Łuczewski: René Girard - ojciec Kościoła

25.10.2013

Chrześcijaństwo przezwyciężyło archaiczny kołowrót czasu i otworzyło przed nami przyszłość. Wieczny powrót tego samego, charakterystyczny dla dawnych wierzeń, zakłada cykliczne odnowienie religii poprzez kolektywny mord. „Czas chrześcijaństwa jest linearny: dąży przez zniszczenie świata ku Drugiemu Przyjściu. Usuwa on owo pierwotne źródło odnowienia religii – kultyczny mord kozła ofiarnego. Po Biblii nie czeka już nas żadna odnowa, nie ma już żadnej nowej religii”. Chrystus jest „ostatnim człowiekiem” i „ostatnim Bogiem”.

Jest błaznem. Ktoś, kto przypomina dawne prawdy dziś – gdy udało nam się przywieźć 300 miliardów z Brukseli – jest błaznem. W swych staromodnych szatach wydaje się przybyszem z innej epoki. Im bardziej stara się być poważny, tym tłum bardziej się z niego śmieje. Im bardziej usiłuje ukazać powagę sytuacji, tym bardziej staje się błaznem. Można go wysłuchać, ale nie trzeba się przejmować tym, co mówi.

Posłuchajmy błazna.

Błazen o swym celu: Stworzenie antropologii, która odnowi ortodoksyjną teologię; powszechne nawrócenie.

Błazen o zasadzie świata: „Są dwa najwyższe wzorce: szatan i Chrystus. Prawdziwa wolność to odwrócenie się od pierwszego ku drugiemu”.

Błazen o Królestwie Niebieskim: „Bóg nie ma nic wspólnego z gwałtem i zwraca się do nas nie poprzez dalekich pośredników, lecz bezpośrednio. Syn, którego nam przysyła, jest z nim tożsamy. Godzina Królestwa Bożego wybiła”.

Błazen o triumfie Krzyża: „Bóg pozwolił szatanowi panować jakiś czas nad ludzkością tylko dlatego, że z góry wiedział, iż kiedy nadejdzie chwila, to Chrystus umierając na Krzyżu, będzie miał rację, a nie jego przeciwnik. […] Zwycięskim wodzem jest tutaj Chrystus, a jego zwycięstwem – Krzyż”.

Błazen o Zmartwychwstaniu: „Chrystus zmartwychwstaje uwalniając nas ze wszystkich iluzji, wszystkich przesądów. Paschalne zmartwychwstanie stanowi prawdziwe, triumfalne zwycięstwo nad wszystkimi religiami zbudowanymi na fundamencie kolektywnego mordu, zwycięstwo odniesione na gruzach tych religii”.

Błazen o Końcu: „Chrześcijaństwo jest jedyną religią, która przewidziała swoją własną porażkę. To przeczucie jest znane jako apokalipsa”.

Tak nie mówią ludzie nowocześni. Ale René Girard nie chce być nowoczesny. Zresztą, nie może być nowoczesny, jeśli nowoczesność w ogóle chce zrozumieć. Aby objąć w całości naszą obecną sytuację duchową, musimy mieć jakiś zewnętrzny punkt widzenia. Takiego niewzruszonego – jedynego – punktu Girardowi dostarcza Objawienie. Jednocześnie przedstawia on Objawienie w tak nowoczesny sposób, że staje się niemal nieodparte.

Nowoczesność odcina się od przeszłości i próbuje oprzeć się na samej sobie. Odrzuca władzę umarłych nad żywymi dla władzy żywych nad umarłymi. Na gruzach Kościoła tworzy swoją własną religię. Z chrześcijaństwa, judaizmu i politeizmu bierze tylko to, co może ją wzmocnić: wizję rosnącego Królestwa, którą przenosi z dalekich niebios na ziemię. Chrześcijaństwo usiłuje się bronić przed nowym światem i wtórnie sakralizuje ziemskie królestwa i ziemski postęp. Oznacza to jednak, że musi zapomnieć o Krzyżu. Te rozpaczliwe próby mają charakter – jak obawiał się August Cieszkowski – „ultraherezji”. […]

