na pewno nie dzięki prasie patriotycznej i katolickiej na kilkanaście recenzji komiksów patriotycznych żadne pismo do którego wysłałem nic nie opublikowało...
Antypolskie oblicze Czesława Miłosza
09.02.2012Śmierć Wisławy Szymborskiej, i dyskusja o jej twórczości gloryfikującej zbrodniczy komunizm, skłania do przypomnienia postaci innego noblisty Czesława Miłosza. Niezwykle interesującą prace na jego temat napisał historyk literatury, nauczyciel akademicki, pracownik naukowy Instytutu Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Jan Majda. Dodatkowo w pracy Majdy niezwykle aktualny, w obliczu prześladowań Polaków na Litwie dokonywanych przez państwo litewskie, jest temat litewskiego nacjonalizmu i antypolonizmu noblisty.
Jan Bodakowski
Antypolskie oblicze Czesława Miłosza
Śmierć Wisławy Szymborskiej, i dyskusja o jej twórczości gloryfikującej zbrodniczy komunizm, skłania do przypomnienia postaci innego noblisty Czesława Miłosza. Niezwykle interesującą prace na jego temat napisał historyk literatury, nauczyciel akademicki, pracownik naukowy Instytutu Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Jan Majda. Dodatkowo w pracy Majdy niezwykle aktualny, w obliczu prześladowań Polaków na Litwie dokonywanych przez państwo litewskie, jest temat litewskiego nacjonalizmu i antypolonizmu noblisty.
Jan Majda w swojej książce „Antypolskie oblicze Czesława Miłosza” wydanej przez wydawnictwo Ostoja, zarzucał Miłoszowi że ten: lżył Polskę, umniejszał zasługi Polaków, oczerniał Polaków, dezawuował polski patriotyzm, katolicyzm i kulturę Polski, kpił z polskości. Majda zarzucał Miłoszowi że „prawie każda jego książka była brutalnym paszkwile na Polaków i złośliwą dyskwalifikacją polskiej kultury”. Celem Miłosza miało być oczyszczenie z elementów polskich tożsamości kulturowej Polaków.
Autor „Antypolskiego oblicza Czesława Miłosza” przytaczał w swej pracy opinie wielu naukowców i twórców polskiej kultury o antypolonizmie Miłosza.
Miłosz, według Majdy, wielokrotnie wyrażał się swoje antypolskie obsesje. Już w II RP, w Wilnie w latach trzydziestych: gloryfikował komunizm i ZSRR (nie z pobudek ideologicznych ale z nienawiści do Polski). Czuł się Litwinem i litewskim nacjonalistą, gardził Polską i Polakami. W II RP Miłosz czuł się wyobcowany, brzydziła go otaczająca polskość.
Po II wojnie światowej Miłosz krytykował II RP. Gardził patriotyzmem młodzieży polskiej, Polskim Państwem Podziemnym, Armią Krajową, zbrojną walką z okupantem, rządem emigracyjnym. W swoim wierszu „Campo di Fiori” propagował kłamstwa o obojętności i zadowoleniu Polaków z eksterminacji Żydów w getcie. W okupowanej przez komunistów Polsce Miłosz skorzystał ze swoich kontaktów z komunistami i został dyplomatą władz stalinowskich w USA.
Po porzuceniu komunistycznych przełożonych, Miłosz na emigracji odmówił współpracy z Radiem Wolna Europa. Oceniał je jako zbyt polskie i katolickie. Jako litewski nacjonalista gloryfikował cierpienia Litwinów i gardził Polską. Pogarda Miłosza dla Polaków gorszyła nawet Amerykanów. Miłosz posunął się nawet, zdaniem Majdy, do propozycji przyłączenia PRL do ZSRR.
Według Miłosza przedrozbiorowa Polska była krajem prymitywnym i zanarchizowanym. Przepełnionym klerykalną paranoją. Krajem tchórzy którzy nie odnosili żadnych zwycięstw. Jedyną pozytywną siła w przedrozbiorowej Polsce była dla Milosza masoneria.
Oceniając odrodzoną II RP Miłosz gardził wszystkim. Od endeków po Wiadomości Literackie. Doceniał tylko rolę masonerii. Kościół katolicki oskarżał o szerzenie rasizmu. II RP uznawał za twór faszystowski i prymitywny. Z lubością przytaczał wszelkie negatywne opinie o przedwojennej Polsce. Przemilczał osiągnięcia Polaków w dwudziestoleciu międzywojennym. Samych Polaków opisywał jako prymitywów.
Wypowiadając się o walce Polaków z niemieckim okupantem, gardził Armią Krajową za jej nacjonalistyczną walkę. Za normalne uważał kolaborowanie z okupantem. Dla Miłosza odrażający był patriotyzm warszawiaków.
