Do odnalezienia sensu Europy zawsze potrzebny jest świat nadprzyrodzony - mury i sklepienia opustoszałych dzisiaj katedr Kolonii, Paryża czy Akwizgranu wciąż świadczą o tym, skąd wywodzą się Europejczycy - pisze Łukasz Kobeszko. więcej »
Nakładem wydawnictwa Demart ukazała bogato ilustrowana pozycja autorstwa Diany Wasilewskiej i Iwony Grabskiej, opisująca artystyczne inspiracje twórczości Jacka Kaczmarskiego. więcej »
Od czego jednak Rebelya.pl? To tu przeczytałem o felietonie Wieszczencla , który klarował mi, że wolny Polak- wyrywa ławki, wyrywa zęby i nie czyta Mazurka. I nie ma kredytów. więcej »
Zrobiłaś mi czystkę w szafie mojego życia. Przedmioty, które w niej były (łącznie z tymi wyblakłymi zdjęciami różnych innych...)początkowo zmieniły znaczenie, By później, pod wpływem Twojego dotyku zmienić mieszkanie lub zniknąć.Zniknęła ta zakładka z kobiecą ulotnością i sweter utkany z niewieścich potrzeb. Nagle bowiem okazało się, że są one jedynie moim abstrakcyjnym wyobrażeniem...(jeszcze wcześniej zniknęła Twoja kobiecość. Nie zrozum... nie mówię przecież, że nie jesteś kobietą, ale jak na kobietę jesteś zbyt...zbyt...)Zabrakło wszystkiego. Wyniosłaś wszystko. Dzięki Tobie A stało się Z. Kobiety mężczyznami, a ja bezradnym psem (w dodatku wykorzystanym, ale nie bedę się żalił, nie było tak źle...)Wzięłaś co chciałaś. Zostawiłaś spodnie na szelkach i krawat z koronek zawoalowanej feministki. więcej »
Naprawdę prowokujące jest to, co się dzieje w Polsce w ostatnim czasie. Dlatego być może głębiej muszę wniknąć w postmodernistyczną zabawę "Pressji" przypominającą o Bożej miłości do lewicy - pisze Jan Zieliński, grafik, autor prac m.in. dla "Frondy" oraz "Czterdzieści i Cztery". więcej »
Serce w cierniowej koronie wkomponowane w napis "I love lewica" - to okładka nowego numeru pisma młodych katolickich intelektualistów z Krakowa. - Bóg kocha nie tylko prawicę, lecz także lewicę. I jest to nieraz trudna miłość - tłumaczy zamysł Paweł Rojek z kwartalnika. Nie wszyscy przyjmują to tłumaczenie. więcej »
oddech burzy podnosi włosy na ramionachupał odleciał w niepamięci zdradęchłód niesie głos gromu, jutro lato skonaz wichrem zerwoliściastym odbywa naradę
od ich szeptów kulą się źdźbła kruchej trawyuciekają pod liście ostatnie jagodyszykują dla oddziałów mrozu plac zabawymróz musi się wyhasać póki jeszcze młody
cienie od błyskawicy czają się pod płotemgotowe ugryźć, sczerniałe od szczuciarozgrzana ziemia ściele się pokotemprzyjmuje pierwsze, jesienne ukłucia
ciemność okrywa czule drzew koronyz sufitu nieba kapią krople bladechłód na horyzoncie zaciąga zasłonyz wichrem zerwoliściastym odbywa naradę
więcej »
Korzystając z faktu rozdrażnianie politycznego ku ukojenia strapionych serc, które szukając elektoratu tu i ówdzie by tylko chodź trochę podnieść sondażowe słupki i wepchnąć się i swoim kumpli do ław sejmowych piszę manifest. Jestem wstrętny. Politycznie wykorzystuje politykę do złapania myśli mych sprzymierzeńców.
Myśl, że "trzeba, muszę iść na wybory" ostatnimi mi czasy spędza mi sen z powiek. Po co?! Żeby wrzucić pustą kartę? I po cholerę? Bo jeśli na wybory nie pójdę to stanie się coś strasznego. Zniszczę Polskę, pozwolę na to by rządzili nią nieodpowiedzialni ludzie, zniszczę kraj, doprowadzę do bankructwa, oddam pod zabory i w ogóle ciąg dalszy takich i podobnych jeremi w telewizji, na forach internetowych.
Ustalmy coś.
Myśl herbertowska jest mi niezwykle bliska. Wybory to nie jest nie wybieranie pięknoduchów, najlepszych synów narodu, wybory to nie jest nawet wybieranie świń, które żebrzą nas o ciut większe koryto - chodź koryto to dość mocny argument. Wybory - pozwolę sobie zdefiniować - to sondaż do jakiego stopnia społeczeństwo dało się zniewolić, do jakiego stopnia jest zmęczone, ogarnięte niewiarą, niewiedzą o stanie rzeczy i bezradnością wobec tego co się dzieje. Nie mam zamiaru poprzeć żądnego rządu. Jestem obywatelem Polski własnego rozumienia i jako obywatel podejmuje decyzję, że w ten układ nie wchodzę.
Dlaczego?
