Trzy problemy współczesnego świata

11.12.2016

Świat ma dziś tak naprawdę trzy problemy, wzajemnie ze sobą połączone i w rożnych natężeniach i proporcjach występujące prawie wszędzie. I właśnie one powinny definiować dzisiejszą politykę.

Pierwszy, najpoważniejszy i dotyczący wszystkich problem to zmiany klimatu. Każdy jeden mieszkaniec naszej planety dostanie w kość. Działając indywidualnie nie zrobimy dużo, za to jeśli byśmy potrafili współdziałać wszyscy razem, jesteśmy całkowicie w stanie ograniczyć zakres problemów. Problemy już są, będą coraz większe. Za milionem Syryjczyków zaraz do europejskich drzwi zastuka dziesięć milionów Turków kiedy pustynia dotrze i tam. Wtedy będzie mniej śmiesznie. Ceny żywności wzrosną, jej jakość spadnie i poziom problemów zdrowotnych spowodowanych śmieciową żywnością będzie rósł. Malaria i denga w nowych miejscach, regularne susze lub nienaturalnie mroźne zimy (tak!), itd., itp.. Zapłaci każdy, ograniczyć problem możemy jedynie razem. Każdy, kto mając władzę działania w celu ograniczenia degradacji klimatu blokuje, sabotuje lub nawet tylko spowalnia, niezależnie czy z powodu prywaty czy ignorancji jest po  prostu antyludzką, antycywilizacyjną gnidą i określenie to uważam za dość łagodne.

Drugi problem to są czyste zagrożenia dla bezpieczeństwa, których ośrodkiem w największym stopniu są agresywne dyktatury. Niektórzy z dyktatorów są zagrożeniem tylko dla własnego społeczeństwa, inni także dla sąsiednich krajów, a nawet całej ludzkości. Takie kraje praktycznie zawsze generują chaos w swoim otoczeniu, a często również dezinformację co do stanu swojego państwa i zamiarów. Dopóki chodzi o Wenezuelę, gdzie rząd pomógł rozkraść i przejeść bogactwo naftowe, to jeszcze pół biedy. Ale kiedy zaczynamy mówić o Rosji, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. Rosja jest krajem, który odziedziczył mnóstwo sprzętu wojskowego, ma całkiem sporą populację i dochody z ropy. To jeszcze nie czyni go zagrożeniem dla świata. Zagrożenie stanowi dopiero w połączeniu z nieudolnością władzy i rozbiciem społeczeństwa w państwach z nią sąsiadujących. Każdy, kto nie rozumie podstawowych mechanizmów tego zagrożenia i albo histeryzuje, albo bagatelizuje, albo jest tak głupi, że pomaga w sianiu chaosu i rozbijaniu społeczeństwa powinien zniknąć z życia publicznego, polityki i mediów. Natychmiast.

Trzecia sprawa to nierówności społeczne. Zapewne nigdy nie było kompletnie egalitarnego społeczeństwa i zapewne nigdy nie będzie. Jakiś poziom nierówności wspólnocie nie szkodzi. Nawet duże nierówności majątkowe też mogą nie być problemem. Problemem są duże nierówności dochodów. Luksusowa konsumpcja w społeczeństwie, w którym każdy ma możliwość bezpiecznego funkcjonowania w ciepłym domu, normalnego wychowania dzieci i życia bez troski o jutrzejszą zawartość lodówki nie jest problemem. Luksusowa konsumpcja w społeczeństwie ludzi walczących co dzień o zwyczajne, biologiczne przetrwanie jest przepisem na problemy. Najpierw dla miłośników kawioru, oczywiście. Czasem się okazuje, że to właśnie oni byli problemem i dalej jest w miarę OK. Częściej jednak prawdziwe problemy dla wszystkich dopiero się zaczynają. I po co w ogóle zaczynać ten cykl? Nie lepiej mieć normalne społeczeństwo, w którym nie ma głodnych? Bo dziś nie musi ich być. A przede wszystkim współczesna technologia pozwala każdemu spokojnie pracować i mieć czas na swój rozwój, rozrywki i samorealizację. Albo na rozumienie spraw państwowych. 

To są poważne sprawy. Takie, które mogą zniszczyć życie nasze i następnych pokoleń. Lub w skrajnym przypadku, tych następnych pokoleń może nie być. Wszystkie inne sprawy są drugorzędne. 

