20.03.2017

Wstawałem rano: papieros, kawa. Ten nie najzdrowszy rytuał zawsze przedłużał się w nieskończoność za sprawą mediów społecznościowych. Druga kawa, piąty papieros, 60. minuta. Sprawy mniejszej wagi: śniadanie czy spacer z psem stawały się ważne dopiero wówczas, gdy żołądek z czworonogiem zaczynali się domagać atencji. Trzeba było przecież sprawdzić, kto i komu, co "udostępnił", jak się mają sprawy od Nowego Jorku do Awidjewki. I koniecznie wdać się w kłótnię oraz przejrzeć oferty aukcyjne. więcej

11.01.2017

Za początek zaistnienia zjawiska UFO wśród opinii publicznej uznaje się przypadek Kennetha Arnolda. Ten amerykański biznesmen i pilot-amator z Idaho 24 czerwca 1947 r. podczas przelotu nad Górami Kaskadowymi w stanie Waszyngton zaobserwował 9 tajemniczych świateł-dysków, które leciały z zawrotną prędkością. więcej

12.02.2016

Ponad 150 tysięcy "lajków" na fejsbuku. Entuzjaści memów z Aleksandrem Kwaśniewskim zaśmiewają się podpisami: "Leon Zawódowiec", "Piję jak jest", "Szybcy i wcięci", "Powrót do trzeźwości" itd. W gruncie rzeczy i mnie to śmieszy. Ostatnio jednak zdałam sobie sprawę, że prawie wszyscy bagatelizujemy naszą polską pijacką mentalność. więcej

30.04.2015

Chesterton nie szydzi z psychologów dlatego, że uważa, iż są mali i bezużyteczni; przeciwnie - dostrzega ich wartość i potęgę, dlatego ostrzega przed nadużyciami. Wskazuje na skalę globalną problemu - możliwość manipulacji milionami przy pomocy nauki o duszy ludzkiej. Nie zapomina także, o tym że już psychomanipulacja jednym człowiekiem ma opłakane skutki - pisze ks. Jan Dobrowolski. więcej

01.04.2015

Nie ma problemu z lustracją, nie ma problemu z alkoholizmem wśród osób życia konsekrowanego, nie ma problemu z liturgią tradycyjną w parafiach, nie ma problemu z dziwacznymi z treściami katechez na niektórych grupach modlitewnych, nie ma również problemu z ukrywaniem molestowania dzieci i młodzieży. Problemu nie ma żadnego z finansami i rozliczeniami po parafiach, ani z mafią homoseksualną. Jak by nie było tego zdania, pięknego zdania z listu do Efezjan: "O tym bowiem, co u nich się dzieje po kryjomu, wstyd nawet mówić. Natomiast wszystkie te rzeczy piętnowane stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem. Dlatego się mówi: Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus". więcej

04.09.2014

Niedawno Polskie Towarzystwo Psychiatryczne wystosowało list otwarty, wskazując na obniżające się nakłady na opiekę psychiatryczną i leczenie uzależnień. Prowadzi to choćby do znacznego wyhamowania Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, gdyż obecny poziom finansowania psychiatrii nie pozwala na rozwój tego obszaru opieki zdrowotnej. Autorzy listu wprost piszą o jej "postępującej zapaści". Obok kwestii gospodarczych zwraca uwagę sprawa niebagatelna: pogarszający się stan zdrowia, także psychicznego, polskiego społeczeństwa - pisze Krzysztof Wołodźko z "Nowej Konfederacji" więcej

