[Film] Wałęsa do milicjantów: Porządni esbecy i gówniarze z opozycji

19.10.2011

 

- Bo przecież tak nie może być, w Gdańsku i w innych miastach ludzie się boją chodzić. Gówniarzeria robi bardzo niedobre rzeczy – mówił Lech Wałęsa na zamkniętym spotkaniu z milicjantami w Gdańsku. Portal Rebelya.pl prezentuje niepublikowany do tej pory film z 1990 roku ze zbiorów IPN.

 

 

- Jest nagranie, to puszczajcie to w internecie, ja się prawdy nie boję - mówi portalowi Rebelya.pl były prezydent, gdy pytamy go o spotkanie z 1990 roku. Prawie godzinne nagranie to zapis zamkniętego spotkania w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Gdańsku z Niezależnym Samorządnym Związkiem Zawodowym Funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Publikujemy najciekawsze jego fragmenty.

- Z własnej i nieprzymuszonej woli – rzuca Lech Wałęsa, gdy kilka minut przed godziną 11.00, 14 lutego 1990 roku, szybkim krokiem zmierza do budynku Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Gdańsku. Przed wejściem, z uśmiechem na twarzy wita się z władzami Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej.

Od miesiąca na czele tego zrzeszenia milicjantów stoi kapitan Roman Hula, który we wrześniu 1989 roku razem grupą milicjantów napisał list do premiera Tadeusza Mazowieckiego. Sygnatariusze postulowali m.in. rozdzielenie MO i Służby Bezpieczeństwa, przywrócenie do pracy w milicji funkcjonariuszy zwolnionych z przyczyn politycznych oraz utworzenia związku zawodowego milicjantów.

 

Milicjanci się skarżą

 

Dwa kolejne kadry nagrania dobrze oddają to, co przez niemal godzinę widać i słychać na nagraniu. Dwa napisy w sali w budynku WUSW w Gdańsku: „Dobro Ojczyzny i społeczeństwa najwyższym prawem” oraz „Policja Tak, SB Nie”. Spotkanie otworzył kpt. Hula. – Pracę w MO podjęliśmy z zamiłowania, wiedząc że będziemy stróżami prawa obowiązującego wszystkich Polaków. Stosując zasadę odizolowania nas od społeczeństwa, jak również wykorzystując MO do walki z narodem, doprowadzono do tego, że młody student zaczął wołać na młodego chłopca w niebieskim mundurze „ty gestapowcu”. Wielu praworządnych funkcjonariuszy MO nie mogło wytrzymać tej presji i odeszło z naszych szeregów – mówił dramatycznym tonem Roman Hula, późniejszy komendant główny policji.

 

Dalej skarży się, że z chwilą utworzenia pierwszego niekomunistycznego rządu, funkcjonariusze MO rzucili legitymacjami partyjnymi. I przez to niesłusznie oskarża się ich o chęć przypodobania nowej władzy, podważając czystość intencji. – Mili Państwo, ja nie przygotowałem sobie żadnego materiału na to spotkanie, dlatego że znamy się nie od dziś, spotykaliśmy się w różnych momentach i wy wiecie więcej o mnie, także zawodowo, ale i nie tylko, w związku z tym ja tu niczego nowego nie wymyślę – powiedział z kolei Lech Wałęsa, dodając, że nigdy nie był wrogo nastawiony do milicyjnej służby, którą uważał za trudną. Natomiast do samych milicjantów miał pretensje, o to, że sami nie walczą o swoją pozycję i dają się używać do politycznych celów.

Taki ton dominował u Lecha Wałęsy przez całe spotkanie. Funkcjonariusze zadają mu pytania, a on odpowiada.

 

Gówniarzeria z opozycji

 

O czym mówi? Na przykład o tym, że docenia chęć ze strony milicjantów do służby w nowych warunkach i widzi wartość ich pracy, o której mówi „najgorsza płaca, najgorsza fucha”. – Co my zrobimy bez was w tym okresie przejściowym, jeżeli ludzie będą odchodzić z milicji. Popatrzmy co się już dzisiaj dzieje. Zastanawiam się (liczę też na wasze propozycje) czy nie wesprzeć was jakimiś brygadami robotniczymi. Bo przecież tak nie może być, w Gdańsku i w innych miastach ludzie się boją chodzić. Gówniarzeria robi bardzo niedobre rzeczy – stwierdził Wałęsa.

