Może uda się Wam wysmażyc jakąś teodyceę która mnie przekona...

Świat jest mostem; przejdź po nim ale nie buduj na nim.

HMH
Przekonałeś mnie.

NO
dobra żartowałem.
Co to znaczy, że "nigdy nie byłeś kochany"?

Napisał/a: Andrzej ROCKS

NO
dobra żartowałem.
Co to znaczy, że "nigdy nie byłeś kochany"?

To, iż nigdy nikt mi tego nie powiedział [mam na myśli sytuacje pozarodzinne dla jasności], nie dał do zrozumienia, że jestem dla niego szczególnie ważny, wziął za rękę etc. etc. co sprawia iż widząc mizdrzące się do siebie parki na Mszach akademickich mam ochotę na genocyd..

Świat jest mostem; przejdź po nim ale nie buduj na nim.

TOBIE
nie chodzi o miłość tylko o barabara. Chodź na msze na 7 rano.

A jeśli chodzi o miłość - to decyzja. Bóg Cię stworzył, obdarzył wolnością i zdolnością do kochania innych. Na tym polega jego dobroć. Do tego dał Ci Kościół, abyś poznał drogę do domu Ojca i tam szczęśliwie dotarł.

Tak wiem, że to nie brzmi przekonywująco. Też chodziłem na msze akademickie i miałem podobne odczucia. Po prostu nie chodż na msze akademickie.

Nie Kolega jeden - wbrew pozorom takich ludzi jest na świecie wcale niemało, a są i tacy, którzy mają jeszcze gorzej, bo i we własnych rodzinach nie byli kochani.

A takie pytanie można poszerzyć - jak można uwierzyć w nieskończone szczęście w Niebie, albo i w nieskończoną rozpacz i nienawiść w piekle, skoro ani jednego, ani drugiego nie ma na ziemi - bo tu jest mieszanka szczęścia i nieszczęścia, a żadne z nich nie jest w takim natężeniu jak w w/w miejscach.

Na teologii się nie znam, prostą kobietą jestem, dlatego odpowiedź jest dla mnie prosta: to są po prostu dwie różne rzeczywistości, a my tej pozaziemskiej nie jesteśmy w stanie zrozumieć.

"Odpowiadaj dobrem na zło, a zniszczysz w podłym człowieku zadowolenie ze zła." Lew Tołstoj

Codzienna adoracja Krzyża. Wiosną dołożyłbym obowiązkową adorację natury (spacer po lesie czy coś). Może terenowa Droga Krzyżowa. Do skutku. Tzn. aż Kolega pojmie, na co patrzy i jak nieskończenie dalekie od prawdy jest stwierdzenie "nigdy nie byłem kochany".

Napisał/a: SzEm [mam na myśli sytuacje pozarodzinne dla jasności], nie dał do zrozumienia, że jestem dla niego szczególnie ważny, wziął za rękę etc. etc. co sprawia iż widząc mizdrzące się do siebie parki na Mszach akademickich mam ochotę na genocyd..

Aha. O to chodzi. Poczuć się kochanym, bo to przyjemne uczucie, czy też raczej kochać, bo taka jest wola Boża i to daje szczęście? Które wykaże dobroć Boga? Trza by chyba co prędzej rozeznać powołanie i gnać je wypełniać (wpierw sobie, kurczę, to wszystko mówię).

Reżyseria: Peyo

po prostu nie wierz i albo na swej drodze Bóg postawi coś/kogoś co cie przekona, albo będziesz niewierzący w Jego miłość. Bóg chadza swoimi ścieżkami. Zatem może trzeba popatrzeć uważnie lub poczekać spokojnie zamiast szantażować Go łzawym tekstem "co mam zrobić. " Takie teksty poza tym, że śmieszą swą naiwnością raczej nie zadziałają na adresata :)

Jeżeli dałoby się zmniejszyć Ziemię do rozmiarów wioski, którą zamieszkuje dokładnie stu mieszkańców, zachowując proporcje wszystkich ras, mieszkałoby tam mniej więcej:
57 Azjatów
21 Europejczyków
14 osób z zachodniej półkuli (południowej i północnej)
8 Afrykańczyków
52 kobiety
48 mężczyzn
70 niebiałych
30 białych
70 niechrześcijan
30 chrześcijan
89 heteroseksualistów
11 homoseksualistów
6 osób posiadałoby 59% bogactwa całego świata i wszystkie 6 byłoby ze Stanów Zjednoczonych
80 osób żyłoby poniżej standardu
70 osób nie umiałoby czytać
50 osób cierpiałoby z powodu niedożywienia
1 osoba byłaby bliska śmierci
1 osoba byłaby bliska narodzin
1 (tak, tylko jedna) miałaby wyższe wykształcenie
1 osoba posiadałaby komputer.

