"Dwa poniżej zaprezentowane teksty pozostają ze sobą w stosunku polemicznym, pierwszy jest próbą duszpasterskiego uzasadnienia twierdzenia o nowości nauczania zawartego w adhortacji "Amoris Laetitia" i pokazania, że są przypadki, w których uzasadnione jest udzielenie Komunii Świętej osobie rozwiedzionej żyjącej w nowym związku. Drugi w kilku punktach wskazuje na błędy zawarte w rozumowaniu i wskazówkach praktycznych jakie zawiera pierwszy z artykułów.

Studium przypadku udzielenia Komunii św. dla rozwodnika w ponownym związku cywilnym

[Nota autora: następujące studium przypadku, choć duszpastersko realistyczne, nie opisuje żadnej konkretnej osoby ani wydarzeń, z którymi miałem styczność. Nie złamałem tajemnicy spowiedzi, ani nie zawiodłem oczekiwań poufności].

“Ale, proszę księdza, czy nie mogłabym przystępować do Komunii?”.

Kiedy siedzimy w konfesjonale, Irma, rozwiedziona katoliczka w ponownym związku cywilnym, patrzy na mnie błagającym wzrokiem. Zadaje mi bezpośrednie pytanie.

Kiedy odpowiadam, muszę podążać za wskazówkami zamieszczonymi przez Papieża Franciszek w „Amoris Laetitia”, które światło dzienne ujrzały po dyskusjach i rozeznaniu podczas dwóch Synodów Biskupów o rodzinie. Jestem wezwany do towarzyszenia Irmie. Powinienem wykazać się rozwagą podczas długiego, jak może się okazać, stopniowego procesu pomocy Irmie w zrozumieniu, docenieniu i wprowadzeniu w życie tego, czego Bóg od niej oczekuje.

(...)

c.d. tutaj:

http://christianitas.org/news/studium-przypadku-udzielenia-komunii-sw-dla-rozwodnika-w-ponownym-zwiazku-cywilnym/
***

Drugi tekst:

Sumienie nie może być ostatecznym arbitrem rozstrzygającym kto zostanie dopuszczony do Komunii Świętej.

Próbując zastosować adhortację papieża Franciszka “Amoris Laetitia” w hipotetycznym, ale prawdopodobnym przypadku prośby o dopuszczenie do Komunii Świętej rozwiedzionej, żyjącej w ponownym związku cywilnym katoliczki, w swoim artykule „Studium przypadku udzielenia Komunii św. dla rozwodnika w ponownym związku cywilnym”, ks. P. Keller popełnia szereg poważnych błędów.

Poprawienie nawet tylko niektórych z tych błędów zajmie trochę czasu, ale warto to zrobić, bo esej ks. Kellera jest przykładem tego, jak przeciętni proboszczowie, czytając „Amoris laetitia” zgodnie z jej literalnym sensem (a nie podchodząc do niej jak prawnicy, analizujący różne problematyczne zwroty na tyle wąsko, żeby trzymać się tradycyjnej interpretacji) prawdopodobnie potkną się i zaakceptują to, co postrzegam jako główną usterkę AL, a mianowicie – jako wniosek ostateczny przyjmą założenie, że indywidualne rozeznanie katolika jego/jej własnego sumienia jest jedynym kryterium, które ma wpływ na decyzję szafarza, czy dopuścić do Komunii tego wiernego.

Jednak to założenie, niezależnie od tego jak powstało, czy przez kogo jest promowane, stanowi błąd (...)".
c.d. również pod linkiem

http://christianitas.org/news/studium-przypadku-udzielenia-komunii-sw-dla-rozwodnika-w-ponownym-zwiazku-cywilnym/
***

Ponieważ teksty są długie - nie zamieszczam całości, a tych, którzy zechcą je przeczytać zapraszam do odwiedzenia strony Christianitas.

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: Teofila (w podróży)indywidualne rozeznanie katolika jego/jej własnego sumienia jest jedynym kryterium, które ma wpływ na decyzję szafarza, czy dopuścić do Komunii tego wiernego.
Jednak to założenie, niezależnie od tego jak powstało, czy przez kogo jest promowane, stanowi błąd

Noji w dyszkie.

dwie stopki

Znakomite teksty! Brawa i wielkie dzięki dla Tłumaczki!
I tu, po raz kolejny wracamy do kwestii co przed czym: sumienie przed prawem, czy na odwrót. No, jednak na odwrót.
Niestety, AL już weszła w życie, furtka dla aprobaty grzechu cudzołóstwa przez Kościół została uchylona, i wkrótce tłumy ruszą przez szeroko otwartą bramę.

Napisał/a: lewarek.pl AL już weszła w życie, furtka dla aprobaty grzechu cudzołóstwa przez Kościół została uchylona, i wkrótce tłumy ruszą przez szeroko otwartą bramę.

To prawda, że zamęt jest wielki, ale wszystko w rękach Boga.
Tu trzeba naprawdę wiele modlitwy.
+

Jednak w Polsce, gdzie silna jest tradycja "janopawłowa" (co wiele razy było wyśmiewane na Rebelyi, ale nie tylko) księża - na szczęście - w znakomitej większości (taka jest przynajmniej moja ocena) trzymają się mocno tradycyjnej interpretacji. Bo nawet AL da się tradycyjnie interpretować, trzeba tylko chcieć.

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: lewarek.pl I tu, po raz kolejny wracamy do kwestii co przed czym: sumienie przed prawem, czy na odwrót. No, jednak na odwrót.

To jest naprawdę skomplikowane, bo nie można gwałcić sumienia nawet po to, żeby postępować zgodnie z prawem.

