Czy można zrozumieć Rosję? Oczywiście! A czy można pokochać? Owszem, ale...

26.11.2015

Sami Rosjanie lubią o swoim kraju mówić i myśleć, że rozumem go nie pojmiesz, albo że bez pół litra nie rozbieriosz. Jacek Matecki, który przejechał największy kraj świata wzdłuż i wszerz w swojej najnowszej, tym razem podróżniczej książce udowadnia, że Polak może zrozumieć Rosję lepiej niż sam Rosjanin.

Prowokacyjny jest tytuł "Co wy (...) wiecie o Rosji?". Do kogo skierowany? Chyba przede wszystkim do różnych ekspertów od Rosji, którymi w Polsce wyjątkowo obrodziło, a którzy albo nigdy nie byli w Rosji, albo bywają rządziej lub częściej, lecz głównie w Moskwie lub Petersburgu, i już uważają się za specjalistę od Rosji i na tym budują w mediach i różnych innych instytucjach swoją pozycję. Coś na takiej zasadzie, że każdemu Polakowi wydaje się, że umie po rosyjsku.

Jacek Matecki podkreśla, że aby zrozumieć Rosję, trzeba właściwie zignorować Moskwę i Petersburg oraz te kilka innych miast, trzeba ruszyć na prowincję albo wręcz w syberyjską głuszę.

Nie mam tak negatywnej oceny tych specjalistów i "specjalistów", o których wspomina na początku Jacek Matecki. Uważam, że generalnie zainteresowanie Polaków wschodem (nie tylko samą Rosją) jest pozytywnym zjawiskiem, nawet najbardziej powierzchowny, nawet samozwańczy polski ekspert od Rosji i tak wie i rozumie często więcej niż pracownik wyspecjalizowanych instytucji (dyplomacji czu służb) na tzw. Zachodzie. Myślę, że z racji historii mamy to we krwi, zwłaszcza ci Polacy, którzy mają kresowe korzenie.

Natomiast, rzeczywiście, pewien problem jest. Zbyt często to, co się dzieje na szczytach władzy, w Moskwie i Petersburgu, w wojsku czy służbach, w reżimowych mediach, jesteśmy skłonni uważać za całą Rosję.

A Rosja to przede wszystkim właśnie największy kraj świata, ogromne przestrzenie. Które przemierza autor książki. Opuszczone miasta i wsie - bo prawie wszysycy wyjechali do tych kilku wielkich i nowoczesnych miast. Szkoły z kilkoma ledwie uczniami. Zapadłe blokowiska. Błoto zamiast dróg. Tysiące kilometrów wiecznych lasów. Bezdroża. Dzika, dość nieprzyjazna przyroda. To jest właśnie, sugeruje autor, klucz do zrozumienia Rosji. Geografia, głupcze! Cała historia, teraźniejszość i przyszłość tego kraju to właśnie zmagania z przyrodą. Zmagania przegrane. Wszystko inne - dzisiaj inwazja na Ukrainę, czy bombardowania w Syrii, albo dawna ekspansja światowa, to w tym kontekście wygląda jak kampania na rzecz zdobycia sobie jakiegoś lepszego kraju do życia. Gdzie przynajmniej wszędzie dociera internet. Bo przecież w Moskwie i Petersburgu wszyscy Rosjanie się nie pomieszczą, nawet jeśli jest ich coraz mniej i mniej.

Tyle, że to kampania beznadziejna, raczej nakierowana na poprawienie nastroju umęczonej, a w niektórych przypadkach uwznioślonej walką z przyrodą, ludności. Której w większości zresztą, jak wynika z książki, żadna polityka nie interesuje. Żyją swoim życiem, niemalże w stanie naturalnym, po prostu ta prowincjonalna Rosja wydaje się spełnionym snem anarchisty. Mimo, że teoretycznie to kraj wojskowo-policyjny, to są całe wielke przestrzenie, gdzie to nie ma znaczenia. Człowiek może zrobić, co chce, i nikt mu nie przeszkodzi, może zapić się na śmierć, może wziąć się do roboty i nawet zbudować sobie dom i szczeście, może pogrążyć się w apatii, może żyć jak zwierzę albo jak wielki poeta czy święty. I żadnemu Putinowi nic do tego.

Obraz społeczeństwa rosyjskiego, jaki wyłania się z kart książki i zdjęć, to właściwie nie jest obraz narodu. To po prostu ludzie walczący o życie albo tylko czekający na śmierć. Podobnie jak równie często opisywana infrastruktra. Jedno, co się państwu rosyjskiemu w infrastrukturze udało na skalę wszechrosyjską to w zasadzie chyba tylko kolej, której możemy im pozazdrośić.

Nie dziwię się Jackowi Mateckiemu, że tak lubi jeździć na te obrzeża świata, któż z nas nie myśli, żeby rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady. Albo na Sołowki. Albo na Syberię.

