Tylko 37 proc. Polaków przeczytało w 2016 roku co najmniej jedną książkę

21.04.2017

Jak wynika z badań czytelnictwa sporządzonych przez Bibliotekę Narodową, w 2016 r. jakąkolwiek książkę przeczytało 37% Polaków w wieku co najmniej piętnastu lat, a 10% czytało 7 lub więcej pozycji.

"W kontekście badań prowadzonych w poprzednich latach można mówić o stabilizacji czytania lub – biorąc pod uwagę większość społeczeństwa – nieczytania. 16% badanych nie przypomina sobie, żeby czytało jakąkolwiek książkę, gazetę, czasopismo, wiadomości w sieci ani nawet tekst o objętości przynajmniej trzech stron. Ci, którzy czytali książki, najchętniej sięgali po powieści Henryka Sienkiewicza i E.L. James." - komentuje Biblioteka Narodowa w komunikacie.

Szczegóły tutaj.

Oprac. Mad, bn.org.pl

Przeczytaj także
Krzysztof Wołodźko: Załamywanie rąk nad „nieoczytanym społeczeństwem”

Czy Polacy i Polki czytają zbyt mało? Niewykluczone. Ale warto pamiętać, że niskie standardy czytelnicze to problem systemowy, to suma wielu głębokich przemian, które dokonały się w ciągu ostatnich kilku dekad. A dość częste protekcjonalne marudzenie i załamywanie rąk nad "nieoczytanym społeczeństwem" to jeszcze jeden element pedagogiki wstydu.

Bohumil Hrabal - poeta wyklęty

Kluczem do zrozumienia literatury Bogumila Hrabala jest poznanie historii jego życia. Pisarz na kartach swoich książek tworzy bohaterów i wprowadza ich w sytuacje i miejsca, których sam w życiu doświadczył. Świat pokochał go za nowy język, którym zmienił oblicze współczesnej literatury. Dlatego należy oddać mu hołd - pisze Joanna Wal ...

Zofia Stanecka: Trzeba być stale otwartym na pytania i wątpliwości dzieci

- Wydaje mi się ważne, żeby być stale otwartym na pytania i wątpliwości dzieci. Nie warto na siłę konfrontować ich z tym, co trudne, ale na pewno dobrze jest obserwować, czy w ich życiu nie wydarza się coś, co wymaga rozmowy i wspólnej refleksji nad tym, co niepojęte - mówi ...

Mateusz Matyszkowicz: Jesteśmy krajem opowiadanym, a nie opowiadającym o sobie

Warunkiem udanej dyplomacji kulturalnej jest to, że dana wspólnota polityczna jest głęboko świadoma własnej tożsamości. Wówczas dopiero może o niej zacząć opowiadać - mówi Mateusz Matyszkowicz, dyrektor TVP Kultura, w rozmowie z "Teologią Polityczną Co Tydzień" pt. "Polska soft power"

"najchętniej sięgali po powieści Henryka Sienkiewicza i E.L. James"

Aż musiałem wygóglać co to to drugie. To już chyba lepiej nic nie czytać.

Pozwolę sobie też wkleić klasyka.

Napisał/a: Unknown_UserCzytanie nie jest dla wszystkich. Jedynie ludzie o predyspozycji społecznej winni czytać książki - dobrze urodzeni, inżynierowie, duchowni. Powszechny alfabetyzm to (jak słusznie zauważa Kol. Executor) moda oświeceniowa i przynosi więcej zła niźli pożytku.

Może przeczytali już wszystko i nie ma już nic wystarczająco dobrego dla nich.

Moje czytelnictwo książek gwałtownie spadło gdy posiadłem własny PC. Tym rzadziej znajduję coś nowego, co by przykuło uwagę, raczej wracam do dawnych ulubionych, jeśli już, czyli w dodatku zwybredniałem. Hm.

Napisał/a: UUCzytanie nie jest dla wszystkich. Jedynie ludzie o predyspozycji społecznej winni czytać książki

Słusznie. Tym bardziej - pisanie. Obecnie, za sprawą internetu, publikuje się tyle treści, że, szczęście w nieszczęściu, samo to mnóstwo zabezpiecza sporą jej część przed nieopatrzną lekturą.

Jedna moja znajoma zamieszcza na FB zdjęcia wszystkich książek które czyta. Wszystkie te jej książki to romansidła albo kryminały. Swoje posty opatruje #hasztagami "Przeczytam 52 książki w ciągu roku", "Nie jestem statystycznym Polakiem, czytam książki" czy jakoś tak. So ironic.
Moim zdaniem, lepiej już obejrzeć w TV Makłowicza albo Cejrowskiego niż marnować czas na takie lektury. Ale kimże ja jestem, żeby komuś mówić jak ma spędzać czas?

