Cezary Mech, były wiceminister w rządzie PiS Kazimierza Marcinkiewicza, wcześniej podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów i zastępca szefa Kancelarii Sejmu, przedstawia masową imigrację Ukraińców do Polskie nie tylko w kategoriach problemu ekonomicznego ale wręcz społecznego. Jak stwierdził "Trzeba natychmiast zatrzymać masową imigrację zarobkową Ukraińców do Polski”, bo masowa obecność ukraińskich imigrantów pracujących za bardzo niskie stawki skutecznie zamraża poziom płac w wielu sektorach gospodarki.

Mech uznał właśnie powolny wzrost płac, do którego przyczynia się imigracja Ukraińców, za główny powód masowej emigracji Polaków do państw Europy Zachodniej. Skala problemu jest tak wielka, że Mech porównuje ją do emigracji milionów ludzi z Irlandii w XIX wieku. "Gdyby Irlandczycy poszli tą drogą, dziś nie było by ich państwa na mapie świata. Zamiast Irlandii byłby kolejny zamorski stan Indii. Jednak zdecydowali się na zupełnie inny krok – inwestycji w wydajne maszyny, infrastrukturę i wykształconych ludzi. Płace w Irlandii zaczęły rosnąć, gospodarka stała się nowoczesna i konkurencyjna a sam kraj, będący wcześniej pod brytyjską dominacją, po latach gospodarczego wzrostu i bogacenia się poczuł się na tyle pewnie, by w 1921 roku ogłosić niepodległość". Mech ostrzega, że stymulowanie przez obecne władze masowego napływu ukraińskich imigrantów, to w praktyce mechanizm podmiany populacji w Polsce.

Podaje również współczesny przykład Chin, gdzie wskutek wieloletniej "polityki jednego dziecka" również doszło do problemu z siłą roboczą, a jednak władze ChRL nie zdecydowały się na ściąganie jej spośród innych narodów. "Efekt? W długoterminowym ujęciu płace w Chinach rosną pięciokrotnie szybciej, niż w Polsce. Tylko w latach 2008-2015 średnia płaca w tym kraju wzrosła 2,5-krotnie. Oznacza to, że Chiny „z marszu” pokonują pułapkę średniego rozwoju, w której znalazła się Polska i w której bardziej się pogrążamy" - dowodzi Mech. W tym kontekście ostro krytykuje obecny rząd: „Podczas gdy w Chinach władze utrzymują podaż pracy w metropoliach, co wymusza podniesienie płac, my na siłę sprowadzamy pracowników z Ukrainy, co te podwyżki zupełnie hamuje. A dzieje się tak, gdyż „Plan Morawieckiego” jedynie na slajdach diagnozuje konieczność wyrwania się z pułapki średniego dochodu, podczas gdy w praktyce tym procesom się nie przeciwstawia, wspierając masowy napływ pracowników z Ukrainy z przyczyn politycznych”. Bez zmiany polityki polskich władz, trudno znaleźć ratunek przed "katastrofą", bo w ten sposób Mech określa "ukrainizację polskiego rynku pracy". Bowiem firmy zatrudniające tanią siłę roboczą z Ukrainą wypierają te, które nie chcą tego robić.

http://www.kresy.pl/wydarzenia,gospodarka?zobacz/imigracja-zarobkowa-z-ukrainy-zamraza-place-polakow-i-psuje-polska-gospodarke-twierdzi-ekspert

Liczba zatrudnionych w III kwartale 2016 roku ogółem: ponad 16 milionów.

Liczba zatrudnionych w Polsce Ukraińców: około 1 miliona.

"Ekspert" mówi, a Kresy cytują z lubością:
"masowa obecność ukraińskich imigrantów pracujących za bardzo niskie stawki skutecznie zamraża poziom płac w wielu sektorach gospodarki".

Acha.

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Przecież najpierw była emigracja 1-2 mln Polaków na Zachód, a dopiero potem na brakujące wakaty zaczęli przybywać masowo Ukraińcy. Ciekaw jestem co teraz zrobiłby Mech, wyrzucił kilkaset tysięcy ludzi z zalegalizowanym pobytem i prawem do pracy? Napisał ustawę, że pracodawca ma zatrudniać etnicznych Polaków i to za ustalona przez państwo stawkę? Wcale bym się nie zdziwił patrząc na fascynację Mecha totalitarnym Chinami. Pewne zmiany są historycznie nieodwracalne, wynikają z przejścia danej kultury z fazy dojrzałości w starość, która niesie takie, a nie inne konsekwencje, także na rynku pracy. Brutalna prawda jest taka, że w wielu zawodach po prostu nie ma komu pracować, a Ukraińcy tylko wypełniają tę lukę.

