Polska miała być tak bardzo izolowana na arenie międzynarodowej. A tu się okazuje, że świat to nie tylko Eurokratyczni komisarze. Smuteczek:)

Dziś na naszej scenie nie ma liczącego się stricte polskiego gracza politycznego. Są tylko ekspozytury obcych dworów. Jednak rządy dworu amerykańskiego w porównaniu z poprzednikami to jak dzień do nocy. I teraz zasadnicze pytanie. Czy gdyby obecnie rządząca ekipa nie oparła się na USA to mielibyśmy do czynienia z ratowaniem czy wręcz odbudową tego co pozostało z pogromu? Do tego warto zwrócić uwagę na styl współpracy z Ameryką. To nie jest totalne nadstawianie tego i owego jak to zwykła czynić poprzednia ekipa. Wręcz dają się zauważyć pewne próby balansowania. Trójmorze, Chiny ... Nie wierzę w sojusznicze "gwarancje". Po tym jak to nas niejednokrotnie wystawili uważam, że należy przede wszystkim dbać o swój potencjał. Ale na pewno takie "gwarancje" nie zaszkodzą. Kiedy Anglicy "zagwarantowali" pomoc Finlandii ta oczywiście chętnie się zgodziła ale robiła swoje nie zważając na "sojuszników". No i niestety Anglicy nie zdążyli ... Ale nawet jakby brać USA wręcz za wroga (chyba nikt nie wątpliwości, że to mniejszy wróg niż Rosja czy Niemcy) to lepszy wróg zza Oceanu niż zza miedzy. Jak to ktoś mądry powiedział: " w polityce międzynarodowej nie ma przyjaciół, są tylko interesy". A interesem Ameryki jest posiadanie w środku Europy niezatapialnego lotniskowca. A i utarcie nosa innym członkom NATO nie zaszkodzi. Niepokoi mnie obecność obcych wojsk. Ale nie sposób nie zauważyć, że do tej pory gdyby jednak NATO nam pomogło to najbliższy nam geograficznie kraj to Niemcy. A ci już od dawna (na razie gospodarczo) dogadują się z Rosją. Wśród licznych scenariuszy (a naprawdę fachowi politycy rozpatrują nawet te najbardziej odjechane) można sobie wyobrazić taki: Rosja atakuje od Wschodu, od Zachodu udziela nam pomocy najbliższy kraj NATO. Obie armie zatrzymują się na Wiśle. Świat wstrzymuje oddech. Wtedy ktoś ratuje światowy pokój doprowadzając do stabilizacji na linii Wisły. A potem taki status quo utrzymuje się powiedzmy przez ponad 120 lat ... Także pomimo tego, ze nie jestem entuzjastą tego jak to USA "porządkuje" Bliski Wschód w interesie Izraela (to główna przyczyna m.in. kryzysu nachodźczego) , jestem wręcz wrogiem TTIP, niepokoi mnie to iż kilkudziesięciu kongresmenów poparło skandaliczne uroszczenia zydowskie etc to chyba jesteśmy zdani na współpracę z Ameryką.

