Abp Sheen: Zmartwychwstanie wymyka się nienaukowym uprzedzeniom

08.04.2012

Przestudiowanie wymuszonych nienaukowych wytłumaczeń podważających Zmartwychwstanie, które bywają o wiele trudniejsze do zaakceptowania przez rozum niż samo Zmartwychwstanie, może być dość interesujące - uważał abp Fulton J. Sheen. 

Jeśli ktoś ma tak nienaukowe podejście, że kieruje się wyłącznie uprzedzeniami, musi on wymyślić tysiąc odrębnych odpowiedzi na tysiąc pytań. Przykładowo, jeśli ktoś nie przyjmuje do wiadomości istnienia cudów, musi wymyślić w życiu Chrystusa odrębne wytłumaczenia dla Jego chodzenia po wodzie oraz dla rozmnożenia pokarmów i wykarmienia nimi tłumów. Podobnie jest z tymi, którzy odrzucają historyczne, udokumentowane dowody na Zmartwychwstanie. Skoro – według niektórych - Chrystus nie powstał z martwych mocą Boga, która jest Jego mocą, muszą oni wymyślać sposoby na wytłumaczenie Jego objawienia się w Niedzielę Wielkanocną i w kolejnych czterdziestu dniach.

Przestudiowanie tych wymuszonych wytłumaczeń, które bywają o wiele trudniejsze do zaakceptowania przez rozum niż samo Zmartwychwstanie, może być dość interesujące. Teoria, która spotkała się z akceptacją w bezbożnych kręgach w XIX wieku głosiła, że Chrystus tak naprawdę nie umarł na Krzyżu. Był on jedynie w stanie szoku lub śpiączki spowodowanych agonią na Krzyżu. Gdy chłód grobu przywrócił Mu siły, ukazał się On wśród ludzi wmawiając im, że powstał z martwych, kreując w ten sposób wiarę w Zmartwychwstanie.

Przyjrzyjmy się tymczasem faktom zapisanym przez tych, którzy byli świadkami wydarzeń mających miejsce w Wielki Piątek i w Wielkanoc, a później poderżnięto im gardła za głoszenie tej nowiny. Przede wszystkim podwójnie upewniono się, że Chrystus faktycznie umarł. Zbadały to zarówno władze żydowskie, jak i władze rzymskie. Oba gremia doszły do tego samego wniosku. Poza tym rzymski centurion, który odpowiedzialny był za egzekucję, wiedząc, że obaj łotrzy żyją jeszcze, połamał im kości. Wreszcie przeszył włócznią bok Chrystusa i wypłynęła z niego krew z wodą, dając w ten sposób dowód na to, że nastąpiło całkowite zatrzymanie akcji serca. Nawiasem mówiąc, w tym właśnie momencie ten, który był poganinem, stał się drugim owocem Drzewa Krzyża – pierwszym owocem był łotr po prawicy Pańskiej – gdy wykrzyknął: „Zaprawdę, Ten jest Synem Bożym.”.

W późniejszym czasie ci, którzy próbowali zanegować fakt Zmartwychwstania, usiłowali go wytłumaczyć na gruncie psychologicznym. Ta nowa teoria jest następująca: apostołowie i inni uczniowie naszego Pana często słyszeli z Jego ust, że będzie ukrzyżowany, i że powstanie z martwych. To przekonanie zakorzeniło się w ich podświadomości. W Wielki Piątek wszelkie ich nadzieje zostały zniweczone przez Jego haniebną „klęskę” i śmierć. Szok, jaki przeżyli, spowodował, że ich podświadomość zaczęła projektować w ich umysłach złudzenie, że Chrystus zmartwychwstał i to złudzenie głosili niczym fakt.

