Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

19.11.2016

W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 19 listopada 2016 r. miała miejsce uroczystość proklamowania Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana, z udziałem tysięcy wiernych z całej Polski, przedstawicieli najwyższych władz polskiego Kościoła i państwa.

Tekst Aktu:

"Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród.

Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie.

Pragnąc uwielbić majestat Twej potęgi i chwały, z wielką wiarą i miłością wołamy: Króluj nam Chryste!

–       W naszych sercach  – Króluj nam Chryste!

–       W naszych rodzinach – Króluj nam Chryste!

–       W naszych parafiach – Króluj nam Chryste!

–       W naszych szkołach i uczelniach – Króluj nam Chryste!

–       W środkach społecznej komunikacji – Króluj nam Chryste!

–       W naszych urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku – Króluj nam Chryste!

–       W naszych miastach i wioskach – Króluj nam Chryste!

–       W całym Narodzie i Państwie Polskim – Króluj nam Chryste!

Błogosławimy Cię i dziękujemy Ci Panie Jezu Chryste:

–       Za niezgłębioną Miłość Twojego Najświętszego Serca ­– Chryste nasz Królu, dziękujemy!

–       Za łaskę chrztu świętego i przymierze z naszym Narodem zawarte przed wiekami – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

–       Za macierzyńską i królewską obecność Maryi w naszych dziejach – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

–       Za Twoje wielkie Miłosierdzie okazywane nam stale – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

–       Za Twą wierność mimo naszych zdrad i słabości – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

Świadomi naszych win i zniewag zadanych Twemu Sercu przepraszamy za wszelkie nasze grzechy, a zwłaszcza za odwracanie się od wiary świętej, za brak miłości względem Ciebie i bliźnich. Przepraszamy Cię za narodowe grzechy społeczne, za wszelkie wady, nałogi i zniewolenia. Wyrzekamy się złego ducha i wszystkich jego spraw.

Pokornie poddajemy się Twemu Panowaniu i Twemu Prawu. Zobowiązujemy się porządkować całe nasze życie osobiste, rodzinne i narodowe według Twego prawa:

–       Przyrzekamy bronić Twej świętej czci, głosić Twą królewską chwałę –  Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

–       Przyrzekamy pełnić Twoją wolę i strzec prawości naszych sumień –  Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

–       Przyrzekamy troszczyć się o świętość naszych rodzin i chrześcijańskie wychowanie dzieci – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

–       Przyrzekamy budować Twoje królestwo i bronić go w naszym narodzie – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

–       Przyrzekamy czynnie angażować się w życie Kościoła i strzec jego praw – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

Jedyny Władco państw, narodów i całego stworzenia, Królu królów i Panie panujących! Zawierzamy Ci Państwo Polskie i rządzących Polską. Spraw, aby wszystkie podmioty władzy sprawowały rządy sprawiedliwie i stanowiły prawa zgodne z Prawami Twoimi.

Chryste Królu, z ufnością zawierzamy Twemu Miłosierdziu wszystko, co Polskę stanowi, a zwłaszcza tych członków Narodu, którzy nie podążają Twymi drogami. Obdarz ich swą łaską, oświeć mocą Ducha Świętego i wszystkich nas doprowadź do wiecznej jedności z Ojcem.

W imię miłości bratniej zawierzamy Tobie wszystkie narody świata, a zwłaszcza te, które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża. Spraw, by rozpoznały w Tobie swego prawowitego Pana i Króla i wykorzystały czas dany im przez Ojca na dobrowolne poddanie się Twojemu panowaniu.

Panie Jezu Chryste, Królu naszych serc, racz uczynić serca nasze na wzór Najświętszego Serca Twego.

Niech Twój Święty Duch zstąpi i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Niech wspiera nas w realizacji zobowiązań płynących z tego narodowego aktu, chroni od zła i dokonuje naszego uświęcenia.

W Niepokalanym Sercu Maryi składamy nasze postanowienia i zobowiązania. Matczynej opiece Królowej Polski i wstawiennictwu świętych Patronów naszej Ojczyzny wszyscy się powierzamy.

Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie – na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi. Spraw, aby naszą Ojczyznę i świat cały objęło Twe Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

*  *  *

Oto Polska w 1050. rocznicę swego Chrztu
uroczyście uznała królowanie Jezusa Chrystusa.