Pytanie z natury zasadniczych jest jakim będzie styl współpracy. Czy będzie to robienie łaski jak za PO? Próby balansu czy wręcz przymiarki do odtwarzania jedwabnego szlaku mogą świadczyć o tym, że dwór amerykański nie jest tak całkowicie ślepo oddany. Na pierwszej inwazji w Iraku straciliśmy miliardy na zerwanych kontraktach. Tymczasem Turcja za samo tylko udostępnienie lotnisk także miliardy ale zarobiła. Izrael rok rocznie dostaje oficjalną pomoc liczoną w miliardach, do tego wsparcie dyplomatyczne nawet w obliczu ewidentnych zbrodni. Przed kampanią wrześniową "sojusznicy" obiecywali pomoc. A liczą się konkrety a nie obietnice. A przecież nawet jak nie kwapili się do przelewania krwi "za Gdańsk" to mogli wspomóc nas sprzętem, którego we wrześniu dramatycznie brakowało. Wysłali transport ale już po niewczasie. Natomiast naciski "sojusznicze" wymogły na nas wstrzymanie mobilizacji. Dzięki temu mobilizowaliśmy się pod bombami Niemców a były przypadki kiedy to rezerwiści prosto z eszelonów szli do niewoli. I jak tak spoglądam na konkrety to wystawiamy się na odwet uczestnicząc na "porządkach" na BW (ile to już lat trwają poszukiwania broni masowego rażenia w Iraku?) a "konkret" w postacie dwóch baterii (aż dwa cele możemy zabezpieczyć), za które zapewne zapłacimy jak za zboże przyznam, że nie budzi mojego entuzjazmu. Choć jest to lepsze niż ewakuacja atrap tychże rakiet za rządów Obamy w dniu 17 września(sic!). Jestem zwolennikiem OT. I dziwię się, że USA nie wspomoże sprzętem, który może nie nadał by się dla jednostek elitarnych ale dla OT byłby jeszcze całkiem przydatny. A starym sprzętem mają zapchane magazyny do tego stopnia, ze nawet Gwardia Narodowa jest w stanie tego skomasować. A USA dobrze zarobiło na sprzedaży F-16 ...
Dodam, ze chciałbym żeby nasza armia nie była wykorzystywana do robienia "porządków"
na BW.
PS
http://rebelya.pl/forum/watek/84637/

Wszystko co dla nas korzystne. Arena międzynarodowa to pole, gdzie walczy się o swoje, ale karty rozdają tylko silni. My silni nie jesteśmy i nie będziemy w tym szerokim kontekście - nie mamy szans być jak Rosja, USA czy Chiny, czy UK, czy Niemcy, czy Kanada czy Australia. Ale możemy walczyć o zyski dla naszej gospodarki, czyli dla całego społeczeństwa.

A jak ja uważam, jak będzie z USA? Tak samo jak jest. Nic się nie zmieni w kontekście globalnym. Pisanie o zmianach, zyskach czy stratach (zależnie od przekaziorów) to tylko pusta propaganda dla miałkich intelektualnie ludzi. Przecież tacy ludzie i tak tego nie zrozumieją, bo oni nie wiedzą nawet jaki wpływ ma to, że kupili chleb w sklepie, a co dopiero o handlu międzynarodowym.

You can sell people crap and make them eat it.

Ale wszak różnica niewymierna (w krótkiej perspektywie) już jest. W świat poszedł przekaz nieco odmienny od do tej pory obowiązującej wersji:
http://rebelya.pl/forum/watek/32959/
Nasze przekleństwo jest jednocześnie naszym atutem. Dla nas położenie jest tragiczne.
Z punktu widzenia USA to położenie strategiczne.
Do tego jeszcze kontekst Chin, które próbują odbudowywać jedwabny szlak ...

Przekaz przekazem, a Polska będzie dalej będzie miała ujemne saldo handlu z USA. Mimo to i tak powinniśmy z USA współpracować. Jak z każdym innym krajem. Handel jest zbawienny. A tutaj jeszcze istnieją strategiczne cele do realizacji, czyli dywersyfikacja dostaw gazu. Jak będzie tańszy niż obecnie kupowany, to już w ogóle będzie bajka.

You can sell people crap and make them eat it.

Napisał/a: Rebeliant Przekaz przekazem, a Polska będzie dalej będzie miała ujemne saldo handlu z USA.

Polska ma 2 mld $ nadwyżki w handlu z USA (dane za 2016 r.).

Napisał/a: undefinedundefined

Nasz stosunek do USA bedzie zawsze tradycyjny:

By the way: Turcja nie zarobiła miliardów za udostępnienie lotnisk jankesom, bo odmówiła.

Mówię jak ma być.

Bardzo dobry wpis otwierający ten wątek. Wszystko akuratnie wypunktowane.
A co do meritum, to sądzę, że pisowcy, tak jak wszyscy ich poprzednicy, mają tę samą wadę w myśleniu o Polsce - że musimy być do kogoś podwiązani. A jak podwiązani, to bezgranicznie. A jak bezgranicznie to trzeba robić laskę. USA oczywiście chętnie przyjmą taką usługę, ale nie są przyzwyczajone do bezgranicznej uległości wasali. Stosunki USA z państwami w tej części świata, włączając Bliski Wschód, są bardziej partnerskie, czasem wręcz trudne. Możemy więc śmiało podnosić poprzeczkę, nie obawiając się, że USA szybko się zrażą. Na przeszkodzie stoi to, o czym wspomniałem na początku - wpojony wasalizm rządzących.
Odnoszę wrażenie, że mimo wszystko coś się w polsko-amerykańskich stosunkach zmienia na lepsze dla nas. Wizyta Trumpa i jego przemówienie też o tym świadczą.

