Dziękujemy, Hakir. Tak, to jest właśnie link...
Nawalny i Akunin. Czy Rosja powinna być mniejsza?
24.01.2012Imperium rosyjskie we współczesnym świecie nie ma szans przetrwania - twierdzi znany bloger i najpopularniejsza "twarz" rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny. Jego zdaniem państwo narodowe to europejska droga rozwoju Rosji, a hasła globalnej dominacji to uzasadnienie grabieży narodu przez obecne władze rosyjskie.
Rozmowa Borysa Akunina z Aleksiejem Nawalnym, którą nadało jakiś czas temu radio Echo Moskwy, to znakomity przykład zderzenia starej Rosji z jej nową, kształtującą się od 20 lat postacią. Do niedawna Akunin, autor popularnych także w Polsce popularnych powieści kryminalnych, siedział cicho. Teraz natomiast firmuje masowe wystąpienia przeciw polityce władz rosyjskich. Nagle uznanego i popularnego pisarza zaczęły kłuć w oczy patologie systemu, a w tym konkretnym przypadku sfałszowanie wyników wyborów do Dumy.
Znamienne jest pytanie, jakie Akunin zadaje Nawalnemu, a dotyczące terminu „rosyjskie państwo narodowe”. Termin ten niepokoi przedstawiciela tradycyjnej rosyjskiej „demokratycznej inteligencji”, która brzydzi się wszelkimi nacjonalizmami, a więc w rezultacie do ZSRR żywi ambiwalentny stosunek. Bo z jednej strony odcina się od całego dziedzictwa ideologii komunistycznej, ale z drugiej – pozostaje zauroczona imperialnym oddziaływaniem rosyjskiej kultury na wszystkie narody zamieszkujące Związek Sowiecki.
Akunin, z pochodzenia Gruzin (właściwe imię i nazwisko – Grigorij Czchartiszwili), podobnie jak chociażby ikona rosyjskiej liberalnej opozycji, mający pochodzenie ormiańsko-żydowskie, Garri Kasparow, w istocie deklaruje się jako patriota imperium rosyjskiego. Tymczasem Nawalny, 36-letni prawnik i bloger, jeden z przywódców obecnych protestów odpowiada, że „rosyjskie państwo narodowe” to alternatywa dla prób zbudowania w Rosji XIX-wiecznego imperium. „Takie coś [owo imperium] we współczesnym świecie nie ma szans przetrwania” – dodaje.
Dalej Nawalny wyjaśnia: „Źródłem władzy w państwie narodowym jest naród, obywatele, a nie uprzywilejowana elita, szermująca hasłami podboju połowy świata i globalnej dominacji, i pod tym sosem grabiąca ludność maszerującą w stronę Oceanu Indyjskiego. (…) Państwo narodowe to europejska droga rozwoju Rosji, to nasz miły, przytulny, a do tego mocny i pewny, europejski domek”.
Czyżby młody działacz opozycyjny gotowy był pójść drogą, którą co jakiś czas wskazują znane osobistości z kręgów liberalnych i prozachodnich, chociaż między sobą zasadniczo się różniące, takie jak Władimir Bukowski, Andriej Iłłarionow, Lilia Szewcowa? To właśnie z ust tych ludzi padają wypowiedzi na temat nieuchronnego kurczenia się terytorium Rosji. Uważają oni bowiem, że od Federacji Rosyjskiej będą się odłączać ziemie, których gospodarzami są nie-Rosjanie. Zdaniem Szewcowej, Rosja może na tym zyskać między innymi dlatego, iż przestanie zarażać się kulturą polityczną wchodzących w tej chwili w jej skład rozmaitych „sułtańskich dyktatur”, na przykład reżimu Ramzana Kadyrowa w Czeczenii.
Od tego, czyje racje zwyciężą – Akunina czy Nawalnego – zależy nie tylko przyszłość Rosji, ale i jej sąsiadów. Ciekawe, że pewne hasła i terminy tracą znaczenia, do których byliśmy przez wiele dziesięcioleci przyzwyczajeni. Nacjonalizm rosyjski nie musi już oznaczać ekspansywnej polityki odzyskiwania wpływów w krajach dawnego bloku wschodniego. Może natomiast postulować po prostu ciepłą wodę w kranie. Ale oczywiście nic nie jest przesądzone.
FM
Na zdjęciu: od lewej - Aleksiej Nawalny i Borys Akunin (rusbp.info)






col. Miles Quaritch
24.01.2012
lubię teg Nawalnego
powrót Rosji do granic Księstwa Moskiewskiego zrobiłby dobrze wszystkim, z Rosjanami na czele
mrdataPL
24.01.2012
Głupie pytanie i tyle. Przecie każden wie, że Rosja jak najbardziej powinna być mniejsza!
odys
25.01.2012
Z perspektywy Polski, chyba lepsze słabe Imperium Osmańskie, niż silna republika narodowa Ataturka za płotem. Albo: lepsze archaiczne CK Austro-Węgry, niż Austria z radością witająca syna swej ziemi podczas Anschlussu, oraz Bratankowie, gotowi na pakt z diabłem, by odrobić straty z Trianon.
Bo na demontaż imperium w stylu brytyjskim to bym nie liczył.