Jest też w tej książce parę smakowitych anegdot politycznych czy historycznych, ale na zasadzie dygresji. Generalnie, autor, choć bardzo nimi zainteresowany, raczej stroni od nich, choć mógłby opowiadać wiele. Bo one naprawdę nie zajmują tamtejszych ludzi, jeśli już, to sprawy największe, na przykład: co z tym Bogiem.

Ale wciąż w swoich peregrynacjach autor i narrator napotyka na ślady komunistycznych zbrodni (nie tylko dlatego, że jest to związane z jego pracą). Zbrodni, o których niby wszyscy wiedzą, niby nawet coś tam mówią, ale lepiej nie za dużo. Choć wszędzie walają się szczątki pomordowanych, często nawet dosłownie. Jak może być normalny państwo, które zabiło tylu swoich, a udaje, że nic specjalnego się nie stało?

No, właśnie, czy Rosja może być normalna? Czy to tylko dziedzictwo komunizmu powoduje, że jest, jaka jest? Czy może dziedzictwo samodzierżawia albo mongolskie? Czy gdyby na taki obszar rzucić wieki temu inny naród, dajmy na to, Portugalczyków albo Polaków, to czy zbudowaliby co innego? Niech każdy czytelnik sobie na to samo odpowie.

Jednak, przede wszystkim, tę książkę świetnie się czyta. Wpisuje się w bardzo popularny w Polsce nurt reportaży podróżniczych (swoją drogą to ciekawe, jak Polacy uwielbiają podróżować i czytać o podróżach). Jacek Matecki, choć debiutował tak późno, naprawdę ma talent, potrafi opowiadać i trzymać w napięciu, wzruszać, rozśmieszać albo bulwersować (fragment najnowszej książki tutaj, rozmowy z autorem tutaj i tutaj). Albo przerażać, jak opowieścią o tajemnicy wyprawy Diatłowa. Potem sprawdziłem w internecie, rzeczywiście, było coś takiego, choć brzmiało niewiarygodnie. Ural, druga połowa lat pięćdziesiątych. Dawno nie czytałem straszniejszej opowieści, amerykańskie horrory się chowają. Co więcej, to zdarzyło się naprawdę. Może jest racjonalne wytłumaczenie, ale nawet jeśli, to też powracamy do punktu wyjścia: raczej beznadziejne zmagania człowieka z przyrodą. Oto Rosja.

Marcin Herman

Jacek Matecki, Co wy, …, wiecie o Rosji?!, Wydawnictwo Trzecia Strona, 2015

Przeczytaj także
Witold Jurasz: No i znów nas Aleksander Łukaszenka „oszukał”. Tylko, czy aby na pewno?

Z Władimirem Niekłajewem na dwa dni przed Jego aresztowaniem przeprowadziłem wywiad na antenie Polsat News2, a w przeddzień wywiadu piłem wino, przy którym Władimir powiedział mi "i znów będziesz musiał grać rolę cynika bez serca". Rzeczywiście trudno w obecnej sytuacji występować w roli adwokata dialogu. Każdy kto widzi sceny bicia ...

Komisja Europejska ukrywa "kwity" na Nord Stream 2. Kto ją paraliżuje? (ANALIZA)

Rosyjska propaganda, niestety powielana także w zachodnich mediach, powtarza tezę, że los Nord Stream 2 został przypieczętowany dzięki poparciu przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana Claude’a Junckera oraz opinii jej prawników, którzy twierdzą, że kontrowersyjny projekt nie musi być podporządkowany prawu unijnemu. To nieprawda. Komisja ukrywa dokumenty na ten temat. BiznesAlert.pl do ...

Gazprom rzuca kłody pod nogi Polsce i Ukrainie

Temat współpracy gazowej Polski i Ukrainy po raz kolejny budzi obawy w Rosji. Rosyjski Gazprom chce utrudnić wolny handel gazem przy wykorzystaniu istniejącej infrastruktury. Tymczasem do końca dekady powstanie nowa, całkowicie niezależna od rosyjskiego monopolisty. Jego działania każą zastanowić się nad ich legalnością - pisze Wojciech Jakóbik.

Nowa książka Jacka Mateckiego. Premiera i spotkanie z autorem

"Dramat numer trzy" to najnowsza pozycja w dorobku znanego m.in. z łamów portalu Rebelya.pl pisarza, podróżnika i fotografa Jacka Mateckiego.

czy przypadkiem nie było podobnego postu, o tej samej książce podróżniczej tegoż autora niedawno, , czy mnie co ssie pomyliło?

no przecież są odnośniki w tekście

Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl

no przecież są odnośniki w tekście

ok. Zawracam honor:)

Oczywiście, że Polak.
Powiem więcej - najlepiej zrozumieć Rosję może tylko Polak.
Trza sięgnąć do Mierosławskiego, do znanego skądinąd poety Adama Mickiewicza itd. itp.
Jestem w trzeźwym szoku, że ci goście tak dawno temu tak dobrze zdiagnozowali Rosję.