Napisał/a: zenek w. Rosja atakuje od Wschodu, od Zachodu udziela nam pomocy najbliższy kraj NATO. Obie armie zatrzymują się na Wiśle. Świat wstrzymuje oddech. Wtedy ktoś ratuje światowy pokój doprowadzając do stabilizacji na linii Wisły. A potem taki status quo utrzymuje się powiedzmy przez ponad 120 lat ...

Taki właśnie rozwój sytuacji przewiduję w moim scenariuszu rozbiorowym (rozbiór Polski między Niemcy, Rosję i Ukrainę z pozostawieniem kadłubowego państwa polskiego jako strefy buforowej). Dlatego tak ważna jest obecność w Polsce wojsk amerykańskich, która może zapobiec ziszczeniu się tego scenariusza.

@Jon Jonowski.Nie dogrzebałem się do linków nt udostępnienia lotnisk. A może Kolega dysponuje linkiem dot odmowy. Dodam, że chodzi o pierwszą wojnę w Zatoce.
Na marginesie Turcji przydarza się udostępnianie lotnisk:
http://telewizjarepublika.pl/turcja-udostepnia-usa-swoje-bazy-lotnicze-do-walki-z-panstwem-islamskim,12552.html

Nie ma dla nas lepszej alternatywy niż trzymanie się USA do czasu kiedy nie będziemy regionalną potęgą której samodzielnie nikt nie ruszy. Z kim innym, przy czyim wsparciu możemy spróbować to zbudować?
I Amerykanie o tym wiedzą i żydowscy lobbyści w USA też i to jest dla nas trudna pozycja przetargowa do jakichkolwiek negocjacji. Jedna możliwość zamiast wyboru.
Możemy to samo robić z Niemcami albo Ruskimi albo Chinami. Robiliśmy takie próby w historii dalekiej i niedawno. ktoś im ufa, czy dziś uzyskamy od nich coś lepszego i niby z jakiego powodu?
Nasze minimum to rola kraju który jeśli pozwoli mu się spaść poniżej pewnego poziomu militarnego i gospodarczego i politycznego to ulegnie sile sąsiadów i wtedy straci się go ze sfery wpływów. Maksimum to takie działania by wyzyskać wszystko to co którzykolwiek dadzą i pozwolą. Przecież ani hitlerowcom ani kacapom, ani żabojadom ani angolom nie zależy na Polsce silniejszej i wpływowszej niż oni i będą nasz rozwój torpedować wszelkimi sposobami.
Chyba że macie inny pomysł.

Napisał/a: zenek w.

@Jon Jonowski.Nie dogrzebałem się do linków nt udostępnienia lotnisk. A może Kolega dysponuje linkiem dot odmowy. Dodam, że chodzi o pierwszą wojnę w Zatoce.
Na marginesie Turcji przydarza się udostępnianie lotnisk:
http://telewizjarepublika.pl/turcja-udostepnia-usa-swoje-bazy-lotnicze-do-walki-z-panstwem-islamskim,12552.html

Nie mam czasu grzebac w necie, zwłaszcza, że w czasie pierwszej wojny w Zatoce go nie było, a USA mają bazę w Incirlik, więc nie sądzę, żeby musieli płacić miliardy wtedy skoro mieli lotniskowce w rejonie oraz pełen dostęp do baz w Arabii Saudyjskiej. Chodziło mi generalnie o drugą wojnę w Zatoce. Turki sie wypięli mimo, że faktycznie dostali propozycję na miliardy USD. Ale oczywiście obalenie Saddama, którego faktycznie z oczywistych względów popieralinie było im na rękę, więc mieli w czterech dolarach jakiś jurgielt.

Mówię jak ma być.

Napisał/a: Jon Jonovvski

Napisał/a: zenek w.