Wasz Ksenobiologiczny Głos Rozsądku
25.01.2012
Niech żyje wolna Karelia - turkulliturirurinainen!
barbarzynca
25.01.2012
@Odys: nie zgadzam sie, eurazyjska, putinowska Rosja to nie CK i nie Imperium Osmanskie, ale nihilistyczne imperium, poza tym warto spojrzec na Rosje z perspektywy samych jej mieszkancow, a nie tylko nas, bo "imperskosc" to nie tylko agresywne apetyty w kierunku zachodnim, ale i problem tozsamosciowy tego kraju, i wracam do mojej "rosyjskiej idei" - albo Rosja bedzie soba, a wiec bedzie chrzescijanska, europejska, nowogrodzka albo bedzie eurazyjska hybryda, dziedzictwem Iwana Groznego i opryczniny, mrocznym moskiewsko-petersburskim imperium, ktore zamecza nie tylko sasiadow, ale i samych Rosjan, oczywiscie powrot do Nowogrodu dzis wydaje sie jakas gigantyczna rewolucja cywilizacyjna, bo Rosja od 500 lat trzasa oprycznicy, czy to w carskim wydaniu, czy komunistycznym, czy liberalno-demokratycznym, czy suwerenno-demokratycznym, wszystko jedno, ale wymiana pokolen moze okazac sie dla Rosji szansa, i wtedy moze czeka nas to, o czym mowi Nawalny, bo przypomnijmy sobie, czy przecietny Polak w roku 1985, nienawidzacy komuny, spodziewal sie, ze cztery lata pozniej blok wschodni zacznie sie rozlatywac
odys
25.01.2012
@Barbarzyńca: OK, zgoda, że mamy nihilistyczne imperium, władane przez opryczninę. Tak. Ale że po przejściu dekolonizacji zamiast Moskwy będzie Nowogród Wielki, to pobożne życzenia. Chciałbym, by tak było, ale nie wierzę. Chrześcijaństwo? Gdzieś tak, owszem, zwłaszcza że islam zostanie za granicą. Ale nie jest to jedyna idea, mogąca napedzić nową Rosję.
Tak, w latach 80 mało kto miał wiarę, że komuna się skończy. Ale gdy się skończyła, okazuje się np. że IIIRP nie do końca spełnia nadzieje dawnych antykomunistów, o części dzisiejszych rodaków nie wspominając. A chrześcijański fundament naszego społeczeństwa też niekoniecznie daje takie owoce, jak byśmy chcieli.
Rosja imperialna jest archaicznym, wyniszczonym i zbyt wielkim państwem, rządzonym przez wątłe elity wyniszczonego narodu, które nie radzą sobie z licznymi wyzwaniami zewnętrznymi i wewnętrznymi. FR musi ogromne siły i środki przeznaczać na utrzymanie imperialnej armii (na którą jej nie stać i nie będzie stać długo), próby prowadzenia globalnej polityki na miarę Chin czy USA, utrzymanie i eksplorację azjatyckich przestrzeni z całym ich bogactwem lokalnych konfliktów... Dla takiej Rosji, Europa jest może i ważnym, ale tylko jednym z kierunków. Polska zaś jest marginesem działań. Działań przerastających możliwości, przez co niedoskonałych, możliwych do sabotowania nawet przez słabszych rywali.
Rosja narodowa, pozbawiona imperialnego balastu, to może być państwo o - powiedzmy - 90 milionowej populacji i terytorium jak na Europę ogromnym, ale już dość regularnie zaludnionym i zaopatrzonym w infrastrukturę. Możliwe do ogarnięcia administracyjną kontrolą, obroną wojskową, możliwym do stosunkowo szybkiego i racjonalnego doinwestowania. Z nadal olbrzymim potencjałem rozwojowym i zasobami naturalnymi. To państwo o politycznym potencjale porównywalnym do Niemiec czy Japonii, mogące w wyobrażalnym czasie osiągnąć podobny potencjał gospodarczy. Taka Rosja ma dwa obszary działań polityki zagranicznej: azjatyckie państwa postkolonialne (jak postfrancuska Afryka), ale przede wszystkim Europa. Taka Rosja może mieć siły i środki, by z Europą grać znacznie sprawniej niż dziś. Może stowarzyszyć się z UE ciaśniej niż Turcja i prędzej od niej do UE przystąpić.
Dziś Polska nie leży -- wbrew potocznym sądom -- między Rosją a Niemcami. Jest w UE, z coraz bardziej dominującą RFN. FR jest sąsiadem, partnerem i rywalem dla UE, nie zaś samej RP.
Jednak jeśli Rosja stanie się państwem narodowym, to mozemy naprawdę znaleźć się - wraz z państwami LBU - na powrót między nią a Niemcami. Państwami niebezpiecznie adekwatnymi wobec siebie i potężniejszymi od nas.
Bardzo prawdopodobne, że narodowa Rosja będzie - kiedyś - dobrym państwem dla Rosjan. Będzie jednak trudnym sąsiadem dla Polski.
Zanim to się stanie, będzie całe wielkie "pomiędzy". Demontaż imperium z gigantycznym arsenałem jądrowym i siecią agenturalną, pod nosem Chin, Indii i mnóstwa muzułmanów, to nie spacer. I jeszcze: tak jak do dziś wielu Rosjan płacze po stalinowskiej potędze, tak i w nowej Rosji nie zabraknie takich, którzy będą pielęgnować imperialne resentymenty. A pamiętajmy, że i we Francji w latach 60 bywały spiski wojskowe i terroryzm w reakcji na deokolonizację. Wiele krwi popłynie, nie tylko rosyjskiej.
Krótko mówiąc: historia może się tak potoczyć, że FR zniknie, a na jej gruzach powstanie Rosja, jakiej nie było. Ale na myśl przed tym procesem ciarki mi idą po plecach. Bardzo być może, że to egoizm i tchórzostwo.
Pozdrawiam