Ale prawo jest po to, żeby to sumienie nieustannie kształtować.

Nie można żyć i używać sumienia zupełnie abstrahując od Prawa Bożego.

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: Teofila (w podróży)

Nie można żyć i używać sumienia zupełnie abstrahując od Prawa Bożego.

Poważnie? Każdy człowiek tak robi. Niektórzy być może przestają po jego recepcji ale i tak wybiórczo.

Napisał/a: RemusPoważnie? Każdy człowiek tak robi.

Serio tak mówisz, Remus?

Napisałam

Napisał/a: Teofila (w podróży)Nie można żyć i używać sumienia zupełnie abstrahując od Prawa Bożego.

w sensie, że to nie buduje.

Bo móc, to można.
Wszystko można.

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: Teofila (w podróży)

Napisał/a: RemusPoważnie? Każdy człowiek tak robi.

Serio tak mówisz, Remus?

Napisałam

Napisał/a: Teofila (w podróży)Nie można żyć i używać sumienia zupełnie abstrahując od Prawa Bożego.

w sensie, że to nie buduje.

Bo móc, to można.
Wszystko można.

Ależ jak najbardziej buduje, właśnie możliwość stosowania prawa -- dopiero po jego poznaniu i ewentualnym przyjęciu. Wcześniej po prostu używa się sumienia, potem uczy czytać i ewentualnie poznaje prawo, jedno lub wiele. Jeśli jedno to już jest łatwo ;p

Napisał/a: Teofila (w podróży)Bo nawet AL da się tradycyjnie interpretować, trzeba tylko chcieć.

Jak to strasznie brzmi! Dokument papieski, który można interpretować na dwa różne sposoby; którym można "usprawiedliwiać" grzech. Jakie to odległe od Chrystusowego: tak - tak, nie - nie.

Napisał/a: Teofila (w podróży)Ale prawo jest po to, żeby to sumienie nieustannie kształtować.Nie można żyć i używać sumienia zupełnie abstrahując od Prawa Bożego.

Tak właśnie twierdzę. Ale oponentów na tym forum mam wielu.

Napisał/a: lewarek.pl Ale oponentów na tym forum mam wielu.

Wydaje się Koledze.

"Dobroci nie trzeba siły. Dobroć sama jest siłą". Ryszard Krynicki

Napisał/a: RemusWcześniej po prostu używa się sumienia, potem uczy czytać i ewentualnie poznaje prawo, jedno lub wiele. Jeśli jedno to już jest łatwo ;p

Ja to rozumiem tak, że sumienie jest organicznie związane z Prawem Bożym.

Tylko ten, kto źle używa sumienia może abstrahować od Prawa Bożego.

Napisał/a: lewarek.pl Jak to strasznie brzmi! Dokument papieski, który można interpretować na dwa różne sposoby; którym można "usprawiedliwiać" grzech. Jakie to odległe od Chrystusowego: tak - tak, nie - nie.

Może i brzmi strasznie, ale takie jest życie.
Nawet miłość Chrystusową niektórzy potrafią zinterpretować po swojemu.

+ Niech w naszych czynach odbija się to, co przez wiarę jaśnieje w duszach.

Napisał/a: Mała Mi

Napisał/a: lewarek.pl Ale oponentów na tym forum mam wielu.

Wydaje się Koledze.

+5

dwie stopki

Rozeznanie wlasne nie moze byc sprzeczne z podstawowymi zasadmi wiary.

Napisał/a: Teofila (w podróży)Ja to rozumiem tak, że sumienie jest organicznie związane z Prawem Bożym.

Mnóstwo ludzi nie ma zatem sumienia?

nie może być odstępstw od zasad. Zakorzeniona w polskim katolicyzmie postawa albo-albo powinna wykluczać jakiekolwiek wątpliwości sumienia, ale tylko jasne stanowisko polskiego kk rozwiązałoby narastające dylematy. Wydaje się jednak, ze sprzeciwia się on niektórym niepasującym mu naukom papieża przy pozorach pełnego jemu posłuszeństwa i pozostawieniu rozwiązania powstałych z tego powodu dysonansów poznawczych indywidualnemu sumieniu szeregowego wiernego, którego taka sytuacja może zwyczajnie przerastać. Ale oczywiście to moje spostrzeżenia z którymi nie trzeba się zgadzać.

pozdro z fajowych wakacji w górach :)

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Napisał/a: lewarek.pl Jak to strasznie brzmi! Dokument papieski, który można interpretować na dwa różne sposoby;

Kóledze siem wydawa, iszże dowolne wypedzenie, czylisz tekst nie może być interpretany na fefnaście sposobów?
A co Kólega pee na:
Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.
Co z bogami za Mną i to tego nie cudzemi? Można.
To jezd pszykłat zez katechezy, dziesz młodziesz (licealna) została skłoniona iszżeby interpretywać pszykazania. Beły pszytoczone jeszcze dalsze, równie "kwiatkowe", pszykłady, ale jusz ich nie pomne.

dwie stopki

Napisał/a: BrunonBonifacy Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.Co z bogami za Mną i to tego nie cudzemi? Można. To jezd pszykłat zez katechezy, dziesz młodziesz (licealna) została skłoniona iszżeby interpretywać pszykazania. Beły pszytoczone jeszcze dalsze, równie "kwiatkowe", pszykłady, ale jusz ich nie pomne.

To sprawy zaszły już tak daleko? Dawno nie miałem do czynienia z katechezami licealnymi.
Od interpretowania przykazań zawsze był Kościół.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.