@Jon Jonowski.Nie dogrzebałem się do linków nt udostępnienia lotnisk. A może Kolega dysponuje linkiem dot odmowy. Dodam, że chodzi o pierwszą wojnę w Zatoce.
Na marginesie Turcji przydarza się udostępnianie lotnisk:
http://telewizjarepublika.pl/turcja-udostepnia-usa-swoje-bazy-lotnicze-do-walki-z-panstwem-islamskim,12552.html

Nie mam czasu grzebac w necie, zwłaszcza, że w czasie pierwszej wojny w Zatoce go nie było, a USA mają bazę w Incirlik, więc nie sądzę, żeby musieli płacić miliardy wtedy skoro mieli dodatkowo lotniskowce w rejonie oraz pełen dostęp do baz w Arabii Saudyjskiej. Chodziło mi generalnie o drugą wojnę w Zatoce. Turki sie wypięli mimo, że faktycznie dostali propozycję na miliardy USD. Ale oczywiście obalenie Saddama, którego z oczywistych względów popierali nie było im na rękę, więc mieli w czterech literach jakiś jurgielt.

Mówię jak ma być.

USA byłoby dla nas optymalnym sojusznikiem, jeśli tylko będziemy mieli na tyle instynktu samozachowawczego, żeby ustawiać sobie z nimi relacje na zasadach jak najbardziej partnerskich (bo oczywiście zdajemy sobie sprawę z porównania potencjałów US i PL). Niestety zapowiada się że przechodzimy do najwyższego poziomu dogadzania interesom za frajer a nawet jeszcze za słoną dopłatą - nie otrzymując żadnych konkretnych i gwarantowanych korzyści. Mówię o planowanych kontraktach na uzbrojenie i chyba jeszcze gorszy na ewentualne dostawy LNG. Jeżeli tak się ustawimy w relacjach z US, to nie zdziwmy się że będziemy traktowani jak klient najniższej rangi.

Napisał/a: post-gienek

Napisał/a: Rebeliant Przekaz przekazem, a Polska będzie dalej będzie miała ujemne saldo handlu z USA.

Polska ma 2 mld $ nadwyżki w handlu z USA (dane za 2016 r.).


Pomożesz mi ze znalezieniem źródła? Trochę mi zaburzyłeś światopogląd na relacje handlowe PL-USA.

You can sell people crap and make them eat it.

@post-gienek
Nie ma (już) takiej strony.

Natomiast według oficjalnych rządowych danych (GUS, MinRoz) :
Wartość polskiego eksportu do USA wyniosła w 2016 r. 4,8 mld dol., a import z USA do Polski był na poziomie 5,6 mld dol.

https://www.pb.pl/wizyta-trumpa-polska-ma-ujemny-bilans-handlowy-z-usa-865670

Być może chodzi o metodologie... typu własność, czy cuś.
http://kurier.pap.pl/depesza/175582/
Z miemcami też mamy niby dodatni, ale volkswageny to jest miemiecki produkt, który my niby eksportujemy.

Napisał/a: japisz Nie ma (już) takiej strony.

Proszę skopiować link i wkleić w nowej karcie.
Działa. Wciąż jest.


Napisał/a: japisz

@post-gienek
Nie ma (już) takiej strony.

Natomiast według oficjalnych rządowych danych (GUS, MinRoz) :
Wartość polskiego eksportu do USA wyniosła w 2016 r. 4,8 mld dol., a import z USA do Polski był na poziomie 5,6 mld dol.

https://www.pb.pl/wizyta-trumpa-polska-ma-ujemny-bilans-handlowy-z-usa-865670

Amerykanie twierdzą że to oni mają deficyt handlowy z Polska w 2016
https://www.census.gov/foreign-trade/balance/c4550.html

a my twierdzimy że to my mamy deficyt

i bądź tu mądry :DD

"Tylko prawda jest ciekawa"

Tak, czy owak - bilans handlowy nie jest problemem w relacjach Polska-USA. To jest w miarę zrównoważone.

Napisał/a: post-gienek

Być może chodzi o metodologie... typu własność, czy cuś.
http://kurier.pap.pl/depesza/175582/
Z miemcami też mamy niby dodatni, ale volkswageny to jest miemiecki produkt, który my niby eksportujemy.


