Od redakcji

Koreańczycy z Północy to rasa wyższa?

29.10.2011

Tylko my jesteśmy prawdziwą, koreańską rasą, nie sprzedaliśmy się długonosym, białym Amerykanom, nie mamy nic wspólnego ze szpetnymi, karłowatymi Japończykami. Tak głosi propaganda reżimu KRL-D i to pomaga jej utrzymać się przy władzy przez tyle lat - mówi Andriej Łańkow, wybitny rosyjski koreanista mieszkający i pracujący w Korei Południowej, w rozmowie z Filipem Memchesem.

Korea Północna to w przeciwieństwie do ChRL skansen realnego komunizmu. Dlaczego nie poszła ona w stronę modernizacji na modłę chińską?

 

Andriej Łańkow*: Odpowiedź jest prosta: dlatego, że istnieje Korea Południowa. Gdyby władze Korei Północnej zaczęłyby wdrażać reformy na wzór chiński, to jej mieszkańcy bardzo szybko uprzytomniliby sobie gigantyczną przepaść w poziomie życia dzielącą obie części półwyspu. Reżim w Phenianie boi się, że efektem reform nie byłby wzrost ekonomiczny. jak w Chinach czy w Wietnamie, lecz krach systemu komunistycznego według scenariusza rumuńsko-wschodnioniemieckiego, co by oznaczało zjednoczenie na warunkach Seulu. Kierownictwo północnokoreańskie postrzega reformy jako samobójstwo i niestety ma w tej kwestii rację. W większości byłych krajów komunistycznych dawne elity państw totalitarnych przemieniły się w biznesmenów i biurokratów. Politycy północnokoreańscy obawiają się tego, że im się to nie uda. Jeśli bowiem wskutek reform mieszkańcy Północy dowiedzą się prawdy o różnicach, jakie dzielą ich z rodakami z Południa, to może wybuchnąć powstanie, w następstwie którego dygnitarze państwowi wylądują albo w więzieniu albo na szubienicy.

 

Czy na Północ docierają jakieś przecieki dotyczące poziomu życia w Korei Południowej?

 

- Mieszkańcy Północy dowiadują się na ten temat dzięki nielegalnie rozprowadzanym południowokoreańskim filmom (DVD jest bardzo tanie). Ponadto pojawiły się kontakty z obywatelami chińskimi narodowości koreańskiej zamieszkującymi przygraniczne tereny Chin i bywającymi w Korei Południowej. Granica chińsko-północnokoreańska jest słabiej strzeżona. Stała się ona kanałem przemytu rozmaitych towarów, a przy okazji także przepływu informacji na temat południowokoreańskiego dobrobytu.

 

Reżim w Phenianie jawi się jako organizacyjny i ideologiczny monolit posłuszny dyktatorowi. Tym niemniej czy pod powierzchnią, w głębi północnokoreańskiego establishmentu rysują się jakieś wewnętrzne podziały?

 

- Owszem, tak, ale jeśli nawet ujawniają się pewne rozbieżności i napięcia, to nie są one w interesie władz. Kierownictwo państwa pojmuje, że wszelkie konflikty na szczytach władzy destabilizują sytuację. Ci ludzie mogą się wzajemnie nie lubić, mogą nie znosić Kim Dzong Ila, lecz oni mają świadomość tego, że warunkiem przetrwania dla nich jest trzymanie się razem. W przypadku narastania podziałów czeka ich bowiem polityczna, a może nawet fizyczna śmierć. Dlatego póki Kim Dzong Il żyje, żadnych zmian w polityce północnokoreańskiej spodziewać się nie można.

 

Jaką rolę w sprawowaniu władzy przez partię komunistyczną odgrywa ideologia Dżucze? Na ile elity i ludność traktują ją serio?

 

