Kijowska "moda na Polaków"

25.10.2016

W Ukrawtodor (ukraińskiej agencji drogowej), jednym z najbardziej skorumpowanych państwowych przedsiębiorstw, rozpoczął urzędowanie Sławomir Nowak, były minister transportu w rządzie Donalda Tuska. Jego sukcesy i upadki będą wpływały na to, jak postrzega się Polskę nad Dnieprem - pisze Jerzy Wojcicki*.



Opadły emocje po zatrudnieniu przez ukraiński rząd Wojciecha Bałczuna na stanowisko prezesa Ukrzaliznyci – ukraińskich kolei państwowych, a już pojawiają się nowe, związane nomen omen z Nowakiem. Podobnie jak z Balczunem, którego w ukraińskich mediach przedstawiano na początku wyłącznie z gitarą w rękach, tak samo Nowaka mieszkańcy Ukrainy poznali przede wszystkim jako osobę, która nie zadeklarowała w swoim oświadczeniu majątkowym szwajcarskiego zegarka za 5,5 tys. dol. Z punktu widzenia ukraińskich urzędników 5,5 tys. dol. to śmieszne grosze. Nowak jest więc dla nich prawdziwym „aniołem”. 

Pan dróg i dróżek

Ukrawtodor odpowiada za stan ukraińskich dróg i w najbliższej przyszłości polepszenie jakości drogi ze Lwowa do Winnicy czy z Charkowa do Mariupola będzie zależało w dużym stopniu od tego człowieka. Sławomir Nowak zna język rosyjski. Prezentując na Ukrainie wizję swojej przyszłej pracy, obiecał gruntowną rekonstrukcję ukraińskiej infrastruktury drogowej i plan na następne pięć lat. – Czuję się trochę specjalistą w tej dziedzinie i myślę, że moje doświadczenie i umiejętności pomogą w budowie cywilizowanej infrastruktury razem z wami. Podkreślę, że w tym postępie cywilizacyjnym, który zrobiła Polska w ostatnich latach, jest także i moja zasługa – mówił w Kijowie. Opisując własne osiągnięcia, podkreślił, że odpowiadał w Polsce za roczny budżet w rozmiarze 8–10 mld euro i przygotował plan narodowy z budowy dróg na lata 2015–2023. Zapewniał także o swoim wkładzie w przygotowanie mistrzostw Euro 2012, reformy PKP i budowy trasy szybkiego ruchu między Warszawą a Berlinem. 

Jaki był jednak prawdziwy cel podjęcia przez Nowaka decyzji o pracy w Ukrawtodorze? To stanowisko zawsze było jednym z najtrudniejszych do zdobycia. Ukraina pamięta Wołodymyra Demiszkana, który porzucił stanowisko przewodniczącego Winnickiej Administracji Obwodowej, by zająć fotel szefa ukraińskich dróg. Nad Dnieprem pamiętamy także gromkie skandale w Ukrawtodorze, który w ostatnich latach stał się synonimem „absolutnej korupcji”. Czy Ukraińcy, wybierając na szefa tej struktury osobę, która nie ma czystych rąk i dobrej sławy w Polsce, nie popełniają błędu? 

Najgorzej na świecie

Światowe instytucje obiecały w najbliższych latach poważne pieniądze na modernizację ukraińskiej infrastruktury drogowej. Chodzi o pomoc w budowie autostrad z północy na południe i ze wschodu na zachód. Pilnego remontu wymagają także fatalne drogi regionalne i lokalne. Światowe Forum Ekonomiczne w niedawno opublikowanym rankingu najbardziej konkurencyjnych państw na świecie umieściło Ukrainę na 134. miejscu spośród 138 pod względem jakości dróg. W porównaniu z rokiem ubiegłym pozycja Kijowa i okolic spadła o dwie pozycje. I choć trudno w to uwierzyć, to stan ukraińskich dróg jest gorszy niż nawet tych w Hondurasie czy Zimbabwe. Jak zapowiada szef resortu infrastruktury Wołodymyr Omelan, drogi w roku 2016 nie staną się lepsze. Czy w ogóle staną się lepsze dzięki pomocy Polaka Sławomira Nowaka? Cóż, Nowak reprezentuje nie tylko siebie, lecz także polską elitę biznesową i menedżerską. 

Twardy orzech

Nie wszystkie osoby, które z kraju nad Wisłą ukraiński rząd zaprosił do współpracy, są dobrze postrzegane przez polskie społeczeństwo, które w większości opowiedziało się w ostatnich wyborach za PiS-em. Ani Leszek Balcerowicz (doradca ukraińskiego prezydenta), ani Jerzy Miller (doradca premiera), ani Sławomir Nowak, ani nawet były prezydent Aleksander Kwaśniewski nie cieszą się popularnością wśród Polaków. Kto więc decyduje o tym, że wyłącznie osoby ze środowiska dzisiejszej polskiej opozycji mają być twarzami Polski na Ukrainie? O taki stan spraw można winić Ukrainę, ale także obecne władze w Polsce. Nie próbuje się bowiem tworzyć efektywnego systemu komunikacji. Wszystkie niepowodzenia i możliwe skandale polityczno-korupcyjne z udziałem ww. panów odcisną piętno na wizerunku Polski w oczach przeciętnych Ukraińców. To wielkie wyzwanie w czasach dyskusji wokół Wołynia, wojny z Rosją w Donbasie i gwałtownych reform nad Dnieprem. To także problem w relacjach obu naszych krajów.

