Jakóbik: Waszczykowski za szybko grzebie Nord Stream 2

21.11.2016

Minister spraw zagranicznych RP twierdzi, że szkodliwy dla Polski Nord Stream 2 nie powstanie. Pisałem już, że pogłoski o śmierci tego projektu są przesadzone, ale może nasz minister ma więcej informacji. Te, do których dotarłem świadczą o tym, że może dojść do opóźnienia przedsięwzięcia.

– Nie będzie Nord Stream 2. Rosjanie przestaną go potrzebować — mówi w wywiadzie dla Onetu minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. To informacja sensacyjna, bo nasza dyplomacja od lat walczyła z planami budowy tego gazociągu po dnie Bałtyku z pominięciem Polski. Jak dotąd — walczyła bezskutecznie.

– Decyzji nie ma. Ale nieformalnie wiadomo, że zwiększenie przepływu przez OPAL — a więc i przez Nord Stream 1 — może zadowolić Gazprom na tyle, że zrezygnuje z budowy Nord Stream 2 – przyznaje minister Waszczykowski. – W dodatku dzięki Nord Stream I i OPALOWI Rosjanie zrobią taki morsko-lądowy by-pass wokół Polski.

Gazociąg OPAL uzyskał od Komisji Europejskiej zwolnienie spod antymonopolowych regulacji trzeciego pakietu energetycznego. Dzięki temu Gazprom będzie mógł użyć na wyłączność do 80 procent przepustowości gazociągu w wysokości 36 mld m3 rocznie. Decyzja Komisji budzi krytykę w państwach zależnych od rosyjskiego dostawcy, bo pozwoli zwiększyć dostawy z Rosji za pomocą istniejącej infrastruktury, w najbardziej ambitnym scenariuszu nawet o 20 mld m3 rocznie.

Faktem jest, że Komisja Europejska podjęła już decyzję w sprawie OPAL, a nie została ona opublikowana, ponieważ urzędnicy czyszczą dokument z wrażliwej informacji handlowej. Skoro minister twierdzi, że decyzji nie ma, świadczyłoby to o wiedzy na temat zakulisowej gry dokumentem w sprawie odnogi niemieckiej istniejącego gazociągu Nord Stream (OPAL właśnie) między Komisją Europejską a Gazpromem. Strony utrzymują intensywne kontakty przy okazji rozpoczynającego się sezonu grzewczego na Ukrainie i rozpoczynającej się przy tej okazji rytualnej gry nerwów między Moskwą a Kijowem. Aby to potwierdzić, należy zapytać ministra na czym bazuje swoje przekonanie. Analitycy mogą bazować tylko na samodzielnie zdobytych informacjach.

Chociaż polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta zablokował możliwość finansowania projektu poprzez konsorcjum Nord Stream 2, do którego miałyby wejść Gazprom, OMV, Engie, Shell, E.on i BASF, to udziałowcy z Europy nie deklarują wycofania poparcia dla przedsięwzięcia. Rosyjski koncern zapowiada, że do końca roku ujawni nowy model finansowania.

Wiceprezes austriackiego OMV Reinhard Mitschek stwierdził, że inwestycja nie została zablokowana i nadal deklaruje poparcie dla przedsięwzięcia. Zrobił to podczas konferencji w siedzibie Wspólnoty Energetycznej w Wiedniu zorganizowanej przez polską ambasadę w Austrii, a zatem minister Waszczykowski powinien znać stanowisko Austriaka.

Wydarzenie było wizerunkowym sukcesem Polaków, bo w siedzibie organizacji promującej politykę energetyczną Unii w krajach stowarzyszonych jak Ukraina, mówili o zagrożeniach związanych z Nord Stream 2 a jednocześnie promowali polską alternatywę, czyli Bramę Północną: terminal LNG w Świnoujściu oraz planowany Korytarz Norweski.

Na tej samej konferencji występował ekspert i weteran sektora energetycznego, były prezes E-Control Walter Boltz. Postawił on tezę, że ze względu na opór w Unii Europejskiej i konieczność przeprowadzenia negocjacji umowy tranzytowej z Ukrainą, realizacja Nord Stream 2 w pierwotnym terminie, czyli w 2019 roku, będzie niemożliwa. Boltz przewiduje, że gazociąg może powstać za 5 do 7 lat, czyli między 2021 a 2023 rokiem.

Niezależnie od tego, że dyskusja na temat Nord Stream 2 nadal trwa, a Komisja czeka z oceną prawną projektu, bo nie są jeszcze znane jego ostateczne parametry, realizatorzy już zamówili rury na potrzeby budowy. Niemieckie firmy Salzgitter AG i Dillinger Heutte otrzymały już stosowne kontrakty.

Jednocześnie Gazprom gromadzi środki nie informując, na jaki cel zamierza je przeznaczyć. Pożyczy pieniądze z Chińskiego Banku Rozwoju, zmniejsza środki na chiński projekt Siła Syberii, a także dokapitalizowuje swoją skarbonkę, czyli Gazprombank kwotą 85 mld rubli. Koszt Nord Stream 2 jest szacowany na 11 mld dolarów, czyli prawdopodobnie będzie nieco droższy.