 

O co chodzi późniejszemu prezydentowi, dlaczego „ludzie boją się chodzić”, dowiadujemy się z dalszej części rozmowy. – Boję się anarchii i wewnętrznych walk – wyznaje Wałęsa zapytany o rozruchy po manifestacji Solidarności Walczącej w Poznaniu. Jeszcze ciekawszy fragment dotyczy Gdańska i tamtejszej „gówniarzerii”. Jeden z funkcjonariuszy: - Była taka drobna demonstracja Federacji Młodzieży Walczącej z panem Stefańskim na czele. Wiadomo, jako milicja gdańska mamy obowiązek zabezpieczyć porządek na terenie Gdańska. Te ruchy obserwujemy po to, aby nie dopuścić do jakichś aktów wandalizmu na terenie Gdańska. W pewnym momencie demonstranci podeszli pod siedzibę Solidarności. M.in. Pan (tj. Wałęsa – dop. red.) wyszedł i jakieś rozmowy trwały, nie słyszałem tego. Znam to z oświadczenia pracownika, który się temu przyglądał. Po zakończeniu rozmów, które prawdopodobnie nie przyniosły porozumienia. Drzwi się za Panem zamknęły. Dwóch obywateli, młodych ludzi podbiegło do torowiska, wzięło dokładnie dwa kamienie i rzuciło w drzwi waszej siedziby. To jest incydentalny przypadek. Zresztą sam Pan widział, że była to mała grupka i nie było powodów żeby ją rozwalić, że tak powiem nieładnie. Jak Pan widzi pracę przyszłej policji, także w Gdańsku przy załatwianiu takich incydentów? Bo wiadomo, anarchia grozi…”

 

Pas dla „gówniarzy”, szacunek dla Kiszczaka

 

Lech Wałęsa: - Musimy zacząć od jednego stwierdzenia. Otóż ja nie byłem tam i nie rozmawiałem z tym protestem. To Bogdan Borusewicz. Mnie nie było, ja byłem gdzieś na innym terenie. Nie to, że uciekłem, po prostu nie było mnie w tych godzinach, w tym dniu. Słyszałem o tym wszystkim. Moje zdanie jest takie. Proszę Panów, Polska jest wszystkich, nie damy zniszczyć jej, nie damy by prawo było łamane. Jeżeli będzie łamane, jestem gotów sam wziąć pas w rękę i w dupę wlać.

Na nagraniu, które przedstawiamy, można usłyszeć słowa Wałęsy o Okrągłym Stole. Z wyraźnym podkreśleniem: - Co byśmy nie powiedzieli szczególnie o Kiszczaku, to jednak ten człowiek był współautorem Okrągłego Stołu. Można mieć pretensje za wiele rzeczy i są pretensje za wiele rzeczy, i dla Kiszczaka i dla innych generałów. Ale my musimy budować na prawie i na uczciwości.

 

Szanowałem większość esbeków, ale publicznie tego nie powiem”

 

A czy Lech Wałęsa szanował funkcjonariuszy SB? - Społeczeństwo miało do SB stosunek negatywny. Natomiast ja, jak wiecie, przez 15 lat byłem obstawiany. I muszę powiedzieć, że dwie trzecie z tych ludzi bardzo szanowałem i nie mam do nich pretensji. Może nawet więcej niż dwie trzecie. Natomiast do polityków, decydentów, tam byłoby więcej pretensji i problemów – przyznaje legenda Solidarności i dodaje: - Muszę być sprawiedliwy. Ci, co mnie pilnowali, ci robotnicy, dwie trzecie, to jak na te służby porządni ludzie i można było nawet z nimi współżyć, nawet tak daleko. No, ale jak ja powiem to publicznie, to przecież mnie ludzie ukamienują. Dlatego, że te służby miały straszną opinię. To wielki problem, dlatego ja wam mówię, publicznie się tego chyba nie załatwi – mówił ówczesny przywódca "Solidarności". Dlatego, przekonuje na nagraniu Lech Wałęsa, zwykłych esbeków i milicjantów trzeba potraktować tak jak normalnych obywateli „zgodnie z międzynarodową konwencją”.

 

Kontekst historyczny

 

Kim byli milicjanci, z którymi spotkał się Lech Wałęsa? Powstanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, którego członkowie domagali się rozdzielenia MO i SB we wrześniu 1989 r. wysłali wspomniany list do Tadeusza Mazowieckiego, wpisuje się w szerszy kontekst historyczny. W tym samym dniu, gdy Mazowiecki został wybrany premierem (24 sierpnia 1989 roku) gen. Czesław Kiszczak podpisał zarządzenie o najgłębszej reorganizacji MSW w 30-letniej historii jego istnienia. Było to możliwe, dzięki temu, że dwa dni wcześniej Kiszczak zwołał ministrów gabinetu Mieczysława Rakowskiego. Przyjęli oni uchwałę, w której ministra spraw wewnętrznych upoważnili do przeprowadzenia zmian organizacyjnych w podległym mu ministerstwie.

