Nieludzki los. Opowiadanie absolwentki Liceum Polonijnego. #JedynyTakiPrezent

17.11.2016

„Na święta chcielibyśmy dostać szkołę i szansę na to, by zostać w Polsce”. Dziwny prezent? Właśnie o takim marzy 130 uczniów Liceum Polonijnego – szkoły, która zmaga się z trudnościami finansowymi. Czy może być lepszy znak solidarności i pamięci o milionach Polaków pozostawionych dziesiątki lat temu samymi sobie? Przeczytajcie zwycięskie opowiadanie „Nieludzki los” absolwentki Liceum Polonijnego, Heleny Gałgan i dołączcie do akcji na stronie www.JedynyTakiPrezent.pl 

Nazywam się Helena Gałgan jestem Polką z krwi i kości i jestem z tego niezmiernie dumna. Pochodzę z Kazachstanu i jestem repatriantką. Jak znalazłam się w Kazachstanie? Odpowiedzią na to pytanie jest długa historia mojej rodziny.

Polskie korzenie mam zarówno ze strony ojca – babcia i dziadek, jak i mamy – dziadek i babcia. Jesteśmy Polakami – wszyscy dziadkowie, pradziadkowie i tak dalej.

W 1936 roku dziadkowie zostali zesłani z dawnych polskich terenów (dzisiejsza Ukraina Zachodnia) na stepy Kazachstanu tylko dlatego, że byli Polakami. Mieli tam zginąć, lecz przetrwali. Dzięki moim dziadkom cała nasza rodzina zachowała polskość, wiarę, miłość do Ojczyzny, tradycji i kultury, które pozostały w ich sercach. Głęboko wierzyli, że uda im się zachować to, co najważniejsze i przekazać dalej swoim dzieciom i następnym pokoleniom. Udało się i za to z całego serca im dziękuję.

Wszyscy dziadkowie zostali zesłani z tego samego powodu – narodowość polska. Dorastając miałam świadomość, dlaczego u nas w domu mimo, że mieszkamy w Kazachstanie mówi się po polsku, bo jesteśmy Polakami. Oczywiście nie mówiliśmy piękną polszczyzną, którą mówi się dziś w Polsce, był to raczej staropolski język, w tej postaci w jakiej przekazali dziadkowie moim rodzicom. Według mnie najważniejsze jest podstawa, że mimo wszystko mówiliśmy po polsku a nie po rosyjsku. Najlepiej pamiętam opowiadania mojego dziadka – ojca mojego taty. Dziadek został zesłany tak jak wszyscy w 1936 roku razem z matką i siostrą. Miał może z osiem lat. Kilka lat wcześniej chyba w 1933 roku jego ojciec mój pradziadek został rozstrzelany za udział w wojnie z bolszewikami w 1920 roku – był ułanem w wojsku Piłsudskiego. A dalej już w roku 1936 przyszło NKWD i zgarnęło resztę rodziny. Wrzucono ich do bydlęcych wagonów, dziadek pamiętał tylko że jechali bardzo długo na stojąco, dużo ludzi zmarło podczas podróży. Myślę, że nie muszę opisywać jakie tam były warunki i tak wszystko jest jasne – były nieludzkie…

Nawet po roku 1956 Polacy w Kazachstanie dalej byli „zniewoleni”. Nie mieli prawa na lepszą pracę czy lepsze wykształcenie. Moi rodzice pamiętają do tej pory lata spędzone w szkole podstawowej. To były trudne czasy dla dzieci Polaków. Prawie na każdym szkolnym apelu moi rodzice i inni Polacy musieli wyjść na środek sali, gdzie byli wyśmiewani przez inne dzieci tylko dlatego, że brali udział w modlitwach i w domu przebywał ksiądz.

Teraz dobrze wiem, dlaczego dziadkowi tak bardzo zależało na opowiadaniu tego, aby przekazać miłość do ojczyzny, której nigdy wcześniej nie widziałam. Właśnie dzięki historii mojej rodziny i patriotycznemu wychowaniu w wieku 14 lat zdecydowałam, że moje miejsce  jest tu w Polsce, nie w Kazachstanie, mimo tego, że tam urodziłam się i wychowałam. Przyjechałam tu do Warszawy sama w tak młodym wieku do liceum polonijnego, które ukończyłam i dostałam się na studiach. Nigdy nie czułam więzi z tamtym krajem. Bo nie urodziłam się tam z woli ani dziadków, ani rodziców, po prostu taki był nasz los. Teraz jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, że jestem tu i jest tu moja rodzina. Niestety dziadkowie nie wrócili, pozostali już na terenie Kazachstanu na zawsze, tak jak większość Polaków zesłanych tam. Z pewnością mogę powiedzieć, że pozostali do końca z Polską w swoich sercach.

