Od redakcji

Hypki słyszy głosy

19.01.2012

- Mam już dość tematu Smoleńska - twierdzi redaktor naczelny "Skrzydlatej Polski" Tomasz Hypki. Ma prawo być zmęczony. Przez ostatnie 20 miesięcy był głównym medialnym "smoleńskim ekspertem". Zawsze obwiniał za katastrofę tylko Polaków i wypowiedział wiele kontrowersyjnych tez, których wartość negatywnie zweryfikował upływ czasu.

Od 10 kwietnia 2010 najczęściej w mediach jako ekspert od katastrofy występuje Tomasz Hypki. Najczęściej przedstawiany jako inżynier lotnictwa, działacz opozycyjny w PRL i  prezes Agencji Lotniczej Altair, sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa. Ostatnią funkcję sprawuje nieprzerwanie od 1990 r.

Po prawie dwóch latach Hypki twierdzi jednak, że ma dość.

- To denerwujące. Mam już dosyć tematu Smoleńska. To bez sensu. Zwracanie uwagi na pięcio- i dziesięciorzędne sprawy, które nie mają wpływu na ocenę przyczyn tej katastrofy - mówił w TOK FM nazajutrz po konferencji prokuratury ws. śledztwa smoleńskiego Tomasz Hypki.

I dodawał: „Powinniśmy skupić się na naprawie państwa. Do katastrofy doszło nie z powodu ostatnich sekund lotu, kiedy samolot się rozpadał i piloci nie byli w stanie nad nim zapanować. Przyczyny były lata wcześniej, miesiące wcześniej, godziny wcześniej. W czasie szkolenia i przygotowania lotu popełniano mnóstwo błędów”.

Kolejny atak na gen. Błasika

Na ostatniej głośnej konferencji prokurator Ireneusz Szeląg przedstawił wynik badania prowadzonego przez biegłych z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych. Nie rozpoznali oni na nagraniu z kabiny głosu dowódcy Sił Powietrznych. Dla Tomasza Hypkiego nie ma to znaczenia. I tak winą za katastrofę obarcza gen. Błasika.

Hypki stwierdził, że znał i lubił generała Błasika. - Ale to za jego czasów doszło do upadku szkolenia i bałaganu w siłach powietrznych – ocenił w TOK FM. - Musimy oddzielić człowieka od funkcji, którą pełnił – dodał. Hypki od samego początku bronił Rosjan i oskarżał Polaków. Do tego stopnia, że dowierzał bardziej raportowi MAK niż raportowi Milllera.

- Rosjanie mają o wiele większe doświadczenie w kwestii wyjaśniania katastrof lotniczych – stwierdził 2 sierpnia, gdy słynna komisja Anodiny komentowała raport komisji Millera. - Zgodnie z prawdą Rosjanie stwierdzili, że strona polska nic nowego do sprawy nie wniosła, tj., że załoga lądowała, a nie próbowała odejść na drugi krąg, jak usiłowała nas przekonać komisja Millera - ocenił dalej Hypki w rozmowie z PAP.

W kolejnej części ówczesnej rozmowy z PAP powtórzył ustalenia Rosjan. Zdaniem wydawcy „Skrzydlatej Polski” na załogę były naciski ze strony dowódcy sił powietrznych. - Trudno powiedzieć, że gen. Błasik, będąc w kabinie, nie wywierał nacisków na pilotów. Każdy z własnego doświadczenia wie, że jak szef stoi nad głową - szczególnie jeśli to jest szef, od którego zależy całe życie zawodowe, cała kariera, a jest się młodym człowiekiem, a to byli młodzi ludzie - to trudno powiedzieć, że nie miał na nich wpływu - zauważył ekspert.

W momencie, kiedy znamy wynik analizy fonoskopijnej potwierdzającej brak głosu gen. Błasika, warto przypomnieć słowa Hypkiego. - Gdyby generał siedział cicho, to byśmy nie wiedzieli, że on tam w ogóle był, a on mówił, że nic nie widać, odczytywał wysokość – mówił Tomasz Hypki. Dla porządku odniósł się również do stanu rosyjskiego lotniska. - Według mnie stan lotniska miał minimalny, jeśli w ogóle jakikolwiek, wpływ na katastrofę - ocenił.

I jeszcze jeden cytat. Styczeń 2011 r, TVP Info. - Nie można zbagatelizować faktu obecności alkoholu u Błasika. To jest fakt bardzo przykry i bolesny. To jeszcze jeden gol do naszej bramki, który rzuca cień. Choć decydująca jest trzeźwość pilotów - mówił Hypki.