"Pamiętaj: inni mogą cię nienawidzieć, ale ci, którzy cię nienawidzą nie wygrają, chyba, że ty znienawidzisz ich."

Napisał/a: Szymon z Karwowa

Przecież najpierw była emigracja 1-2 mln Polaków na Zachód, a dopiero potem na brakujące wakaty zaczęli przybywać masowo Ukraińcy.

Ciii... Nie trzeba głośno mówić. Oficjalna wersja jest taka, że Ukraińcy wypychają Polaków za chlebem na zachód i robią nam tu drugą Irlandię (Północną).

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Zamiast bawić się w takie głupie nacjonalizmy, warto byłoby zadbać o to, by ci Ukraińcy się polonizowali i pracowali na rzecz naszego państwa, a nie Ukrainy. Co do Irlandii to Mech się całkowicie rozmija z prawdą. Irlandczycy gówno mieli do powiedzenia w XIX wieku, a wręcz celowo byli utrzymywani z niedostatku przez Brytyjczyków i nie mogli reformować swojego kraju - stąd masowa emigracja, która trwała jeszcze długo w XX wieku. Nie przypadkiem są chyba największą europejską nacją w USA.

Totalna rebelia wzbiera w nas przeciwko ostatecznemu buntowi. Całkowite odrzucenie demokratycznej doktryny jest ostatnim i skromnym refugium dla ludzkiej wolności. W naszych czasach rebelia jest albo reakcyjna, albo jest obłudną i tanią farsą.

A może jednak podjąć działania by młodzi Polacy nie wyjeżdżali na Zachód za pracą a mieli ją w kraju rodzinnym?

Do tych, co mają tak za tak - nie za nie - Bez światło-cienia... Tęskno mi, Panie... http://oczamiduszy.pl/

A co ma jedno do drugiego?

Należy zamknąć granice i zakazać Polakom wyjeżdżania?

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Stworzyć miejsca pracy dla młodych ludzi kończących szkoły. Dać ulgi w podatkach dla tych zakładów które zatrudnią ludzi w pierwszej ich pracy. Nie po to jest bezpłatne nauczanie(można popatrzeć ile kosztuje wykształcenie lekarza np w Norwegii) by ci młodzi wyjeżdżali do pracy na przysłowiowy zmywak da Anglii.

Do tych, co mają tak za tak - nie za nie - Bez światło-cienia... Tęskno mi, Panie... http://oczamiduszy.pl/

Nie ma dobrych metod pozytywnych. Specjalistów nie potrzeba więcej niż pracowników niskokwalifikowanych.
Należy zamknąć granice dla pracowników obcych.
Pracodawca mając do wyboru kasjera za 1800 i 1450 - którego wybierze?

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Młodzież klasy "a" z państwa klasy B jedzie pracować na państwo klasy A. Młodzież klasy "b" z państwa klasy C jedzie pracować do państwa klasy B. Jakość i konkurencyjność państwa B idzie w dół i wzrasta wysysanie wartościowych ludzi. Płatne studia , kredyt/bon na studia - bezzwrotny do czasu gdy ktoś płaci podatki w Polsce.
a z B ->A= aA
b z C ->B= bB