Teraz już cała moja jest w Polsce. Oczywiście jest to tylko rodzina najbliższa – rodzice i rodzeństwo. Duża część rodziny pozostała w Kazachstanie, ale przede wszystkim świętej pamięci dziadkowie.

Nigdy nie żałowałam swojego wyboru bycia tu w Polsce, tak jak nie żałowali tego też moi dziadkowie. Bardzo się cieszę, że całej mojej rodzinie udało się powrócić do ojczyzny naszych przodków, która według mnie jest mimo wszystko też naszą ojczyzną.

Niestety bardzo boli mnie fakt, iż polskie społeczeństwo niestety nie ma świadomości, że Polacy w Kazachstanie są i nie znaleźli się tam z własnej woli, że przeżyli drastyczne chwile. Bardzo bym chciała, aby młode pokolenie wiedziało, aby ta historia była także historią Polski, nie tylko tej ludności, która dużo wycierpiała. Pamięć ocala. Pamiętajmy o tym. Aby nie było takich sytuacji, jak wcześniej wspominałam, która wydarzyła się w ambasadzie Polskiej w Moskwie. Ci Polacy z Kazachstanu, to tacy sami Polacy co mieszkają w Polsce i w innych zakątkach świata. Mają Polskę w swoich sercach i pielęgnują miłość do ojczyzny, kultury i tradycji, chociaż są pięć tysięcy kilometrów dalej od swojej ojczyzny.

Tak bardzo dumna jestem z bycia Polką. Tak bardzo wdzięczna jestem dziadkom i rodzicom za ich polskość i miłość do Polski. Dziękuję.

Helena Gałgan

Fragment opowiadania „Nieludzki los” otrzymał I miejsce  w konkursie „Wspomnienia o wspomnieniach” organizowanym przez Fundację Joachima Lelewela.

By pomóc w powrocie do Polski uczniom takim jak Helena zapraszamy do włączenia się w akcję www.JedynyTakiPrezent.pl

Przeczytaj także
Chcą dokończyć historię, która zaczęła się wiele lat temu… Akcja "Nie ma jak w domu"

Każda z opowieści rozpoczyna się w podobny sposób. Tragiczne losy Polski wtargają w rodzinne życie. Otwiera się nowy rozdział - wojna, zmiany granic, deportacja, wypędzenie, kilkumiesięczny transport w dramatycznych warunkach, nowy kraj, obca ziemia, samotność, śmierć... Dzieje naszego narodu zostały niejednokrotnie boleśnie naznaczone. Do dziś poza granicami Polski wciąż pozostają ...

Taka sytuacja! Uratujmy Liceum Polonijne w Warszawie

Liceum Polonijne to szkoła w której uczy się 107 młodych Polaków pochodzących z Kresów. I Ty możesz im pomóc!

Marzyłam, by przyjechać do Polski

Wychowywana byłam w duchu patriotycznym wśród opowiadań mojego dziadka, który został zesłany do Kazachstanu w 1936 roku. W pewnym momencie stwierdziłam, że moje miejsce jest tutaj i marzyłam by przyjechać do Polski. Szczególnie, że wszyscy dziadkowie byli Polakami. Jestem dumna z ich trudnej przeszłości i z tego że byli tacy ...

Jesteśmy frajerami bez pamięci. Rozmowa na temat repatriacji Polaków ze Wschodu z dr. Robertem Wyszyńskim

Polacy, którzy dziś żyją w Kazachstanie to potomkowie ludzi, którzy przeżyli piekło, zbudowali wsie od podstaw, od ziemianek, a jednocześnie walczyli w szeregach Armii Czerwonej, bo byli do tego zmuszeni. I teraz przychodzi taki polski urzędnik i się z nich naśmiewa, ponieważ na egzaminie o uzyskanie obywatelstwa padają pytania np. ...

Bóg zapłać, wspaniałe opowiadanie, kawał polskiej historii.
+

tzn
składka na kolejnych czy na tych, co przyjechali, żeby mogli wystartować w Polsce?
oba cele słuszne

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.