Kiedy spojrzy się na świat z takiej perspektywy, potrzeba akceptacji, zrozumienia i edukacji staje się bardzo wyraźna.

Godne uwagi jest również co następuje...

Jeżeli dzisiaj rano wstałeś z łóżka raczej zdrowy niż chory... Masz większe szczęście niż milion ludzi, którzy nie przeżyją tego tygodnia.
Jeżeli nigdy nie doświadczyłeś niebezpieczeństw wojny, samotności więzienia, tortur ani głodu, jesteś w lepszym położeniu niż 500 milionów ludzi na świecie.
Jeżeli możesz chodzić do kościoła bez strachu, nie obawiając się aresztowania, tortur lub śmierci, jesteś szczęśliwszy niż miliard ludzi na tym świecie.
Jeżeli masz dach nad głową, ubranie na grzbiecie, jedzenie w lodówce i masz gdzie spać, jesteś bogatszy niż 75% ludzi.
Jeżeli masz pieniądze w banku i trochę drobnych w portfelu, jesteś wśród 8% światowych bogaczy.
Jeżeli twoi rodzice żyją i ciągle są małżeństwem... jesteś wyjątkową rzadkością.
Jeżeli możesz przeczytać tę wiadomość, otrzymałeś podwójne błogosławieństwo: ktoś o tobie myśli, a co więcej, jesteś szczęśliwszy niż dwa miliardy ludzi, które w ogóle nie umieją czytać.

Pracuj,jakbyś nie potrzebował pieniędzy.
Kochaj, jakby nikt cię nigdy nie zranił.
Tańcz, jakby nikt nie patrzył.
Śpiewaj, jakby nikt nie słuchał.
Żyj, jakby to było niebo na Ziemi.

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Niech Kolega rozpocznie szczere, osobiste nabożeństwo NMP. Bardzo często jest tak, że Bóg chce by człowiek znajdywał Go dzięki Jej pomocy.

Język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia.

Napisał/a: SzEm mam na myśli sytuacje pozarodzinne dla jasności

To miłość rodziny nie ma wartości?

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: Mała Mi

Napisał/a: SzEm mam na myśli sytuacje pozarodzinne dla jasności

To miłość rodziny nie ma wartości?

Rodzina kocha niejako z obowiązku. Miłość kogoś obcego, kto nas docenia i potwierdza naszą wartość to co innego.

Świat jest mostem; przejdź po nim ale nie buduj na nim.

Kocham Kolegę!

Dzięki Unii wszystko rośnie w górę. Rozwijamy gospodarkę i kulturę.

Napisał/a: SzEm

Napisał/a: Mała Mi

Napisał/a: SzEm mam na myśli sytuacje pozarodzinne dla jasności

To miłość rodziny nie ma wartości?

Rodzina kocha niejako z obowiązku. Miłość kogoś obcego, kto nas docenia i potwierdza naszą wartość to co innego.

Miłość jest raczej pomimo...

Bez milosci Boga bys nie istnial. Proste.

Napisał/a: SzEm Miłość kogoś obcego, kto nas docenia i potwierdza naszą wartość to co innego.

Tak, ale każda miłość to miłość i nie da się jej wymusić żadnym obowiązkiem. A nawet miłość rodziców właśnie jest fundamentem nie do zastąpienia. Pewnie zrozumiałby to Kolega, gdyby Mu tej miłości zabrakło - chyba że zabrakło.

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: alfusia 89 heteroseksualistów
11 homoseksualistów

No, bez przesady.
Chyba przecinek między jedynkami gdzieś się zapodział.

zawszy tylko: ja, mnie. Było odwrotnie? czy kogoś pokochałeś? i czy dałeś się pokochać? Z Kłapouchymi tego świata bywa czasem trudno ...

