Zychowicz: Z Hitlerem na Moskwę, a potem z Anglią na Berlin

16.11.2013

Moim zdaniem historia wcale nie musiała się dla nas tak fatalnie potoczyć. Nie musieliśmy tak straszliwie przegrać II wojny światowej. Nie musieliśmy, co nam się wmawia, stracić połowy terytorium i niepodległości na 50 lat. II Rzeczpospolita wcale nie była państwem skazanym na porażkę. Wprost przeciwnie – było to państwo silne, posiadające bardzo dobre siły zbrojne i bardzo patriotyczną, mocną elitę - mówi Piotr Zychowicz, redaktor naczelny "Historia Do Rzeczy", którego wystapienie zamieszczone zostało w najnowszej książce "Zanim nastąpi przełom"*.

Profesor Paweł Wieczorkiewicz, który wywarł na mnie ogromny wpływ, był jednym z nielicznych ludzi w Polsce mających odwagę głośno powiedzieć to, o czym myślało i myśli wielu z nas. Że decyzja oparcia bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej w 1939 roku na Anglii i Francji była błędem. Profesor udzielił mi wywiadu, który ukazał się 17 września 2005 roku w „Rzeczpospolitej”, w którym bardzo spójnie i logicznie przedstawił swoją wersję wydarzeń historycznych, które miałyby miejsce, gdyby Józef Beck, ówczesny Minister Spraw Zagranicznych, i inni przywódcy polscy, podjęli inną decyzję niż w rzeczywistości. W podsumowaniu stwierdził, że skończyłoby się to dla Polski znacznie lepiej.

Zapłacił za to wysoką cenę. Pod koniec życia stał się ofiarą bardzo nieprzyjemnej, ideologicznej nagonki. Między innymi grupa młodych, lewicowych, czy wręcz lewackich adiunktów z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego próbowała go pozbawić stanowiska profesorskiego w tymże instytucie. To pokazuje, jak trudno było i jak trudno jest mówić w Polsce otwarcie o takich sprawach. Właśnie dlatego napisałem książkę „Pakt Ribbentrop­‑Beck, czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Sowiecki”. Mówi ona o tym, że Józef Beck w kwietniu 1939 roku, odrzucając niemiecką ofertę sojuszu i związując Polskę z Wielką Brytanią popełnił fatalny w swoich konsekwencjach błąd. Analizuję tę decyzję poprzez pokazanie polityki innych państw, które zrobiły to, co – według mnie – powinna była zrobić Polska. A więc związały się sojuszem z Niemcami. W „Pakcie” próbowałem pokazać, jak wtedy potoczyłyby się losy wojny i losy naszego kraju.

Minister Józef Beck dzierżący, w swoich dość niepewnych dłoniach, stery Rzeczpospolitej zdecydował, że Polska zwiąże się w przededniu europejskiego, zbrojnego konfliktu z Anglią i Francją. Skutki tej decyzji, to kilka milionów zamordowanych obywateli, Polska cierpiąca najpierw pod niemieckim, a potem sowieckim butem, utrata Lwowa i Wilna, wymordowanie naszych elit przez obu zbrodniczych okupantów – bolszewików i Niemców, kraj okupowany przez Związek Sowiecki do 1999 roku.

Nikt nie może nam dzisiaj zabronić zastanawiania się nad tym, dlaczego Józef Beck podjął taką właśnie decyzję oraz nad tym „co by było, gdyby” zdecydował inaczej. Próbuje się nam wmówić, że jest to jakiś temat tabu, ale na to nie może być zgody.

Pięć dobrych rad Marszałka

Moim zdaniem historia wcale nie musiała się dla nas tak fatalnie potoczyć. Nie musieliśmy tak straszliwie przegrać II wojny światowej. Nie musieliśmy, co nam się wmawia, stracić połowy terytorium i niepodległości na 50 lat. II Rzeczpospolita wcale nie była państwem skazanym na porażkę. Wprost przeciwnie – było to państwo silne, posiadające bardzo dobre siły zbrojne i bardzo patriotyczną, mocną elitę.

Historia II Rzeczpospolitej mogła się potoczyć zupełnie inaczej, gdyby Józef Beck, człowiek, który decydował o jej losach, miał dobrą pamięć. Uważał się on za ucznia Marszałka Józefa Piłsudskiego, a ten pozostawił mu pięć podstawowych wytycznych:

1) Należy zrobić wszystko, aby Polska nie weszła do wojny jako pierwsza, bo ten, kto wchodzi do wojny jako pierwszy, ten wojnę przegrywa. A kto wchodzi do wojny na jej kolejnym etapie zachowuje siły i ma szanse na jej korzystne dla siebie rozstrzygnięcie.

2) Wojny nie powinno się toczyć na własnym terytorium, ale na cudzym, bo wtedy nie niszczy się własnych miast, nie traci się obywateli. Cudze miasta są niszczone, giną obywatele innego państwa.

3) Polska nie można się opierać na sojuszu z Francją, ponieważ Francja nam nigdy nie pomoże.

4) Ogromnym zagrożeniem dla nas jest Związek Sowiecki dążący do likwidacji naszego państwa i prowadzący dyplomatyczne gry, nigdy nie wolno o tym zapominać.

5) Polska nie może prowadzić wojny na dwa fronty, bo jak mówił Piłsudski swoim generałom: „Wojna na dwa fronty to „umierać na placu Saskim w Warszawie z szablami w dłoni, w obronie honoru narodowego”.

