Jak beło - nie krzyczta, jeno napiszta gdzie!
Do rzeczy: Jak to u Was je ze postem we Wielkom Sobotę? Bo ja pamiętam z dzieciństwa i potem, że po święconym to już nie trza pościć (dolny San, tam, gdzie Lasowiaki). Funfel ze studiów jak się dowiedział, to se żarty robił, że poganie etc. (chłopak z diecezyi tarnowskiej i duchowięstwa mnogość we rodzinie). Ale w jakiś czas potem znalazłem w materiałach śp. portalu Wandea odczyt ks. dra Stefana Świetlickiego z 1948 r., któren pisze: "Od godziny 12 w południe ustaje również obowiązywać post, a wolno spożywać potrawy mięsne". To żem ciekaw, jak to u Was te sprawy się miewają?

U mnie (diecezja tarnowska!) tradycyjnie post (bezmięsny, a nie ścisły) był aż do śniadania wielkanocnego po Rezurekcji. Jak jest to teraz, trudno do końca powiedzieć. Ja w każdym razie trzymam się tradycji.

Po zwycięstwie Tuska każda rodzina dostanie pół świni, a jak komuś będzie mało to jeszcze po ryju...

Piątek wiadomo bez mięsa, post ilościowy und jakościowy. Mam z tym osobisty problem, możliwe że wywołany przez jakieś natręctwa bo post ten wyobrażam sobie jako chleb i woda i potem zmagam się ze skrupułami, jakoś naturalne mi się wydaje że wtedy i bez cukru i słodyczy, omyłkowo posłodziłem herbatę i potem dylematy. No może trochę dziwaczeję. Sobota normalnie, śniadanie chleb z szynką, można się nawet pokusić o stwierdzenie, że obecna szynka to mięso.

Inna refleksja mi się nasuwa, ale może zajeżdża myśleniem w stylu "kiedyś było lepiej bo byłem młodszy" i mózg interpretuje wydarzenia tak by wyszło na moje. W piątek widziałem dużo osób od 16:00 od lekko wstawionych po mocno napitych, Macdonaldy pełne, kebaby na pełnych obrotach, masa traktuje ten czas jako 4 dniowy weekend. O ile jest jakaś akceptacja, że niedziela to picie i wyżerka to w tym roku zauważyłem jakiś przełom. Nawet ze święconką na 12 00 same dzieci i starsi po drodze. Może jest taki dobrobyt, że 20 - 60 zajeżdżają tylko samochodami do parafii albo leczą piątkowego kaca.

Zdaje się że tu jest odpowiedź na kolegi pytanie:
"Można się więc pytać, dlaczego częste przekonanie o poszczeniu w Wielką Sobotę tylko do południa? Ma to po części swoją motywację historyczną, bowiem poprzedni Kodeks Prana Kanonicznego, wydany w 1917 r. przez papieża Benedykta XV ustanawiał post w Wielką Sobotę do godz. 12.00. Dlaczego? Otóż w tamtych czasach Wigilię Paschy, czyli Rezurekcję, odprawiano w sobotę rano. Wigilia zaś to znak Zmartwychwstania. Jeśli Pan już wrócił - zmartwychwstał - traci sens dalszy post. Widzimy więc, że liturgicznie jest to zrozumiałe."
http://niedziela.pl/artykul/26856/nd/Co-z-postem-w-Wielka-Sobote

Po zwycięstwie Tuska każda rodzina dostanie pół świni, a jak komuś będzie mało to jeszcze po ryju...

Wegetarianin nie miałby takich dylematów.

stopka rozmiar 45

Mnie uczono, że post jest do czasu poświęcenia pokarmów, ale u mnie w domu się pościło do wieczora, do czasu Wigilii Paschalnej. Gdzieś mi ostatnio mignął artykuł, że Kościół tak właśnie zaleca, choć nie nakazuje (podobnie jak w Wigilię Bożego Narodzenia). Zresztą po poście ścisłym w Wielki Piątek zwykłe niejedzenie mięsa to jest pikuś. ;)

"Odpowiadaj dobrem na zło, a zniszczysz w podłym człowieku zadowolenie ze zła." Lew Tołstoj

Porządek jest rozmieszczeniem równych i nierównych rzeczy z wyznaczeniem odpowiedniego dla każdego z nich miejsca.

Zasadniczo i ogólnie nakazanego postu w Wielką Sobotę w Kościele nie ma. U nas rokrocznie proboszcz tak powiada, jednocześnie zaś mówi, że Kościół w Polsce zachęca jednak, by post utrzymać celem przygotowania do spożycia poświęconych pokarmów.

