Wstawałem rano: papieros, kawa. Ten nie najzdrowszy rytuał zawsze przedłużał się w nieskończoność za sprawą mediów społecznościowych. Druga kawa, piąty papieros, 60. minuta. Sprawy mniejszej wagi: śniadanie czy spacer z psem stawały się ważne dopiero wówczas, gdy żołądek z czworonogiem zaczynali się domagać atencji. Trzeba było przecież sprawdzić, kto i komu, co „udostępnił”, jak się mają sprawy od Nowego Jorku do Awidjewki. I koniecznie wdać się w kłótnię oraz przejrzeć oferty aukcyjne.
Przeczytaj wpis "Portale społecznościowe - zmora naszych czasów"

Zapraszamy na stronę główną, czyli www.rebelya.pl

Wpis na forum o bezsensie social media. Jutro pogadanka trzeźwościowa w monopolu na rogu. Po pogadance, seta na koszt fyrmy.

Content invalid

O tempora, o zmores!

Mnie nie ma na portalach społecznościowych, i jakoś nie odczuwam takiej potrzeby.

Napisał/a: Emil SkupskiMnie nie ma na portalach społecznościowych, i jakoś nie odczuwam takiej potrzeby.

:D
Ani trochę, ani jednego postu. Cytowałem z Kolegi głowy :D.

Zachowaj Porządek, a Porządek zachowa Ciebie

Chodziło mi o Twitter, Facebook, Instagram itd. Rebelya nie jest portalem społecznościowym.
A jeśli kolega wszedł do mojej głowy, to proszę stamtąd wyjść, bo to nieładne zachowanie.

Zmora jak zmora. Internet razem z komputrem to chyba jeden z najdonioślejszych cywilizacyjnie wynalazków w dziejach. Najdonioślejszych w sensie najbardziej brzemiennych w konsekwencje, pozytywne i negatywne, rewolucyjnych. Tu na polu przekazu i dostępu do informacji, w tym - komunikacji z innymi ludźmi. Ludzkość zna się wzajem lepiej, niż kiedykolwiek. Sam, zupełnie tego nie szukając, ani nie zajmując się w życiu niczym szczególnie kontaktogennym w tradycyjnym sensie mieniałem z różnych okazji słowa i poglądy z ludźmi z całego świata.

Ciekaw też jestem, jak na przestrzeni dziejów zmieniał się przeciętny mózg dorosłego człowieka. Tu chyba jest skłonność skupiać się na tym, co stracił. Np. wraz z rozpowszechnieniem przekazu pisanego miał utracić niegdysiejszą zdolność zapamiętywania. Substytut zapisu usunął tę konieczność. Kalkulator/komputer wypiera/wyparł konieczność liczenia w pamięci, a więc i ograniczył taką zdolność.

Wiadomo, technologia, postępując, stopniowo uzależnia człeka od siebie usuwając mu konieczność samodzielności a w efekcie i upośledzając ową samodzielność w danej kwestii. Zapewne i internet coś człowiekowi odbiera. Czy to źle? Czy daje w zamian dość, by się opłacało?

Reżyseria: Peyo

Napisał/a: Emil SkupskiRebelya nie jest portalem społecznościowym.

Gdyżalbowiem? Istotowo nie różni się wiele od tych wymienionych powyżej. Różni się detalami technicznymi i zasięgiem ale w istocie toto samo.

りす いす れべるや!!!

Ale różni się Invalidą.

Napisał/a: YaabAle różni się Invalidą.

Który jest elementem aspołecznym tego społecznościowego forum.
Różni się jednak pięknie:)

"Talitha cum!" Linio prosto narysowana! (z litanii dominikańskiej do NMP) Bardzo proszę o modlitwę.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.