Wartość polityczna partii (bynajmniej naszych) i nas samych jest tak niska, że w gruncie rzeczy całą polityką rządzą prawa rachunku celebrantów. Te prawa zresztą rozeszły się nie tylko w kategorie polityczne, w społeczne, gospodarcze, moralne i inne również - w studiu telewizyjnym po oby stronach siedzącej dziennikarki usadawia się długonoga blond aktorka z finezyjnym uczesaniem i z wystudiowanym aktorskim akcentem wyraża "swoją rację" oraz bełkoczący, rozczochrany frajer w brudnym swetrze tureckim, którzy przedstawia "rację przeciwną" - zresztą rzadko kiedy tę "rację" możliwość w ogóle wybełkotać bo zazwyczaj cały taki program skupia się na zasadzie: "Mamy chłopca do bicia? To lejemy!".
Elita rządzi tym krajem. Nie wyborcy. Celebryci, półgłówki z tytułem profesora, banda chamów z pustym rozumem. To oni decydują o czym rozmawiamy, to oni decydują co czym warto rozmawiać i jak mamy o tym rozmawiać. Oni decydują o tym co jest moralne, a co nie i czym jest moralność i na koniec jak traktować elektorat poszczególnych partii.
I teraz następuje właśnie problem zniewolenia elity. “Językoznawca" powiedział, że nie trzeba kupować narodu, wystarczy mieć tych inżynierów dusz i to zupełnie załatwia problem zniewolenia. Władza potrzebowała legitymizacji i legitymizacja wyszła od strony inteligencji tak zwanej twórczej, przede wszystkim od literatów. Więc ja z tego interesu wyszedłem, bo nie chciałem uczestniczyć w tej imprezie. Pytałem innych, dlaczego zostali… Ten okres nie pozostawił ani dzieł wybitnych, ani nawet znośnych.
Zbigniew Herbet - wywiad "Hańba domowa"
Polska po 89 miała kilka fajnych przeżyć i postaci. Na przykład Michnika i jego zachowania. Odwołuje się do tej postaci bo ten oto człowiek powszechnie uznawany jest za konstruktora III RP. Ogromna machina medialna - największy polski dziennik i szereg tygodników, miesięczników i innych takich obok Michnika-polityka stawiała go w pozycji cara narodu - dając mu nie tylko niewyczerpany mandat nie tylko wśród czytelników pism sprzymierzonych, ale także w armii pismaków wychowanych w zakochaniu do Michnika (tutaj myśli moje kierują się ku Tomaszowi Lisowi - o swoim uwielbieńczym stosunku do Michnika pisał chociażby w swojej książce "Nie tylko fakty", ale nie tylko, jeszcze Durczok, Olejnik i wielu wielu innych).
Do czego zmierzam? Znowu zacytuje Herberta.
Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny. Ideologia tego Pana to jest to, żeby w Polsce zapanował socjalizm z ludzką twarzą. To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. To jest potwór, który powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuje takich chytr hien, uciekam przez okno z krzykiem.
Fakty. Tuż po wyborach kontaktowych. Przypominam jak Michnik wyzywał "frustraci bez kwalifikacji" wszystkich polityków (byli to zazwyczaj politycy z tylnych ław sejmowych, którzy dzisiaj są w sejmie ale w następnej kadencji ich nie ma), którzy domagali się zrównania emerytur funkcjonariuszy z byłego systemu do poziomu normalnych. Albo jak przepowiadał widmo "wojny domowej" gdy rozbiórka PRL pójdzie za szybko i zbyt gwałtownie (dzisiaj trudno nie śmiać przypominając sobie Michnika upominającego, że dojdzie do konieczności inwazji rosyjskiej). Albo jak na łamach jego gazety nadawano rządom PiSu miano "totalitarne" za pomysł IV RP, który zakładał skończenie z PRLem. Albo jak od już en lat 13 grydnia robi festiwal na cześć Jaruzelskiego (co roku w GW na 13 grudnia - Wywiad z Jaruzelskim, wywiad z z Kanią, wywiad z Urbanem, znowu wywiad z Kanią, laudacja na cześć Jaruzelskiego, znowu wywiad z Jaruzelskim) z okazji rocznicy ogłoszenia stanu wojennego - jednej z największych zbrodni w historii Polski. Nawet w ostatnim czasie nasz największy “demokrata" - Adam Michnik demaskuje fałszywych demokratów. Stwierdził on, że dla prawdziwego demokraty powinna być wysoka frekfencja wyborcza. Tak, tak! Nie władza, dobro kraju itd. Ale Frekfencja! [tu mychnikowskie wymioty]
Cytujemy Michnika:
Boję się, że są u nas młodzi ludzie, którzy nie pójdą głosować. Mój znajomy wyznał niedawno, że “kilka miesięcy temu rozmawiał z 18-latkiem mówiącym, iż zamierza wyjechać z Polski, bo nie ma pracy, no i w ogóle… On nie może już wytrzymać tego, co robi Kaczyński, który sieje nienawiść; sytuacja w Polsce jest nie do zniesienia, gdyż Kaczyński zieje jadem"
Tu nie chodzi partie. Te wbrew pozorom nie stoją na początku politycznego łańcucha pokarmowego. Chodzi o coś bardziej głębszego - nomenklaturę, historię, zniewolenie, bezradność obywateli. Wybory mają sens - ale jest on zupełnie inny od naszego rozumienia.
Jaki to ma związek z polityką?
W zasadzie należałoby się zastanowić, a właściwie poddać pod wątpliwość twierdzenie o istnienie polityki w Polsce. Z filozoficznego-klasycznego rozumienia polityka to rozsądne zarządzanie podmiotami stykającymi się z suwerenem-obywatelem. Chyba nie muszę udowadniać, że definicja w Polsce się nie spełnia. I co gorsza. Nikt nie zmienił to "idąc na wybory". więcej »