No to biorąc pod uwagę, że na pierwszym miejscu w naszym handlu z USA są podzespoły dla przem. lotniczego z fabryk amerykańskich firm w Polsce (13,9%) no to bilans byłoby dla nas znacznie gorszy. Oczywiście to pół serio, bo nie tak się liczy wartość eksportu :-)

Czyli jednak ujemny ten bilans. Po ustaleniu co i jak z gazem deficyt handlowy z USA będzie jeszcze większy.

Ale dla niezależności energetycznej jest to strategiczna decyzja, chociaż i tak powinniśmy kupować od Rosji, a tak naprawdę powinniśmy się z nimi w końcu zbratać i być motorem napędowym zjednoczenia NATO i FR aby było spokojnie i bez embarg, aby handlować do woli.
Trochę to może się niektórym wydać nieludzkie, ale Polsce wojna na Ukrainie jest zbawieniem i powinna trwać jak najdłużej. Dzięki tej wojnie UKR do UE nie wejdzie, a zachodni inwestorzy nawet nie myślą o dzierżawie hal pod fabryki i magazyny. To m.in. dzięki tej wojnie nasza gospodarka się rozwija.

Co chwila powstają w PL fabryki, magazyny, pojawiają się nowe parki przemysłowe. A przecież mogłyby powstawać na UKR, bo 2x taniej. Ale jednak UKR to dzicz, swołocz i obecnie korzystna dla nas wojna.

Innym plusem tej wojny jest to, że FR nie bardzo ma jak szaleć póki jej nie skończy.

Gorzej jak FR skończy z UKR - wtedy będzie mieć jej połowę, i pójdzie szukać dymu gdzie indziej (Inflanty, Ruś, Kaukaz), a potem to już tylko PL im zostanie.

Dlatego PL powinna starać się o przyjaźń z FR jak i z NATO aby dzięki PL FR z NATO żyły w harmonii. Walczyć trzeba z ChRLD i Islamem. Nie między sobą.

Tak uważam.

You can sell people crap and make them eat it.

Napisał/a: Rebeliant Ale dla niezależności energetycznej jest to strategiczna decyzja

To akurat wątpliwe założenie. Przecież właśnie taka była koncepcja gazoportu, żeby móc sprowadzać gaz od dowolnego dostawcy i uniezależnić się od kontraktów długoterminowych. Jeżeli za sprawą kontraktu długoterminowego amerykański dostawca zmonopolizuje sobie dostawy przez Gazoport to strzelamy sobie w stopę i ograniczamy sobie możliwości korzystnego negocjowania cen z tym dostawcą. A dzięki gazoportowi właśnie mamy możliwość elastycznego dobierania sobie dostawców.

@japisz: Pisałem w kontekście konkurencji dla kontraktu z Rosją. A na koniec i tak wszystko zależy od wolumenu sprowadzanego gazu. Rura może więcej niż gazoport. Wracając do długoterminowych umów, to taka umowa ma swoje plusy, ale nie jest nią cena, choć wydawać by się mogło, że powinna, ale to jest surowiec, którego cena jest nieprzewidywalna i jego sprzedawcy ustalają ją na nieco zaporowym poziomie aby nie stracić gdyby cena surowca na świecie poszła ostro w górę. Zaletą takiego kontraktu jest wolumen.

Zaletą jednorazowych zakupów jest cena, ale nie masz gwarancji wolumenu - niekoniecznie kupisz tyle ile byś chciał, choć kupisz najtaniej i tam, gdzie jest najlepszy jakościowo plus gdzie transport nie jest drogi czy niebezpieczny.

Powinno się mieć i takie i takie rozwiązanie.
Ciekawostką jest, że ok. 70% zużycia gazu wynika z funkcjonowania firmy produkującej nawozy jaką jest firma Azoty. Gdyby wyprodukowali nawozów wprzód na 3 lata i zamknęli produkcję, to moglibyśmy nic nie kupować przez ten czas i jeszcze by zostało. Co prawda udział zużycia przez Azoty non stop spada, bo hale magazynowe są grzane głównie gazem, i takie nagrzewnice palą 5m3 gazu na godzinę, zatem jak masz ich na magazynie o pow. 10 tys. m2 tylko 10 sztuk, to zimą spalasz ponad 100 tys. m3 w ciągu 3 miesięcy pracy nagrzewnic. To jest kolejny powód zwiększania dostaw tego surowca - potrzeba go coraz więcej i więcej.

