Od redakcji

Memches: Przeciw konserwatywnym kołysankom

26.01.2012

W czasach PRL Vogelinem zachwycali się dysydenci od Legutki do Michnika. 20 lat po upadku realnego socjalizmu czas jednak przestać bać się słowa "postęp". Trzeba popychać świat do przodu, budować Królestwo Boże na Ziemi. Nie dajmy się demobilizować kołysankom a la Eric Vogelin - pisze Filip Memches w recenzji zbioru pism Erica Voegelina.

Jednym z największych efektów wychowawczych komunizmu okazało się odebranie ludziom odwagi snucia marzeń.

Komunizm kompromitując się pod względem praktycznym, całkowicie zdeprecjonował wszelkie przejawy myślenia utopijnego. Dobrze to oddaje klimat intelektualny panujący w latach 80. ubiegłego wieku wśród elit solidarnościowych. Gdy PRL chylił się ku upadkowi, w wydawnictwach podziemnych prym wiodły publikacje autorstwa myślicieli konserwatywnych, tropiących ślady złowieszczej świeckiej gnozy. Szczególnie wyróżniał się na tym polu Eric Voegelin.

Voegelinem zachwycali się dysydenci od prawa do lewa: od Ryszarda Legutki do Adama Michnika. W przypadku lewicowych weteranów wydarzeń marcowych roku 1968 koncepcje amerykańskiego filozofa uzasadniały na poziomie teoretycznym konieczność porzucenia rojeń o „socjalizmie z ludzką twarzą”. Dostrzegając manowce, na jakie prowadzi świecka gnoza, dawni marksistowscy rewizjoniści żegnali się z gorącymi wizjami ideologicznymi i pomału dojrzewali do chłodnego, beznamiętnego projektu liberalnej demokracji, która stawia ludziom minimalne wymagania moralne (bo przecież – jak sądzono – każdy maksymalizm moralny prowadzi do totalitaryzmu).

„Od Oświecenia do rewolucji” to kolejna wydana po polsku książka Voegelina. Niewiele nowego wnosi ona jednak do naszej wiedzy o głównych wątkach jego myśli. Szwarccharakterem opowieści pozostaje dziedzictwo oświecenia jako filozoficzne podłoże XX-wiecznych totalitaryzmów. A wszystko się zaczęło jeszcze wcześniej – w starożytności, a znalazło swoją kontynuację w średniowieczu. Niegdyś bunt przeciw niedoskonałej, doczesnej rzeczywistości przybierał charakter sekciarskiej religijności w postaci rozmaitych nurtów gnozy. Potem gnoza – podobnie jak i cała cywilizacja europejska – uległa sekularyzacji. Sekciarską religijność zastąpiła zatem sekciarska, tyle że świecka, filozofia obiecująca masom ziemski Eden na gruzach rewolucji przeciw staremu, zmurszałemu światu. Nie trzeba rzecz jasna wyjaśniać, czym się te obietnice skończyły.

Oczywiście trudno Voegelinowi odmówić słuszności. To prawda, lewicowe utopie zbankrutowały dlatego, że tkwił w nich głęboki antropologiczny błąd – przeświadczenie o możliwości trwałego, inżynieryjnego skorygowania natury ludzkiej, o tym, że da się zbudować porządek społeczny, w ramach którego cała zbiorowość będzie jedną wielką klasą próżniaczą, zażywającą szczęścia w „królestwie wolności”. Zresztą, skuteczna realizacja takiej utopii doprowadziłaby jedynie do demoralizacji człowieka. Tym niemniej po dwóch dekadach dzielących nas od upadku realnego socjalizmu może warto już skończyć z lenistwem konserwatyzmu i awersją wobec wszelkich mesjanistycznych projektów.

Paradygmat, jaki zaserwowali nam rządcy dusz III RP – wszystko jedno, czy ci z prawa, czy ci z lewa, czy ci podczepiający się pod Kościół, czy ci Kościół zwalczający – jest takim samym filozoficznym kłamstwem, jakim był panujący paradygmat epoki realnego socjalizmu. Cały czas jesteśmy bowiem mamieni obietnicami ziemskiego szczęścia. Jak nie ustrojem powszechnej sprawiedliwości społecznej, to wizją nieograniczonej konsumpcji, którą daje nam wolność kapitalizmu. I nic dziwnego. Tak jest trendy na Zachodzie, tak jest więc i trendy na Wschodzie.

