polecam wyprobowac link [RSS] na roznych podstronach forum http://rebelya.pl/rss/forum/kategoria/10/ http://rebelya.pl/rss/forum/watek/39738/...
Kędzierski do Machaja: Kościół wyznaczył ramy myślenia o ekonomii
30.11.2011Sam fakt istnienia encyklik społecznych określa jednak dość wyraźnie pewne ramy nauki Kościoła w kwetiach ekonomicznych. Nie można stwierdzić, że takich ram nie ma - pisze Marcin Kędzierski.
Polemika z tekstem Mateusza Machaja „Jest wielu wolnorynkowych księży i wiernych” nie jest łatwa, ponieważ autor nie zajmuje w nim wyraźnego stanowiska. Trudno się walczy w ringu, kiedy nie wiadomo, gdzie jest przeciwnik. Chodzi mi przede wszystkim o kwestię rozumienia kapitalizmu – nie wiem, czym on jest dla autora. Jeśli kapitalizm to tylko synonim wolnego rynku, to wszystko w porządku. Ale w swoim tekście o papieskiej krytyce liberalizmu wskazywałem na konkretne rozumienie kapitalizmu jako systemu zakorzenionego w indywidualizmie. To coś więcej niż wolny rynek, który jest tylko mechanizmem. I w moim przekonaniu Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI, przeprowadzili krytykę tak rozumianego kapitalizmu.
Jeśli chodzi o naukę społeczną Kościoła, to oczywiście nie jest ona przedmiotem dogmatów. Trudno też się dziwić, że papieże − teologowie i filozofowie − szukają pomocy i rady świeckich ekonomistów, politologów i socjologów przy pisaniu encyklik społecznych. Tak było przy Centesimus annus (Rocco Buttiglione), tak było przy Caritas in veritate (Stefano Zamagni). Sam fakt istnienia encyklik społecznych określa jednak dość wyraźnie pewne ramy nauki Kościoła w tej materii. Nie można stwierdzić, że takich ram nie ma. Co prawda Kościół nie proponuje konkretnego systemu społeczno-gospodarczego, natomiast w oparciu o przyjęte zasady KNS można oceniać zgodność poszczególnych ustrojów z wizją Kościoła. Od 1891 roku dorobiliśmy się już pokaźnego zbioru encyklik społecznych, z których wspomniane zasady można wyprowadzić. Zasady te odczytuję w następujący sposób:
1. godność osoby, z której wypływa zasada godności ludzkiej pracy za godną płacę,
2. wypływająca z tej godności wolność jednostki i prowadzenia przez nią działalności gospodarczej, za którą ponosi pełną odpowiedzialność (także w wypadku braku działalności),
3. fundamentalne znaczenie własności prywatnej, ale ograniczonej przez społeczne przeznaczenie dóbr,
4. wolny rynek jako najlepszy mechanizm wymiany, ale istnieją dobra, które nie mogą podlegać mechanizmowi rynkowemu,
5. solidarność („jeden drugiego brzemiona noście”),
6. subsydiarność (pomocniczość).
Oceniając konkretne pomysły na gospodarkę w świetle powyższych zasad, nie można twierdzić, że neoliberalizm w klasycznym rozumieniu jest do zaakceptowania dla katolika. Kościół nie może akceptować w całości systemu, który prowadzi do powstawania tak drastycznych nierówności społecznych. Nie chodzi o to, żeby zabierać bogatym i dawać biednym, ale by stworzyć takie warunki, w których każdy człowiek miałby szansę realizować swoją przyrodzoną godność.
Trudno nie zgodzić się z tezą, że Kościół (w rozumieniu wspólnoty ludzi wierzących) może podejmować dialog zarówno z neoliberałami, jak i socjaldemokratami. Ten dialog jest nawet wskazany – my wierni jesteśmy powołani do szukania rozwiązań, które w optymalny sposób realizują zasady KNS (ze świadomością, że na ziemi idealnego systemu gospodarczo-społecznego nie stworzymy). I oczywiście każdy członek Kościoła może prezentować różne poglądy ekonomiczno−społeczne. Ale jeśli Kościół jako wspólnota pod przewodnictwem papieża wyraźnie podkreśla znaczenie miłości bliźniego, solidarności i pomocniczości, to nie da się tego pogodzić ani z socjaldemokratyczną wizją państwa dobrobytu, ani z liberalną koncepcją państwa jako nocnego stróża. Musimy postawić jakieś granice.