Wywód p. Mecha powtarza jedną z tez Tomasza Kwaśnickiego z artykułu "Ukraińska pułapka" ("Do Rzeczy", nr 2, 9-15 I 2017, s. 66-67), który zawierał akapit pod tytułem "Pętla niskiego wzrostu". Mech jest zatem tylko tubą rezonansową. Ale czy obaj mają rację? Nie jestem w stanie rozstrzygnąć, bo się nie znam.
O artykule T. Kwaśnickiego miałem założyć osobny wątek, bo zawierał twierdzenia bardzo dyskusyjne, w tym tezę, że Polacy powinni puścić "z dymem KPRM" za pomysły sprowadzenia do Polski 4 milionów Ukraińców (do 2050 r.). Wprawdzie konkretów kiedy, gdzie i jak miałoby to nastąpić i kto osobiście za to odpowiada i takie pomysły forsuje nie było (pada nazwisko wicepremiera Morawieckiego), ale wysnuł prawdziwie apokaliptyczną wizję zalewania Polski strumieniem ukraińskiej emigracji. W akapicie "Czekając na wybuch" stwierdził, że "o ile w Polakach tli się jeszcze jakaś resztka tego samego instynktu [samozachowawczego co u Brytyjczyków - dopisek mój], to dojdzie i u nas do scen równie szpetnych jak te, których świadkami byliśmy na Wyspach [wobec Polaków - dopisek mój]". Nie poddał przy tym owej emigracji żadnej głębszej analizie, ale kategorycznie stwierdził, że nie istnieje "choć cień szansy na asymilację Ukrainców". Za aksjomat nie wymagający uzasadnienia p. Kwaśnicki milcząco uznał ich wrogość i obcość wobec Polski i Polaków. Zostawiając na boku dostrzegalne gołym okiem jego przewrażliwienie kwestią zagrożenia ukraińskiego, warto zapytać czy rzeczywiście konieczne jest osiedlanie w Polsce aż takiej wielkiej rzeszy obcokrajowców i co zrobić, aby było to dla Polski pożyteczne i bezpieczne.

Napisał/a: Brat Wilk

Napisał/a: Szymon z Karwowa

Przecież najpierw była emigracja 1-2 mln Polaków na Zachód, a dopiero potem na brakujące wakaty zaczęli przybywać masowo Ukraińcy.

Ciii... Nie trzeba głośno mówić. Oficjalna wersja jest taka, że Ukraińcy wypychają Polaków za chlebem na zachód i robią nam tu drugą Irlandię (Północną).

A Koledzy nie widzą tytułu wątku i o co w nim chodzi ? Nie ma znaczenia kolejność zdarzeń, prawa rynku są w tym wypadku proste i łatwe do zaobserwowania: niedobór rąk do pracy powoduje podnoszenie stawek i konkurowanie o pracownika, nadpodaż rąk do pracy powoduje obniżanie stawek i pogorszenie warunków zatrudnienia. Nie ma znaczenia czy będą to Ukraińcy, Arabowie czy Wietnamczycy, w sytuacji kiedy mediana zarobków pozostaje stale na niskim poziomie zezwolenie na sprowadzanie taniej siły roboczej jest społecznie niekorzystne.

Napisał/a: razarA może jednak podjąć działania by młodzi Polacy nie wyjeżdżali na Zachód za pracą a mieli ją w kraju rodzinnym?

Dla mnie polskie lemingi mogą wyjechać gdzie pieprz rośnie, często ci młodzi Ukraińcy mają dużo lepiej poukładane klepki niz nasza wyzwolona/zniemczona gówniażeria

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: Nielenin

Młodzież klasy "a" z państwa klasy B jedzie pracować na państwo klasy A. Młodzież klasy "b" z państwa klasy C jedzie pracować do państwa klasy B. Jakość i konkurencyjność państwa B idzie w dół i wzrasta wysysanie wartościowych ludzi. Płatne studia , kredyt/bon na studia - bezzwrotny do czasu gdy ktoś płaci podatki w Polsce.
a z B ->A= aA
b z C ->B= bB

Jest jednak różnica pomiędzy zagranicą (zachód) a nami i ukrami.
My, jadąc na Zachód, pracujemy za marne pieniądza na podłych posadach, ale tamtejsi ich nie chcą, bo "to urąga ich godności".
U nas te podłe posady ludzie chcieliby brać, ale gdyby pensja była minimalnie pozwalająca na nie tyle przetrwanie na minimum, ale na założenie rodziny i manie dzieci.

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Niemcy i Anglicy mają imigrantów Arabów a my mamy Ukraińców. W obu przypadkach oczekiwania są takie same - że będą pracować na nasze emerytury. W obu przypadkach jest to myślenie życzeniowe. I Niemcy i Wielka Brytania jak i Polska szykują dla swoich narodów minę z opóźnionym zapłonem.

Do tych, co mają tak za tak - nie za nie - Bez światło-cienia... Tęskno mi, Panie... http://oczamiduszy.pl/

Napisał/a: Unknown_UserJest jednak różnica pomiędzy zagranicą (zachód) a nami i ukrami.
My, jadąc na Zachód, pracujemy za marne pieniądza na podłych posadach, ale tamtejsi ich nie chcą, bo "to urąga ich godności".