Przyjrzyjmy się temu, co zrobił w 1939 roku Józef Beck:

1) Wprowadził Polskę do wojny jako pierwszą.

2) Walczył na własnym terytorium.

3) Oparł się na Francji.

4) Zignorował zagrożenie sowieckie.

5) Bił się na dwa fronty z obydwoma naszymi sąsiadami.

Działał więc tak, jakby chciał zrobić na złość Piłsudskiemu. Sprzeniewierzył się testamentowi politycznemu Marszałka. Wszystko zrobił na opak.

Należało przyjąć ofertę Hitlera

W 1914 roku Piłsudski miał odczyt w Paryżu o tym, jak potoczy się I wojna światowa. Powiedział wtedy, że zwycięstwo w tej wojnie pójdzie ze wschodu na zachód, a więc najpierw Niemcy pokonają Rosję, a potem przegrają na froncie zachodnim z koalicją anglo­‑francusko­‑amerykańską. I że będzie to najbardziej korzystny dla Polski scenariusz. Dlatego powiedział: „W pierwszej fazie wojny jesteśmy z Niemcami przeciwko Rosji, w drugiej z aliantami zachodnimi przeciwko Niemcom”.

Całe pokolenia Polaków modliły się o spełnienie takiego scenariusza o jakim mówił Piłsudski. I rzeczywiście zrealizował się on w roku 1918. Dzięki upadkowi obu naszych zaborców i najgroźniejszych przeciwników, Polska nie tylko odzyskała niepodległość, ale jeszcze mogła się trochę rozepchać łokciami na mapie. Analogicznie – Polska mogła wygrać II wojnę światową tylko i wyłącznie wtedy, gdyby ten scenariusz się powtórzył. Czyli gdyby obydwa państwa zagrażające naszej niepodległości, tj. Trzecia Rzesza i Związek Sowiecki tę wojnę przegrały. Jak wiadomo tak się nie stało. Niemcy rzeczywiście w tej wojnie padły, ale wcześniej nie udało im się pokonać Sowietów. I Sowiety pozbawiły nas niepodległości. Wniosek z tego może być tylko jeden. Należało w tym Niemcom pomóc. W pierwszej fazie wojny powinniśmy byli bić Sowietów razem z Niemcami, a potem – po pokonaniu i rozbiciu imperium Stalina – dokonać antyniemieckiego zwrotu.

Taka jest główna teza mojej książki. Beck powinien powtórzyć strategię Piłsudskiego z I wojny światowej. W 1939 roku pójść na kompromis, ustąpić Niemcom. Przyjąć ofertę niemiecką składaną jej po wielokroć przez Hitlera – dzisiaj już wiemy, że szczerze. Hitler nie miał bowiem ochoty obgryzać Polski kawałek po kawałku, tak jak to zrobił z Czechosłowacją. To jest mit. Hitler miał wobec Polski bardzo poważne plany. Najpierw, żeby zdobyć dominację na kontynencie, zamierzał uderzyć na Francję. Polska miała zabezpieczyć mu tyły, nie przepuszczając przez swoje terytorium wojsk bolszewickich. Następnie razem mieliśmy pobić Związek Sowiecki.

Dlatego m.in. Hitler poświęcił 800-tysięczną mniejszość niemiecką w naszym kraju. Nie upominał się o jej interesy, nie interweniował w jej obronie. W latach 1933­‑1939 Niemcy polscy nienawidzili go za to. Ich przywódcy nazywali Hitlera z pogardą „polonofilem”. Hitler wielokrotnie mówił o Polakach w samych superlatywach, widział w nich dzielnych antykomunistów, którzy już raz, w 1920 roku, pobili bolszewików. I teraz, razem z Niemcami, zrobią to ponownie. „Dajcie mi polską piechotę, a zdobędę cały świat” – mówił. Co ciekawe Hitler, był wielkim wielbicielem Piłsudskiego. Wszystko to pokazuje, że jego plany sojusznicze wobec Polski były bardzo poważne. Pozwala to sądzić, że po wyrażeniu zgody na włączenie Gdańska do Rzeszy i przeprowadzenie autostrady eksterytorialnej przez Pomorze, Hitler poprzestałby na tym i nie stawiał dalszych żądań w sprawie Poznania czy Śląska, jak to utarło się pisać w naszej historiografii.

Korzyści z sojuszu polsko­‑niemieckiego

Oferta Hitlera wymagała od nas oczywiście wielu trudnych i bolesnych kompromisów, ale przyniosłaby nam też olbrzymie korzyści. Można ją ocenić w odniesieniu do wspomnianych pięciu rad Piłsudskiego dla Becka:

1) Do wojny nie weszlibyśmy jako pierwsi w 1939 roku, ale dopiero wiosną 1941 roku. Oszczędzone by nam zostały wszystkie tragedie pierwszego okresu okupacji niemieckiej i okupacji sowieckiej – Katyń, deportacje na Sybir, akcja AB, zbrodnie wojenne we wrześniu 1939 roku.

2) Wojnę toczylibyśmy na terytorium sowieckim. Późną jesienią 1941 roku prawdopodobnie bylibyśmy już gdzieś na Uralu. Na froncie walczyliby żołnierze, a nie cywile masakrowani przez obu okupantów.

3) Nie sprzymierzylibyśmy się z Francją, więc Francja nie mogłaby nas zdradzić.

