Krzysztof Wołodźko: Załamywanie rąk nad „nieoczytanym społeczeństwem”

28.04.2017

Czy Polacy i Polki czytają zbyt mało? Niewykluczone. Ale warto pamiętać, że niskie standardy czytelnicze to problem systemowy, to suma wielu głębokich przemian, które dokonały się w ciągu ostatnich kilku dekad. A dość częste protekcjonalne marudzenie i załamywanie rąk nad „nieoczytanym społeczeństwem” to jeszcze jeden element pedagogiki wstydu.

Tuż przed Światowym Dniem Książki (23 kwietnia) ukazał się raport Biblioteki Narodowej zatytułowany „Stan czytelnictwa w Polsce w 2016 roku”, opracowany na podstawie badania przeprowadzonego w listopadzie 2016 r. na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie ok. 3 tys. osób powyżej 15. roku życia. Tuż po publikacji dokumentu w mediach podniósł się zwyczajowy zgiełk: ponad 63 proc. Polaków i Polek nie przeczytało w 2016 r. żadnej książki! W komercyjnych (i publicznych) mediach przybyło specjalistów i ekspertek od marnej jakości polskiego czytelnictwa, choć – na ogół – to przecież środki przekazu i obsługiwany przez nie show-biznes są dziś jedną z największych szkół ogłupiania społeczeństwa. Hipokryzja? Owszem.

Czytelnicze pozerstwo?

Rankingi czytelnicze dla nadwiślańskich staro-nowych elit i tych, którzy do nich aspirują, stanowią jeszcze jedną okazję, żeby przyczepić się do ogółu społeczeństwa. Hipoteza robocza: po stronie tych, co (ponoć) czytają, nierzadko szerzy się czytelnicze pozerstwo. Akcje w rodzaju „nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka” z jednej strony mają przekonywać, że aktywni czytelnicy to ludzie atrakcyjni, także seksualnie. Z drugiej, w ten sposób trywializuje się kulturę czytelniczą i samo czytanie. Choć ironicznie można dodać, że jedną z najbardziej popularnych serii książkowych w Polsce są lektury z cyklu „pięćdziesiąt i jeszcze jedna twarz Greya”, świetnie korespondujące z wyżej wspomnianą akcją łączącą w łóżko i lekturę.

A przy okazji – czy to nie jest wymowne, że wiele drogich marek ubrań używa książek jako elementu wystroju witryn swoich ekskluzywnych sklepów? Ktoś powie – wspaniale! Ale to właśnie gra pozorów, budowanie iluzji, że nierzadko nowobogackie nowo-stare elity rzeczywiście mają coś wspólnego z bardziej wysublimowanym życiem intelektualnym, którego wyrazistym symbolem wciąż jest właśnie książka. Raport Biblioteki Narodowej to potwierdza: ludzie o wyższym statusie materialnym i społecznym czytają dziś zdecydowanie mniej niż kiedyś. Książka przestaje być najlepszym przyjacielem tych, którzy jawią się nam jako różnej maści eksperci od spraw społecznych, gospodarczych, kulturowych czy choćby jako wyższa kadra zarządzająca biznesem.

Czytelnictwo jest ważne

Nie uważam, że można bagatelizować kwestie czytelnicze. Ale gdy nieco głębiej zastanowić się nad przyczynami niskich wskaźników czytelnictwa w Polsce, to widać spory kawałek głęboko rozwarstwionej kulturowo i ekonomicznie Polski, naszej skomercjalizowanej do przesady rzeczywistości i sporo zwijania państwa. Przede wszystkim ujrzymy, że współcześnie inteligencki etos, który zawsze mocno determinował obyczaje kulturowe związane z awansem społecznym, przechodzi dość poważny kryzys. Kwestie materialne, zarówno te dotyczące droższej konsumpcji i podwyższonego komfortu życia, jak i te, które mają zabezpieczyć podstawowe kwestie bytowe, nie sprzyjają dziś pogłębionemu czytelnictwu.