Tak było kiedyś na początku, teraz biorą najlepsze kawałki z naszego tortu, inżynierów, lekarzy, pielęgniarki itd. Dlatego pomysły z kredytowanymi przez państwo studiami

Napisał/a: razar

Niemcy i Anglicy mają imigrantów Arabów a my mamy Ukraińców. W obu przypadkach oczekiwania są takie same - że będą pracować na nasze emerytury. W obu przypadkach jest to myślenie życzeniowe. I Niemcy i Wielka Brytania jak i Polska szykują dla swoich narodów minę z opóźnionym zapłonem.

Pierwsze słyszę, żeby u nas były takie oczekiwania w stosunku do Ukraińców. Oni spełniają wyłącznie oczekiwania pracodawców - żeby pracować jak najtaniej.

Napisał/a: ryzykfizykZamiast bawić się w takie głupie nacjonalizmy, warto byłoby zadbać o to, by ci Ukraińcy się polonizowali i pracowali na rzecz naszego państwa, a nie Ukrainy

Tu nie chodzi o to, że to Ukraińcy i że nie lubimy ich za pochodzenie, tylko o to, że to ludzie przyzwyczajeni do bardzo niskich zarobków, dla których przeciętna polska płaca to spore pieniądze. Zazwyczaj brak chętnych do pracy skłania pracodawców do podnoszenia stawek, ale jeśli ubytek polskich pracowników zostanie uzupełniony pracownikami ukraińskimi, których wymagania są znacznie mniejsze (bo zamiana kiepskiej wypłaty na Ukrainie na kiepską wypłatę w Polsce już sama w sobie jest dla nich bardzo dużą podwyżką), to presja na wzrost płac ustanie. A to będzie rodzić wśród polskich pracowników frustrację, która zwróci się przeciwko imigrantom, nawet jeśli będą się oni grzecznie asymilować.

To oczywiście scenariusz odległy i czysto teoretyczny, na razie nam to nie grozi, bo pomimo przyjazdu 1,162 mln. Ukraińców wciąż w wielu branżach brakuje rąk do pracy, ale jeśli sytuacja na rynku pracy ulegnie pogorszeniu lub jeśli pozostanie dobra, ale do Polski przyjedzie kolejny milion czy dwa miliony imigrantów, to ten scenariusz stanie się realny. I należy się na taką ewentualność przygotować. Nie chodzi o to, by wyrzucać tych, którzy już tu są i legalnie pracują, ale o to, by wprowadzić jakieś ograniczenia dla nowej imigracji. Nie blokować jej całkowicie, ale znacznie ograniczyć.

Napisał/a: lewarek.plMech ostrzega, że stymulowanie przez obecne władze masowego napływu ukraińskich imigrantów, to w praktyce mechanizm podmiany populacji w Polsce.

I co z tego? Mech to jakiś rasista, obawia się zaginięcia cennego polskiego genotypu? Liczy się kultura, a dzieci Ukraińców przyjmą polską. Do mojej podstawówki chodziło trochę dzieci z mieszanych małżeństw, wszystkie się uważały za Polaków (również Azjaci)

Napisał/a: razarNiemcy i Anglicy mają imigrantów Arabów a my mamy Ukraińców. W obu przypadkach oczekiwania są takie same - że będą pracować na nasze emerytury. W obu przypadkach jest to myślenie życzeniowe. I Niemcy i Wielka Brytania jak i Polska szykują dla swoich narodów minę z opóźnionym zapłonem.

Arabowie się nie asymilują, bo utrudnia im to system rodowy i religia. Poza tym nawet w 2-gim i 3-cim pokoleniu widać po nich imigranckie pochodzenie, co też ma swoje znaczenie. Nie widzę powodów, dla których Ukraińcy mieliby się gorzej asymilować od Polaków na Zachodzie, którzy zwykle się błyskawicznie wynaradawiają, nie mówiąc już o dzieciach. Dopóki przyjęcie nowej tożsamości będzie nobilitujące, nie ma czym się martwić.

Co do ukraińskich zabójców - polskie pielęgniarki jakoś niemieckim esesmanom gardeł nie podrzynają...

Mech zdaje się uważać, że ograniczenie liczebności populacji pozwala uniknąć pułapki średniego dochodu. Cargo cult science nurmalnie.