A że msza rezurekcyjna kończy się ciut przed północą inaugurując tym samym Wielkanoc w ścisłym tego słowa znaczeniu, niejako naturalnie kończy ten dobrowolny post (to już moja prywatna interpretacja).

Z kolei z czasów neo pamiętam, że zachęcano, by w Wielką Sobotę nie jeść w ogóle aż do agapy po Passze, czyli do wielkanocnego rana.

Reżyseria: Peyo

Napisał/a: RydygierZ kolei z czasów neo pamiętam, że zachęcano, by w Wielką Sobotę nie jeść w ogóle aż do agapy po Passze, czyli do wielkanocnego rana.

Ale pozwalano przyjmować płyny, do których, nieco kazuistycznie, zaliczano kogel-mogel z dodatkiem kakao, coby do Paschy nie zemdleć z głodu ;-) Także, tentego.

I cisza jest na wysokościach. I dymi mgłą smoleński las.

Napisał/a: Szymon_Mag

Zdaje się że tu jest odpowiedź na kolegi pytanie:
"Można się więc pytać, dlaczego częste przekonanie o poszczeniu w Wielką Sobotę tylko do południa? Ma to po części swoją motywację historyczną, bowiem poprzedni Kodeks Prana Kanonicznego, wydany w 1917 r. przez papieża Benedykta XV ustanawiał post w Wielką Sobotę do godz. 12.00. Dlaczego? Otóż w tamtych czasach Wigilię Paschy, czyli Rezurekcję, odprawiano w sobotę rano. Wigilia zaś to znak Zmartwychwstania. Jeśli Pan już wrócił - zmartwychwstał - traci sens dalszy post. Widzimy więc, że liturgicznie jest to zrozumiałe."
http://niedziela.pl/artykul/26856/nd/Co-z-postem-w-Wielka-Sobote

@ Szymon_Mag No w punkt Panie Kolego, o to mnie chodziło! Senkju wielkie! Wesołego Alleluja!!!!!

Czyli do Mszy post po juz nie.

Od strony "przykazaniowej", wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych oraz post ilościowy obowiązuje w tych dniach tylko w Wielki Piątek. Istnieje jednak zachęta do przedłużenia postu aż do Wigilii Paschalnej.
Podstawowym tekstem jest tutaj Konstytucja o Liturgii, do której odnoszą się dwa inne dokumenty, traktujące o tej kwestii.

Tekst z dokumentu soborowego:
"Niech jednak nienaruszony pozostanie post paschalny, który wszędzie należy zachowywać w Wielki Piątek, dzień męki i śmierci Pańskiej, a w miarę możności przedłużać go nawet na Wielką Sobotę, aby dzięki temu wierni z podniesionym i otwartym sercem doszli do radości Niedzieli Zmartwychwstania" (KL 110).

Do tego tekstu odnosi się "List okólny o przygotowaniu i obchodzeniu Świąt Paschalnych":
"W ciągu dwóch pierwszych dni Triduum trwa święty post paschalny, kiedy to zgodnie z pierwotna tradycją Kościół pości, ponieważ „Oblubieniec został zabrany”. Wszędzie należy zachować
post i wstrzemięźliwość w Wielki Piątek Męki Pańskiej; doradza się, aby był on przedłużony także na
Wielką Sobotę, tak by Kościół z uwznioślonym i otwartym duchem przeszedł do radości Niedzieli
Zmartwychwstania" (List okólny, 39).

"Ceremoniał Biskupów" w punkcie 295 przytacza właściwie tekst soborowy:
"Niech także nienaruszony pozostanie post paschalny, który wszędzie należy zachowywać w Wielki Piątek, dzień męki i śmierci Pańskiej, a w miarę możliwości przedłużać go na Wielką Sobotę, aby dzięki temu wierni z podniesionym i otwartym sercem doszli do radości Niedzieli Zmartwychwstania" (Ceremoniał Biskupów, 295).

Osobiście praktykuję ten post wielkosobotni, tzn niczego nie jem. Pierwszym pokarmem jest Komunia święta podczas Nocy Paschalnej.

"Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło" (Iz 9,1).