A była noc. Każda rewolucja rozpoczyna się od słowa.

Napisał/a: lewarek.pl

Napisał/a: alfusia 89 heteroseksualistów
11 homoseksualistów

No, bez przesady.
Chyba przecinek między jedynkami gdzieś się zapodział.

Jeśli nie przed nimi...

Napisał/a: Domino

Napisał/a: lewarek.pl

Napisał/a: alfusia 89 heteroseksualistów
11 homoseksualistów

No, bez przesady.
Chyba przecinek między jedynkami gdzieś się zapodział.

Jeśli nie przed nimi...


Nie czepiajcie się Alfusi. Alfusia przekopiowała tekst z jakiegoś lewackiego, politpoprawnego portalu i nawet tego nie czytała. Aczkolwiek dla świętego spokoja mogłaby podać źródło tych bredni, które wkleiła.

de novissimis...

skoro nigdy się nie było zakochanym to ciężko

pozostaje modlić się o to

I find your lack of faith disturbing

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

SzEmie, o czym tak naprawdę chciałbyś porozmawiać..? Aby coś otrzymać trzeba najpierw zainwestować. Życie to nie bajka. Może spróbuj zajrzeć na Przeznaczeni pl. albo inny katolicki portal.

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

"The love you take is equal to the love you make" ...Paul McCartney

I find your lack of faith disturbing

Kochanie na poziomie emocjonalnym, czysto ludzkiego afektu to luksus, który czasem niektórzy otrzymują, a niektórzy nie.
Nie ma się nijak bezpośrednio do miłości Boga.

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

dubel

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Szara Eminencjo proszę w internetach poszukać wynurzeń O. Adama Szustaka OP.

A z mojej strony przeczekać w pewnym wieku kochanie staje się przereklamowane - ja już takie komunikaty słyszę niestety...

Przez internet może Kolega poszukać dziewczyny, mój kumpel tak znalazł dziewczynę, a i asystentka z pracy się pochwaliła, ostatnio chyba takie szukanie żony/męża jest bardzo popularne. Więc zamiast się mazać jak baba, trzeba zabrać się do roboty, może ktoś wie jaki jest najlepszy sposób i pomoże Koledze? może jakiś czat?

"Tylko prawda jest ciekawa"

Napisał/a: Roberto Carlos

Przez internet może Kolega poszukać dziewczyny, mój kumpel tak znalazł dziewczynę, a i asystentka z pracy się pochwaliła, ostatnio chyba takie szukanie żony/męża jest bardzo popularne. Więc zamiast się mazać jak baba, trzeba zabrać się do roboty, może ktoś wie jaki jest najlepszy sposób i pomoże Koledze? może jakiś czat?

:) mało związków forumowych? :)

A była noc. Każda rewolucja rozpoczyna się od słowa.

na poprawę humoru :)

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Dziękuję wszystkim za rady i miłe słowa. Dlaczego tak jest, że jedni znajdują miłość za szczyla a inni nigdy nie wiem...W moim przypadku zapewne dlatego, że jestem w opór brzydki i o nikczemnym wzroście. Nie wiem czy to jest użalanie się nad sobą..prędzej żal do Pana Boga za cały ten syf.

Świat jest mostem; przejdź po nim ale nie buduj na nim.

Napisał/a: Unknown_UserKochanie na poziomie emocjonalnym, czysto ludzkiego afektu to luksus, który czasem niektórzy otrzymują, a niektórzy nie.

czy dobrze rozumiem, ze problem polega na tym, ze nie kochacie swych partnerów takim ludzkim uczuciem, które powoduje, ze z tym kimś się chce stale być, spędzać czas, nie nudząc się w swoim towarzystwie, podziwia się te osobę , nie wyobraża życia bez niej. Jest ona najpiękniejsza, choćby dla innych była potworem itp..?? To po co się pobieracie...tylko dla seksu prokreacyjnego...z poczucia nakazu kościelnego, bo trzeba założyć rodzinę, bo rodzina najważniejszą podstawowa jednostką parafialną .. czy miłość to oznacza miłość tylko do Boga/Jezusa...?
sorry, ale to nowy aspekt , który nagle u mojemu zdziwieniu wyskoczył . Wiec nie wiem czy zrozumiałam prawidłowo.