Jerzy Wojcicki

*Autor jest polskim działaczem ze Stowarzyszenia Kresowiacy w ukraińskiej Winnicy i redaktorem naczelnym gazety „Słowo Polskie”.

Tekst pochodzi z "Gazety Polskiej Codziennie" i portalu Niezalezna.pl

fot. PO RP, CC BY-SA 2.0

Przeczytaj także
Witold Jurasz: No i znów nas Aleksander Łukaszenka „oszukał”. Tylko, czy aby na pewno?

Z Władimirem Niekłajewem na dwa dni przed Jego aresztowaniem przeprowadziłem wywiad na antenie Polsat News2, a w przeddzień wywiadu piłem wino, przy którym Władimir powiedział mi "i znów będziesz musiał grać rolę cynika bez serca". Rzeczywiście trudno w obecnej sytuacji występować w roli adwokata dialogu. Każdy kto widzi sceny bicia ...

[Sport] [Piłka nożna] Czarnogóra - Polska 1-2 (0-1)

W kolejnym meczu eliminacji do Mistrzostw Świata 2018 Polska pokonała na wyjeździe Czarnogórę po golach Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka. Gola dla Czarnogóry zdobył Mugosza.

Gazprom rzuca kłody pod nogi Polsce i Ukrainie

Temat współpracy gazowej Polski i Ukrainy po raz kolejny budzi obawy w Rosji. Rosyjski Gazprom chce utrudnić wolny handel gazem przy wykorzystaniu istniejącej infrastruktury. Tymczasem do końca dekady powstanie nowa, całkowicie niezależna od rosyjskiego monopolisty. Jego działania każą zastanowić się nad ich legalnością - pisze Wojciech Jakóbik.

Nie możemy przegrać wojny informacyjnej z Rosją

O biegu "Tropem Wilczym", stosunkach polsko-ukraińskich i rosyjskiej wojnie propagandowej mówi redaktor naczelny portalu Kresy24.pl Dominik Szczęsny-Kostanecki w rozmowie z Radem Wnet.

Przy poprawce na ich standardy celem może być redukcja korupcji. I może się to udać ;).

Kiedyś mordowali polskich panów, teraz zatrudniają...

"Kto więc decyduje o tym, że wyłącznie osoby ze środowiska dzisiejszej polskiej opozycji mają być twarzami Polski na Ukrainie? O taki stan spraw można winić Ukrainę, ale także obecne władze w Polsce. Nie próbuje się bowiem tworzyć efektywnego systemu komunikacji."

O to, to, ale to zdecydowanie szerszy problem. Jak przez lata i dekady szeroko pojęta polska prawica patrzyła na wschód tylko przez pryzmat Kresów, nie budowała żadnych wpływów osobistych i intelektualnych, nie inwestowała w siatki kontaktów, no to takie są efekty. Michnik na Ukrainę jeździł już w 1989, brał udział w pierwszym zjeździe Ruchu, poznał wszystkich, których trzeba znać i wszyscy znają jego. Trudno się dziwić, że wielka część ukraińskich elit intelektualnych myśli o Polsce przez filtr "Wyborczej".

To może Michnik weźmie pojedzie razem z redakcją do Donbasu naparzać Rosjan i kiboli?

@Jegor Łupan
Ja tam się jakoś wielce nie dziwię, że ukraińskim elitom blisko do Michnika, czy Kwaśniewskiego, ale nie obwiniałbym o to polskiej prawicy, bo polska prawica w tym czasie budowała wpływy osobiste i intelektualne w Polsce;]
Pytanko brzmi raczej - jakie są te ukraińskie elity przemielone przez Kreml i tych patronów III RP? I ile latek przetrwają te elity? No i jak z nimi mielibyśmy niby współpracować? Moim zdaniem - to niech oni dalej się targują z ruskami, miemcami i francami, skoro do takiej sytuacji doprowadzili - a nam niech dupy nie zawracają.
A Sławka, czy Leszka z ich nołhałami, to niech biorą. Żadna strata dla Polski.

Czy to prawda, że zaproszenie z Kijowa dostała też specjalistka od zwalczania korupcji Julia Pitera?
Niech jeszcze Wałęsę zaproszą na prezydenta.

Tak! Niech wezmą wszytskich i potem fajny będzie Majdan 2. Wałęsa, Nuland, młody Biden, Sławku Nowaku, Michnik, Pitera - wszyscy oblężeni w jednym budynku. Rozmarzyłem się!

Misiewicz akurat jest bardzo OK.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.