Jak nazwać to działanie? Jan Widacki, późniejszy szef MSW: „Akcja propagandowa, mająca na celu zaciemnienie struktury i swoiste zatarcie śladów”. Profesor Antoni Dudek w książce „Reglamentowana rewolucja” dorzuca jeszcze inny powód: "Chodziło o takie przebudowanie struktur MSW, by obronić większość pracujących w nich ludzi przed spodziewanymi atakami i przedstawić ich jako <politycznych fachowców>, gotowych służyć również takiemu rządowi, który nie będzie kontrolowany przez PZPR" – czytamy w książce.

 

Według Dudka zmiany organizacyjne w MSW były wstępem do przeprowadzenia „innej akcji o charakterze maskującym”. Chodzi o gwałtowną redukcję (przynajmniej formalnie) liczebności Służby Bezpieczeństwa. Wskutek tych działań, licząca w połowie 1989 roku ponad 24 tys. funkcjonariuszy SB, przez pół roku stopniała do 3,5 tys. Jak to się stało? To proste. Część etatów przeniesiono do MO, funkcjonariuszy wysyłano na renty albo emerytury, ze struktur SB wyodrębniono wywiad i kontrwywiad.

 

Dokonano jeszcze innego sprytnego ruchu. "Poszukując sposobu na ograniczenie liczby funkcjonariuszy SB, a przy okazji na znalezienie się w nowej sytuacji, Zespół Analiz MSW proponował na początku września „skierowanie w szerszym niż dotychczas zakresie – funkcjonariuszy SB na niejawne etaty np. w organach finansowo-skarbowych, ważnych gałęziach przemysłu i niektórych organach administracji państwowej" – czytamy w książce „Reglamentowana rewolucja”. Jej Autor uważa, że „wydaje się prawdopodobne, że wskutek redukcji służb specjalnych w 1990 roku wielu byłych funkcjonariuszy SB istotnie trafiło w wymienione miejsca”.

 

Cenckiewicz: Ten film to dowód, że Wałęsa był wtedy po stronie bolszewików

 

- To była gra. Często musiałem, co innego mówić, a co innego myśleć, taka była sytuacja polityczna i taka była moja rola - odpowiada nam Lecha Wałęsa.

Nie przekonuje to jednak autora książek „Sprawa Lecha Wałęsy” i „Lech Wałęsa a SB”, doktora Sławomira Cenckiewicza: - Po obejrzeniu tego filmu zawodowi obrońcy Wałęsy powiedzą, to, co on. Czyli, że zawsze mówił swoim rozmówcom to, co chcieliby oni usłyszeć. Jednak ten dokument pokazuje, że przynajmniej część milicjantów-związkowców oczekuje zdecydowanego odcięcia się od bezpieki a nawet jej potępienie. W jakie osłupienie wprowadził ich "legendarny przywódca Solidarności" tłumaczący im, że chęć potępienia bezpieki nie mieści się w kanonie praw człowieka i byłoby przejawem "rasizmu". To co jest szczególnie bolesne w tym filmie to pochwały Wałęsy pod adresem milicji za walkę z "gówniarzerią" z Federacji Młodzieży Walczącej i Solidarności Walczącej. Tak się składa, że byłem wówczas działaczem trójmiejskiej FMW i brałem udział m. in. w zajęciu siedziby KW PZPR w Gdańsku w styczniu 1990 r. Na własne oczy zobaczyłem wtedy niszczenie dokumentów. Nakryliśmy partyjniaków na gorącym uczynku i puściliśmy tę informację i zdjęcia w świat> Pewnie dlatego decyzją ministra Aleksandra Halla jeszcze tego samego dnia usunięto "gówniarzerię" z siedziby komunistów. Ten film jest jeszcze jednym potwierdzeniem tego, że w tamtej walce o wolną Polskę Wałęsa był po stronie bolszewików. W kolejnych latach będzie w tym zresztą konsekwentny - powiedział Cenckiewicz.