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

wrzucam link do stron o portalach randkowych katolickich. zapisz się i działaj. Księżniczka na białym koniu do ciebie nie przyjedzie sama...tylko w opisie nie przedstawiaj siebie jako ofiarę losu...

https://www.google.pl/search?q=matryminialny+portal+katolicki&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b&gfe_rd=cr&ei=_izMWO6TNqTi8Af92KcQ

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

@alfusia

Zrozumiałaś trochę, ale wystarczy. Tak - zdarza się, że nie kocha się romantycznie jak to napisałaś. I ok. Miłość to przecież coś innego niż zakochanie...
Oczywiście zaangażowanie, szacunek, oddanie - to wchodzi w pakiet :)

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Napisał/a: alfusia

wrzucam link do stron o portalach randkowych katolickich. zapisz się i działaj. Księżniczka na białym koniu do ciebie nie przyjedzie sama...tylko w opisie nie przedstawiaj siebie jako ofiarę losu...

https://www.google.pl/search?q=matryminialny+portal+katolicki&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b&gfe_rd=cr&ei=_izMWO6TNqTi8Af92KcQ

Oprocz takich portali sa czaty chyba? Sie gada a pozniej sie umawia na randke. Tak jak w tym calkiem fajnym filmie ze Szturem ("Planeta singli" sobie Kolega obejrzy). Trzeba probowac i w koncu sie znajdzie ta jedyna.

"Tylko prawda jest ciekawa"

"Jak mam wierzyć w dobroć Boga skoro nigdy nie byłem kochany ?"

I jeszcze:) :"Może uda się Wam wysmażyc jakąś teodyceę która mnie przekona..."

A niby czemu ktoś miałby coś "wysmażać" by Kolegę zadowolić?
Dorosły Kolega jest. Dorośli sami sobie radzą nie zawracając głowy Bogu i bliźnim.

Napisał/a: SzEm

W moim przypadku zapewne dlatego, że jestem w opór brzydki i o nikczemnym wzroście.

Jak napisał Łysiak w swoich lepszych czasach - "mężczyzna może nie mieć ręki albo nogi, byleby nie był kaleką".

Jeśli roztacza Kolega wokół siebie wciąż aurę pt. "Vanitas, vanitas et omnia vanitas", to naprawdę nie będzie to zachęcające dla płci pięknej (poza jakimiś mrocznymi gotkami i emo-nastolatkami, o ile jeszcze jakieś występują w przyrodzie).

Bóg ma dla każdego plan, co nie znaczy, że należy siedzieć jak ten Żyd z dowcipu i narzekać, że się nie wygrało na loterii.

Powodzenia:-)

"To nie elity oderwały się od rzeczywistości - to rzeczywistość oderwała się od elit."

Ekhm, pozwolę sobie na uwagę, że utyskujac na aparycję Eminencja ma problem raczej w byciu ofiarą dżendera co zezwala mężom biadać nad zewnętrzną powłoką i marnować energię życiową na żale w tej materii.
Radzę przeczytać klasykę "Pan Wołodyjowski" oraz korzystając z przewagi jaki daje niewielki wzrost dając duże VO2max zrobić np. dobry czas na dychę. Czy jakieś 8a no co kto lubi.

Ja na ten przykład jak mijam albo jestem wyprzedzana przez pewną drobna powłokę cielesną na karbonowej konstrukcji cannondale to omdlewam z zachwytu. ;D

nie ważne jakiej wielkości, ważne aby był wariat. I o nic więcej nie chodzi. Cala reszta to tylko usprawiedliwienie dla siebie, a przede wszystkim do niechęci pracy nad sobą, co nie jest łatwym zadaniem. Znacznie prościej uwalić się na kanapie i jęczeć...zróbcie coś..No to zrobiliśmy tu wszyscy..A co kolega z tym wszystkim zrobi, to już kolegi wybór..Bo na nic więcej nie mamy wpływu. Chyba ze chodzi o jęczenie, to proszę powiedzieć, a dostarczymy powodów bez liku, a nawet razem możemy wyć do księżyca...

" zaopiekuj się mną nawet gdy nie będę chciał" czy nie?