4) Nikt nie mógłby nam zarzucić, że nie doceniliśmy zagrożenia sowieckiego.

5) Nie walczylibyśmy na dwa fronty.

Rozegranie wojny w ten sposób byłoby wypełnieniem testamentu politycznego marszałka Piłsudskiego.

Piotr Zychowicz

* portal Rebelya.pl jest patronem medialnym książki "Zanim nastąpi przełom" (Wydawnictwo Słowa i Myśl) pod redakcją Władysława Tyrańskiego. Opublikowano w niej siedem wystąpień gości Krakowskiego Klubu Wtorkowego. Więcej na temat książki i innych, poza Piotrem Zychowiczem, autorów czytaj tutaj

na zdjęciu: Hans von Moltke (ambasador Niemiec), Józef Piłsudski, Joseph Goebbels i Józef Beck, podczas wizyty niemieckiego ministra w Polsce, 14 czerwca 1934, wikimedia commons, cc, bundesarchiv.de

___________________________________________________________________________________________

Wyjaśnienie Piotra Zychowicza

Szanowna Redakcjo,

na portalu rebelya.pl opublikowany został fragment zapisu mojego wystąpienia w Krakowskim Klubie Wtorkowym, który został umieszony w książce „Zanim nastąpił przełom”. Znalazło się w tym fragmencie zdanie, którego nigdy nie wypowiedziałem, ale które przeoczyłem podczas autoryzacji tekstu. Jest więc to moja wina i bardzo przepraszam za wynikłe stąd nieporozumienie.

Chodzi o zdanie następujące:

„Pozwala to sądzić, że po oddaniu Niemcom Gdańska, Poznania i Śląska, Hitler poprzestałby na tym i nie stawiał dalszych żądań, jak utarło się pisać w naszej historiografii.”

W rzeczywistości zdanie brzmieć powinno:

„Pozwala to sądzić, że po wyrażeniu zgody na włączenie Gdańska do Rzeszy i przeprowadzenie autostrady eksterytorialnej przez Pomorze, Hitler poprzestałby na tym i nie stawiał dalszych żądań w sprawie Poznania czy Śląska, jak to utarło się pisać w naszej historiografii.”

Różnica jak Państwo widzą jest zasadnicza.

Jeszcze raz przepraszam za zamieszanie. Już skontaktowałem się z wydawcą książki, żeby poprawił ten passus w ewentualnych dodrukach.

Z wyrazem szacunku

Piotr Zychowicz

Przeczytaj także
Polska–Francja. Kto kogo wyzyskuje

Francuzi w sprawach gospodarczych to wyjątkowi hipokryci. Krytykują polskie koszty pracy, zarabiając na nich. Unikają prywatyzacji własnych przedsiębiorstw, za to ochoczo prywatyzują zagraniczne. Nie dopuszczają do ekspansji hipermarketów nad Sekwaną, ale gremialnie otwierają je gdzie indziej.

Weimarski trójkąt ognia

Po wyborach we Francji Polska staje przed nowymi wyzwaniami. Zarówno Paryż, jak i Warszawa będą bowiem starały się wpłynąć na decyzje, jakie podejmuje najpotężniejszy kraj UE - Niemcy - i ciągnęły Berlin w przeciwnych kierunkach - pisze politolog, dr Michał Kuź.

"Macron na Topie..."

Nie zgadzam się zarówno ze zwolennikami Macrona, co z jego przeciwnikami. Nie uważam go za socjalistę, bo co to za socjalista, co robi wielki biznes dla jednego z największych banków w Europie? To raczej przykład indywidualności, kariery i umiejętności wykorzystania mechanizmów społecznych. Życiorys i sukcesy Macrona robią wrażenie. Jego największym ...

Irlandia Północna a sprawa polska

Donald Tusk twórczo przenosi na grunt europejski swoje piarowe sztuczki z Polski. I co mu kto zrobi?

Nie straciliśmy połowy terytorium, jak nam wmawia Zychowicz. Nasze straty (2,5 miliona etnicznych Polaków), choć bolesne, były procentowo mniejsze niż straty Ukrainy, Białorusi, Niemiec. Sama Rosja miała procentowo mniejsze straty od Polski. Trzeba było sprzymierzyć się z ZSRR i maszerować na Paryż. Armia czerwono-biało-czerwona będzie najbardziej atakującą armią świata! Niech żyją nam Sikorski i Rokossowski. Socjalizm od morza do morza.

Taa a potem do pieca . Gufka pracóje .

"Co ciekawe Hitler, był wielkim wielbicielem Piłsudskiego. Wszystko to pokazuje, że jego plany sojusznicze wobec Polski były bardzo poważne. Pozwala to sądzić, że po oddaniu Niemcom Gdańska, Poznania i Śląska, Hitler poprzestałby na tym i nie stawiał dalszych żądań, jak utarło się pisać w naszej historiografii."

Nie rozumiem, czyli oddanie Gdańska, Poznania i Śląska OKej?

a co, jeśli najpierw na Paryż? Bo czemu nie?

A później z rozumem w kosomos. Czy naprawdę was tak kręca bajania tego amatora ?

JORGE>

Napisał/a: ZychowiczWszystko to pokazuje, że jego plany sojusznicze wobec Polski były bardzo poważne

hłe hłe. rzeczywiście plany sojusznicze były poważne. co więcej, napaść na Polskę dowodzi szczerości intencji hitlera.
to tak, jakby jakiś gościu zgwałcił kobietę, bo ta nie chciała za niego wyjść.