I ostatni argument, który mnie wprawił mnie w konsternację. Fakt istnienia księży i wiernych będących zwolennikami szkoły austriackiej nie jest żadnym dowodem na „koszerność” tego podejścia. Można znaleźć równie wielu księży i wiernych będących zwolennikami np. ordoliberalizmu (na marginesie gorąco polecam zapoznanie się z niemiecką szkołą historyczną i oryginalną koncepcją społecznej gospodarki rynkowej – bardzo mocno odwoływały się one do KNS). Albo zwolenników teologii wyzwolenia. Ale Kościół daje nam w swoim nauczaniu społecznym pewne ramy. Nie udawajmy, że ich nie ma.
Na koniec pozwolę sobie na zupełnie luźną uwagę. Z mojego bardzo subiektywnego doświadczenia wynika, że zwolennicy austriackiej szkoły ekonomii i liturgii tradycyjnej to często ci sami ludzie. Co ciekawe, w sprawie liturgii krytykują oni Jana Pawła II, a chwalą Benedykta XVI, natomiast w sprawach społecznych chwalą Jana Pawła II, a krytykują Benedykta XVI. Proponuję, abyśmy spróbowali traktować przesłanie tych dwóch papieży (a także wcześniejszych) jako pewną całość. Nie traktujmy go wybiórczo!
Marcin Kędzierski







lulislaw
30.11.2011
Trafne.
Pressye
30.11.2011
Idźcie po popcorn i zimne napoje! Ten spór się nie skończy na tej odpowiedzi:) A znacie polemikę w Pressjach wokół książki Murraya Rothbarda? http://www.pressje.org.pl/issue/22-23
Pref de Zoo
30.11.2011
Jeśli kapitalizm to tylko synonim wolnego rynku, to wszystko w porządku.
==========
Nic nie jest w porządku. Kapitalizm to system, gdzie rządzi, więc ustanawia prawo - kapitał. Wolny rynek to system, gdzie prawo jest oparte o prawo naturalne, dające równe prawa podmiotom gospodarczym. Kapitalizm to powolna ruina - pacz dzisiaj USA, sam wolny rynek dzisiaj nie wydoli, gdy największe mocarstwa używają firm państwowych do podbojów.
lulislaw
30.11.2011
A gdzie miał Kolega ten mityczny "wolny rynek"?
Jarod
30.11.2011
No to niech p. MK dokładnie przedstawi jakie modyfikacje systemu wolno-rynkowego sa wymagane, aby zagwarantować 1-6. Przykładowo, czy godna płaca implikuje placę minimalną? Płaca minimalna powoduje bezrobocie. Czy tego chce Kościół? Każda ingerencja w mechanizm wolnorynkowy ma pewne konsekwencje, które są zazwyczaj gorsze od samego lekarstwa. Aby pisać o tych punktach 1-6 nie można abstrahować właśnie od tych konsekwencji i udawać, że one nie istnieją. Owszem, robia to historycy i politolodzy, ale od ekonomisty spoedziewałbym się czegoś bardziej pogłębionego!
Pref de Zoo
30.11.2011
Lulislaw: Na niektórych obszarach USA w XVIII i XIX wieku.
lulislaw
30.11.2011
CZyli cała pozostała historia ludzkości to historia zniewolenia?
Marcin Kędzierski
30.11.2011
@Jarod: Trudno w krótkim tekście polemicznym dokonywać dogłębnej analizy. Po pierwsze, mechanizm wolnorynkowy nie sprawdza się zawsze. Jest najlepszym dostępnym mechanizmem, ale ma ograniczenia (np. problem asymetrii informacji) - co do tego w dzisiejszej teorii ekonomii nie ma właściwie sporu. Dyskusja nie toczy się wokół pytania "państwo czy rynek", ale "ile państwa, ile rynku" (przepraszam, ale trudno rozmawiać z radykalnymi wolnorynkowcami, którzy ignorują np. wspomniany problem asymetrii informacji).