W połowie lutego 2011 r. rosyjskie władze zorganizowały pamiętną konferencję, która zaskoczyła polskie władze. Zaskoczony był szef MON, szef MSW i akredytowany przy MAK płk. Edmund Klich. Premier Donald Tusk był tak zdumiony, że na kilka dni zapodział się gdzieś w Dolomitach.

Ani trochę zaskoczony nie był redaktor „Skrzydlatej Polski” Tomasz Hypki. Stwierdził, że o konferencji wiedział już 3 tygodnie przed nią od „jakiegoś kolegi”. Mało tego, miał też zaproszenie. Nie skorzystał jednak z niego, bo „nie miał czasu”.

Czas miał za to miesiąc później. Krótko po ogłoszeniu raportu MAK Hypki komentował to wydarzenie w „Głosie Rosji”, państwowej spółce radiowej mająca za zadanie budowanie pozytywnego wizerunku Rosji na  świecie. Nawet pobieżny research rosyjskich portali wystarczy do stwierdzenia, że Hypki jest tam bardzo wziętym komentatorem. Swoisty przedstawiciel „polskiej opinii publicznej”.

Wersja o czterokrotnym lądowaniu

Zresztą, już kilka godzin po katastrofie ekspert powtarzał tezy o pilotach, którzy czterokrotnie podchodzili do lądowania. Potem za każdym razem gdy miał okazję, poddawał w  wątpliwość kompetencje i krytykował decyzje pilotów rządowego samolotu, który rozbił się w Smoleńsku.

Dobrym przykładem jest tekst „Trudna prawda o polskich błędach”, który w styczniu 2011 r. opublikował w „Rzeczpospolitej”. Publikację komentował wówczas m.in. Bronisław Wildstein.

- Zanim powoła się na jakikolwiek fakt i przeprowadzi jakiekolwiek rozumowanie, ogłasza: „Nie ma żadnych wątpliwości, że całość odpowiedzialności za katastrofę spoczywa na stronie polskiej.” Czysty profesjonalizm! – ocenił publicysta tekst i tezy Hypkiego.

W czarnych barwach Hypki rysował i rysuje także sytuację panująca w polskim lotnictwie wojskowym. Jednym z głównych obiektów jego krytki pozostawał nieprzerwanie szef MON Bogdan Klich.

Hypki i Ostrowski Arms

Nasz „bophater” absolwent Wydziału Mechaniki, Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej od lat 80., kiedy to zaczął pracować w Zespole Lotniczych Konstrukcji Kompozytowych jest związany z przemysłem zbrojeniowym.

W pierwszej dekadzie III RP Hypki współpracował z Szefostwem Techniki Lotniczej MON. W tym czasie jego firma przygotowywała razem z Instytutem Lotnictwa projekt budowy samolotu bezzałogowego o nazwie „Sowa”, przeznaczonego do wojskowych celów wywiadowczych.

Gdy w 2004 r. Wojskowe Służby Informacyjne skompromitowały się w sprawie przetargu na uzbrojenie irackiej armii, wspierając małą firmę Ostrowski Arms, „wojskówki” bronił właśnie nasz ekspert. Przekonywał, że stojący na czele firmy Andrzej Ostrowski jest jedynie niegroźnym mitomanem, a służby przecież mogły nie wiedzieć wszystkiego. Kto zatem zawinił przy tym przetargu? Zdaniem Hypkiego – Amerykanie, którzy o pomoc poprosili Ostrowskiego.

Cały problem polegał na tym, że firma Ostrowski Arms starała się o to możliwość zbrojenia irackiej armii, nie mając pozwolenia na międzynarodowy obrót bronią. Andrzej Ostrowski miał jednak dobre kontakty w politycznych kręgach lewicy. Ten fakt oraz wsparcie WSI pozwoliły mu na dobicie zbrojeniowego interesu.

W piśmie „Raport” Hypki opublikował wtedy artykuł „Na zachodzie bez zmian. W Polsce wraca stare?”. – Ten artykuł dobrze ilustruje cały problem, jaki jest z Tomaszem Hypkim – mówi nam nasz informator, pracujący dla wojska analityk.

Tekst jest analizą globalnego rynku zbrojeniowego z uwypukleniem rankingu firm z sektora zbrojeniowego. – Ta merytoryczna analiza, która jest bardzo dobrą robotą jest pomieszana z polityczną agitką. Widać w tym konkretny cel – wskazuje nasz informator.