Zło, przemoc jest wszędzie, ale my robimy wszystko, aby jej nie zobaczyć. Autor zmusza nas, abyśmy na nią wreszcie spojrzeli, żebyśmy ją powąchali. Musimy wreszcie pojąć: „Przemoc jest przedmiotem wszystkich mitycznych i kulturowych struktur”. W ten sposób „proces odbierania złu znamion zła”, na którym opiera się nowoczesność, zostaje obnażony. Więcej nawet – okazuje się, że Entbösung des Bösen pozwala produkować Zło na coraz większą skalę, masowo, globalnie. „Odbieranie złu znamion zła” prowadzi do kolektywnej niewiedzy o złu, które staje coraz skuteczniejsze – i niczym po kapilarach rozprzestrzenia się na wszystkie nasze instytucje.

Aż do Wcielenia każda ludzka kultura działa zgodnie z demonicznym mechanizmem, który nie dość, że pozwala nam żyć kosztem innych, to jeszcze sprawia, że nie dostrzegamy własnych win. Przypomnijmy najważniejsze elementy tego mechanizmu.

1. Ludzkie pragnienie ma charakter mimetyczny. We wszystkich społeczeństwach ludzie pożądają rzeczy nie ze względu na ich samoistną wartość, lecz ze względu na to, że naśladują pożądanie innych. Pieniądze, władza, sława są dla nas ważne tylko dlatego, że już wcześniej były ważne dla innych. Dojrzewanie polega na tym, że rośnie w nas pożądanie.

2. Ten podstawowy mechanizm wiedzie do mimetycznej rywalizacji. Ponieważ dóbr, do których dążymy, jest zawsze za mało, musimy zwracać się przeciw sobie. Musimy nieustannie usuwać tych, którzy stają na przeszkodzie naszemu pożądaniu. Prowadzi to do tego, że przeciwnicy zaczynają się do siebie upodabniać, stają się niejako swoimi sobowtórami. Im bardziej stają się do siebie podobni, tym większe natężenie osiąga wrogość między nimi. Konflikt ze skutku rywalizacji zmienia się w jej cel. Ostatnią jego fazą jest kryzys mimetyczny, to znaczy ofiarniczy. Skłóceni rywale zaczynają poszukiwać osoby odpowiedzialnej za wszechogarniający chaos. Logika wszyscy-przeciwko-wszystkim przechodzi w logikę wszyscy-przeciwko-jednemu.

3. Jeśli życie społeczne nie zamieniło się jeszcze w niekończącą się walkę wszystkich przeciw wszystkim, to tylko dlatego, że istnieje jeden mechanizm, który przywraca mu pokój i równowagę: mechanizm kozła ofiarnego. Przeciwnicy nigdy nie pogodzą się sami z siebie, bo walczą o to samo, połączą się jednak szybko we wspólnym działaniu przeciwko ofierze, w rytualnym mordzie. Kiedy naszą wzajemną agresję skupiamy na wspólnym unicestwianiu ofiary, na powrót odzyskujemy utraconą jedność. Kozioł ofiarny zostaje zamordowany przez wspólnotę jako źródło zła, a następnie uświęcony jako źródło jej jedności. Następuje tutaj przejście od pierwszego przekształcenia prześladowczego (demonizacja) do drugiego przekształcenia prześladowczego (sakralizacja).

Wszystkie mity – dawne i współczesne, prymitywne i naukowe – próbują ten mechanizm ukryć. Na mitach tworzą się struktury zła, wyalienowane instytucje, które produkują naszą niewinność i czynią demonizm tym bardziej skutecznym. Fundujący mord tworzy kulturę, która go skrywa. Państwo ziemskie, śmiertelne rodzi się z mordu dokonanego przez Kaina, który przed Bogiem nie chce przyznać się do zbrodni. […]

Jezus […] stał się jedyną w historii całkowicie niewinną ofiarą i obalił wszystkie mity, które do tej pory były uzasadnieniem dla zbrodni i którymi próbuje się dzisiaj uzasadniać struktury zła. […] Zabicie niewinnej ofiary – kozła ofiarnego – na którego zrzucano winę podziałów do tej pory zapoczątkowywało przywrócenie społeczeństwu utraconej w walce jedności. Tym razem stało się inaczej. Chrystus pokazał, że ofiara jest niewinna i że winna jest wspólnota. Dzięki Niemu zaczęliśmy modlić się: „Odpuść nam nasze winy”; zaczęliśmy odpuszczać naszym winowajcom – choćby na chwilę, zanim znów pochłoną nas fale przemocy.