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen. "

Za: Episkopat.pl

fot. obraz "Chrystus Król Wszechświata" Adama Styki w kościele pod wezwaniem św. Wincenta Pallotiego w Warszawie

Przeczytaj także
Środa Popielcowa. Nadzieja, nie potępienie

Gest posypania głowy popiołem rozumiemy dzięki słowom wypowiadanym przez kapłana. Są one powtórzeniem słów, jakie usłyszeli Ewa i Adam po wygnaniu z raju. Jednakże w perspektywie paschalnej - bo tylko w takiej mają sens pokuta i post - są one słowami nadziei, a nie potępienia.

Artur Żak: Kłopoty z Bożą Opatrznością

Choć udało się skończyć Świątynię Opatrzności Bożej , to, pomimo wszystko, Boża Opatrzność nie jest w modzie. Kto by zresztą w nią wierzył - na dobrą sprawę tylko frajerzy, dewotki i nieudacznicy. Nawet księża w czasie niedzielnych kazań nie kwapią się, żeby ten temat podejmować. Może im głupio i wstyd, ...

Wielkie piękno "Młodego papieża"

Sorrentino posługując się zrozumiałym językiem dla szerokiego grona odbiorców porusza najistotniejsze problemy współczesnego świata — stosunek do wiary, Boga, wartości moralnych, wszechobecnego hedonizmu, prymatu estetyki nad etyką. Przerostu formy nad treścią, która jest problemem nie serialu "Młody Papież", lecz świata, który go ogląda - pisze Natalia Alicja Szerszeń w "Teologii ...

W blasku betlejemskiej nocy

Betlejemska noc obrazuje ciemność ludzkiej egzystencji dotkniętej grzechem, z której należy się wydostać. Niegościnni mieszkańcy Betlejem pokazują egoizm i grzech, z którego trzeba się wyzwolić, by stać się człowiekiem Bożego upodobania - pisze ks. prof. Leon Nieścior OMI w najnowszej "Teologii Politycznej Co Tydzień" Nr 38 pt. "Boskie Ciało".

przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi

Wyśmiane i wyszydzone, ale tym bardziej doniosłe dla Polski wydarzenie.

Napisał/a: Emil Skupski

Wyśmiane i wyszydzone, ale tym bardziej doniosłe dla Polski wydarzenie.

Doniosłe będzie -- być może -- jeśli ktokolwiek dzięki niemu realnie zacznie przyzywać Królestwa i pełnić wolę Króla.
Osobiście powątpiewam:
Jak w przypowieści o Łazarzu i Bogaczu -- mają Mojżesza i Proroków; ba, mają nawet kogoś z umarłych, kto powrócił aby uwierzyli, samego Chrystusa, mają Ewangelie, mają dwadzieścia wieków nauczania Kościoła, niechże ich słuchają.

Przytłaczająca większość z nas od wczesnego dzieciństwa, każdego dnia słowami przyzywa Królestwo i chęć pełnienia woli Bożej.
Albo realnie to czynimy i tym żyjemy -- i wówczas nie musimy składać żadnych dodatkowych publicznych ślubowań, deklaracji itp...
Albo też słowa te są dla nas pustym rytuałem, a w rzeczywistości sami chcemy brać ster swego życia w swoje ręce i pragniemy wypełnienia swojej woli -- wówczas kolejny rytuał pełen najwzniośleszych słów raczej niewiele zmieni.

Nam potrzeba przyjąć Chrystusa za króla -- a nie złożyć taką deklarację.
Bo deklaracje można nawet wybić na klamrach pasów żołnierskich i nic dobrego z tego nie wyniknie.

@odys, patrze na cie i smiem twierdzic, ze jesteś statystycznym czytelnikiem gw uwazajacym, ze Bog i wiara sa dobre, gdy wyznawane w zaciszu prywatności. jeszcze trochę, a cala Dobra Nadzieje zamkniesz w przypowieści o oddawaniu czci w zamkniętej izbie. Może po prostu odpuść sobie to forum?

@1-0-1
Proponuję argumenty w dyskusji odnosić do tego, co adwersarz napisał.

Argumenty ad personam stają się groteskowo śmieszne, gdy bazują na zmyślonych wyobrażeniach adwersarza. Nic z tego, co sobie wymyśliłeś na mój temat nie jest prawdą, na co można znaleźć świadectwa. Niektóre są w zasięgu kilkunastu kliknięć. Równie prawdziwe (a o ileż bardziej efektowne!) byłoby przypisanie mi rogów i ogona. Byłoby to również bardziej skuteczne, bo nie jest łatwo wykazać w kilku kliknięciach, że ich nie mam.

