Co tak naprawdę łączy kraje Grupy Wyszehradzkiej

17.02.2017

Nasze społeczeństwa, wychodząc z przeszłości na poły kolonialnej, są spragnione sprawnych i silnych państw. Dlatego też sceptycznie przyjmują rady elit krajów, które zdążyły już skorzystać z dobroci silnego państwa, a dziś pouczają słabszych sąsiadów w kwestii otwartości, europejskości, multikulturalizmu - pisze politolog dr Michał Kuź.

Grupa Wyszehradzka kończy 26 lat, a jej członków dzieli wiele. Polacy nie są na przykład ani tak laiccy jak Czesi, ani tak prorosyjscy jak obecny rząd Węgier, ani tak nacjonalistyczni jak Słowacy. V4 łączy jednak rzecz fundamentalna – silne przywiązanie do państwa narodowego i jego podstawowych funkcji: ochrony granic, rozwoju potencjału obronnego i harmonizacji życia społecznego.

Nasze społeczeństwa, wychodząc z przeszłości na poły kolonialnej, są spragnione sprawnych i silnych państw. Dlatego też sceptycznie przyjmują rady elit krajów, które zdążyły już skorzystać z dobroci silnego państwa, a dziś pouczają słabszych sąsiadów w kwestii otwartości, europejskości, multikulturalizmu. Ktoś powie, że to zacofanie. Jednak wyznaczniki postępowości ostatnio się zmieniają. Momentem, gdy V4 zaakcentowała swoją tożsamość, był kryzys migracyjny. Zdecydowała tu krytyka zachodnioeuropejskiego modelu społecznego. Kraje V4 uznały, że posiadanie jednego z najniższych na kontynencie poziomów przestępczości jest lepsze niż życie w wiecznym stanie wyjątkowym, jak to ma miejsce od ponad roku we Francji. Czy to jest zacofanie?

Michał Kuź

Tekst ukazał się pierwotnie w "Gazecie Polskiej Codziennie" i portalu Niezalezna.pl

fot. Wikimedia Commons, CC

Przeczytaj także
Jakóbik: Trump chce sprzedać LNG z USA. Polska ma wybór

Wystąpienie prezydenta USA podczas wspólnej konferencji z polskim przywódcą przejdzie do historii. Było okazją do spekulacji na temat ceny dostaw amerykańskiego LNG do Polski. Pojawiły się przekłamania i nadużycia.

Polska kupi rakiety Patriot

System obrony przeciwrakietowej ma trafić do Polski w najnowocześniejszej konfiguracji, dostosowanej do sytuacji geopolitycznej i wymogów polskiej armii, zwłaszcza w kontekście zagrażających Polsce rakiet Iskander.

Jakóbik: Orlen zostaje w Możejkach. Wraca geopolityka Lecha Kaczyńskiego

Nie lubię słowa "geopolityka". Ale w kontekście tego, co osiągnął PKN Orlen na Litwie można chyba go użyć. Polska i Litwa dokonują geopolitycznego, nowego otwarcia. Polacy zostają w Możejkach. W tle jest dziedzictwo polityki wschodniej Lecha Kaczyńskiego - pisze Wojciech Jakóbik.

Jakóbik: Awaria Gazociągu Jamalskiego? Zachowajmy spokój (AKTUALIZACJA)

Rosja reaguje siłą spokoju na niezręczny dla niej incydent na Gazociągu Jamalskim. Równie spokojnie odpowiada na niego strona polska. Ma prawo domagać się wyjaśnień, a może i rekompensat, ale nie może sobie pozwolić na pochopne stwierdzenia podważające jej wiarygodność. Polska, podobnie jak Rosja, musi zachować spokój. Nie ułatwiają tego tezy ...