Wirtualna Przyjaźń

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Napisał/a: SzEm To, iż nigdy nikt mi tego nie powiedział [mam na myśli sytuacje pozarodzinne dla jasności], nie dał do zrozumienia, że jestem dla niego szczególnie ważny, wziął za rękę etc. etc. co sprawia iż widząc mizdrzące się do siebie parki na Mszach akademickich mam ochotę na genocyd..

Cóż, Msza Święta jest z pewnością sytuacją pozarodzinną - może należy lepiej się wsłuchać i wpatrzeć (choćby w krzyż, jak zwrócił uwagę Rydygier, ale jest też obraz Jezusa Miłosiernego czy sam Najświętszy Sakrament), żeby usłyszeć to upragnione słowo i ujrzeć oczami duszy spojrzenie pełne miłości... I doświadczyć jeszcze więcej niż słowo i spojrzenie. W miłość Boga (Chrystusa) trzeba nie tylko teoretycznie uwierzyć, ale realnie ją przyjąć (co i do siebie przede wszystkim mówię). Polecałabym modlitwę w duchu karmelitańskim.

Naprawdę mizdrzenie się na mszy św. budzi w Koledze zazdrość, a nie litość czy rozbawienie? Mnie osobiście jakoś zdaje się to do Kolegi nie pasować...

Też nigdy nie byłam kochana w sposób, o którym Kolega pisze i nie powiedziałabym, że jest to do szczęścia niezbędne... Nie żebym była naprawdę szczęśliwa, ale akurat nie z tego powodu nie.

Myślę natomiast, że przyjaźń jest ogromnie ważną i cenną rzeczą (i również najwartościowszą składową tego, co się nazywa światową miłością). A akurat wczoraj powtórzono mi słowa Wandy Półtawskiej, że przyjaciół nie spotyka się w przypadkowych miejscach - że jeżeli dwoje ludzi spotyka się na szczycie góry, to coś sprawiło, iż oboje się tam znaleźli...

Napisał/a: BRMTvUngernSternbergBez miłości Boga byś nie istniał. Proste.

Proste, ale żeby to pojąć... Dobry Boże, w głowie się kręci na tę myśl... Stachura tak pisał, że myśl, iż Ktoś myślał o nim i chciał go, zanim on się pojawił wywołuje w nim uczucie, którego nie jest w stanie wyrazić...

Napisał/a: Filioquist skoro nigdy się nie było zakochanym to ciężko

Może w pewnym sensie, ale zakochanie niejedno ma imię... Ja w takim typowym i powszechnym sensie tego słowa nigdy nie byłam zakochana, a nie uważam, żeby to akurat przeszkadzało mi zakochać się w Chrystusie - zaryzykowałabym tezę, że raczej wręcz przeciwnie.

Napisał/a: Pani ŁyżeczkaSzara Eminencjo proszę w internetach poszukać wynurzeń O. Adama Szustaka OP.

Przy całym zdrowym dystansie do o. Szustaka tutaj + 1.

Napisał/a: Pani ŁyżeczkaA z mojej strony przeczekać w pewnym wieku kochanie staje się przereklamowane

O, nie, kochanie nigdy - nie kochanie, tylko to, co świat zwykł kochaniem nazywać...

Napisał/a: SzEm Dlaczego tak jest, że jedni znajdują miłość za szczyla a inni nigdy nie wiem...

Nie jestem przekonana, czy to takie wspaniale znaleźć miłość za szczyla i nigdy nie zasmakować samotności...

Napisał/a: SzEm W moim przypadku zapewne dlatego, że jestem w opór brzydki

Śmiem twierdzić, że raczej dlatego, iż Kolega siebie nienawidzi i dlatego w ten sposób na siebie patrzy.

Napisał/a: SzEm prędzej żal do Pana Boga za cały ten syf.

Jak Kolega może tak o sobie mówić?

Napisał/a: SzEm i o nikczemnym wzroście

Też się czasem zastanawiam, jakie to uczucie być wysoką:) To chyba dodaje pewności siebie - patrzy się na świat i ludzi z nieco innej perspektywy... A tak trzeba nadrabiać charakterem;)

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: Emma EmmaDorosły Kolega jest. Dorośli sami sobie radzą nie zawracając głowy Bogu

Nie, wcale, kto by pomyślał, że katolik może się modlić do Boga.

Napisał/a: Legalista FR

Napisał/a: Emma EmmaDorosły Kolega jest. Dorośli sami sobie radzą nie zawracając głowy Bogu

Nie, wcale, kto by pomyślał, że katolik może się modlić do Boga.

