą niż standardowa może tam chwilowo zjechać wtedy gdy pobocze jest za linią przerywaną. (w obsz. zabud z reguły asfaltowe pobocza sa oddzielone linią ciągłą a poza obsz. zab. - tam gdzie jest to w miarę bezpieczne - lina przerywaną).

Kierowca ma gały, żeby patrzały na te pobocza po obu stronach i wtedy wyprzedza a jadący przed nim i w przeciwną stronę mu to ułatwiają zbliżając się do krawędzi jezdni lub zjeżdżając na pobocze. Na zasadzie "żyj i pozwól żyć". Traktuję to jako najnormalniejszą rzecz pod słońcem. Sam setki razy pozwalałem się w ten sposób wyprzedzać lub ułatwiałem manewr kierowcy z przeciwka. Potwierdza to kol. Benedykt. To była standardowa praktyka.

Napisał/a: Benedykt_Korczynski

Nie wiem czy jest tu jeszcze jakiś kierowca tak stary, jak ja, ale o ile sobie dobrze przypominam erę, w której nie było jeszcze w Polszcze autostrad i dróg szybkiego ruchu, taki był normalny sposób jazdy i wyprzedzania na drogach z szerokimi poboczami. Należało wręcz do dobrego tonu zjechać na pobocze, gdy ktoś z naprzeciwka sygnalizował chęć wyprzedzania. Nie widzę tu żadnego "spychania z drogi".


Napisał/a: Roberto CarlosRozumiem ze w miejscach gdzie nie ma pobocza samochody zjezdzaja do rowow
Jak nie ma pobocza, to tak się nie jedzie. A jak się zdarzy taki przypadek to też można zwolnić i zbliżyć się do krawędzi. Korona z głowy nie spadnie. Zamiast zadbać w ten sposób o bezpieczeństwo swoje i innych uczestników ruchu, wielu kierowców wybiera miganie światłami drogowymi.

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

A tutaj ciekawostka:

https://goo.gl/qNTGhg

Jeśli napisano tu prawdę, to pechowy oficer BOR-u kierował się nie tyle "bezpieczeństwem osoby ochranianej" ani nawet "ratowaniem życia kierowcy Seicento", tylko własnym interesem i zdrową kalkulacją ekonomiczną. Zabrakło tylko umiejętności lub miejsca.

Z drugiej strony, jeśli to tak wygląda, to kierowcy BOR powinni mówić: "panie, jest znak 50km/h? jest? to jadę 50. Mogę co najwyżej włączyć koguta, żeby dodać szyku. Na więcej stawka mi nie pozwala. "

Somewhere there must be a realm between, a realm akin to that ultimate realm where motion becomes rest and rest motion- Yukio Mishima

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori Jak nie ma pobocza, to tak się nie jedzie. A jak się zdarzy taki przypadek to też można zwolnić i zbliżyć się do krawędzi. Korona z głowy nie spadnie. Zamiast zadbać w ten sposób o bezpieczeństwo swoje i innych uczestników ruchu, wielu kierowców wybiera miganie światłami drogowymi.

Koledze pewnikiem chodzi o takie pobocze

tu jest miejsce gdzie zjechać, bo pobocze jest szerokie, w przeciwieństwie do takiego pobocza o jakim mowa

tutaj nie ma miejsca żeby całkowicie zjechać z pasa

Sam kiedyś byłem świadkiem pasażerem, gdy zjazd na takie wąskie pobocze wymusił na kierowcy wyprzedzający samochód, mało co, a znaleźlibyśmy się na drugim świecie, bo kierowca złapał prawymi kołami pas zieleni i wielkie szczęście, że dobrze trzymał kierownice i wyszliśmy z tego cało.

"Tylko prawda jest ciekawa"

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.