To jest po prostu lista minimalnych wymagań, jakie musza spełniać dziś członkowie elit państwowych i społecznych, aby społeczeństwu i państwu wróżyć pozytywną przyszłość. We właściwie wszystkich pozostałych sprawach można mieć stanowisko takie lub inne, niezależnie od emocji, czy interesów jakiś grup. 

Władza, która nie realizuje działań we wszystkich z tych punktów, się do niczego nie nadaje. Po prostu skutki takich rządów będą złe. W ten czy inny sposób będą prowadzić do chaosu i zmniejszenia efektywności państwa. 

Drobny problem dzisiejszego świata polega na tym, że ludzi rozumiejących tę podstawową listę jest niewielu. Oraz, jeszcze większy problem polega na tym, że krótkoterminowe zyski wielkiego kapitału mają najczęściej dokładnie odwrotne interesy. Wydobycie i spalanie paliw kopalnych, dojenie obywateli aż do granicy nędzy i współpraca z możliwe skorumpowanymi reżimami. 
Nawet jeśli ktoś ma tak mały rozumek, aby utożsamiać interes swój i społeczności z wielkim, oportunistycznym kapitałem, to w żadnym przypadku taka osoba nie powinna decydować o losie społeczeństw. A jeśli społeczeństwo jest zorganizowane w taki sposób, że nikt inny nie może o nim decydować? Bo wśród elit nie ma ludzi wystarczającej przyzwoitości i wiedzy? Cóż. To jest pewien problem....

Niestety, lista państw rządzonych przez polityków rozumiejących te trzy problemy jest dość krótka. Ale istnienie elit je rozumiejących można bardzo łatwo zidentyfikować po tym, że są to państwa radzące sobie zdecydowanie lepiej niż ich najbliższe otoczenie. 

I pamiętajmy o jednym- zarówno te problemy są powiązane, jak też określone działania mogą rozwiązywać wszystkie z tych problemów naraz. Elektryczny transport zasilany energią odnawialną nie tylko załatwia sprawę emisji CO2, ale też nadmiaru władzy wielkich koncernów oraz funduszy na zbrojenia dyktatur. Zmiana gospodarki może i powinna odbywać się z wykorzystaniem kapitałów klasy średniej, która dzięki inwestycjom w energetykę wiatrową i słoneczną może zwiększać swą samodzielność finansową.

Chodzi mi też o to, że pozostałe sprawy, te drugorzędne, nie zawsze są tymi, które można pominąć, odpuścić. Mogą być i często są ważnymi dla poszczególnych ludzi czy grup społecznych. Ale dla cywilizacji, nas wszystkich, sukcesu, czy wręcz przetrwania nie mają żadnego znaczenia.  Ludzie, którzy nie widzą tych rzeczy, nie kierują się tymi trzema punktami w ogóle nie powinni zajmować się sprawami publicznymi. Brak rozumienia kwestii klimatycznych i ich konsekwencji, zagrożeń geopolitycznych i wynikających z nadmiernych nierówności społecznych po prostu dyskwalifikuje polityków, publicystów i wszystkie osoby usiłujące kierować dyskusją publiczną.  Trochę głupio wychodzi, że w wielu krajach świata, a już prawie wszystkich postkomunistycznych, po takiej dyskwalifikacji nie bardzo zostaje ktokolwiek. Ale cóż- to właśnie jest poziom elit. I takie są i będą efekty ich rządów.

Krzyszof Molenda

Autor mieszka w Urugwaju, tekst pochodzi z jego bloga

fot. Wikimedia Commons, CC

Przeczytaj także
Krzysztof Wołodźko: Załamywanie rąk nad „nieoczytanym społeczeństwem”

Czy Polacy i Polki czytają zbyt mało? Niewykluczone. Ale warto pamiętać, że niskie standardy czytelnicze to problem systemowy, to suma wielu głębokich przemian, które dokonały się w ciągu ostatnich kilku dekad. A dość częste protekcjonalne marudzenie i załamywanie rąk nad "nieoczytanym społeczeństwem" to jeszcze jeden element pedagogiki wstydu.

PGNiG kupi LNG z USA. Sprzeda go na Ukrainę?

PGNiG sprowadzi gaz skroplony z USA. Podpisała też kolejną umowę na dostawy gazu na Ukrainę. Powstaje łańcuch dostaw, który ma potencjał zmienić układ sił na rynku gazu w Europie Środkowo-Wschodniej. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale kiedy pojawia się ich coraz więcej, można mieć pewność zmiany - pisze Wojciech Jakóbik.