Teoria ta błyskawicznie rozpada się na kawałki, gdy przypomnimy, że Apostołowie i inni nie spodziewali się Zmartwychwstania. Oczywiście Chrystus powiedział im to wielokrotnie, lecz czyż oni Mu uwierzyli? Co robiłyby przy grobie św. Maria Magdalena i pobożne kobiety, które przyniosły tam zioła, aby zabalsamować zwłoki, gdyby spodziewały się Zmartwychwstania? Maria Magdalena tak słabo wierzyła w Zmartwychwstanie, że błędnie wzięła Chrystusa za ogrodnika. Gdy wreszcie dała się przekonać i opowiedziała o tym świętym Piotrowi i Janowi, tak brzmiała ich odpowiedź: „kobieca historyjka”. Innymi słowy: „Wiemy, jakie są kobiety, zawsze uwierzą we wszystko”. Gdy wreszcie Piotr i Jan dali się przekonać, musieli przekonać innych i jeden z nich, Tomasz, posunął się do stwierdzenia, że nie uwierzy, dopóki nie włoży swojego palca w Dłoń naszego Pana i dłoni swej w Bok Pański. Uwierzył dopiero wtedy, gdy to uczynił. Przy wielu późniejszych okazjach nasz Pan przemawiał i objawiał się tłumom, raz nawet do pięciuset osób na raz. Nie było to zbiorowe złudzenie, podobnie jak indywidualne złudzenie nie było udziałem żadnego z apostołów.

Zmartwychwstanie jest centralnym faktem Wiary chrześcijańskiej. Rozpoczyna się ono od klęski, ukrzyżowania i bólu, lecz kończy się tryumfem. Radosne religie mogą sprawdzić się w dniach, w których nie ma śmierci, żalu lub boleści, lecz potrzeba było Miłości Boga, który dotyka naszych życiowych tragedii, aby nas przekonać, że w Nim my również możemy mieć swoją Wielkanoc po naszym własnym Wielkim Piątku.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: Concerning Easter, Ottawa Citizen, 31.03.1956r., str. 25.

Polecamy bloga z tekstami kazań i katechez arcybiskupa Fultona J. Sheena.

Przeczytaj także
Żiżek, Badiou i święty Paweł

Żiżek żywi dla Pawła pewien respekt, że jest w stanie on uczciwie zlokalizować swój moment czystej wiary, absolutnie irracjonalnej, ale przecież z rozumowymi konsekwencjami dla dalszego życia - pisze Juliusz Iwanicki w najnowszym numerze "Teologii Politycznej Co Tydzień" pt. "Św. Paweł Apostoł. Interpretacje"

Środa Popielcowa. Nadzieja, nie potępienie

Gest posypania głowy popiołem rozumiemy dzięki słowom wypowiadanym przez kapłana. Są one powtórzeniem słów, jakie usłyszeli Ewa i Adam po wygnaniu z raju. Jednakże w perspektywie paschalnej - bo tylko w takiej mają sens pokuta i post - są one słowami nadziei, a nie potępienia.

Marcin Darmas: Rozmowa z Francuzem

Rozmowa z Francuzem na temat laickości zawsze kończy się zawodem. Będzie on kluczył, będzie drążył, piętrzył sylogizmy, demonstrował historię i budował gmaszyska oświecenia z dużej i małej litery... Niestety, niewiele z tego będzie wynikać. Polak nie zrozumie, uważa potomek Karola Wielkiego, bo jeszcze nie doszedł do pewnego etapu rozwoju społecznego ...

Monika Gabriela Bartoszewicz: Sekularyzacyjny spleen Europy

Polacy nie zawsze są głupi i przed i po szkodzie. Uważnie przyglądając się ewolucji społeczeństw zachodnich wyciągnęli swoje wnioski i nie są tak skorzy do porzucenia tożsamości zakorzenionych w tradycyjnej religijności na rzecz pustoty kosmopolityzmu europejskiego. Europa Zachodnia jest żywym dowodem na to, że natura nie znosi próżni - może ...

Dziś to spostrzegłem w Ewangelii Mateusza: dla podważenia prostej - choć niewiarygodnej - prawdy o Zmartwychwstaniu, tworzona jest i rozpowszechniana... teoria spiskowa.

Otóż to: szczycący się swym rzekomym racjonalizmem wrogowie chrześcijaństwa gotowi są na każdy intelektualny szpagat, dać wiarę w najdziwniejszy spisek, aby tylko odrzucić świadectwa świadków.