Ale człowiek jako zwierzę polityczne i zarazem korona Bożego stworzenia posiada wolną wolą i może pójść inną ścieżką. A Polska nie musi być znowu papugą narodów. Od dwóch tysiącleci żyjemy w czasach ostatecznych, a więc w czasach jednej wielkiej rewolucji. Pogańska bojaźń wobec potęgi przyrody została pokonana na Golgocie. Nie bójmy się więc słowa „postęp”, nie bójmy się rozwoju, popychania spraw do przodu. Nie dajmy się demobilizować konserwatywnym kołysankom a la Eric Voegelin. Trzeba budować Królestwo Boże na ziemi. Przecież słowa Jana Pawła II, wypowiedziane w Warszawie w roku 1979: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”, nie przestały być aktualne.

 

Na czym więc owo budowanie Królestwa Bożego miałoby polegać? Na tworzeniu takiej rzeczywistości społecznej, która jest drogą ludzkiego zbawienia. Człowiek zaś podąża do zbawienia zmagając się z trudami codzienności, a nie rozkoszując się tym, co według Karola Irzykowskiego, nazywa się „życiem ułatwionym”. Ambitne cele wyrywają nas z zaklętego fatum bezwzględnych praw przyrody i pomagają nam stawać się kimś lepszym. Stawać się człowiekiem w całej jego pełni (na przykład wedle formuły: „Jedni drugich brzemiona noście”, Ga 6,2).

To nie jest żadna gnoza ani żadna utopia. To ewangeliczne zaproszenie do naśladowania Chrystusa. W wymiarze społecznym również. Chociaż – w przeciwieństwie do komunizmu – takie wyzwanie ma sens.

 

Filip Memches

 

Eric Voegelin, „Od Oświecenia do rewolucji”, przekład: Łukasz Pawłowski, wstęp: Paweł Śpiewak, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2011

  • Pressye
    26.01.2012

    Budowanie Królestwa Bożego na ziemi... Czy to nie straszliwa immenentyzacja eschatonu?! No dostanie się Panu od Czwórek!

  • Aleksandra S
    26.01.2012

    a Vogelin jest przeciw?

  • Dawid
    27.01.2012

    Czyli popiera Pan społeczne panowanie Chrystusa Króla?
    http://www.bibula.com/?p=2035

    Jeszcze tylko Msza w Prawdziwej Formie Rytu Rzymskiego i będzie z Pana całkiem udany integrysta ;D

  • odys
    27.01.2012

    Bardzo interesujące.

  • MalyFelek
    27.01.2012

    Czy to, co akurat Viktor Orban próbuje na Węgrze nie jest coś w tym rodzaju? Spełnienie nadzieji młodej generacji Węgrów na godne życie we własnym państwie, na solidarność społeczną.Czym jest społeczeństwo beż wizji? odmóżdżony motłoch,POlactwo....

.

Notki

Moje komentarze

Feb. 23, 2012, 12:58 p.m. Radio Wnet - program z ...

Dziękujemy, Hakir. Tak, to jest właśnie link...

Feb. 23, 2012, 12:43 p.m. Washington Post - liberalny , czy ...

wszystko naraz...

Feb. 23, 2012, 9:22 a.m. Szatan zaatakowal USA

a propos Santoruma, zrobiliśmy kiedyś wywiad z amerykańskim ekonomistą i demografem z Instytutu Badań nad Małżeństwem i Religią. Niedawno zorientowaliśmy się, że ten ośrodek to zaplecze eksperckie Santoruma. http://rebelya.pl/post/195/rodzina-recepta-na-kryzys...

Feb. 23, 2012, 12:32 a.m. Czy uchwalając Dzień Pamięci ...

e tam, już uchwalili Rok Skargi, Kraszewskiego, wsparli film Czarny Czwartek, nie zlikwidowali IPNu Gesty różne są, o prawą flankę elektoratu też dbają jakoś. I mają z tego profity, Komorowski nie zostałby prezydentem gdyby nie poparcie części środowisk patriotycznych...

Feb. 22, 2012, 2:27 p.m. Czy już wszyscy zdążyli ...

Napisał/a: Pluszak z Jamajki Bosak tam pisze? Nigdy typa nie lubiłam, już wiem, dlaczego. u nas też pisuje. I co teraz? :))...

Feb. 22, 2012, 2:09 p.m. Wyszkowski wieszczy zupełny koniec ...

Napisał/a: harcownik Wałęsa od dawna jest skończony i nic nie znaczy. Nie znam nikogo, kto by go poważnie traktował. Sam swoją megalomanią na to zapracował i nie było do jego kompromitacji potrzeby wyciągania sprawy Bolka. no, ale lotnisko swojego ......