- Generalnie ideologia ta nie upowszechniła się w społeczeństwie. Występuje w niej natomiast pewien ważny pierwiastek, który ma znaczenie dla przetrwania reżimu. To jest nacjonalizm. Faktycznie Phenian już w latach 50. odszedł od standardowego modelu sowieckiego właśnie dlatego, że zaczął mieszać stalinizm z nacjonalizmem i z upływem czasu zawartość nacjonalizmu w tej mieszance się zwiększała. Niektórzy znawcy tematu w ogóle nie zgadzają się na określanie dzisiejszej Korei Północnej mianem komunistycznego reżimu. Oni uważają, że to jest specyficzna nacjonalistyczna, czerpiąca z dziedzictwa konfucjanizmu, dyktatura, przesiąknięta w dodatku rasizmem – wiarą w szczególną czystość krwi koreańskiej i szczególną historię narodu koreańskiego. I w sytuacji, w której do mieszkańców Północy docierają informacje na temat południowokoreańskiego dobrobytu, reżim próbuje grać kartą nacjonalistyczną. Dawna propaganda północnokoreańska głosiła, że Południe to biedna kolonia amerykańska, że jej mieszkańcy żyją w potwornej nędzy. Obecnie ta linia nadal jest kontynuowana, lecz towarzyszy jej i nowa. Można usłyszeć, że Południe może i żyje nieźle, ale nie potrafiło zachować tożsamości narodowej, sprofanowało duch narodowy, którego czystość ocaliła uboższa Północ. Padają słowa w rodzaju: „tylko my jesteśmy prawdziwą rasą koreańską, my nie sprzedaliśmy się długonosym, białym Amerykanom, my nie mamy nic wspólnego ze szpetnymi, karłowatymi Japończykami”.  Niektórzy specjaliści zachodni i południowokoreańscy są nawet zdania, którego ja akurat nie podzielam, że ów nacjonalizm pozwoli reżimowi w Phenianie jeszcze długo trwać.

 

Czy tego typu nacjonalistyczne tendencje pojawiają się także na Południu?

 

- W Korei Południowej praktycznie nie ma nienacjonalistycznych prądów politycznych, ale nie przybierają one takiego agresywnego nastawienia jak na Północy. Ale jest też niszowy nurt popierający nacjonalizm w wersji północnokoreańskiej. Rozmawiałem z pewnym intelektualistą reprezentującym to stanowisko, który mi mówił: „u nas jest źle, amerykańscy żołnierze sypiają z południowokoreańskimi prostytutkami, a na Północy nie ma obcych wojsk i żaden cudzoziemiec nie może przespać się za pieniądze z miejscową kobietą”.

 

*Andriej Łańkow, ur. 1963, rosyjski historyk i orientalista, najwybitniejszy współczesny koreanista. Od roku 1992 pracuje naukowo w Korei Południowej. W latach 1996-2004 wykładał w Australian National University w Canberrze. Od 2004 jest wykładowcą w seulskim Kookmin University. Regularnie publikuje na łamach „The Korea Times”. Autor książek, m.in. „From Stalin to Kim Il Sung: The Formation of North Korea, 1945-1960” (2003), „Crisis in North Korea: The Failure of De-Stalinization” (2004), „North of the DMZ: Essays on Daily Life in North Korea” (2007), „The Dawn of Modern Korea” (2008).

 

Fot.: Wikipedia

 

Zobacz także:

Kałmucki wyznawca szachów

Bałkański kocioł, czerwony kocioł

Śmierć Kaddafiego i festiwal obłudy

  • rebenid
    30.10.2011

    każdy socjalizm przeinacza się w narodowy-socjalizm.

.

Notki

Moje komentarze

17 maja 2012 22:20:27 Obraz kobiety w powieściach ...

Napisał/a: Laura Kwaśnicka bardzo ok, za to ten obrazek badziewny... a jakie są te sceny erotyczne, o których pisze recenzentka? aaa? ...

17 maja 2012 10:39:24 Kto zgasi światło na ...

Napisał/a: Plankton Drążący Rebelkę(Wolfwind) Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl piłujo? piłujo, piłujo. Człowiek nawet spytać nie może, bo zaraz mu powiedzo, że " trzeba se było doczytać" ... :) :)))))))))))...

17 maja 2012 10:22:28 Infoafera. W jakim celu ...

Napisał/a: Pref de Zoo Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl Gmyz nie słynie z "wrzut". Jeśli pisze, to coś wiePytanie jest, dlaczego zajmuje się tym CBA. bo prokuratura zleciła CBA?...

17 maja 2012 10:20:34 Infoafera. W jakim celu ...

Napisał/a: Kryz Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl jesli pisze to znaczy że coś jest na rzeczy i niedługo wyjdą nowe kwiatki, nowe zatrzymaniaNie no oby tak było. Jednak po przeczytaniu "Z mocy bezprawia" przestałem wierzyć w czysto informującą ......

17 maja 2012 10:12:01 Infoafera. W jakim celu ...

Napisał/a: Kryz Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl Jeśli pisze, to coś wieNo i właśnie napisał "coś wiem". Coś zabezpieczył w ten sposób? Czy wspomógł? jesli pisze to znaczy że coś jest na rzeczy i niedługo wyjdą nowe kwiatki ......

17 maja 2012 10:11:06 Kto zgasi światło na ...

Napisał/a: Plankton Drążący Rebelkę(Wolfwind) Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl Napisał/a: Plankton Drążący Rebelkę(Wolfwind) Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl jak przeczytaliśmy, że na Euro 2012 TVP straci minimum 50 mln zł. to nam szczena opadła. Na megakomercyjnej ......