Całun ok

polecam: h_ttp:_//_www.s_hroud.co_m/ - oczywiście bez _

Chibasz niekture uważejo Ksześijaństwo nie za religie ino za rocondnie wykalkurowano kipoteze.

Ja czymem zes temisz kture muwio isz jakbysz nie kąpinoweć to ep lucki tegusz nie pojma.

Osobiździe wierze ino zes gupoty.

Napisał/a: Gnębą urlopany wewcfelu podleczenia nerw i psykikiino zes gupoty

Znaczy cosz: szkoła- dziabelskie narzendzie (iszże, dla naprzykładu, o hoplapitolencyji nie spomne)?

Napisał/a: Gnębą urlopany wewcfelu podleczenia nerw i psykiki

Chibasz niekture uważejo Ksześijaństwo nie za religie ino za rocondnie wykalkurowano kipoteze.

Ja czymem zes temisz kture muwio isz jakbysz nie kąpinoweć to ep lucki tegusz nie pojma.

Osobiździe wierze ino zes gupoty.

Beata gupota!

Napisał/a: Gnębą urlopany wewcfelu podleczenia nerw i psykikiChibasz niekture uważejo Ksześijaństwo nie za religie ino za rocondnie wykalkurowano kipoteze.

a jeśli uznamy, że wiara Kościoła nie jest "religią", a raczej świadectwem o historycznych wydarzeniach?

Napisał/a: Gnębą urlopany wewcfelu podleczenia nerw i psykikiJa czymem zes temisz kture muwio isz jakbysz nie kąpinoweć to ep lucki tegusz nie pojma.

ep lucki może ocenić, czy świadectwo o tych "niewiarygodnych wydarzeniach" jest wiarygodne lub nie jest wiarygodne

z wątku sprzed dwóch lat:

a może jest tak, że nie jest dobrym wyjściem ani filozofia i wykład ani opowieść mityczna i jego racjonalizacje a po prostu opowieść historyczna?

kryteria siły perswazyjnej opowieści historycznej są odmienne niż kryteria siły perswazyjnej wykładu filozoficznego lub opowieści mitycznej

czy to co pisał Apostoł, a wyżej już przytaczałem - "A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej" - to chyba nie jest "fideizm", który jest herezją?

co zatem kryje się pod określeniem "uwodzące przekonywanie słów mądrości ludzkiej"?

więcej tutaj: http://rebelya.pl/forum/watek/79204/

Napisał/a: Filioquist ep lucki może ocenić, czy świadectwo o tych "niewiarygodnych wydarzeniach" jest wiarygodne lub nie jest wiarygodne

A gumno isz tak peem zes dobitliwościo.

Kulega pszymaszerywa do Kopcioła po wiare czy po rocondno ocene wydarzeń zgodno z mętnodologio historyczno?
Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość.
Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga.

Napisał/a: Gnębą urlopany wewcfelu podleczenia nerw i psykikizgodno z mętnodologio historyczno?

Napisał/a: Gnębą urlopany wewcfelu podleczenia nerw i psykikiJeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie

kulą w płot

niech Kolega wpierw łaskawie przeczyta w całości, co napisałem, z potem odnosi się

Napisał/a: Filioquist

Całun ok

polecam: h_ttp:_//_www.s_hroud.co_m/ - oczywiście bez _

Poproszę o linki do paru najlepszych wg Was filmów o Całunie.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori

Napisał/a: Filioquist

Całun ok

polecam: h_ttp:_//_www.s_hroud.co_m/ - oczywiście bez _

Poproszę o linki do paru najlepszych wg Was filmów o Całunie.

jako człowiek, który interesował się syndonologią kilkanaście lat temu polecam liczne artykuły naukowe udostępnione na zalinkowanej stronie, natomiast nie polecam żadnej konkretnej książki, o filmie nie wspominając, być może są jakieś wyjątki gdzieś, ale raczej można bezpiecznie założyć, że wszystkie one mają charakter popularyzatorski i cel zarobkowy, są jednostronne i nie umożliwiają wyrobienia sobie własnego zdania

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.