Z samym Panem Jezusem na czele, który to - dorosłym przecież będąc, a do tego Bogiem-Człowiekiem, modlił się, żeby - jeśli to możliwe - Ojciec oddalił od Niego ten kielich...

"Odpowiadaj dobrem na zło, a zniszczysz w podłym człowieku zadowolenie ze zła." Lew Tołstoj

Napisał/a: Legalista FR

Napisał/a: Emma EmmaDorosły Kolega jest. Dorośli sami sobie radzą nie zawracając głowy Bogu

Nie, wcale, kto by pomyślał, że katolik może się modlić do Boga.

A czy modlitwa mieści się w zakresie "zwracania głowy "?

Content invalid

...wstąp do wspólnoty...

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

To, że nikt cie nie kocha nie znaczy, że Bóg nie jest dobry. Nie wiem jaki ma mieć związek jedno z drugim.

Napisał/a: SzEm .W moim przypadku zapewne dlatego, że jestem w opór brzydki i o nikczemnym wzroście.

To tylko Twoja opinia, zresztą kobiety bardziej złożenie postrzegają mężczyzn, niż się Ci wydaje (na Twoje szczęście). Poza tym, czy na ulicy tylko kolesie pierwszej urody chodzą z dziewczynami/żonami za rękę?

Szczerze powiedziawszy to polecam siłownie. Nie tylko dla samego bodybuildingu, ale też dla całego klimatu z tym związanego, który podnosi człowiekowi z miesiąca na miesiąc samoocenę. Obejrzyj tutoriale na youtube, kup białeczko na KFD, zrób kurczaka z ryżem i wio. Ja chodzę od pewnego czasu i jestem zadowolony, pewność siebie na pewno wzrośnie, fizycznie też jestem zadowolony. Siłka pomaga zarówno tym, którzy mają skłonności do tycia, jak i tym, którzy czują się "szczypiorami".

Oczywiście +

Wiara w dobroć Boga to decyzja, po prostu uznaję, że Bóg jest dobry i tyle, podświadomość może podpowiadać co innego, ale ja uważam, że Bóg jest dobry i koniec dyskusji. Jednakże myślę, że kolega powinien sobie zadać inne pytanie: Co robić? Czego Bóg oczekuje ode mnie? Jaka jest wola Boża w stosunku do mnie? Wolę Bożą trudną jest rozeznawać, ale są na ten temat materiały w internecie czy w książkach (Ja czytałem ostatnio Gary Zimak "Wiara, nadzieja i podejmowanie decyzji, czyli jak rozeznawać wolę Bożą", Kraków 2016, eSPe, - nie jestem z niej do końca zadowolony, raczej dla początkujących ale nawet z niej trochę się nauczyłem ). Ma kolega jakąś misję na tym świecie, a żeby ją wykonać trzeba mieć przeświadczenie co to jest za misja. Ta misja łączy się ze stanem życia: 1) kapłańskim lub zakonnym 2) jako mąż i ojciec 3) w samotności. Jeżeli po rozeznaniu wyjdzie, że jestem przeznaczony do założenia rodziny, to w można się zacząć modlić, żeby znalazła się bratnia dusza, która chce kochać i chce być kochaną (są modlitwy do św. Józefa, jest nowenna pompejańska i wiele innych modlitw). Jeszcze coś powiem o powołaniu do życia w samotności. Jeżeli Bóg powołuje do życia w samotności to po to, aby zasoby (czasu, materialne) które w przypadku założenia rodziny zostałyby przeznaczone dla żony i dzieci, wykorzystać na działalność na chwałę Bożą lub pożytek ludzi, to może być np. działalność polityczna, wolontariat, walka z modernizmem w Kościele itp. Ta działalność zależy od naszych możliwości, talentów, zainteresowań itp. Po drugie wydaję mi się, że powołanie do życia w samotności nie musi być dane raz na zawsze, to znaczy z czasem Bóg może zamienić je na inne: kapłaństwo lub życie konsekrowane albo małżeństwo. Dobrym przykładem może być chyba Joanna Najfeld, która przed założeniem rodziny mocno angażowała się w pro-life, a potem jej działalność na tym polu osłabła lub całkiem zanikła.