Co do konkretnych propozycji, bardzo ciekawe są rozwiązania proponowane przez ordoliberałów. Zakładali oni aktywną politykę regulacyjną państwa w celu ochrony rynku przed monopolami, których powstawanie jest naturalną konsekwencją braków regulacji. Oczywiście istnieje pewne naturalne monopole, ale ich liczba powinna być radykalnie ograniczona. Co do innych postulatów, wprowadzili oni np. obowiązkowe urlopy wypoczynkowe, a także płacę minimalną. Podstawą ustroju miała być rodzina, która powinna być właścicielem choćby najmniejszego majątku (własność generuje odpowiedzialność). System społeczny miał obejmować tylko tych, którzy nie są w stanie podejmować pracy (ale oczywiście w państwie musi istnieć).
Można się spierać co do oceny tych postulatów (np. likwidacja spółek kapitałowych i spółek z o.o.), ale warto je bliżej poznać. Jedna z kolejnych tek Pressji będzie temu poświęcona. Co do płacy minimalnej, faktycznie, generuje bezrobocie. To jest problem, ale w ekonomii nie ma wyborów dobrych, są tylko najlepsze ze złych. Jeśli miałbym szukać ciekawych pomysłów zgodnych z KNS, to warto pochylić się nad teorią socjologiczną (tzw. wymiany podarunków) Akerlofa w obszarze teorii bezrobocia (nowy keynesizm).
Co do innych postulatów, w moim przekonaniu zgodny z KNS jest podatek progresywny (dyskusji podlega stopień progresji, nie sama progresja, która odpowiada zasadzie solidarności), obowiązkowe ubezpieczenia społeczne i zdrowotne (też w duchu solidarności, oczywiście dyskusji podlega udział ubezpieczeń publicznych, bo powinny być też prywatne, by realizować zasadę odpowiedzialności jednostki), zasiłki tylko dla niezdolnych do pracy, płatne szkolnictwo wyższe (finansowanie z podatków łamie w praktyce zasadę solidarności), decentralizacja i wprowadzania w administracji zasad governance (współrządzenie, zarządzanie partycypacyjne), albo podatek od zysków kapitałowych (to wymaga dłuższych wyjaśnień dot. istoty pieniądza elektronicznego i jego relacji z rzeczywistością). Więcej w styczniowym (chyba) numerze Znaku.
Ogólna konstatacja jest taka, że warto się o to spierać. Nie widzę natomiast istoty sporu z radykalnym "wolnorynkowstwem", bo ta dyskusja jest jałowa i do niczego nie prowadzi. Czysty wolny rynek po prostu nie istnieje. Zgadzam się, że ekonomista to trochę naukowiec, a trochę inżynier. Ta druga osobowość, inżynierska, podpowiada mi, że trzeba szukać takich rozwiązań, które mają związek z rzeczywistością. Wolnorynkowi ideolodzy niech rozmawiają z matematykami albo logikami - może przyniesie to jakiś pożytek.
ryzykfizyk
30.11.2011
"Oceniając konkretne pomysły na gospodarkę w świetle powyższych zasad, nie można twierdzić, że neoliberalizm w klasycznym rozumieniu jest do zaakceptowania dla katolika. "
Co to niby jest ten neoliberalizm w klasycznym rozumieniu? Terminologia niczym z Krytyki Politycznej. Ja jestem zwolennikiem po prostu wolnego rynku, a nie korporacji, pieniądza fiducjarnego i rezerw cząstkowych, czyli tego czym faktycznie jest neoliberalizm. I faktycznie taki neoliberalizm jest sprzeczny z katolicyzmem.
"4. wolny rynek jako najlepszy mechanizm wymiany, ale istnieją dobra, które nie mogą podlegać mechanizmowi rynkowemu,"
Wszystkie dobra podlegają mechanizmowi rynkowemu w jakimś stopniu. Istnienie rynku wynika po prostu z natury człowieka i nie da się dekretem znieść rynku w jakimś zakresie. Po prostu mechanizm rynkowy jest zaburzany przez państwo, ale dalej istnieje. To zaklinanie rzeczywistości.
"1. godność osoby, z której wypływa zasada godności ludzkiej pracy za godną płacę,"
A niby jaka jest inna skuteczna metoda zapewnienia godnej płacy niż wolny rynek?
"ordoliberalizmu (na marginesie gorąco polecam zapoznanie się z niemiecką szkołą historyczną i oryginalną koncepcją społecznej gospodarki rynkowej - bardzo mocno odwoływały się one do KNS"
O.o A od kiedy ordoliberalizm to niemiecka szkoła historyczna? I, od kiedy to katolik mógłby zaakceptować n.sz.h.? To była pseudoekonomia tworzona przez protestantów.