 

Oprac. Mariusz Majewski

 

Zobacz film:

http://www.youtube.com/watch?v=ZVLyY0o7OiA

http://www.youtube.com/watch?v=gFO2gFNwK68

Przeczytaj także
Jakóbik: Awaria Gazociągu Jamalskiego? Zachowajmy spokój (AKTUALIZACJA)

Rosja reaguje siłą spokoju na niezręczny dla niej incydent na Gazociągu Jamalskim. Równie spokojnie odpowiada na niego strona polska. Ma prawo domagać się wyjaśnień, a może i rekompensat, ale nie może sobie pozwolić na pochopne stwierdzenia podważające jej wiarygodność. Polska, podobnie jak Rosja, musi zachować spokój. Nie ułatwiają tego tezy ...

Wojciech Mucha: Głos Europy czy chór Kremla?

Złudna jest euforia polskich internautów oraz części mediów związana z tym, że twarde stanowisko polskiego rządu ws. relokacji emigrantów odbija się szerokim echem wśród "zwykłych Europejczyków". Narracja polskiego rządu coraz częściej staje się bowiem orężem propagandy rosyjskiej, realizującej w ten sposób własne cele.

USA wypowiadają paryskie porozumienie klimatyczne. Co to oznacza dla Polski?

Podczas szczytu Unia Europejska-Chiny zaplanowanego na 2 czerwca strony mają zaprezentować wspólne stanowisko w sprawie decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa o woli opuszczenia przez jego kraj porozumienia klimatycznego. Czy Polska ugra tam coś dla energetyki? - zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Łukasz Kobeszko: Niejednoznaczny Zbigniew Brzeziński

Brzeziński nie był ani szczególnym apostołem globalizacji, wartości atlantyckich, ani też amerykańskiej hegemonii. Nie stanowił przykładu nawiedzonego ideologa piszącego zza biurka manifesty o naprawie świata. Widział, że polityka międzynarodowa to rywalizacja, w której warto być elastycznym, działać wielotorowo i grać na kilku fortepianach. W tej optyce rozumiał, że Waszyngtonowi zwyczajnie ...

Dziękuję wam za ten artykuł. Prawda nas wyzwoli!

Czy Jarosław Kaczyński, wówczas współpracownik i największy zwolennik Wałęsy jest na filmie? Nie zauważyłem, ale film jest kiepskiej jakości.

Nie bardzo rozumiem o co chodzi z Jarosławem Kaczyńskim w kontekście filmu...

O to, że takie słowa Wałęsy nie przeszkadzały mu wówczas popierać go w walce o prezydenturę, być później szefem jego kancelarii. Nie mów, że nie znał poglądów Wałęsy, widocznie je akceptował.

Był wówczas w jego otoczeniu, tak mnie zaciekawiło, czy znalazł się na filmie.

Być może warto temat podrążyć ;)

Być może warto temat podrążyć ;)

Milosz- chodzi o to,aby przysrac,,,koles ma biegunke.
A Walek po prostu bronil tworzacego sie ukladu przed chlopakami z FMW - podlizywal sie mundurowym sluzbom , wobec ktorych jako chlopski syn zawsze czul wielki respekt i atakowla tych z "S" , ktorzy konetestowali okragly mebel.

Milosz- chodzi o to,aby przysrac,,,koles ma biegunke.
A Walek po prostu bronil tworzacego sie ukladu przed chlopakami z FMW - podlizywal sie mundurowym sluzbom , wobec ktorych jako chlopski syn zawsze czul wielki respekt i atakowla tych z "S" , ktorzy konetestowali okragly mebel.

Gene Hunt - jednak głównym problemem dla Jarosława Kaczyńskiego powinien być problem współpracy Wałęsy z SB, o czym ludzie z b. WZZ (szczególnie Anna Walentynowicz) opowiadali wszem i wobec. Przy tej wiedzy to co na filmie to pikuś.Ale czego to człowiek nie zrobi dla wadzy. Inna rzecz, że nikt dzisiaj dokładnie o te rzeczy Kaczyńskiego nie wypytał. A szkoda...

Gene Hunt-> no wlasnie takie rzeczy byly powodem kłótni w Walesa pol roku pozniej, az tak cholernie ciezko to zrozumiec?

oscar38 Wałęsa firmował kampanię wyborczą PC jesienią 1991 a spotkanie pochodzi z lutego 1990. Różnica wynosi więc póltora roku. A wiedza o "Bolku" była od lat 80., jeszcze przed Magdalenką i OS...

"mówił były prezydent" 11 lutego 1990 to on nie był prezydentem a tym bardziej byłym

Zastanawiam się, czy ten news jest dla kogokolwiek zaskoczeniem?