Za mego dziecięstwa, babcia mówiła post Jezusowy: od Ostatniej Wieczerzy do świątecznego śniadania po Rezurekcji nie jadło się wcale, dziecią czasem cóś jedynie dawano skubnynć.
Ale wtedysz to une wody nie zmnielywaly, o kurkumnie nie syszeli, śniadali siedzonc... ciemnygrót na całegósz. Samo dobre.

dwie stopki

czyżby zbawienie zależało od nieżarcia mięsa, albo nieżarcia wogóle... ? ... więc jakie znaczenie ma post poza tradycją, która była przed wiekami musem, coby utrzymujący kościół wraz z jego zasobami ludzkimi o wielkich żołądkach właściciele ziemscy nie zeszli za szybko z tego padołu z przeżarstwa , bowiem tłuste mięsiwa , wino, piwsko, potrawy solone z braku lodówek sprzyjały nadciśnieniu, zawałom, wylewom w wieku zbyt wczesnym jak na przewidywane dalsze płatnicze możliwości onych.

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Napisał/a: alfusia czyżby zbawienie zależało od nieżarcia mięsa, albo nieżarcia wogóle... ? ... więc jakie znaczenie ma post poza tradycją, która była przed wiekami musem, coby utrzymujący kościół wraz z jego zasobami ludzkimi o wielkich żołądkach właściciele ziemscy nie zeszli za szybko z tego padołu z przeżarstwa , bowiem tłuste mięsiwa , wino, piwsko, potrawy solone z braku lodówek sprzyjały nadciśnieniu, zawałom, wylewom w wieku zbyt wczesnym jak na przewidywane dalsze płatnicze możliwości onych.

Przecież wiesz dobrze, że nie o to chodzi.
To, w jaki sposób dany zwyczaj ewoluował i w co się przepotwarzał to inna sprawa. Wiadomo, że często wiele praktyk kościelnych odbiegało od ideału.
Trzeba nam iść do źródła i stamtąd czerpać czystą motywację: "Oblubieniec został zabrany". Chodzi o nastawienie serca, wyraz miłości do Zbawiciela między innymi poprzez umartwienie ciała.

"Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło" (Iz 9,1).

Napisał/a: x.decompostela Przecież wiesz dobrze, że nie o to chodzi.

oczywiście, ze wiem.. przynajmniej powinno o to chodzić.....tylko niekończące się wałkowanie przez tut rebelyantów szczególików w szczegółach powoduje, ze Bóg w tym wszystkim gdzieś jest nieobecny. Sąd było moje pytanie czy zbawienie zależy od poszczenia, klęczenia, i innych schematycznych działań... :)

Jeśli nie spełniam twoich oczekiwań – nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice. — Friedrich Hebbel

Alfusia jak zwykle zgrywa głupka, chociaż pewnie wie o co biega. No ale trudno.

Prócz elementu umartwienia, związanego z postem, jest jeszcze jeden wymiar - pokory i posłuszeństwa. Butne podejście "A ja zjem szynkę, bo umartwię się inaczej" właśnie te dwa przymioty łamie. Wielkość i wpływ tych skaz to inna kwestia - ale na pewno lepiej jakby ich nie było, prawda?

Mój system RPG Science Fiction www.glebiaprzestrzeni.pl

Napisał/a: BrunonBonifacy

Za mego dziecięstwa, babcia mówiła post Jezusowy: od Ostatniej Wieczerzy do świątecznego śniadania po Rezurekcji nie jadło się wcale, dziecią czasem cóś jedynie dawano skubnynć.
Ale wtedysz to une wody nie zmnielywaly, o kurkumnie nie syszeli, śniadali siedzonc... ciemnygrót na całegósz. Samo dobre.

Czyli beło to niezgodne z przepisami kościelnemi - pacz wyżej! ;-)

Napisał/a: alfusia

Napisał/a: x.decompostela Przecież wiesz dobrze, że nie o to chodzi.

oczywiście, ze wiem.. przynajmniej powinno o to chodzić.....tylko niekończące się wałkowanie przez tut rebelyantów szczególików w szczegółach powoduje, ze Bóg w tym wszystkim gdzieś jest nieobecny. Sąd było moje pytanie czy zbawienie zależy od poszczenia, klęczenia, i innych schematycznych działań... :)

Uwielbiam szczególiki w szczegółach szczególików szczególnych :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Napisał/a: Szymon_Mag

U mnie (diecezja tarnowska!) tradycyjnie post (bezmięsny, a nie ścisły) był aż do śniadania wielkanocnego po Rezurekcji. Jak jest to teraz, trudno do końca powiedzieć. Ja w każdym razie trzymam się tradycji.


Tak na marginesie - po tym, coście mi Panie znaleźli - użycie słowa: tradycyjnie, tradycji - jest zdaje się nie na miejscu ;-) LOL

dwie stopki

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.