"Wybory we Francji będą miały negatywne konsekwencje dla Polski". Rozmowa z prof. Markiem A. Cichockim

- Uważam że Unia Europejska bez Francji nie jest możliwa. Ale opuszczenie jej przez Francję, w przypadku, gdy prezydentem Republiki zostanie Le Pen, wcale nie jest przesądzone - mówi politolog i historyk idei prof. Marek A. Cichocki w wywiadzie specjalnie dla najnowszej "Teologii Politycznej Co Tydzień"pt. "Francuski wybór".

Będzie rozbudowa Gazoportu w Świnoujściu

GAZ-SYSTEM podjął decyzję o rozbudowie Terminalu LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po zakończeniu prac jego moce regazyfikacyjne wzrosną z obecnych 5 mld m3 do 7,5 mld m3 gazu ziemnego rocznie - podaje spółka Skarbu Państwa w specjalnym komunikacie.

Napisał/a: Krzysztof MolendaNiestety, lista państw rządzonych przez polityków rozumiejących te trzy problemy jest dość krótka.

Niemcy, Benelux, kto jeszcze?

@Filoquist
Niemcy i Benelux bym umieścił gdzieś średnio na tej liście, według szkolnych stopni to mierny.
Na czele: Obecny rząd federalny Kanady, cała administracja Urugwaju, ale zwłaszcza poprzedni rząd Jose Mujicy, jak leci wszystkie państwa Skandynawii. Ale przede wszystkim Chiny i obecnie, po zmianie władzy, federalny rząd Indii.
Na drugim biegunie są wszystkie byłe demoludy z Rosją na czele i Republikanie w USA, a zwłaszcza będzie administracja Trumpa.
BTW: kto wierzy, że dwa faszyzujące reżimy o identycznym spojrzeniu na świat nie dogadają się bardzo szybko jest naiwniakiem. I tyle można powiedzieć o perspektywach powstrzymania Rosji przez Trumpa.

1. Rozrost państwa
2. Upadek moralny Zachodu
Edit. 3. Islam

Rozwój internetowych mediów społecznościowych.

Globalna ekspansja i uprzywilejowana pozycja koncernów.

Urugwaj tak dobrze rządzony? dziękuję za zwrócenie uwagi

ale Szwecja i Norwegia jako wzory do naśladowania? zaskakujące

Kanada? chyba większość tych problemów w małym stopniu dotyczy tego państwa

Chiny jak najbardziej

Indie? ciekawe

@Filoquist
Kanada i Norwegia są eksporterami surowców energetycznych. I choć nie ograniczają wydobycia, to przynajmniej w kraju ograniczają zużycie i emisje CO2.
Oba kraje są członkami NATO i odpowiedzialnie podchodzą do zobowiązań, choć z drugiej strony nie pakowały się w iracką awanturę G.W.Busha.
W dzisiejszym korporacyjnym świecie każdy kraj i miejsce ma problemy z koncentracją kapitału i wzrostem nierówności społecznych. Akurat Kanada i Norwegia sobie z tym radzą, ale dlatego, że zrozumienie problemu jest tam powszechne.
Urugwaj to jest w kategorii średnio zamożnego kraju absolutnie wzorcowe przestawienie energetyki na odnawialną. Problem Rosji ich nie dotyczy, ale Wenezuela już tak i podejście dyplomacji jest poważne i odpowiedzialne. Skrajna nędza właściwie nie istnieje i to z b.małą redystrybucją, głównie dzięki wielkim ułatwieniom dla zarabiania przez najmniej zaradnych. Efekt- przy ciężkiej recesji w Argentynie i Brazylii, gdzie Urugwaj dostaje rykoszetem i powinien się przewrócić, sytuacja jest w miarę opanowana, nie ma wzrostu, ale i recesji.
Indie to był i właściwie jeszcze jest syf nie do wyobrażenia. Rząd Modiego przestawia energetykę na odnawialną, administrację na działającą i rolnictwo na myślenie długoterminowe. Ciężko powiedzieć czy mu się uda zanim zmiany klimatyczne ich wykończą, ale zmiany są poważne.

Trzy dęte "problemy".
Zmiany klimatu były, są i będę. Może wreszcie skończy się epoka lodowcowa. Chociaż z drugiej strony dla człowieka zimny klimat jest zdrowszy - tylko jak tu zrobić mróz?
Dyktatury były zawsze na arenie politycznej świata - Rosja przez wieki była rządzona dyktatorskimi metodami. Nic nowego - może warto jednak poprosić papieża by w łączności z biskupami świata poświęcił Rosję Niepokalanemu Sercu Maryji? Skończy się, według objawień z Fatimy, rozprzestrzenianie błędów przez Rosję na cały świat.
Walka z nierównościami społecznymi to wielki problem lewicy, która pod jego ciężarem legła i ledwo zipie.