You can sell people crap and make them eat it.

Bo faktycznie akurat gaz wcale nie jest podstawą naszego bezpieczeństwa energetycznego - owszem ważny jest dla sprawnego funkcjonowania kilku większych zakładów chemicznych. Dla zabezpieczenia potrzeb ludności wystarczyłoby nasze własne wydobycie + niewielki import. Od kiedy mamy połączenia interkonektorami od kierunku zachodniego i południowego, magazyny na kilka mld m2 oraz Gazoport to problem gazowy jest trzeciorzędny dla naszego bezpieczeństwa.
Natomiast dla całej naszej gospodarki i dla gospodarstw domowych kluczowe są dostawy ENERGII ELEKTRYCZNEJ - bez tego CAŁA nasza gospodarka leży - tym powinniśmy się przede wszystkim zająć w kontekście naszego bezpieczeństwa energetycznego.

@japisz: Dlatego powinniśmy inwestować w elektrownie węglowe aby te co mamy unowocześnić (jeśli tego wymagają) i zwiększyć ich wydajność. Można by też zbudować 1-2 nowe elektrownie, chyba najlepiej w zapyziałym koszalińskim i może też w tej biedzie pod Białymstokiem, aby północny zachód oraz północny wschód miał więcej prądu z Polski pod nowe inwestycje (hale fabryczne, magazynowe i pod budownictwo).

Nie jestem orędownikiem elektrowni atomowych. Je się zamyka, są toksyczne (ich odpady), a prąd bardzo drogi (bo trzeba po 50 latach doliczyć koszty wygaszenia elektrowni i składowania całego promieniotwórczego syfu.
A jak naprawdę chcemy się dalej bratać z UE to absolutnie nie możemy wchodzić w atom, bo zanim je zechcemy wygasić, to przepisy będą takie, że koszt wygaszenia będzie 10x większy niż koszt budowy i prąd z takiej elektrowni będzie nie tyle droższy co z innych, ale 10-krotnie droższy.

Dlatego nie jestem orędownikiem atomowych elektrowni. Myślę o wiele bardziej perspektywicznie. Czyli jeżeli budowa elektrowni ma kosztować 100-200 mld $, plus miliony łapówek i wynikających z tego wielu niekorzystnych decyzji długoterminowych dla Polski, to lepiej wydać te pieniądze na elektrownie fuzyjne (na naukę). Chińczycy już mają utrzymaną reakcję przez w miarę długi (jak na proces badawczy) czas i za 10-20 lat będą mieli czystą i wydajną elektrownię o mocy 10 elektrowni atomowych. Nasi naukowcy są mądrzejsi i wystarczy im stworzyć ośrodek badawczy.

Elektrownie atomowe są przestarzałe, nikt ich już nie chce, a mając elektrownie fuzyjne będą jeść nam z ręki.
Do tego czasu elektrownie węglowe jak najbardziej dadzą radę. To co wydziela do atmosfery taki BOT to skromna część tego co wydzielają samochody osobowe w Polsce.
Zgodzisz się ze mną? A może wskażesz mi błąd w rozumowaniu i wyjaśnisz czemu mam zmienić swój pogląd na ten temat?

You can sell people crap and make them eat it.

Nie wypowiem się na temat zalet/wad poszczególnych technologii produkcji energii elektr. (atom, węgiel, hydro i inne) - na tym się nie znam. Intuicja tylko podpowiada, że jakaś dywersyfikacja by się przydała. Wiem tylko że dla naszej gospodarki energia elektryczna to podstawa i że bez wzrostu wydajności tego sektora - popadniemy w tarapaty w najbliższych latach.

Napisał/a: Rebeliant Nie jestem orędownikiem elektrowni atomowych. Je się zamyka, są toksyczne (ich odpady), a prąd bardzo drogi (bo trzeba po 50 latach doliczyć koszty wygaszenia elektrowni i składowania całego promieniotwórczego syfu.