Nie wiem, kim jesteś, ale jak długo nie zidentyfikujesz się jako administrator nie uznaję Twojego tytułu do wyrzucania stąd kogokolwiek, w tym mnie.

Napisał/a: odys Doniosłe będzie -- być może -- jeśli ktokolwiek dzięki niemu realnie zacznie przyzywać Królestwa i pełnić wolę Króla.
Osobiście powątpiewam:
Jak w przypowieści o Łazarzu i Bogaczu -- mają Mojżesza i Proroków; ba, mają nawet kogoś z umarłych, kto powrócił aby uwierzyli, samego Chrystusa, mają Ewangelie, mają dwadzieścia wieków nauczania Kościoła, niechże ich słuchają.

Przytłaczająca większość z nas od wczesnego dzieciństwa, każdego dnia słowami przyzywa Królestwo i chęć pełnienia woli Bożej.
Albo realnie to czynimy i tym żyjemy -- i wówczas nie musimy składać żadnych dodatkowych publicznych ślubowań, deklaracji itp...
Albo też słowa te są dla nas pustym rytuałem, a w rzeczywistości sami chcemy brać ster swego życia w swoje ręce i pragniemy wypełnienia swojej woli -- wówczas kolejny rytuał pełen najwzniośleszych słów raczej niewiele zmieni.

Nam potrzeba przyjąć Chrystusa za króla -- a nie złożyć taką deklarację.
Bo deklaracje można nawet wybić na klamrach pasów żołnierskich i nic dobrego z tego nie wyniknie.

Aż takim pesymistą bym nie był. Kolega wydaje się twierdzić, że rytuał, symbol, forma, publiczny kult jest bez znaczenia i albo radzimy sobie bez niego, albo nic on nam nie pomoże.

A jednak życie Kościoła nie bez powodu pełne jest form, symboli i publicznych rytuałów. Codziennych i wyjątkowych. Uczestnictwo w nich niczego nie gwarantuje, ale bez znaczenia nie jest, więc bez nich na pewno nie byłoby lepiej, a najprawdopodobniej byłoby znacznie gorzej.

To wynika z ludzkiej psychiki i nie ogranicza się do spraw wiary. To też kwestia nawyków, dojrzewania do ich zmiany, aż wreszcie wystarczy pojedynczy bodziec, by przełamać bezwład dotychczasowych przyzwyczajeń i radykalnie zmienić tor.

Może warto poczytać sobie świadectwa nawróceń - jak konkretnie, w jakich okolicznościach do nich dochodziło u ludzi.

Tym steruje Opatrzność, wybierając najkorzystniejsze miejsce i moment. A Ona wie, co robi.

Być może, tylko i aż, ten szczególny rytuał tu i ówdzie wywrze szczególny efekt w człowieku. Być może zwłaszcza w tym, który jest znieczulony na rytuały powszednie. Winien i przynajmniej potencjalnie może stanowić motywację, przynaglenie. Szczególniejsze właśnie przez to, że wyjątkowe w formie, do której nie nawyka przez całe życie, jak do Ojcze Nasz, co rodzi ryzyko, że refleksja nad wypowiadanym słowem się ulotni. Zresztą być może dobrze byłoby w ramach dążenia ku osobistej intronizacji wzmóc się na trud ponownego odkrywania znaczenia modlitwy Ojcze Nasz.

Życie Kościoła, w pewnym sensie, zaczyna się od rytuału. Ostatnia Wieczerza to rytuał. Śmierć Pana Jezusa to przecież krwawa ofiara, też rytuał.

(Przy czym są dyskusje, kiedy Kościół się zaczął/ został założony :)

Ale, odys, Twoje płynne przejście od Ewangelii głoszonej publicznie do "Gott mit uns" pozostanie niezapomniane. Co najmniej przeze mnie.
Mały spryciarzu.

Napisał/a: Emil Skupskidoniosłe dla Polski wydarzenie.

Tak doniosłe, że Szydło i Macierewicz się nie pofatygowali

Jestem ciekawa.. co zmienił konkretnie w każdym z Was ten akt, co od wczoraj jest inaczej...? bo we mnie się nic nie zmieniło...zatem pytam, bo może w kimś zaszła jakaś zmiana? a jeśli zaszła to jaka?