Jedno ksionszkie i wew dodatku gupio. Lepij beło nie czyteć.

Przed chwilą obejrzałem w TVN program, gdzie Dyrektor Biblioteki Narodowej stwierdził, że 1/3 studentów nie przeczytała żadnej książki. Albo źle usłyszałem, albo te badania to jednak (przynajmniej w części) jakaś lipa.

Jak to mówił Józef Mackiewicz "Ignorancja mas rośnie wraz z rozwojem czytelnictwa".

Raport jak raport - co roku wychodzi w zasadzie to samo.
Jednakowoż jedną praktyczną konsekwencję bym z niego wyprowadził: w jednym roku zakazałbym jakiejkolwiek promocji czytelnictwa, sprawdził, jak się zachowają wskaźniki, a potem już kolejne akcje promocyjne finansował wyłącznie warunkowo "zadziałało, nie oddajesz" lub "nie zadziałało, oddajesz".

Rozwiązaniem problemu byłoby zachęcać wydawców do wydawania cieńszych książek poprzez dzielenie opowieści na tomy lub rozdziały. Spowodowałoby to o wiele lepsze wyniki corocznych badań sporządzanych przez Bibliotekę Narodową, a więc tym samym przyczyniłoby się znacząco do dalszej promocji czytelnictwa.

Tymczasem książki tyją;]
"Według amerykańskich badań książki stały się w ostatnim piętnastoleciu grubsze o ok. 25%."
http://www.polskieradio.pl/8/2382/Artykul/1750108,Szukamy-przyczyn-tycia-ksiazek

To nie prawda.Mam znajomą młodzież w różnych polskich okolicach.W domach dużo książek.Czytają,dyskutują.I dla gościa mają nowości.A to w takich odciętych od świata górskich domostwach..... lub nad morzem ,lub nad jeziorem,lub w ruderze na Kazimierzu...Wszyscy są obłożeni książkami........Dlaczego tak brzydko kłamać....

Napisał/a: post-gienek

Tymczasem książki tyją;]
"Według amerykańskich badań książki stały się w ostatnim piętnastoleciu grubsze o ok. 25%."
http://www.polskieradio.pl/8/2382/Artykul/1750108,Szukamy-przyczyn-tycia-ksiazek

Szpalta, światło miedzywierszowe, rozmiar kroju pisma...

No i po co te państwowe biblioteki? Po co państwowa edukacja? :) Wszystko na nic...

Napisał/a: ur1

To nie prawda.Mam znajomą młodzież w różnych polskich okolicach.W domach dużo książek.Czytają,dyskutują.I dla gościa mają nowości.A to w takich odciętych od świata górskich domostwach..... lub nad morzem ,lub nad jeziorem,lub w ruderze na Kazimierzu...Wszyscy są obłożeni książkami........Dlaczego tak brzydko kłamać....

Trzeba zajrzeć do raportu - za średnią w dużym stopniu odpowiadają starzy, niewykształceni i z małych miejscowości. Słowem: pisowcy. To, że ten fakt umyka w medialnych doniesieniach na temat, to tyleż niedopatrzenie, co potwierdzenie głównej tezy.

Napisał/a: YaabSzpalta, światło miedzywierszowe, rozmiar kroju pisma...

W takich badaniach, to pewnie jakieś strony przeliczeniowe porównują, czyli liczbę znaków.

Napisał/a: Tata JINapisał/a: Unknown_User
Czytanie nie jest dla wszystkich. Jedynie ludzie o predyspozycji społecznej winni czytać książki - dobrze urodzeni, inżynierowie, duchowni. Powszechny alfabetyzm to (jak słusznie zauważa Kol. Executor) moda oświeceniowa i przynosi więcej zła niźli pożytku.

Z tego raportu wynika właśnie, że ludzie o predyspozycji społecznej zaliczyli największy spadek czytelnictwa ze wszystkich wyszczególnionych grup społecznych ;)

A dlaczego nie aż?
I może to nadal za dużo?

Napisał/a: ryzykfizyk

Napisał/a: Tata JINapisał/a: Unknown_User
Czytanie nie jest dla wszystkich. Jedynie ludzie o predyspozycji społecznej winni czytać książki - dobrze urodzeni, inżynierowie, duchowni. Powszechny alfabetyzm to (jak słusznie zauważa Kol. Executor) moda oświeceniowa i przynosi więcej zła niźli pożytku.

Z tego raportu wynika właśnie, że ludzie o predyspozycji społecznej zaliczyli największy spadek czytelnictwa ze wszystkich wyszczególnionych grup społecznych ;)

Hmm, czyli że ksiądz nie przeczytał całej Biblii?

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.