Baaaardzo słaby tekst. Sam, będąc ekonomistą amatorem i zwolennikiem wolnego rynku mógłbym krytykować wolny rynek w bardziej umiejętny sposób niż zrobił to autor. Tekst jest tylko zbiorem kilku życzeń.
ryzykfizyk
30.11.2011
Warto wspomnieć, że wśród ordoliberałów trwały spory na temat płacy minimalnej, zwalczania monopoli itd, więc stwierdzenie, że ordliberałowie popierali regulacje to zwyczajne kłamstwo. Po prostu taki system został wprowadzony w Niemczech.
ryzykfizyk
30.11.2011
Fajnie, że przyznał się Pan, że jest inżynierem społecznym.
Marcin Kędzierski
30.11.2011
@ ryzykfizyk: To prawda, istniały między ordoliberałami spory co do płacy minimalnej i monopoli, i wielu innych spraw. To, że popierali regulacje, nie jest kłamstwem - nie rozumiem, dlaczego Pan tak napisał, skoro ograniczanie monopoli to właśnie regulacja. Ale pełna zgoda - temat zdecydowanie wymaga pogłębienia.
I jeszcze jedno: załączam do dyskusji fragment Centesimus Annus.
"40. Do obowiązków Państwa należy troska o obronę i zabezpieczenie takich dóbr zbiorowych jak środowisko naturalne i środowisko ludzkie, których ochrony nie da się zapewnić przy pomocy zwykłych mechanizmów rynkowych. Jak w czasach dawnego kapitalizmu na państwie spoczywał obowiązek obrony podstawowych praw pracy, tak teraz wobec nowego kapitalizmu na Państwie i całym społeczeństwie spoczywa obowiązek obrony dóbr zbiorowych, stanowiących między innymi ramy wyznaczające jedyną przestrzeń, w której człowiek może w uprawniony sposób realizować własne, indywidualne cele. Stanowi to nowe ograniczenie rynku: istnieją potrzeby zbiorowe i jakościowe, których nie da się zaspokoić za pośrednictwem jego mechanizmów. Istnieją ważne wymogi ludzkie, które wymykają się jego logice. Istnieją dobra, których ze względu na ich naturę nie można i nie należy sprzedawać i kupować. Niewątpliwie mechanizmy rynkowe niosą pewne korzyści: m.in. służą lepszemu wykorzystaniu zasobów, ułatwiają wymianę produktów, a zwłaszcza w centrum zainteresowania umieszczają wolę i upodobania osoby ludzkiej, umożliwiając jej w chwili zawierania kontraktu spotykanie z wolą i upodobaniami innej osoby. Wiąże się z nimi jednak niebezpieczeństwo przyjęcia wobec rynku postawy „bałwochwalczej”, nie biorącej pod uwagę istnienia dóbr, które ze swej natury nie mogą być zwykłymi towarami."
Pref de Zoo
30.11.2011
Lulislaw: Niektóre tereny Somalii po wojnie. Pytaj dalej, ale nie liczę, byś zrozumiał słowo "przykładowe".
dumdum
30.11.2011
Ale co Pan pisze, że nie ma sporu w kwestii asymetrii informacji. Nie ma sporu, że one istnieją i że powodują odbieganie od modelowej, nierealistycznej doskonałości opisywanej przez modele neoklasyczne.
W kwestii tego, czy państwowe ingerencje mogą ten stan poprawić, spór istnieje jak najbardziej.
dumdum
30.11.2011
"Proponuję, abyśmy spróbowali traktować przesłanie tych dwóch papieży (a także wcześniejszych) jako pewną całość. Nie traktujmy go wybiórczo!"
A co robić, kiedy wchodzą w sprzeczność?
bbeny
30.11.2011
Na ile znam p. Machaja, to użył terminu kapitalizm w znaczeniu wolny rynek
Marcin Kędzierski
30.11.2011
@dumdum: Nic, bo po prostu nie wchodzą w sprzeczność - wynikają z siebie.