Kraje te łączą doraźne sojusze no i oczywiście G4 które ładnie się sprzedaje jako marka w UE. Z pewnością nie łączy Geopolityka choć wielu w Polsce sądzi inaczej. Czechy czy Słowacja absolutnie nie mają żadnej historycznej kosy z Rosją a interwencja z 68r. na tle ich tysiącletniej historii to taki w sumie mało znaczący zgrzyt. Dwie Wojny Światowe w których Rosja brała udział dopomogły tym krajom wyzwolić się z dominacji Niemiec i Węgier oraz realnie zagrażającym ich bytowi narodowemu procesom germanizacji i madziaryzacji. Węgry do dzisiaj żyjące w cieniu Trianon, w pierwszej kolejności o swe nieszczęścia mogą mieć pretensje do swych najbliższych sąsiadów i Aliantów Zachodnich niż Rosji. O ile trudno sobie wyobrazić że nasze władze zgodzą się na propozycje Putina - rozbioru Ukrainy, to nie zdziwiłbym się jakby w razie jakiejś katastrofy państwowości ukraińskiej Orban nie połakomił się na jakieś nabytki na Zakarpaciu choćby w imię ochrony węgierskiej mniejszości.

Tak naprawdę łączy nas nieuczestniczenie brak epizody kolonialnego, który łączy ogromną większość państw zachodnioeuropejskich, nawet tych, które nigdy nie były mocarstwami. I co się z tym łączy, brak suwerennej państwowości (wyjąwszy Węgry) w okresie, apogeum kolonializmu-ale to np łączy nas ze Słowenią czy Chorwacją. Czyli patrząc z innej strony- łączy nas to, że zachodni Europejczycy powszechnie postrzegają nas jako Europejczyków gorszej jakości, którzy powinni tak jak w kluczowym dla narodów europejskich wieku XIX siedzieć cicho, nie podskakiwać i grzecznie przyjmować ochłapy.

Kraje Grupy Wyszehradzkiej sprzeciwiają się zarówno rozmontowaniu Unii Europejskiej, jak i jej trwaniu w dotychczasowej, dysfunkcyjnej formie. Pragną pozostać w UE, ale jako jej pełnoprawni członkowie, a nie jako państwa drugiej kategorii. Chcą utrzymywać dobre relacje z Niemcami, które są ich głównym partnerem handlowym, ale nie zgadzają się na bycie ich gospodarczą kolonią, ani dostarczycielami bezwarunkowego poparcia dla Berlina na forum instytucji unijnych. Przede wszystkim zaś, są to kraje, które w pojedynkę znaczą w Europie niewiele (nawet największa spośród nich Polska), ale działając razem zyskują na znaczeniu.

Krótko mówiąc, między krajami Grupy Wyszehradzkiej istnieje dość mocna wspólnota interesów, która wykracza ponad doraźny sojusz w tej czy innej sprawie.

Napisał/a: Minki_-_KaneZ pewnością nie łączy Geopolityka choć wielu w Polsce sądzi inaczej. Czechy czy Słowacja absolutnie nie mają żadnej historycznej kosy z Rosją

Po pierwsze, "polityka zagraniczna" i "geopolityka" to pojęcia odnoszące się nie tylko do relacji z Rosją.

Po drugie, geopolitycznie jesteśmy dziś w najlepszym położeniu od wieków, również na odcinku wschodnim. Większość Polaków jeszcze tego nie zauważyła, ale nie jesteśmy już wciśnięci między Niemcy a Rosję, w każdym razie nie w takiej formie jak przed 1939 r. Granica z Niemcami została skrócona (i to kilkukrotnie) i wyprostowana, zaś granica z Rosją została zredukowana do sąsiedztwa z rosyjską eksklawą wokół Królewca. Z rosyjskim mainlandem nie graniczymy w ogóle, dzielą nas od niego Białoruś i Ukraina, co czyni nas na nowo państwem środkowoeuropejskim.

>Z rosyjskim mainlandem nie graniczymy w ogóle, dzielą nas od niego Białoruś i Ukraina, co czyni nas
>na nowo państwem środkowoeuropejskim.

Co tak jakby nieco straciło na znaczeniu w dobie lotnictwa, pocisków manewrujących i cyberataków.