A co miał powiedzieć? Zapowiedzieć, że wszyscy wylecą z roboty? Pójdą do pierdla. Nawet szeregowych funkcjonariuszy i "zwykłych" ubeków określał jako "robotników", że niby nie są winni, wykonywali rozkazy. Co w tym złego, że tak mówił?

tytuł nie oddaje treści....
co takiego Bolek zrobił? taktycznie uspokajał tę bandę w swetrach i w wąsach, której oczka nadal biegaly by wpierdal spuścić opozycji (choć to rok 1990).

w tym materiale nie ma nic kompromitującego Bolka....

@sajlentmir - Bolek? "Taktycznie? :DDDDDDDDD

Ja pamiętam czas przełomu i tak zastanawiam się, a jaka była alternatywa? Rozkręcić machinę terroru rewolucyjnego, która zatrzymała by się nie wiadomo kiedy i gdzie? Może i na sekretarce z jakiegoś RUSW w Piasecznie albo sprzątaczce przychodzącej do pracy na Posterunek MO w Pcimiu Dolnym. Tego byśmy naprawdę chcieli??

@Eden. Chcielibyśmy, żebyś przestał nam pier...lić takie głodne kawałki.

• Gene Hunt
19.10.2011
O to, że takie słowa Wałęsy nie przeszkadzały mu wówczas popierać go w walce o prezydenturę, być później szefem jego kancelarii. Nie mów, że nie znał poglądów Wałęsy, widocznie je akceptował.

Odp. Bo jeszcze Walentynowicz i ktoś jeszcze--nie mówili [sami nie wiedzieli?], że Wałek to "TW". Prezydentem został 22.12.190-90 a MO odwiedził niewiele wcześniej--tu podają 14.02.1990

• Miroslaw
19.10.2011
Gene Hunt - jednak głównym problemem dla Jarosława Kaczyńskiego powinien być problem współpracy Wałęsy z SB, o czym ludzie z b. WZZ (szczególnie Anna Walentynowicz) opowiadali wszem i wobec. Przy tej wiedzy to co na filmie to pikuś.Ale czego to człowiek nie zrobi dla wadzy. Inna rzecz, że nikt dzisiaj dokładnie o te rzeczy Kaczyńskiego nie wypytał. A szkoda….

Odpowiedź:
Walentynowicz powiedziała później i wtedy się pokłócili Kaczyńscy z Wałkiem. Zastąpił pułkownik SB-"Mniecio" Wachowski. Były szoferak Wałka na takie stanowisko? Szoferaka mu narzucilo SB i Walek Bolek nie miał prawa szczeknąć. To samo jak go zrobił szefem kancelarii.

To "Mniecio" mu podrzucał bandytów do ułaskawienia np. "szaszłyka". Ale pewnie kasę brał---a czy z Wałkiem się podzielił? To Mniecio w nagrodę przyniósł mu teczkę do wyczyszczenia.

TAK WIĘC IPN jest potrzebny, bo wiele szuji jeszcze nie odkryto. Nie mogą kandydować, bo boją się prześwietlenia. Stąd SLD walczy od "nocnej zmiany" przez tyle lat o likwidację IPN. Uczciwy jest przeciw likwidacji--szuje przeciwnie. W SLD przypada ich najwięcej.

Bolek i nic więcej. A mnie bezsilna złość ogarnia. Tak nas oszukali.

Nie wiem co napisać więc powiem WOW!

widzę że Gene Hunt i Kazimierz Wiśniewski załapali się na stanowisko pożytecznych idiotów. Przykład Wałęsy was nie nauczył, że jak się pionkom daje władzę to im od razu buława stratega nie wyrasta.

musiałam to nagranie wyłączyć w połowie drugiego filmu. Kiedy to wszystko się działo byłam kilkuletnim dzieckiem, niewiele pamiętam poza klimatem nadziei. obłuda jest podła.

Tak to niestety wygląda, że kiedy wprowadzano w Polsce władzę ludową to nikt się nie przejmował, że AK-owcy, PSL Mikołajczyka, NSZ, WIN, przeciwnicy komunizmu są Polakami. Wtedy mordowano przy wsparciu NKWD i zastraszano. Kiedy jednak władzę "przejęła" Solidarność to humanizm w narodzie rozwinął się do tego stopnia, że ZOMOwiec, który pałował babcię i kobietę w ciąży stał się ofiarą systemu i najbliższym nam bratem. Woleliśmy, żeby za kółkiem został stary kierowca, który powiedział nam, że samochód jest teraz nasz, ale on zachowa kluczyki. I tak nas wożą do dzisiaj gdzie im się podoba.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.