08.07.2014

Witam, Jak się pewnie każdy domyśla, postaram się w tym tekście odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule. Podzielę tekst na trzy części, w których będę opisywał poszczególne powody, uważane przeze mnie za kluczowe. 1. Ludzie głosują na lewicę, bo mogą. 2. Ludzie głosują na lewicę, bo są niedoinformowani. 3. Ludzie głosują na lewicę, bo są źli moralnie. Ad.1 Pierwszy powód jest natury psychologicznej. Nie jestem jakimś wielkim znawcą psychologii, lecz wiem, że statystyczny człowiek, który nie zna się na rządzeniu, nie wybiera rozumowo czy też analitycznie, lecz kierują nim bliżej nieokreślone zachwiania mikro czynników. Biorąc pod uwagę tylko podział na prawicę i lewicę, nie wnikając w intencje i programy poszczególnych partii, można zauważyć, że statystycznie władza rozkłada się 50/50 procent. Niestety, populistyczna prawica nie bardzo się różni od lewicy. Trudno powiedzieć, jaka część populistycznej prawicy zrobiłaby realnie prawicowe reformy, gdyby miała bardzo dobrą, niespodziewaną okazję. Póki tego nie robi i mamy socjaldemokrację, ludzie z czysto psychologicznych przyczyn, chociażby na złość sąsiadom, będą głosować bardzo zróżnicowanie i najczęściej bilans (czasowy i ilościowy) wyjdzie mniej więcej na zero. Wyciągając z tego szybkie wnioski, można orzec, iż głosując na partie populistyczno-prawicowe, nie mamy, co spodziewać się jakiejkolwiek różnicy, gdyż im w istocie chodzi o ten sam bezsensowny ład, co partiom lewicowym. Mogą zmienić się tylko drobne akcenty. Ad.2 Wszyscy ci, którzy wiedzą, że "coś dzwoni, ale nie wiedzą, w którym kościele", czyli lekko się interesują, ale niezbyt konsekwentnie, zazwyczaj nie analizują rzeczywistości wystarczająco dogłębnie. Trudno pogrupować bardziej ten typ wyborcy. Jest to mieszanka analizy z tym, co opisałem w adnotacji do punktu pierwszego. Ludzie tacy znają ogólne założenia partii, nieraz dość dobrze, ale nie mają całościowej wiedzy w dziedzinach, które mają znaczenie przy sprawowaniu władzy, więc wyboru dokonują według swoich subiektywnych przeświadczeń. Wykorzystują ten stan politycy, którzy mają duży dostęp do mediów i z jakichś przyczyn autorytet, najczęściej są wylansowani albo zwyczajnie mają charyzmę. Normalny polityk może tłumaczyć, że socjalizm jest zły, bo to, tamto i owamto, a populistyczny powie np., że to zaściankowe poglądy, "ładnie" się uśmiechnie i załatwione. Normalny odpowie, że np. ubezpieczenia przymusowe godzą w godność i są nieekonomiczne, a populistyczny opowie cnotliwą historyjkę o poszkodowanej rodzinie, której socjał "pomógł" i ma za sobą ponad 90% głosów, gdyż co najwyżej 10% zrozumie, iż w normalnej sytuacji każdy byłby przyzwyczajony, że musi się interesować swoim losem, więc kupowałby ubezpieczenie tańsze, na co chce i na kiedy. Na przykład ubezpieczenie AC (Autocasco) nie jest obowiązkowe, a sporo osób je kupuje, bo jest relatywnie tanie. Niestety, wszelkie formy demagogii, pozornej logiki i propagandy znane są ludzkości od zawsze, a dziś mają większą siłę rażenia, ze względu na rozwój techniczny. Kiedyś propaganda nie miała takiej siły rażenia jeszcze z innego powodu. Chcący posiąść władzę musieli mieć silną pozycję w wąskim gronie "ekspertów". Nie potrzebowali poparcia ludu, bo lud guzik miał do gadania. Ot, zmieniał się król. Dziś, mając dużo czasu i chętnego słuchacza, niemal każdy otwarty na myślenie i bez uprzedzeń, poprze prawicowe ideały po pewnym "szkoleniu". Niestety, nie ma fizycznej możliwości na takie zindywidualizowane działanie. Ludzie opisani w tej adnotacji i głosujący na lewicę (w tym wypadku należy do niej zaliczyć też partie lewicowe, ale nazywane powszechnie prawicowymi) są to jednostki tworzące tak zwany "target" partii. Targetem PO są statystyczni "przeciętniacy", którzy nie mają poglądów i posiadają typowe zainteresowania, nie lubią popadania w skrajności, są ogólnie nieco sceptyczni do wszystkiego. Targetem PSL są rolnicy, targetem Palikota są sodomici, młodzi hedoniści i ćpuni, targetem PiS są osoby silnie i skrajnie religijne, a targetem SLD są byli zwolennicy "władzy ludowej" w PRL-u. Wszystkie te partie oferują w zasadzie taki sam system sprawowania władzy, gospodarki i ładu społecznego. Różnią się tylko detalami, patrząc na całą skalę podobieństw. Ad.3 Cóż, świat dzieli się na dobrych ludzi i złych. Jest to rzecz jasna w nieskończony sposób rozdrobnione, jednak ustawiając pewną poprzeczkę, można dokonać