Niedługo może będziemy graniczyli z Rosją nie tylko w zakresie Obwodu Kaliningradzkiego.

Niestety niewiele łączy, Więcej sprzecznych interesów - np. Węgrzy i ich sąsiedzi :D

Napisał/a: Michał Baczek

Niestety niewiele łączy, Więcej sprzecznych interesów - np. Węgrzy i ich sąsiedzi :D

Ale Polska ma akurat co najmniej poprawne kontakty zarówno z Węgrami, jak i ich sąsiadami, trzeba tylko to umieć rozegrać. I nie spodziewać się cudów. Z resztą od lat zwracam na to uwagę, że poza Polską
żaden inny kraj Międzymorza nie ma na pieńku z Niemcami i z Rosją jednocześnie, a z kolei każdy z tych krajów ma poważne "zaszłości" z co najmniej jednym innym krajem Międzymorza. Ale jesteśmy na siebie skazani, jeśli nie mamy być popychadłami. Wóz albo przewóz.

Napisał/a: kundel1Ale jesteśmy na siebie skazani, jeśli nie mamy być popychadłami. Wóz albo przewóz.

Powiedz to Węgrom w Siedmiogrodzie albo Serbom w Krajinie :D

Napisał/a: Baloun

>Z rosyjskim mainlandem nie graniczymy w ogóle, dzielą nas od niego Białoruś i Ukraina, co czyni nas
>na nowo państwem środkowoeuropejskim.

Co tak jakby nieco straciło na znaczeniu w dobie lotnictwa, pocisków manewrujących i cyberataków.

Biorąc pod uwagę, że większość wojen polsko-rosyjskich (chyba wszystkie, z wyjątkiem wojen o niepodległość w końcu XVIII w. i wojny polsko-bolszewickiej) toczyła się o panowanie na Litwie i Rusi, ma to jednak jakieś znaczenie.

Napisał/a: Emil SkupskiNiedługo może będziemy graniczyli z Rosją nie tylko w zakresie Obwodu Kaliningradzkiego

Oby nie.

Napisał/a: Michał BaczekNiestety niewiele łączy, Więcej sprzecznych interesów - np. Węgrzy i ich sąsiedzi

Jedynym sąsiadem Węgier, który bierze udział w pracach Grupy Wyszehradzkiej jest Słowacja. I jej stosunki z Węgrami uległy w ostatnich latach znacznej poprawie, stając się lepsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Nawiasem mówiąc, PiS bardzo pozytywnie mnie zaskoczył jeśli chodzi o politykę zagraniczną, właśnie ze względu na ożywienie współpracy wyszehradzkiej. PiS zawsze przywiązywał do współpracy regionalnej znacznie większą wagę niż Platforma, która zrezygnowała z uprawiania polityki zagranicznej (powielania w każdej istotnej kwestii stanowiska Niemiec nie można określić tym mianem), ale na głównych partnerów wybierał sobie Litwę i Ukrainę (Białoruś już nie, bo gdzieżby, bo jakże to). A tym razem postawił na Grupę Wyszehradzką i to jest bardzo dobry wybór.

Odświeżę, bo chyba znaleziono odpowiedź na to pytanie.

Donald Tusk

https://twitter.com/OndrejHouska/status/839767041326338048

Glownie wspolny los historyczny.

Napisał/a: Christophorus

Nawiasem mówiąc, PiS bardzo pozytywnie mnie zaskoczył jeśli chodzi o politykę zagraniczną, właśnie ze względu na ożywienie współpracy wyszehradzkiej. PiS zawsze przywiązywał do współpracy regionalnej znacznie większą wagę niż Platforma, która zrezygnowała z uprawiania polityki zagranicznej (powielania w każdej istotnej kwestii stanowiska Niemiec nie można określić tym mianem), ale na głównych partnerów wybierał sobie Litwę i Ukrainę (Białoruś już nie, bo gdzieżby, bo jakże to). A tym razem postawił na Grupę Wyszehradzką i to jest bardzo dobry wybór.


Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.