Chciałbym tylko nieśmiało zwrócić uwagę na zapewne mało znany fakt. Otóż popiół z elektrowni węglowych jest znacznie bardziej promieniotwórczy niż właściwie zabezpieczone odpady z elektrowni jądrowych.

Napisał/a: Domino

Napisał/a: Rebeliant Nie jestem orędownikiem elektrowni atomowych. Je się zamyka, są toksyczne (ich odpady), a prąd bardzo drogi (bo trzeba po 50 latach doliczyć koszty wygaszenia elektrowni i składowania całego promieniotwórczego syfu.

Chciałbym tylko nieśmiało zwrócić uwagę na zapewne mało znany fakt. Otóż popiół z elektrowni węglowych jest znacznie bardziej promieniotwórczy niż właściwie zabezpieczone odpady z elektrowni jądrowych.

Nie zapomnij tylko dodać, że hałdy radioaktywnego bardziej jak grzyby jadalne popiołu nie są przechowywane w betonowo-ołowianych pojemnikach 200m pod ziemią oraz to, że w nieskończoność nie będą radioaktywne i możesz względnie szybko rekultywować obszary, gdzie składowany jest popiół. A syf promieniotwórczy z el. atom. zostawiasz jako problem następnym stu pokoleniom. I cały czas musisz o to dbać.
1mm ołowiu tysiąckrotnie zmniejsza promieniowanie. To jak z tą promieniotwórczością? Co radioaktywne bardziej? To co w środku pojemnika betonowo-ołowianego, czy to co składowane na powietrzu i gdzie można chodzić bez ołowianych gaci?

You can sell people crap and make them eat it.

Napisał/a: Rebeliant Dlatego powinniśmy inwestować w elektrownie węglowe aby te co mamy unowocześnić (jeśli tego wymagają) i zwiększyć ich wydajność. Można by też zbudować 1-2 nowe elektrownie, chyba najlepiej w zapyziałym koszalińskim i może też w tej biedzie pod Białymstokiem, aby północny zachód oraz północny wschód miał więcej prądu z Polski pod nowe inwestycje (hale fabryczne, magazynowe i pod budownictwo).

Elektrownie węglowe na północy Polski raczej nie przejdą. Jedyna duża elektrownia, Dolna Odra pod Szczecinem, jest przewidziana do likwidacji (stopniowego wygaszenia). Ten typ elektrowni nie ma dobrej opinii w UE.

Liczysz się z opinia propagandzistów UE? Po co liczysz się z dyrdymałami i kłamstwami mającymi na celu zamaskowanie faktu jakim jest usilne dążenie UE do osłabienia Polski i do uniemożliwienia Polsce samodzielności ekonomicznej i energetycznej? ;-)
Nowe elektrownie to nie to samo co ten stary pryk spod Szczecina, który ma niewielką wydajność w porównaniu do Elektrowni Bełchatów (4x mniej energii z Dolnej Odry). Jeden nowoczesny blok w Bełchatowie ma 2/3 tego co wszystkie 6 bloków Dolnej Odry. Poza tym jak chcesz wygasić starą elektrownię z systemu o deficycie energii, to tym bardziej musisz zbudować nową.
W Polsce są fabryki paliw ze śmieci o kaloryczności węgla. Cementownie muszą mieć ich 70% w swoich piecach. Śmieci nie zabraknie, a mało tego - jak szkop czy kacap zechce nam dostarczyć śmieci, to musi za nie zapłacić, czyli takie fabryki mają płacone po obu stronach (za przyjęcie surowców do produkcji paliwa i za paliwo). Do tego mamy jeszcze sporo zasobów i kopalni, które bardzo by chciały dwa nowe kontrakty na miał węglowy (piece na paliwo ze śmieci to piece na miał).
Stawiasz takie dwie elektrownie o mocy 5000MW każda (10 bloków po 500MW) i w koszalińskim i białostockim masz nagle kilkaset dodatkowych miejsc pracy, masz zapewniony rynek na miał węglowy i masz zapewniony rynek na paliwo ze śmieci (paliwo nie może mieć chloru, zatem zmielone PCV nie wchodzi w skład tego paliwa, tak samo styropian).