Napisał/a: JORGE>Czy naprawdę was tak kręca bajania tego amatora ?

i mnie dziwi to bardzo.

ale jak rozumiem, w tym tekście Zychowicz tłumaczy, o co mu chodziło. Jednego to przekonuje, innego nie

Nasze straty (2,5 miliona etnicznych Polaków), choć bolesne, były procentowo mniejsze niż straty Ukrainy, Białorusi, Niemiec.

O ile pamiętam Rzeczpospolita państwem etnicznym nie była, a zatem w jej straty wliczają się obywatele wszelkich ras, wiar i nacji. Biorąc pod uwagę, że Zychowicz też o II RP pisze to kolegi argumenty doesn't compute, a nie będę przecież sugerował, że ignoruje kolega wymordowanych współobywateli z uwagi na inne pochodzenie etniczne.
Co do meritum Zychowicza nawet nie chce mi się komentować. Och takie tam pieprzenie, że gdybyśmy znali przyszłość to moglibyśmy ją przewidywać. Niech przewidzi mądrala następne 50 lat to pogadamy.

Napisał/a: Groza Estetyki Niech przewidzi mądrala następne 50 lat to pogadamy.

nie wymagajmy zbyt wiele, niech przewidzi kilka najbliższych dni.

Czarny to jest zabawa z ogniem, a właściwie z bagnem. Ostatnią rzeczą, którą teraz potrzebujemy w Polsce to jest podkopywanie naszej historii. Dla jakiegoś ułamka to są takie łamigłówki umysłowe osób interesujących się historią, dla Zychowicza to jest pierwsza i ostatnia możliwość zaistnienia, ale dla zdecydowanej większości to jest po prostu kolejny argument deprecjonujący wartość nas samych. To się wpisuje w standardy Wyborczej, mimo że motywacja może być inna (na pewno nie Zychowicza, bo to gnojek zwykły). Argument, że powinniśmy się uczyć na błędach jest żenujący, bo takie pseudonaukowe dywagacje niczego nie udowadniają. SF historyczne, które może mieć siłę rażenia wykraczającą daleko poza grono wyznawców takich zabaw. Apeluję o nie branie udziału w tym cyrku.

JORGE>

Napisał/a: Lorkanin

Napisał/a: Groza Estetyki Niech przewidzi mądrala następne 50 lat to pogadamy.

nie wymagajmy zbyt wiele, niech przewidzi kilka najbliższych dni.

Tylko człowiek, który nie podejmuje w życiu żadnych decyzji odważy się na tak idiotyczne dywagacje. To jest po prostu obłęd, ten człowiek powinien być publicznie zlinczowany w każdym normalnym kraju. Ale co ja pieprzę, w każdym normalnym kraju jedyną reakcją na takie pierdoły by było popukanie się w głowę. U nas nie, u nas wszystko wolno, nasza historia jest kopana ze wszystkich stron, od lewa do prawa, w większości prze dyletantów albo kanalie.

JORGE>

Obłęd 2013. Wuj nie historyk.

Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl

Profesor Paweł Wieczorkiewicz, który wywarł na mnie ogromny wpływ, był jednym z nielicznych ludzi w Polsce mających odwagę głośno powiedzieć to, o czym myślało i myśli wielu z nas. Że decyzja oparcia bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej w 1939 roku na Anglii i Francji była błędem. Profesor udzielił mi wywiadu, który ukazał się 17 września 2005 roku w „Rzeczpospolitej”, w którym bardzo spójnie i logicznie przedstawił swoją wersję wydarzeń historycznych, które miałyby miejsce, gdyby Józef Beck, ówczesny Minister Spraw Zagranicznych, i inni przywódcy polscy, podjęli inną decyzję niż w rzeczywistości. W podsumowaniu stwierdził, że skończyłoby się to dla Polski znacznie lepiej..

Jak zwykle niedopowiedzenia.

Prof. Wieczorkiewicz, niepokorny od pewnego czasu, geniusz "spójnie i logicznie" wywodził, że gdybyśmy poszli z hakenkrzyżowcem Hitlerem, to w Reichstagu gadano by w dwóch językach: niemieckim i polskim.

Równie "spójnie i logicznie" wywodził swoje niepopularne politycznie prawdy niedoszły, zdaniem prof. Wieczorkiewicza, noblista - pan Degrelle. Przeszkodą w nagrodzeniu Noblem tej wybitnej literatury faktu, stanęła poprawność polityczna, przynajmniej zdaniem mistrza Wieczorkiewicza.

Rebel Redankcji poddaję pod przemyślenie nadrobienie tego niedopaczenia.

nie byliśmy skazani na klęskę, tak jak PiS nie jest skazany na wiecznie przegrane wybory a Smoleńsk na wyjaśnienie za 50 lat

ale tutejszym najwyraźniej to pasuje
cóż - zatem na nic lepszego nie zasłużyliście

Napisał/a: col. Miles Quaritch nie byliśmy skazani na klęskę, tak jak PiS nie jest skazany na wiecznie przegrane wybory a Smoleńsk na wyjaśnienie za 50 lat

no to uwzględniając zasady realizmu Zychowicza, jakie rady ma Kol. dla PiS-u? z kim PiS ma się sprzymierzyć, żeby potem sojusz odwrócić i zdradzić?