Wypowiadając się o III RP, Miłosz dalej manifestował pogardę dla Polski i Polaków. Uznawał istnienie Polski za szkodliwą anomalie. Polaków za groźnych prymitywów, brudasów i głupków. Indywidua zbrukane wszelkimi świństwami. Pijaków i nierobów.
Nawet język polski, Miłosz, uważał za prostacki. Literaturę polską uznawał za nacjonalistyczną propagandę pisaną przez psychopatów. Za szczególnie szkodliwy uznawał romantyzm, Mickiewicza, Słowackiego i Norwida. Noblista systematycznie umniejszał skalę polskiej twórczości i wartość artystyczną polskiej powieści z XIX wieku (Reymonta, Prusa, Sienkiewicza), dramatopisarzy (Wyspiańskiego) i poetów (Lechonia, Tuwima, Iwaszkiewicza, Herberta). W polskiej literaturze Miłosza raził patriotyzm Polaków, choć sam noblista manifestował litewski nacjonalizm. W swoich opracowaniach o literaturze epatował brudnymi plotami o twórcach. Negował istnienie polskiej literatury dla dzieci i młodzieży. Z polskich pisarzy cenił tylko Witolda Gombrowicza i Stanisława Brzozowskiego [ostatnio przypominanego przez Krytykę Polityczną].
Miłosz wielokrotnie również wyrażał swoją pogardę dla katolicyzmu. Katolicyzm uznawał za prymitywny zabobon, fundament szkodliwego polskiego patriotyzmu i destruktywnych walk narodowowyzwoleńczych. Miłosz obwiniał katolicyzm za ucisk klasowy. Świętego Maksymiliana Kolbę oskarżał o promowanie totalitaryzmu. W swej twórczości Milosz deklarował odrazę do katolicyzmu, bluźnił Matce Boskiej, popierał żądania homoseksualistów (razem z Szymborską).
Jan Bodakowski
http://capitalbook.pl/292-373-large/antypolskie-oblicze-czeslawa-milosza-jan-majda.jpg







Pan Robert
09.02.2012
Panie Janku, choć z natury nie jestem podejrzliwy, zaczynam pana podejrzewać o posiadanie antypolskiego oblicza... są jakieś granice pieprzenia bez sensu...
Nadia_Oriana
09.02.2012
Czytalam eseje Czeslawa Milosza, w ktorych pisal rowniez o katolicyzmie. Byly to eseje dot. jeszcze czasow dziecinstwa. Nie odczulam, by jakos wrogo sie do katolicyzmu odnosil. Nawet usmiechalam sie pod nosem, gdyz niektore doswiadczenia z zycia koscielnego mial podobne, np. karteczki do spowiedzi.
.
Po tych esejach wlasnie i po paru wierszach, jakos go polubilam i siegnelam po inne Jego utwory, ktore niestety nie podobaly mi sie. Odebralam Go jako wstretnego czlowieka i juz potem nie czytalam. Taki niesmak. Ale to raczej ogolny, nie dlatego, ze znalazlam cos antypolskiego.
Pan Robert
09.02.2012
Co takie wstrętne było?
Nadia_Oriana
09.02.2012
Sa ustepy w "Zniewolonym umysle", gdzie pisze zle o kolegach literatach, ktorzy zostali w kraju. I nie chodzi mi o to, ze napisal, ze ktos tam sie sprzedal nowej wladzy za samochod czy mieszkanie, tylko ogolnie pisal, ze spotykaja sie, dyskutuja, probujac jakos nowe idee karkolomnie oswoic i w ogole jacy to oni beznadziejni i co to za dyskusje. Wydal mi sie po prostu bubkiem, ktory wyjechal, a wiec mogl lepiej zobaczyc to cale g...I taki madry sie stal, och. Koledzy nie mogli wyjechac...Nie chodzi mi tez o to, ze to byla nieprawda, tylko wg mnie tak sie nie robi. Tym bardziej, ze istnialy juz lepsze ksiazki opisujace mechanizmy komunizmu, np. chocby Orwell.
Herbert nigdy tego nie zrobil, a tez troche przebywal za granica.
Pan Robert
09.02.2012
Orwell to abstrakcja... Miłosz i inni byli uwikłani w to całe gówno... może tam nie było czystych wyjść... jednak Zniewolony umysł rzucił jakieś światło w sensie intelektualnym i politycznym... Herbert nie zrobił tego, bo nie wyjechał... być może Miłosz wyjechał, bo zawsze poniekąd był poza Polską... przeczytaj Rodzinną Europę, Dolinę Issy tak na spokojnie... wolę jego pisarstwo, nawet jeżeli mógłbym mieć zastrzeżenia do jakiś konkretnych wyborów, od wypocin patriotycznych a głupich... a kiedy czytam na Forum (diabeł mnie podkusił) bałakania rozmaitych polskokatolickich "męczychujków" (słownictwo zaczerpnięte z Forum), dostaję od razu niestrawności, choć normalnie takich dolegliwości nie mam...