Never hate your enemies. It affects your judgement.

my już som Amerykany, a Ukraińcy Meksykany. Nawet koncepcja muru się pojawiła #ksero

Zapraszamy na stronę główną, czyli www.rebelya.pl

Napisał/a: Baloun

Napisał/a: Brat Wilk

Napisał/a: Szymon z Karwowa

Przecież najpierw była emigracja 1-2 mln Polaków na Zachód, a dopiero potem na brakujące wakaty zaczęli przybywać masowo Ukraińcy.

Ciii... Nie trzeba głośno mówić. Oficjalna wersja jest taka, że Ukraińcy wypychają Polaków za chlebem na zachód i robią nam tu drugą Irlandię (Północną).

A Koledzy nie widzą tytułu wątku i o co w nim chodzi ? Nie ma znaczenia kolejność zdarzeń, prawa rynku są w tym wypadku proste i łatwe do zaobserwowania: niedobór rąk do pracy powoduje podnoszenie stawek i konkurowanie o pracownika, nadpodaż rąk do pracy powoduje obniżanie stawek i pogorszenie warunków zatrudnienia. Nie ma znaczenia czy będą to Ukraińcy, Arabowie czy Wietnamczycy, w sytuacji kiedy mediana zarobków pozostaje stale na niskim poziomie zezwolenie na sprowadzanie taniej siły roboczej jest społecznie niekorzystne.

Bo młodzi Polacy tłumnie garną się do pracy na budowach, tylko miejsc dla nich brakuje? No nie wiem...

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

MSZ: Polska przekazała ponad 30 mln złotych na współpracę rozwojową z Ukrainą

http://wpolityce.pl/swiat/327922-msz-polska-przekazala-ponad-30-mln-zlotych-na-wspolprace-rozwojowa-z-ukraina

Napisał/a: Christophorus

Napisał/a: ryzykfizykZamiast bawić się w takie głupie nacjonalizmy, warto byłoby zadbać o to, by ci Ukraińcy się polonizowali i pracowali na rzecz naszego państwa, a nie Ukrainy

Tu nie chodzi o to, że to Ukraińcy i że nie lubimy ich za pochodzenie, tylko o to, że to ludzie przyzwyczajeni do bardzo niskich zarobków, dla których przeciętna polska płaca to spore pieniądze. Zazwyczaj brak chętnych do pracy skłania pracodawców do podnoszenia stawek, ale jeśli ubytek polskich pracowników zostanie uzupełniony pracownikami ukraińskimi, których wymagania są znacznie mniejsze (bo zamiana kiepskiej wypłaty na Ukrainie na kiepską wypłatę w Polsce już sama w sobie jest dla nich bardzo dużą podwyżką), to presja na wzrost płac ustanie. A to będzie rodzić wśród polskich pracowników frustrację, która zwróci się przeciwko imigrantom, nawet jeśli będą się oni grzecznie asymilować.

To oczywiście scenariusz odległy i czysto teoretyczny, na razie nam to nie grozi, bo pomimo przyjazdu 1,162 mln. Ukraińców wciąż w wielu branżach brakuje rąk do pracy, ale jeśli sytuacja na rynku pracy ulegnie pogorszeniu lub jeśli pozostanie dobra, ale do Polski przyjedzie kolejny milion czy dwa miliony imigrantów, to ten scenariusz stanie się realny. I należy się na taką ewentualność przygotować. Nie chodzi o to, by wyrzucać tych, którzy już tu są i legalnie pracują, ale o to, by wprowadzić jakieś ograniczenia dla nowej imigracji. Nie blokować jej całkowicie, ale znacznie ograniczyć.

Doskonale wiem o co chodzi. I się z tym rozumowanie zupełnie nie zgadzam. Po pierwsze, niskie płace w Polsce nie wcale z tego, że pracodawcy to żydzi i wyzyskują Polaczków. Wskaźnik Giniego nie jest może u nas najniższy, ale odpowiada mniej więcej europejskiej średniej.

Płace są takie, a nie inne, bo Polska znajduje się stosunkowo nisko w światowym łańcuchu produkcyjnym, między bogatymi krajami zachodu, dla których jesteśmy podproducentem (głównie dla Niemców) a biednymi krajami drugiego i trzeciego świata.

To odbija się nie tylko na pensji inżyniera, ale też sprzątaczki. Ta niemiecka korzysta po prostu z tego, że Niemcy są państwem oferujących wysoko zaawansowane produkty końcowe.