Książki się kurzą, ponieważ przestały być realnym wyznacznikiem podwyższonego standardu życia. Dziś jest nim choćby znakomitej jakości markowy sprzęt multimedialny – konsumpcja dóbr audiowizualnych łatwo wygrywa z książką. Co ciekawe, Polacy i Polki mówią, że najchętniej czytają Henryka Sienkiewicza i wspomniany wyżej „greyowy” cykl erotyczny. Zwróćmy uwagę, że są to równocześnie lektury kojarzone z kinem i telewizją. Marketing dotyczący ekranizacji „greyowych” lektur jest naprawdę potężny. Z kolei obrazy filmowe na podstawie powieści Sienkiewicza znamy przecież niemal od kołyski – do dziś stanowią kanon świąt polskich „w wersji na telewizor”.

Równocześnie nasza mediana i dominanta zarobków, a także rodzime przeciętne emerytury, czyli dość skromne jednak pieniądze, wystarczają na zaspokojenie elementarnych potrzeb. Książka czy papierowa prasa – szczególnie w czasach, gdy wielu darmowych treści pisanych dostarcza internet – wypadają z portfela wydatków. Wcale nie świadczy to jeszcze o niczyjej głupocie i złej woli – bardzo wiele rodzin odwiedza księgarnie przede wszystkim po to, żeby kupić podręczniki dla dzieci. I to już jest naprawdę słony coroczny wydatek w budżecie. Zresztą mocno sprywatyzowany w gruncie rzeczy rynek okołopodręcznikowy, obsługujący edukację nominalnie publiczną, to temat na osobną, mało krzepiącą dyskusję. A lektura szkolna? Dzieci z domów o wysokim kapitale kulturowym wciąż nie mają z nią większych problemów. Dla dzieci z domów o niższym kapitale kulturowym pozostają choćby „internetowe bryki” pisane coraz bardziej fatalnym językiem polskim.

Biblioteko, nie umieraj

Elity, które przez lata przekonywały nas, że terapia szokowa i radykalne metody transformacji, związane z niszczeniem instytucji publicznych i zastępowaniem ich rynkiem, to najlepsze, co mogło nam się przydarzyć w ramach pożegnania z Polską Ludową, dziś animują dyskusję o tym, że Polacy i Polki nie czytają książek. A przecież w ramach praktycznej, choć może nieuświadomionej walki z powszechniejszą kulturą, także czytelniczą, jak Polska długa i szeroka przez dekady zamykano szkoły i biblioteki, wiejskie świetlice i małe domy kultury. Rzecz jasna pewnie nie udałoby się utrzymać bez szwanku całej po-PRL-owskiej infrastruktury kulturalnej, z całą pewnością nie mogła ona przetrwać w swojej dawnej formie. Ale czy wajcha nie odbiła zanadto w drugą stronę? Zdecydowanie tak. A urynkowiony kapitał zasadniczo szybko rozstał się z kulturą. Zapewne każdy wypadek należałoby rozważać osobno, ale faktem jest, że w skali kraju samorządy przez lata odpuściły sobie troskę o infrastrukturę kulturalną. Absorpcja choćby środków unijnych nieco zmieniła ten trend, ale wiele małych punktów kulturalnych na mapie prowincjonalnej Polski zniknęło na zawsze.

Kilka lat temu wraz z Anną Sobótką przygotowałem dla „Nowego Obywatela” duży artykuł „Dokąd zmierzasz, biblioteko?”. Wynikało z niego choćby to, że w 2009 r. istniało w Polsce 8392 bibliotek publicznych oraz ich filii – 2888 w miastach oraz 5504 na wsiach. Od 1989 r. ubyło ich 1921, z tego aż 1467 na terenach wiejskich. Na to, że biblioteki dość solidnie wygaszono, zresztą również w ramach procesu zwijania państwa, wskazuje niedawny wzmiankowany raport Biblioteki Narodowej.

Jeśli dziś czytamy za mało książek, to nie dlatego, że jesteśmy głupi. Nasze problemy z czytelnictwem to w dużej mierze kolejny element układanki zatytułowanej „specyfika III RP”. Głupi są ci, którzy jak straszni mieszczanie z wiersza Juliana Tuwima wszystko widzą osobno. I mają pretensje do zwykłych ludzi, że ci nie czytają książek, gdy wiatr nieustająco wieje im w oczy.