Efekt końcowy: kontrakty dla kopalni, większy przerób śmieci, nowe miejsca pracy, wydajność energetyczna, możliwość startu budowy już dziś.

You can sell people crap and make them eat it.

Napisał/a: Rebeliant 1mm ołowiu tysiąckrotnie zmniejsza promieniowanie. To jak z tą promieniotwórczością? Co radioaktywne bardziej? To co w środku pojemnika betonowo-ołowianego, czy to co składowane na powietrzu i gdzie można chodzić bez ołowianych gaci?

https://www.scientificamerican.com/article/coal-ash-is-more-radioactive-than-nuclear-waste/

@Domino: Dzięki. Ciekawe. Wynika z tego, że porównywano wpływ pyłu z kominów elektrowni węglowych do wpływu pary wodnej z "kominów" elektrowni nuklearnych... w latach '70. I już wtedy wyciągnęli wniosek, że ryzyko zachorowań z powodu promieniowania a raczej z powodu mieszkania w promieniu do 1 mili od elektrowni nuklearnej tudzież węglowej jest znikome (1:1 000 000 000 vs. 1:1 00 000 000 / 1:10 000 000 na korzyść elektrowni atomowych).
Nie brano pod uwagę wpływu ze strony resztek paliwa nuklearnego, które trzeba składować z dala od ludzi, z dala od cieków wodnych i głęboko pod ziemią w betonowo-ołowianych pojemnikach. Nie brano pod uwagę, że te radioaktywne odpady będą silnie radioaktywne przez tysiące lat.

W artykule zaznaczono także, że radiacja pyłów i popiołów wynika z zawartości pierwiastków promieniotwórczych w użytym paliwie.

Nie wzięto też pod uwagę, że przez 50 lat bardzo zmieniły się metody filtracji gazów i pyłów w elektrowniach węglowych. Ani nie wskazano, że są różne złoża węgla na świecie - każde zanieczyszczone na swój sposób (różnymi pierwiastkami, nie tylko radioaktywnymi).

Wniosek: Nie ma co się tym przejmować, to raz. Dwa - filtracja jest znacznie lepsza. Trzy - można spalać węgiel nie mający zanieczyszczeń pierwiastkami radioaktywnymi (np. zanieczyszczonego uranem).
Trzeba też brać pod uwagę lobby nuklearne, które finansuje takie badania, bo ludzkość nie chce takich elektrowni z racji ryzyka awarii reaktora oraz z racji konieczności składowania silnie radioaktywnych odpadów, które takie będą przez tysiące lat.

Hałdy popiołu nie musisz nakrywać sarkofagiem. Zasypujesz kilkoma metrami ziemi, sadzisz trawę, drzewa i tworzysz nikomu nie zagrażający park.
Mimo wszystko jak tylko znajdzie się metoda na czystą energię z reaktorów fuzyjnych, trzeba na nią przejść. Do tego czasu węgiel, elektrownie wodne, wiatrowe i słoneczne.
A tak poza tym, to już dawno ludzie (połowa ludzi), powinna mieć możliwość kupna naklejanych na szyby od strony południa (na naszej półkuli) paneli słonecznych, które będą nieco przyciemniać szybę i jednocześnie pozwolą na ładowanie laptopa, telefonu, tabletu czy nawet na zasilenie monitora LCD 24-28" czy telewizora 50-60" w zależności od wielkości szyby i panelu foto. Gdyby dać ludziom taką własnie technologię do własnego wytwórstwa prądu, zapotrzebowanie na tę energię znacząco spadnie, a zaoszczędzone pieniądze zasilą lokalne przedsiębiorstwa, a nie centralne korporacje energetyczne. Czysty zysk dla każdego... prócz korporacji. Gdybyś ładował tylko telefony, tablety i laptopy energią słoneczną, każdego miesiąca zyskałbyś 20-40 PLN czyli rocznie 240-480PLN. A jak do tego doliczyć uruchomiony telewizor, router, modem, monitor LCD, radio z budzikiem to zyskasz kolejne tyle złotówek.

You can sell people crap and make them eat it.

Dyskusja jak za dobrych czasów tego forum ...

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.