Jeśli nas Matka Boska nie obroni /To co się stanie z Polakami (J. Kaczmarski)

Jeszcze kilka rzeczy chciałam napisać.

Napisał/a: Emma Emmai bliźnim.

To też nieprawda - zwrócenie się o pomoc jest oznaką dojrzałości, a szukanie wsparcia społecznego jedną z najbardziej konstruktywnych strategii wobec trudności psychicznych. Ambicja, czyli siła na pokaz w tym kontekście, może być dużą motywacją i skutecznie stwarzać pozory radzenia sobie oraz rozwoju, ale do czasu. Zresztą ta logika opiera się na innym frazesie:

Napisał/a: Emma EmmaDorosły Kolega jest.

Naprawdę dorosłym jest się nie wtedy, kiedy dojdzie się do określonego wpisu w metryce, tylko kiedy rzeczywiście się dorośnie, na co trzeba sobie dać szansę i czemu szantażowanie emocjonalne "dorosłością" wcale nie służy.

Faktem jest natomiast, że jeżeli sam siebie nie obdarzy Kolega szacunkiem i miłością, to sądzę, że nikt tej dziury w środku nie zdoła wypełnić i związek, choćby się pojawił, będzie niedojrzały albo wręcz toksyczny. Czytałam kiedyś w bardzo niepozornej książeczce Wojciecha Jędrzejewskiego OP "Uzdrowienie ze wstydu" słowa, których prostą i głęboką prawdę dopiero później zrozumiałam: że bardzo by się chciało, aby ktoś inny to zrobił, ale właśnie nikt za nas nie uczyni wysiłku podniesienia głowy...

Co nie znaczy, dodam, że nie można w tym otrzymać pomocy, bo można całkiem skuteczną, trzeba się tylko zdecydować i postarać.

Napisał/a: SzEm prędzej żal do Pana Boga za cały ten syf.

Syfem to jest ten rak psychiczny, który zdaje się Kolegę trawić, zżerając Mu życie, jak wnoszę z pewnych Kolegi wpisów i chciałabym Kolegę ostrzec - bo wiem, co piszę, dlatego bynajmniej nie z góry - że traci Kolega młodość, która jest krótka i nie wraca, a w pewien sposób determinuje życie: tą drogą może Kolega dojść do punktu, w którym pewien rodzaj szczęścia ziemskiego nie będzie już możliwy (i nie chodzi mi tutaj o samo małżeństwo). A jeżeli nawet to Kolegi nie przekonuje, to dodam, że jesteśmy z naszymi bliskimi naczyniami połączonymi, i to bardziej niż sądzimy, w związku z czym nie można sobie szkodzić bez konsekwencji dla nich, nierzadko bardzo poważnych. Więc niech Kolega o siebie zawalczy, na Boga - tak na poważnie. Bo po coś Kolega na tym świecie jest - i to właśnie taki i właśnie tam, jaki i gdzie Kolega jest. My jesteśmy wyznawcami zbawczego krzyża - "Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan".

A tak na marginesie:

Napisał/a: SzEm Nie wiem czy to jest użalanie się nad sobą..prędzej żal do Pana Boga za cały ten syf.

Żal do Boga jest właśnie użalaniem się nad sobą - w każdym razie żal jako postawa, niekoniecznie samo uczucie. Nie twierdzę, że to jakieś wielkie zło zaraz, tego nie wiem, ale na dłuższą metę bardzo toksyczne.

Napisał/a: termodynamik90zresztą kobiety bardziej złożenie postrzegają mężczyzn, niż się Ci wydaje (na Twoje szczęście)

To prawda - tzn. chyba nie wszystkie, ale nie żałowałabym na Kolegi miejscu tych o mniej złożonym spojrzeniu...

EDIT: Przypominam, że dzisiaj uroczystość św. Józefa, Oblubieńca NMP:)

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Napisał/a: SzEm żal do Pana Boga za cały ten syf.

banan wychowawczy należy się za takie pierdaczenie

I find your lack of faith disturbing

"Jak mam wierzyć w dobroć Boga skoro nigdy nie byłem kochany ?"
---
Co takiego strasznego w niebyciu kochanym? (poza rodziną)

Napisał/a: SzEm co sprawia iż widząc mizdrzące się do siebie parki na Mszach akademickich mam ochotę na genocyd..