Napisał/a: Lorkanin no to uwzględniając zasady realizmu Zychowicza, jakie rady ma Kol. dla PiS-u? z kim PiS ma się sprzymierzyć, żeby potem sojusz odwrócić i zdradzić?

pod byle pretekstem atakować swoich sympatyków, wylewać na nich pomyje w internecie i innych mediach
w tym celu wziąć Lorkanina na rzecznika prasowego

Napisał/a: col. Miles Quaritch nie byliśmy skazani na klęskę, tak jak PiS nie jest skazany na wiecznie przegrane wybory a Smoleńsk na wyjaśnienie za 50 lat
.
ale tutejszym najwyraźniej to pasuje
cóż - zatem na nic lepszego nie zasłużyliście

Najgorsze to będzie jeżeli PiS nawet mimo wygrania w końcu tych wyborów nie będzie potrafił tego wykorzystać. I niestety wiele na to wskazuje. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi JK w tematach gospodarczych...
.
Podobnie jest na Węgrzech, gdzie 4 lata rządów Orbana, pomimo oczywistych sukcesów w innych sferach, nie przyniosły praktycznie żadnych realnych pozytywnych skutków gospodarczych, żeby nie nazwać już tego po prostu porażką...
.
Ale niektórych nie stać na wyważoną, wnoszącą coś do tematu krytykę własnej strony... Potrafią tylko iść w schemat, czarne, białe, czarne, białe, 0, 1, 0, 1, 0, 1, 0, 1...

Aleście wsiedli na tego Zychowicza. Mnie tylko zastanawia, jak to było możliwe, że w 1920 r. nikt nie miał wątpliwości, kim są bolszewicy, a po 15-20 latach polska elita polityczna zupełnie o tym nie pamiętała, czego konsekwencją opanowanie i zniewolenie przez bolszewię połowy Europy.

Napisał/a: col. Miles Quaritch

nie byliśmy skazani na klęskę, tak jak PiS nie jest skazany na wiecznie przegrane wybory a Smoleńsk na wyjaśnienie za 50 lat

ale tutejszym najwyraźniej to pasuje
cóż - zatem na nic lepszego nie zasłużyliście

A może Kaczyński powinien jeszcze poczytać "Kajko i Kokosza w kosmosie", żeby lepiej poczuć co to znaczy realna polityka ? Trzepnij się Dostatni w łeb, od 5 lat nie poczyniłeś żadnego postępu, a wręcz degradujesz się.'

JORGE>

Kaczyński - durny, Orban - durny, Tadzik Zakrzewski - mądry !!! I doświadczony i zna się na wszystkim !!!

JORGE>

Napisał/a: Jan_Wolski,_Emilcina po 15-20 latach polska elita polityczna zupełnie o tym nie pamiętała, czego konsekwencją opanowanie i zniewolenie przez bolszewię połowy Europy.

Pamięć czy niepamięć polskich elit nie miała znaczenia, bo oddanie bolszewii połowy Europy było konsekwencją decyzji podjętej na szczeblu wielkich mocarstw.

teraz po tylu latach wszyscy się mądrują
a najgorsze że aktualny TenKraj cały czas popełnia te same błędy
tak więc za 70 lat inny Zychowicz napisze podobne rzeczy o współczesnej sytuacji

70 lat temu polska dyplomacja wykonała mistrzowski ruch, nie porównuj dzisiejszej sytuacji.

JORGE>

Napisał/a: JORGE>

70 lat temu polska dyplomacja wykonała mistrzowski ruch

JORGE>

rozumiem że chodzi ci o ucieczkę do Rumunii

Napisał/a: JORGE>

nie porównuj dzisiejszej sytuacji.

JORGE>

faktycznie dzisiaj do Rumuni nie będą uciekać
nowy kierunek ucieczki wskazuje niejaki Miro

Poczytaj sobie historię Polski napisaną przez historyków. Wystarczy,

JORGE>

Napisał/a: JORGE>70 lat temu polska dyplomacja wykonała mistrzowski ruch, nie porównuj dzisiejszej sytuacji

Z chęcią dowiem się czegoś więcej na ten temat.

Napisał/a: JORGE>

Poczytaj sobie historię Polski napisaną przez historyków. Wystarczy,

JORGE>

jakie to proste
nÓrmalnie, że też wcześniej na to nie wpadłem
dobrze, że o tym napisałeś
jutro rano pobiegnę do księgarni

nie byliśmy skazani na klęskę, tak jak PiS nie jest skazany na wiecznie przegrane wybory a Smoleńsk na wyjaśnienie za 50 lat

ale tutejszym najwyraźniej to pasuje
cóż - zatem na nic lepszego nie zasłużyliście

Owszem nie byliśmy skazani. Gdyby Francja ruszyła tyłki, zamiast spijać szampana to Dzień Nauczyciela świętowalibyśmy już w Berlinie, a Adolf by wisiał. Trudno było przewidzieć, że Francuzi nagle zdecydują nie wbić Niemcom generalnie pewnego śmiertelnego ciosu w plecy, bo to był ich najlepszy biznes. Ale cóż nie chcieli wojny, a hańbę mieli i tak.

Zaś co do kolegi wywodów - owszem sekta ma rację, niektórych porażek nie da się uniknąć. A nawet jeśli istniał cień szansy to wypisywanie na ich podstawie tromtadanckich wizji alternatywnej historii i udawanie, że to poważna publicystyka jest żałosne. Chciał sobie zażyć historycznego onanizmu mógł napisac powieść jak z powodzeniem czyni znany grafoman od alternatyw pan Wolski.

