W tym roku festiwal Misteria Paschalia otworzy niezwykłe wydarzenie. "Pasja wg św. Łukasza" skomponowana przez Krzysztofa Pendereckiego, w reżyserii ikony dawnego Teatru Rozmaitości Grzegorza Jarzyny.
Jedno z najciekawszych zjawisk popkulturowych w historii III RP zabłysło i zgasło równie szybko. Magik popełnił samobójstwo, a pozostali muzycy nawet nie dorobili się na sukcesie, w przeciwieństwie do wydawców. Pozostała i wciąż słuchana jest muzyka oraz teksty oddające cząstkę prawdy o życiu w Polsce pod koniec XX wieku.
Czy w muzyce wszystko już było i czy ona się kiedyś skończy? Czy muzyka poważna jest poważna? - o istocie muzyki, kompozycji i przenikaniu się sztuki wysokiej i niskiej w świecie dźwięków z doktorem Pawłem Strzeleckim rozmawia Maria Pawlik.
Moim zdaniem dreszcze ok. Gdy sie pojawiaja to "wiedz, ze cos sie dzieje" (tu z cala sympatia do ks. N). Sprawdzic, nie od razu zawierzac. Ale jako "bonusik" potem jak najbardziej ok. Dreszcze dobre. Caramba. :) Cos mi sie jednak zdaje, ze Bart mial to na mysli, tylko inaczej napisal...
JA rozumiem, można dać fortepian, ale ten zupełnie rozsypuje charakter muzyki "góralskiej". Trzeba go wkomponować w rytmikę, harmonię i w pewne maniery wykonawcze. Dużo bardziej pasuje do muzyki góralskiej, jeśli tak można powiedzieć "styl szopenowski". A pomysły Trebunich Tutek mi się słabo podobają. Dopóki grają tradycyjne nuty w tradycyjnym wykonaniu to jest ok, ale zabawy z Twinkle Brothers, czy z muzyką techno, dance, czy jazzem źle wkomponowanym są jak dla mnie nie do przyjęcia. No i takie studyjne grania nie tworzą takiej dźwiękowej całości. Wszystkie instrumenty(w tym głos ludzki) tworzą takie autonomiczne partie, które się zbyt łatwo dają rozdzielić. Ale to uwaga bardziej do studia. DO muzyki góralskiej dużo bardziej pasują organy. TO do Barta;)
Spotkanie Trebunich z Twinkle Brothers to przede wszystkim radość, luz, zabawa i świetna komitywa odległych światów... Połączenie dwóch absolutnie różnych kultur muzycznych, choć karkołomne, zyskało wielu wielbicieli, nawet pośród rdzennych, tradycyjnych muzyków góralskich...Jasne, że nie musi się to wszystkim podobać, a szczególnie tym, którzy podchodzą do muzycznego folkloru Górali Skalnych ze śmiertelną powagą... Podobnie jest (potrzeba wyrozumiałości) ze wszelkimi innym próbami łączenia muzyki góralskiej, m.in. z jazzem...O techno, czy dance - nie mówimy...O organach (jakich ?) chyba też nie... W utworze powyżej, rzeczywiście, mogą trochę razić "wstawki" klawiszowe (choć podobno są to elektronowe cymbały), ale smyczki i śpiew są OK... Na YT raczej nie ma dobrej góralszczyzny, więc zasygnalizowałem coś czymś, co (nie najgorsze) było...
chcacy
09.12.2011
A kłaniam się i dziękuję.
Pan Robert
09.12.2011
Robert pozdrawia Naduśkę...
Nadia_Oriana
09.12.2011
Odklaniam sie i od-zdrawiam. Wiem Robercie, ze nie bedziesz mogl odsluchac, szkoda...
Pan Robert
09.12.2011
:)
Jorgen
10.12.2011
Link mi nie otwiera, więc muszę słuchać: http://www.youtube.com/watch?v=QX3_JvwT41g
Bartolucci
10.12.2011
Jorgen - może tu: http://www.youtube.com/user/Monodya?feature=g-all
A górali bardzo lubię, ale nie tych plastikowych... Pozdr B.
Salvatore
10.12.2011
Bart - kapitalne!!! dreszcze przechodzą.
BTW a od "Cokolwiek w świecie jest" się uzależniłem :)
Pozdrawiam Nadię i pozostałych Gości
Bartolucci
10.12.2011
Salvatore - nigdy nie wierz dreszczom. Serio.
Jorgen
10.12.2011
Bart...
Hm...Władysława Trebuni nie nazwałbym góralem plastikowym...
Dzięki za piękną muzykę...
Salvatore
10.12.2011
Bart - wiem ...ale miło jest je czasem poczuć (taki tyci bonusik)
Nadia_Oriana
10.12.2011
Moim zdaniem dreszcze ok. Gdy sie pojawiaja to "wiedz, ze cos sie dzieje" (tu z cala sympatia do ks. N). Sprawdzic, nie od razu zawierzac. Ale jako "bonusik" potem jak najbardziej ok. Dreszcze dobre. Caramba. :)
Cos mi sie jednak zdaje, ze Bart mial to na mysli, tylko inaczej napisal...
Nadia_Oriana
10.12.2011
Jorgenie, nawet po skopiowaniu nie otwiera? Nie umiem zrobic (albo nie da sie jeszcze) linki aktywnej we wpisie.
chcacy
12.12.2011
JA rozumiem, można dać fortepian, ale ten zupełnie rozsypuje charakter muzyki "góralskiej". Trzeba go wkomponować w rytmikę, harmonię i w pewne maniery wykonawcze. Dużo bardziej pasuje do muzyki góralskiej, jeśli tak można powiedzieć "styl szopenowski". A pomysły Trebunich Tutek mi się słabo podobają. Dopóki grają tradycyjne nuty w tradycyjnym wykonaniu to jest ok, ale zabawy z Twinkle Brothers, czy z muzyką techno, dance, czy jazzem źle wkomponowanym są jak dla mnie nie do przyjęcia. No i takie studyjne grania nie tworzą takiej dźwiękowej całości. Wszystkie instrumenty(w tym głos ludzki) tworzą takie autonomiczne partie, które się zbyt łatwo dają rozdzielić. Ale to uwaga bardziej do studia. DO muzyki góralskiej dużo bardziej pasują organy. TO do Barta;)
Jorgen
12.12.2011
Spotkanie Trebunich z Twinkle Brothers to przede wszystkim radość, luz, zabawa i świetna komitywa odległych światów... Połączenie dwóch absolutnie różnych kultur muzycznych, choć karkołomne, zyskało wielu wielbicieli, nawet pośród rdzennych, tradycyjnych muzyków góralskich...Jasne, że nie musi się to wszystkim podobać, a szczególnie tym, którzy podchodzą do muzycznego folkloru Górali Skalnych ze śmiertelną powagą...
Podobnie jest (potrzeba wyrozumiałości) ze wszelkimi innym próbami łączenia muzyki góralskiej, m.in. z jazzem...O techno, czy dance - nie mówimy...O organach (jakich ?) chyba też nie...
W utworze powyżej, rzeczywiście, mogą trochę razić "wstawki" klawiszowe (choć podobno są to elektronowe cymbały), ale smyczki i śpiew są OK... Na YT raczej nie ma dobrej góralszczyzny, więc zasygnalizowałem coś czymś, co (nie najgorsze) było...