Chrześcijaństwo przezwyciężyło archaiczny kołowrót czasu i otworzyło przed nami przyszłość. Wieczny powrót tego samego, charakterystyczny dla dawnych wierzeń, zakłada cykliczne odnowienie religii poprzez kolektywny mord. „Czas chrześcijaństwa jest linearny: dąży przez zniszczenie świata ku Drugiemu Przyjściu. Usuwa on owo pierwotne źródło odnowienia religii – kultyczny mord kozła ofiarnego. Po Biblii nie czeka już nas żadna odnowa, nie ma już żadnej nowej religii”. Chrystus jest „ostatnim człowiekiem” i „ostatnim Bogiem”. […]

Triumf Krzyża sprawił, że zło zostało obnażone, ale nie pokonane. Obok Królestwa Bożego wciąż istnieje – i będzie istnieć aż do końca świata – jeszcze inne królestwo. Odpowiada ono „tej części historii ludzkości, która nastąpiła po Chrystusie i którą niepodzielnie władają mechanizm ofiarniczy i fałszywe bóstwa”. Przemoc wcale nie zniknęła – przeciwnie, nieraz pojawiała się w centrum Kościoła, który miał nieść pokój. Tak właśnie kończy się świat. […]

Bez Boga człowiek może tylko powstrzymywać apokalipsę. Może być katéchonem. Katéchon powstrzymuje apokalipsę tylko dlatego, że zamyka ją w sobie – ogranicza ją za cenę tego, że apokalipsa staje się jego częścią. Nie eliminuje przemocy i chaosu, lecz je ukrywa. Neguje je po to, aby trwały. Zwalcza przemoc przy pomocy jeszcze większej przemocy, zdobywając na nią monopol. Pokonuje biesy, stając się najsilniejszym z nich. Taką właśnie naturę ma civitas terrena i jego „moce i zwierzchności”. […]

Michał Łuczewski


W tym tygodniu do sprzedaży trafił najnowszy szósty numer „Magazynu Apokaliptycznego. 44 / Czterdzieści i Cztery”. Pierwszy z wiodących tematów numeru to prezentacja teorii francuskiego antropologa René Girarda jako chrześcijańskiej myśli pozwalającej odkryć apokaliptyczny wymiar czasów nowoczesnych. Drugi, to zagadnienie trudnych związków teologii i myśli narodowej. Czy istnieje chrześcijaństwo narodowe? Spis treści nowego numeru można znaleźć na stronie pisma.

Przeczytaj także
Filip Memches: Machiavelli jest jednym z ojców nowoczesności

- To od polityków zależy, na ile są w stanie technologię władzy zaprząc do realizacji jakichś idei, a na ile pozwalają jej funkcjonować tak trochę siłą inercji - mówi publicysta i dziennikarz Filip Memches w rozmowie z najnowszą "Teologii Politycznej Co Tydzień"pn "Machiavelli - twórca III RP?"

Myślenie oparte na niszczeniu. Rozmowa z Mateuszem Wernerem, autorem książki "Wobec nihilizmu"

- Dziś być artystą w Polsce i nie być nihilistą to obciach i wiocha. Nihilizm jest świadectwem powagi i prestiżu - mówi w rozmowie z "Nową Konfederacją" filozof kultury, eseista, krytyk filmowy dr Mateusz Werner.

Lata dziewięćdziesiąte. Przaśny sklepik z marzeniami

Po ponad ćwierćwieczu na ekrany telewizorów wrócił kultowy serial "Miasteczko Twin Peaks", stworzony przez Davida Lyncha i Marka Frosta. Na początku lat 90. XX w. oglądaliśmy go także w Polsce, pełni nadziei, że teraz będzie u nas jak na Zachodzie. Nie rozumieliśmy lekcji, jaka płynęła z amerykańskiego serialu: Zachód to ...