„Niewiele brakowało, by rząd PiS zniszczył Bumar, delegując do jego władz niekompetentne osoby z klucza partyjnego i niszcząc jego otoczenie, w tym struktury MON i służby specjalne (…). Co gorsza, wyciekały z niego ważne dane i dokumenty. Członkowie zarządu otwarcie przekazywali informacje zatrudnionym w mediach kolegom” – przekonywał na łamach „Raportu” Tomasz Hypki.

Jednocześnie spuścił zasłonę milczenia na fakt, że to właśnie Tomasz Szatkowski, który z nadania rządu PiS znalazł się w Bumarze, jako jedyny złożył doniesienie do prokuratury o nieprawidłowościach mających miejsce w koncernie. Ekspert nie kwapił się też do opowiadania o nielegalnych interesach, które ludzie WSI próbowali robić w Bumarze. Na przykład o kradzieży elementów Tafiosa, unikalnej polskiej technologii wojskowej do wykrywania skażeń, którą próbowali wywieźć za granicę, bez wiedzy autorów konstruktorów i MON, ludzie związani z WSI i Bumarem.

Gdy stał się sławny, pytania o przeszłość i interesy Tomasza Hypkiego zaczęli zadawać internauci. W zaskakujący sposób ekspert odniósł się do nich na blogu dziennikarza Krzysztofa Leskiego.  "Jednym z ciekawszych wątków w tych wszystkich "komentarzach" jest łączenie mnie z WSI. To oczywiste pomówienie - funkcjonujące na opisanych powyżej zasadach. Ciekawe jest to, że autorom tych pomówień zupełnie nie przeszkadza, że oficerem WSI był mjr Michał Fiszer - manipulant wychwalający swego czasu agresję na Irak, czy zakup na skrajnie niekorzystnych dla Polski warunkach samolotów F-16, a teraz wypowiadający masę bzdur na temat katastrofy pod Smoleńskiej” – napisał Tomasz Hypki na swoją obronę.

MM

  • Traianvs
    19.01.2012

    Powinno się pisać w zasadzie H***i. Można by spytać, czy przypadkiem ten pan nie śmierdzi ostatnią mendą i gnidą na kilometr.Ze środowiskiem PiS ma oczywistą kosę od publikacji aneksu do raportu o likwidacji WSI, chociaż w pismach jego agencji zawsze można było zauważyć przechył ku SLD.

  • Pref de Zoo
    19.01.2012

    Miejsce Hypkiego jest na Nowogrodzkiej.

  • Emma Emma
    24.01.2012

    Widziałam dzisiaj Hypkiego w TVPInfo.
    To nie jest facet , z którym samotna kobieta wsiada do windy.

.

Notki

Moje komentarze

17 maja 2012 22:20:27 Obraz kobiety w powieściach ...

Napisał/a: Laura Kwaśnicka bardzo ok, za to ten obrazek badziewny... a jakie są te sceny erotyczne, o których pisze recenzentka? aaa? ...

17 maja 2012 10:39:24 Kto zgasi światło na ...

Napisał/a: Plankton Drążący Rebelkę(Wolfwind) Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl piłujo? piłujo, piłujo. Człowiek nawet spytać nie może, bo zaraz mu powiedzo, że " trzeba se było doczytać" ... :) :)))))))))))...

17 maja 2012 10:22:28 Infoafera. W jakim celu ...

Napisał/a: Pref de Zoo Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl Gmyz nie słynie z "wrzut". Jeśli pisze, to coś wiePytanie jest, dlaczego zajmuje się tym CBA. bo prokuratura zleciła CBA?...

17 maja 2012 10:20:34 Infoafera. W jakim celu ...

Napisał/a: Kryz Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl jesli pisze to znaczy że coś jest na rzeczy i niedługo wyjdą nowe kwiatki, nowe zatrzymaniaNie no oby tak było. Jednak po przeczytaniu "Z mocy bezprawia" przestałem wierzyć w czysto informującą ......

17 maja 2012 10:12:01 Infoafera. W jakim celu ...

Napisał/a: Kryz Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl Jeśli pisze, to coś wieNo i właśnie napisał "coś wiem". Coś zabezpieczył w ten sposób? Czy wspomógł? jesli pisze to znaczy że coś jest na rzeczy i niedługo wyjdą nowe kwiatki ......

17 maja 2012 10:11:06 Kto zgasi światło na ...

Napisał/a: Plankton Drążący Rebelkę(Wolfwind) Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl Napisał/a: Plankton Drążący Rebelkę(Wolfwind) Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl jak przeczytaliśmy, że na Euro 2012 TVP straci minimum 50 mln zł. to nam szczena opadła. Na megakomercyjnej ......