Pamięć czy niepamięć polskich elit nie miała znaczenia, bo oddanie bolszewii połowy Europy było konsekwencją decyzji podjętej na szczeblu wielkich mocarstw.

Ale zachowawczy stosunek AK do Sowietów już nie był konsekwencją tej decyzji.

70 lat temu polska dyplomacja wykonała mistrzowski ruch, nie porównuj dzisiejszej sytuacji.

Dobra, dobra nie pieprzmy znowu w drugą stronę. Jakby ruch był mistrzowski to byśmy wygrali. To nie szachy tylko teoria chaosu, tu ocena przychodzi dopiero a posteriori i najlepszy gambit jak kończy się Hiroshimą jest porażką.

Napisał/a: Groza Estetyki Owszem nie byliśmy skazani. Gdyby Francja ruszyła tyłki, zamiast spijać szampana to Dzień Nauczyciela świętowalibyśmy już w Berlinie, a Adolf by wisiał. Trudno było przewidzieć, że Francuzi nagle zdecydują nie wbić Niemcom generalnie pewnego śmiertelnego ciosu w plecy, bo to był ich najlepszy biznes. Ale cóż nie chcieli wojny, a hańbę mieli i tak.

A czy kol. Trajan nie dowodził, że było jednak trochę inaczej?

Chyba tylko na zasadzie, że byłoby to raczej 6 grudnia i po większych stratach, tudzież Stalin tak czy siak mógł nam coś hapsnąć.

Ale z drugiej strony jest mały problem, że Ruscy byliby do wojny z Polenreichem gotowi i Barbarossy po raz drugi by nie było. Więc pomyślmy sobie jakie mieliśmy szanse na podbicie Sowietów z Hitlerem, a jakie na ZSSR od Kamczatki do Amsterdamu.

W 1939 sprawa Gdańska to była dla Polski sprawa wyłącznie prestiżowa. Ale Śląsk czy Wielkopolska: to już sprawa życia i śmierci. Zostałaby nam Polska "B". NIe mielibyśmy żadnego potencjału żeby jako tako trwać o własnych siłach a co dopiero wojować za Uralem.
Można powiedzieć, że w sprawie gdańska i autostrady mogliśmy ew. ustąpić i nie przyjmować gwarancji brytyjskich (które były zwykłym bluffem a skierowały Hitlera do ataku na Polskę a nie na Francję). Co by było dalej to już jednak czysta fantazja.

Napisał/a: Tadeusz Zakrzewski

Napisał/a: col. Miles Quaritch nie byliśmy skazani na klęskę, tak jak PiS nie jest skazany na wiecznie przegrane wybory a Smoleńsk na wyjaśnienie za 50 lat
.
ale tutejszym najwyraźniej to pasuje
cóż - zatem na nic lepszego nie zasłużyliście

Najgorsze to będzie jeżeli PiS nawet mimo wygrania w końcu tych wyborów nie będzie potrafił tego wykorzystać. I niestety wiele na to wskazuje. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi JK w tematach gospodarczych...
.
Podobnie jest na Węgrzech, gdzie 4 lata rządów Orbana, pomimo oczywistych sukcesów w innych sferach, nie przyniosły praktycznie żadnych realnych pozytywnych skutków gospodarczych, żeby nie nazwać już tego po prostu porażką...
.
Ale niektórych nie stać na wyważoną, wnoszącą coś do tematu krytykę własnej strony... Potrafią tylko iść w schemat, czarne, białe, czarne, białe, 0, 1, 0, 1, 0, 1, 0, 1...

Napisał/a: Tadeusz Zakrzewski

Napisał/a: col. Miles Quaritch nie byliśmy skazani na klęskę, tak jak PiS nie jest skazany na wiecznie przegrane wybory a Smoleńsk na wyjaśnienie za 50 lat
.
ale tutejszym najwyraźniej to pasuje
cóż - zatem na nic lepszego nie zasłużyliście

Najgorsze to będzie jeżeli PiS nawet mimo wygrania w końcu tych wyborów nie będzie potrafił tego wykorzystać. I niestety wiele na to wskazuje. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi JK w tematach gospodarczych...
.
Podobnie jest na Węgrzech, gdzie 4 lata rządów Orbana, pomimo oczywistych sukcesów w innych sferach, nie przyniosły praktycznie żadnych realnych pozytywnych skutków gospodarczych, żeby nie nazwać już tego po prostu porażką...
.
Ale niektórych nie stać na wyważoną, wnoszącą coś do tematu krytykę własnej strony... Potrafią tylko iść w schemat, czarne, białe, czarne, białe, 0, 1, 0, 1, 0, 1, 0, 1...

http://rebelya.pl/post/5052/gospodarka-europejska-stoi-w-miejscu-zielone-wy

Napisał/a: dej ker

W 1939 sprawa Gdańska to była dla Polski sprawa wyłącznie prestiżowa. Ale Śląsk czy Wielkopolska: to już sprawa życia i śmierci. Zostałaby nam Polska "B". NIe mielibyśmy żadnego potencjału żeby jako tako trwać o własnych siłach a co dopiero wojować za Uralem.
Można powiedzieć, że w sprawie gdańska i autostrady mogliśmy ew. ustąpić i nie przyjmować gwarancji brytyjskich (które były zwykłym bluffem a skierowały Hitlera do ataku na Polskę a nie na Francję). Co by było dalej to już jednak czysta fantazja.