Marcin Kędzierski
30.11.2011
@ dumdum: W sprawie asymetrii chodziło mi o to, co Pan napisał. Dlatego wskazałem na problem rozwiązania tego problemu (ile państwa, ile rynku?; a dokładniej "jak i ile" oraz "czy w ogóle"). Wokół tego jest spór.
dumdum
30.11.2011
Po pierwsze: to co bbeny napisał.
Po drugie: Tak czy inaczej sporu nie może być, bo punkty 1-6 muszą być realizowane w rzeczywistości opisanej prawami ekonomii. W zależności od tego jaka szkoła ekonomii ma rację, będzie się je realizowało inaczej. Nawet jeżeli Papież określa ramy, to nie dokonuje chyba analizy szkół ekonomii i ostatecznej odpowiedzi co jest naukowo prawdziwe?
Np. nie ma sprzeczności pomiędzy napisaniem "istnieją dobra, które nie mogą podlegać mechanizmowi rynkowemu", a stwierdzeniem "wszystkie dobra powinny być produkowane i dystrybuowane na zasadach dobrowolności", jeżeli tylko wykaże się, że np. instytucje charytatywne w środowisku wolnorynkowym są wystarczające, a wszelki próby odejścia od tego modelu generują wyższe koszty.
Innymi słowy: imperatywy moralne osadzone są w świecie technicznych odpowiedzi, które daje ekonomia. Jeżeli z przyczyn technicznych socjalizm albo anarchokapitalizm najlepiej realizują imperatywy moralne, to chyba zgoda co do tego, że ten system wybierzemy, prawda?
Tomek Torquemada
30.11.2011
1. godność osoby, z której wypływa zasada godności ludzkiej pracy za godną płacę,
--------------------
Co za pierdoły. Tutaj kluczowa powinna być SPRAWIEDLIWOŚĆ, czyli zapłata tego, co się należy. Określenie "godna płaca" nie znaczy NIC.
Executor
30.11.2011
@rzyzykfizyk:"Wszystkie dobra podlegają mechanizmowi rynkowemu w jakimś stopniu."
Czasami w zerowym, i to ze swojej natury ;).
ryzykfizyk
30.11.2011
Executor: no właśnie - ze swojej natury. A nie można sobie zadekretować, że od teraz chleb nie będzie podlegał wycenie. Tragedią różnych speców od katolickiej ekonomii jest to, że to co uprawiają to bardziej katolicka niż ekonomia. Na ingorowaniu praw ekonomii daleko nie zajedziemy.
ryzykfizyk
30.11.2011
"katolickiej" ekonomii, oczywiśce, bo nie istnieje nic takiego jak katolicka ekonomia, tak jak nie istnieje katolicka fizyka i mechanika.
Adam_K
30.11.2011
Komentarze ekspertów z USA i Kanady, jakie słyszałem, mówią o upadku światowej ekonomii, tak, jakby wyczerpała się klasyczna formuła, a dotychczasowe reguły przestały sią spełniać. Używali też określenia spoza jezyka ekonomii w rodzaju: „kryzys świadomości”, „kryzys zaufania”, „wartości”. Ludzie są bezradni. Coraz więcej mówi się o konieczności stworzenia nowego ładu gospodarczego.
Ponieważ taka sytuacja objawiła się w ciągu ostatnich lat, to oczywistą jest rzeczą, że stanowisko KK musiało ulec modyfikacji. Stąd biorą się różnice pomiędzy stanowiskiem JPII a BXVI.
Adam_K
30.11.2011
@ryzykfizyk:
"nie istnieje katolicka fizyka i mechanika."
Ale za to, wszystko dzieje się wg praw Stwórcy, który ustanowił zasady fizyki i mechaniki. Ludzie mogą je poznawać i stosować.
Poza tym wg Pisma i KK istnieje ścisła relacja pomiędzy ludzkim postępowaniem, a zjawiskami zachodzącymi w przyrodzie, a generalnie - otoczeniu.
lulislaw
30.11.2011
@pref
To ja się wielu innych przykładów poza Stanami z XVIII wieku nie spodziewam - chyba że liczymy też światłe dziedzictwo porewolucyjnej Francji...
col. Miles Quaritch
30.11.2011
baaardzo konkretne
1. godność osoby, z której wypływa zasada godności ludzkiej pracy za godną (czyli jaką ?) płacę,
2. wypływająca z tej godności wolność jednostki i prowadzenia przez nią działalności gospodarczej, za którą ponosi pełną odpowiedzialność (także w wypadku braku działalności) (i tyle by wystarczyło)
3. fundamentalne znaczenie własności prywatnej, ale ograniczonej przez społeczne przeznaczenie dóbr,(jak dalece ograniczone ? co to znaczy społeczne przeznzczenie ?)