takiego podziału. Nie chcę tutaj obrazić szeroko pojętych "ludzi lewicy", bo wielu z nich zapewne jest dobrych i działa cnotliwie, jednak nie da się ukryć, że motywem przewodnim lewicowego nastawienia jest jakaś zła wola większości ich przedstawicieli. Niektórzy twierdzą, że Szatan był pierwszą lewicą, bo na złość Bogu się zbuntował. Wiedział, że bez sensu, ale jednak. Chociaż jest to działanie logicznie nieuzasadnione i ateiści z pewnością mieliby okazję do "drwin" na poziomie metafizyki, to sami robimy dokładnie to samo przy każdym złym czynie - działamy irracjonalnie. Zły czyn niesie za sobą pewne konsekwencje, których naturę można ująć jako swoisty fenomen. Czujemy wywyższenie, snobizm, pychę, itp. Na swój sposób lubimy to czuć. Nie lubimy wyrzutów sumienia, ale wcześniej wymienione odczucia mają zdolność do uzależnienia i z czasem zagłuszają sumienie, a w dodatku złe czyny zwykle są dużo łatwiejsze, patrząc z subiektywnego punktu widzenia. Lewicowe idee z definicji zawierają błędy logiczne, więc w konsekwencji nie mogą dobrze działać. O ile ludzie prawicy zdają się często przeciętnemu człowiekowi "chłodni" i bezkompromisowi, to jednak takie podejście jest uzasadnione przy ustalaniu schematów, wedle których ma funkcjonować władza. Niekiedy lewicowe działania mają u źródła pewne wydawałoby się dobre cele, jednak są to zawsze działania oparte o emocje, co na dłuższą metę nie ma prawa działać. Lewica umie krytykować złych władców absolutnych, ale już nie potrafi zrozumieć, że demokracja jest równią pochyłą i prędzej czy później będzie wymagała zastosowania silnego socjalizmu lub stanie się anarchią. Sam socjalizm z resztą też oficjalnie obija się o wielkie idee, ale nic nie jest to warte, bo nie ma fundamentu logicznego. Socjalizm nie może poprawnie działać, gdyż opiera się na nieprawdzie dotyczącej natury człowieka i rzeczywistości. Te wszystkie dysproporcje sprawiają, że lewicowe hasła są chwytliwe, ale bez sensu, a więc same z siebie przyciągają takich ludzi, którzy zechcą to wykorzystać. Mowa tu zarówno o przedstawicielach władzy, jak i wyborcach, bo swój ze swoim się dogada. Wszystkie powyższe punkty można by podsumować mało odkrywczym wnioskiem, że demokracja jest "be", bo statystyczny człowiek nigdy nie jest ekspertem do zarządzania i tyle. Nie o to mi jednak chodzi. Tak jak pomimo mojego krytycznego stanowiska wobec demokracji, nie jestem zdeklarowanym monarchistą, a raczej staram się opisywać, jakie stwarzać okoliczności, aby władza mogła być dobra, tak i w tym przypadku bardziej położyłbym nacisk na to, co robić, aby stwierdzone patologie społeczne nie miały wpływu na rzeczywistość. W mojej opinii cały problem wynika ze stosowania półśrodków. Marksiści postawili sobie niegdyś wydawałoby się nierealny i irracjonalny cel - wprowadzić komunizm, a jednak udało im się, bo nie brakowało w nich woli walki i wiary w zwycięstwo. Nie chcę ich chwalić, bo trudno nazwać wytrwałość w dążeniu do zła czymś dobrym, ale niestety, tej cechy często brakuje wycofanym i sceptycznym konserwatystom. Nie potrafią z przekonaniem i konsekwencją mówić o ideałach prawicy. Przez to ludzie, którzy stanowią tą mniejszość, która rozumie, o co w tym wszystkim chodzi, często z braku wiary głosuje na bezideową "prawicę", tą prawicę tylko z nazwy i osłuchania, bo tylko ta ma szansę wygrać wybory, albo chociaż być koalicjantem. Nie można się tym ludziom dziwić, bo skoro sama prawica sprzedaje swoje ideały, niejako zaprzeczając im w oczach obserwatora, to czego się spodziewać po biernych głosujących. Nie potrzebna nam jest pop kulturowa, atrapa prawicy, jakiej pełno dziś na świecie. Potrzebna jest silna, pewna siebie i klarownie deklarująca cele działania formacja, która nie boi się konfrontacji z lewakami na całym świecie. Na taką trzeba nam głosować i tylko taką warto tworzyć, bo tylko taka jest w stanie zmienić to, co blokuje rozwój. Te naturalne blokady opisałem w punktach 1-3 i udawana prawica zmienić ich nie chce, albo nie umie. Podsumowując, chciałbym zaznaczyć, że w demokracji jest bardzo trudno o dobrą władzę. Nie marnujmy głosów na coś, co tylko zaspokoi pozornie nasze sumienie i nic więcej. Taka prawica poprawia jedynie statystyki. Najlepszy w historii przedstawiciel tego typu prawicy, czyli Ronald Reagan, zrobił co nieco, ale to było bardziej na zasadzie kupienia ryby, niż dania wędki. Dziś nie ma po tym praktycznie śladu. Chyba nie o to chodzi? więcej