Warto także przypomnieć, że niemiecki operator Gascade (z udziałami rosyjskiego Gazpromu) prowadzi nieprzerwanie przygotowania do budowy odnogi Nord Stream 2 o nazwie EUGAL, która de facto mogłaby się nazywać OPAL 2 ze względu na zbieżność trasy.

Gascade zaproponowała EUGAL po tym, jak rosyjski Gazprom zapowiedział budowę drugiego gazociągu przez Bałtyk – Nord Stream 2. Jego planowana przepustowość to 55 mld m3 rocznie. Wstępne badanie rynkowe dla EUGAL pozwoliło ustalić zapotrzebowanie na podstawie niewiążących zgłoszeń potencjalnych klientów na poziomie 51 mld m3 rocznie. Wiążące oferty open season pokażą, jaką przepustowością będzie zainteresowany rynek.

Z polskiego punktu widzenia opóźnienie Nord Stream 2 to niezła perspektywa. W 2019 roku rozpoczynamy negocjacje nowej umowy gazowej z Gazpromem, a do 2021 roku ma być gotowy Korytarz Norweski. Jeśli nasze plany się powiodą, zdołamy częściowo zneutralizować efekt Nord Stream 2 i pozyskać nowy, atrakcyjny cenowo gaz z Norwegii. Jeżeli się nie powiodą, wykorzystamy gazoport w Świnoujściu do maksymalnego poprawienia oferty rosyjskiej.

Zwiększenie możliwości wykorzystania istniejącej infrastruktury przez Gazprom (Nord Stream 1 plus OPAL) sprawia, że Rosjanie zyskują czas i średnioterminowo mogą realizować cel zalewania Europy Środkowo-Wschodniej swoim gazem zanim zrobi to konkurencja bez budowy Nord Stream 2. Przy okazji zbieraniu niewiążących zgłoszeń w mediach pojawiły się spekulacje jakoby Polacy chcieli odbierać przez EUGAL nawet 11 mld m3 rocznie, czyli tyle, ile sprowadzają obecnie przez Gazociąg Jamalski. W ten sposób jeszcze nieistniejący projekt służy do dzielenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej i z tego narzędzia Rosjanie, co najmniej na płaszczyźnie werbalnej, szybko nie zrezygnują.

Warto przy okazji wywiadu ministra Waszczykowskiego po raz kolejny przypomnieć, że koncepcja rozbudowy szlaku dostaw gazu z Rosji przez Bałtyk do Niemiec, i dalej do Europy, od zarania współpracy w tym zakresie zakładała ekspansję w dwóch kierunkach: na Zachód do Holandii i Wielkiej Brytanii, oraz na Południowy Wschód, do krajów Grupy Wyszehradzkiej i na Bałkany.

Wojciech Jakóbik

Autor jest redaktorem naczelny portalu Biznes Alert, z którego pochodzi powyższy tekst

fot. Andrej Klizan, CC0

Przeczytaj także
Jakóbik: Orlen zostaje w Możejkach. Wraca geopolityka Lecha Kaczyńskiego

Nie lubię słowa "geopolityka". Ale w kontekście tego, co osiągnął PKN Orlen na Litwie można chyba go użyć. Polska i Litwa dokonują geopolitycznego, nowego otwarcia. Polacy zostają w Możejkach. W tle jest dziedzictwo polityki wschodniej Lecha Kaczyńskiego - pisze Wojciech Jakóbik.

Jakóbik: Awaria Gazociągu Jamalskiego? Zachowajmy spokój (AKTUALIZACJA)

Rosja reaguje siłą spokoju na niezręczny dla niej incydent na Gazociągu Jamalskim. Równie spokojnie odpowiada na niego strona polska. Ma prawo domagać się wyjaśnień, a może i rekompensat, ale nie może sobie pozwolić na pochopne stwierdzenia podważające jej wiarygodność. Polska, podobnie jak Rosja, musi zachować spokój. Nie ułatwiają tego tezy ...

Wojciech Mucha: Głos Europy czy chór Kremla?

Złudna jest euforia polskich internautów oraz części mediów związana z tym, że twarde stanowisko polskiego rządu ws. relokacji emigrantów odbija się szerokim echem wśród "zwykłych Europejczyków". Narracja polskiego rządu coraz częściej staje się bowiem orężem propagandy rosyjskiej, realizującej w ten sposób własne cele.

USA wypowiadają paryskie porozumienie klimatyczne. Co to oznacza dla Polski?

Podczas szczytu Unia Europejska-Chiny zaplanowanego na 2 czerwca strony mają zaprezentować wspólne stanowisko w sprawie decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa o woli opuszczenia przez jego kraj porozumienia klimatycznego. Czy Polska ugra tam coś dla energetyki? - zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.