Rozwiązanie jest naprawdę proste. Odcinamy bodźce wzrokowe zamykając oczy podczas mszy. Zostajemy wtedy na sami sam na sam z Bogiem (+ pośrednik kapłan). O ile oczywiście nikt obok nas nie gada. Problem mizdrzących się parek znika, łatwiej się skoncentrować - same plusy. Sam to często stosuję i sobie chwalę.

Neodonkiszotysta

Napisał/a: Ebenezer KrautzRozwiązanie jest naprawdę proste.

Klapnąć w pierwszej ławce. Chodzić na msze, gdzie parki się nie mizdrzą (na ile pamiętam, jeszcze nie byłem, jak żyję, na mszy, gdzie bym odnotował takie brewerie).

Żal do Pana Boga szczerze przedstawiać na modlitwie.

Nie liczyć na życie bez krzyża, nie szukać takowego życia (łatwo mówić - toteż mówię).

Reżyseria: Peyo

Napisał/a: SzEm widząc mizdrzące się do siebie parki na Mszach akademickich mam ochotę na genocyd.

człowiek się nadaje na kozetkę

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: żabka ;]o, że nikt cie nie kocha nie znaczy, że Bóg nie jest dobry. Nie wiem jaki ma mieć związek jedno z drugim.

Może chodzi o taki tok rozumowania (z gruntu błędny):

- bardzo bym chciał być kochany przez kogoś (widzę się w małżeństwie, bo tam byłoby mi dobrze);
- Pan Bóg nie daje mi tego, czego chcę;
- ergo Pan Bóg jest zły.

Reżyseria: Peyo

Napisał/a: SzEmJak mam wierzyć w dobroć Boga skoro nigdy nie byłem kochany ?

pytanie jest źle postawione

powinno być - "jak mam wierzyć w dobroć Boga skoro nigdy nie kochałem?"

ano

I find your lack of faith disturbing

Napisał/a: RydygierKlapnąć w pierwszej ławce. Chodzić na msze, gdzie parki się nie mizdrzą (na ile pamiętam, jeszcze nie byłem, jak żyję, na mszy, gdzie bym odnotował takie brewerie).

Żal do Pana Boga szczerze przedstawiać na modlitwie.

Nie liczyć na życie bez krzyża, nie szukać takowego życia (łatwo mówić - toteż mówię).

Tysz styknie.

Neodonkiszotysta

I jeszcze coś:

" - Dzięki składajmy Panu Bogu naszemu!
- Godne to i sprawiedliwe".

Wdzięczność leczy serce.

EDIT: "Światłem ciała jest twoje oko. Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli jest chore, ciało twoje będzie również w ciemności. Patrz więc, żeby światło, które jest w tobie, nie było ciemnością" (Łk 11, 34-35).

Wdzięczność również, a w pewnym sensie przede wszystkim, za siebie samego.

A poza tym: "Proście, a otrzymacie" - jeżeli wie się, czego się chce, to trzeba o to z wiarą Boga prosić.

Myślę, że te dwie postawy stawiają człowieka do pionu...

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Pół roku temu poznałem wspaniałą kobietę, która jest teraz moją narzeczoną. Kiedy ją poznałem pracowała jako barmanka. Wiadomo, dziewczyna podrywana przynajmniej kilka razy dziennie, również przez przystojnych i bogatych facetów. A to jednak ja ją urzekłem w tym barze. "Nikczemnego wzrostu", z krzywymi zębami, lekkim brzuszkiem. Bez samochodu, bez większych pieniędzy. Bo:

Napisał/a: Brat WilkŁysiak - "mężczyzna może nie mieć ręki albo nogi, byleby nie był kaleką".

Bardzo dobry cytat. Dla wartościowych kobiet najseksowniejszym męskim organem jest mózg. Oraz pewność siebie, którą to każdy mężczyzna może osiągnąć - o ile jej jeszcze nie posiada. Życzę Koledze tego samego, by dostrzegł Kolega swoją wartość. A jest Kolega wartościową osobą, co widać po wielu wpisach na tym forum. Kobiety to wyczują na kilometr.

Córko, zabici leżą pośród jabłek w sadzie. Plonkownica: alfa^2, KAnia, consumer, ludwik 17, Poszukiwacz P.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.