Dopóki nie wejdziemy do klubu tych pierwszych, to standard życia będzie zawsze u nas niższy niż na zachodzie.

Po drugie musimy myśleć w kategoriach państwowych, a nie plemiennych. Starzejące się społeczeństwo i niedobory na rynku pracy mogą być korzystne dla pracujących jednostek, ale ostatecznie mogą okazać się zabójcze dla państwa. A niestety, czekają nas bardzo ciężkie lata, bo sytuacja międzynarodowa zaczyna przypominać XIX wiek. Silne, ludne i stabilne państwo jest w tej chwili priorytetem, ważniejszym od dobrobytu ekonomicznego.

Totalna rebelia wzbiera w nas przeciwko ostatecznemu buntowi. Całkowite odrzucenie demokratycznej doktryny jest ostatnim i skromnym refugium dla ludzkiej wolności. W naszych czasach rebelia jest albo reakcyjna, albo jest obłudną i tanią farsą.

Napisał/a: ryzykfizyk

A niestety, czekają nas bardzo ciężkie lata, bo sytuacja międzynarodowa zaczyna przypominać XIX wiek.

To super, pomijając okres napoleoński to w zasadzie jeden ze spokojniejszych i bardziej owocnych okresów dla Europy. Brak większych konfliktów zbrojnych, industrializacja, postęp naukowo-techniczny, rozwój transportu, medycyny, oświaty, ograniczenie lokalnego bandytyzmu, ogólnie jak to się mówi "wiek pary i elektryczności".

Napisał/a: ryzykfizyk

Silne, ludne i stabilne państwo jest w tej chwili priorytetem, ważniejszym od dobrobytu ekonomicznego.

Jakie to państwa wg Kolegi spełniają kryterium siły, ludności i stabilności bez dbałości o dobrobyt ekonomiczny mieszkańców ? Związek Sowiecki za Stalina ?

Napisał/a: Baloun To super, pomijając okres napoleoński to w zasadzie jeden ze spokojniejszych i bardziej owocnych okresów dla Europy. Brak większych konfliktów zbrojnych, industrializacja, postęp naukowo-techniczny, rozwój transportu, medycyny, oświaty, ograniczenie lokalnego bandytyzmu, ogólnie jak to się mówi "wiek pary i elektryczności".

I nieistnienia Polski.

Napisał/a: Baloun Jakie to państwa wg Kolegi spełniają kryterium siły, ludności i stabilności bez dbałości o dobrobyt ekonomiczny mieszkańców ? Związek Sowiecki za Stalina ?

USA i Chiny.

Totalna rebelia wzbiera w nas przeciwko ostatecznemu buntowi. Całkowite odrzucenie demokratycznej doktryny jest ostatnim i skromnym refugium dla ludzkiej wolności. W naszych czasach rebelia jest albo reakcyjna, albo jest obłudną i tanią farsą.

Napisał/a: ryzykfizyk

Napisał/a: Baloun To super, pomijając okres napoleoński to w zasadzie jeden ze spokojniejszych i bardziej owocnych okresów dla Europy. Brak większych konfliktów zbrojnych, industrializacja, postęp naukowo-techniczny, rozwój transportu, medycyny, oświaty, ograniczenie lokalnego bandytyzmu, ogólnie jak to się mówi "wiek pary i elektryczności".

I nieistnienia Polski.

No ale obecnie przecież Polska istnieje. Więc w którym aspekcie obecna sytuacja międzynarodowa przypomina tę z XIX wieku ?

Napisał/a: ryzykfizyk

Napisał/a: Baloun Jakie to państwa wg Kolegi spełniają kryterium siły, ludności i stabilności bez dbałości o dobrobyt ekonomiczny mieszkańców ? Związek Sowiecki za Stalina ?

USA i Chiny.

A imigranci z Meksyku i reszty świata przybywają do USA dlatego, że jest silne, ludne i stabilne czy
może jednak ze względu na wyższy standard życia niż w rodzimych krajach ?

Odnośnie Chin
https://cinkciarz.pl/o-nas/biuro-prasowe/informacje-prasowe/juz-wkrotce-chinczycy-beda-zarabiali-wiecej-niz-polacy-wynagrodzenia

O proszę. Chińczycy zaraz nas przegonią...

“You need Power, only when you want to do something harmful otherwise Love is enough to get everything done.” Charlie Chaplin

Jest to prawda. Co z tym robic?

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.