Książka jest znakomita. Od serca machnięta, co widać na każdej stronie.
W niedoczasie ciągłym ostatnio pozostaję, a mimo to skubię lekturę jak małpa orzechy.

To oczywiste ze my ich lepiej rozumiemy.

Rosja jako panstwo nie ma prawa bytu!
Rosja to stan umyslu obywateli!

Pref de Zoo: "najlepiej zrozumieć Rosję może tylko Polak. ...
Jestem w trzeźwym szoku, że ci goście tak dawno temu tak dobrze zdiagnozowali Rosję."

Podstawowy błąd w podejściu. Polska percepcja Rosji jest ukształtowana przez polskich
autorów. W oczach polskich Rosja jest taka właśnie jak ją Polacy widzą. A więc "najtrafniej"
Rosję Polacy opisali. Francuzi, Serbowie, Finowie Rosję widzą inaczej, więc ci inni są w błedzie.

Metodologiczne petitio principii profesora z ogrodu zoologicznego, któremu nawet Św. Józef
nie pomoże.

Napisał/a: Redakcja Rebelya.pl http://ursa-tm.ru/forum/index.php?/topic/170498-mozhno-li-poniat-rossiiu-konechno-a-mozhno-li-poliub/

Intrygujące forum. To rosyjska rebelya/fronda/virp?

Napisał/a: Pędrek Wyrzutek

Pref de Zoo: "najlepiej zrozumieć Rosję może tylko Polak. ...
Jestem w trzeźwym szoku, że ci goście tak dawno temu tak dobrze zdiagnozowali Rosję."

Podstawowy błąd w podejściu. Polska percepcja Rosji jest ukształtowana przez polskich
autorów. W oczach polskich Rosja jest taka właśnie jak ją Polacy widzą. A więc "najtrafniej"
Rosję Polacy opisali. Francuzi, Serbowie, Finowie Rosję widzą inaczej, więc ci inni są w błedzie.

Metodologiczne petitio principii profesora z ogrodu zoologicznego, któremu nawet Św. Józef
nie pomoże.

Misiek, teorie o względności prawdy to już dawno poszły się pasać.

Napisał/a: xJan Intrygujące forum.

Noo, i to czto intrigujaszczaja prjedłożenje:

Дураки, вы, пОляки!

Приезжайте к нам, попейте водки вместе с нами,

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori Дураки, вы, пОляки!

Приезжайте к нам, попейте водки вместе с нами,

No, trochę ich zdradza to "krytyczne" podejście do nas. Albowiem czyż może mały, skarlały i zakompleksiony półnaród na żydowsko-niemieckiej smyczy budzić aż takie emocje/zainteresowanie w tak Wielkim Narodzie? Może nie wystarczy powiedzieć, że jesteśmy od was 10000 razy lepsi w każdej z dyscyplin, by poczuć harmonię z wszechświatem?

Mam nadzieję, że nie przyjdą tutaj nigdy więcej, chyba, że jako turyści. Mogą wtedy nawet napisać książkę o swoich wrażeniach z Polski, która mi się nie spodoba - nie obrażę się.

Mnie bardziej chodziło o drugie zdanie.
Mają, skubańcy, dar przekonywania.

Napisał/a: Kotoōshū Katsunori

Mnie bardziej chodziło o drugie zdanie.
Mają, skubańcy, dar przekonywania.

Ale Kolega powinien chyba zacytować całość tej wypowiedzi:
Дураки, вы, пОляки!
Приезжайте к нам, попейте водки вместе с нами, попарьтесь в баньке.
Посмотрите на наших красивых детей и женщин.
Покажите своих не менее красивых.
Отматерите фашистов. Вспомните, что вы славяне.
И дойчи вас палили в освенцимах. Не лижите же ныне им жопу!
Господи, что вакцину вам вводят супротив русских?
Мы классные, пока нас не трогают.Любим, работаем, растим детей,дружим, носим наших дам на руках.
Ну, а тронут - вешайтесь!

Pref de Zoo: "Misiek, teorie o względności prawdy to już dawno poszły się pasać."

Dobra, powiem Panu obiektywnie - to co Pan napisał jest niemądre i fałszywe, jest wyrazem zaślepienia, resentymentów i uprzedzeń. Starałem się być uprzejmy ale jak Pan woli to walę Panu prawdą w oczy,
po słowiańsku - bez zachodniego owijania w bawełnę.

Lepiej?

Napisał/a: DominoAle Kolega powinien chyba zacytować całość tej wypowiedzi:

Byłem, jak TVN. Zacytowałem tylko to, co mi się podobało.

Copyright © 2011 Rebelya.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.