Napisał/a: Krzysztof MKanada i Norwegia są eksporterami surowców energetycznych. I choć nie ograniczają wydobycia, to przynajmniej w kraju ograniczają zużycie i emisje CO2.
Oba kraje są członkami NATO i odpowiedzialnie podchodzą do zobowiązań, choć z drugiej strony nie pakowały się w iracką awanturę G.W.Busha.
W dzisiejszym korporacyjnym świecie każdy kraj i miejsce ma problemy z koncentracją kapitału i wzrostem nierówności społecznych. Akurat Kanada i Norwegia sobie z tym radzą, ale dlatego, że zrozumienie problemu jest tam powszechne.

no dobrze, ale polityka wewnętrzna tych państw? totalne lewactwo ideologiczne, to ma być ten nasz ideał?

podobnież

Napisał/a: Krzysztof MUrugwaj

to podobny przypadek - związki jednopłciowe z prawem adopcji itp.

Napisał/a: Krzysztof Mabsolutnie wzorcowe przestawienie energetyki na odnawialną

nie rozważają już budowy atomówki?

Napisał/a: Krzysztof MIndie to był i właściwie jeszcze jest syf nie do wyobrażenia.

no niestety

@Filoquist
"no dobrze, ale polityka wewnętrzna tych państw? totalne lewactwo ideologiczne, to ma być ten nasz ideał?"
"Urugwaj
to podobny przypadek - związki jednopłciowe z prawem adopcji itp."
To ma wspólny mianownik- łagodzenie konfliktów wewnętrznych i dzięki temu uwolnienie zasobów, choćby możliwości spokojnej demokratycznej dyskusji, dla przeprowadzania prawdziwych reform.
W tymże Urugwaju były przeprowadzone i przy obecnej sytuacji zewnętrznej i z doświadczeniami sprzed 15 lat, powinna teraz być recesja ok -8 do -10% PKB, czyli głodni ludzie na ulicach i rewolucja. Jest około 0% i kompletny spokój.
I nie, nikt nie myśli o EJ i innych drogich bzdurach. OZE to jest ok 95% prądu i przede wszystkim tani prąd i spory jego eksport, co na dziś ratuje budżet.

Napisał/a: Krzysztof MBTW: kto wierzy, że dwa faszyzujące reżimy o identycznym spojrzeniu na świat nie dogadają się bardzo szybko jest naiwniakiem. I tyle można powiedzieć o perspektywach powstrzymania Rosji przez Trumpa.

Nie wierzę, że ktoś na rebelce to na serio napisał :D Faszyzujący reżim Trumpa :D :D Gdyby ideologia i spojrzenie na świat miały decydującą rolę w dogadywaniu się, to w 1939 III Rzesza, do spółki z Polską, Węgrami i Włochami zaatakowałyby Zwiazek Sowiecki, a sprawie przyglądałyby się z boku mocarstwa demokratyczne.

Napisał/a: Krzysztof M"no dobrze, ale polityka wewnętrzna tych państw? totalne lewactwo ideologiczne, to ma być ten nasz ideał?"
"Urugwaj
to podobny przypadek - związki jednopłciowe z prawem adopcji itp."
To ma wspólny mianownik- łagodzenie konfliktów wewnętrznych i dzięki temu uwolnienie zasobów,

To nie jest żadne łagodzenie konfliktów zewnętrznych, tylko kapitulacja jednej ze stron - i to tej, która ma rację.

Oczywistos ze problemy z Ruskimi i z Assadem sie lacza.

@ryzykfizyk
"To nie jest żadne łagodzenie konfliktów zewnętrznych"
Powiem tyle- po owocach ich poznacie. W Urugwaju i Kanadzie jest spore miejsce na dyskusję nad przyszłością kraju i sposobem prowadzenia polityki. Od strony poziomu życia, gospodarki, odpowiedzialności we wspólnocie międzynarodowej i braku agresji w konfliktach wewnętrznych oba te kraje po prostu działają. I żyje się zupełnie inaczej.
Nie rozpatruję kto ma "rację". Rozpatruję co działa. Ja to odbieram jako sprawiedliwość i nie widzę żadnej sprzeczności z żadną zdrową ideologią chrześcijaństwem, czy zaleceniami Kościoła.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.