Napisał/a: Laura Kwaśnicka bardzo ok, za to ten obrazek badziewny... a jakie są te sceny erotyczne, o których pisze recenzentka? aaa? ...
Dzisiejsza Polska to jedna wielka prowokacja
27.10.2011Naprawdę prowokujące jest to, co się dzieje w Polsce w ostatnim czasie. Dlatego być może głębiej muszę wniknąć w postmodernistyczną zabawę "Pressji" przypominającą o Bożej miłości do lewicy - pisze Jan Zieliński, grafik, autor prac m.in. dla "Frondy" oraz "Czterdzieści i Cztery".
Poproszono mnie bym skomentował okładkę najnowszego numeru "Pressji" i spróbował jednocześnie podzielić się swoimi przemyśleniami dotyczącymi prowokacji i przekroczeń w kontekście prowokacji z ostatnich kilku miesięcy. I tu mam zasadniczy problem. Dostrzegam bowiem bardzo dobry pomysł, by bezwyznaniowe przyjazne serduszko tworzące wraz z literą „I” sygnał „I love” ([ja] kocham) zamienić sercem miłosiernym zmieniając tym samym desygnat owego „I” (Ja) i uzyskać sygnał Ja Jezus Kocham… Dostrzegam sympatyczne podrażnienie konserwatywnego czytelnika informacją o tym, że Jezus kochający nie wybrzydza w grzesznikach, kocha i tych z lewicy i tych z prawicy – bo tak, jak sądzę, rozumie autor okładki owo kochanie lewicy… Nie jest to żadną miarą jakaś prowokacja, lecz sympatyczna postmodernistyczna zabawa komunikatem.
Przyznam, że rozmyślanie o przekroczeniach i prowokacjach estetyczno-społeczno-artystycznych ma zupełnie inny smak po tym, jak sławny Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia został przeniesiony do kościoła świętej Anny. To przemienienie krzyża najpierw w polityczną igraszkę, później w igraszkę medialną, uważam za najwyższą prowokację jaka odbyła się w naszym kraju. Nie wiem, kto jest jej autorem, ale wiem kto ją realizował. Cóż może ją przebić… Interpretowanie słów Jana Pawła II „brońcie krzyża”, którymi grzmiał do Polaków w Zakopanem, jako zachęty do przeniesienia w gościnne progi św. Anny krzyża z Giewontu, narażonego na pozbawione szacunku zachowania piorunów i niecnotliwych turystów w stolicy Tatr? Jak można mi bardziej napluć w twarz powtarzając wyświechtane od lat 70. chwyty marketingowe jak darcie Biblii? Zapewniam, że nie można.
Prowokująca jest też hipokryzja stale unosząca się nad teatralnymi „rezygnacjami z udziału w programach”. Prowokująca jest obecność ludzi takich jak Urban, Jaruzelski, Kiszczak… Cóż, może życie zawdzięczają księdzu Popiełuszce? Bowiem wielka jest siła Bożego miłosierdzia, być może więc głębiej, musze wniknąć w tę postmodernistyczną zabawę "Pressji" przypominającą o Bożej miłości do lewicy…
Jan Zieliński
Zobacz także:







shmelke
28.10.2011
Bardzo ciekawa koncepcja Bl. Jerzego jako orendownika w sprawach "beznadziejnych" czyli nawrocenia sie krzywdzicieli. To ostatnie slowo powinienem chyba byl napisac z duzej litery, ale jakos sie nie przemoglem. Albowiem mam bardzo silne przekonanie, ze wlasnie tak jest. Dlugosc zycia jakim te lotry zostali obdarzeni i jego relatywna jakosc z pewnoscia nie sa przypadkowe. Nie bede ukrywal, ze czasem dopada mnie zadza zemsty jako jakiejs formy zadoscuczynienia za to co spotkalo tego chlopaka. Czasem mysle: gdybym tak dopadl Czajkowskiego... ale zaraz przychodzi refleksja, ze niewatpliwie stalbym sie zrodlem strasznych nieszczesc i zadal bym Mu potworny bol. I znowu polaczenie postaci ksiedza Popieluszki z pojeciem prowokacji tak proste, ze az genialne. Bardzo jestem ciekawy, jak zachowal by sie On: mistrz unikania prowokacji.
ffolkatka
28.10.2011
Dobry telst.
Brzost
28.10.2011
Ilekroć myślę o Jaruzelskim czy Urbanie, przypomina mi się cytat "Pierścień dał Gollumowi długowieczność..."
Aleksandra S
28.10.2011
...a Voldemortowi horkruksy nieśmiertelność
Tomasz Wawrzeczko
01.11.2011
Bardzo fajny tekst. Zastanawiam się czy mnie coś dzisiaj jeszcze "prowokuje" i z pewnym zdumieniem odkrywam, że wykorzystywanie symboli religijnych zupełnie na mnie nie działa. Oburza mnie bardziej hipokryzja, kłamstwo i złodziejstwo ale to, że jakieś jednostki czy ugrupowania dla zwrócenia uwagi próbują szokować mnie nie rusza. Kiszczak, Jaruzelski... znam ludzi, którzy z nimi walczyli a dziś postępują podobnie choć nie mając takich środków działają na mniejszą skalę. Prezentują się jako wierni chrześcijanie i obrońcy wartości. Myślę, że chrześcijaństwo mierzy się miłością i właśnie dlatego z politowaniem patrzę na wprowadzanie religii do polityki - co boskie Bogu co cesarskie cesarzowi.