A na intronizację mu się nie chciało

Napisał/a: SchreiberA na intronizację mu się nie chciało

pewnie dla niego królem nie jest JEZUS, a ŻYDZI

z perspektywy filokalistycznej, filokalistyczno-Filiokwistycznej:

Napisał/a: a philokalist - Filioquist

no tak

Królestwo Boże obejmuje cały świat i już i w ogóle nie jest czymś co może być budowane przez ludzi

zadaniem ludzi jest uznać Króla i zgiąć kolana oraz zaprowadzać społeczne panowanie Chrystusa Króla - Jego "królowanie między nami" jak to ładnie ujął Papa Franciszek

i pytanie jest, jak to się ma odbywać

otóż stawiam tezę, że ani "skupienie się na sobie i swoim rozwoju duchowym" ani "zaprowadzanie takiego prawa państwowego, które będzie zgodne z Ewangelią" nie jest właściwą drogą

właściwą drogą jest budowanie społecznego wymiaru wspólnoty Kościoła, chodzi o "życie społeczne", o - jak to ładnie ujął Papa Franciszek - "konsekwencje społeczne" - konsekwencje społeczne wspólnoty sakramentalnej i liturgicznej - czyli o coś czego dzisiaj właściwie nie ma

nie o politykę, nie o życie państwowe, nie o "sprawiedliwy porządek państwa"

o miłosny porządek wspólnoty, o "władzę" w pewnym sensie, ale nie o "władzę miecza" (państwo, polityka = miecz) a o panowanie miłości


Napisał/a: a philokalist - Filioquist

Napisał/a: faxtor XP

Napisał/a: a philokalist - Filioquisto panowanie miłości

Jak to Kolega rozumie?

tak jak napisałem - "budowanie społecznego wymiaru wspólnoty Kościoła"

Napisał/a: faxtor XPBez zmiany człowieka, miłość pozostanie pustym słowem

bez zmiany społecznej praktyki wspólnoty Kościoła "miłość pozostanie pustym słowem"

"Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali"

co więcej - bez zmiany "społecznej praktyki wspólnoty Kościoła" najczęściej nie będzie możliwa "zmiana człowieka"

człowiek jest istotą społeczną


Napisał/a: a philokalist - Filioquist

Napisał/a: faxtor XP

Jest istotą społeczną a bliźnich do kochania nam nie brakuje. Nie potrzeba niczego budować, trzeba kochać.
Może ludzie nie wiedzą co to znaczy.

w związku z tym, że jest istotą społeczną, miłość to jest coś co się robi RAZEM, we wspólnocie, a nie w pojedynkę

"Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi [a NIE "żeś uczniem moim"], jeśli będziecie się WZAJEMNIE miłowali"


Napisał/a: a philokalist - Filioquist

Napisał/a: faxtor XPCo to znaczy miłować się wzajemnie?

poza i ponad znaczeniem słownikowym słowa "wzajemnie"?

myślę, że to znaczy w poczuciu "bycia razem", tj. w poczuciu bycia miłowanym we wspólnocie z racji fundamentalnej decyzji osób o "byciu razem", co do istoty tak jak w małżeństwie, tylko zakres wspólnego życia oczywiście nieidentyczny, nie tak totalny jak w małżeństwie, ale co do istoty chodzi o to samo, "póki śmierć nas nie rozdzieli" - w aspekcie pozytywnym o uczynki miłości - "Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe" i negatywnym - o cierpliwość - "z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości"


Napisał/a: a philokalist - Filioquist

Napisał/a: faxtor XPMyślę, że wystarczy miłość wprowadzić w czyn, być cierpliwym, dobrym, wspaniałomyślnym, pokornym, szlachetnym, oddanym, tolerancyjnym, szczerym i uczciwym.

ale miłowania można się nauczyć w praktyce tylko z przykładu i w praktyce społecznej

Napisał/a: Adam_KTyle tylko, że miłość jest jednym z bardziej wytartych terminów, a do tego najmniej rozumianych

bo tu w ogóle nie chodzi o terminy, analizowanie terminów, znaczenie terminów

miłowania można się nauczyć w praktyce tylko z przykładu i w praktyce społecznej

Napisał/a: Adam_KGłówne przykazania miłości Boga i bliźniego są do wypełniania, a przynajmniej w pragnieniu i dążeniach, co generalnie, w ramach praktykowania religii, doprowadziło do wielkiej poprawy obyczajów. Ale niestety jest to nakaz niewykonalny

niewykonalny?

z dzisiejszej Ewangelii: "jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie"

wtóruje św. Jan: "miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego NIE SĄ CIĘŻKIE"