Lacrimosa. Gothic metal i Kościół Nowoapostolski

"Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się we własnym łóżku i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a zostaniesz w krainie czarów i pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora" (Morfeusz, "Matrix", Wikicytaty)

"Ponieważ dóbr, do których dążymy, jest zawsze za mało, musimy zwracać się przeciw sobie".

Ja tam kopiuję z netu. Sam mam i dla innych też starczy.

Napisał/a: Phill Ja tam kopiuję z netu.

:D
Również. Czekam jeszcze na popularyzację drukarek 3d.

Tekst Łuczewskiego i przypomnienie Girarda pięknie koresponduje z aktualną teką Pressji. Cymes.

Punkt 2 bardzo wątpliwy: "Ten podstawowy mechanizm wiedzie do mimetycznej rywalizacji. Ponieważ dóbr, do których dążymy, jest zawsze za mało, musimy zwracać się przeciw sobie. ". Wcale nie musimy. Można rywalizować uczciwie. Artyści, którzy chcą odnieść sukces, nie podkładają sobie nóg, tylko pracują nad swymi dziełami. Biznesmeni nie podpalają fabryk konkurentów, tylko dokładają starań by wytworzyć lepszy produkt. Jeśli dla kogoś dobrem jest np. seks, również nie musi prześladować innych, lecz doskonalić umiejętności uwodzenia. Słowem koncepcja jest błędna. Zwracać się przeciw sobie musimy tylko gdy chodzi o grę o bilansie zerowym, (aby ktoś mógł wygrać, ktoś musi przegrać), a takich gier jest w liberalnej demokracji niewiele.

Slowo ,,musimy" moze wynikac z braku lepszego ekwiwalentu do tlumaczenia . Musimy nie oznacza tu przymusu zewnetrznego a wewnetrzny jaki czesto czlowiek sam sobie narzuca ...

Slowo ,,musimy" moze wynikac z braku lepszego ekwiwalentu do tlumaczenia . Musimy nie oznacza tu przymusu zewnetrznego a wewnetrzny jaki czesto czlowiek sam sobie narzuca ...

Teaoria Girarda ciagle jest niedoszacowana, ponieważ jest w istocie prosta, często uchodzi za "teorię-wytrych" i naraża sie an zarzut bycia ideologią a nie nauką. Jawnie apologetyczny charakter tej teorii odbiera jes w oczach wspólczesnej akdemii walor naukowości. Któryś z krytyków Girarda powiedział to wprost, ze nie może przyjać Girarda bo kazałoby mu to uwierzyć w Jezusa.

Teoria wygląda na abstarkcyjną ale ma bardzo życiowe zastoswanie w interpretacji rzeczywistości - tej politycznej i tej całkiem przyziemnej.

Chwała interpretatorom Girarda.

Polecam periodyk Contagion. Dajcie im znać że Polacy, nie gęsi i Girada omawiają.

Punkt 2 wcale nie jest bardzo wątpliwy. Oczywiście w świecie dobrobytu, którego obecnie doświadczamy pożadanie przedmiotu, który można łatwo replikować, jest rozwodnione i rzadko przyczynia się do kreowania kozła ofiarnego. Można jednak przypatrzyć się krajom mniej zasobnym aby dostrzec dzialanie mechanizmu.

Ale na naszym podwórku wystarczy przyjrzeć się polityce i dostrzeżesz mechanizmy opisane przez Girarda. Walka podobnych sobie politykow, czy działaczy o przewodnictwo istnieje na kazdym poziomie władzy, wewnątrz poszczególnych partii, ale również na poziomie władzy krajowej tak w Polsce jaki i w jakimkolwiek kraju.

Przykład, stworzenie partii przez kilku polityków na zasadzie mimetycznej - jesteśmy podobni stwórzmy coś razem, póżniej podobieństwo staje się przyczyną eliminacji konkurentów do wyższego stołka. Kozłów ofiarnych w naszej polityce dostatek.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.