4. wolny rynek jako najlepszy mechanizm wymiany, ale istnieją dobra (jakie ?), które nie mogą podlegać mechanizmowi rynkowemu,
5. solidarność ("jeden drugiego brzemiona noście"), (to już nie ekonomia...)
6. subsydiarność (pomocniczość). (tu też dyabeł tkwi w szczegółach; nacjonalizację katosocjaliści uzasadniają pomocniczością)
---------------------------------------------
czyli jedyny konkretny p. 2 (czyli poczciwy plugawy leberalyzm) - a poza tym chcielibyśmy, by wszyscy byli bogaci, szczęśliwi i dobrzy
Executor
30.11.2011
@ryzykfizyk "bo nie istnieje nic takiego jak katolicka ekonomia"
Makro nie. Mikro - czemu nie? Wszak tam wybór podmiotowego człowieka jest wysoce istotny. Podobnie z katolicką ekonomią normatywną, polityczną czy dobrobytu.
bbeny
30.11.2011
ad Executor?
"Mikro - czemu nie?" Że co? Jak brzmi katolickie prawo popytu? A jak muzułmańskie? Jak ateistyczne? Prawo użyteczności krańcowej? Prawo malejących przychodów?
KrzysztofNR
01.12.2011
@Miles Quatrich zasada pomocniczności jest niemożliwa do poprawnego stosowania bez wprowadzenia jakiegoś domniemania, tak jak przykładowo w procesie karnym stosuje się domniemanie niewinności. W przeciwnym razie mamy nie zasadę pomocniczości, ale totalną dowolność w arbitralnym wchodzeniu państwa / samorządu z butami tam, gdzie tylko im się to spodoba. Może to być albo domniemanie potrzeby ingerencji odgórnej albo domniemanie braku takiej potrzeby. Domniemanie istnienia potrzeby odgórnej ingerencji obala właściwie w praktyce całą zasadę subsydiarności ("a weź udowodnij, że nie będziemy mieli znaczącej poprawy poziomu zdrowia, jeśli wprowadzimy obowiązek żywienia się w upaństwowionych jadłodajniach..."). Więc winno się domniemywać brak potrzeby ingerencji, a dopiero udowodnienie ponad wszelką wątpliwość takiej potrzeby skutkować by mogło ingerencją. Takie stosowanie zasady subsydiarności jest poprawne i prowadzi w praktyce do państwa o charakterze znacznie bardziej wolnościowym, niż np. obecna Polska. Jeszcze bardziej podstawowym założeniem jest to, że w sposób poprawny identyfikujemy katalog celów i potrzeb społecznych. A jeszcze bardziej podstawową sprawą - że w ogóle w polityce kierujemy się spójnym katalogiem zasad... to się rozmarzyłem.
lulislaw
01.12.2011
Ale tutaj Kolega sobie arbitralnie domniemanie libertariańskiej interpretacj KNSi wprowadził, do czego chyba dokumenty papieskie nie dają za bardzo podstaw.
Tomek Torquemada
01.12.2011
Inaczej sformułuję pytanie: czy godna płaca to to samo co płaca sprawiedliwa? Jeśli tak, to po kiego grzyba dwa określenia na to samo? Chyba jednak, że godna płaca jest płacą niesprawiedliwą...
Tomek Torquemada
01.12.2011
I dodam jeszcze, że pojęcie "płacy sprawiedliwej" w Biblii jest równoznaczne z obrzydliwym, libertariańskim pojęciem płacy umownej, czyli takiej na jaką umówili się pracodawca i pracownik. Patrz przypowieść o robotnikach ostatniej godziny, którzy dostali tę samą kasę co robotnicy całodzienni. Dzięki Bogu nie było wtedy związków zawodowych...
col. Miles Quaritch
03.12.2011
@KNR pełna zgoda
w realiach zaś wygląda to tak, że zaczadzeni komuną nasi "specjaliści" od KNS automatycznie przyjmują wersję rozszerzającą, tzn. "zasada pomocniczości polega natym, że państwo ma pomagać"