prestiżowa czy jednak życia i śmierci? http://rebelya.pl/post/4653/piasnica-1939-1940-zbrodnia-wciaz-okryta-tajemn

powyższy tekst to fragment nowej książki, nad którą mamy patronat, a tekst Piotra Zychowicza jest jej częścią. Info pod tekstem

nad książką Piotra Zychowicza, przypominamy, przetoczyła sie już u nas debata.
Oto jeden z tekstów http://rebelya.pl/post/3198/przybylski-nieuprawniony-hurraoptymizm-zychowic

@Redakcja

Rozumiem, że to 1,6% wzrostu w ujęciu rocznym ma przeczyć temu co napisałem wyżej?;)

Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl

nad książką Piotra Zychowicza, przypominamy, przetoczyła sie już u nas debata.
Oto jeden z tekstów http://rebelya.pl/post/3198/przybylski-nieuprawniony-hurraoptymizm-zychowic


Gdybyście jeszcze mogli dać tekst wyżej zalinkowanego na temat sytuacji na Zachodzie we wrześniu 1939 roku. Thx

Pytanie: Czy publicystyka historyczna Zychowicza nie pasuje przypadkiem do obecnych trendów polskiej polityki zagranicznej?

Dziś stawiamy (my, państwo polskie) na bliskie stosunki z Niemcami jako liderami UE, co ma także chronić nasze interesy (np. energetyczne) w relacji z Rosją.

Analogiczne pytanie można postawić w odniesieniu do polityki (zagranicznej i historycznej) naszego zachodniego sąsiada.

W PRL wmawiano nam kłamstwa o tysiącletniej wrogości Polski i Niemiec i tuszowano wojny z Rosją (np. krytykując w czambuł Dymitriady).
Dziś mamy inne sojusze, nie ma więc co się dziwić innej polityce historycznej.

Ja osobiście uważam, że sprawy zagraniczne II RP przesrała na starcie i później tylko brnęła w błędzie założycielskim, jakim była wiara w mocarstwowe przeznaczenie Polaków. Wierzyliśmy, że mniejszym sąsiadom (jak i mniejszościowym narodom we wspólnym kraju) mamy prawo dyktować warunki, że nie jest nam potrzebna ich sympatia ani sojusze. Wierzyliśmy, że zasługujemy na miejsce wśród globalnych imperiów, między Francją i Anglią. Liga Morska i Kolonialna itp. bzdety.

A gdy przyszły poważne tarapaty, nie mogliśmy wyjść ze zdziwienia, że "niewdzięczne" Mocarstwa nas wykorzystały do własnych cynicznych kalkulacji, rzucając na żer Hitlera i Stalina tak samo, jak naszych małych, pogardzanych sąsiadów. Równie zszokowani byliśmy "niewdzięcznością" miejscowych Żydów i Rusinów, którzy władzę Polaków bez niechęci zamieniali na władzę Bolszewików, lub Niemców (w przypadku Rusinów). Cóż za przykra niespodzianka.

Otóż śmiem twierdzić, że sojusz z Hitlerem nic by nie pomógł. W najlepszym razie w oczach wszystkich nacji Środkowej Europy (a pewnie i zachodniej "opinii publicznej") dochrapalibyśmy się pozycji Węgier: znienawidzonych panów, których kraj przy pierwszej okazji należy pozbawić dominacji a sporne terytoria rozdzielić po wszystkich dookoła.

@Redakcja
Piaśnica jest rzeczywiście skandalicznie zapomniana. Ale Gdańska tak naprawdę Polska w 1939 aż tak bardzo nie potrzebowała. Mieliśmy juz Gdynię. Oczywiście ... historia ... gdańscy Polacy ... honor - nie lekceważę tego. Ale sprawą życia i śmierci to się stało dopiero po 1 września 1939.
Teoretycznie można było podjąć grę i odpuścić. Nie wystawiać się na pierwszy strzał.
Nie jestem peiwen czy to by jednak cokolwiek dało. Mogliśmy na tych kombinacjach wypaść jeszcze gorzej. Pomorze Zachodnie, Śląsk, Mazury mogły po wojnie zostać częścią NRD (ew. czymś na wzór enklawy kaliningradzkiej) a nie Polski. A Polska (W-wa, Poznań, Kraków i ew. Gdynia) republiką radziecką. Tak też mogło to się skończyć.

Napisał/a: JORGE>70 lat temu polska dyplomacja wykonała mistrzowski ruch

Napisał/a: col. Miles Quaritch na nic lepszego nie zasłużyliście

Wyjaśnienie Piotra Zychowicza

Szanowna Redakcjo,

na portalu rebelya.pl opublikowany został fragment zapisu mojego wystąpienia w Krakowskim Klubie Wtorkowym, który został umieszony w książce „Zanim nastąpił przełom”. Znalazło się w tym fragmencie zdanie, którego nigdy nie wypowiedziałem, ale które przeoczyłem podczas autoryzacji tekstu. Jest więc to moja wina i bardzo przepraszam za wynikłe stąd nieporozumienie.

Chodzi o zdanie następujące:

„Pozwala to sądzić, że po oddaniu Niemcom Gdańska, Poznania i Śląska, Hitler poprzestałby na tym i nie stawiał dalszych żądań, jak utarło się pisać w naszej historiografii.”