Napisał/a: Adam_Kformy już wypracowane przez pierwszych chrześcijan, a mianowicie wspólnoty chrześcijańskie. To etap duchowego rozwoju. W takiej właśnie praktyce tkwi rozwiązanie problemu.

jak wyżej pisałem - potrzebne są konsekwencje społeczne wspólnoty sakramentalnej i liturgicznej a także wspólnoty Wyznania Wiary

ale nie jest drogą do budowy autentycznej wspólnoty społecznej, "droga", która zaczyna od rozsadzania tej wspólnoty, która już jest, tj. liturgicznej i Wyznania Wiary

i nie jest drogą do budowy autentycznej wspólnoty społecznej, "droga", która szuka Boga w czymś, czego jeszcze nie ma tj. w mającej dopiero powstać mocą Boga wspólnocie, wpierw konieczne jest zwrócenie się wszystkich na kolanach do Boga, zaczerpnięcie miłości ze Źródła (duchowy wdech) i dopiero potem wytchnięcie miłości w budowaniu wspólnoty (duchowy wydech)

Napisał/a: Filioquist z perspektywy filokalistycznej, filokalistyczno-Filiokwistycznej:

Z tem, że jak miość się pokazywa w dyszpucie, zawsze się może Kólega Szanowny natknynć na:
"to ckliwy banał"

Ale mnie to co Kólega pisze jakoś dość bliskie.

To jeszcze nie to ale krok w dobrym kierunku.

"No to teraz proszę uklęknąć, bo będzie akt" - tak to wyglądało w większości kościołów i nie ma co się łudzić.
Zresztą to była jakaś wariacja na temat "przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela", a nie Intronizacja jaka by wynikała z próśb Celakówny.

Ale tego typu Akty nie działają od razu, i - prawdę mówiąc - nie o to przecież chodzi. Według mnie, tego typu Intronizacja ma charakter bardziej symboliczny. Bo nie udowodni się w sposób racjonalny, że tych kilka intronizacji, które miały miejsce w kilkusetletniej historii Polski, przyniosły jakieś konkretne skutki.

Napisał/a: RydygierNam potrzeba przyjąć Chrystusa za króla -- a nie złożyć taką deklarację.
Bo deklaracje można nawet wybić na klamrach pasów żołnierskich i nic dobrego z tego nie wyniknie.

Aż takim pesymistą bym nie był. Kolega wydaje się twierdzić, że rytuał, symbol, forma, publiczny kult jest bez znaczenia i albo radzimy sobie bez niego, albo nic on nam nie pomoże.

Bynajmniej. Gdyby symbole, znaki miały być z zasady bezowocne, całe chrześcijaństwo trza by wyrzucić do śmieci, a ludziom ogłosić Boga filozofów, nie zaś Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba. Jako chrześcijanin nie podważam wagi znaków, zwłaszcza zaś sakramentów. Ostatecznie samo Wcielenie jest pewnym znakiem, w którym Transcendentny i Immanentny przyjmuje postać sługi -- abyśmy mogli Go poznać.

Jednakże, jak mówi sam Chrystus: Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Do zbawienia potrzebna jest wiara i towarzyszący jej (wspomagający ją, dający jej siłę) znak -- ale to wiara lub jej brak, nie zaś sam rytuał, decyduje o zbawieniu. Gdyby same rytuały niosły życie, trzeba wsiadać w samolot i latając nad Chinami, lać wodę z nieba i chrzcić.

Czasem odnoszę wrażenie, że Kościół zamiast krzewić wiarę i wzmacniać zrozumienie tych świętych znaków, które ma od wieków, od samego Chrystusa pochodzących, mnoży sakramentalia, rytuały i formuły modlitewne, które per saldo zamias wzmacniać blask Prawdy, co nieco go rozmywają.
I tak: choć święto Bożego Ciała zrodziło się w Kościele zachodnim w odpowiedzi na zwątpienie w Eucharystię, zapewne przyniosło chwalebne skutki u wielu ludzi -- dziś jednak zwątpienie w Eucharystię i tak ma miejsce. Zwłaszcza w tych krajach, od którego kult Najświętszego Sakramentu się historycznie wywodzi. Trudno na dzisiejsze zwątienie wyciągać fenetrony -- do współczesnych Belgów raczej nie przemówią na nowo. Ale sama Eucharystia -- ma wciąż tę samą moc.

W zasadzie więc zgadzam się z Kolegą: "być może" ten znak pomoże.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.