Krzysztof Wołodźko

Tekst pochodzi z "Gazety Polskiej Codziennie" i portalu Niezalezna.pl

fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 pl

Przeczytaj także
Ktoś wydał te 3 tysiące wyroków śmierci...

Istnieje coś takiego jak "duch przeszłości". Aby się z nim zmierzyć, nie wystarczy wyjść z sali - pisze Witold Jurasz.

"Prus nie był ślepym imitatorem wszystkiego, co przychodziło z Zachodu:. Rozmowa z dr Łukaszem Jasiną

- Bolesław Prus poucza nas, że jeśli chcemy budować nowoczesne społeczeństwo, musimy być bardzo krytyczni wobec tego, co się w tym społeczeństwie dzieje - uważać na problemy społeczne, nierówności i błędy, które należy wytykać, a nie ignorować, jak to się czasami robi, gdy dąży się do słusznej sprawy - mówi ...

Polska–Francja. Kto kogo wyzyskuje

Francuzi w sprawach gospodarczych to wyjątkowi hipokryci. Krytykują polskie koszty pracy, zarabiając na nich. Unikają prywatyzacji własnych przedsiębiorstw, za to ochoczo prywatyzują zagraniczne. Nie dopuszczają do ekspansji hipermarketów nad Sekwaną, ale gremialnie otwierają je gdzie indziej.

Michał Kuź: Inny kapitalizm

Krytykowanie PiS za działania związane z polityką instytucjonalno-medialną jest bardziej uprawnione niż zapowiedzi likwidacji CBA czy też nazywanie za Jackiem Rostowskim planu Morawieckiego "dyrdymałami". Państwo jako gracz ekonomiczny, czy tego chcemy, czy nie, wróciło. Politycy rozmaitych opcji na całym świecie muszą się zacząć do tej myśli przyzwyczajać - pisze politolog ...

Część społeczeństwa, niestety, strasznie się sprymityzowała. To widać, słychać i czuć, jak śpiewał znany wykonawca. Ale z drugiej strony zgadzam się z autorem artykułu, że chlastanie Polaków argumentem o "nieczytaniu książek" jest częścią tzw. pedagogiki wstydu.

Dobre. Miło, że się zgadzam z socjalistą. :)))

Slowa sie nie licza. Warzne rzeby bylo pelno w komorze.

https://www.youtube.com/watch?v=ncR46y_psBw

EDIT: jesli morzna powiedziec wszystko to nawet njewjerzoncy morze stracic wjare

"Książki się kurzą, ponieważ przestały być realnym wyznacznikiem podwyższonego standardu życia."

Nie. Książki się kurzą, ponieważ przestały być realnym nośnikiem wiedzy i rozrywki. Są ledwie jednym z wielu źródeł. Trudnym w pozyskaniu i odbiorze.

Napisał/a: odys Nie. Książki się kurzą, ponieważ przestały być realnym nośnikiem wiedzy i rozrywki. Są ledwie jednym z wielu źródeł. Trudnym w pozyskaniu i odbiorze.

Nie inaczej, tymczasem autor bardzo starał się udowodnić, że kluczowe dla mniejszego zainteresowania książkami są kwestie ekonomiczne.

Trzeba wziac dwie grupy po 100 osob kazda. Jedna czyta, druga nie. Ktora zarobila wiecej w ciagu roku odnosi zwyciestwo i decyduje czy warto, czy nie warto czytac.

yeah, science!

A tak w ogole, spadlo czytelnictwo to spadlo, po co drazyc temat?

Żeby czytać trzeba wiedzieć co i po co. Dobrze że nie czytają tego co im lansują bo by do końca zwariowali o tych genderach i polityce. A skąd mają wiedzieć co czytać?

Nie każdy ma unikalną wiedzę o liście lektur na R 😀
http://rebelya.pl/forum/watek/86589/

O widzę, że dla niektórych z Koleżeństwa skoro taka Szczuka promuje czytanie to na wszelki wypadek trzeba się zdecydowanie odciąć i potępić. Uważajcie bo możecie skończyć jak ci biedni ludzie z usa co nie chcą aby ich ktoś przypadkiem wziął za ekologów.

https://www.youtube.com/watch?v=6fvIuOTYAn4

- Szczuka, Dukaj!
- Eeee, aaa...

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.