W rzeczywistości zdanie brzmieć powinno:

„Pozwala to sądzić, że po wyrażeniu zgody na włączenie Gdańska do Rzeszy i przeprowadzenie autostrady eksterytorialnej przez Pomorze, Hitler poprzestałby na tym i nie stawiał dalszych żądań w sprawie Poznania czy Śląska, jak to utarło się pisać w naszej historiografii.”

Różnica jak Państwo widzą jest zasadnicza.

Jeszcze raz przepraszam za zamieszanie. Już skontaktowałem się z wydawcą książki, żeby poprawił ten passus w ewentualnych dodrukach.

Z wyrazem szacunku

Piotr Zychowicz

Niezła ta "pomyłka". Szkoda gadać.
Wracając do samego sporu to przyznaję, że zaczynają mnie nudzić te wszystkie szerokie dyskusje na temat takich czy innych "obłędów". Sprowadzają się do jednego: "z Niemcami nie należało się bić tylko im dać wszystkoo czego chcą". Snucie teorii "najpierw z Niemcami potem przeciw nim" jest po prostu śmieszne. Tak jakby w 1939r. można bylo przewidzieć wszystko co sie stanie w następnych latach.
1. Trzeba przyjąć do wiadomości, że nasze położenie w 1939 było tragicznne. Między Hitlerem a Stalinem. Nie było dobrych rozwiązań. Łudzenie się, że Hitler później już o nic więcej by się nie upomniał i zadowolił się Gdańskiem (bo lubil Piłsudskiego) jest naiwne. Polacy i tak wiele do powiedzenia w Gdańsku nie mieli więc po co Hitler o ten Gdańsk się awanturował? Czy to aby nie był jedynie pretekst? Mogliśmy jedynie próbować odsunąć od siebie pierwsze uderzenie (choć nawet to trudno powiedzieć na pewno) , ale pytanie jest takie: czy nie ustawiłoby to nas na stałe jako sprzymierzeńca Niemiec? Czy potem mielibyśmy jakiekolwiek pole manewru?
W ogóle przypominanie jak to Hitler nas cenił już mnie zwyczajnie irytuje. Tak bardzo nas cenił, że zafundował nam różne Piaśnice i warunki okupacji 10 razy cięższe niz we Francji, której, jak rozumiem, Hitler nie lubił. No chyba, że miłość Hitlera do wszysktich sąsiadów była tak wielka, że Francuzów po prostu lubił troszeczkę bardziej.
2. Wojna miała dla Polski skutki straszne. Ale wcale nie jest powiedziane, że gorzej być nie mogło. Mogło! Jak już pisałem, mogliśmy skończyć jako szczątkowa republika radziecka. Nie tylko bez Ziem Odzyskanych ale też bez Przemyśla czy Białegostoku. Jestem w stanie również sobie wyobrazić kolejne 10 mln wywiezionych na Sybir czy do Kazachstanu.
3. Zamiast rozgrywania w nieskończoność dawno przegranych bitew należałoby raczej poświęcić więcej energii na tworzenie programu na dziś i jutro. Co zrobić żeby w następnym pokoleniu nie stracić Ziem Odzyskanych? Jak odbudowywać polskie wpływy na dawnych Kresach?
4. Last but not least. Germanofilstwo staje się dzisiaj równie nieznośne jak rusofilstwo w czasach PRL.

Napisał/a: dej kerz Niemcami nie należało się bić tylko im dać wszystkoo czego chcą

A to jest zdecydowanie bardziej racjonalna propozycja od fantastycznych wizji Zychowicza.
W odróżnieniu od czczej spekulacji, mamy bowiem przykłady z realnej historii: Czesi oddali Niemcom wszystko i per saldo wyszli ciut lepiej niż Polacy. Po wojnie oddano im cały Sudetenland i pozwolono wysiedlić zeń Niemców.

A przecież, gdyby ultimatum Hitlera zostało spełnione, raczej nie nastąpiłby atak 1.09, a co za tym idzie, także i 17.09. Pytanie, kto zyskałby więcej w grze na czas nie da się już rozstrzygnąć. Z pewnością jednak RP miałaby nieco czasu na dyplomację i wojenne przygotowania. Być może wyścig zbrojeń powstrzymałby wybuch wojny...

@odys
Podzielam Twoje zdanie. Choć zdajmy sobie sprawę, że to tylko gdybanie jest. Przyjęcie niemieckiego ultimatum oznaczało odrzucenie gwarancji brytyjskich. A Hitler domagał się od nas sojuszu wojskowego. I to w sytuacji gdy szykował wojnę przeciwko Francji. O wojnie z Rosją na razie (w 1939) mowy nie było. Potrafimy to sobie wyobrazić? Pochód z Hitlerem na Paryż? Albo udział w bitwie o Anglię? Cyrk Skalskiego w Messerschmittach 109 strącający Hurricany RAFu?
Beck prawdopodobnie ocenił, że Gdańsk jest tylko pretekstem. A więc skoro ma być wojna z Niemcami to jedyną nadzieją było wciągnięcie do wojny po naszej stronie Francji i Anglii - najsilniejszych ówczesnych mocarstw. Kalkulacja "czeska" (poddajmy się bez wystrzału a może za parę lat ktoś nas wyzwoli) w przypadku Polski raczej nie mogła mieć zastosowania.
Gdybanie .. gdybanie ...

Ależ okoliczność, że Niemcy nas (generalnie) "nie lubili" obciąża Becka a nie Zychowicza...

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.